Dodaj do ulubionych

Słodko-gorzko o dzieciach...

26.04.07, 17:38
Od kilku dni mam mnóstwo pracy. Niestety często zasuwam po nocach, żeby
nadgonić zaległości. W związku z tym chodzę niewyspana i podsypiam po kątach
w wolnych chwilach, np. czekając na córkę basenie.
Wczoraj na poranny dźwięk budzika zdołałam tylko zajęczeć w
przestrzeń: "kawy..." i na chwilę jeszcze padłam. Obudził mnie zapach świeżo
zaparzonej kawy (no dobra, instant). Moje 8-letnie dziecię przyniosło mi do
łóżka kubek boskiego napoju (z mlekiem w dodatku) i talerz kanapek.
Wzruszyła mnie tym bardzo. Kiedy jej dziękowałam, stwierdziła z bardzo
poważną miną: "Skoro jesteśmy tylko we dwie, to musimy bardzo o siebie
dbać". Smutno mi się zrobiło jakoś...
Obserwuj wątek
    • a.niech.to Re: Słodko-gorzko o dzieciach... 26.04.07, 17:49
      Zniweluj poczucie osamotnienia zakorzeniając się głębiej w glebie bliższej i
      dalszej rodziny, znajomych, przyjaciół. Mała to odczyta i zrobi właściwy
      użytek. Wrażenie totalnej samotności minie.
      • cathy_bum Re: Słodko-gorzko o dzieciach... 26.04.07, 17:55
        To nie tak. Ja zwykle się nie czuję samotna. Na szczęście mam kochającą
        rodzinę. Kilkoro oddanych przyjaciół. Czasem chandra dopada mnie wieczorem,
        kiedy mała śpi. Chciałoby się z kimś pogadać, pośmiać, pobyć. No, ale zawsze
        mogę wtedy popracowaćuncertain
        Mnie jest raczej smutno, że ona czasem próbuje być "taka dorosła" w tej
        sytuacji.
        • nangaparbat3 Re: Słodko-gorzko o dzieciach... 26.04.07, 18:06
          Rozumiem, ze smutno, ale z drugiek strony to ładna i bardzo wzruszajaca
          historia i nic zlego sie nie stało.
          Chociaz mam dokładnie ten sam dylemat - jak znaleźć rownowagę. Może tak -
          zastanów sie, jak odebrałabyś to zrobienie Ci porannej kawy, gdybyscie byli
          razem z ojcem małej. Jeśliby Cie to ucieszylo - wszystko jest w porządku.
          • tina73 Re: Słodko-gorzko o dzieciach... 26.04.07, 19:59
            mialam podobnie z moim synkiem kilka lat temu smile kiedy mial 6 lat a ja
            pracowalam na nocne zmiany , wrocilam ze sluzby o 6 rano , a juz o godz. 9
            obudzil mnie moj synuś slowami " mamuś wstawaj mam śniadanko dla ciebie " heh ,
            zdębialam jak zobaczylam te skorki od chleba obsmarowane maslem bo środek mu
            się wykruszyl i calą kuchnię w maśle smilesmile ale go wyściskalam za to śniadanko ,
            kurcze az sie poplakalam smilesmiledo dziś to wspominam .
          • cathy_bum Re: Słodko-gorzko o dzieciach... 27.04.07, 14:46
            Nanga, uchwyciłaś bezbłędnie, co mnie dręczy. Chodzi właśnie o tę równowagęsmile
            Próbuję znaleźć złoty środek w tym wszystkim. Granica jest taka płynna, że
            czasem mi umyka. Nie wiem, czy pewne zachowania dziecka wynikają z tego, że
            próbuje "wejść w rolę partnera" - a to nie dobrze - czy też to efekt wychowania
            i jej indywidualnej emaptii.
            Uczę ją zwracania uwagi na potrzeby innych, wchodzenia w ich skórę. Od
            nauczycieli wiem, że Młoda np. przejmuje się krzywdą przezywanej koleżanki i
            losem zaniedbanych zwierząt w większym stopniu od innych. Co nie znaczy, że nie
            bywa wrednawink I to mnie cieszy.
            Ale czasem się boję zatracenia równowagi w naszych stosunkach. Taka kawa jest
            miła, jak również stwierdzenia "Mamo, nie pracuj tyle. Odpocznij". Ale to ja
            mam się nią opiekować, a nie odwrotnie.
            Na szczęście wczoraj Młoda zachowywała się jak typowa 8-latka, tzn.
            wrzeszczała: "Nie będę sprzątać! Sprzątanie jest głupie!" Dziwnie mnie to
            uspokoiło.big_grin
            • a.niech.to Re: Słodko-gorzko o dzieciach... 27.04.07, 14:53
              Rozumiem Cię. Też miewam takiego zgryza. Wraz z upływem czasu zdaje się mniej
              zgrzytać. Zastanawiam się, czy aby nie jest tak, że w niepełnych rodzinach
              popadamy w przewrażliwienie. Czasem się na tym łapię.
              • cathy_bum Re: Słodko-gorzko o dzieciach... 27.04.07, 14:59
                Może to kwestia przewrażliwienia. Tak samo stwierdziła moja przyjaciółka żyjąca
                w pełnej rodziniesmile
                Faktem jest, że ja poznałam niepełną rodzinę, gdzie ta relacja rodzic-dziecko
                była dramatycznie zaburzona. Syn był przyjacielem, powiernikiem i opoką dla
                matki. Zastępował jej partnera niemal pod każdym względem. Horror się zaczął,
                kiedy sam postanowił założyć rodzinę. Ta historia we mnie mocno utkwiła. I może
                to ona powoduje, że w miłych gestach dziecka doszukuję się patologiiwink
    • a.niech.to Re: Słodko-gorzko o dzieciach... 26.04.07, 20:08
      cathy_bum napisała:

      > "Skoro jesteśmy tylko we dwie, to musimy bardzo o siebie
      > dbać".
      Pokazuj młodej, że jesteście członkami dużo większej rodziny niż Wasza
      dwuosobowa. Żyjecie wśród ludzi, którzy w razie potrzeby pospieszą z pomocą,
      choćby tylko swoją obecnością.

      Nie wiem na ile trafnie zinterpretowałam słowa córki, ale podobnych klimatów
      doświadczyłam za sprawą jednego z moich dzieci.
      • cathy_bum Re: Słodko-gorzko o dzieciach... 27.04.07, 14:55
        Może masz trochę racji. Choć jednak przede wszystkim chodziło mi o to, że
        czasem mam wrażenie, że Młoda próbuje "wejść w rolę" partnera. Wydaje mi się,
        że całkiem nieźle sobie radzę w życiu i jestem dość samodzielna. Jestem mamą i
        to ja opiekuję się dzieckiem. Nie na odwrót. Ale w takich sytuacjach boje się,
        że Mała próbuje coś tu po swojemu naprawiać.
        • wiona11 Re: Słodko-gorzko o dzieciach... 27.04.07, 15:59
          Nie doszukiwałabym się w tym niczego niepokojącego. Ludzie, również mali lubią
          przecież pomagać. Jeśli mogą i potrafią to lubią sprawiać przyjemność tym,
          których kochają. Potrzebowałaś kawy i córcia Ci ją zrobiła. Jest na tyle duża,
          że radzi sobie z czajnikiem, kubkiem i łyżeczką.
          Myślę, że wszyscy jesteśmy przewrażliwieni na punkcie naszych dzieci. Pozwólmy
          sobie jednak pomagać, a nie wyręczajmy ich we wszystkim, żeby tylko - według
          nas - nie odczuły, że traktujemy ich, jak zastępoczych partnerów.
          Przecież w pełnej rodzinie dziecko ośmioletnie ma obowiązki, uczy się pomagać.
          Przyjmij to normalnie, bez strachu, że skrzywisz jej psychikę. Nie skrzywisz.
          Wychowasz wrażliwą, odpowiedzialną kobietę.
    • pszczolkalodz masz super coreczke 27.04.07, 18:43
      ...jednym slowem zazdroszcze. Wierz mi ze jakbyscie byli razem to ta kawe tez
      bys dostala. Masz wrazliwe, fantastyczne dziecko. Milosc to tez troszczenie sie
      o siebie, mysle ze w dzisiejszych czasach coraz ciezej o empatie Twoja coreczka
      ja ma i gratuluje to w duzej mierze Twoja zasluga!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka