Witam
Kilka tygodni temu złożyłem pozew (bez orzekania o winie, 3.5 letnie dziecko
zostaje z matką, nieograniczone kontakty z dzieckiem dla mnie), a w zeszłym
tygodniu odbyła sie pierwsza rozprawa. Mając ustalone wszystkie szczegóły
dotyczące podziału majątku i opieki nad dzieckiem po cichu liczyliśmy na tylko
jedna rozprawę. Okazało sie jednak, że Pani Sędzia zaleciła wizytę kuratora
celem zweryfikowania warunków życia dziecka (będąc mocno zdenerwowani, tak
przynajmniej zrozumieliśmy jej słowa

). W związku z tym, mam do Was kilka pytań:
- czy zalecenie tej wizyty mogło być spowodowane tym, że nie zaproponowaliśmy
żadnych świadków ?
- jeżeli nie, to dlaczego Pani Sędzia zdecydowała sie na ten krok (a może jest
to działanie obligatoryjne)?
- jak wygląda taka wizyta i co pozostaje w zakresie zainteresowania kuratora -
ilość zabawek... warunki mieszkaniowe... wywiad z sąsiadami...?)
- następną rozprawę wyznaczono nam za miesiąc - kiedy możemy spodziewać się
wizyty (czy kurator umawia się na wizytę - musieliśmy podać telefon
kontaktowy???) ?
Przepraszam za ten nawał pytań, ale razem z małżonką chcielibyśmy zakończyć
naszą sprawę jak najszybciej, nie narażając naszego dziecka (i siebie również)
na dodatkowe nerwy...
... i jeszcze jedno. W pewnym momencie Pani Sędzia użyła mniej więcej takiego
sformułowania (przekładając termin następnej rozprawy o jeden tydzień):
"przełóżmy w takim razie jeszcze o tydzień, żeby mieć na 100% opinie kuratora
i niepotrzebnie nie przedłużać tej sprawy...". Sądzicie, że istnieje szansa,
że druga rozprawa będzie ostatnią? Wiem, że to zabrzmi co najmniej głupio, ale
chcemy sie rozejść w dobrych stosunkach, a kolejne tygodnie oczekiwania nie
wpływają na nas najlepiej.
pozdrawiam
the_grooke