tricolour
04.04.07, 13:16
... użyte w kontekście "ułożyć sobie życie" - nie będe ukrywał - irytuje
mnie.
Układanie kojarzy mi się z układaniem gołąbków w garnku do dalszego
pichcenia, z poscielą w szafie, którą składamy i układamy tak, by było w
stosiku: elegancko i schuldnie.
Kiedy słyszę, że ktoś sobie układa zycie, to wyczuwam w tym czynność płytką i
powierzchowną, na pewno nie niezbędną do życia. Uważam, że właśnie
z "układania" bierze się bylejakość polegająca na nie dostrzeganiu głębii
w "byciu odpowiedzialnym" za to, co sie zrobiło. Bo jaka odpowiedzialnośc
jest w gołąbkach czy poscieli?