Dodaj do ulubionych

Chciałabym się przedstawić (długie)

19.07.07, 20:59
Witam Was wszystkich serdecznie,
Od kilku dni podczytuję to forum i mam wrażenie, że trafiłam w środek jakiejś
karczemnej awantury. Nie wiem dokładnie o co chodzi ale mam nadzieję, że
pomimo wszystko ktoś przeczyta mojego posta.
Mój dwudziestokilkuletni związek rozpadł się trzy lata temu. Jeśli napiszę,
że do dnia dzisiejszego nie znam przyczyny i tak mi nikt nie uwierzy.
Któregoś dnia mąż wyraźnie zmieszany poinformował mnie, że odchodzi, że nigdy
do siebie nie pasowaliśmy, że nie ma sensu dalej tego ciągnąć itd. Szok, łzy,
niedowierzanie…Co dalej będzie? Co z moją rodziną? Co z dzieckiem?
Wynajął mieszkanie, wyprowadził się. Na pożegnanie podziękował mi za wspólne
spędzone lata i obiecał córce, że jeśli o nią chodzi to nic się nie zmienia.
Błazenada. Ze swoją ukochaną córunią (jak wtedy twierdził) spotyka się
okazjonalnie. Raz na kilka tygodni jakiś obiad, ewentualnie kino. Córka ma w
tej chwili 16 lat . Kocha i nienawidzi równocześnie. Ot, taka sobie
ambiwalencja. Ostatnio stwierdziła, że tata to dla niej obcy człowiek…
Od razu uprzedzę pytania o powody. Nie wydaje mi się, że była lub jest w jego
życiu inna kobieta lub mężczyzna, bo i taki wariant brałam pod uwagę. Chociaż
ten drugi raczej trudny do sprawdzenia. Praca, praca, praca i czasochłonne
hobby. Twierdzi, że wreszcie jest szczęśliwy. Nie od rzeczy jest tu
wspomnieć, że swoją metamorfozę zaczął przechodzić krótko po 40 urodzinach.
Do dzisiaj nie wystąpiłam o rozwód. Nie wiem czy to dobrze. Mam czasami
wrażenie, że właśnie o to ma do mnie największe pretensje. Miało być szybko i
sprawnie. Ale jakoś nie znalazłam w sobie tej siły, która jest do tego
potrzebna. A może zwyczajnie się boję.
Nauczyłam się nic nie chcieć, żyć z dnia na dzień, zapijając rano tabletkę
antydepresyjną szklanką wody.
Wakacje. Córka od kilkunastu dni jest na obozie. Wróciłam z pracy,
wyprowadziłam psa, pozbierałam leżące jabłka w ogrodzie i chce mi się wyć.
Nie wiem czy to typowe u wszystkich „rozwódek”- a tak o sobie myślę, że cały
świat składa się z samych szczęśliwych rodzin, par gdzieś razem
wyjeżdżających, ich wspólnych zakupów itp. Uświadomiłam sobie niedawno, że
wokół mnie jest coraz większa pustka. Wspólni znajomi jakoś o mnie
zapominają, a nawet jak sama się przypominam zapada niezręczna cisza. Czy ja
do cholery jestem trędowata? To, że jestem sama, nie znaczy wcale, że mam
zamiar hurtowo rozbijać czyjeś związki!
Poradźcie mi, proszę jak daliście radę przezwyciężyć ten stan, który nie
pozwala wierzyć, że jeszcze coś dobrego może się w życiu wydarzyć.
O ile rzeczywiście może……..

Obserwuj wątek
    • tricolour Pomaga czas. Leczy rany... 19.07.07, 21:04
      ... ale czas musi po czymś biec i najczęściej rozpoczyna swój bieg po rozwodzie.
      Bez tego granicznego kamienia nic sie nie wydarzy.

      Jesteś bowiem czyjąś żoną.
      • a.niech.to Re: Pomaga czas. Leczy rany... 20.07.07, 12:53
        Rozwód to nie tylko otwarcie drogi poszukiwania następnego partnera i nie
        przede wszystkim. Zgodzę się, że wiele ułatwia. Oznacza, że nie ma już drogi
        powrotu, a wtedy idzie się naprzód. Coś się kończy, coś się zaczyna.
        Dorzucę jeszcze, że można się czuć niepysznie z obrączką nie-exa na palcu, gdy
        ten już prowadza w czułym objęciu nie-nexę. Większy komfort psychiczny ma, moim
        zdaniem, powódka a nie pozwana, a nie-ex lada moment może wwystąpić o rozwód.
      • a.niech.to Re: Pomaga czas. Leczy rany... 20.07.07, 13:32
        Wiem, że bez chłopa, to ani do płota, lecz zdarzają się takie zwiąki, które w
        wyniku wyłącznie praktycznego rozwiązania stałyby się wyrokiem zejścia przez
        śmierć głodową dla jednej ze stron, oczywiście słabszą
    • phokara Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 19.07.07, 21:15
      > Poradźcie mi, proszę jak daliście radę przezwyciężyć ten stan, który nie
      > pozwala wierzyć, że jeszcze coś dobrego może się w życiu wydarzyć.
      > O ile rzeczywiście może……

      Może. Tu jest całe mnóstwo "żywych dowodów" - wiem, bo widziałam na własne
      oczy. I sama takim dowodem jestem.

      Co działa?
      Napiszę 'koszmarek', który mnie doprowadzał dwa lata temu do szału - CZAS. Tu
      działa czas. Nie możesz go przyspieszyć (ale banał) - ALE - możesz pozwolić mu
      iść we właściwym tempie. Pławienie się w tym wszystkim i powracające, jak
      mantra pytanie 'dlaczego' - zatrzymuje zegar w bardzo złym miejscu. Też to
      przerobiłam.
      Ale wiem też, że ten smutny czas może Ci bardzo wiele dać... trudno w to
      uwierzyć - wiem.

      Mogę Ci zadać jedno pytanie?
      Spróbuję.
      I nie pisz o mężu. To jest pytanie do Ciebie. Byłaś w tym związku szczęśliwą
      kobietą? Byłaś w tym związku spełniona? Czy to co teraz czujesz, to żal miłości
      zostawionej na lodzie, czy bardziej strach przed nowym, innym, nieznanym?

      A męża nie musisz rozwodzić. Jego decyzja - niech ponosi jej konsekwencje i się
      zajmie całym tym syfem. Jest dużym "wreszcie szczęśliwym" chłopcem to sobie
      poradzi z papierami. Ty nic nie musisz.



      • phokara Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 19.07.07, 21:34
        ... i jeszcze coś:

        >Nauczyłam się nic nie chcieć, żyć z dnia na dzień, zapijając rano tabletkę
        >antydepresyjną szklanką wody.

        Ja nie łykałam proszków, ale chlalam whisky na potegę.
        To mija.
        Przychodzi dzień, w którym zaczyna się coś znowu chcieć - czasem bywa to bardzo
        głupie. Ja (jak przez mgłę) pamietam taką chwilę. Kumpela zaciagnęła mnie na
        siłę do sklepu i kupiłam sobie zielone, zamszowe szpilki. Stanęłam przed
        lustrem i ogłosiłam na cały sklep: "Nigdy więcej faceta wzrostu siedzacego
        psa!!". I sama się zaczęłam z tego śmiać.

        Wiesz, na poczatku jest tak, że zbiera się uśmiechy.
        I warto to robić, choćby na siłę.
        A potem pojawia się DYSTANS. I jest lepiej.


        >Wakacje. Córka od kilkunastu dni jest na obozie. Wróciłam z pracy,
        >wyprowadziłam psa, pozbierałam leżące jabłka w ogrodzie i chce mi się wyć.

        Wiem.
        Wyj. Nie kiś tego w środku - wyj, histeryzuj, rzucaj mięsem lub talerzami.
        Wywalaj to z siebie.

        >Nie wiem czy to typowe u wszystkich „rozwódek”- a tak o sobie myślę, że cały
        >świat składa się z samych szczęśliwych rodzin, par gdzieś razem
        >wyjeżdżających, ich wspólnych zakupów itp.

        Tak - to typowe. W początkowej fazie to klasyka. Etap nie do uniknięcia.

        >Uświadomiłam sobie niedawno, że wokół mnie jest coraz większa pustka.

        Coraz większa pustka robi coraz więcej miejsca na nowe. Osoby, wrażenia, pasje.
        Chcę Ci powiedzieć, że ta pustka się potem zapełnia. Inaczej - Ty ją wypełniasz.

        >Czy ja do cholery jestem trędowata?

        Nie. Ale byc może masz robaczywych znajomych. Takie wydarzenia bardzo
        weryfikują wszelkie przyjaźnie. I wiesz co? Kiedyś to docenisz. Serio.

        >To, że jestem sama, nie znaczy wcale, że mam zamiar hurtowo rozbijać czyjeś
        >związki!

        To nawet nie znaczy, że masz zamiar rozbijać je detalicznie!
        A teraz rada poboczna/forumowa - jak przylezie Bet i Cię skasuje jadem za
        powyższe, to... "szkoda prądu".
        • 374.4w Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 19.07.07, 21:41
          Witaj, no niestety trafiłaś w momencie lekkiej zawieruchy na forum, ona napewno
          minie.Nie zniechecaj się.
          Ad meritum. Wszystko z Tobą Ok. wątpliwości, wycie, tabletki miną. Trzeba czasu.
          Trzymaj się
      • ja_kobieta44 Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 19.07.07, 21:36
        Oj dzięki, za tak szybkie odpowiedzismile
        Może to głupie, ale byłam średnio szczęśliwa. Pytanie zwaliło mnie z nóg. Na
        pewno kochałam bezgranicznie z jakąś taką dziecięcą ufnością, że Pan Mąż nigdy
        mnie nie skrzwdzi. No bo w końcu, taki dobry, pracowity, zaradny,
        odpowiedzialny. Ale muszę przyznać, że żywiłam się iluzją i wspomnieniami. No
        kurczę, muszę to sobie przemyśleć. Bo chyba wspomnień więcej było, niż
        terażniejszości.
        • ja_kobieta44 Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 19.07.07, 21:44
          No właśnie, niby wszystko logiczne. Byłam robiona w trąbę, a do dzisiaj budzę
          się w nocy i szukam jego głowy na poduszce. I jakoś zupełnie do mnie nie
          dociera, że okazał się zimnym draniem. Wiem wiem, czas leczy rany. Tyle to już
          zdążyłam zauważyć. W końcu żyję od trzech lat i świat istnieje dalej. O zgrozo,
          bo myślałam, że się skończysmile
          Problem w tym, że żyję...
          I zupełnie nie wiem jakzapęłnić to miejsce, które po nim zostało.
          • phokara Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 19.07.07, 21:58

            > No właśnie, niby wszystko logiczne.

            Logika na emocje nie działa.
            Nie ma takiej opcji.


            >I jakoś zupełnie do mnie nie dociera, że okazał się zimnym draniem.

            hmmm...
            A może wcale nim nie jest?

            (Te rozważania mozemy spokojnie zostawić na 'dużo później' To już etap dla
            mocno wtajemniczonych).

            > zdążyłam zauważyć. W końcu żyję od trzech lat i świat istnieje dalej. O
            >zgrozo,bo myślałam, że się skończysmile

            haha. Taaaak. Ja to normalnie byłam tym rozczarowana. No bo jak to "koniec
            świata" a ten skubany kręci się dalej?! Byłam pewna, że robi mi to na złość!

            > Problem w tym, że żyję...

            Nie. Problem w tym, że musisz nauczyć się żyć. W nowym wcieleniu.

            > I zupełnie nie wiem jakzapęłnić to miejsce, które po nim zostało.

            Tu już nie ma mądrych - każdy działa indywidualnie...
          • turzyca Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 19.07.07, 22:03
            "I zupełnie nie wiem jakzapęłnić to miejsce, które po nim zostało."
            Jest tyle mozliwosci... musisz tylko sie zastanowic, co TY najbardziej lubisz,
            co TOBIE sprawia przyjemnosc, jakie sa TWOJE marzenia, jakie _kiedys_ mialas
            marzenia (bo moze warto do nich wrocic...) Pomysl o sobie, co Cie uszczesliwia?
          • julka1800 Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 19.07.07, 22:35
            ja_kobieta44 napisała:

            Wiem wiem, czas leczy rany. Tyle to już
            > zdążyłam zauważyć. W końcu żyję od trzech lat i świat istnieje dalej. O
            zgrozo,
            >
            > bo myślałam, że się skończysmile
            > Problem w tym, że żyję...
            > I zupełnie nie wiem jakzapęłnić to miejsce, które po nim zostało.

            Skoro wiesz, to juz polowa sukcesusmile mi okres porozwodowy kojarzy sie z szybko
            zmieniajaca sie pogoda, jednego dnia potrafilam miec wysmienity humor i mysli
            typu, co tam bez niego tez sobie poradze, a wieczorem juz wylam w poduszke,
            tesknąc za kim? za czym?
            Za czlowiekiem ktory nie ma do mnie szacunku, juz nie jako zony, ale matki
            dwojki jego dzieci?
        • 374.4w Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 19.07.07, 21:45
          ja_kobieta44 napisała:

          > O Na
          > pewno kochałam bezgranicznie z jakąś taką dziecięcą ufnością, że Pan Mąż nigdy
          > mnie nie skrzwdzi.


          bo widziszmy takie idealistki jesteśmy: jesli mąż to nie skrzywdzi.
        • phokara Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 19.07.07, 21:49
          ja_kobieta44 napisała:

          > Oj dzięki, za tak szybkie odpowiedzismile
          > Może to głupie, ale byłam średnio szczęśliwa. Pytanie zwaliło mnie z nóg.

          Zadałam je z premedytacją.
          Coś Ci powiem. Skoncentruj się na tym, co sama napisałaś - "żywieniu się
          iluzją". Przemyśl to. Zrób to dla siebie. Nie wiem, do jakich dojdziesz
          wniosków czy odkryć ale intuicyjnie czuję, że moga dać Ci one (paradoksalnie)
          sporą siłę. Na start. Przynajmniej do odbicia się od dna.

          I jeszcze jedno. Odpowiedzi szukaj w sobie - zacznij myśleć o tym wszystkim w
          liczbie pojedynczej. O przeszłości też. Kobiety mają wybitny talent do
          idealizacji zjawisk - wiem to po sobie. A potem pęka taka bańka mydlana i
          wielkie zdziwienie... Fajnie, że Pan Mąż był taki dobry, pracowity i zaradny.
          Ale atrybutami miłości nie jest ani zaradność ani pracowitość.

          Nie wiem, co bedzie dalej. Pewnie nie będziesz się czuła tak bezpiecznie, jak
          kiedyś. Ale może już nie będziesz musiała być "średnio szczęśliwa".
          Coś za coś.


      • mamba234 Kolejny żywy dowód ;-) 19.07.07, 21:57
        Poradźcie mi, proszę jak daliście radę przezwyciężyć ten stan, który nie
        pozwala wierzyć, że jeszcze coś dobrego może się w życiu wydarzyć.
        O ile rzeczywiście może……

        phokara napisała:

        > Może. Tu jest całe mnóstwo "żywych dowodów" - wiem, bo widziałam na własne
        > oczy. I sama takim dowodem jestem.


        To ja jestem takim kolejnym "żywym dowodem" wink

        Wczoraj wieczorem siedziałam na balkonie, czułam zapach kwiatów, cieszyłam się
        widokiem pierwszych - samodzielnie wyhodowanych pomidorów i rozmawiałam przez
        telefon z moim ukochanym synem. Usłyszałam barwną opowieść o straszliwym
        potworze,samodzielnej wyprawie na rowerze i biedronce spacerującej po liściu.
        Na koniec dostałam wirtualnego buziaczka i usłyszałam "kocham Cię moja słodka
        mamusiu" ...

        A jeszcze rok temu nie miałam siły wstać z łóżka i podobnie jak Ty zadawałam
        sobie pytanie, czy spotka mnie w życiu jeszcze coś dobrego.

        I spotkało. Wieczory o których wcześniej pisałam, grono oddanych Przyjaciół,
        szalone wyjazdy, rozmowy po świt na plaży przy czerwonym winie, ciepły głos w
        słuchawce mówiący "śpij dobrze Skarbie", poranny sms z życzeniami miłego
        dnia ...

        I tu zgadzam się z Pho. Do tego potrzeba czasu. Będą chwile zwątpienia, będzie
        płacz w poduszkę i stawianie sobie pytań : dlaczego ???

        Ale pamiętaj, po KAŻDEJ nawet bardzo mroźnej zimie ZAWSZE nadchodzi wiosna, a
        później upalne lato, choć w grudniu trudno w to uwierzyć.

        Ty na razie odczuwasz zimowy chłód, ale nadejdzie czas, kiedy uśmiechniesz się
        na widok kwietniowego słońca.

        Zobaczysz wink))

        Ściskam mocno.
        M.
        • ja_kobieta44 Re: Kolejny żywy dowód ;-) 19.07.07, 22:04
          Słuchajcie, normalnie się poryczałam. Czytam te wasze odpowiedzi i wyję. Muszę
          zebrać myśli. Dziękuję Wam, mądre kobieciska
          • phokara Re: Kolejny żywy dowód ;-) 19.07.07, 22:12
            > Słuchajcie, normalnie się poryczałam. Czytam te wasze odpowiedzi i wyję.

            A rycz se kobieto do woli.
            To jeszcze nic.
            Zobaczysz, jak tu się wyje ze śmiechu. Zaplujesz kiedyś klawiaturę, to dopiero
            nas znienawidzisz...

            >Dziękuję Wam, mądre kobieciska

            No wiesz. Ja w pocie czoła pracuję nad tym, żeby zgłupieć do naturalnego blondu
            (czyli mieć spójność koloru we łbie i na łbie)... bo głupota uszczęsliwia, jak
            nic na świecie - a Ty mi tu takie rzeczy wypisujesz. Oj!

            (Acha - ten Tri, co to sie wypowiedział na poczatku, to on nie jest madrą
            kobietą. Bo w ogóle nie jest żadną kobietą. Taki ma defekt).

            Ściskam Cię



            • tricolour Skoro Kopernik była kobieta... 19.07.07, 22:15
              ... to ja też mogę.

              A naszej nowej koleżance dam się w spokoju wywywć i wychlipać, bo z wyjcami
              trudno sie polemizuje...
              • phokara Re: Skoro Kopernik była kobieta... 19.07.07, 22:17
                Oczywiście, że możesz.
                Tak samo, jak ja moge byc tą Ensteiną. Tylko mi sie nie chce.
              • to.ja.kas Re: Skoro Kopernik była kobieta... 19.07.07, 22:18
                tricolour napisał:

                > ... to ja też mogę.
                >
                > A naszej nowej koleżance dam się w spokoju wywywć i wychlipać, bo z wyjcami
                > trudno sie polemizuje...

                Koleżanko, to specyficzne poczucie humoru tego osobnika......należy się z tego
                śmiać...pobędziesz z nami dłużej to go pokochasz....albo znienawidzisz...on jak
                Doda elektroda...budzi skrajne uczucia ....tongue_outPPPP

                Ja Tobie nic nie doradze ponad to, co napisały tu te madralińskie, wiedzą co
                piszą....a ja nie chcę być wtórna ....ściskam
                A jak masz watpliwości czy mówie szczerze patrz na moją
                sygnaturkę.....wykradzioną stąd ale odzwierciedlającą mój stan ducha smile))
            • z_mazur Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 22:20
              W sumie to dziewczyny napisały to co najistotniejsze.

              Rzeczywiście czas działa, chociaż jeśli w Twoim przypadku upłynęło już tyle czasu, a Ty nadal jesteś na takim etapie to znaczy, że w jakiś sposób blokowałaś swoje emocje i coś Cię zatrzymało na tym etapie dochodzenia do siebie.

              Zacznij robić coś dla siebie, to co sprawia Ci przyjemność, dopieszczaj samą siebie. Nikt nie pokocha i nie polubi Cię mocniej niż możesz się pokochać i polubić sama. Bo musisz polubić siebie taką jaka jesteś i uwierzyć w to że jesteś warta tej miłości.

              Nie blokuj negatywnych emocji które w Tobie się pojawiają, pozwól im się wylać w jakiś eksperesyjny sposób (wycie w poduszkę jest bardzo ok).
              • phokara Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 22:22
                Sama widzisz, że mamy tu całe mnóstwo wybrakowanego towaru. Ale za to
                bardzo 'wesołego z siebie'.
              • to.ja.kas Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 22:22
                z_mazur napisał:

                >> Nie blokuj negatywnych emocji które w Tobie się pojawiają, pozwól im się
                wylać
                > w jakiś eksperesyjny sposób (wycie w poduszkę jest bardzo ok).
                >

                Tak wycie w poduszkę jest bardzo ok, krzyki i rzucanie zastawą z porcelany jest
                bardzo ok....wbrew temu co się potocznie sądzi...zanim zaczniesz rzeczywiście
                być spokojna ulżyj sobie i krzycz w samotności smile))
              • 374.4w Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 22:25
                z_mazur napisał:

                > (wycie w poduszkę jest bardzo ok).


                że tez nikt wczesniej nie zwrócił uwagi na poduszki. Gdyby poduszki umiały mówićwink)


                ja jeszcze praktykowałam zagłuszacz tj. na full włączona zimna woda nad wanna,
                zimna, bo lała się z wiekszą siłą i hałasem
                • ja_kobieta44 Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 22:32
                  Teraz to już nawet nie wiem czy wyję z rozpaczy, czy ze śmiechu. Co do rzucania
                  porcelaną, nie ma mowy, musiałabym potem sprzątać. Sorki, za te "kobieciska"
                  ale myślałam, że jak jest coś mądrego napisane, to tylko od bab musi
                  pochodzić smile
                  • julka1800 Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 22:37
                    bab ci tu u nas dostatek, dla rownowagi czasmi wpadaja tez chlopy potrzasnac
                    mocniej calym tym babincem
                    smile
                  • phokara Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 22:38
                    Porcelaną rzucać się nie opłaca - to juz moja prababka mówiła.
                    Złota zasada - najpierw lata mięso, potem talerze. Inaczej się nie opłaca.

                    Ty wiesz co... śmiejesz się!
                    BĘDZIESZ ŻYŁA!
                    • mamba234 Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 22:45
                      phokara napisała:

                      Ty wiesz co... śmiejesz się!
                      BĘDZIESZ ŻYŁA!

                      I tym sposobem nasza Pho ujawniła swój kolejny talent.
                      Kolejne pole do działania. Me - dy - cy - na !!!

                      Teraz to mi się przypomniał kolega z pracy, który widząć pokaźny biust nowej
                      księgowej stwierdził krótko, acz wymownie : chętnie bym jej zrobił amatorską
                      mammografię wink))
                      • phokara Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 22:47
                        > I tym sposobem nasza Pho ujawniła swój kolejny talent.
                        > Kolejne pole do działania. Me - dy - cy - na !!!

                        Tak. Już widzę moje recepty:
                        Zawał serca - Jack Daniel's 4 x dziennie (butelka).

                        hahaha
                        • mamba234 Re: Kolejny z defektem :))) do Pho 19.07.07, 22:57
                          phokara napisała:

                          > > I tym sposobem nasza Pho ujawniła swój kolejny talent.
                          > > Kolejne pole do działania. Me - dy - cy - na !!!
                          >
                          > Tak. Już widzę moje recepty:
                          > Zawał serca - Jack Daniel's 4 x dziennie (butelka).
                          >
                          > hahaha

                          To ja rzucam mojego lekarza rodzinnego ( notabene przyjaciel eksa, to co mu
                          będę nagim biustem przed oczami machać wink) i przenoszę kartotekę do Warszafki.

                          Ale to kiepski interes dla Ciebie. Za poradę jakieś 3,50 płacą.

                          Będę Cię zatem bezczelnie korumpować.
                          Jakie lubisz czekoladki ?
                          • phokara Re: Kolejny z defektem :))) do Pho 19.07.07, 23:06
                            > Będę Cię zatem bezczelnie korumpować.
                            > Jakie lubisz czekoladki ?

                            Z alkoholem!!!
                            hahaha
                            • mamba234 Re: Kolejny z defektem :))) do Pho 19.07.07, 23:07
                              phokara napisała:

                              > Z alkoholem!!!
                              > hahaha

                              I bez czekolady, co ???
                              wink))
                              • phokara Re: Kolejny z defektem :))) do Pho 19.07.07, 23:11
                                > I bez czekolady, co ???

                                Mamba, aleś Ty bystra. Jak strumyk!
                                • mamba234 Re: Kolejny z defektem :))) do Pho 19.07.07, 23:21
                                  phokara napisała:

                                  > > I bez czekolady, co ???
                                  >
                                  > Mamba, aleś Ty bystra. Jak strumyk!

                                  I dlatego w locie zrozumiałam, że bez łyskacza, to nie ma się co człowiek u
                                  Ciebie w gabinecie pokazywać wink))

                                  0.7 l przy zwykłej anginie wystarczy ?
                      • to.ja.kas Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 22:47
                        Niedawno w TV mowili o amatorskim ginekologu co to badał zanim do pracy
                        przyjął...to nie Twój kolega???
                        smile))))
                        • mamba234 Re: Kolejny z defektem :))) do kas 19.07.07, 22:52
                          to.ja.kas napisała:

                          > Niedawno w TV mowili o amatorskim ginekologu co to badał zanim do pracy
                          > przyjął...to nie Twój kolega???
                          > smile))))


                          Kaaaas !!! - kolega delikatny i subtelny bardzo. Wiesz, zasada trzeciej randki
                          u niego to swiętość wink

                          Wtedy dopiero proponuje, no wiesz ... amatorską cytologię wink))
                          • to.ja.kas Re: Kolejny z defektem :))) do kas 19.07.07, 22:54
                            wziernikem wielokrotnego uzytku....ups....sorry
                            • mamba234 Re: Kolejny z defektem :))) do kas 19.07.07, 22:59
                              to.ja.kas napisała:

                              > wziernikem wielokrotnego uzytku....ups....sorry

                              Spoko Kas, napisałaś po 22.00. Jakby co, to wmówisz adminowi, że pisząc te słowa
                              nakleiłaś w rogu takie czerwone kółeczko na monitor wink))
                              • to.ja.kas Re: Kolejny z defektem :))) do kas 19.07.07, 23:00
                                mamba234 napisała:
                                > Spoko Kas, napisałaś po 22.00. Jakby co, to wmówisz adminowi, że pisząc te
                                słow
                                > a
                                > nakleiłaś w rogu takie czerwone kółeczko na monitor wink))
                                >
                                i plunęłam przez lewe ramię....eeee chyba mi sie cos pokręciło
                                • mamba234 Re: Kolejny z defektem :))) do kas 19.07.07, 23:05
                                  to.ja.kas napisała:
                                  plunęłam przez lewe ramię....eeee chyba mi sie cos pokręciło


                                  No by my przecież pokręcone 30 + jesteśmy. he he he

                                  Jesteś usprawiedliwiona wink
                                  • to.ja.kas Re: Kolejny z defektem :))) do kas 19.07.07, 23:06
                                    chwała Wam kobiety....czy jak zamorduję kogoś w afekcie to usprawiedliwienie
                                    mogę wykorzystac????
                                    • mamba234 Re: Kolejny z defektem :))) do kas - zmiany KK 19.07.07, 23:12
                                      to.ja.kas napisała:

                                      > chwała Wam kobiety....czy jak zamorduję kogoś w afekcie to usprawiedliwienie
                                      > mogę wykorzystac????

                                      No mowa !!!

                                      "Precedensa" jakiegoś z tego zrobimy wink

                                      Staniemy pod pałacem kultury i podpisy pod ustawą obywatelską zbierać będziemy.

                                      A później historyczne pierwsze czytanie projektu zmian w kodeksie karnym wink
                                      • to.ja.kas Re: Kolejny z defektem :))) do kas - zmiany KK 19.07.07, 23:14
                                        Wiedziałam, ze moge na Was liczyc....jutro ide po podwyżke no i niech mi nie da
                                        hehehehehe
                                        • mamba234 Re: Kolejny z defektem :))) do kas - zmiany KK 19.07.07, 23:28
                                          Daj znać jak poszło. Jak się uda, to później tego "know - howa" na forum
                                          w obieg puścisz wink))
                                          • to.ja.kas Re: Kolejny z defektem :))) do kas - zmiany KK 19.07.07, 23:29
                                            Taaa w programie "Uwaga" mnie pokażą smile))
                                            • mamba234 Re: Kolejny z defektem :))) do kas - zmiany KK 19.07.07, 23:39
                                              to.ja.kas napisała:

                                              > Taaa w programie "Uwaga" mnie pokażą smile))

                                              Aaaa. Rozumię. To z którego piętra wyrzucisz opornego szefa przez okno ???

                                              Ja tam wiesz, z wiarygodnego źródła wolę się dowiedzieć, bo w Uwadze, to pewno
                                              z Empire State Building program będą nadawać wink))
                                              • to.ja.kas Re: Kolejny z defektem :))) do kas - zmiany KK 19.07.07, 23:40
                                                Kurde tylko na 2 siedzi....no....ale moze ma lęk wysokości????
                                                • mamba234 Re: Kolejny z defektem :))) do kas - zmiany KK 19.07.07, 23:44
                                                  to.ja.kas napisała:

                                                  > Kurde tylko na 2 siedzi....no....ale moze ma lęk wysokości????
                                                  >
                                                  Kas ! A może facet ma klaustrofobię ???
                                                  Negocjuj w zepsutej windzie machając od niechcenia numerem telefonu do serwisu.
                                                  • to.ja.kas Re: Kolejny z defektem :))) do kas - zmiany KK 19.07.07, 23:47
                                                    o rany myslałam, ze kazesz machac majtkami.....a jak nie ma ani tego ani tego
                                                    to ani chybi zostanie mi tylko strajk głodowy pod jego gabinetem
                    • ja_kobieta44 Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 22:48
                      Ano śmieję się, bo najgorszy okres mam już i tak za sobą. Co mi pozostaje?
                      Tylko śmiech. Ale ciągle jakiś taki niezdecydowany. Wyszłam na chwilę na fajke
                      i jakoś wcale nie zachwyciły mnie gwiazdy na niebie. Dopiero do mnie dociera
                      pomalutku, że skoro jesteście "żywymi dowodami" wyjścia z dołka to może i mnie
                      sie uda. I ciągle to "może". Zupełnie bez przekonania. Ratunku, czy ja wariuję?
                      • to.ja.kas Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 22:50
                        ja_kobieta44 napisała:

                        > . Ratunku, czy ja wariuję?
                        Jeszcze nie, ale posiedzisz tu dłuzej z nami i napewno zwariujesz....ale nie
                        martw sie wariaci to szczesliwi ludzie smile))))
                      • phokara Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 22:54
                        ja_kobieta44 napisała:

                        > Ano śmieję się, bo najgorszy okres mam już i tak za sobą. Co mi pozostaje?
                        > Tylko śmiech. Ale ciągle jakiś taki niezdecydowany. Wyszłam na chwilę na
                        >fajke

                        O RETY! Mój ideał... pali, pije (jestem pewna) i się śmieje. Co prawda ja już
                        mam swoją dziewczynę forumową Crazy, ale ona jest fajna, to sobie stworzymy
                        trójkąt. Mój Ex się świetnie bawił w trójkącie, to my też możemy.
                        Ale super.
                        • crazysoma Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:01
                          >ale ona jest fajna, to sobie stworzymy trójkąt

                          Slowo fajna zamienilabym na tolerancyjna. Bardziej mi pasuje w tym przypadku
                          dmk.
                          • phokara Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:05
                            > Slowo fajna zamienilabym na tolerancyjna. Bardziej mi pasuje w tym przypadku
                            > dmk.

                            Jesteś fajna po całości i tolerancyjna w zakresie innych kobiet.
                            Tak mi pasuje.
                            • crazysoma Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:06
                              Mi tez to pasuje smile
                        • sonrisa3 Re: Kolejny z defektem :))) 20.07.07, 14:33
                          > Co prawda ja już mam swoją dziewczynę forumową Crazy, ale ona jest fajna, to
                          sobie stworzymy trójkąt.

                          Pho, no nie łam mi sercawink Zapomniałaś, że ja się już dawno w kolejce
                          ustawiłam? big_grin
                          Ale co mi tam - ustąpię nowej koleżance bo ona jeszcze w tym złym oresie, to ma
                          pierwszeństwo.
                          Ja poczekam big_grin
                  • to.ja.kas Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 22:39
                    No ani chyba...tylko od bab...jak ONI mowia cos madrego to tylko dlatego, ze od
                    nas podsłuchali tongue_outPPPP
                • crazysoma Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 22:41
                  > ja jeszcze praktykowałam zagłuszacz tj. na full włączona zimna woda nad wanna,
                  > zimna, bo lała się z wiekszą siłą i hałasem

                  Haha. Ladne. Ja np wlaczalam na full muzyke, im bardziej byla porabana tym
                  lepiej i non stop gadalam do siebie. A dzisiaj - wszystko "tamto" przeminelo i
                  SIE wyprostowalo, a nawyk gadania cholera zostal... Haha. Pozdrawiam Cie
                  Kobieto na zakrecie. Kiedys sie skonczy ten zakret i zobaczysz w calej jasnosci
                  bardzo prosty kawaleczek, kawalek, kawal...
                  • phokara Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 22:43
                    No tak - to jest kawał... cholery z Ciebie.
                    Co tu robisz Crazy pijaczko? Moja dmk?

                    • crazysoma Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 22:57
                      A nic haha, siedze sobie z tym samym, co Ty moja dmk masz w swej powabnej
                      raczce, usiluje ignorowac fakt, ze jestem glucha przez to zapalenie gardla i
                      czytam co wyprodukowaliscie przez ostatnie (tylko) dwa dni. Nooooo, jestem pod
                      wrazeniem. Pod wrazeniem TEGO co zrobiłyscie z najglupszym na swiecie
                      przepisem.
                      No, jesli ze mnie jest kawal cholery to ja nie wiem pod co TY podpadasz smile)
                      • phokara Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:00
                        Ja podpadam już tylko pod mrożoną rybę. ZA KARĘ.
                        • crazysoma Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:05
                          Rozumiem, ze idealny, jak wzor z Sevres przypadek mrozonki jest w fazie "puf
                          puf"? Tak, oprocz tych wszystkich REM i innych powinny byc, przypisane tylko
                          mezczyznom fazy "puf puf".
                  • m_niczka Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 22:50
                    Kurcze... ja też gadam do siebie... hmm i mówisz, ze nie mija... niedobrze...
                    mi to się czasami wyłania taki prosty interwał zza zakretu, ale... zaraz znika
                    w chaszczach...
                    Ściskam i pozdrawiam
                  • ja_kobieta44 Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 22:55
                    Gadać do siebie też próbowałam. Tak do wewnątrz smile Ale wychodziły mi same
                    monologi, co bym powiedziała byłemu i były to raczej bluzgi. Tak mnie to
                    nakręcało, że zasnąć nawet po tabletce nasennej nie byłam w stanie. Zaniechałam
                    i trochę lepiej. Skłonności jednak pozostały.
                    • to.ja.kas Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 22:57
                      Kobieto mi to gadanie zostało do dzis ...we snie i na jawie.....ale jest tego
                      jeden plus...nie mam wrzodów..gadaj wiec chocby to monolog miał byc.....chociaz
                      nikt nie przerywa i głupich pytan nie zadaje smile
                      • phokara Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 22:59
                        Ja to miałam od zawsze.
                        Moj ex sie nie mógł doczekać 'cichych dni'. Wyczytał w jakimś debilnym
                        poradniku, że takie coś występuje w każdym związku.
                        Czekał, czekał... nie doczekał się i uciekł. Proste.
                        Trochę go rozumiem.
                    • ja_kobieta44 Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:00
                      Alkohol, nie powiem, też przerabiałam, tylko łeb jakoś rano napie...la.
                      Ograniczyłam do rozsądnych ilości.
                      • to.ja.kas Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:03
                        ale tylko rano....reszte dnia idzie wytrzymać....nie poddawaj się tak latwo,
                        nie znasz swoich mozliwości :-0)))
                    • crazysoma Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:00
                      O to to to wlasnie - monologi z bluzgami pod adresem eks. Dzieki temu, w
                      najgorszych momentach, powiedzialam co chcialam powiedziec ale sie nie
                      skompromitowalam nigdy, ze powiedzialam to eksowi, ktory i tak mial to w d...
                      No i sie okazalo po jakims czasie, ze mam opinie kobiety z klasa hahaha.
                      Sklonnosci zostaja ale juz sie nie gada "bluzgami w eksa".
                      • ja_kobieta44 Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:04
                        I co mi z tego, że jestem z klasą. Właśnie od tego monologowania do wewnątrz
                        porobiły mi się wrzodziska na dwunastnicy. Może gdybym gadała face to face i
                        pare razy trzasnęła po gębie to byłoby mi lżej.
                        • phokara Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:07
                          Tak. Lepiej rzucać we wrzoda niż mieć wrzody.
                          Sama jestem niestety mądra po czasie!
                        • to.ja.kas Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:08
                          Alez gadaj jak najbardziej NA ZEWNATRZ !!!!!!!!! Nawet głosno i z
                          przytupem...tylko w czasie gdy kompromitacja nie grozi smile
                          • ja_kobieta44 Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:12
                            Mam wrażenie, że po pewnym czasie ludzie do, których można gadać zaczynają mieć
                            dosyć. Przypominam, że u mnie to trwa już prawie trzy lata. To gdzie mam gadać/
                            Na stacji benzynowej, w sklepie??? Ludzie na takie świrowanie nie jestem
                            jeszcze gotowa
                            • to.ja.kas Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:17
                              Spokojnie jeszcze nie jestes...smile))

                              Do Ściany ....

                              Mam dla Ciebie propozycję nie do odrzucenia jesli jestes z Wawy....dla innych
                              babek tez bo to zyciowa sztuka o przeobrazaniu sie spokojnej i srednio
                              szczesliwej kobiety w pogiętą nooo 40+

                              W sierpniu w Polonii Krysia Janda gra Shirley Valantine...idzcie i uczcie
                              sie....chociaz my czasem.....
                              • ja_kobieta44 Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:22
                                Niestety nie jestem z W-wy. Ale często bywam. Sztukę już widziałam. Genialna
                                • to.ja.kas Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:25
                                  Ja w chwilach zwatpienia i deprechy (nie mylic z depresją) powtarzam do
                                  ściany "paszport, bilet, pieniadze.Paszport, bilet, pieniadze" jak
                                  mantre...pomaga jak reką odjął smile)))
                              • mamba234 Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:24
                                to.ja.kas napisała:

                                W sierpniu w Polonii Krysia Janda gra Shirley Valantine...idzcie i uczcie
                                sie....

                                Doskonały pomysł - świetna sztuka. Warto obejrzeć, też polecam.
                                Kurcze Kas, co my takie dziś zgodne jesteśmy wink))
                                • to.ja.kas Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:26
                                  Nie wiem co my takie zgodne, ale jak Ci to sprawi przyjemnosc moge sie z Tobą o
                                  cos pokłocic tongue_outPPPPP


                                  Na Shirley byłam chyba z 50 razy ... wielce pouczajaca rzecz smile)))
                                  • mamba234 Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:31
                                    To może o wysokość doli, jaką mi odpalisz po tej podwyżce.

                                    No jakby nie było, trochę Cię do tego pomysłu ... na(kręciłam) wink))
                                    • to.ja.kas Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:33
                                      O wysokosc doli??? Jak prokurator da mniej niz piec to oddam połowe, jak
                                      powyzej bierz wszystko smile))))
                                      • mamba234 Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:42
                                        to.ja.kas napisała:

                                        > O wysokosc doli??? Jak prokurator da mniej niz piec to oddam połowe, jak
                                        > powyzej bierz wszystko smile))))

                                        A myślisz, że dadzą nam jedną celę ? No i koniecznie dostęp do netu wink
                                        • to.ja.kas Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:44
                                          Tego nie wiem.....podobno teraz wiezienia są przepełnione....obysmy do
                                          koedukacyjnego nie trafły
                                          • mamba234 Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:48
                                            to.ja.kas napisała:

                                            > Tego nie wiem.....podobno teraz wiezienia są przepełnione....obysmy do
                                            > koedukacyjnego nie trafły

                                            Masz rację. Wtedy nie wiadomo, komu bardziej współczuć.

                                            Eeeee. Sądy teraz bardzo humanitarne są. Nie wiem, co facet musiałby zrobić,
                                            żeby za karę trafić do naszej celi wink
                                            • to.ja.kas Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:50
                                              ja tez nie wiem co musiałby zrobic ale jak juz by nieszczesnik trafił to wiem
                                              co musiałby robic....słuchac nas
                                              • mamba234 Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:53
                                                to.ja.kas napisała:

                                                > ja tez nie wiem co musiałby zrobic ale jak juz by nieszczesnik trafił to wiem
                                                > co musiałby robic....słuchac nas

                                                Ależ Ty kas okrutna wydra jesteś wink)

                                                Dzięki za fajną rozmowę. Potrzebowałam trochę odreagować po dzisiejszym dniu.
                                                Dobrej nocy Ci życzę.
                                                • to.ja.kas Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:54
                                                  Dobranoc...ja tez powinnam isc spac bo jak wroca za pare dni to zapytaja sie
                                                  skad te wory pod oczami smile)))
                        • crazysoma Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:08
                          Może gdybym gadała face to face i
                          > pare razy trzasnęła po gębie to byłoby mi lżej.

                          To zawsze mozesz zrobic smile jak to mowia nie znasz dnia i godziny. Szczegolnie
                          powinni o tym pamietac eksowie kobiet z klasa haha.
                          • ja_kobieta44 Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:19
                            Był kiedyś taki moment, że umówiłam się z nim w jakiejś knajpie celem ustalenia
                            co z wakacjami córki itp. Tak byłam nakręcona, że postanowiłam sobie jedno,
                            zacznie się ślizgać, wstanę i dam mu przy wszystkich po gębie. I wiecie co? Był
                            potulny jak baranek. Nie wiem czy miałam w oczach szaleństwo wypisane ale
                            uzyskałam więcej pozytywów na konkretne tematy niż się spodziewałam. Wychodzi
                            na to, że tak trzeba? Za dobrze jestem wychowana....
                            • to.ja.kas Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:23
                              ja_kobieta44 napisała:
                              uzyskałam więcej pozytywów na konkretne tematy niż się spodziewałam. Wychodzi
                              > na to, że tak trzeba? Za dobrze jestem wychowana....

                              Taaa z chłopem trzeba twardo....dobre wychowanie jest do dupy....sorry tzn
                              chciałam powiedziec do niczego smile)))
                              • ja_kobieta44 Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:26
                                Od pewnego czsu też tak uważam, ale to sie jakoś tak wżarło i nie chce puścić
                                • to.ja.kas Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:28
                                  pusci pusci......kwestia ekwilibrystyki i cierpliwosci ....Ale pamietaj...mozna
                                  byc pogiętą, zwariowaną, pokreconą baba 30, 40, 50+ (wedle potrzeby)...ale z
                                  klasa tongue_outPPP
                                  • ja_kobieta44 Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:36
                                    Tak na serio, to jestem obowiązkową i dojrzałą kobietą będącą chodzącym ideałem
                                    jak należy zachowywać się w sytuacjach kryzysowych.
                                    Inaczej już dawno byłabym gdzie indziej i pewnie w lepszym stanie.Ech ta
                                    dojrzałość i macierzyństwo. A z drugiej strony, jeśli nie ja to kto da dziecku
                                    chociaż elementarne poczucie bezpieczeństwa?
                                    • to.ja.kas Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:37
                                      Tak na poważnie??? To uwiera ale i tak człowiek jest z tego dumny
                                      • ja_kobieta44 Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:45
                                        Nawet nie wiem czy chodzi o kwestię dumy. Raczej realności bytu.
                                • phokara Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:31
                                  > Od pewnego czsu też tak uważam, ale to sie jakoś tak wżarło i nie chce puścić

                                  Mam to samo... Przechlapane!
                                  • ja_kobieta44 Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:48
                                    Spędziłam z Wami pierwszy optymistyczny wieczór od wielu miesięcy. Bardzo
                                    dziękuję. Kochani jesteście.
                                    • mamba234 Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:50
                                      ja_kobieta44 napisała:

                                      > Spędziłam z Wami pierwszy optymistyczny wieczór od wielu miesięcy. Bardzo
                                      > dziękuję. Kochani jesteście.

                                      To zapraszamy ponownie. I spróbuj się wybrać na najbliższe spotkanie forumowe.
                                      W realu, to dopiero jest wesoło. W necie, to my grzecznie jesteśmy wink

                                      Dobrej nocy. Pa
                                      • phokara Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:52
                                        >W necie, to my grzecznie jesteśmy wink

                                        Ja to jestem grzeczna także w realu. Nawet bardziej.
                                        • mamba234 Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:56
                                          phokara napisała:

                                          > >W necie, to my grzecznie jesteśmy wink
                                          >
                                          > Ja to jestem grzeczna także w realu. Nawet bardziej.

                                          Ze względu na późną porę nie będę polemizować wink

                                          Wiesz Pho wieści o tym, jaka jesteś "grzeczna" w realu, to nawet na Śląsk
                                          dotarły. he he he

                                          Co dodatkowo wzbudziło we mnie chęć poznania Cię osobiście wink

                                          Pozdrawiam ciepło.
                                          • phokara Re: Kolejny z defektem :))) 20.07.07, 00:02
                                            > Wiesz Pho wieści o tym, jaka jesteś "grzeczna" w realu, to nawet na Śląsk
                                            > dotarły. he he he

                                            Nie pytam, komu mam spuścić łomot. WIEM.
                                            ha ha.

                                            > Co dodatkowo wzbudziło we mnie chęć poznania Cię osobiście wink

                                            Jestem przekonana, że to nastąpi.
                                            Włożę wtedy moja czarną kieckę pensjonarki z białym kołnierzykiem. Tak dla
                                            niepoznaki. hahahaha.
                                            buziaki
                                            • crazysoma Re: Kolejny z defektem :))) 20.07.07, 00:05
                                              I myslisz, ze ktos sie da nabrac na te kiecke? Buahahahaha
                                              • phokara Re: Kolejny z defektem :))) 20.07.07, 00:09
                                                > I myslisz, ze ktos sie da nabrac na te kiecke? Buahahahaha

                                                Tak. Tak właśnie myślę.
                                                Każdy się na to nabierze - do momentu, aż nie otworze buzi!
                                    • to.ja.kas Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:51
                                      Wpadaj czesciej i pamietaj, ze poduszki i sciany przyjmą wszystko a jakby co
                                      wal jak w dym do nas
                                      • ja_kobieta44 Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:55
                                        A kiedy i gdzie jest to spotkanie, bo ja to chyba na głodzie towarzyskim jestem.
                                        • phokara Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:57
                                          A skąd jesteś?
                                          Bo spotkań to u nas dużo - od morza do Tatr.
                                          • ja_kobieta44 Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:58
                                            Z Katowic, ale lubie się przemieszczaćwink
                                            • sonrisa3 Re: Kolejny z defektem :))) 20.07.07, 14:42
                                              > Z Katowic, ale lubie się przemieszczaćwink
                                              No proszę, to jesteś moją sąsiadkąwink
                                        • mamba234 Re: Kolejny z defektem :))) 19.07.07, 23:57
                                          ja_kobieta44 napisała:

                                          > A kiedy i gdzie jest to spotkanie, bo ja to chyba na głodzie towarzyskim
                                          jestem

                                          Czytaj nasze forum. Wcześniej, czy później znów coś zorganizujemy.
                                          • ja_kobieta44 Re: Kolejny z defektem :))) 20.07.07, 00:02
                                            Ludziska, ale z Was tryska optymizm. Mam nadzieję, że to chociaż częściowo
                                            zarażliwe jest. Może dzisiaj nie wezme tabletki na sen? Może też mi sie uda?
                                            Dobranoc.
                                            • phokara Re: Kolejny z defektem :))) 20.07.07, 00:04
                                              Oooooo.... Katowice & CO to są baaaaaardzo aktywne na i poza forum.
                                              A do Warszwy zgarną Cie po drodze.

                                              śpij dobrze, bez tabletki.
                                              • crazysoma Re: Kolejny z defektem :))) 20.07.07, 00:08
                                                No, np Chłopak z Mazur jest z Katowic smile
                                                • phokara Re: Kolejny z defektem :))) 20.07.07, 00:09
                                                  hahahahahaha...
                                                  O rety!
                                                  No tak!
                                            • geo_v Re: Kolejny z defektem :))) 20.07.07, 09:51
                                              Witaj smileTen optymizm jest baaardzo potrzebny. Zasypuje połowę dołków. I dodam-
                                              zaraźliwy, na sto procent smile))Cudowna sprawa, kiedy banda zarażonych optymizmem
                                              za ręce i nogi ze złych emocji wyciąga. I w sieci, i w realu bardzo sobie to
                                              cenię. Trzymaj się cieplutko smile
    • a.niech.to Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 13:15
      ja_kobieta44 napisała:

      > Córka ma w
      > tej chwili 16 lat . Kocha i nienawidzi równocześnie. Ot, taka sobie
      > ambiwalencja. Ostatnio stwierdziła, że tata to dla niej obcy człowiek…
      Utwierdzaj ją w przekonaniu, że uczucia, jakich doświadcza, są całkowicie
      normalne. Kocha ojca, lecz zaczyna patrzeć na niego krytycznymi oczyma
      dorosłego człowieka. Być może tylko palnęła, że ojciec to obcy człowiek, a może
      tak już pozostanie. Nie każde dziecko wybacza odrzucenie. Zapewniaj ją, że
      jakby się nie kształtowały jej stosunki z ojcem, zawsze to uszanujesz i dasz
      swoje przyzwolenie, aby nie odczuwała w odniesieniu do Ciebie czegoś w rodzaju
      zdrady. Tłumacz, że inny jest Twój stosunek emocjonalny do faceta, a inny jego
      córki.
      > tak o sobie myślę
      > , że cały
      > świat składa się z samych szczęśliwych rodzin, par gdzieś razem
      > wyjeżdżających, ich wspólnych zakupów itp.
      Przemawia przez Ciebie żal za tym, czego najprawdopodobniej nie było. Też się
      na tym łapałam. Trochę żyję; poznałam 1 - 2 szczęśliwe małżeństwa i sporo
      dzielnie lub nie znoszących swoj parszywy los.
      > Uświadomiłam sobie niedawno, że
      > wokół mnie jest coraz większa pustka. Wspólni znajomi jakoś o mnie
      > zapominają, a nawet jak sama się przypominam zapada niezręczna cisza. Czy ja
      > do cholery jestem trędowata? To, że jestem sama, nie znaczy wcale, że mam
      > zamiar hurtowo rozbijać czyjeś związki!
      Może zadręczasz - wybacz - ludzi opowiadaniem o swoim nieszczęściu. Dobrze jest
      czasem posłuchać innych, zadbać o nich.
      > Poradźcie mi, proszę jak daliście radę przezwyciężyć ten stan, który nie
      > pozwala wierzyć, że jeszcze coś dobrego może się w życiu wydarzyć.
      Mnie się kroi tyle dobrego, że aż się boję o tym marzyć, choć są to calkiem
      pospolite rzeczy. Fakt, że wyszłam z całkowicie innego układu niż Twój.
      > O ile rzeczywiście może……..
      Nic nie dzieje się dopiero po śmierci. Sztywni są bez szans.
      Pozdrawiam
      • a.niech.to Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 13:21
        a.niech.to napisała:
        ja_kobieta_44 napisała:

        > > Uświadomiłam sobie niedawno, że
        > > wokół mnie jest coraz większa pustka.
        Dodam jeszcze, że stworzenie siatki życzliwych Ci ludzi, niekoniecznie zaraz
        przyjaciół, da także wsparcie córce. Sprawi, że obie poczujecie się częścią
        większej całości. Dobrze wpłynie to także na Wasze poczucie bezpieczeństwa.
      • to.ja.kas Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 13:22
        a.niech.to napisała:
        Trochę żyję; poznałam 1 - 2 szczęśliwe małżeństwa i sporo
        > dzielnie lub nie znoszących swoj parszywy los.

        Mam dokładnie takie same spostrzezenia i wnioski po obserwacjach jakie
        poczyniłam......stad moja niechec do legalizacji czegokolwiek....


        > Nic nie dzieje się dopiero po śmierci. Sztywni są bez szans.

        Kurcze niby wszyscy wiemy a jakie odkrywcze smile)))
        • a.niech.to Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 14:04
          to.ja.kas napisała:

          > a.niech.to napisała:
          > Trochę żyję; poznałam 1 - 2 szczęśliwe małżeństwa i sporo
          > > dzielnie lub nie znoszących swoj parszywy los.
          >
          > Mam dokładnie takie same spostrzezenia i wnioski po obserwacjach jakie
          > poczyniłam......stad moja niechec do legalizacji czegokolwiek....
          Jakby co, spadnie kłopot z głowy.
          A wiesz, że ja nie? Jak już, to pełną parą.
          >
          > > Nic nie dzieje się dopiero po śmierci. Sztywni są bez szans.
          >
          > Kurcze niby wszyscy wiemy a jakie odkrywcze smile)))
          Trzeba sobie przypominać. Znałam kogoś o nicku Marenta
          Ma renta - łopata
    • emde74 gadanie do siebie 20.07.07, 13:53
      ja też gadam do siebie. oj, czasem trzeba przecież pogadać z kimś
      inteligentnymsmile

      poza tym chyba tu pasuję: jaram jak smok, łyskaczuję jak eee też smok (ale ten
      co się już napił)

      i Ty kobieto44 się odnajdziesz.

      pytałaś o to, co zrobić z pustką. może wypełnisz ją na pewno nie robaczywymi -
      jak napisała phokara - znajomymi? nami?smile
      • a.niech.to Re: gadanie do siebie 20.07.07, 14:12
        emde74 napisała:


        > pytałaś o to, co zrobić z pustką. może wypełnisz ją na pewno nie robaczywymi -

        > jak napisała phokara - znajomymi? nami?smile
        Real, przede wsystkim real, a my - z boczku.
        • z_mazur Re: gadanie do siebie 20.07.07, 14:20
          Tylko, że my to też real.

          Osoby z tego forum w realu również stanowią istotny element mojego grona
          znajomych.
          • a.niech.to Re: gadanie do siebie 20.07.07, 14:36
            Wiem, ale przyjemniej wysmarać nos w cudzy rękaw, który da się ucapić gdzieś
            obok niż płakać do słuchawki. Absolutnie nie neguję wartości realnych związków
            nawiązanych poprzez Forum. Już sam wirtualny kontakt z Rozwodnikami jest nie do
            przecenienia.
      • sonrisa3 Re: gadanie do siebie 20.07.07, 14:46
        > ja też gadam do siebie. oj, czasem trzeba przecież pogadać z kimś
        inteligentnymsmile

        O to to !big_grin
        Ja też z tych gadatliwych (głównie do siebie)

        > poza tym chyba tu pasuję: jaram jak smok,
        Tu się podpiszę, ja też. Ale whisky nie lubię, wolę inne rzeczy smile

    • a.niech.to Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 14:10
      Niewiele w sumie piszesz o swoim małżeństwie, stąd moje słowa potraktuj w
      bardzo luźny sposób. Sugerowałabym, że nie-ex podjął decyzję za Was oboje. Dał
      Ci cenny prezent - wolność. Nie wydaje mi się, aby Wasz związek należał do
      udanych czy nawet znośnych. Coś przecież musiało zaważyć, żeby zostawić za sobą
      szmat życia i stanąć w punkcie zero.
      • to.ja.kas Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 14:14
        Pokadze, trudno tak mam....jest taki film który bardzo lubie słodko -
        gorzkie....
        Gdy czytam Niech.to Twoje wypowiedzi i mysle o Tobie zawsze przychodzi mi to
        okreslenie do głowy.....słodko - gorzkie....
        Prawdziwe i naturalne

        Pozdrawiam
        • a.niech.to Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 14:37
          Nadmę się. Też tak mam.
    • sonrisa3 Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 14:35
      Nic mądrego już nie dodam, bo Phokara napisała wszystko.
      Mogę Cię więc tylko serdecznie powitać i przedstawić się jako kolejny "żywy
      dowód" wink
      • sonrisa3 Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 14:47
        > Mogę Cię więc tylko serdecznie powitać i przedstawić się jako kolejny "żywy
        > dowód" wink

        Na dodatek, mieszkający tam, gdzie Tysmile





        --------------------------------------------------------------------------------

        Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść
        wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające
        wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą
        ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin
    • notting_hill Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 20:12
      Może przyda Ci się spojrzenie osoby w zbliżonym do Twojego wieku (jeśli dobrze
      odczytuję Twój nick), bo dziewczyny tutaj (i chłopaki zresztą też smile) są super,
      ale perspektywa 10 lat mniej zmienia trochę optykę...
      Kiedy ja miałam 32 lata, WSZYSTKO stało przede mną otworem- i kariera, i
      rodzina, i faceci się uganiali, ech... smile
      Po 40-tce zmienia się optyka. Wiesz już, że dzieci mieć nie będziesz
      (przynajmniej ja), że wybór facetów "do wzięcia" już nie ten, no i te rozmowy w
      mediach o emeryturach "małżeńskich"... to dość depresyjne. Ale przecież, do
      cholery, życie nie może się skończyć dlatego że jakiś facet (obcy w końcusmile)
      postanowił że już Cię nie lubi.

      Mnie mąż porzucił niecały rok temu. To znaczy, porzucił mnie już dużo wcześniej
      w sensie wspólnoty dusz i ciał smile, ale formalnie się wyprowadził ubiegłej
      jesieni i prędziutko postarał się o rozwód. Odszedł do samotnego zamieszkiwania
      i chyba mu dobrze. Aktualnie jest na wakacjach z naszą 10- letnią córką, więc
      uczucia pustki doznaję równie mocno co Ty. Ale radzę sobie sama z sobą. Coraz
      lepiej sobie radzę!

      Wczoraj postanowiłam wybrać się wieczorem na rower. Okazało się że w oponach
      było za mało powietrza, a ja nie umiem napompować ich ręcznie... Po kilku
      nieudanych próbach pojechałam na pobliską stację benzynową i chyba PO RAZ
      PIERWSZY W ŻYCIU poprosiłam jakiegoś faceta o pomoc. Jezu! Byłam tak
      zestresowana, żeby nie pomyślał że go podrywam, ale jakby nie bardzo miałam
      wyjście. No i napompował mi kompresorem ten rower i jeszce dał parę dobrych
      rad. Zdaje się, że w praktyce odkrywam jak to działa i całkiem mi się to
      podoba. Ta męska potrzeba bycia przydatnym i pomocnym smile

      To samo ze znajomymi. Jasne, wielu których spotykaliście wspólnie nie umie
      spotykać się z Tobą jako osobą pojedynczą. No i trudno. Nie poradzisz nic na
      to. Za to ci, którzy zostaną, będą z Tobą dla Ciebie samej, a nie dla cześci
      pary, którą stanowiłaś z mężem. Mnie takie myślenie bardzo pomaga. Chcą mnie
      widywać, bo to ja jestem dla nich atrakcyjna, może nawet bardziej niż mój ex
      (no bo gdyby chcieli się z nim widywać, to by to robili).

      No i nauczyłam się mówić wprost czego chcę. Nie sądziłam, że to takie trudne.
      Pierwszą panikę przeżyłam przed długim majowym weekendem, kiedy miałam w
      perspektywie patrzenie w ścianę. Zadzwoniłam do bliskich przyjaciół i
      zwyczajnie "wprosiłam" się do nich na jeden dzień na działkę. Potem z drugimi
      pojechałam na wycieczkę rowerową i jakoś mi te dni zleciały. Byłam z siebie
      naprawdę dumna, że zdobyłam się na to żeby poprosić kogoś o coś. I wcale nie
      miałam poczucia że jestem piątym kołem u wozu.
      Dotarło do mnie, że jeśli nie zacznę aktywnie sama organizować sobie czasu
      wolnego, nikt nie zrobi tego za mnie, nie ma co na to liczyć, że będę
      zasypywana propozycjami z których łaskawie będę sobie wybierać co ciekawsze
      pozycjesmile

      Jasne, czasem bywa gorzej. Czasem mi baaardzo smutno i mam uczucie bycia
      zupełnie samą na tym świecie. Ale oswajam to uczucie. Bycie samotnym z sobą
      samym jest w sumie dużo lepsze niż bycie z kimś, a czucie dokładnie tego samego.

      Naprawdę słyszę jak to głupio brzmi- znajdź jakieś zajęcie, oddaj się jakiejś
      pasji, ale to wcale nie jest głupia rada. Ja zaczęłam robić decoupage, re-
      dekorować mieszkanie, byłam na warsztatach Progressteron i zapiszę się jeszcze
      na warsztaty tańca brzucha, a co! Widzę tam mnóstwo kobiet podobnych do mnie,
      które czegoś szukają tak jak ja i to mi się podoba i z tego czerpię siłę.

      A co do tego, że widzisz wszędzie pary coś razem zgodnie robiące- coś mi jednak
      mówi, że przypadki kiedy obie strony czerpią z tego radość są incydentalne.
      Widzę czasem (i podsłuchuję, a co!) jak pan mąż ciosa przysłowiowe kołki na
      głowie swojej żone, a że za długo a że chodź już, a że pieniądze znów wydajesz,
      a że gorąco, srąco i do domu daleko, i po co ci znowu to badziewie.
      (Najśmieszniejsze jest to, że kiedy byliśmy małżeństwem mój ex zawsze miał do
      mnie pretensje o świeczki, doniczki i takie tam. Wiecznie było- po co ci to?
      Jak się wyprowadził na swoje, sam i dobrowolnie zaczął nabywać dokładnie takie
      rzeczy jakie ja bym kupowała...)
      Więc z tą idyllą w parach to bym nie wysuwała zby daleko idących wniosków. Mnie
      przyjaciółka powiedziała, że w sumie mi zazdrości, że mogę mieć jeszcze
      jakiś "fresh start", bo jak ona sobie pomyśli że już do końca życia będzie ze
      swoim starym, to jej się słabo robi. No, więc jak widac wszystko jest kwestią
      konta patrzenia smile. I tego się trzymajmy.
      • notting_hill Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 20:15
        Jezuu, jasne że "kąta patrzenia" a nie "konta". Ale wstyd... smile
        • ja_kobieta44 Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 20:29
          Masz super nicka. Uwielbiam ten film.
          Dzięki za słowa otuchy.
          Faktycznie mam 44 lata i inną perspektywę. Słów mi brak,żeby opisać to co
          czuje. Samodzielna, z konieczności, byłam od zawsze. Potrafię wymienić koło w
          samochodzie, naprawić cieknący kran i wiele innych męskich rzeczy. Nie w tym
          problem. Nie potrafię sobie poradzić z nieuniknionym upływem czasu. Ze
          świadomością, że właściwie na tym już koniec.
          • turzyca Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 20:34
            pamietasz te piosenke "cos sie konczy, cos sie zaczyna"?
            No wlasnie. Jedno sie konczy, zaczyna sie nowe - jakie to nowe bedzie, dobre,
            szczesliwe czy smutne, zgorzkniale to zalezy tylko od Ciebie.
            • ja_kobieta44 Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 20:41
              No ba, ale to nowe jakoś nie chce się zdarzyć. Chodziłam przez pewien czas na
              psychoterapię i dowiedziałam się, że jestem "zablokowana". Do momentu, w którym
              nie odetnę się od przeszłości. Może to kwestia wieku, ale jakoś mi to nie
              wychodzi.
              • turzyca Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 20:54
                Bo ono "sie" nie zdarzy. Ty musisz byc przyczyna sprawcza.
                Zrob liste rzeczy, ktore kiedys chcialas zrobic, ale nie bylo czasu albo szkoda
                bylo Wam kasy albo glupio Ci bylo, powaznej kobiecie mezatce... I rob to.
                Niewazne czy to bedzie tylko jezdzenie do upadlego na karuzeli czy nauczenie sie
                lowienia ze spiningiem czy pojscie na skalki lub strzelnice czy moze dzialania
                artystyczne. Ma sprawiac Ci przyjemnosc.
          • notting_hill Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 20:43
            No jasne, ja też uwielbiam ten film, no i "To tylko miłość". Może w tym
            problem? smile

            A to co napisałaś w swoim drugim poście to dokładnie to czego ciągle
            doświadczam. Tym bardziej, że mój ex sobie używa życia w takiej formie, jakiej
            zawsze dla nas chciałam, ale jemu się nie chciało. A teraz samemu mu się chce,
            a ja.., no cóż, chyba cierpię. Ale to tylko czasami, bo czasami robię ćwiczenia
            z wielce przydatnej książeczki "Kiedy partner odchodzi" i mi mija smile
            • ja_kobieta44 Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 20:46
              No kurcze, jakbym o sobie czytała. Może Twój ex to jakiś klon?
              • phokara Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 20:48
                Znajdziesz tu mnóstwo takich 'klonów'.

                Notting...
                fajnie to wszystko napisałaś. Konkret.
                • notting_hill Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 20:55
                  Tak jak Pho napisała- tu same ex- żony klonów. W takiej lub innej wersji jakoś
                  zawsze ktoś gromko zakrzyknie: To zupełnie jak u mnie! Dziwne, nie?

                  • ja_kobieta44 Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 20:58
                    Może głupio się zapytam, ale skad wiesz jak Twój ex ma urządzone mieszkanie?
                    Pisałaś o tych doniczkach itp. Ja nawet nie znam adresu. Oficjalnie
                    oczywiście smile
                    • notting_hill Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 21:19
                      No, bo to głupie jest bardzo...
                      Ano wiem, bo bywam u niego czasami. Tak zresztą jak i on u nas. Np. wczoraj
                      przywiozłam do niego córkę z jej bambetlami, on przepakował jej rzeczy do
                      jednej walizki i ja odwiozlam ich na lotnisko...i polecieli na tydzień. A, i
                      dał mi klucze na "w razie czego" jak go nie będzie.
                      No, ja wiem że to nie jest norma. Ale tak mamy. Ktoś mnie nawet zapytał po co
                      się rozwodziliśmy, skoro jesteśmy w takich dobrych układach. No, właśnie, niby
                      to wiem, a nie wiem.
                      • notting_hill Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 21:21
                        A, to moje: "No bo to głupie jest bardzo.." odnosiło się rzecz jasna do tej
                        mojej sytuacji, a nie do Twojego pytania. Jak to przeczytałam to mi dopiero
                        zajarzyło, że mogłaś się poczuć dotknięta.
                        • ja_kobieta44 Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 21:32
                          No coś Ty, jaka dotknięta?
                          Zapytałam Cię o to z ciekawości. Mój ex jak się wyprowadził, parę razy
                          zapraszał córkę do siebie. Była tak zszokowana (niespodziewaną wyprowadzką), że
                          zawzięła się i powiedziała, że jej noga tam nigdy nie stanie. Jak powiedziała
                          tak zrobiła. Charakterek to ma po tatusiu.
                          • notting_hill Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 21:36
                            Ja bym to chyba nawet wolała, żeby się tak odciąć zupełnie i rzadko widywać,
                            ale z racji córki się nie da.
                            On jest lepszym ojcem niż był w małżeństwie, a że córka wymaga specjalnej
                            opieki, to siłą rzeczy właściwie sprawujemy opiekę po równo, a to oznacza
                            częste kontakty.
                            Ja to mu nawet obicia do salonu pomogłam wybrać, tfu! Teraz się z tego śmieję,
                            ale nie wiem czy to bardziej śmieszne czy smutne jest.
                            • ja_kobieta44 Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 21:44
                              Tymi obiciami to mnie rozwaliłaśsmile Ha, ha! Oryginalni jesteście.
                              Moja córka niechętnie podchodzi do utrzymywania kontaktów. 16 lat to trudny
                              wiek dla rodziców będących w pełnym związku. Samotnie - jazda bez trzymanki.
                              Ale aż mnie korci, żeby mu uświadomić, że bycie ojcem to nie tylko dobra wola z
                              jego strony i pieniądze na koncie, ale też obowiązek. Niestety z głuchym nie
                              pogadasz.
                              • notting_hill Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 21:53
                                No, niestety, jak ktoś sam nie dostrzega pożytku płynącego z kontaktów z
                                własnymi dziećmi, to można mu tylko współczuć.
                                Mnie to się nie bardzo mieści w głowie, ale z tego forum dowiaduję się że to
                                się niestety często zdarza. Tak samo często jak niechęć do płacenia. To chociaż
                                masz dużo szczęścia, że ta "przyjemność" Ci została oszczędzona.

                                Coś tak jakoś to widzę, że ten Twój ex (czy nie ex) to jakieś straszne traumy
                                musi w sobie nosić. To uciekanie w samotność, to myślistwo... Jakoś tak mi to
                                się ułożyło. Ale może tylko tak sobie amatorsko psychologizuję.
          • sonrisa3 Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 21:53
            > Faktycznie mam 44 lata i inną perspektywę.

            Ja mam tylko trzy lata mniej.
            łów mi brak,żeby opisać to co

            > ze świadomością, że właściwie na tym już koniec.
            eee tam wink
            • sonrisa3 Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 21:54
              > > Faktycznie mam 44 lata i inną perspektywę.
              >
              > Ja mam tylko trzy lata mniej.
              > łów mi brak,żeby opisać to co


              Ło ludzie! Coś źle wycięłam i wyszły cuda!
              To wszystko przez upał i Lecha, (tego w puszczewink)

              • notting_hill Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 21:56
                Sonriso, czyżbyś wpuszczała jakiegoś Lecha? smile
      • to.ja.kas Re: Chciałabym się przedstawić (długie) 20.07.07, 21:54
        Notting.....jestes WIELKA.....dokładnie to pisałam w drugim watku Kobiety....
        Zdradze Ci tajemnice ze pomimo tego, ze małam jakies 15 lat mnej to pomogło mi
        wyjsciu z dołka dokładnie to co Tobie....pasje...i tego trzymam sie do dzis :-
        _)))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka