Jadę rano do pracy, patrzę, a tu przed przejściem dla pieszych stoi starszy
pan. Sznur aut nie zwalnia, a dziadek kwitnie i kwitnie.
Szybki rzut okiem w lusterko, żeby się upewnić, że żaden ABS nie wjedzie mi
przy hamowaniu do tyłka, uupsss w tył auta i przepuszczam dziadka na
przejściu. Pan przechodzi na drugą stronę ulicy, podchodzi do samochodu i
puka w szybę.
Otwieram okno i słyszę – życzę PANIENCE miłego dnia

No mówię Wam, aż mi się ciepło zrobiło. Za panienkę

))
Więc przekazuję Wam życzenia miłego dnia, jak ogień olimpijski. Tylko, że
zapalony na skrzyżowaniu w Katowicach

))