Dodaj do ulubionych

Może Wy mi pomożecie...

09.06.07, 16:59
Niektóre z was są już po tym wszystkim i może to wy będziecie w stanie mi
pomóc..
Jestesmy małżenstwem krotko.. 4 lata...pobralismy się bardzo szybko ze wzgędu
na dziecko. Z roku na rok, z miesiąca na miesiac jest gorzej...
Nie mowie juz o sexie, ktory jest raz na 2 miesiące, ale o innych rezczach.
On mysli, że jest panem i wladca, a ja jego sluzaca. w domu nie potrafi
zrobic nic, chyba ze juz musi....
O wszytsko się obraża i nie odzywa...
Mozliwość porozmawiania z w/w przyczyn jest niemozliwa.
Oboje pracujemy, mamy osobne konta, on oplaca czesc rachunkow a reszta jest
na mojej glowie....
Ma zły dzien- wtedy cierpi na tym dziecko..
Ma mnóstwo koleżanek do których pisze smsy, wysyla serduszka etc, a ja mam
jednego kolege i już oskarżenia że go zdradzam....
Powoli przestaję mieć siłę na to wszystko...
Rozwod to ostateczność, ale czy jest szansa coś z tym zrobić???
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Może Wy mi pomożecie... 09.06.07, 17:13
      Magda, z tego co piszesz, to Wasze malzeństwo nie istnieje juz. W kazdym razie
      nie ma w nim bliskości ani zaufania - wiec co tu mówic o ostatecznosci?
    • vaniliaa1 A Wy nie bałyście się tego kroku? 09.06.07, 17:27
      Bo ja odczuwam paniczny starch przed tym, ze nie poradzę sobie sama, że zostanę
      sama z tym wszystkim sad(
      • nangaparbat3 Re: A Wy nie bałyście się tego kroku? 09.06.07, 18:05
        ja sie balam.
        ale juz wiedziałam, ze lepiej byc samą niz w zlym towarzystwie.
        • crazyrabbit Re: A Wy nie bałyście się tego kroku? 09.06.07, 18:32
          Oczywiście , że się bałam.
          Dlatego zrobiłam to kilka lat za późno , ale jak widać tylko na dobre mi to
          wyszło.
      • cathy_bum Re: A Wy nie bałyście się tego kroku? 10.06.07, 01:52
        Ja się bałam. I czasem nadal ogarnia mnie strach - zwłaszcza gdy dziecko chore,
        a w pracy same problemy. Ale widzę, że wcale nie tonę. Żyje mi się nieźle.
        Przede wszystkim spokojniej, bez niepotrzebnej huśtawki nastrojów.
        • alicja611 ty juz jestes sama z tym wszystkim.... 10.06.07, 10:30
          tylko to musisz dostrzec, potem jest juz tylko lepiej.....
    • akacjax Re: Może Wy mi pomożecie... 10.06.07, 17:55
      A co zyskujesz bedąc w takim związku? Masz jakieś korzysci? A może dziecko ma?
    • ivone7 Re: Może Wy mi pomożecie... 11.06.07, 01:09
      wiesz jak przeczytalam twoj post..to tak jakbym czytala o sobie...
      dasz rade..ja dalam i wiele dziewczyn, ktore tu sa dalo rade..
      mnie jest spokojniej i to deceniam...mloda ma wiecej tate niz jak mieszkalismy
      razem..
      powoli., spokojnie, przemysl..i pisz...strasznie zaluje ze to forum odnalazlam
      dopiero rok po rozwodzie...
    • menab Re: Może Wy mi pomożecie... 11.06.07, 07:55
      Są 3 rzeczy, które scalają małżeństwo:
      1. Stół, przy którym się rozmawia.
      2. Łóżko
      3. Kasa - wspólna rzecz jasna.
      Bez tego nie da się razem funkcjonować.U mnie było bardzo podobnie jak u
      Ciebie.Rozmawiać w ogóle się nie dało, dwa osobne konta i jego pieniądze to
      były jego, a moje to były nasze pieniądze. Zdumiwające jest, jak schematy się
      powtarzają, a obrażony pan, karający również dziecko....
      I wiesz co teraz jest mi znacznie łatwiej, chociażby dlatego, że te same
      pieniądze są teraz na nas 2 z córką i jeszcze do tego on płaci alimenty.I nie
      muszę robić wszystkiego tak, żeby panu było dobrze i żeby czasem się nie
      obraził na nas obie.
      Trzymaj się i głowa do góry.
    • monamam nie ma sensu tego ciągnąć 11.06.07, 09:18
      jestes silna, nie warto żyć w takim bagnie emocjonalnym, dasz sobie radę,
      zobaczysz, prędzej czy później, ale odetchniesz z ulga jak się od niego uwolnisz
      winkA poza tym, wypisz wymaluj jak sama kiedys mialam i dlatego walczę teraz o
      godne zycie dla siebie i dzieciaków( bo Pan puscic bezproblemowo nie zamierza).
      Trzymaj sie!
    • aron95 Dziewczyny a wy znowu swoje / komitet powitalny 11.06.07, 09:32
      Dziewczyny że Wy tak miałyście to nie znaczy że vaniliaa ma taką samą sytuacje .
      Jest młoda ,dopiero 4 lata po slubie oni się jeszcze docierają .
      W zadnym związku nie jest słodko zawsze przychodzą chwile kryzysu .

      vaniliaa - może wygląda to tak ;
      on cos zauważył ma jakies pretensje do Ciebie i nie potrafi z Tobą szczerze o
      tym pogadac
      Ty widzisz to co widzisz i chcesz kołki na nim wieszac
      Nie ma między wami komunikacji . Spróbuj porozmawiac ze znajomymi swoimi jak i
      jego, jak oni Was widzą , odbierają . Takie świeże spojżenie na siebie zboku .
      Skoro nie chce rozmawiać pisz do niego .Nawet smsy .
      Jeśli robi w domu w tedy kiedy musi , postaraj sie aby częsciej musiał .
      Zmień swoje zachowanie aby to go zainteresowało i sam chciał rozmawiac .

      Natomiast niepokoi sprawa sexu . 2 razy na tydzień to min.
      To chyba leczenia wymaga . Musisz o tym rozmawiać ale bardzo spokojnie .
      • delika1 Re: Dziewczyny a wy znowu swoje / komitet powital 11.06.07, 10:38
        porozmawiać jak znajomi odbierają????przecież to co się dzieje, tak naprawdę,
        to co ma miejsce za tzw zamkniętymi drzwiami, to sprawa dwojga!Ludzie z
        zewnątrz nie maja pojęcia jak naprawde wyglada życie małżeństwa!
        Nikt ze znajomych,sąsiadów czy innych nie ma pojęcia jak zachowywał się mój
        jeszcze-mąż, jaka przemoc panowała i jak ja cierpiałam i gniłam powoli w tamtym
        domu.Ja po prostu NIE WYGLADAŁAM na ofiarę, a nie potrafiłam wywlekac brudów i
        dzielić się swoimi problemami.podzieliłam się ze spacjalistami i problem
        rozwiązałam-zwiałam gdzie pieprz rośnie.Zyskalismy na tym wszyscy.
        • aron95 Re: Dziewczyny a wy znowu swoje / komitet powital 11.06.07, 10:57
          Często jest tak że znajomi dużo wiedzą na temat naszych partnerów i niektórzy
          potrafią im do rozumu przegadac .
          Nie mierzcie swoją miarką , bo kazdego sytuacja jest inna i jako wzorca
          przyłożyc nie idzie .
          • artemisia_gentileschi Re: Dziewczyny a wy znowu swoje / komitet powital 11.06.07, 17:05
            Znajomi, a nawet bliska rodzina najczesciej widza pozory i tym sie kieruja w
            swoich ocenach. Moze to kwestia moich i eksa niesamowitych talentow aktorskich,
            ale uchodzilismy za dobra pare, a w domu przezywalam pieklo. Kiedy zdecydowalam
            sie wreszcie zaczac o tym mowic, moi bliscy byli w ciezkim szoku. To by bylo na
            tyle jesli w kwestii "obiektywnej oceny" znajomych.
            • menab Re: Dziewczyny a wy znowu swoje / komitet powital 11.06.07, 22:56
              I właśnie tak na ogół jest, że wśród znajomych uchodzi się za dobre małżeństwo
              a w domu przechodzi się piekło.
      • menab Re: Dziewczyny a wy znowu swoje / komitet powital 11.06.07, 10:52
        To jak my miałyśmy tylko jej uświadomi, że zachowanie jej męża nie jest
        normalne.Nikt nie może jej dawać rad, czy ma odejść, czy ma zostać i coś z tym
        robić, bo to ona ma podjąć decyzję.Podzieliłyśmy się swoimi doświadczeniami i
        wiemy co oznacza takie zachowanie drugiej strony.Nikt tego nie zrozumie skoro
        sam nie był w chorycm układzie.
      • ivone7 Re: Dziewczyny a wy znowu swoje / komitet powital 11.06.07, 12:05
        czy ty w ogole widzisz jakim napastliwym tonem do nas piszesz...czy Ty to
        zauwazasz...???
        nikt tu zadnego komitetu powitalnego nie robi, tylko dzieli sie
        doswiadczeniami..
        a przechodzac do sedna sprawy...ty gadales ze znajomymi, sasiadami na temat
        twojej ex? i jaki byl jej obraz? taki sam jak twoj?
        obraz mojego exa u innych bardzo wiele sie roznil..i nie to ze on sie ukrywal,
        czy ja na ofiare nie wygladalam..
        wszyscy mowili ze on jest zly, chamski, zle sie odnosi do mnie i do
        dziecka...ja glucha bylam na to...musialam sama na oczy przejrzec, zeby sie o
        tym przekonac..
        nikt tylko nie widzial i nawet sie nie domyslal, ze moj ex stosowal przemoc
        psychiczna a w ostatecznosci i fizyczna...
        jesli mialabym sie opierac na zdaniu moich znajomych, powinnam sie rozwiesc w 1
        rocznice mojego slubu...mozliwe ze byloby to lepsze rozwiazanie...albo w ogole
        nie wychodzic za niego za maz...
        • aron95 Re: Dziewczyny a wy znowu swoje / komitet powital 11.06.07, 12:45
          Ivone sama przyznajesz że znajomi sporo wiedzieli i mówili o Twoim EX ,
          właśnie o taką wiedzę mi chodzi . Ta wiedza pozwoli podjąć tą ostateczną decyzję
          Sa to młodzi ludzie , którzy może jeszcze mają szansę .
          Nie namawiajcie do rozwodu przez pryzmat Waszych przeżyć .
          Dziewczyna chce próbować coś robić . Niech próbuje chocby to sensu nie mialo ale
          póżniej będzie pewna że nie postąpiła pochopnie .
          • ivone7 Re: Dziewczyny a wy znowu swoje / komitet powital 11.06.07, 12:55
            alez ty znow nie czytasz ze zrozumieniem...
            nikt nie namawia autorki watku do rozwodu, pokazujemy tylko nasze historie..
            ja natomiast w odpowiedzi na twoj post chce Ci pokazac, ze inaczej ktos wyglada
            w naszych oczach a inaczej w oczach znajomych/sasiadow...
            czasami ktos potrafi sie ukrywac, a czasmi nie..
            wszyscy znajomi tak samo ocenili twoja ex jak ty?
            • aron95 Re: Dziewczyny a wy znowu swoje / komitet powital 11.06.07, 13:41
              Jeśli Ty czytasz ze zrozumieniem to przeczytaj temat postu i kilka wypowiedzi
              poniżej .
              Przeczytaj tez pierwsza moją wypowiedź .
      • ivone7 Re: Dziewczyny a wy znowu swoje / komitet powital 11.06.07, 12:10
        aaa i jeszcze teraz dostrzeglam to zdanie o sexie...
        a czemu min to 2w tyg...
        ja uwazam ze sex w malzenstwie/partnerstwie to min. 2 x dziennie...
        zarcik oczywiscie..ale tu nie ma ani min ani max...tu wlasnie zalezy od
        temperamentu obojga ,malzonkow...czasami niektorym dobranym parom wystarcza 1 x
        w tyg...a niektorym 1 x dziennie...gorzej jak jeden chce a drugi nie..i
        wszystko jest wymuszane.. niedobranie pod wzgledem sexu...prowadzi do stresow i
        frustracji..wymuszenia sexu rowniez, zeby to minimum osianac..
        wspolczuje ci aron...
        • aron95 Do słodkiej ivone7 11.06.07, 12:27
          Kochana ivone gdybym mógł to bym swoje słowa cókrem obsypywal abyś tylko nie
          myślała że mój ton jest napastliwy .
          Nie przylepiaj łatki , proszę o Słodka !!!
          • ivone7 Re: Do słodkiej ivone7 11.06.07, 12:36
            widzisz aronie, nie znasz mnie i bardzo nieuwaznie mnie czytasz..
            daleka jestem od przyklejania latki, od szufladkowania i generalizowania..
            ja po prostu wyciagam wnioski...umiem czytac ze zrozumieniem..
            i cukrem tego nie posypuj..bo bedzie to jeszcze nawet nie to ze niezjadliwe,
            ale powiem wiecej trujace..
            • aron95 Re: Do słodkiej ivone7 11.06.07, 13:47
              Przed chwilą w dwóch wątkach Ci wytknąłem że sie mylisz .
              Z tym zrozumieniem , szufladkowaniem nie jest do końca tak jak piszesz .
              Też mnie nie znasz .
              • ivone7 Re: Do słodkiej ivone7 11.06.07, 13:55
                wytknales?
                jakis konkret...
                ty tez mnie nie znasz a piszesz epitetami, ktore mam zarezrowane dla osob mi
                bliskich ...per kochana, czy slodka...
                to ty generalizujesz, szufladkujesz a przypisujesz to innym..
                to pewnie taki relatywizm..
                • aron95 Re: Do słodkiej ivone7 11.06.07, 16:53
                  ivone7 napisała:

                  > wytknales?
                  > jakis konkret...

                  Prosze bardzo : wtym wątku post z godz. 13,41
                  oraz
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=63957031&a=63979588

                  > ty tez mnie nie znasz a piszesz epitetami, ktore mam zarezrowane dla osob mi
                  > bliskich ...per kochana, czy slodka...

                  Epitety to wyzwiska a kochana czy słodka takimi nie są
                  A piszę tak abyś Sobie nie pomyślała ze mam napastliwy ton

                  > to ty generalizujesz, szufladkujesz a przypisujesz to innym..
                  > to pewnie taki relatywizm..

                  ojej w pracy jestem o tych pojeciach względnych to moze później


                  • ivone7 Re: Do słodkiej ivone7 11.06.07, 17:12
                    hihi to teraz mnie rozbawiles...
                    to ze mowimy na przeklenstwa.."lacina" niewiele ma wspolnego z tym pieknym
                    klasycznym jezykiem...
                    epitet to wcale nie rowna sie wyzwisko...
                    potocznie moze tak...tak samo jak lacina...
                    pozdrawiam..
                    • aron95 Re: Do słodkiej ivone7 12.06.07, 12:40
                      Masz rację ,potocznie epitet to wyzwisko .
                      Ale widzisz nie miałem złych zamiarów .
        • z_mazur Re: Dziewczyny a wy znowu swoje / komitet powital 11.06.07, 12:34
          Ivone oczywiście zgadzam sie z Tobą, że różne osoby mają różne potrzeby, ale
          patrząc obiektywnie, to raz na dwa miesiące dla faceta w sile wieku, to trochę
          niebardzo. Coś rzeczywiście chyba jest na rzeczy, albo romans, albo jakieś
          problemy.
          • ivone7 Re: Dziewczyny a wy znowu swoje / komitet powital 11.06.07, 12:45
            zgadzam sie...tylko chyba niktmi nie wmowi ze mozna tutaj jakies min ustalic..??
            • z_mazur Re: Dziewczyny a wy znowu swoje / komitet powital 11.06.07, 12:59
              Hmmm...
              Trza by pogadać z facetami, których kobiety często wieczorami miewają migreny.

              Zaraz by jakieś minimum ustalili. smile)))
              • delika1 Re: Dziewczyny a wy znowu swoje / komitet powital 11.06.07, 13:08
                tak dziewczyna ma podjąć decyzje, ale ludzie jak mozna radzic ocenianie
                sytuacji oczami sąsiadów i znajomych z którymi chodzi sie na imprezy albo gada
                o pogodzie!
              • ivone7 Re: Dziewczyny a wy znowu swoje / komitet powital 11.06.07, 13:18
                wiesz ja teraz ze tak powiem bez doswiadczen...ale czytalam, ze teraz czesciej
                mezczyzni odmawiaja seksu niz panie...i wymowek 1000 x wiecej...
                to moze spytamy i panie i panow..
                • z_mazur Re: Dziewczyny a wy znowu swoje / komitet powital 11.06.07, 13:24
                  Boszzz...
                  A jak te normy będą zbyt wyśrubowane???

                  I jak tu nie mieć kompleksów...?

                  "Strach się bać, normalnie strach się bać..."

                  wink)
                  • ivone7 Re: Dziewczyny a wy znowu swoje / komitet powital 11.06.07, 13:57
                    hihi szczegolnie jesli chodzi o te 30+....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka