vaniliaa1
09.06.07, 16:59
Niektóre z was są już po tym wszystkim i może to wy będziecie w stanie mi
pomóc..
Jestesmy małżenstwem krotko.. 4 lata...pobralismy się bardzo szybko ze wzgędu
na dziecko. Z roku na rok, z miesiąca na miesiac jest gorzej...
Nie mowie juz o sexie, ktory jest raz na 2 miesiące, ale o innych rezczach.
On mysli, że jest panem i wladca, a ja jego sluzaca. w domu nie potrafi
zrobic nic, chyba ze juz musi....
O wszytsko się obraża i nie odzywa...
Mozliwość porozmawiania z w/w przyczyn jest niemozliwa.
Oboje pracujemy, mamy osobne konta, on oplaca czesc rachunkow a reszta jest
na mojej glowie....
Ma zły dzien- wtedy cierpi na tym dziecko..
Ma mnóstwo koleżanek do których pisze smsy, wysyla serduszka etc, a ja mam
jednego kolege i już oskarżenia że go zdradzam....
Powoli przestaję mieć siłę na to wszystko...
Rozwod to ostateczność, ale czy jest szansa coś z tym zrobić???