izasobol
09.07.07, 17:51
Właściwie pisze żeby się wam wyżalić... i przy okazji zapytać co babcia
może... Moja teściowa jest kobietą strasznie nietektowną, oschłą i
gruboskórną... żeby nie użyć okrerślenia prymitywną. Widziała jak ciągle
wydzierała się na inne wnuki dlatego pilnuję zawsze dzieci jak oka w głowie w
jej obecności - i przy mnie zachowuje się względnie. Ale włąsnie ok 3 tygodni
temu zabrała Bartka na krótki spacer do sąsiadów - zniknęła mi z oczu za
budynkami. Dadam że niegdy nie pyta mnie o zdanie tylko po prostu bierze
dziecko i sobie idzie, nawet nie informując - ja ciągle jej [pilnuje żeby nie
mogła tego zrobić. I właśnie dziś spotkałam świadków tego spaceru którzy
donieśli mi że tak Bartka traktowała że aż nie wiedzieli co powiedzieć.
Szarpała go, i wydzierała się : Kur.. bo ci przypier... gówniarzu jeden.
Wiem że Bartek nie jest aniołkiem ale ma dopiero 3 i pół roku i nie zgadzam
się żeby ktokolwiek go tak traktował. Czy mogę zgdonie z prawem niepozwalać
babci na zabieranie go na spacery? Nie mam nic przeciwko jej wizytom ale w
mojej obecności - tylko i wyłącznie. Zastanawiam się cczy może jej
powiedzieć, że nie zyczę sobie takich spacerów bo mam świadków jak wyzywała
Bartka... tylko że pewnie wtedy się obrazi. Dla mnie to i lepiej bo bym miała
ją z głowy ale myślę o dzieciach... oni widują ją bardzo rzadko ale to jednak
babcia.