Dodaj do ulubionych

Stosunki z babcią...

09.07.07, 17:51
Właściwie pisze żeby się wam wyżalić... i przy okazji zapytać co babcia
może... Moja teściowa jest kobietą strasznie nietektowną, oschłą i
gruboskórną... żeby nie użyć okrerślenia prymitywną. Widziała jak ciągle
wydzierała się na inne wnuki dlatego pilnuję zawsze dzieci jak oka w głowie w
jej obecności - i przy mnie zachowuje się względnie. Ale włąsnie ok 3 tygodni
temu zabrała Bartka na krótki spacer do sąsiadów - zniknęła mi z oczu za
budynkami. Dadam że niegdy nie pyta mnie o zdanie tylko po prostu bierze
dziecko i sobie idzie, nawet nie informując - ja ciągle jej [pilnuje żeby nie
mogła tego zrobić. I właśnie dziś spotkałam świadków tego spaceru którzy
donieśli mi że tak Bartka traktowała że aż nie wiedzieli co powiedzieć.
Szarpała go, i wydzierała się : Kur.. bo ci przypier... gówniarzu jeden.
Wiem że Bartek nie jest aniołkiem ale ma dopiero 3 i pół roku i nie zgadzam
się żeby ktokolwiek go tak traktował. Czy mogę zgdonie z prawem niepozwalać
babci na zabieranie go na spacery? Nie mam nic przeciwko jej wizytom ale w
mojej obecności - tylko i wyłącznie. Zastanawiam się cczy może jej
powiedzieć, że nie zyczę sobie takich spacerów bo mam świadków jak wyzywała
Bartka... tylko że pewnie wtedy się obrazi. Dla mnie to i lepiej bo bym miała
ją z głowy ale myślę o dzieciach... oni widują ją bardzo rzadko ale to jednak
babcia.
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: Stosunki z babcią... 09.07.07, 18:24
      myslisz ze wyzwiska i szarpanina oraz znikanie z dziecmi, w czasie wyzyt "jednak babci" wyjda twoim dzieciom na zdrowie? Albo pod twoim okiem albo w ogole,moim zdaniem.
      • izasobol Re: Stosunki z babcią... 09.07.07, 19:05
        Ta kobieta wie, że przy mnie czegoś takiego nie moze zrobic... ale męczy mnie
        sledzenie jej czy ich gdzieś nie zabiera - po prostu bierze jednego na ręce i
        wynosi z domu...
    • julka1800 Re: Stosunki z babcią... 09.07.07, 19:30
      izo, przepraszam, ale od prymitywów uciekalabym z dziemi jak najdalej
      • jarkoni Re: Stosunki z babcią... 09.07.07, 20:10
        Bardzo przepraszam, włączyłem net, jeszcze nie zdążyłem niczego przeczytać i
        zobaczyłem tytuł tego wątku, który..hmm lekko mnie przeraził..
        Ale już z ulgą oddycham, zobaczyłem kto pisze..
        Teraz powoli czytam. Wybaczcie..
        • izasobol Re: Stosunki z babcią... 09.07.07, 20:27
          big_grin nie pomyslalm o tym... ale podobno glodnemu...
        • panda_zielona Re: Stosunki z babcią... 09.07.07, 22:39
          Hihihi,ależ masz skojarzenia,tylko facetowi mogłoby wpaść coś takiego do głowy.
          • anula36 Re: Stosunki z babcią... 09.07.07, 22:44
            o rany, to ja tez jestem facetemtongue_out
            • panda_zielona Re: Stosunki z babcią... 10.07.07, 00:16
              anula36 napisała:

              > o rany, to ja tez jestem facetemtongue_out

              hihihi,nie Ty,tylko Jarkoniemu się skojarzyło.



        • geo_v Re: Stosunki z babcią... 10.07.07, 09:22
          Jarkoni, jesoooo big_grin Myślałes, że tu o dewiacjach będzie, hehe?
    • panda_zielona Re: Stosunki z babcią... 09.07.07, 22:45
      Ja na Twoim miejscu powiedziałabym babci,że wiesz o tym jak wyzywa Twoje
      dziecko i Ty sobie tego nie życzysz.Jeśli nie potrafi pohamować języka
      zabronisz jej przebywania z wnukiem sam na sam.grzecznie i stanowczo.
    • geo_v Re: Stosunki z babcią... 10.07.07, 09:27
      Iza, babci powiedziałabym co o tym myślę, i podejrzewam, że do grzeczności i
      dyplomacji byłoby mi daleko.
      Babcia praw rodzicielskich nie ma, więc na spacery możesz jej nie pozwolic, jak
      najbardziej. Niech się obraża do bólu, nie sądzę, żeby dziecku bez kontaktu z
      takim prymitywem stała się krzywda. chce, niech widuje wnuka w Twojej
      obecności. Nie chce- hmmm...Poza tym: jakim cudem ona 'bierze sobie dziecko"
      ot, tak??? Skąd-z domu, z przedszkola?
      • izasobol Re: Stosunki z babcią... 10.07.07, 09:44
        Zabiera ich z domu... nie znoszę jej wizyt. Po prostu jak jestem z nimi w domu
        oznajmia: Bartek chodź na dwór i go zaczyna ubierac... Na to z reguły uda mi
        sie zareagowac, ale jak wychodzi przed dom i go woła żeby poszedł z nią to nie
        chcę robić mu wody z mózgu kiedy chce iść... ona nie przejmuje się uwagami że
        nie wyjdzie bo.. np. był cały dzień (wymyślam co mogę) - oczywiście wychodzę za
        nim. A jak już są na podwórku (mieszkamy jeszcze w domku) to odchodzi z nim
        kawałek dalej i jak ne patrzę bierze za ręke i zabiera na spacer... nikomu nic
        nie mówiąc. Raz mi zrobiła taki numer jak Bartek miał kilka miesięcy - wzięła
        sobie wózek i poszła... na szczęscie nie poszła daleko.
        Ona w ogóle nie patrzy na dzieci tylko na siebie i na swoje zachcianki...
        zdarza jej się zostawić dziecko samo przed domem - zabiera Bartka na drugą
        stronę domu (jest tam staw) po czym za chwilę wraca sama... na pytanie a gdzie
        dziecko odpowiada - a chodzi sobie...
        Jak bierze Miłoszka na ręce - ten sie jej boi i woła: mama, mama.. ja podchodzę
        po niego a ona w drugą stronę się odwraca i do niego: nie mama tylko tu
        patrz... dosłownie muszę jej go wyrywać...

        No to się wyżaliłam...
        • geo_v Re: Stosunki z babcią... 10.07.07, 13:39
          Iza, szanowna teściowa jest średnio odpowiedzialna jak sama widzisz. Nie
          pozwoliłabym jej na indywidualna opiekę nad dziećmi. Ale mam wrażenie, że ona
          trochę kręci Tobą jak sanacyjnym chłopem, wykorzystując fakt, że nie postawisz
          się za ostro, żeby dziecko miało przyjemnośc (wątpliwą) przebywania z babcią
          (hehe, ta forma srednio mi chciała przejśc przez klawiaturę uncertain)
          Ty decydujesz o swoich dzieciach. IMO do Ciebie należy wybór metody
          ustawienia "babci"tak, żeby poznała swoje miejsce w szeregu. Zrób tak, żeby
          dotarło... Jak się daj boże obrazi, będziesz miała święty spokój.
          • izasobol Re: Stosunki z babcią... 10.07.07, 14:56
            To nawet nie chodzi o przyjemnosc, a o robienie mu wody z mozgu... to jak
            przeciaganie liny a to Bartek jest tą liną. Tej kobiecie nie da sie nic
            wytłumaczyć - wszystko puszcza mimo uszu... na pewno sie obrazi jak jej powiem
            wprost, że sobie tego nie życzę (potulna nie jestem) tyle, że wtedy ona
            poskarży się prawie-EX i wtedy on postanowi sam zabierać dzieci do babci - a
            tego zdecydowanie nie chcę...
            Na szczęście nie rwie sie do wizyt, więc stres z tym związany mam rzadko... a
            już na pewno nie spuszczę ich z oczu w jej obecności.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka