tricolour
21.04.07, 12:23
Wobec homoseksualistów?
Pytam, czy rozumiecie tolerancję jako zgodę na zycie obok (w pracy, w szkole,
na placu zabaw) homosia?
Bo ja czuję się zmuszony do bycia tolerancyjnym. Czyli homoseksualista
obwieszcza światu swoją odmienność i nakazuje mi okreslone zachowanie wobec
niego, bo inaczej będę napiętnowany jako homofob. Przyznam, że bardziej by
mnie satysfakcjonowało gdybym wcale nie wiedział, kto w jaki sposób kogoś
kocha, pod warunkiem, że nie kocha mnie.
Homoseksualizm jest mi obojętny - pan X może swobodnie kochać się z panem Y w
mieście Z. Nie jestem tolerancyjny i pan X absolutnie nie może zbliżać się do
moich pośladków.