Dodaj do ulubionych

Mąż chce wrócić...

18.06.07, 19:29
Witam, mąż powiedział, że chciałby wrócic i być z nami. Przyrzekał mi, że
odszedł dlatego, że się kłóciliśmy i chciał spojrzeć na nasze małżenstwo z
dystansu, a nie, że odszedł do tamtej.Podtrzymuje, że z nią wszystko juz
dawno skończone. Tylko czy mu wierxyć. Kocham go mocno, wiele wycierpialam,
gdy myślalam, że nas zostawił na stałe. Nauczyłam się żyć i dzięki Wam wiele
rozumiałam. Ale kocham męża i też nie chce rozwodu. Nie wiem co robic, co
myśleć. Boję się mu zaufać. Powiedzialam mu, że o powrocie możemy mówić, gdy
on zmieni prace i będzie pracował w naszym mieście. Ale i tak mam obawy czy
się uda. Pewnie bez terapi nie da rady.
Obserwuj wątek
    • aron95 Re: Mąż chce wrócić... 18.06.07, 19:51
      Odpoczęliście od siebie Ty przemyslałaś i on przemyślał swoje zachowanie.
      Przyjmij go i obyś nigdy nie musiała tu zaglądać .
      • anula36 Re: Mąż chce wrócić... 18.06.07, 20:05
        dobry pomysl z ta praca na miejscu - bedzie trudniej zbudowac alternatywne gniazdko.
    • marek_gazeta Re: Mąż chce wrócić... 18.06.07, 20:18
      Sama musisz podjąc decyzję. To Ty z nim rozmawiałaś, to Ty czujesz, czy mówi prawdę, czy też może kłamać, i Ty poniesiesz konsekwencje - takie lub inne - decyzji.

      Moim zdaniem, nie powinnaś wpuszczać go do domu i łóżka od razu. Bo on tego nie doceni. To nie może być tak, że facet odchodzi, wyprowadza się, znika na dłużej, a potem wraca i kochająca kobieta przyjmuje go z szeroko otwartymi ramionami, ewentualnie ciągnie go na terapię. Ja bym jeszcze zaczekał. Dłużej. Jeśli rzeczywiście kocha i mu zależy, cierpliwie poczeka. Nie wiem, jak długo. Potem, kiedy uznasz, że jesteś gotowa, zacznijcie od początku. Od kina, randek, na początku bez seksu czy nawet bardziej czułych gestów. Niech udowodni, że to nie ściema. Niech zasłuży.

      I jeszcze jedno - powiedz mu jasno, kiedy już się zgodzisz na ponowną próbę, że to będzie próba ostatnia. Powiedz mu w taki sposób, żeby dotarło.
      • mary171 Re: Mąż chce wrócić... 18.06.07, 20:44
        Tak też chcę zrobić. Dziś miał sporo rzeczy do pozałatwiania i spytał czy może
        nocować w domu w drugim pokoju. Zgodziłąm się, bo nie będiemy sobie wadzić.
        Zresztą w ten weekend siedział z synkiem, a ja z koleżankami pojechałąm na
        imprezę za miast (to już na inny wątek - było super, zabawiłam się i nawet
        miałąm z kim ). Boje się, że jestem za miękka. W niedziele miałąm urodziny i
        jak wróciłam z imprezy to czekały kwiaty, prezent. Ale nie dam się zwiesć.
        Wiem, że on mnie kocha to na 100%. Ale na razie powiedziałąm, że jeśli mamy
        spróbować być razem, to nie teraz. Musi dostać pracę w naszym mieście i jak
        mamy spróbować od nowa to z czystą kartą. A na zmianę pracy pewnie troszkę
        poczekamy (wiecie jak to jest) więc ten powrót nie będzie tak szybko. Jak mu
        zależy to się postara. A na razie mamy kontakty czysto towarzyskie (no z
        wyjatkiem małego incydentu). Mi jest dobrze z synkiem, mimo, że za nim tęsknię.
        Ale na razie nie cche by wrócił. Za szybko. Dziękuję Wam za wsparcie.
        • ivone7 Re: Mąż chce wrócić... 18.06.07, 21:01
          mary, posluchaj sie marka bo on dobrze mowi...
          twoj maz musi cie zdobyc na nowo..ty nie mozesz czekac z otwartymi ramionami i
          cala na tacy..wyciagnij wnioski i nauki z tej sytuacji takze dla siebie...
          na terapie bedzie czas, i bez niej sie nie obedzie, bo najgorsze co moze was
          spotkac, to to ze po latach bedziesz jeszcze to jemu wypominala...wiesz o co mi
          chodzi..i musisz to w sobie przemoc..bo na tym niczego sie nie zbuduje..
          wcale nie jestes miekka..jestes coraz silniejsza, masz oparciem przyjaciol,
          dziecko..i powtarzaj to sobie codziennie..jak mantre to naprawde pomaga..
          nie potrzebujesz go do zycia..potrzebujesz go bo go kochasz...ale potrzebujesz
          jego kochajacego was..i on to musi udowodnic..
          trzymaj sie
          pisz tutaj..
          pozdrawiam
        • tricolour Z tym nocowaniem to przesada... 18.06.07, 21:02
          ... i prosta droga, by Cie nie szanował. Ale zrobisz jak chcesz...
          • mary171 Re: Z tym nocowaniem to przesada... 18.06.07, 21:25
            Ale on nie spi ze mną. On w jednym pokoju ja w drugim. Ale pewnie masz rację,
            że przesada. Dziś już za póżno. Na drugi raz sie nie zgodzę. Będę bardziej
            stanowcza...
            • tricolour A co to za różnica... 18.06.07, 21:34
              ... że on w jednym pokoju, a Ty w drugim? Ważne, że jesteście pod jednym dachem.

              Facet zrobił wielki krok, by Ci wleźć do łóżka, bo już jest tuż obok, Ty
              spragniona...

              Jeżeli naprawdę chcesz mieć tego faceta, chcesz mieć w nim oparcie, przyjaciela,
              kochanka, partnera, to szanuj się i naucz go szanować. Jak połazi za Tobą z rok,
              jak bywało za narzeczeństwa, to okaże sie ile warta jego "miłość". Celowo piszę
              w cudzosłowiu, bo to, co jest teraz, to pożądanie - dlatego będzie całą noc
              leżał w łóżku obok.

              Gdyby była miłość, to by poszedł do hotelu...
              • mary171 Re: A co to za różnica... 18.06.07, 21:40
                Może masz rację, ale nie oceniaj kogoś ze swojego punktu widzenia. Wiem, ze
                zrobiłam błąd godząc sie na ty aby został. Pośpieszyłąm sie, ale co, wyrzucic
                go teraz? Kurcze nie mam sumienia. Za dobra jetem i głupia. No nic więcej tego
                błędu nie popełnię. A z tym staraniem sie to masz racje. On musi sie starac, ja
                nic za niego nie zrobię.
                • tricolour A czy wiesz, że oceniam zawsze ze swojego... 18.06.07, 21:48
                  ... punktu widzenia, bo nie mam żadnych innych punktów widzenia, poza swoim?

                  smile)

                  PS. Jak myślisz, po co ten Twój facet śpi obok Ciebie? Ze strachu przed ciemnością?
                  • mary171 Re: A czy wiesz, że oceniam zawsze ze swojego... 18.06.07, 21:52
                    Z lenistwa, nie chciało mu sie jechać sto km do miasta, gdzie pracuje
                    • tricolour Masz zamiar wiązać sie z leniem? 18.06.07, 21:54
                      smile)
                • kurka_wodna2 Re: A co to za różnica... 19.06.07, 07:25
                  Tu jest ciekawy wątek, dla mnie bardzo ...

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=64036403&v=2&s=0

              • z_mazur Re: A co to za różnica... 18.06.07, 22:19
                > Jak połazi za Tobą z rok,
                > jak bywało za narzeczeństwa, to okaże sie ile warta jego "miłość".

                Bez przesady, szkoda życia. smile

                To jest takie robienie targu z własnego ciała. Jak długo wytrzyma, tyle jestem warta.
            • marek_gazeta Re: Z tym nocowaniem to przesada... 18.06.07, 22:00
              Zgadzam się, przesadziłaś. Nie ma na razie prawa do wchodzenia do Twojego domu, na to też powinien zasłużyć. Żadne takie, że miał coś do załatwienia; chce zanocować, bo mu tak wygodniej? Bez jaj. Teraz trudniej będzie odmówić drugi raz (a raczej to sensownie uzasadnić), a niewątpliwie powinnaś.
              • z_mazur Re: Z tym nocowaniem to przesada... 18.06.07, 22:13
                Uzasadnienie mogłoby być proste.

                Powiedzieć zaraz teraz z góry, że po przemyśleniu uważa, że to nie jest dobry pomysł, ale nie chcąc stawiać go teraz w trudnej sytuacji godzi się na ten jeden raz, ale na przyszłość to nie wchodzi w grę.

                Gdy rzeczywiście tego nie zastrzeże od razu to może mieć potem problem z odmową, chociaż nie jest to oczywiście niemożliwe.
                • tricolour Jeszcze jest inna możliwość... 18.06.07, 22:19
                  ... jutro rano oboje będą szczęśliwi...

                  smile)
                  • julka1800 Re: Jeszcze jest inna możliwość... 18.06.07, 22:33
                    Tri, jestes brutalny
                    smile))
    • natasza39 Panowie wypowiadajacy się w tym wątku.... 18.06.07, 22:19
      dobrze prawią!
      Posłuchaj ich rad.
      To nie tak, ze on wróci, buzi-buzi i wszystko wraca do normy.
      On ma na to zasłużyć i to na Twoich warunkach.
      Jak nie będzie musiał tego zdobyć i za to "zapłacić" to tego nie doceni i za
      chwile, jak mu się znudzi znowu pójdzie w długa, bo będzie zawsze u Ciebie miał
      wyjście awaryjne.
    • kasiar74 Re: Mąż chce wrócić... 18.06.07, 22:28
      no ciekawe jak wam wyjdzie u mnie prawie identyczna sytacja i po pół roku
      wróciło wszystko do dnormy: czytaj do beznadziei
    • julka1800 Re: Mąż chce wrócić... 18.06.07, 22:28
      mary171 napisała:

      " Ale kocham męża i też nie chce rozwodu. Nie wiem co robic, .."

      Tu sobie odpowiedzialas na pytanie, wiesz co robic, tylko nie wiesz czy jego
      obietnica jest prawdziwa i szczera.
      Kazdemu trzeba dac druga szczanse, jesli zbladzil..., ale tylko jedną
    • maza15 Re: Mąż chce wrócić... 18.06.07, 22:37
      Mary,nie spiesz się.
      Ten sam czas,który leczy nasz żal sprawdza się i w tym przypadku.
      Mój ex,próbuje do mnie wrócić już od końca stycznia...
      Od pewnego czasu jest coraz bliżej,ale jeszcze nie wyobrażam sobie,by mógł z
      nami zamieszkać.
      Widzę,że naprawdę sie stara,zaskakuje mnie chwilami.
      Nie sadziłam,ze jeszcze potrafi tak o nas zabiegać...
      Ale on długo nie mówił wprost o powrocie,nie wierzył,że zgodzę się byśmy byli
      razem. Bał się tego,tak mówi.
      Nie wiem jeszcze jak bedzie.
      Ale mary,widzę,że im więcej czasu mija,tym więcej on się stara.
      I nie naciska,nie wspomniał jeszcze o powrocie do domu,mówi tylko,że chce mnie
      i dzieci...
      Nie spiesz się.
      Myślę,ze wiara w to,że się uda musi być większa od obaw.
      Ja jeszcze czekam...
      • ivone7 i tego sie mary trzymaj 18.06.07, 23:02
        mary wez tera kartke, olowek przepisz te rady, powies na lodowce...i czytaj
        je , czytaj...
        i badz w tym wszystkim madra..
        powodzenia
    • marieta_makieta Re: Mąż chce wrócić... 19.06.07, 08:07
      Mary, napiszę Ci coś, jako ta, która narozrabiała (choć innego pana nie było),
      a teraz probuje odzyskać męża. Dobrze ludzie radzą-nie śpiesz się. Niech mąż
      sobie na Ciebie zasłuży. Gdy mój mąż zgodził się dać nam szansę, nie chciał
      jeszcze wracać do naszego mieszkania. BYłam nieco rozczarowana, bo inaczej to
      sobie wyobrażałam, ale przyjęłam jego warunki. W dalszym ciagu razem nie
      mieszkamy, ale mogę zaryzykować stwierdzenie, że coraz lepiej między nami (dużo
      pomaga terapia). Będę na niego czekać tak dłuo, jak będzie to konieczne, choć
      mam nadzieję, ze nie będzie to trwało cały rok. Jeśli Twój mąż Cię kocha-
      zrozumie i przyjmie Twoje warunki, nawet jeśli on wyobraża sobie to sobie
      inaczej. POzwólcie sobie na przeżycie "druiego narzeczenstwa"-to naprawdę
      fajne. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i trzymam kciuki. Marieta
    • verita75 Re: Mąż chce wrócić... 19.06.07, 10:09
      Tak jak już raz pisałam, Twoja historia przypomina moją. Moje rozważania o
      pozostaniu miały miejsce równo rok temu.
      Ja zostałam z mężem. I nawet od początku mieszkaliśmy w jednym mieszkaniu, co
      naprawdę nie skończyło się tak jak sugerował Tri. Można żyć w osobnych pokojach
      i to nie oznacza przyzwolenia. Po prostu mamyt wspólne mieszkanie. Mój mąż
      zabiegał o mnie i zabiega do dziś. Zanim cokolwiek się między nami ruszyło do
      przodu on się musiał napracować nad sobą, nami i choć trochę mi udowodnić, że
      mogę mu wierzyć. Wykonał ciężką pracę. Przyjął pewne moje warunki.
      Terapię polecam gorąco, jak poprzednicy. Też jestem z Poznania, więc jeśli
      chcesz namiary na sprawdzone osoby to odezwij się na priv.
      Twój mąz musi sobie zdać sprawę, Ty zresztą też, że nie będzie łatwo. Bo to
      jest długi proces. Ja po roku trochę mniej cierpię, ale to nie oznacza, że jest
      wszystko w porządku. Wciąż się zdarzają huśtawki nastroju, wciąż cierpię na
      myśl o tym co się stało, wciąż pamiętam i boli. I to podobno naturalny proces.
      Może być lepiej jeśli będziecie nad tym pracować, ale to lepiej nie oznacza
      lekko. Bo to jednak ciężka praca. I wciąż nachodzą wątpliwości, czy warto.

      Życzę powodzenia. Piszesz, że kochacie, a to bardzo dużo, więc może warto.
      Miłość podobno nie trafia się tak często.
    • glos_z_offu Fajnie radzicie, mądrze 19.06.07, 13:55
      Co wtedy jednakże, gdy kobieta jest osobą z dużym temperamentem i obecność marnotrawnego partnera w pokoju obok albo nawet nie sprawiają, że dekiel jej podskakuje? wink Ma wytrwać mimo to?
      • lilyrush Re: Fajnie radzicie, mądrze 19.06.07, 14:06
        hmm..ja sie moze nie znam, ale chyba kobieta nie jest zwierzak i moze sie
        powstrzymac...
        • glos_z_offu Re: Fajnie radzicie, mądrze 19.06.07, 14:15
          Może.
          • anula36 Re: Fajnie radzicie, mądrze 19.06.07, 14:17
            moze ale to meczy cholernie, mnie przynajmniej.
      • natasza39 Re: Fajnie radzicie, mądrze 19.06.07, 14:56
        glos_z_offu napisał:

        > Co wtedy jednakże, gdy kobieta jest osobą z dużym temperamentem i obecność
        marn
        > otrawnego partnera w pokoju obok albo nawet nie sprawiają, że dekiel jej
        podska
        > kuje? wink Ma wytrwać mimo to?


        Mozna iśc do lekarza, niech prochy na sen przepisze.
        Albo iśc wieczorem na aerobic + siłownia i tam się wyżyć.
        Korzyść potrójna:
        1. ładniejsza figura i lepsza kondycja.
        2. jego szlag trafia, bo nie wie dla kogo się kobitka stara.
        3. on się w tym czasie dziećmi i domem zajmuje, bo kobitki nie ma.

        Gwarantuję, że po dużym wysiłku fizycznym przechodzi "ochota", chyba że jest to
        nimfomania, wtedy do lekarzasmile
        • anula36 Re: Fajnie radzicie, mądrze 19.06.07, 15:42
          tak po bromsmile
          • glos_z_offu Re: Fajnie radzicie, mądrze 19.06.07, 17:30
            "jeszcze żem dzisiaj nie brom*brała"? smile)

            do Nataszy: nie, nie jest.
            • anula36 Re: Fajnie radzicie, mądrze 19.06.07, 17:46
              starwe ale jaretongue_out
    • maggie11 Re: Mąż chce wrócić... 20.06.07, 11:58
      Tez mialam taka sytuacje. 1,5 roku temu. Po tym jak zaczelam sobie doskonale
      radzic bez niego on zaczal sie dziwnie zachowywac - zrobil sie jakis taki
      pomocny i dluzej zostawal niby u dziecka. Po tygodniu, czy dwoch jego podchodow
      poszlismy do lozka. W zasadzie od tego zaczelismy nasze ponowne bycie razem,
      tak bylo najlatwiej. I nie moge powiedziec, ze mnie nie szanuje. Na dobre
      wprowadzil sie z powrotem dwa miesiace poniej ale tylko dlatego, ze mial umowe
      na wynajem mieszkania na pol roku.
      Nie ma regul. Rob tak ja Ci podpowiada intuicja a nie ludzie z forum.
      I da sie zyc po czyms takim, jezeli skupisz sie na tym, co jest teraz a nie na
      tym co bylo wczesniej. Przeciez winne rozstanie sa zawsze obie strony.
      Ostatnie poltora roku paradoksalnie bylo najepszym okresem mojego malzenstwa.
      Potrzebowalismy tej kompletnie chorej sytuacji zeby sie wreszcie dotrzec.
      Oczywiscie nie ma caly czas sielanki i nadal czasem sie klocimy ale dopiero
      teraz umiemy ze soba rozmawiac. Bez terapii sie nie obeszlo ale tylko ja na nia
      chodzilam, uswiadomila mi, ze trudno bylo ze mna wytrzymac wink
      • mary171 Kochani, dziękuję Wam za rady... 20.06.07, 20:51
        i wiem, że macie rację. Sama do tego doszłam, ale wasze posty utwierdziły mnie
        w przekonaniu, że macie rację. Kocham męża i wierzę, ze on mnie kocha.
        Pogubiliśmy się w naszym małżeństwie już dawno, potem jego zdrada. PowiedIałm
        mu, że nocował w domu, gdy ja byłam po raz ostatni. I że jeśli chce nas
        odzyskać to musi udowodnić, ze mu na nas zależy i że ja potrzebuję jeszcze
        czasu. Przede wszystkim musi zmienić prace, bo na dwa mieszkania ja juz sie nie
        zgodzę. Zobaczymy jak będzie. Mam nadzieję, że mu zależy i będzie się starał. A
        jak nie to znaczy, że to i tak nie miało sensu. Dzięki wszystkim za odpowiedzi.
        Tobie Tri tez. A potrzebę seksu sobie zaspokoiłam w weekend (i bynajmniej nie z
        męzem wink. Będę pisać i czytam Wasze (nasze?) forum. Pozdrawiam
        • tricolour Czy to oznacza, że czekasz na męża... 20.06.07, 21:43
          ... deklarujesz miłość, a uprawiasz seks na boku? A może było coś w zamian?
          • mary171 Re: Czy to oznacza, że czekasz na męża... 20.06.07, 22:36
            Nie powiedziałam, że uprawiam seks. Są inne sposobysmile A zresztą, nie zrobiłam
            nic złego. Mi też się coś od życia należy. A to, że kocham męża i chciałabym z
            nim być nie ma tu nic do rzeczy. Rozstaliśmy się (zostawił mnie) i nie uważam,
            że powinnam być lojalna wobec niego. Może mam dziwne podejście, ale takie mam.
            W tej chwili. Życie mnie tego nauczyło. Szanuję podejście innych, ale ja nie
            mam zamiaru się umartwiać, czekajac na niego. Taka po prostu jestem...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka