Dodaj do ulubionych

no i co dalej...?

01.07.07, 18:36
kiepsko ze mną..
mam 35 lat, jestem ponad rok po rozwodzie, mam dwoje dzieci, które teraz są z
nim a one własnie są sensem mojego życia.., no cóz jemu się ułozyło, znalazł
kobietę, jest szczęsliwy, to nic ze ja muszę zapier..., to nic ze nie płaci
alimentów, ja chcę być fair, więc kontaktów nie utrudniam, do du..y, z tym
wszystkim!!!, zapisałam się na tzw randki internetowe i mam dośćwinkcholera
Panie i Panowie jest jakas szansa dla nas?????
Obserwuj wątek
    • lilczur Re: no i co dalej...? 01.07.07, 19:04
      absolutnie nie ma! niestety! jestesmy nieudaczni
      • anaa35 Re: no i co dalej...? 01.07.07, 19:17

        no to zostałam pocieszona na maxasmile






        lilczur napisała:





        > absolutnie nie ma! niestety! jestesmy nieudaczni
        • pszczolkalodz Anulka to jest troll 01.07.07, 23:56
          ... wlasnie sie dowiedzialam, na moim poscie tez mi bardzo dogryzl, wiec sie
          nie przejmuj. Nie pociesze Cie dzisiaj, sama mam dola giganta, jak nigdy. Jedno
          co moge dzisiaj powiedziec to, to ze lzy sie koncza wiec mozna miec nadzieje ze
          te zle chwile tez. Mocno Cie przytulam
    • julka1800 Re: no i co dalej...? 01.07.07, 19:12
      Mam +/- tyle lat co Ty, jestem dluzej po rozwodzie, i mam dwoje wspanialych
      dzieci.
      Moj Ex zalozyl nowa rodzine, ma dziecko, i mam nadzieje jest szczesliwy. Nie
      placil alimentow, od 4 miesiecy dostaje je w calosci.

      Mozna powiedziec, ze to ja dbam o kontakty dzieci z nim (sic) choc czasami mam
      chwile zwatpienia czy dobrze robie.
      Pracuje na 2 etaty, jeden to praca jak kazda, a drugi to dom.
      Ze znajomosci internetowych... kilka milych m.in z tego wlasnie forum smile
      Przyznaje .. jedna taka skonczyla sie po dwoch dniach smile))

      A szansa? taka jak dla kazdego czlowieka chodzacego po tej ziemi
      smile
      • anaa35 Re: no i co dalej...? 01.07.07, 19:24
        jak Ci się udało odzyskać je w całości????
    • menab Re: no i co dalej...? 01.07.07, 19:26
      Jest szansa duża dla nas na "nowe co dalej".
      • anaa35 Re: no i co dalej...? 01.07.07, 19:37
        mam taką nadzieję ze szansa jest, chociaz przed chwilą zadzwoniła moja mam z
        pytaniem co u dzieci...fajnie, zważywszy na fakt ze nie za bardzo chcą ze mną
        rozmawiać bo mają tyleee atrakcjii, dzieciaki w wieku 8 i 4 jeszcze nie
        rozumieją ze to matka je utrzymuje..., najlepsze jest to ze ja nie mam nic do
        kobiety, która organizuje im czas obecnie, nawet czuję do niej cos na kształt
        szacunku, kurcze chyba cos ze mną nie tak...
        • menab Re: no i co dalej...? 01.07.07, 19:42
          W takim wieku dzieci jeśli dobrze sie bawią, to na pewno będąc zajęte
          atrakcjami nie będą chciały z Tobą rozmawiać.To jest normalnesmile
          • anaa35 Re: no i co dalej...? 01.07.07, 19:50
            ja to wiem, mam wiedzę na ten temat, jestem z wykształcenia pedagogiem, nie
            mniej jednak nie rozumiem dlaczego jest jak jest..wink????, dlaczego jestem sama,
            dlaczego nie umiem byc sama?????


            menab napisała:


            > W takim wieku dzieci jeśli dobrze sie bawią, to na pewno będąc zajęte
            > atrakcjami nie będą chciały z Tobą rozmawiać.To jest normalnesmile
            • nangaparbat3 Re: no i co dalej...? 01.07.07, 21:30
              jestes sama, bo nie umiesz byc sama.
              No - ja tez jestem samawink
    • tricolour "To nic, że nie płaci alimentów"... 01.07.07, 20:59
      ... tak się właśnie zastanawiam czy można skarżyć, że się zapierdala na
      utrzymanie dziecka, że ojciec nic nie płaci... skoro "to nic". No jak nic, to nic.
      • anaa35 Re: "To nic, że nie płaci alimentów"... 01.07.07, 21:09
        skarżyc można zawsze i wszędzie, to wolny krajwink, przerabiałamsmile
        • tricolour Utrwalasz w ojcu poczucie bezkarności... 01.07.07, 21:11
          ... a dziecka uczysz nieodpowiedzialności, niekonsekwencji itp...

          sad
          • nangaparbat3 Re: Utrwalasz w ojcu poczucie bezkarności... 01.07.07, 21:31
            A tio nie ojciec je tego uczy? Chyba sie rozpedziłeś.
            • tricolour Owszem - ojciec też uczy i to aktywnie 01.07.07, 21:35
              ... ale przymykanie oczu na przestępstwo karane więzieniem, to czym jest?
          • anaa35 Re: Utrwalasz w ojcu poczucie bezkarności... 01.07.07, 21:37
            hmmm, dwójce dzieci coś tam wpajam jak sie da..., a może mam im powiedziec ze
            własnie mi sie znudziło je utrzymywać..., no i co dalej????, jesli polskie
            prawo jest jakie jest..., wyczerpałam prawie wszystkie
            możliwości "współutrzymywania" dzieci przez rodziców po rozwodzie...
            cholera, ale ja nie o tym:
            radze sobie jakos, dzieciom nie brakuje niczego, chodzi mi o tą cholerną
            niesprawiedliwosc, ze on jest szczesliwy a ja nie bo co???, bo dzieci , bo
            wiek, bo nie jestem atrakcyjna, bo za mało się staram????, dziwne ja naprawdę
            chcialam i chcę nudnego zycia: rodzina, mąz, dzieci, obiad, praca, dużo mogę
            dać i chyba mało oczekuję, ... i dalej się nie udaje...



            tricolour napisał:

            > ... a dziecka uczysz nieodpowiedzialności, niekonsekwencji itp...
            >
            > sad
            • tricolour Facet nie płaci alimentów... 01.07.07, 21:43
              ... więc ciężar utrzYmania spada na Ciebie. Pracujesz za duzo, bo musisz dorobić
              to, czego nie daje ojciec: jesteś bardziej zmęczona, bardziej apatyczna, masz
              pogwałcone poczucie sprawiedliwości, jesteś mniej atrakcyjna jako kobieta, masz
              mniej czasu dla siebie (bo więcej pracujesz).

              Nie mam racji?
            • nangaparbat3 Re: Utrwalasz w ojcu poczucie bezkarności... 01.07.07, 23:57
              anaa35 napisała:

              > chodzi mi o tą cholerną
              > niesprawiedliwosc, ze on jest szczesliwy a ja nie bo co???, bo dzieci , bo
              > wiek, bo nie jestem atrakcyjna, bo za mało się staram????, dziwne ja naprawdę
              > chcialam i chcę nudnego zycia: rodzina, mąz, dzieci, obiad, praca, dużo mogę
              > dać i chyba mało oczekuję, ... i dalej się nie udaje...
              >
              To nie tak. Jeśli Ty i dzieci jestescie zdrowi i jakos sobie radzisz, to nie ma
              powodu, zebys czuła sie nieszcześliwa. Przynajmniej od czasu do czasu.
              Z tego coś wymieniła, brakuje Ci tylko jednego elementu - w końcu nie mozna i
              nigdy nie bedziesz miała wszystkiego. Jak nie bedziesz choc czasem szczęśliwa z
              tym co masz, nawet spełnienie wszystkich marzeń Ci nie pomoze.
    • panda_zielona Re: no i co dalej...? 01.07.07, 21:11
      Kochana,Ty sie nie przejmuj,jeszcze zaświeci dla Ciebie słońce.A co do randek
      internetowych to nie my jesteśmy nieudaczni tylko większość tam zaczepiających
      to popaprańcy liczący na łatwy sex.
      • anaa35 Re: no i co dalej...? 01.07.07, 21:39
        dziekuję buziaczkismile
        • bazyliada Re: no i co dalej...? 01.07.07, 23:18
          anaa kilka cech mamy podobnych smile
          przesyłam Ci dzisiaj tylko usmiechy, sama jestem w marnym nastroju, ale na
          pewno od poniedziałku bedzie lepiej smile
          • anaa35 Re: no i co dalej...? 01.07.07, 23:34
            miejmy nadzieje, dobranockismile
            • jasminowo Re: no i co dalej...? 01.07.07, 23:46
              ja tez się przyłaczam do pozdrowień, bo też w samotności.... ale będzie to i
              wcale nie tak po prostu "jakoś"
              • geo_v Re: no i co dalej...? 01.07.07, 23:54
                Anaa... Przyłączam się do pozdrowień, ale i zapytam... Piszesz, że dzieci są
                dla Ciebie całym światem. Masz jeszcze jakiś świat? Coś, co pozwala Ci cieszyć
                się zyciem i nie dołować, bo dzieci spędzają atrakcyjnie czas z ojcem i nie
                chcą z Tobą rozmawiać? Cokolwiek, co lubisz robić, za co łapiesz się, kiedy
                masz wolną chwilę? Tak z prawdziwą radością?
                Randki internetowe mogą być zabawne, jeśli na luzie i z humorem do nich
                podchodzisz, a nie "szukasz chłopa" - na gwałt...wink
                • anaa35 Re: no i co dalej...? 02.07.07, 00:38
                  niestety, chyba nic takiego nie mam, na moje szczęscie lub nieszczesciewink mam
                  mnóstwo przyjaciól, przyciągam ludzi, tak było i jestsmileno i nie szukam chłopa
                  na gwałt ( o nie)
                  spróbowałam na randakch netowych...

                  bez większych sukcesówsmile
                  • geo_v Re: no i co dalej...? 02.07.07, 00:46
                    Hej, chyba chwilowy spadek formy i nastroju miałaś, co? Jak przyjaciele są-to
                    jest super smile. A facet się znajdzie, pewnie wtedy, kiedy najmniej się tego
                    będziesz spodziewaćsmile)
    • crazyrabbit Re: no i co dalej...? 01.07.07, 23:49
      Oczywiście , że jest szansa! A internecie mozna znaleźć kogoś naprawdę
      wartosciowego , wierz mi!

      A co do exa... Może odebranie prawka jazdy? Próbowałaś? Podobno mocno
      skuteczne smile
    • 13monique_n Re: no i co dalej...? 03.07.07, 11:52
      anaa35 napisała:

      > Panie i Panowie jest jakas szansa dla nas?????
      jasne, że jest. trudno w to uwierzyć, ale skieruj trochę uwagi na siebie samą
      (to w znaczeniu, że dzieci są sensem życia, ale muszą mieć SZCZĘŚLIWĄ mamę).
      Dasz radę. Myślę, że metoda małych kroków jest niezła. Ja miałam 35 lat i
      trochę, kiedy się z exem rozstaliśmy. Na początek cieszył mnie spokój, i to
      było moje "co dalej". A potem, "co dalej" nabrało nowej i pięknej treści.
      Trzymam za Ciebie kciuki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka