pixela
22.03.07, 04:31
Witam, jestem nowa i bardzo liczę na Waszą pomoc

Od razu przechodzę do
konkretów i postaram się zwięźle. Trzy tygodnie temu mój mąż wyprowadził się
do innej kobiety, z którą (jak się okazało) ma od półtora roku romans. Po 18
latach małżeństwa. Mamy dwoje dzieci: 17 i prawie 16 lat. Ja zostałam z
dziećmi w naszym wspólnym mieszkaniu, które traktował jako swój drugi dom i
do którego wpadał bez zapowiedzenia o dowolnej porze (po wyprowadzce). W
ubiegłą sobotę tak wpadł, rozpętała się awantura, szarpał mną ( pierwszy raz
podniósł na mnie rękę), ja go podrapałam broniąc się , wpadły dzieci, w tym
syn z młotkiem!! Od tego czasu ma mnie za osobistego wroga, który czyha na
jego mieszkanie, pała nienawiścią do jego nowej i nastawia dzieci przeciwko
niemu. "Za karę" zablokował mi całkowicie dostęp do naszych wspólnych
pieniędzy (konto było na niego). Zobowiązał się płacić "dobrowolne alimenty"
po 1000 zł miesięcznie na dziecko - w marcu wpłacił te kwoty na konta dzieci.
Z jego maili wynika, że generalnie to on ma prawo do wszystkiego, co mamy.
Pracuję w kancelarii adwokackiej, więc opiekę prawną mam zapewnioną, ale
chciałabym, żebyście poradzili mi z praktycznego punktu widzenia. Co mam teraz
zrobić? Założyć sprawę o podział majątku? Wystąpić o rozwód? Czy warto z
orzeczeniem o winie? Mam naprawdę sporo konkretnych dowodów, w tym chętną do
zeznać byłą kochankę - miał ich wiele, a ta jest z czasów kiedy dzieci
chodziły do przedszkola. Ja o niczym innym nie marzę, jak o szybkim i
sprawiedliwym podziale wszystkiego, co wspólne i zakończeniu tego małżeństwa.
Ale czy się tak uda?