Dodaj do ulubionych

Jarkoni, Komunia Święta i eMule.

14.05.07, 17:38
Dobrze, że poszedłeś na Komunię, bo to ważna przeżycie dla córki i Ciebie
oraz szansa na poprawne relacje później.

Ale piszesz, bracie, że chcesz ciągnąć jakieś filmy, by dziecko miało co
oglądać na nowym laptopie. To może kupisz te filmy, a nie ukradniesz, co?
Może byłoby lepiej nie uczyc dziecka internetowego złodziejstwa od pierwszego
kontaktu z własnym komputerem?
Obserwuj wątek
    • z_mazur Re: Jarkoni, Komunia Święta i eMule. 14.05.07, 17:55
      Nie to miejsce jeśli chodzi o taką dyskusję, ale nazywanie złodziejstwem ściąganie czegokolwiek z internetu przez eMule albo inne programy tego typu niekoniecznie musi być trafne. Tęższe prawnicze głowy niż my się nad tym łamią i opinie wcale nie są takie jednoznaczne.
      • tricolour Nie piszę o czymkolwiek, ale o konkretnych... 14.05.07, 19:30
        ... tytułach, o które pytał Jarkoni. Na każdym filmie jest wyraźnie napisane o
        prawach autorskich i nielegalnośco kopiowania, a ściagniecie kopii z Netu jest
        złamaniem prawa. Napisane jest też gdzie można kupić legalnie kopię.
        Ty zas napisałeś o "czymkolwiek" i trudnosci zajecia stanowiska przez prawników
        wobec czegoś tak enigmatycznego jak to "cokolwiek".

        Uważam to forum za dobre miejsce do dyskusji czy ojciec mu kraść prezenty dla
        dziecka, czy uczyc prawidłowch standardów zachowań.
        • z_mazur Re: Nie piszę o czymkolwiek, ale o konkretnych... 14.05.07, 19:41
          Czy za kredzież uważasz puszczenie filmu swoim znajomym???
          Albo słuchanie muzyki w gronie przyjaciół??? Albo pożyczenie książki lub płyty CD lub DVD z Twojej kolekcji jakiemuś znajomemu??? Albo skopiowanie (do którego masz prawo na własny użytek) i pożyczenie tej kopii znajomemu??? (gdzie Twoim znajomym może być poznan 2 minuty temu na czacie osoba).
          Jeśli ktoś udostępnia swoje zasoby za friko, swoim znajomym nie popełnia przestępstwa.
          Jeśli osoby korzystające z jakiegoś serwera potraktować jak grono znajomych (są małe serwery, które na takiej zasadzie działają, np. sieć torrent), to można potraktować udostępnianie takich plików jak właśnie takie odtwarzanie. Kluczem jest tutaj to, że osoby które to robia nie czerpią z tego zysku, co jest najistotniejsze w ocenie tego czy odtwarzanie jest "publiczne" czy tylko "prywatne".
          Stąd taka trudność w ocenie prawnej tego zjawiska.
          • 374.4w Tri 14.05.07, 19:46
            maga przegiąłeś. Co lub kto daje Ci prawo do takiego pouczania? Nie miałabym
            odwagi, są granice
            • tricolour A do kogo to było? 14.05.07, 19:56
              I co to jest to "maga"... serio nie rozumiem.
          • tricolour A dlaczego tak kręcisz? 14.05.07, 19:52
            Oczywistym jest, że puszczenie filmu znajomym nie jest kradzieża, ale może nią
            byc sposób w jaki weszło sie w posiadanie tego puszczanego filmu.

            Osoby korzystające z serwera można potraktować jako znajomych w taki sam
            sposób, w jaki znajomymi są osoby w hipermarkecie, które widzisz pierwszy raz w
            zyciu, są anonimowe i słowa z nimi nie zamieniłeś.

            Odnoszę wrażenie, że sam ciągniesz też filmy. Bo nie chcesz płacić za nie w
            księgarni... i to jest ten zysk - polega o na tym, że masz i film, i kasę.
            • z_mazur Re: A dlaczego tak kręcisz? 14.05.07, 20:01
              To nie ja kręcę.
              Czyli jeśli mam legalnie kupiony film (wyobraź sobie, że mam takie) i puszczam go swoim znajomym, albo pożyczam go im, to oni popełniają przestępstwo w postaci kradzieży, oglądając film, za który nie zapłacili (oszczędzają pieniądze i oglądają film), a ja w tym momencie staję się... nie wiem czym...? Paserem?

              Co decyduje o tym, że ktoś staje się moim znajomym?
              Wiele osób z tego forum uznaję za znajomych, mimo że nie widziałem ich na oczy w przeciwieństwie do osoby w supermarkecie, której za takiego znajomego nie uznaję. Chociaż wystarczy, że zamienię z nią parę słów i przedstawię się chociażby z imienia, by móc ją już za znajomego uważać.
              Dlatego pisałem, że ocena prawna tego zjawiska jest trudna i niejednoznaczna.
              • tricolour Nie widzisz różnicy... 14.05.07, 20:08
                ... miedzy puszczeniem filmu u siebie lub u znajomych, a udostepnieniem filmu w
                necie dla nieograniczonej (teoretycznie) liczby odbiorców? Czy naprawdę nie
                rozumiesz słowa pożyczyć?

                Gdybys żył z pracy swojego intelektu i tworzył dobra niematerialne, dające
                łatwo sie powielać na zasadzie kopiuj-wklej to ciekawe co bys zrobił gdy jakiś
                skurwiel nie chciałby zapłacic za Twoją pracę...
                • z_mazur Re: Nie widzisz różnicy... 14.05.07, 20:56
                  > ... miedzy puszczeniem filmu u siebie lub u znajomych, a udostepnieniem filmu w
                  >
                  > necie dla nieograniczonej (teoretycznie) liczby odbiorców? Czy naprawdę nie
                  > rozumiesz słowa pożyczyć?

                  To nie ja nie widzę, tylko prawo niespecjalnie potrafi to określić. Ja nie jestem od tego, żeby widzieć czy nie widzieć.
                  Nie będę zatykał uszu przechodząc obok grającego odtwarzacza CD, a reszta... to tylko kwestia skali. Ktoś może mieć grono znajomych składające się z 5 osób, ktoś inny z 5 tys.
                  To zadaniem prawa jest jasne i precyzyjne określanie co wolno, a czego nie wolno. Z dobrami niematerialnymi zawsze był ten problem. Poczynając od bardów którzy klnęli na śpiewające ich piosenki pospólstwo.

                  > Gdybys żył z pracy swojego intelektu i tworzył dobra niematerialne, dające
                  > łatwo sie powielać na zasadzie kopiuj-wklej to ciekawe co bys zrobił gdy jakiś
                  > skurwiel nie chciałby zapłacic za Twoją pracę...

                  Szczerze???
                  Zmieniłbym fach.

                  Myślisz, że Mozart czy Beethoven, czy nawet Stonesi i Beatelsi na początku kariery tworzyli dla pieniędzy?

                  Prawdziwa sztuka sama się obroni bo jest tworzona przez ludzi dla ludzi, a nie dla pieniędzy.

                  Jeśli z tego powodu chociaż jeden "twórca", robiący to dla pieniędzy, przestanie to robić, to chwała internetowi za to. Na jego miejsce wskoczy 10 zapaleńców, którzy zrobią to tylko dla samej przyjemności tworzenia.

                  Prawdziwi twórcy nie tworzą podobno dla pieniędzy. Może własnie to zweryfikuje trochę bycie gwiazdą. Może sztuka wróci do korzeni i szmal przestanie być w końcu jedyną siłą ją napędzającą.

                  Twórcy tak szczycą się, że sztuka jest najważniejsza i masowy odbiór.
                  A jak przychodzi co do czego, to liczy się tylko kasa.
                  • tricolour Zupełnie niepotrzebnie brniesz w ślepą... 14.05.07, 21:18
                    ... uliczkę i tworzysz dziwaczne konstrukcje, by obronic swoja tezę, że
                    ciagnięcie własności inetelektualnej z netu jest zgodne z prawem... podczas gdy
                    na tejże własności intelektualnej (w postaci płyt muzycznych i flmów) jest
                    wyraźnie napisane, że kopiowanie w całosci lub częsci, udostepnianie,
                    odtwarzanie publiczne itp jest ZABRONIONE.

                    Po co kombinujesz z piecioma czy 5000 osób, skoro wyraźnie napisano, że jest
                    zabronione i koniec. Wiem, że to tak fajnie podjumać film za darmochę i jeszcze
                    dorobic ideologię, że jest OK. Dobrze komuś radzić, że może zmienić fach.
                    Dobrze doradzać, że ktos może pracować bez pieniędzy za przykład dając
                    Bethovena, ale czy sam jesteś też takim społecznikem?
                    • z_mazur Re: Zupełnie niepotrzebnie brniesz w ślepą... 14.05.07, 21:42
                      > wyraźnie napisane, że kopiowanie w całosci lub częsci, udostepnianie,
                      > odtwarzanie publiczne itp jest ZABRONIONE.

                      No właśnie, tylko od czasu gdy możliwość przesyłania internetem dużych plików stała się tak łatwa, prawnicy mają duży problem z określeniem co jest, a co nie jest odtwarzaniem publicznym i udostępnianiem. A zgodnie ze starożytnym podejściem do prawa, co nie jest zabronione jest dozwolone.

                      Bo jeśli pożyczenie jest udostępnieniem to założę się, że ukradłeś niejeden film i mogę Cię według Twoich własnych kryteriów (chociaż niekoniecznie moich) nazwać złodziejem, a jeśli zdarzyło Ci się pożyczyć książkę, płytę CD lub DVD to również paserem.

                      I to powyżej było dla mnie meritum naszej dyskusji. I nie jest to żadnym dorabianiem ideologii, tylko prostym i logicznym argumentowaniem, którego jak do tej pory nie udało Ci się podważyć.

                      A to:

                      > Dobrze doradzać, że ktos może pracować bez pieniędzy za przykład dając
                      > Bethovena, ale czy sam jesteś też takim społecznikem?

                      To była tylko dygresja. Tym różnię się od "artystów", że swoją pracę nazywam pracą, a nie sztuką. Żadem ze znanych mi wielkich twórców nie tworzył dla pieniędzy, żaden też nie był społecznikiem, tworzyli dla samej radości tworzenia. Więc brak dochodów Artysty przez duże A nie hamuje wcale rozwoju sztuki.
                      Aktualnie właśnie istniejący szołbiznes zabija sztukę poprzez pieniędze.
                      • tricolour Reasumując... 14.05.07, 21:56
                        Uważam, że ciągnięcie tych filmów, to zwyczajna kradzież. Ludzie po to ciagna,
                        by mieć, ale nie zapłacić, a na dodatek nie pytają twórców (właścicieli praw
                        autorskich) o zgodę. To dla mnie wyczerpuje znamiona kradzieży. Jest motyw
                        (zysk), poszkodowany i beneficjent.

                        Możesz uważać inaczej... prosze bardzo.
                        • angoisse Re: Reasumując... 14.05.07, 22:22
                          Twoje prawo miec jakies zdanie, zdanie ktore prezentuje Z-mazur ma sporo osob,
                          poszukaj sobie w sieci artykulow na ten temat np w Rzeczpospolitej i GWyb.,
                          mozesz je przeczytac nawet za darmo. eureka.


                          • tricolour To jeszcze mi powiedz... 14.05.07, 22:27
                            ... czy te artykuły w gazetach dotyczą tych produktów (filmy, muzyka) na
                            których wyraźnie producent napisał, że NIE WOLNO ich kopiować, publicznie
                            odtwarzać itp?
                            • angoisse Re: To jeszcze mi powiedz... 14.05.07, 22:28
                              poszukaj sobie i poczytaj.
                      • tricolour A co do podważania tzw "logicznych" argumentów... 14.05.07, 22:07
                        ... to to nie jest logika ale kłamliwe rozumienie znaczenia słów: pożyczanie,
                        udostepnianie itp.

                        Kłamliwość polega na tym, że na tych filmach, o których dyskutujemy, jest
                        wyraźnie napisane czego nie można z nimi zrobić. A Ty piszesz, że można i
                        dlatego czas kończyc dyskusję.
                        • z_mazur Re: A co do podważania tzw "logicznych" argumentó 14.05.07, 22:24
                          > ... to to nie jest logika ale kłamliwe rozumienie znaczenia słów: pożyczanie,
                          > udostepnianie itp.

                          A co w tym kłamliwego? Rolą prawa jest być precyzyjnym i jednoznacznym. Ja bym chciał wiedzieć, czy jeśli przyjdzie do mnie 5 znajomych i puszczę im płytę, to czy popełniam przestępstwo??? Jeśli do mnie przyjdzie 20 znajomych i puszczę im płytę to czy popełniam przestępstwo??? Czy jeśli mam dużą chatę i przyjdzie do mnie 500 znajomych i puszczę im płytę to popełniam przestępstwo??? A jeśli tak, to dlaczego, czy dlatego że udostępniam, czy dlatego, że rozpowszechniam, czy może dlatego, że odtwarzam publicznie.

                          Jeśli udostępniam nieodpłatnie (nie czerpię zysków) moim znajomym, swoje pozyskane legalnie zasoby to czy popełniam przestępstwo i jeśli tak to jakie. I podobnie, jeśli korzystam z takich samych zasobów moich znajomych to czy popełniam przestępstwo i jeśli tak to jakie? A czy takie udostępnianie nazwiemy pożyczaniem, seedowaniem, peerowaniem, czy jeszcze jakoś inaczej to się ma nijak do tego czy prawo mi tego zabrania czy nie. Bo prawo powinno precyzyjnie określić co mi wolno a czego nie. To zresztą Twoje słowa z innej dyskusji gdy polemizowaliśmy na temat precyzyjnego określania rzeczywistości. Wtedy Twoje podejście było zdecydowanie inne. Mimo oczywistości intencji zadawanych Ci pytań dla Ciebie one nie były jednoznaczne.

                          Dla mnie w tym zakresie prawo jest nieprecyzyjne i tyle, podobnie jak dla Ciebie nieprecyzyjne było pytanie, o to czy masz narzeczoną, bo przecież wtedy jej nie miałeś.
                          • tricolour I oto moja odpowiedź. 14.05.07, 22:40
                            Nie wszytsko da sie opisac literalnie w prawie. Jeśli opszesz, że 1000 osób, to
                            jest publicznie, to okazuje się, że 999 to wręcz kameralne spotkanie - czyli
                            bzdura.

                            Tworzenie prawa to rzecz trudna i nie zawsze mozliwa, bo dochodzi sie do
                            absurdu (Z faktu, że w Niemchech uznano protytucję za legalny zawód wynikało,
                            że bezrobotne kobiety przestały dostwać zasiłek, bo nie chciały sie
                            prostytuować - czyli odmawiały legalnej pracy).

                            Kiedy brakujue możliwosci literalnego spormułowania prawa, to odwołujemy sie do
                            systemu wartosci. I dla mnie rzeczone kopiowanie filmów jest kradzieżą,
                            przestepstwem. Dla innych nie jest... a skopiowanie obrazu juz jest. A może
                            nie... Ciekawe.
                            • z_mazur Re: I oto moja odpowiedź. 14.05.07, 22:46
                              Czyli jeśli jestem świetnym kopistom i na własne potrzeby, albo dla znajomego wykonam kopię "Słoneczników" Van Gogha, to Twoim zdaniem popełniam przestępstwo???

                              Kluczem jest tutaj chyba czerpanie zysków, no ale oczywiście wdzięczność znajomego może być potraktowana jako zysk.

                              Jak już pisałem prawa autorskie są działką bardzo płynną i niejednoznaczną i szafowanie w tym kontekście hasłami typu: "Złodziej", jest nie na miejscu.
                              • tricolour Jeśli skopiujesz dla siebie to OK. 14.05.07, 23:17
                                Jeżeli dla znajomego, to jest to nieodpłatne świadczenie usług i jako takie
                                podlega opodatkowaniu. Odpowiedzi urząd wyceni Twoja pracę i okaże się czy przy
                                okazji nie naruszyłes praw autorskich dotyczących obrazu.

                                Może byc oczywiście, że skopiwałes dla siebie, ale przekażesz aktem darowizny,
                                ale tu znów może być spór dotyczący wartości tejże darowizny.

                                I pewnie to nie wszystkie możliwości. Jak widać opisywanie zycia w prawie to
                                skomlipkowana rzecz... smile)
                              • tata_tomek Re: I oto moja odpowiedź. 15.05.07, 09:24
                                z_mazur napisał:

                                > Czyli jeśli jestem świetnym kopistom i na własne potrzeby, albo dla znajomego w
                                > ykonam kopię "Słoneczników" Van Gogha, to Twoim zdaniem popełniam przestępstwo?
                                > ??

                                Na własne potrzeby - nie. Dla znajomego - zależy czy za pieniądze. Jeśli za
                                pieniądze, to powinieneś zapłacić podatek - i to nie moim zdaniem ale urzędu
                                skarbowego smile
                          • tata_tomek Kopiowanie a rozpowszechnianie to inne rzeczy 15.05.07, 09:21
                            > Jeśli udostępniam nieodpłatnie (nie czerpię zysków) moim znajomym, swoje pozysk
                            > ane legalnie zasoby to czy popełniam przestępstwo i jeśli tak to jakie.

                            = Nie popełniasz, jeżeli udostępnienie polega tylko na obejrzeniu czy
                            wysłuchaniu. Jeżeli natomiast znajomi kopiują dla siebie ten utwór/film, to oni
                            popełniają przestępstwo.
                            = Słusznie zaznaczyłeś że zasoby "pozyskane legalnie", czyli kupione. Skopiowane
                            ze złamaniem praw autorskich nie są "legalnie pozyskane"
                            = kwestią dyskusyjną są wg mnie np. nagrywanie filmów dla dzieci z telewizji i
                            puszczanie własnemu dziecku. Czy to jest nielegalne kopiowanie?
                            • z_mazur Re: Kopiowanie a rozpowszechnianie to inne rzeczy 15.05.07, 09:59
                              Ale mnie własnie chodzi o tą nieokreśloność współczesnych nośników i zapisu
                              cyfrowego.

                              Czy jeśli skopiuję muzykę z legalnej płyty na własny odtwarzacz mp3 i dam go
                              znajomemu do odsłuchania to czy, ja albo on popełniamy przestępstwo???
                              A jeśli nie (moim zdaniem nie) to czym różni się podobne udostępnienie za
                              pomocą komputera?
                              • tata_tomek Re: Kopiowanie a rozpowszechnianie to inne rzeczy 15.05.07, 11:21
                                z_mazur napisał:

                                > Czy jeśli skopiuję muzykę z legalnej płyty na własny odtwarzacz mp3 i dam go
                                > znajomemu do odsłuchania to czy, ja albo on popełniamy przestępstwo???

                                Nie (pod warunkiem, że nie zarabiasz na tym). Muzyka pozostaje "u ciebie".

                                > czym różni się podobne udostępnienie za
                                > pomocą komputera?

                                Za pomocą komputera jest to nie udostępnienie ale kopiowanie; a kopiowanie jest
                                zabronione.
                                • z_mazur Re: Kopiowanie a rozpowszechnianie to inne rzeczy 15.05.07, 11:53
                                  > Za pomocą komputera jest to nie udostępnienie ale kopiowanie; a kopiowanie
                                  jest
                                  > zabronione.


                                  Nie zgodzę się z Tobą. Dla mnie to nie jest kopiowanie. Tylko umożliwienie
                                  skorzystania z będącego w moim posiadaniu zapisu cyfrowego, nabytego legalnie.
                                  Skoro go nabyłem to mogę z niego dowolnie korzystać i w tym momencie np.
                                  zapisać go na komputerze mojego znajomego (filmy i muzyka nie mają licencji na
                                  stanowiska w przeciwieństwie do oprogramowania).


                                  Jak już pisałem wcześniej dla mnie ta sprawa wcale nie jest taka jednoznaczna i
                                  nie tylko dla mnie.
                                  • tata_tomek Re: Kopiowanie a rozpowszechnianie to inne rzeczy 15.05.07, 13:50
                                    z_mazur napisał:

                                    > Dla mnie to nie jest kopiowanie. Tylko umożliwienie
                                    > skorzystania z będącego w moim posiadaniu zapisu cyfrowego, nabytego legalnie.

                                    Wróćmy do meritum czyli filmów dla dzieci: czy darmowe ściągnięcie z jakiegoś
                                    serwera filmu _chronionego_prawem_autorskim_ na swój komputer to wg Ciebie
                                    "nabycie legalne"? Wg mnie nie. I dlatego nieważne co z tym robisz - czy
                                    udostępniasz tylko swemu dziecku czy również swoim znajomym, za darmo czy nie.
                                    • z_mazur Re: Kopiowanie a rozpowszechnianie to inne rzeczy 16.05.07, 14:54
                                      > Wróćmy do meritum czyli filmów dla dzieci: czy darmowe ściągnięcie z jakiegoś
                                      > serwera filmu _chronionego_prawem_autorskim_ na swój komputer to wg Ciebie
                                      > "nabycie legalne"? Wg mnie nie. I dlatego nieważne co z tym robisz - czy
                                      > udostępniasz tylko swemu dziecku czy również swoim znajomym, za darmo czy nie.

                                      Ale ja cały czas piszę o meritum (zresztą nie jest to tylko moje zdanie, ale
                                      również wielu prawników).

                                      Jeśli potraktować użytkowników danego serwera jak grono znajomych (nie jest to
                                      niemożliwe są małe serwery, na których logujący się mają swoje niki, rozmawiają
                                      ze sobą na czatach itp.), którzy wzajemnie udostępniają sobie nabyte legalnie
                                      płyty to gdzie tu działalność nielegalna?

                                      Zgodnie z prawem, skala zjawiska nie zmienia jego interpretacji prawnej.
                                      Czy jeśli pożyczyłem pożyczoną płytę swojemu znajomemu, którego nie zna znajomy
                                      od którego ją pożyczyłem, to czy ktoś z nas popełnia przestępstwo?
    • aron95 Tri....... a Ty święty jesteś ?? 14.05.07, 20:07
      Skoro takie hasła rzucasz to nigdy programów , muzyki, gier nie ściągałeś ,
      filmów z netu nie oglądałes .
      • anula36 Re: Tri....... a Ty święty jesteś ?? 14.05.07, 20:36
        Tri jest swiety jak wielki inkwizytor i nosi wlosiennice,glosi kazania, jeszcze chwile i bedzie czynil cudasmile
        • tricolour Mylisz się... 14.05.07, 20:43
          ... ale dla równowagi możesz cos napisac w temacie. Możesz tez coś napisac do
          mnie wprost, a nie w trzeciej osobie. Możesz też napisać o sobie samej.

          A wybrałaś takie poszczekiwanie...
          • anula36 Re: Mylisz się... 14.05.07, 21:16
            a to moj wybor i niektorym nic do tego.Zwlaszczam roznym upierdliwym ojcom dyrektorom.
            A wtemacie to komunia byla dziecka a nie jarkoniego, ktory jest pelnoletni a w dodatku ma swoich rodzicow od wychowywania i pouczania.
            • tricolour I nie potrzebuje adwokata skoro jest pełnoletni... 14.05.07, 21:22
              ... zapomniałaś dopisać.
              • anula36 Re: I nie potrzebuje adwokata skoro jest pełnolet 14.05.07, 21:23
                skoro jest oskazrzyciel jest i obronca,moze niektorzy sobie przypominaja uklad sali sadowej, chyba ze pamiec juz nie ta.
                • tricolour Nie przypominają sobie pomimo dobrej pamieci. 14.05.07, 21:38
                  Miałaś sprawę karną? Nieźle...
                  • ivone7 Re: Nie przypominają sobie pomimo dobrej pamieci. 14.05.07, 21:40
                    zeby o tym wiedziec nie trzeba miec sprawy karnej...
                    ale o takowej dyskutowac...a ty oskarzasz Jarkoniego o kradziez...to nie
                    podlega pod kodeks karny?
                    • tricolour No to niech mnie oskarży... 14.05.07, 21:59
                      ... i do sprawy dołączy ukradziony film.
                      • pudeleczko_75 Re: No to niech mnie oskarży... 14.05.07, 22:08
                        a może przestancie dyskutować?
                        każdy widział choć raz w kinie info bo przecież nie reklamę o sciąganiu filmow.
                        więc wie.
                        • tricolour Nie wszyscy wiedzą... 14.05.07, 22:14
                          ...bo bilet kinowy znacznie trudniej ukraść od filmu więc do kina nie chodzą.
                          Jak nie chodzą, to muszą kraść filmy żeby obejrzeć to, co mogliby obejrzec w
                          kinie, a przy okazji ta informację o ściąganiu filmów.

                          smile)
                          • pudeleczko_75 Re: Nie wszyscy wiedzą... 14.05.07, 22:20
                            może można ją ściągnąć??
                            wink)
                            • tricolour To byłoby coś! 14.05.07, 22:24
                              Wynalazłaś sposób na rozgrzeszenie - podwójne zaprzeczenie oznacza, że jest
                              OK !!!

                              Kradnąc informację, że kradnięcie filmów jest nie nielegalne legalizujesz
                              ściąganie w majestacie prawa!

                              Super.
                              • pudeleczko_75 Re: To byłoby coś! 14.05.07, 22:25
                                może nawet ojciec dyrektor by nie grzmiał wink) coś w tym jest!
                                wink)

                        • anula36 Re: No to niech mnie oskarży... 14.05.07, 22:15
                          fakt, a ojcu dyrektorowi zostawimy lokalna parafie zeby tam mogl grzmiec z ambony swoim wlasnym owieczkom.
                          • tricolour Do mnie piszesz? 14.05.07, 22:17
                            To pisz do mnie, a nie o mnie... bo to zalatuje tchórzem.
                            • anula36 Re: Do mnie piszesz? 14.05.07, 22:23
                              to niektorzy niech zatkaja nos i po sprawie. I zajma sie tekstem kazania na jutro.
                              • angoisse Re: Do mnie piszesz? 14.05.07, 22:26
                                smile w tygodniu to do pustych ławek sie grzmi z ambony. zero lanserki- zero
                                rozrywkismile.
                        • z_mazur Gwoli ścisłości 14.05.07, 22:28
                          to w kinie (kurcze niewyobrażalne, ale zdarza mi się bywać) jest wyświetlana informacja o nielegalności nagrywania filmu przy użyciu kamery. I to jest informacja jednoznaczna i niepodlegająca dyskusji.
                          • pudeleczko_75 Re: Gwoli ścisłości 14.05.07, 22:29
                            nie tylko, mowa jest o ściąganiu i nagrywaniu filmów nielegalnie!
                            • z_mazur Re: Gwoli ścisłości 14.05.07, 22:34
                              Szczerze mówiąc to sobie w kinie nie przypomina takich zajawek. Na plytach DVD i owszem, ale może nieuważnie się przyglądam.

                              Tylko jak już wcześniej w dyskusji z Tri pisałem do tej pory trwają spory prawników co jest w świetle aktualnie obowiązującego prawa legalne, a co nielegalne.
                              I to że sobie coś producent filmowy wyświetli to jedno a jak brzmi prawo i jego interpretacja to zupełnie inna sprawa.
                              • pudeleczko_75 Re: Gwoli ścisłości 14.05.07, 22:35
                                nie jestem przekonana co do sporów, prawa autorkie sa dosyś jednoznacznie
                                okreslone.
                                • z_mazur Co do tej jednoznaczności 14.05.07, 22:39
                                  ...to powiedz mi czy jeśli pożyczysz ode mnie film do obejrzenia to czy popełniasz przestępstwo???

                                  Jeśli przyszło do Ciebie na imprezę 20 osób i puszczasz im muzykę z płyt to czy popełniasz przestępstwo???
                                  • pudeleczko_75 Re: Co do tej jednoznaczności 14.05.07, 22:40
                                    zalezy od tego jak masz sprecyzowne przeznaczenie płyty - uzytek dopmowy
                                    oznacza bez wypozyczania jako dzialalności, więc zapraszaj!
                                    • z_mazur Re: Co do tej jednoznaczności 14.05.07, 22:48
                                      > zalezy od tego jak masz sprecyzowne przeznaczenie płyty - uzytek dopmowy
                                      > oznacza bez wypozyczania jako dzialalności, więc zapraszaj!

                                      Ale udostępniając w sieci nie prowadzisz działalności i nie czerpiesz zysku.
                                      Zapis cyfrowy ma to do siebie, że istnieje w zasadzie w oderwaniu od swojego nośnika.
                                      Czyli, czy jeśli pozwolę skorzystać przez sieć z mojej płyty 5 osobom to popełniam przestępstwo???
                                      • pudeleczko_75 Re: Co do tej jednoznaczności 14.05.07, 22:50
                                        kupujac płytę nie nie nabywasz prawa do udostępniania w sieci jej zawartości!
                                        to jest oddzielne pole eksploatacji okreslone we wlasciwych przepisach,
                                        chlopaku....
                                        • z_mazur Re: Co do tej jednoznaczności 14.05.07, 22:54
                                          A czym według prawa różni się pożyczenie płyty znajomemu, od umożliwienia mu jej odsłuchania poprzez internet?
                                          • pudeleczko_75 Re: Co do tej jednoznaczności 14.05.07, 22:55
                                            licencją. to już rozpowszechnianie....
                                            • pudeleczko_75 Re: Co do tej jednoznaczności 14.05.07, 22:56
                                              spadam, bo dałam się wciagnąc w dyskusję.
                                              każdy wie co ma robić.
                                              pozdrowienia
                                              pudłowink
                            • anula36 Re: Gwoli ścisłości 14.05.07, 22:34
                              na plytkach z wypozyczalni tez jest taka reklama spolecznasmile
                              Jak widac (w temacie watku)pozyczam plytki z wypozyczalni - niesamowite jak na tluszcze u stop ojca dyrektora.
    • angoisse Tricolour = biegiem na policję. 14.05.07, 22:44
      jeśli posiadając ewidentne informację o złamaniu prawa (tu, mozliwe ze juz do
      niego doszlo bo Jarkoni moze wlasnie sciąga Barbi 2) , zatajasz te informacje i
      nie zawiadomisz organów ścigania, zachodzi podejrzenie popełnienie przez ciebie
      przestępstwa, za które według kodeksu postępowania karnego grozi ci kara
      pozbawienia wolności .
      • tricolour No to pójdę siedzieć. 14.05.07, 22:55
        Razem z Tobą, bo Ty nie zawiadomiłaś, że taki złoczyńca jak ja jeszcze na
        wolności pisze w Necie...
        • z_mazur Re: No to pójdę siedzieć. 14.05.07, 22:59
          To będziemy razem garować.
          To by mogło być ciekawe doświadczenie... smile)))

          Dla polskiego więziennictwa oczywiście. smile))
        • angoisse Re: No to pójdę siedzieć. 14.05.07, 22:59
          ty twierdzisz że na 100% Jarkoni popełnia kradzież. rzucasz piorunami by
          przestrzegał "sku..." prawa. A sam prawo ignorujesz??? gdzie twoja
          konsekwencja? ulotniła sie nagle?
          3 lata prosze pana, albo mniej zyciowej obłudy w praktyce.
          • tricolour Daj se siana, babo... 14.05.07, 23:14
            ... ja tu się z kolegą Z_mazurem słowami bawię, a Ty sie wtryniasz między
            wódkę, a zakąskę.

            Do garów!

            smile)
            • angoisse Re: Daj se siana, babo... 14.05.07, 23:17
              wiesz co? ze jestes chamem to widac, ale pozwalaj sobie tak wobec swoich
              znajomych ode mnie sie odp z tego typu tekstami.
            • anula36 Re: Daj se siana, babo... 14.05.07, 23:17
              i tu sie wlasnie koncza argumenty ojca dyrektora.
              • tricolour A pewnie, że się konczą... 14.05.07, 23:28
                ... jak ma sie do czynienia z nieszczęśnikami, ktorzy każde słowo odbieraja
                jako atak na godność i etos matki polki tudzież podeptanie kobiecosci, a może
                nawet ludzkości.
                • angoisse Re: A pewnie, że się konczą... 14.05.07, 23:34
                  skończ już swój niesmaczny pokaz odkrywania swoich kompleksów. one mało kogo
                  interesują.
                  • tricolour Wiesz, co? 14.05.07, 23:40
                    Jeżeli Cie swoimi tutaj przemysleniami jakoś dotknąłem lub uraziłem to
                    serdecznie Cie przepraszam. Nie miałem takiego zamiaru i nie wiedziałem, że
                    możesz to tak osobiscie odebrać.
                    Dyskutowałem z kolegą Z_Mazurem i do głowy mi nie przyszło, ze czytający, a
                    szczególnie Ty zareagujesz tak zywiołowo lub odnajdziesz w moich słowach coś,
                    co tak dotknie.

                    Jeszcze raz przepraszam.

                    Dodam tylko, że nie odkrywam świadomie swoich kompleksów, a lubie żywą
                    polemikę, a od swoich adwersarzy oczekuję dystansu i inteligencji.
                    • angoisse Re: Wiesz, co? 14.05.07, 23:46
                      przeprosiny przyjmuję, choc zdecydowanie bardziej wolalabym gdybys zauważył w
                      których momentach ludzi obrazasz. rozliczam ze słow skierowanych do mnie a nie
                      do Z/mazur. nie interesuje mnie czego TY OCZEKUJESZ od swoich adwersarzy,
                      dyskusja to nie dostosowywanie się wszystkich do twoich potrezb. Jesli nie
                      potrafisz dyskutowac nie obrazajac ludzi, ani zaczynac dyskusji inaczej niz
                      agresywnie-zaczepnie to moze się po prostu na to nie porywaj.
                      • tricolour Nie ma mowy o obrażaniu ludzi. 14.05.07, 23:59
                        W rozmowie z Tobą mowy nie ma o obarażaniu kogokolwiewk poza Tobą. Ciebie w
                        ogóle nie powinno interesować jak sie zwracam do innych osób i czy one czują
                        sie obrażone czy nie, bo to nie jest Twoja sprawa. To jest sprawa tamtych ludzi
                        i moja.

                        Ciebie nie powinno intersowac czego oczejue od innych, ale powinno interesować
                        czego oczekuje od Ciebie w takim samym stopniu jak Ty chcesz stosownego mojego
                        zachowania gdy rozmawiam z Tobą.

                        Dla Ciebie moje zachowanie może byc agresywne lub zaczepne. Dla innych jest
                        inaczej, co też czasem (rzadko) tu wyrażą. I to jest cały problem życiowy: by
                        pogodzić się z faktem, że są osoby którym przeszkadzam i mnie nie lubią (i vice
                        versa), są też obojetne i są kochające (i vice versa).
                        • angoisse Re: Nie ma mowy o obrażaniu ludzi. 15.05.07, 00:12
                          wiec własnie powyżej ci zaznaczyłam, ze nie zycze sobie takiego języka jaki
                          uzyłeś w moim kierunku. nie rozdaje na forum sympatii wiekszej niz przynalezna
                          miejscu i oceniam tylko za wypowiedzi. caly wywod lubią-nie lubią jest
                          bezensu. a jak chcesz prowadzic dyskusje to ja prowadz na poziomie bo wyczucia
                          dyskutantow nie masz za grosz.
                          • tricolour Masz prawo sobie nie życzyć... 15.05.07, 00:28
                            ... niestosownych zachowan wobec siebie samej. Dlatego przeprosiłem za
                            durnowaty żart, który mogłas odebrać jako celowe obrażenie.

                            Co do wyczucia dyskutantów to mam je w nosie szczególnie dlatego, że nasze
                            rozmowy nie są dialogiem - to jest paplanina i przekrzykiwanie się. W bałaganie
                            trudno o słowny porzadek i jak ktoś chce zrobić z czyjejś wypowiedzi aferę (jak
                            nie przymierzając Anula36, która od dłuższego czasu doczepia swoje krytyczne
                            wypowiedzi do postów innych, bo sama z jakiegos powodu nie może zdobyc sie na
                            odwagę i nie potrafi złozyc zdania skierowanego wprost do osoby - nie tylko
                            mnie), to zrobi.

                            smile)
                            tongue_outP
                            • anula36 Re: Masz prawo sobie nie życzyć... 15.05.07, 00:32
                              akurat mam w nosie niektorych osob opinie na moj temat. A swiete byki forow i ojcowie dyrektorzy jakos mi nie straszne.
                              A przymierzyc sie do mnie akurat nie kazdy moze bo za malutkitongue_out
                              • tricolour Gdybyś miała w nosie, to bys sie nie odezwała... 15.05.07, 00:38
                                ... bez sensu pisać, że ma sie w nosie, bo pisanie jest reakcją - czyli nie
                                masz w nosie.

                                Ci do reszty, to nie wiem. Ja szczupły jestem i może przy Tobie jestem malutki.
                                • anula36 Re: Gdybyś miała w nosie, to bys sie nie odezwała 15.05.07, 00:40
                                  na nastepny post juz nie czekaj bo ide na modly aby mnie ojciec tri ochronil przed zlodziejstwem i innymi przywarami.
                            • angoisse Re: Masz prawo sobie nie życzyć... 15.05.07, 00:32
                              nie komentuj Anuli36 do mnie, bo to nadal przejaw braku kultury z twojej
                              strony. jak masz cos do niej co cie uwiera, to z nią to wyjasnij a nie paplaj o
                              niej do mnie.
                              • tricolour To była prowokacja... 15.05.07, 00:36
                                ... i zdaje sie udana, bo pojawił sie też post i Anuli.

                                A jeżeli uznajesz to za przejaw braku kultury, to taki sam jest u niej, bo ona
                                tez pisze o mnie. Remis.

                                Ale zobaczmy, co pisze...
                                • anula36 Re: To była prowokacja... 15.05.07, 00:38
                                  ze mam w nosie tweoje zdanie o mnie. I zycze dobrej nocy.
                                • angoisse Re: To była prowokacja... 15.05.07, 00:38
                                  jak widzisz twoje zabawki i satysfakcja z uzywanych narzędzi zaczepnych
                                  sugeruje u ciebie nadal duża niezaleczona rozwodowa traumę. ide spac.
                                  • tricolour Nie znasz się... 15.05.07, 00:41
                                    ... bo jedyne, co sugeruje to dopisujący humor i chęć do polemiki. Dobranoc.
                    • z_mazur Re: Wiesz, co? 14.05.07, 23:52
                      Wiesz Tri i za to Cię cenię.

                      Często się nie zgadzamy. Jak to w życiu bywa mamy trochę inne poglądy na sporo kwestii i dobrze bo w wolnym kraju zyjemy.

                      Czasem w mojej ocenie (podkreślam "w mojej ocenie") przegniesz, ale to każdemu może się zdarzyć szczególnie jak stara się mieć wyraziste i czasem niepopularne poglądy.
                      Czasem lubię wdać się z Tobą w polemikę bo potrafisz prowadzić spór argumentując i obalając tezy interlokutora, a przy tym wszystkim masz dystans do siebie.

                      I tym postem powyżej potwierdziłeś tą moją opinię o sobie. Urazić kogoś może się zdarzyć każdemu, czasem wbrew własnym intencjom, ale przeprosić potem publicznie (szczególnie gdy nie do końca się ma poczucie winy, bo przecież intencje były inne) świadczy o klasie.
                    • akacjax Tri-co pijesz? 15.05.07, 00:00
                      Albo inaczej-co dzisiaj poszło źle u Ciebie, że wredność podskoczyła do wyższego poziomu niż ostatnio?

                      A tak się zastanawiam...skoro do kobiet w chwilach poczucia wyższości krzyczy się..do garów, to co się krzyczy do mężczyzn w takich sytuacjach? chyba: do łopaty!
                      • tricolour Nic nie piję... 15.05.07, 00:07
                        ... a i z resztą OK. Myślałem, że to "do garów" jakoś bardziej życzliwie
                        przyjete zostanie, a nie tak dosłownie...

                        Ale sie przeliczyłem.
                        • akacjax Re: Nic nie piję... 15.05.07, 00:13
                          Niestety to jest szowinistyczno-seksistowskie hasełko. I rzucanie komuś takim hasłem to jak do psa...do budy. (Tu zabrzmiało jak odebranie komuś prawa do udziału z rozmowie )
          • jarkoni Re: No to pójdę siedzieć. 14.05.07, 23:35
            no to poczytałem, i wygląda na to, że jestem przestępcą..
            Tri, po pierwsze nie sugerowałem żadnych tytułów, po drugie poczytałem trochę,
            nie ścigają prawnie nikogo za ściąganie kilku bajek dla dziecka..Jednakowoż były
            naloty policji dla uprawiających proceder ściągania z e-mula setek filmów,
            sprzedawanych potem na jakichś giełdach, bazarach itp.
            Może rzecz w tym, żeby prawnie zakazać e-mula i egzekwować..
            Skoro można opóźnić w świetle prawa druk "niezwłocznego" wyroku TK w Dzienniku
            Ustaw, to w naszym kraju można wszystko..
            Czy oglądanie filmików video na np.u-tube też jest nielegalne? Pewnie też..
            Na upartego, każda strona, poza informacyjnymi, zawierająca zdjęcia i przekazy
            video, jest nielegalna..Skoro nie płacisz i oglądasz? A prawa autorskie?
            Tantiemy? Państwo powinno ustawą zakazać i zablokować dostęp do takich stron.
            Na Białorusi i w Korei Północnej takie prawo obowiązuje, wiem to na pewno.
            Zresztą z dostępem do internetu też tam są prawne ograniczenia (tak jak unas,
            ale u nas dzięki kochanej niewydolnej,wrednej TP S.A.)
            Prawda jak zawsze pośrodku, brak prawnych jasnych reguł, nie moja to wina...
            Chciałem dobrze, ale pokaż mi kogoś, kto kupi jakieś "Syrenki" za 70 PLN albo je
            zgra za koszt płytki 0,15 PLN..
            Idąc dalej tym tokiem rozumowania....aż się boję dalszych przykładów..
            Nasuwa mi się: kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem..
            Potrafisz przywalić Tri, ale moze czasem najpierw mocno pomyśl zanim kogoś
            oskarżysz..
            Dziękuję za zrobienie ze mnie przestępcy i złodzieja...
            • tricolour Ja z Ciebie złodzieja nie zrobię.... 14.05.07, 23:50
              ... ale możesz zrobić sam gdy ukradniesz. Ode mnie możesz liczyc na nazwanie
              rzeczy po imieniu.

              Poza tym wyraźnie napisałem "To może kupisz te filmy, a nie ukradniesz, co?"
              Jest to zdanie pytające i zachęcające, a nie stwierdzenie faktu, żeś złodziej.
              Podobnie kolejne zdanie.

              Normalnie nie wiem skąd taka wrażliwość i chęć deprecjonowania własnej osoby.
              Widać trauma porozwodowa nie pozwala na dystans właściwy wiekowi i roli ojca
              (matki) która to rola nakazuje właściwe, spokojne, zdystansowane rozumienie
              rzeczy. Ale także odważne wystepowanie w obronie własnego obrazu
              rzeczywistości. Ten ostatni apakit w mniejszej częsci skierowany jest do
              Ciebie, Jarkoni, a bardziej do obrazonych dyskutantów.
              • angoisse Re: Ja z Ciebie złodzieja nie zrobię.... 14.05.07, 23:56
                tricolour napisał:

                >
                > Normalnie nie wiem skąd taka wrażliwość i chęć deprecjonowania własnej osoby.
                > Widać trauma porozwodowa nie pozwala na dystans właściwy wiekowi i roli ojca
                > (matki) która to rola nakazuje właściwe, spokojne, zdystansowane rozumienie
                > rzeczy. Ale także odważne wystepowanie w obronie własnego obrazu
                > rzeczywistości. Ten ostatni apakit w mniejszej częsci skierowany jest do
                > Ciebie, Jarkoni, a bardziej do obrazonych dyskutantów.


                Tri, obawiam się, ze trauma rozwodowa ciągle jest u ciebie zbyt duza by pewne
                sprawy rozumieć.
            • tata_tomek Re: No to pójdę siedzieć. 15.05.07, 09:35
              jarkoni napisał:

              jarkoni napisał:

              > no to poczytałem, i wygląda na to, że jestem przestępcą..

              _Jeszcze_ nie jesteś - dopiero miałeś zamiar, a za to nie ścigają smile

              > Czy oglądanie filmików video na np.u-tube też jest nielegalne?

              Wystarczy przeczytać informacje prawne dla oglądających filmy i zamieszczających
              je smile)

              www.youtube.com/t/terms
        • panda_zielona Re: No to pójdę siedzieć. 14.05.07, 23:09
          No to zrzutkę na paczki do"więźnia" trzeba zrobić na chleb ze smalcem i
          cebulę smile))
          • z_mazur Re: No to pójdę siedzieć. 14.05.07, 23:12
            I szlugi, koniecznie szlugi...
            • ivone7 Re: No to pójdę siedzieć. 14.05.07, 23:38
              bedziemy grypsowac pod wiezniem...
              zeby ci smutno nie bylo...
    • aron95 Poradnik wrocławskiej policji 14.05.07, 23:51

      www.dolnoslaska.policja.gov.pl/www/index.cgi?numer=30&menu=7
      • angoisse Re: Poradnik wrocławskiej policji 14.05.07, 23:54
        czy to ta sama komenda gdzie policjanci korzystali z nielegalnych programów ?smile
        • aron95 Re: Poradnik wrocławskiej policji 15.05.07, 00:02
          Jeśli, to już tego nie robią .
          Tri... ma racje, tylko dalej moje pytanie pozostaje bez odpowiedzi .
          Czy napewno masz wszystko legalne ze takiego świętego zgrywasz ???
      • z_mazur Re: Poradnik wrocławskiej policji 14.05.07, 23:58
        No właśnie tylko ten opis dotyczy głównie oprogramowania. A to trochę inna kwestia. Oprogramowanie musi być zainstalowane na komputerze, i jest używane jak narzędzie. Tu już trudno mówić o udostępnianiu czy odtwarzaniu.

        Dlatego, co do oprogramowania, mam mniej wątpliwości prawnych.
        • aron95 Re: Poradnik wrocławskiej policji 15.05.07, 00:07
          Ogólnie jest przyjęte przez policje - że jeżeli sciągasz do własnego użytku -spoko
          ale jeżeli czerpiesz z tego korzyści to Cię łapiemy .
          A czemu ściągamy? bo poprostu jest to wsieci i niekiedy nawet nie wiemy czy
          ciągniemy legala czy nie a w p2p nie wiemy nawet co ściągamy .

          Jeśli Jarkoni ściągnie bajki to najprawdopodobnie będą darmochy ( chyba że nowości )
          • jarkoni Re: Poradnik wrocławskiej policji 15.05.07, 22:09
            Tak jako komentarz: kto z was ma (poza pracą) legalnego Windowsa?
            Nawet policja nie miewa, vide afera chyba w Breslau i nie tylko..
            Wiem, że nieznajomość prawa szkodzi. Ale gwoli wytłumaczenia całej sytuacji:
            jestem dziwnym człowiekiem, który ma chyba z 90% albo więcej i filmów i muzyki
            legalnie, za dużą kasę,tzn. extremalnie dużą w porównaniu z możliwościami
            darmowego ściągania..
            Powinienem był spytać jakie filmy zainteresują dziewczynkę i o podpowiedzi o
            tytuły. Wtedy byłoby OK.
            Ale wywołana burza powinna się przenieść grubo powyżej to forum.
            Precież legalnie nie można słuchać nawet radia u fryzjera jeśli nie wniósł
            stosownych opłat w ZAiKSIe..Ba, można go nawet oskarżyć, wiedzieliście o tym?
            Skoro Tri zaczął nagonkę, to może zacznijmy każdy od siebie i dbajmy o
            przestrzeganie prawa.
            Leci muzyczka w mięsnym? Dzwonić po policję i agendę ZAiKS, czy puszczają
            legalnie..Jesteśmy w skarbowym czy u prawnika- sprawdzić czy mają legalne
            oprogramowanie, i na policję.. Na policji też spojrzeć czy Windows ma licencję..
            A tak z ciekawości ciekawe czy kancelaria Prezydenta RP ma wszystko legalne, bo
            wiem skądinąd, że niektórzy szefowie niektórych partii na pewno nie mają...
            TRI DO BOJU.. Dlaczego tylko mnie masz atakować? Masz dużo większe pole do
            popisu i do wykorzystania ostrego języka...
            Ja służę namiarami i pozdrawiam mimo wszystko...
            • tricolour Nie jestem Policja i nikogo scigał... 15.05.07, 22:22
              ... ani kontrolował nie będę. To, czy rzeźnik z fryzjerem słuchaja legalnie,
              czy nie, wcale mnie nie interesuje.

              Zwróciłem uwagę, że ściagając filmy popełniasz przestepstwo a także serwujesz
              dziecku tandetę w postaci zajumanego filmu, recznie podpisanego na płycie za 50
              groszy. Bez okładki, bez koloru, bez licencji. Tandeta. Napisałem o tym celowo
              po tym, jak miałeś wątpliwości czy iśc na Komunię, a to także było rozwiazniem
              poniżej krytyki.

              Napisałem o tych filmach tylko po to, by Cię zmobilizować do zachowań godnych
              ojca, który jest wzorem dla dziecka i ostoją zachowan o najwyższym standardzie.
              A nie gościa, który ze strachem chowa sie za kościelną kolumną z płytą z Emula.
    • z_mazur Na zakończenie dyskusji... 17.05.07, 13:26
      Polecam lekturę książki "Wolna kultura".
      Jest do nabycia w ksiegarniach ale też udostępniona przez autora za friko na
      stronce:

      www.wolnakultura.org
    • misbaskerwill i jeszcze jeden kamyczek... 17.05.07, 16:58

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4138386.html?skad=rss
      Nie ma co relatywizować.
      Dura lex, sed lex.

      "Cały problem polega na tym, że wymiana dzieł w sieci nie doczekała się jasnych
      regulacji prawnych, a ustawy nie nadążają za rozwojem internetu."

      Czy ktokolwiek liczy, że powstanie takich regulacji pozwoli wszystkim legalnie
      ściągać filmy na potęgę? smile

      Nawet publiczne odtwarzanie utworów jest zabronione bez odpowiedniej zgody
      właścicieli praw autorskich, i nie jest wcale tak trudno tej publiczności
      zdefiniować...
      Najprostszym przykładem jest Internet - medium wymiany informacji i danych dla
      milionów anonimowych użytkowników.
      Próby zaprzeczenia powyższemu to tylko nietechniczna dialektykawink

      Co nie znaczy, że nie boli mnie, gdy youtube usuwa kolejne rzadkie
      teledyski/nagrania koncertowe sprzed 15-20 lat tłumacząc się względami kopyrajtu.
      Szkoda, bo większości w sklepie też od dawna nie użyczysz (często nie było ich
      nigdy w legalnym obrocie). Ale to już problem bootlegów, ciut inna sprawa, do
      tego starsza od Internetu o parę dobrych lat.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka