Dodaj do ulubionych

Nie potrafię odpuścić.

24.03.07, 19:26
Chyba potrzebuję jakiegoś kopa od Was. Albo rady. Albo wygadać to muszę. Nie
wiem czego ale wiem, że juz nie raz daliście mi do myślenia.
No nie potrafię odpuścić! Wredna ostatnio jestem (wiem co mogę tym narobić),
głupie obrazy mi się wyobrażają (wiem, że trzeba je przeganiać)niby chcę to z
nim ratować ale ciągle też mu chcę dokopać(wiem, wiem...teoretycznie).
Kurcze już tyle miesięcy to trwa, chodzimy na terapię a ja od kilku dni okaz
zimna, niechęci. Odpycham, wredna jestem i magluję ciągle wizję co też on z
nią...
No i się zastanawiam czy ja taka zawistna jestem, czy może zła, że nie umiem
"wybaczyć" czy też to jakaś niedojrzałośc. Czy to może naturalne, kryzys chwilowy.
Widzę, jak on się stara i jeszcze mnie to wkurza. Bo cholera nagle taki super
się zrobił a wcześniej to rozum gdzie miał?! Wiedział co robi, widział jaki
ból zadaje i zadawał. Długo. A teraz taki nagle dojrzały i rozumiejący.

No ale wiem też, że zaraz sama to mogę rozwalić. Tylko nijak tej wiedzy nie
mogę wykorzystać. I wiem też, że wcale nie muszę być z nim. Ale chyba chcę.
Tylko ciężko.
Więc piszę.

Ostatnio gdzieś preczytałam, że jak ktoś to zrobi raz to granica moralna
jednak się obniża i kolejny raz łatwiej. Ja myślę podobnie i może przeczytanie
podobnej myśli znów wywołało u mnie niepewność, wątpliwości.

Obserwuj wątek
    • erimka Re: Nie potrafię odpuścić. 24.03.07, 19:45
      verita75 napisała:

      > Ostatnio gdzieś preczytałam, że jak ktoś to zrobi raz to granica moralna
      > jednak się obniża i kolejny raz łatwiej. Ja myślę podobnie i może przeczytanie
      > podobnej myśli znów wywołało u mnie niepewność, wątpliwości.


      Zdarza sie tak, ze ktos cos zrobi raz, i zrozumie , ze to złe, i nie chce tego
      więcej robić. zdarza się też, ze innemu sie spodoba i drugi raz to zrobi.
      Nie ma reguły.
      Odpuść mu, i sobie,bo się zagryziesz.
      Jesli drugi raz cos sknoci -to pogonisz na cztery wiatry. Ale jesli się
      nastawisz, że drugi raz na pewno bedzie,.. to zdechnie.
      • verita75 Re: Nie potrafię odpuścić. 24.03.07, 19:55
        Ale ja wiem, że dobrze by było odpuścić. Dla mojego i naszego dobra.
        Tylko kurde cięzko mi to wychodzi.
        Bo w teorii to super obkuta jestemsmile)
        • erimka Re: Nie potrafię odpuścić. 24.03.07, 20:02
          Hihi. W teorii ja tez smile))
          Ja nie dalam rady wybaczyć. Ale bylo latwiej odejsc bo nie z malzenstwa.

          Trzymaj się. Powodzenia.
        • olo201 Re: Nie potrafię odpuścić. 24.03.07, 20:11
          witaj ! je tez nie potrafię odpuścić , ale się bardzo staram . Byłam do dzis
          pewna ,że juz umiem bez niego i nawet czasami żałowałam ,ze pozwoliłm wrócić.
          Dziś mój szacowny małzonek pracuje , dziecko u babci , a ja sama w domu - jak
          koszmar wróciła wizja samotnych wieczorów i czuję dziś ,że lepiej odpuścić - bo
          taka postawą niewiele zdziałamy. Kurcze! a tyle już byłam przecież bez niego i
          było już dobrze , spokojnie , a nawet fajnie - już byłam pewna ,że jest mi
          obojętne czy jest, a jednak tak niewiele trzeba , sobota wieczór , samotność-
          oj źle mi ,źle - jak dobrze ,że już jedzie do domu. Pewnie mam słabszy dzień.
          Jeśli zdecydowałaś się i chcesz to odpuść - bo sama sobie zatruwasz życie ! A
          po co ?
          • pomimo1 Re: Nie potrafię odpuścić. 24.03.07, 20:19
            Moge cos powiedziec?:
            otoz pomysl sobie moja Droga,ze jako jedna z niewielu mialas okazje miec te
            szanse w postaci jego skruchy i gotowosci do naprawy.
            O ilez latwiej podwinac mu bylo ogon i zwiac, a jednak stawil problemom czola.
            Zaloze sie,ze tu na tym forum jest pelno kobiet, ktorym ta szansa nie byla dana
            i bardzo im tego zal. Ty ja masz. Zawsze pozostaje ci wyjscie, ze jak on cos
            sknoci, to odejdziesz bez tych wyrzutow: czy dobrze,ze mu nie dalam szansy???/
            jestes w KOMFORTOWEJ sytuacji

            I jeszcze jedno
            Moj ojciec zdradzil matke. Jeden jedyny raz ( romans kilkumiesieczny) i NIGDY
            wiecej sie to nei powtorzylo, wiec teorie o bumerangu zdrad odrzuc w kat i walcz
            ze soba o swoj zwiazek
        • nangaparbat3 Re: Nie potrafię odpuścić. 24.03.07, 20:12
          Moze powinnas troche sama pochodzic do terapeuty? Własnie zeby zrozumieć,
          dlaczego tylko tę czarną wersję mozesz przyjąć. Bo wyglada na to, ze teraz to
          juz bardziej Twoj problem niz Wasz.
          ale piszesz, ze to od paru dni tak - to moze pms + zmiany cisnienia?
          • _lafirynda Re: Nie potrafię odpuścić. 24.03.07, 21:13
            o to to wlasnie!
            dobry psycholog potrafi czynic cuda, wystarczy spojrzec na efekty pracy z
            Otylia ktora nie wini siebie juz za smierc brata, co mozna przeczytac w
            kolorowej prasie

            najlepiej isc do psychologa , zaplacic i niech cie zaprogramuje jak chcesz, w
            koncu placisz! a pzrynajmniej cokolwiek zrobisz z tym malzenstwem bedziesz
            robic bez jakichs zatrutych mysli a po co? a co ? a gdzie ? z kim? kiedy?
            no i odpadnie ci problem trojkata levinsky-prezydent-hilary: czy lizanko to
            seks czy nie?

            • nangaparbat3 Re: Nie potrafię odpuścić. 24.03.07, 21:33
              A Ty co tak sie wściekasz, a?
          • erimka Re: Nie potrafię odpuścić. 24.03.07, 21:41
            Dobry pomysł. Z perspektywy czasu mnie szkoda, ze nie umielismy rozsądnie
            zawalczyc o odbudowanie zaufania. Ja się doprowadzalm do obsesji podejrzeniami,
            on miał coraz bardziej dość moich ataków, i padło. a szkoda. I szkoda, ze nie
            wpadłam na to, żeby iść z samą soba do psychologa ułożyć wszystko w głowie.
    • _lafirynda Re: Nie potrafię odpuścić. 24.03.07, 20:28
      w zyciu spotyka sie roznych ludzi, wazne kogo i co sie WYBIERA
      skoro jest z toba tzn ze wybral ciebie, moze to cie pocieszy?
      • verita75 Re: Nie potrafię odpuścić. 24.03.07, 20:59
        Nie pmssmile)
        Ale pewnie jedna z fal przypływów i odpływów.

        _lafirynda napisała:

        > w zyciu spotyka sie roznych ludzi, wazne kogo i co sie WYBIERA
        > skoro jest z toba tzn ze wybral ciebie, moze to cie pocieszy?

        To mnie nie pociesza. Bo ja go wybrałam raz, lata temu i więcej nie trza mi
        wyborów.

        Co do tego, że to szansa, to wiem. Nie chcę jej zmarnować, dlatego piszę. No ale
        jest to szansa okupiona bardzo dużym wysiłkiem i rezygnacją z wielu wyobrażeń,
        marzeń.
        • spadajaca-gwiazda Re: Nie potrafię odpuścić. 24.03.07, 21:08
          Ja Cie doskonale rozumiem bo miałam bardzo podobna sytuacje z tym wyjatkiewm ze
          nie chodzilismy na terapie.Tutaj lekarstwem moze byc tylko czas i to ze on
          łagodzi ból bo zapomniec sie nie da ale wybaczyc owszem mozna.Nie znaczy to
          wcale ze masz udawac ze nic sie nie stało tylko dlatego ze On wyraził skruche-
          masz prawo do swoich emocji i złosci bo tak naprawde dopoki jej nie wyrzucisz z
          siebie to wszystko bedzie siedziało w Tobie.
          • _lafirynda Re: Nie potrafię odpuścić. 24.03.07, 21:31
            verita- no bo milosc to nie jest baranek na lace i kwiatki pachnace tylko cos
            innego jednak

            zreszta o czym my gadamy ? wybralas zycie z nim (co nie znaczy ze twoj wybor
            jest zly) bo boisz sie samotnosci (i masz racje-to jest straszne) no i teraz
            wstydzisz sie tego wyboru?

            nie ma czego, uwazam
            • verita75 Re: Nie potrafię odpuścić. 24.03.07, 22:11
              Tak naprawdę to trochę się wstydzę.
              Wcześniej to tak jak większość ludzi deklarowałam, że jak zdrada to koniec.
              A tu d..., końca nie ma. I wcale go nie chcę.
              Punkt widzenia zależy jednak od punktu siedzenia.
              • spadajaca-gwiazda Re: Nie potrafię odpuścić. 24.03.07, 23:32
                Nie masz sie czego wstydzic!To ze deklarowałas jest bezznaczenia bo zawsze sie
                łatwo o czyms mówi dopoki człowiek nie przekona sie na własnej skorze.Pamietaj
                ze emocje sa złym doradca i za nim podejmie sie ostateczna decyzje trzeba
                troche odczekac (uspokoic sie,rozwazyc za i przeciw).Najwazniejsze jest to
                czego Ty chcesz bo to Twoje zycie i Twoja sprawa.
                Czas to juz niestety ma do siebie ze czasami pedzi jak szalony a czasami wydaje
                sie stac w miejscu.
                • _lafirynda Re: Nie potrafię odpuścić. 25.03.07, 10:28
                  Otoz to, twoje zycie i twoja sprawa
                  Mysl o sobie i tylko o sobie ewentualnie dziecku i skoncentruj sie na tym co z
                  tego co zostalo jest najlepsze dla ciebie a wiec wspolne wieczory, seks,
                  mozliwosc porozmawiania z nim, jakies inne wspolne sprawy-chocby pieniadze

                  I pamieataj ze TWoje wybory sa zawsze sluszne i nikomu nic do tego.
                  W ogole nie mysl o tej calej zaszlej sytuacji, zostal z Toba nie z tamta i to
                  tez ma wartosc sama w sobie
                  Ot po prostu raz ktos tam umyl sobie zeby twoja szczoteczka-ja bym tak na to
                  patrzyla
                  I glowa do gory

                  I z zadna kolezaneczka nie rozmawiaj o tym co sie stalo
          • verita75 Re: Nie potrafię odpuścić. 24.03.07, 21:41
            Też myślę, że muszę to wyrzucić, bo jak będę blokować to nic z tego nie wyjdzie.
            Ale przy tym mam wyrzuty sumienia, że zatruwam jemu życie, bo nie "odpuszczam".
            No i koło się zatacza. Jest jeszcze taki problem, że ja jestem DDA. A niby takie
            osoby nie bardzo potrafą pozwolić sobie na zajmowanie się sobą.
            Co do terapii to się zgadzam, potrzeba mi. Ale nie wiem czy powinnam iść teraz
            na indywidualną. Teraz chodzimy razem a po wakacjach zaczynam grupę DDA. Nie
            chciałabym przesadzić z tymi psychologami.
            Może jak sobie czasem popiszę to mi pomoże. No i dać czas czasowi. Pierwszy raz
            to przeczytałam dawno temu na tym forum i ciągle do mnie przemawiasmile
            • spadajaca-gwiazda verita! 24.03.07, 22:02
              Najwazniejsze jest to zebys Ty sama dała sobie czas!Wiem ze duzo łatwiej sie
              pisze niz robi ale przynajmniej spróbuj.Nie mysl traz o Nim(on jak Cie zdradzał
              nie myslał o Tobie)tylko o sobie,jak troche dostanie w skore to moze bedzie
              miał nauczke na przyszlosc.Nie chodzi mi o to zebys ciagle sie go czepiała i
              była złosliwa ale nie mniej zadnych wyrzutów bo one Cie zamecza.
              • verita75 Re: verita! 24.03.07, 22:14
                Kojąco na mnie te Twoje słowa działająsmile
                Próbuję sobie dać ten czas. Tylko czasem on się dłuży...
                • akacjax Re: verita! 24.03.07, 23:33
                  Wolno Ci zmieniać zdanie, wolno Ci zmieniać przekonania- zwłaszcza te, które jak odkrywasz z czasem po prostu Ci szkodzą.
                  Masz prawo do złości za zdradę, zdrada wywołuje też ból, smutek, rozgoryczenie. Opłacz to zdarzenie i pomyśl-może coś go to nauczyło? I daj mu drugą sznasę. Bo podobno-jedną zdradę można wybaczyć.
    • marek_gazeta Re: Nie potrafię odpuścić. 25.03.07, 00:16
      > Kurcze już tyle miesięcy to trwa, chodzimy na terapię a ja od kilku dni okaz
      > zimna, niechęci.

      Po zdradzie trzeba było małżonka wywalić za drzwi i tych parę miesięcy ochłonąć, przemyśleć sprawy i zastanowić się, czy chcesz być z nim. A on miałby czas na przemyślenie swojego postępowania i tego, co dalej. Nie wiem, jakie były okoliczności zdrady i poznania przez Ciebie faktów, ale według mnie winny musi odpokutować. Nie może być tak, że wraca od kochanki, a żona od razu go przyjmuje i zabiera się za ratowanie.

      Pamiętaj, że macie szansę tylko wtedy, gdy Ty będziesz w stanie wyzwolić się od wspomnień, jeszcze raz zaufać i NIE ODREAGOWYWAĆ. Nie przypominać mu, nie budzić w nim poczucia winy itp. Wiem, że to bardzo trudne. Inaczej będziecie się miotać przez parę lat, ale on - nawet jeśli będzie już ok - nie da rady.

      > Ostatnio gdzieś preczytałam, że jak ktoś to zrobi raz to granica moralna
      > jednak się obniża i kolejny raz łatwiej.

      Nie sądzę. Jedni żałują i widzą, że zakazany owoc nie taki smaczny, a inni, wręcz przeciwnie, idą za ciosem. Brak reguł.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka