Dodaj do ulubionych

jak sprawdzać zdradzjącego?

15.06.07, 13:27
blog.spyprof.pl/
Każdy zdradzający wie, że jest zdradzany, z dzisiajszym doświadczeniem wiem,
że tylko co najwyżej unikamy konfrontacji z faktami, a co myślicie o
stosowaniu spyprof czy innych technik inwigilacji partnera? Ja uważam, że to
nie ma sensu i tylko można się pogrążyć i bardziej zdołować.
Obserwuj wątek
    • kasiar74 Re: jak sprawdzać zdradzjącego? 15.06.07, 13:40
      przez te upały to pisze jakoś bez sensu,miłąy być: każdy wie że jest zdradzany
    • rozwodnica Re: jak sprawdzać zdradzjącego? 15.06.07, 14:39
      Jak zawsze - pewnie w niektórych sytuacjach sie przyda. Z resztą - kazde
      wyjście jest dobre, jeśli pozwala uwolnić się z toksycznego związku.

      Choć ja teraz stosowalabym krótką piłkę: pytanie, odpowiedź i albo jestem
      wyleczona z podejrzeń albo adios.
    • misbaskerwill Przez GPS-a 15.06.07, 16:00

      Przed chwilą kolega mi podał najnowszy sposób:

      www.track-your-partner.com/
      smile)
    • misbaskerwill a poważniej... 15.06.07, 16:14

      Są też naiwni ludzie, zdradzani przez świetnych aktorów...
      Ja nigdy nie używałem takich narzędzi, bo ufałem żonie.
      Skoro jest powód, by nie ufać partnerowi, to jest to jednocześnie powód, by od z
      nim nie być.

      Zupełnie inną kwestią jest, że ci świetni aktorzy wypierają się prawdy jak
      świnia błota, więc często, nawet jeśli mamy pewność, że jesteśmy oszukiwani, bez
      "dowodów" się nie obejdzie.
      • rafanetka Re: a poważniej... 15.06.07, 19:16
        Hmm, mi zabrakło cierpliwości do poczekania na dowody. I wyparł sie
        dokładnie 'jak świnie błota'. Do dzisiaj nie mam 100% dowodów, za łapke nie
        złapałam. Choc swoje wiem. Ale bywaja chwile zawachania, gorsze dni i wtedy
        mnie nachodzi 'czy on aby nie mówi prawdy, ze jest niewinny'.
        • em120777 Re: a poważniej... 15.06.07, 19:27
          a mój kłamał w żywe oczy jak pytałam wprost(no piękne to sformułowanie -
          wypierać sie jak świnie błota wink)), wierzyłam choć mi bardzo to wszystko nie
          grało, nigdy go nie sprawdzałam... a potem jak symbolicznie 1 stycznia wywalił
          ..to tak już został z nią ... i poza wyrzutami sumienia w stosunku do dziecka -
          jest z tego bardzo zadowolony ..

          eM
          gg2453135
    • nangaparbat3 Re: jak sprawdzać zdradzjącego? 16.06.07, 08:03
      Moja bardzo madra babcia (i straszna cholera) powiedziała mi kiedyś, ze jak sie
      kogoś kocha, to mu sie ufa. Powiedziała to tak dokładnie: jak mu nie ufasz, to
      znaczy, ze go nie kochasz.
      I wciąż jeszcze nie do konca to rozumiem, ale intuicyjnie czuje, ze to prawda.
      • fankaaa Re: jak sprawdzać zdradzjącego? 16.06.07, 08:12
        A mnie się wydaje,że miłość miłością, a zaufanie to kompletnie inna bajka..
        A dramat jest właśnie wtedy,kiedy kochamy kogoś, komu nie możemy (już?) ufać.
        • nangaparbat3 Re: jak sprawdzać zdradzjącego? 16.06.07, 09:39
          A mnie sie zdaje, ze jak naprawdę kochamy, to nawet zdrada czy rozstanie
          przestaja byc wielkimi problemami. Bo to jest jakos tak: jeśli jest prawdą (a
          dam sobie ręke uciąć, że jest), ze kochamy co najwyzej na tyle, na ile kochamy
          samego siebie, więc jeśli kochamy bardzo, to znaczy, ze bardzo kochamy samego
          siebie - wiec nie boimy sie o siebie, nie jestesmy zależni od stosunku do nas
          ukochanego.
          • fankaaa Re: jak sprawdzać zdradzjącego? 16.06.07, 11:06
            Już po napisaniu postu, który oczywiście był inspirowany sytuacją z życia
            (mojego)pomyślałam,że może nie końca się ze sobą zgadzam smile. Pisząc go skupiłam
            się głównie na tym momencie, kiedy odkrywamy,że być może jesteśmy oszukiwani i
            zaufanie zaczyna nam się kurczyć. Ta chwila była dla mnie dramatam,(być może
            kochałam za mało, nie tak, nie wiem...)i niechętnie do niej wracam.
            Typowy pat: kochasz i czujesz, że cię to niszczy. Uwikłanie, którego końca nie
            widać. Ale jest to początek końca. Bo świadomość bycia oszukiwanym skutecznie
            niszczy bliskość.
            Więc w tym sensie babcia miała rację.A ja nie do końca smile
          • em120777 Re: jak sprawdzać zdradzjącego? 16.06.07, 12:05
            no i jak to czytam to mi wychodzi że nie kochałam go - bo jakoś nie zauważyłam u
            siebie miłości własnej ....
            A jak teraz myślę to po zdradzie bardzo chciałam ufać i ufałam ale nie do końca
            wierzyłam,że mnie kocha, gdzieś głęboko w sercu pozostała straszna wątpliwość,
            tym bardziej, że chciałam od niego pomocy w przezwyciężeniu tego, a on chyba
            nawet nie żałował .. bo nie pamiętam przeprosin - to ja głupia chciałam, żeby
            został i został - jesczez na chwilę - chyba z litosci ....

            Ale myślę,że prawdziwa miłość bez naiwnego zaufania jest niemożliwa .... dlatego
            nie wiem czy po tym wszystkim starczy mi kiedyś siły żeby - tym razem mądrze -
            pokochać. sad niemniej rożne rzeczy nas w życiu ciągle zaskakują
            • nangaparbat3 Re: jak sprawdzać zdradzjącego? 16.06.07, 12:15
              em120777 napisała:

              > no i jak to czytam to mi wychodzi że nie kochałam go - bo jakoś nie
              zauważyłam
              > u
              > siebie miłości własnej ....
              A ja się nie zgadzam, takiego zupełnego braku nie da sie ukryc, mnie by sie od
              razu w oczy rzuciło, a się nie (rzuciło). Ty mozesz byc raczej kimś, komu
              wmówiono, ze nie wypada nawet przed sobą do takiej miłości się przyznać - dość
              powszechny przypadek skadinąd. No nie wiem, na mnie robisz wrażenie właśnie
              przepełnionej miłością.
              • em120777 Re: jak sprawdzać zdradzjącego? 16.06.07, 12:21
                crying pewnie tak - i teraz mam tego owoce ... - zły dzień dziś - oby do jutra, oby
                do przodu ... idę na spacer a małą wielką miłością, bo tatuś miał być koło 12 -
                co w praktyce oznacza ze wyjechał o 11,45 i bedzie za godzine conajmniej - a my
                juz czekać nie możemy crying(
                • nangaparbat3 Re: jak sprawdzać zdradzjącego? 16.06.07, 13:10
                  Znam to. To był jeden z powodów rozwodu, naprawdę.Nie że się spóźniał do mnie -
                  to mogłam nawet akceptować, chociaż ludzie się dziwili. Ale to, że przez niego
                  ja się spóźniałam - to już było ponad moją wytrzymałość.
                  Spóźnienia do dziecka skończyły się w momencie, jak w godzinę po terminie na
                  swoje "stoję pod bramą, a was nie ma" usłyszał "dziecko się martwiło, że nie
                  przychodzisz, wię pojechałysmy do kina - już mamy bilety".
                  Więc bardzo dobrze, że idziecie na spacer - już jadę Was szukać smile
          • panda_zielona Re: jak sprawdzać zdradzjącego? 16.06.07, 13:14
            Jakoś mało rozumiem z tego co napisałaś nango,może przez upał.Jak,zdrada dla
            kogos kto kocha tę drugą osobę może nie być problemem.Nie mieści mi się w
            głowie.
            • em120777 Re: jak sprawdzać zdradzjącego? 16.06.07, 13:58
              ja rozumiem to tak , że jak sie kocha, to można tą zdradę wybaczyć, przynajmniej
              się bardzo starać i żyć dalej, i ponownie zaufać, można chcieć !! wybaczyć, a
              nie od razu odpuszczać i przekreślać za to zdradzającego, miłość daje wielką
              siłę, więc może to nie być problemem jeśli jest miłość z drugiej strony i
              prawdziwy żal za swój postępek ..
              no ale może autorka miała co innego na myśli ...

              eM
              gg2453135
            • tricolour To jest typowe "zakręcenie" 16.06.07, 20:32
              Możliwości były dwie: powiedzieć sobie w twarz, że zdradzający w najwyższy
              sposób zleceważył, ponizył małzonka i rodzinę oraz zrobił z geby cholewę...

              Albo napisać, że nie ma problemu, bo miłośc własna wszystko pokrywa.
            • nangaparbat3 Panda 16.06.07, 23:06
              nie chciałam powiedzieć, , że zdrada w ogole nie jest problemem - ale ze jesli
              naprawdę bardzo kochamy moze byc mniejszym problemem, niz kiedy kochamy niezbyt
              mocno lub zgoła wcale.
              Wydaje mi sie, ze zdrada jest tym bolesniejsza, im wieksze roscimy sobie prawo
              do posiadania ukochanej osoby. To wszystko, co wypisuje tri - o ponizeniu,
              oszustwie etc., z miłościa nie ma nic wspolnego. Za to wiele z władzą i
              zależnoscią. Zauważ, ze najokrutniej karano za zdradę żony w tych
              społecznstwach, w których meżczyźni mieli prawo do - zalegalizowanej lub nie -
              poligamii. I nikt nie karał za zdrade męża - karany był kochanek zony, gdyz
              naruszył cudza własność.
              Chce tutaj zaznaczyc, ze nigdy nikogo nie zdradziłam, nie dorabiam sobie
              ideologii do ewentualnej zdrady, a tylko zastanawiam sie, dlaczego zdrada jest
              tak bolesna, i co moze ten ból zmniejszyc.
              • akacjax Re: 16.06.07, 23:30
                Jeżeli zdrada jest notoryczna, permanentna, stała...jak zwał tak zwał..a my ciagle wybaczamy, ciagle nie jest problemem-to z nami jest coś nie tak. Żle stawiamy granice szacunku dla siebie.

                Wg mnie można(należy, warto) wybaczyć raz.

                Nie wypowiadam się za mężczyzn.
                Ktoś napisał, że w pewnych sytuacjach małżeńskich( dających skutki w zmianie psychiki żony) kobieta będzie szukać wszelkich możliwości wyjścia ze związku(nawet tak nielogicznych jak zdrada).
                Im dłużej o tym myślę, tym badziej wydaje mi się, że to prawda.
                • rozwodnica Re: 16.06.07, 23:35
                  toś napisał, że w pewnych sytuacjach małżeńskich( dających skutki w zmianie p
                  > sychiki żony) kobieta będzie szukać wszelkich możliwości wyjścia ze związku(na
                  > wet tak nielogicznych jak zdrada).

                  Potwierdzam.
                  Znam jeden kliniczny przypadek sad
                • nangaparbat3 Re: 17.06.07, 00:00
                  akacjax napisała:

                  > Jeżeli zdrada jest notoryczna, permanentna, stała...jak zwał tak zwał..a my
                  cia
                  > gle wybaczamy, ciagle nie jest problemem-to z nami jest coś nie tak. Żle
                  stawia
                  > my granice szacunku dla siebie.
                  No pewnie, że jeśli mamy do czynienia z notoryczna zdradą, to pewnie nie ma po
                  co byc razem i trzeba się rozstać.

                  Rzecz tylko w tym, by rozstanie nie bylo "karą" dla zdradzajacego, a tylko
                  uznaniem faktu, ze nie ma sensu dalsze trwanie razem.
                  ale moze to moj kolejny fioł, ostatnio zoraz gorzej znoszę karanie kogokolwiek
                  za cokolwiek.
                  • akacjax Re: 17.06.07, 00:23
                    Cokolwiek robimy w imię: ale dopiekłam, dołożyłam,...albo z poczuciem-ja to jestem górą...świadczy o tym , że to z nami jest coś "nie halo" smile
              • chalsia Re: Panda 17.06.07, 01:13
                > Wydaje mi sie, ze zdrada jest tym bolesniejsza, im wieksze roscimy sobie
                prawo
                > do posiadania ukochanej osoby. To wszystko, co wypisuje tri - o ponizeniu,
                > oszustwie etc., z miłościa nie ma nic wspolnego. Za to wiele z władzą i
                > zależnoscią.

                Jest jeszcze jedna możliwość, której nie bierzesz pod uwagę - zdrada może tak
                boleć bo godzi w wyznawane wartości i w związku z tym jej bolesność nie będzie
                zwiazana ani z władzą ani roszczeniem do posiadania tej osoby.
                Chalsia
                • chalsia Re: Panda 17.06.07, 01:16
                  aaa, i w opisywanym przeze mnie wypadku mozna tego zdradzacza naprawdę bardzo
                  kochać i mimo to nie móc wybaczyć ani być razem dalej, bo to by oznaczało zgodę
                  na poszarganie wyznawanych przez siebie wartości.
                  Chalsia
                  • kasiar74 Re: Panda 17.06.07, 01:22
                    ja wybaczałam choć to nie było zgodne z moim systemem wartości i teraz nie amm
                    zamairu się więcej sprzeniewierzać wyznawanym przez siebie zasadom bo to droga
                    donikąd
                    • em120777 Re: Panda 17.06.07, 01:26
                      oj ja sobie też to obiecuję - no i teraz publicznie sie przyznałam ..
                      • kasiar74 Re: Panda 17.06.07, 01:29
                        a ty znowu nie śpisz em120777wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka