Dodaj do ulubionych

Słowo "ułożyć"...

04.04.07, 13:16
... użyte w kontekście "ułożyć sobie życie" - nie będe ukrywał - irytuje
mnie.

Układanie kojarzy mi się z układaniem gołąbków w garnku do dalszego
pichcenia, z poscielą w szafie, którą składamy i układamy tak, by było w
stosiku: elegancko i schuldnie.

Kiedy słyszę, że ktoś sobie układa zycie, to wyczuwam w tym czynność płytką i
powierzchowną, na pewno nie niezbędną do życia. Uważam, że właśnie
z "układania" bierze się bylejakość polegająca na nie dostrzeganiu głębii
w "byciu odpowiedzialnym" za to, co sie zrobiło. Bo jaka odpowiedzialnośc
jest w gołąbkach czy poscieli?
Obserwuj wątek
    • tina73 Re: Słowo "ułożyć"... 04.04.07, 13:36
      nie zgodze sie z toba smile ja tak nie uważam . nie sądzę aby układanie sobie
      życia od nowa było czyms płytkim czy powierzchownym i nie niezbednym do zycia.
      wrecz przeciwnie. wiesz , skoro komus cały jego świat legł w gruzach musi
      zacząc od nowa wszysko sobie planowac , poukladac swoje myśli , przyporządkowac
      sie do nowych okoliczności które powstały .
      • magnuna Re: Słowo "ułożyć"... 04.04.07, 13:40
        a mi sie kojarzy z ukłądaniem cegieł: rowno, dokladnie, od podstaw
      • tricolour Planowanie to co innego... 04.04.07, 13:43
        ... bo planowanie to czynnośc świadoma. Planowanie to umiejętność wyznaczania i
        osiągania (!!!) celów. To też harmonogram działań i świadomośc "warunku
        sprawdzalności", że plan został wykonany. Planowaniy konczy satysfakcja, że
        osiąnęliśmy sukces.

        Układanie wypada blado w porównaiu z planowaniem.
        • z_mazur Re: Planowanie to co innego... 04.04.07, 13:53
          Powiedzieć, że planuje się życie, nie mówi wszystkiego, bo wiadomo, że ważna
          jest też realizacja planów. Powiedzenie "planuję sobie życie na nowo" byłoby
          niepełne, powiedzenie: "Planuję sobie życie na nowo i staram się realizować te
          plany" brzmi sztucznie.

          Natomiast w powiedzeniu "układać sobie życie" jest takie dwa w jednym,
          układanie jest czynnością świadomą i zakłada pewne uporządkowanie, czyli
          istnienie pewnej koncepcji tego układania. Czyli ktoś kto "układa sobie życie"
          ma na to życie jakiś pomysł i go realizuje. smile))))
          • tricolour Czyli "słowo wytrych"... 04.04.07, 14:09
            ... z którego niewiele wynika. Bo co to znaczy "pewne uporządkowanie"? Czy to
            takie uporządkowanie byle jakie, czyli własciwie nieuporządkowanie, na które
            sie godzimy?
        • panda_zielona Re: Planowanie to co innego... 04.04.07, 20:26
          Z tym planowaniem też bywa różnie,nie zawsze się udaje.Można sobie zaplanować
          p......ć,a się s...... Lepiej czasem postawić na spontaniczność przynajmniej w
          uczuciach.
          • tricolour Zaraz, zaraz... 04.04.07, 20:29
            ... jeśli chodzi o uczucia, to wcale nie można mówić o planowaniu. Zaplanuj
            sobie np. spełnienie. Albo pustkę.

            Nie można...
    • akacjax hehehe 04.04.07, 13:48
      W moim Słowniku jęz. polskiego(PWN 1993) jest: układać sobie życie-normować, dążyć do stabilizcji i uporządkowania spraw życiowych.
      • verita75 Re: hehehe 04.04.07, 13:52
        A masz jakąś propozycję w zamian?

        Bo jak dla mnie słowa jak najbardziej na miejscu. Układanie nie kojarzy mi się
        jedynie z czynnościami "kulinarno-gospodarczymi".
        • tricolour Czy mam coś w zamian? 04.04.07, 14:22
          To "dłuższa" odpowiedź.

          Po pierwsze uważam, że "układanie sobie zycia" to kamuflaż bierności. Własnie
          dlatego uzywamy takiego nijakiego słowa, by sprawic wrażenie, że cos robimy, a
          w rzeczywistosci jest inaczej (to chyba właśnie tak wkurza Akację). Gdybyśmy
          rzeczywiscie cos konkretnego robili, to uzywalibysmy słów adekwatnych do
          działań. Na przykład:

          - nie nie robię, bo na razie odpoczywam po rowodzie,
          - spotykam sie z szescioma kobietami, dla zwiekszenia szansy znalezienia sobie
          partnera,
          - chciałbym kogos poznać, że boję sie osmieszenia... i tak dalej.

          Po drugie to nie wiem, czy w ogóle mozna ująć całą sprawę w jednym słowie. Bo
          trzeba uswiadomic sobie stan, w którym jesteśmy oraz stan, w którym
          chcielibyśmy być. I tam zdążać.
          • verita75 Re: Czy mam coś w zamian? 04.04.07, 15:13
            No i sam widzisz, niby nie można tego ująć jednym słowem ale przecież czasem
            trzeba to nazwać. I słowo układać nie jest złe. Dla mnie wcale w tym słowie nie
            ma ukrytej płytkości, bierności czy czego tam jeszcze. Oczywiście gdybyś chciał
            prowadzić jakieś filozoficzne dysputy słowo "układać" byłoby nieadekwatne do
            całej złożoności życia.
            Ale kiedy słyszę w zwyczajnej rozmowie, że ktoś próbuje sobie ułożyć życie to
            nie widzę nijakości. A już szczególnie gdy to czytam tu na forum, pisane przez
            ludzi, którzy doświadczyli już sporo w swoim życiu.
            Ja na przykład też mogę powiedzieć, że próbuję sobie poukładać życie. I możesz
            mi wierzyć nie ma w tym żadnej bierności. I jest to tak przemyślane i głębokie
            jak nigdy dotąd. Pewnie, że jest to określenie skrótowe, bo to co się pod nim
            kryje jest złożonym procesem, stanem. Tylko głębsze ujęcie tego w słowach
            wymagałoby właśnie dokładniejszych opisów tego co robię, myślę, do czego dążę.
            I dużo by tego byłosmile.
            • tricolour I w tym się różnimy... 04.04.07, 19:20
              ... bo ja nie układam sobie życia. Zwyczajnie pracuję nad jego rozwojem...
              • verita75 Re: I w tym się różnimy... 04.04.07, 20:04
                Owszem, różnimy się. Ale moim zdaniem w innym aspekcie niż Ty to przedstawiasz.
                Ja dopuszczam po prostu nazewnictwo, które drażni Ciebie. Bo uznaję, że akurat
                takie nazwanie tego co robię nie umniejsza rangi samgo procesu. Tak samo jak
                Twoje nie podnosi.
                • tricolour No nie wiem... 04.04.07, 20:08
                  ... oczywiście samo nazywanie ani nie umniejsza, ani nie podnosi rangi. Może być
                  jednak tak, że nazywanie oddaje rangę i jest adekwatne. W takim przypadku
                  wolałbym precyzję słowa.
      • kakoc Re:każdy (cząstkowo) ma rację... 04.04.07, 18:56
        Za
        Popularnym słownikiem języka polskiego, (Wydawnictwo Wilga)

        układać
        ~any, - ułożyć, ~żony 1. ‘kłaść jakieś przedmioty w ustalonym porządku,
        umieszczać coś w określonym miejscu, zestawiać coś w pewnej kolejności’
        2. ‘dokładając jakieś elementy, części do siebie, tworzyć z nich całość,
        kompozycję’ 3. ‘formować coś, kształtować, sprawiać, że coś przybiera jakąś
        postać’ 4. ‘pisząc, komponując, opracowując coś, tworzyć utwory, dzieła
        lierackie, muzyczne itp.; formułować coś, nadawać czemuś określoną postać’
        5. ‘kłaść kogoś na czymś, umieszczać w pozycji leżącej’ 6. ‘snuć w myśli,
        plany, zamierzenia, podejmować decyzje; postanawiać, ustalać’ 7. ‘ćwiczyć kogoś
        w celu wyrobienia u niego pożądanych odruchów, umiejętności; trenować, tresować’

        Język ojczysty nasz - giętki, głowa... nie zawsze.
        Warto byłoby może z tym do prof. Miodka???
    • akacjax Re: Słowo "ułożyć"... 04.04.07, 13:54
      Mnie wkurza jak mi mówią-jeszcze sobie życie ułożysz..nie wiem, co to ma być...przecież ja sobie ułożyłam. Nawet ksiądz po kolędzie się żachnął..ale zorientował się, co mówi i zmienił zakończenie...śmiesznie było.
      • tricolour Teraz ja mam ochotę napisać "hehehehe"... 04.04.07, 14:05
        ... bo co z tego, że słownik tak pieknie pisze o normowaniu zycia. A gdy mówią
        do Ciebie, że jeszcze sobie zycie ułozysz, to dlaczego Cię to wkurza? Dlaczego
        wkurza Cię sprawa, którą inni widzą inaczej?

        Może to ułożenie, o jakim piszesz, wcale Cię jeszcze nie satysfakcjonuje...
        • akacjax Re: Teraz ja mam ochotę napisać "hehehehe"... 04.04.07, 14:17
          Wkurza mnie, bo ileż mozna tłumaczyć, że ułożenie sobie życia, unormowanie, w moim pojęciu nie wymaga posiadania partnera. A osoby, które to mówią, chcą mnie pocieszyć(chyba) bo dziwnie im, że ja jestem/chcę być sama.
          I co innego rozumieja pod pojęciem układanie życia. (Moje wcześniejsze było niestabilne, teraz jest ok).

          A tak na marginesie-czy w takim zadaniu pytania: Dlaczego
          > wkurza Cię sprawa, którą inni widzą inaczej? nie ma pułapki-że nic nie powinno nas wkurzać?
          • tricolour Nie ma żadnej pułapki... 04.04.07, 14:24
            ... bo jesli cos jest unormowane, a ktos ma inne na ten temat zdanie, to sie
            goscia ignoruje, a nie wkurza.

            Wkurzenie jest reakcją na jakies uczucie. Na jakie? I to jest niezłe pytanie do
            Ciebie...
            • akacjax Re: Nie ma żadnej pułapki... 04.04.07, 14:38
              Na zachowanie...na wmawianie mi, że nie mam racji, bo muszę chcieć mieć kogoś...a ja na teraz wiem, że nie chcę.
              Być może ich myślenie jest logiczne-bo ludzie bezwzglednie potrzebują więzi, ale nie można jej sprowadzać tylko do związków seksualnych.

              W zasadzie to nie reaguję złością na te gadki-bo dana osoba nie wie, ze jest kolejną, która mi to mówi..więc trudno by zbierała za ogółsmile To wkurzanie-czyli złość pojawia się gdy pomyślę, o nich wszystkich zbiorowo.
              Złość jest naturalną reakcją. smile
              • tricolour A widzisz... 04.04.07, 19:25
                ... "a ja na teraz wiem, że nie chcę" - NA TERAZ.

                Czyli jest też coś, co bedzie później. Prawie na pewno nie będzie to samotnośc,
                do której tak łatwo sie wcześniej przyznawałaś jako stanu ułożenia życia.
                Wynika, że wkurzasz się na popędzanie Ciebie do związku, na który na razie nie
                masz ochoty... ale będziesz miała.

                A więc nie ułożyłaś sobie życia. Dalej twierdzę, że to głupie słowo, bo puste.
                • czekolada72 Re: A widzisz... 04.04.07, 21:04
                  tricolour napisał:

                  > ... "a ja na teraz wiem, że nie chcę" - NA TERAZ.
                  >
                  > Czyli jest też coś, co bedzie później.

                  Tri, na litosc Boska - mnie "ukladanie zycia" wg Ciebie, zwlaszcza zas w
                  nawiazaniu do tego co pisze Akacja kojarzy sie z takim planowaniem - dzis
                  jestem sama, przez najblizsze 4 miesiace, 3 tygodnie i 2 dni takze, za to dnia
                  nastepnego zaczynam sie spotykac z tym panem w zielonej kurtce, co teraz stoi
                  za tym zoltym autkiem i za nastepne 6 miesiecy wiaze sie z nim na stale.
                  Tri! tak sie banalnie nie da! Nikt nie jest w stanie zaplanowac sobie i ulozyc
                  zycia wg tegoz planu, bo przeznaczenie ma gdzies nasze zamiary!
                  Dlaczego sugerujesz Akacji cos, co zupelnie nie wynika z tego co pisze?? Teraz
                  chce byc sama, a co bedzie kiedys? Tego ani ona, ani Ty nie wiecie - moze
                  bedzie sama, moze bedzie z kims, a moze harem meski zalozy?

                  Mnie tez do szalu doprowadzaly hasla typu "jestes mloda, ulozysz sobie jeszcze
                  zycie", "jestes mloda jeszcze sobie kogos znajdziesz" - az mi takie czerwone
                  przed slepiami latało!
                  Ja jak bylam mloda, glupia i naiwna to sobie juz planowalam - razem sobie z
                  exem planowalismuy i ukladalismy i co? i dooopa - tyle z planow i ukladan!
                  Dlatego po 4 ostatnich latach powiedzialam sobie koniec z planowaniem, koniec z
                  ukladaniem - bedzie co bedzie, zyje chwila, jedynie staram sie Mala
                  zabezpieczyc. I.... chyba zle nie jest wink
                  PS
                  chyb,ze brak planowania i ukladania uznasz za - ukladanie smile))

                  Prawie na pewno nie będzie to samotnośc,

                  Tri, skad ty to wiesz?!!!!!

                  > do której tak łatwo sie wcześniej przyznawałaś jako stanu ułożenia życia.
                  > Wynika, że wkurzasz się na popędzanie Ciebie do związku, na który na razie
                  jakie na razie, jakie, jakiego zwiazku???

                  nie
                  > masz ochoty... ale będziesz miała.
                  Skad Ty to wiesz???
                  Matko jedyna - za pytie chcesz robic, przyszlosc przepowiadac????


                  >
                  > A więc nie ułożyłaś sobie życia. Dalej twierdzę, że to głupie słowo, bo puste.


                  Sorry akacja, ze sie wtryniam!
                • akacjax Re: A widzisz... 04.04.07, 21:31
                  Za jakiś czas może się wiele zmienić w moim życiu, może kiedyś inaczej ułożę sobie życie. Skąd ja mam wiedzieć co będzie za jakiś czas. ja wiem, co mam teraz. Kiedyś też było-aż po grób..i co z tego wynikło? czy wtedy mogłabym powiedzieć, ze unormowałam sobie życie-na pewno tak, ale nie mogłam dać zapewnienia, ze nic się nie zmieni. Bo takie jest życie, zmienia się.

                  Szczerze mówiąc chciałabym osiągnąć stan dobrej samotności nie tylko na teraz, ale na dłużej-tylko to proces, musi być przeprowadzony rozumnie.

                  tricolour napisał:
                  Wynika, że wkurzasz się na popędzanie Ciebie do związku, na który na razie nie
                  > masz ochoty... ale będziesz miała.

                  Bedę miała ochotę? Skąd wiesz?wink

                  Nie wiem, czy będę miała ochotę na związek, pomijam, że teoretycznie mogę ochotę mieć, a nie mieć możliwości hehesmile

                  Nie lubisz słów: układać sobie życie-wolno Ci. Jednak to, że one nie maja dla Ciebie znaczenia, nie znaczy że dla innych mają niejasne zabrawienie.
    • ivone7 Re: Słowo "ułożyć"... 04.04.07, 14:03
      a dla mnie ukladanie sobie zycia kojarzy sie nie jak Tobie z golabkami w
      garnku, czy posciela na polce a..z ukladaniem puzzli, chcialabym zeby wszystko
      w moim zyciu bylo na miejscu, zebym znalazla ten drugi puzzelek i zeby cala
      ukladanka byla kompletna...oczywicie biore pod uwage ze puzzelek hihi
      przyniesie jeszcze kilkadziesiat swoich klockow ale mam nadzieje ze razem
      ulozymy fajna ukladanke pt..wspolne zycie..
      • marie.walewska Re: Słowo "ułożyć"... 04.04.07, 14:19
        A ja mam skojarzenie nie z puzzle'ami, ale z wyrobem puzlopodobnym z lat 70/80 smile kilka/kilkanascie
        szescianow oklejonych 6. roznymi obrazkami. Mozna bylo z wielu klockow ulozyc 6 roznych fajnych
        obrazkow, albo niezliczona (dla mnie, bo matematyka nie byla moja mocna strona) ilosc mniej lub
        bardziej dziwacznych zlepkow-absurdow. Z tym mi sie kojarzy ukladanie sobie zycia: z wyborem
        sensownych mozliwosci i tworzeniem z nich spojnej calosci.
    • misbaskerwill Re: Słowo "ułożyć"... 04.04.07, 19:49
      Chyba się z Tobą na swój sposób zgadzam Tri...
      Ułożyć to się można do grobu...

      Ja również nie lubię tekstu "jeszcze sobie życie ułożysz".
      Podobnie, są osoby, które denerwuje powiedzenie "wszystko będzie dobrze".
      Skąd oni to k. wiedzą?

      Pewne jest tylko, że wszyscy umrzemy. Reszta jest kwestią wiary.
      A wyżej przytoczone teksty to nic innego jak prozelityzmsmile.
      • verita75 Re: Słowo "ułożyć"... 04.04.07, 20:13
        A w takim kontekście tego stwierdzenia też nie lubię. Kiedy co niektórzy z
        litościwą miną mówią, że "jeszcze sobie życie ułożysz" (tzn. znajdziesz kogoś).

        Ale jeśli ktoś mówi na przykład, że chce sobie życie ułożyć to zakładam, że wie
        czego chce i w takim kontekście zwrot wcale nie jest dla mnie głupi. Może i jest
        ogólnikowy i nie wnosi żadnych szczegółów , ale nadawca wcale nie musi chcieć
        zdradzać więcej.
        • tricolour Tego nie rozumiem... 04.04.07, 20:23
          ... że nie lubisz jak ktoś do Ciebie mówi o ułożeniu życia, a jak mówi o sobie,
          to wie co mówi.

          Czyli raz jest źle (do Ciebie), a raz jest dobrze (o sobie). Coś tu nie gra...

          smile))
          • verita75 Re: Tego nie rozumiem... 04.04.07, 20:42
            Nie bardzo podoba mi się gdy ktoś mówi komuś, że jeszcze mu się ułoży w zyciu,
            bo po pierwsze tego nie wie, jak napisał Miś, a po drugie zapewne myśli o
            rozwiązaniach odpowiadających jemu samemu.
            A ja sama mogę powiedzieć, że chcę ułożyć swoje życie, bo wiem czego chcę, robię
            to i wiem o czym mówię.
            Jeśli ktoś mówi o układaniu życia osobie, o której życiu nic nie wie, to wtedy
            plecie banał.
            Ale tak samo jest z wieloma innymi słowami użytymi przez nieodpowiednie osoby w
            nieodpowiednim momencie.
      • libra22 Re: Słowo "ułożyć"... 04.04.07, 20:16
        Ja bardziej bym je przykładała do organizacji czasu, codzienności życia z
        synem, jako samotnej matki.
        Jakoś nikt mnie nie pociesza, że sobie jeszcze życie ułożęsmile Ale rozumiem
        wkurzenie, na wmawianie nam czegoś przez obce osoby, czego w nas nie ma. Mnie
        kilka razy spotkało coś takiego, że skoro nie mam jeszcze rozwodu, to na pewno
        tylko czekam, aż szanowny były zechce wrócić i ja z otwartymi ramionami go
        przyjmę (co nie jest prawdą)smile
        • akacjax Re: Słowo "ułożyć"... 04.04.07, 21:36
          > kilka razy spotkało coś takiego, że skoro nie mam jeszcze rozwodu, to na pewno
          > tylko czekam, aż szanowny były zechce wrócić i ja z otwartymi ramionami go
          > przyjmę (co nie jest prawdą)smile

          Ja notorycznie spotykam się z takimi samymi hasłami-bo ja nie mam rozwodu a mam separacjęsmile Ostatnie, najnowsze hasło-że ja go wystawiłam na próbę...
          • libra22 Re: Słowo "ułożyć"... 04.04.07, 22:58
            Akacjosmile))

            Wiesz, mój mąz wyprowadzając się, a nawet kupując mieszkanie powiedział, że być
            może on się namysli i wróciwink)) Np po roku, dwóch. Na szczęście nie robi tego.
            Bo dla mnie nie ma robienia jazdy najbliższym osobom i kupowania mieszkania "na
            próbę".
    • jacekplacek66 Tri.. 04.04.07, 20:52
      a może wystarczy "zaplanować ułożenie" lub " ułozyć plan" smile
      jak byś tego nie nazwał to życie toczy sie dalej i nie zawsze zgodnie z planem
      lub założeniami.
      kiedyś był PLAN 5- letni i i zjazdy PZPR
      a teraz Układamy autostrady
      i jedno i drugie na niby.......
    • der1974 Re: Słowo "ułożyć"... 04.04.07, 23:27
      Ułożyć sobie życie to nic innego jak sporządzić listę, scenariusz, punkty,
      które się odhacza i tak do grobowej deski. Jeszcze gorsze jest racjonalnie
      planować, bo to chyba gloryfikujesz (nie wiem, tylko przypuszczam - niewiele
      wynika z Twojego postu poza krytyką słowa ułożyć, z którą się zgadzam). W
      życiu jest tyle samo miejsca na przypadek co na planowanie. Nie wiadomo co
      wyciągniesz z pudełka czekoladek. I na tym chyba polega ciekwaość życia.
      • ludzik_ten_sam Jeszcze inaczej 05.04.07, 00:30
        Nic do wyrażenia nie mam i nawet mi pasuje. Ostatecznie nie zdajemy się
        kompletnie na żywioł i jednak układamy. Z tymi puzzlami fajnie brzmi.
        Zresztą, tu za kobietą, którą uwielbiam (cytat niedosłowny) - przyglądamy się
        i tu troszeczkę dodamy, tam troszeczkę ujmiemy; jeśli za dużo pracujemy, to
        zapewne cierpi na tym nasze życie osobiste, więc tu trzeba też poukładać.
        A może poprzekładać. Gdy za długo np. pół dnia jestem z kimś w łóżku,
        to pomimo iż jest fajnie, gdy wychodzę na zewnątrz mówię "O! Świat!" smile -
        znaczy się do pełni układanki brakowało czegoś innego niż intymności. Albo oprócz. Przepraszam za ten osobisty wtręt smile Nawet nawet największy
        Demiurg ułozył tak, że po 5-6 dniach, jeden dzień ułożył na odpoczynek.
        Czas sacrum przeplatany czasem powszednim. I tak dalej.
        Banalizując: jeśli mam w pokoju niepoukładane, to się gubię. I mówię
        pod nosem: o! burdel na kółkach. Ludzie też się ze sobą układają. "Docierają się". Polerują jak kamienie? smile
    • 13monique_n Re: Słowo "ułożyć"... 06.04.07, 08:46
      Wiesz, ten kontekst "układania", który podajesz, nieco mnie zabija. I to wbrew
      pozorom nie z powodu elegancji i schludności, ale z powodu totalnego braku
      powietrza i ducha i w takim życiu.
      Może warto rozgraniczyć to, co musi byc zaplanowane i poustawiane (takie
      normalne organizacyjne sprawy), a co należy pozostawić fali i zwyczajnie żyć.
      To trudniejsze niż planowanie i układanie, ustawianie i wszystko co tylko, ale
      warto.
      • tricolour Re: Słowo "ułożyć"... 06.04.07, 08:52
      • tricolour A co należy pozostawić fali? 06.04.07, 08:55
        Ciekawi mnie to niezmiernie, szczególnie w kontekscie rozwodów...
        • 13monique_n Re: A co należy pozostawić fali? 06.04.07, 11:26
          tricolour napisał:

          > Ciekawi mnie to niezmiernie, szczególnie w kontekscie rozwodów...
          Normalne życie. I raczej wypowiadam się w kontekście "po", a nie "przed". Bo
          gdybanie na temat bezpowrotnie zamkniętej przeszłości to dla mnie strata prądu,
          jak mawia Pho.
          A sztuka życia bez potrzeby udowanidnia sobie i wszystkim wokół, że to wszystko
          nie zrobiło na mnie wrażenia - to jest coś. Żyć. Cieszyć się. Być z ludźmi.
          Dbac o bliskich. Bez myśli-desperatki "oj, jak nie zrobię tego mi znowu to,
          albo tamto..." smile
    • emde74 Re: Słowo "ułożyć"... 06.04.07, 09:24
      mnie irytują tylko życzenia pod tym tytułem. choć wiem, że składający je ludzie
      chcą dobrze i po prostu stwierdzenie życzę Ci "ułożenia" życia weszło w nawyk.
      tak jak "powodzenia na nowej drodze życia" itd. szczerze mówiąc nie mam nic
      przeciwko temu stwierdzeniu, bo w końcu po okresie bałaganu, przychodzi
      ułożenie. i właśnie to ułożenie moim zdaniem ma dużo wspólnego z wyciąganiem
      wniosków za to, co się zrobiło, zdarzyło. przynajmniej w moim przypadku.
    • mala_mala Re: Słowo "ułożyć"... 06.04.07, 20:23
      tri mi nawet sie podoba... i chcialabym zeby moj ex pozwolil mi ulozyc sobie
      wreszcie zycie... on dzieci moze miec i po 70-tce...
      dla mnie czas niedlugo zacznie sie konczyc, a chce miec dzieci...
      swoimi sekundowymi powrotami torpeduje moj kazdy rodzacy sie zwiazek...
      ostatnio zaczelam sie widywac z chlopakiem z ktorym jestem pewna ze zycia sobie
      nie uloze, ale smialam sie z nim, czulam sie dobrze i choc jestesmy tak skrajnie
      rozni bo dzieli nas bardzo duzo, religia, wychowanie i cala masa innych
      szczegolow to lubie go i on mnie tez
      zadne z nas o sobie powaznie nie mysli
      spedzalismy z soba jeden lub 2 dni w tyg, raczej wieczory no i... moj maz "wrocil"
      powiedzialam temu chlopakowi ze wiecej sie nie zobaczymy, bo taki postawil
      warunek moj maz... inaczej sie ze mna nie spotka, mial byc we wtorek...
      najpozniej w czwartek... i wiesz co... dalej go nie ma, ani zadnej informacji od
      niego... pewnie gdzies milo spedza czas ze swoja nowa kobieta, majac spokojna
      glowe ze zona w tym czasie z nikim sie nie spotyka...
      • angoisse Re: Słowo "ułożyć"... 06.04.07, 20:28
        a dlaczego i po co to ciagle jeszcze "twoj" maz?
        • mala_mala Re: Słowo "ułożyć"... 06.04.07, 21:49
          to jego slowa... ja nawet nie zdazylam tego ani razu w stosunku do niego uzyc...
          moj maz... ja o nim tak nie mysle... nie jest moj to pewne
          oddal sie komus innemu i to jeszcze przed slubem ze mna... ale kiedy on chce to
          jest MOIM mezem, a my jestesmy MALZENSTWEM ale chyba za bardzo nie wie co to
          znaczy...
          chce kontroli nademna... milosci bezwarunkowej... kiedys mi powiedzial ze
          dowartosciowuje sie zwiazkiem z nim... moze, ale kazda milosc dodaje ci
          skrzydel... ale chyba to o czym myslal mowil o samym sobie...

          formalnie jestesmy malzenstwem 5go listopada zlozylam pozew... i on sobie tylko
          lezy chyba w sadzie... bo zadnego terminu rozprawy nie ma, zadnych wiesci na
          temat sad
    • nangaparbat3 okropne słowo 06.04.07, 22:10
      Oczywiscie znaczy: zwiazać się z kimś na stałe, najlepiej przez malżeństwo.
      To "ulożyć SOBIE" - a co z ta drugą osobą? Mam taki obraz: ukladam SOBIE
      chodniczek z osoby, z która się wiążę. Albo dywanik.

      Czasem mowię: ulożyć się z życiem, ze światem, z sobą samą. W znaczeniu:
      dogadać się, nauczyć się żyć z.
      • z_mazur Dlaczego z kimś? 06.04.07, 22:29
        Zastanawia mnie, dlaczego sformułowanie "układać sobie życie" wszyscy odnoszą do relacji damsko-męskich?
        Dla mnie poukładanie to po prostu doprowadzenie swojego życia z porozwodowej zawieruchy, do stanu w którym poczujemy znowu satysfakcję płynącą z tego, że odzyskaliśmy równowagę i stanęliśmy na własnych nogach.
        • crazyrabbit Re: Dlaczego z kimś? 06.04.07, 22:42
          Czy wiesz , że dokładnie o tym dzisiaj pomyślałam?
          Przecież "ułożyć" sobie życie może oznaczać poukładanie sobie wszystkiego w
          głowie , zaakceptowanie stanu w jakim się znalazło , odnalezienie własnego ja ,
          realizowanie własnych ambicji i marzeń.
          Niekoniecznie potrzeba do tego "kogoś".
          Ale takie jest potoczne rozumowanie i nic z tym nie zrobimy.
          • tricolour Nie przesadzajcie... 06.04.07, 22:47
            ... z tym "układaniem" sobie życia w pojedynkę.

            Sami piszemy często uwodzące posty, organizujemy imprezy... po co? Bo ciągnię
            chłopa do baby i na odwrót. Tego nie da sie ukryć i nie da zagłuszyć żadnym
            mędrkowaniem w stylu "do czego facet nie jest potrzebny, bo mogę zrobić to sama".

            Nawet wibrator ma właściwy kształt (jako namiastka)... a można było wymyślić
            jakiś fantastyczny.

            smile
            • crazyrabbit Re: Nie przesadzajcie... 06.04.07, 22:56
              Bo w nas są te zwierzęce instynkta smile
              I część osób po prostu szuka bliskości , seksu , ciepła.. Niekoniecznie ma to
              oznaczać następny stały związek , zamieszkanie razem.
              Czasem słyszę od samotnych koleżanek: Wiesz , nie wyobrażam sobie , żeby jakiś
              facet miał ze mną zamieszkać! I wiem , że one mówią to szczerze.

              A co do wibratorów... Ze względu na anatomię fantastyczne kształty byłyby
              hmmm... niepraktyczne smile
              • tricolour "Nie wyobrażam sobie, żeby jakis facet...." 06.04.07, 23:01
                Koleżanki mają rację o tyle, o ile do zgody na wspólne zamieszkanie potrzebna
                jest wyobraźnia. Nie jest potrzebna, ale jest potrzebne uczucie, którego one nie
                doświadczają. I stąd taki ich pogląd.
                • crazyrabbit Re: "Nie wyobrażam sobie, żeby jakis facet...." 06.04.07, 23:09
                  A może czasem uczucie nie wystarczy. Bo skoro życie razem to sztuka
                  kompromisu , to decyzja o niezamieszkaniu razem też jest właśnie takim
                  kompromisem?

                  Nie jesteśmy małolatami , mamy swoje nawyki , doświadczenia , ciężko czasem
                  zgrać to do kupy smile Mozna byc razem , ale osobno.
                  • panda_zielona Re: "Nie wyobrażam sobie, żeby jakis facet...." 07.04.07, 00:18
                    Nie jesteśmy małolatami , mamy swoje nawyki , doświadczenia , ciężko czasem
                    > zgrać to do kupy smile Mozna byc razem , ale osobno.

                    No właśnie ja sobie nie wyobrażam bycia z kimś na wciąż,być może za długo
                    jestem sama i przyzwyczaiłam się do tego stanu,a może nie spotkałam nikogo z
                    kim patrzyłabym w tym samym kierunku.A może ja jestem nienormalna?



                    • crazyrabbit Re: "Nie wyobrażam sobie, żeby jakis facet...." 07.04.07, 00:26
                      Nie wydajesz sie byc nienormalna smile
                      • panda_zielona Re: "Nie wyobrażam sobie, żeby jakis facet...." 07.04.07, 00:50
                        ufff,ulżyło mi
        • nangaparbat3 Re: Dlaczego z kimś? 06.04.07, 23:03
          z_mazur napisał:

          > Zastanawia mnie, dlaczego sformułowanie "układać sobie życie" wszyscy odnoszą
          d
          > o relacji damsko-męskich?>

          Bo to po prostu znaczenie tego zwrotu. Tak go rozumieja native speakerzy, nie?

          Ja zdecydowanie wole to znaczenie, ktore Ty mu nadajesz - takie jest OK,
          oczywiscie. Moze z czasem to znaczenie wyprze tamto "damsko meskie". Calkiem
          możliwe smile
    • crazyrabbit Bohaterki polskich seriali układają sobie życie :) 07.04.07, 10:47
      Odnośnie "układania sobie życia" - artykuł z "Wysokich Obcasów".
      Mnie rozśmieszyło.

      kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,4026846.html
      Po przeczytaniu tegoż artykułu , cieszę się nie oglądam polskich seriali smile
    • turzyca Re: Słowo "ułożyć"... 09.04.07, 02:12
      Mysle, mysle i wymyslilam co nastepuje.

      Teraz mam jakies plany na przyszlosc i troche slodkich marzen.

      Za pol roku bede te plany wcielac w zycie. Bede kupowac biurko, polki i
      segregatory, zeby sobie zorganizowac nowe miejsce pracy w nowym mieszkaniu. Bede
      ukladac plan zajec. Bede szukac szkoly jogi i sprawdzac jak to jest z tymi zaglami.

      Docelowo za rok bede miala "ulozone zycie." Bede miala joge w poniedzialki, bo
      we wtorki pan iksinski ma zajecia o tej porze. W srody i soboty bede przemarzac
      na lodce. Wiec w te dni na obiad na pewno bedzie zupa, zeby szybko odtajac. A w
      niedzielne wieczory bede chodzila na pokazy filmowe do klubu.
      Czas przed tym momentem kiedy moje zycie bedzie poukladane bedzie wlasnie czasem
      ukladania. Nie wypelniania planow, bo przeciez to ze bede chodzic na joge nie
      jest planem, jest luznym pomyslem. Moze to bedzie pilates. A moze tance - zalezy
      co ciekawego zmiesci sie w planie zajec. Z roznych kawalkow poukladam moje
      zycie. A po trzech latach znow bedzie rewolucja, przeprowadzka i kolejne
      ukladanie zycia. smile


      W sumie to slowo ma sens. Jesli oczywiscie z tego sensu korzystamy a nie uzywamy
      go jako wytrychu.
      • tricolour Czyli życie ułozone, to... 09.04.07, 02:16
        ... półki, biurko, szkoła jogi i tańce.

        Jak w takim razie nazwiesz budowanie związku, rozstania, tęsknotę, uniesienie,
        odpowiedzialnośc, lojalność? Toż to inny świat...
        • nangaparbat3 Re: Czyli życie ułozone, to... 09.04.07, 12:16
          tricolour napisał:

          > ... półki, biurko, szkoła jogi i tańce.
          >
          > Jak w takim razie nazwiesz budowanie związku, rozstania, tęsknotę, uniesienie,
          > odpowiedzialnośc, lojalność? Toż to inny świat...

          Ja bym to nazwala total extreme, a zycie w pojedynke wlaśnie - ulozonym.
          • ludzik_ten_sam Re: Czyli życie ułozone, to... 09.04.07, 12:22

            Pytanie osobiste: co wolisz?
            • nangaparbat3 Re: Czyli życie ułozone, to... 09.04.07, 14:43
              Dobre pytanie.
              Uśmiałam sie do łez.
              • ludzik_ten_sam Re: Czyli życie ułozone, to... 09.04.07, 14:54

                Śmieszne pytanie? Nie miało być w zamierzeniu takie smile

                --
                "był samotny, tak bardzo, że dzieci się go bały i uciekały przed nim".
                Mdłości Sartre`a
                • tricolour Bo nie było śmieszne... 09.04.07, 21:16
                  ... to nawet było pytanie retoryczne...
                  • ludzik_ten_sam Nie było. 09.04.07, 21:28

                    Ty - domniemania - chcesz budować, nangaparbat - najlepiej czuje się w pojedynkę, a ja...powiem dobranoc smile
                    • tricolour Owszem. 09.04.07, 21:31
                      Bo uważam, że niebudowanie, to marnowanie potencjału.
                      • ludzik_ten_sam Śpię. 09.04.07, 21:33

                        ja też, ale bywa, że ludzi to śmieszy smile
                        • tricolour W sprawach gustu... 09.04.07, 21:34
                          ... i poczucia humoru - nie ma dyskusji.

                          Śpij już!
                          smile)
                      • z_mazur Re: Owszem. 09.04.07, 22:11
                        > Bo uważam, że niebudowanie, to marnowanie potencjału.

                        Czyli cały tłum księży, zakonników i zakonnic marnuje potencjał?

                        smile
                        • tricolour Nie należę do tej grupy... 09.04.07, 22:23
                          ... mało tego, nikt z nas nie należy do tej grupy. Może ci księża i zakonnice
                          uważają inaczej i czują się spełnieni, ale oni inaczej widzą swoje role
                          społeczne i rodzinne.
          • turzyca Re: Czyli życie ułozone, to... 09.04.07, 21:46
            To ulozenie moze sie tez odnosic do zycia we dwoje. Do tego ze ja we wtorki bede
            piekla Jego ulubiona zapiekanke, bo po wtorkowym treningu wraca skonany, a On
            bedzie gotowal te srodowa zupe. Do tego ze rano to On idzie pierwszy do
            lazienki, a ja wchodze pod prysznic gdy On sie goli. Do tego ze w parzyste
            niedziele odwiedza sie mamusie, a w trzecia sobote miesiaca wpada Tomek.
            Takie poukladane klocki codziennego zycia.

            A to co jest pomiedzy ludzmi? Tego chyba nie mozna nazywac ukladaniem. Uklada
            sie chyba zewnetrzne przejawy zwiazku, nie to co w sferze uczuc.
            Jak nazwac to co opisujesz? Nie wiem. Moze po prostu zyciem?
        • ludzik_ten_sam Re: Czyli życie ułozone, to... 09.04.07, 12:19

          Ta szkoła jogi, półka to ramy. To o czym piszesz to treść.
          Ale czy w zajęciach jogi nie ma treści?
          • turzyca Re: Czyli życie ułozone, to... 09.04.07, 21:47
            "Ale czy w zajęciach jogi nie ma treści?"
            Nie ma. Niezaleznie od tego jak bardzo nauczyciele jogi chcieliby zeby bylo
            inaczej. wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka