20.07.07, 19:30
No i mam.Dopadlo mnie.
A taka byłam madra i zdecydowana.
Wszystko wiedziałam w teorii..
Trzeci dzień wyję,już mam dość.
Jeszcze nic głupiego nie zrobiłam,jeszcze jakoś się trzymam,ale...
łapię sie na tym,że szukam usprawiedliwień /a może on jednak mówił prawdę/
Jak mam przebłysk świadomosci,to wiem,że kłamie.
Za karę,że go nie rozumiem obraził się na mnie i na dzieci.
Pytają o wakacje,na które mieliśmy jechać,a które się zbliżają.
Pytają co się stało,dlaczego się nie odzywa/robił to codziennie/.
Nie dzwonię,nie proszę o kontakt z Nimi,ale jest mi bardzo ciężko.
Zaczynam mieć wątpliwości,czy warto żyć dla zasad,ktore sobie wyznaczyłam...
Było by łatwiej zamknać oczy i udawać,że się nie widzi.
Lżej
Nie wiem już czy warto walczyć o prawdę,o zasady,bo kto wie ile mi życia
jeszcze zostało.
Co mi da odsunięcie się od tego bagna,jesli za rok mnie nie będzie?
Może lepiej się zgodzić i przeżyć udając,że jes ok...
Bredzę,ryczę,rozum trace.
Skończyły się moje siły
Obserwuj wątek
    • magda210682 Re: dół 20.07.07, 19:46
      Przestań. Daj spokój. To jemu powinno zalezeć na kontaktach z dziecmi. Nie powinnas siebie obwiniac. To nie ma sensu. A chcesz zamykać oczy i nic nie widziec? Nie wolno bo mozesz sie przewrocic.
      Głowa do gory, podskocz i wyskakuj z tego dołka ktory za pewne sama sobie wykopałaśsmile
      • maza15 Re: dół 20.07.07, 19:51
        Jakoś już sensu nie widzę,by dalej się upierać.
        Moze lepiej resztę życia spedzic całą rodziną....
        Udawać i żyć
        Już nie wiem co lepsze
        • natasza39 Re: dół 20.07.07, 19:53
          Nie ma nic gorszego niż udawać i grać.
          Zycie to nie teatr, a nawet aktor musi odpocząć.
        • turzyca Re: dół 20.07.07, 19:53
          Zdecydowanie lepiej jest zyc, niz udawac, ze sie zyje.
          • phokara Re: dół 20.07.07, 19:59
            turzyca napisała:

            > Zdecydowanie lepiej jest zyc, niz udawac, ze sie zyje.

            Tylko mniej wygodnie.
            • maza15 Re: dół 20.07.07, 20:06
              phokara napisała:

              > turzyca napisała:
              >
              > > Zdecydowanie lepiej jest zyc, niz udawac, ze sie zyje.
              >
              > Tylko mniej wygodnie.

              Trudniej,a jakoś siły brajkuje
              • turzyca Re: dół 20.07.07, 20:16
                Nie da sie wejsc na gore, idac bez przerwy. Czasem trzeba sie zatrzymac, czasem
                zalozyc oboz i przeczekac, az sie aklimatyzujemy. Czasem trzeba zejsc jakis
                odcinek z powrotem i przeczekac niekorzystne warunki panujace na gorze. Ale ten
                wysilek nie oznacza, ze powinno sie zostac u stop gory i mowic, ze nic nas ona
                nie obchodzi.
                • maza15 Re: dół 20.07.07, 20:37
                  turzyca napisała:

                  > Nie da sie wejsc na gore, idac bez przerwy. Czasem trzeba sie zatrzymac,
                  czasem
                  > zalozyc oboz i przeczekac, az sie aklimatyzujemy. Czasem trzeba zejsc jakis
                  > odcinek z powrotem i przeczekac niekorzystne warunki panujace na gorze. Ale
                  ten
                  > wysilek nie oznacza, ze powinno sie zostac u stop gory i mowic, ze nic nas ona
                  > nie obchodzi.

                  Ładnie napisałaś.
                  Ta góra mnie obchodzi.
                  Tylko boję się,że widok z jej szczytu zadowoli mnie tak samo,jak widok u jej
                  stóp...
                  • turzyca Re: dół 20.07.07, 23:14
                    Nawet jezeli widok bedzie ten sam, choc to malo mozliwe, to Ty bedziesz juz kims
                    innym. Bedziesz mogla o sobie dumnie mowic "zdobywca Gory". wink A zdobywca Gory
                    to nie byle kto. ;P
                    A serio - wiem, ze jestes zmeczona i ze to wszystko wydaje sie nie miec sensu,
                    ze latwiej jest zostawic wszystko, tak jak jest, i udawac, ze jest dobrze. Ale
                    to taktyka na krotka mete.
                    • maza15 Re: dół 21.07.07, 00:05
                      turzyca napisała:


                      > A serio - wiem, ze jestes zmeczona i ze to wszystko wydaje sie nie miec sensu,
                      > ze latwiej jest zostawic wszystko, tak jak jest, i udawac, ze jest dobrze. Ale
                      > to taktyka na krotka mete.

                      Myślisz,że na krótką metę?
                      Ja naprawdę zaczynam mieć wątpliwości.
                      A bylam taka zdecydowana.
                      Tyle udało mi się osiągnąc.
                      A teraz zastanawiam się,czy jest sens się upierać...
                      Mam 40lat.
                      Moge być z nim,w tym klamstwie,albo walczyć do końca o to by zostać samą.
                      Zostanę ja i moje zasady....
                      Czy będę wtedy szczęśliwa?
                      A co mi po tych zasadach,jak za rok może mnie nie być....
                      • turzyca Re: dół 21.07.07, 00:37
                        Jak czytam "mnie za rok moze nie byc" to mi staje przed oczami moja
                        przyjaciolka. Wlasnie ma wznowe... ale, wiesz, ona w nastepnym zdaniu mowi, ze
                        nie chce umierac, a w trzecim dochodzimy zazwyczaj do wniosku, ze powinna
                        kontynuowac dotychczasowa taktyke, czyli zyc do oporu, tak zeby za ten rok nie
                        zalowac, ze zostala z facetem-dupkiem, ze nie zdecydowala sie zaryzykowac dla
                        nowej milosci, ze nie poszla, nie pojechala, nie zrobila. Jesli ma tylko rok, to
                        ten rok trzeba wykorzystac do oporu, najlepiej jak sie da. A moze uda sie jak
                        poprzednim razem, moze wytarguje kilka nastepnych lat zycia?


                        PS a jak juz mnie bardzo zirytuje, to zadaje odwieczne pytanie: a skad pewnosc
                        ktora z nas bedzie zyla za rok, pamietasz X-a? (X byl okazem zdrowia, zginal w
                        wypadku.)
                        • maza15 Re: dół 21.07.07, 00:51
                          No Turzyca,tak mnie naszło,że nie moge sobie ze sobą poradzić.
                          Nigdy tak nie mówiłam,a teraz takie myśli mi do głowy przychodzą.
                          Jakieś zobojetnienie przyszło,moje zdecydowanie gdzieś zgineło.
                          Denerwuje mnie to.
                          Dziś zastanawiałam się,czy tylko czas mi pomoże,czy mogę cos jeszcze zrobić by
                          było lzej...
                          Najpierw byłam pewna,że już go nie chcę,potem w zasadzie mnie przekonał do
                          powrotu,a teraz nie wiem co robić...
                          Nienawidzę go,a jak bedzie wychodził ,będę chciała by został,choć NIGDY mu tego
                          nie powiem...
                          • turzyca Re: dół 21.07.07, 00:59
                            Bo faktycznie jestes w bardzo trudnej sytuacji, a Twoj byly maz ja uparcie
                            komplikuje.
                            Ale jesli moge cos poradzic - wyobraz sobie najgorszy scenariusz w sytuacji, gdy
                            zgadzasz sie na jego powrot. Dalszy zwiazek z ta panienka albo kolejny z inna,
                            do tego jeszcze jakas choroba zlapana, u ktorejs z nich... Nie wspominaj i nie
                            wyobrazaj sobie dobrych sytuacji tylko zle. Jesli najgorsze co mozesz sobie
                            wyobrazic jest akceptowalna cena do zaplacenia to rob jak uwazasz. Ale jesli zly
                            scenariusz jest nieakceptowalny to dlaczego chcesz sie na niego zgodzic?
                            • maza15 Re: dół 21.07.07, 01:10
                              Nie chcę się zgodzić,jeszcze się nie zgodziłam.
                              Ale nie wiem co zrobić.
                              Zobaczyłam już różnicę jak jest bez niego i jak jest z nim.
                              Tak żle i tak niedobrze.
                              Rozsądek podpowiada:nie wchodż w ten układ,
                              a strach przed dalszym życiem samej,mówi spróbuj....
                              • turzyca Re: dół 21.07.07, 01:27
                                Wybranie zycia z nim jest wyborem zamknietym. Wybranie zycia bez niego jest
                                wyborem otwartym - nie musi oznaczac zycia samotnie.

                                I mysle, ze przyda Ci sie cytat z Roosevelta: the only thing we have to fear is
                                fear itself (po polsku - jedyne czego powinnismy sie bac to sam strach - nie
                                brzmi tak ladnie.)
                                • sylwiamich Re: dół 21.07.07, 08:58
                                  I....koniec starego jest zawsze początkiem nowego....
                                  • maza15 Re: dół 21.07.07, 10:05
                                    Ale nowe,niemusi oznaczać lepsze.
                                    Nowy dzien,a ja rozpoczynam go znowu ze łzami.
                                    Córka się cieszy,bo będzie dziś tata.
                                    Układam sobie w głowie to co mu powiem...
                                    Stek żali,pretensji o to co zrobił.
                                    Na końcu może nie powiem nic.
                                    A najprosciej by było powiedzieć-to co,za tydzien wyjeżdzamy,trzeba szykować
                                    bagażnik na rowery....
                                    Bez sensu.
                                    Nijak nie widzę przyszłości.
                                    • rumba65 Re: dół 21.07.07, 10:20
                                      Słuchaj, a czy ten wyjazd to jakieś przypieczętowanie jego powrotu? Może tylko
                                      dzieci z nim pojadą? A może wyluzuj, powiedz mu,że jedziesz ale towarzysko, bez
                                      zobowiązań?
                                      • maza15 Re: dół 21.07.07, 11:41
                                        Widzisz Rumba,to jest tak.
                                        Na tym wyjezdzie miała zapaść ostateczna decyzja kiedy wprowadzi się do domu.
                                        Ja zastanawiałam się czy nie pojechać,ale boję się,że po tym wyjezdzie bedzie
                                        jeszcze gorzej dla mnie.Tyle czasu razem,całe dnie,apóżniej każdy do siebie...
                                        Dzieci bedą zadowolone,ajednocześnie znowu bedą miały nadzieję,że ojciec wróci.
                                        No nie wiem co zrobić.
                                        Córka nie pojedzie beze mnie.To pewne,próbowałam rozmawiać.
                                        Ja muszę podjać decyzję co mam robić dalej.I jestem w kropce.
                                        Nie mogę zdecydować.
                                        Waham się,bo zauważyłam,że nie walczyłam nigdy o ten związek.
                                        Jak zdradził,spakowałam i już.
                                        Fakt,poszedł,zgodził się na rozwód,ale ja nigdy nie poprosiłam by został.
                                        Wtedy brzydziłam
                                        się tym co zrobil,ambicja podpowiadała mi co robić.
                                        Zasady miałam jasne:zdrada - wynoś się
                                        zdradziłeś - rozwod z orzekaniem winy /mam/
                                        i co mi po tym?
                                        Teraz jakieś kretactwo z tą panną,ja mówie oszukałeś mnie,jak mogłeś.
                                        A on,chcę wrócić,nie rozumiesz,nie moge uciać,to samo się skończy....
                                        Ja wiem,że samo się nie skończy.
                                        Ale może tym razem zawalczyć? Tamta jest.Ona nic nie chce,nic nie
                                        potrzebuje,godzi się na wszystko byle z nim zostać.A ja?
                                        wyrzucam,wymagam,stawiam warunki.Oni bedą razem,a ja zostanę sama ze swoimi nie
                                        spełnionymi warunkami,zasadami,wymaganiami...
                                        Przecież on mówi,że chce naprawiać.Klamie,nie chce się rozstać z tamta.
                                        Dzisiaj przyjedzie,czy rozmawiać? Metlik w glowie.O dzieciach chyba porozmawiam.
                                        A gdzie moja ambicja?
                                        • rumba65 Re: dół 21.07.07, 12:17
                                          Jak ja cię dobrze rozumiem. Przerobiłam wszystkie opcje. Byłam dobra a potem
                                          wymagająca. To nie ma żadnego znaczenia. Nie próbuj się dopasować do sytuacji -
                                          a jak zrobię tak to będzie tak, a jak zrobię inaczej to będzie dobrze. Słuchaj
                                          siebie i bądź sobą to jedyna recepta. On i tak zrobi co będzie chciał.
                                          Przeszłam dokładnie to samo. Odkryłam romans, który trwał już rok. Znałam
                                          dziewczynę, można powiedzieć, że wszyscy widywaliśmy się na co dzień. Wtedy
                                          wybaczyłam, bo oboje obiecywali, że to koniec tylko jakoś potem nie mogli
                                          skończyć. Bo to jest haj, uzależnienie. To wszystko trwało jeszcze 4 (sic!)
                                          lata, o czym nie miałam pojęcia. Skończyło się, bo on znalazł sobie następną, z
                                          którą aktualnie mieszka, bo w końcu wywaliłam go z domu i rozwiodłam się (7
                                          miesięcy temu).
                                          Nie wierz w to, że samo się skończy. Będzie mu jej żal, będzie chciał jej
                                          pomagać, a ty ciągle będziesz o tym myśleć. Trzeba ci dystansu. On dobrze o tym
                                          wie. We że im więcej w tobie dystansu, tym bardziej się wahasz. Dlatego cię
                                          dociska.
                                          Kurczę, wiem że to łatwo się tak pisze. Ja też się jeszcze szarpię. Trzymaj
                                          się. Bardzo ci kibicuję w wyjściu z dołka...
                                          • maza15 Re: dół 21.07.07, 12:35
                                            Rumba,to co napisałas,tak odrobinke otwarło mi oczy.
                                            Jeszcze nie na tyle by podjać decyzję,ale na tyle by jeszcze raz przemyśleć
                                            opcje "spokojniej będę żyła bez niego".
                                            Chyba bedzie lepiej nie zaczynać z nim dzisiaj rozmowy.
                                            Moze jednak warto powiedzieć,by przestał karać córke za to co jest między
                                            nami...
                                    • elein Re: dół 21.07.07, 10:41
                                      Przede wszystkim powiedz, że bez względu na to jak jest między Wami, on ma
                                      obowiązek utrzymywac kontakty z dziecmi i nie sprawiac im na przyszłość
                                      kolejnego zawodu, poniżej pasa jest że "obraża się na dzieci" i do nich nie
                                      odzywa. Niech ma świadomośc, że dzieci cierpią przez takie zachowania. Uświadom
                                      mu to bo pewnie sam się nie domysli. Cokolwiek między wami się stanie on ma być
                                      ojcem dla dzieci.
                                    • a.niech.to Re: dół 21.07.07, 13:18
                                      maza15 napisała:

                                      > Nijak nie widzę przyszłości.
                                      Sama się zacznie wyłaniać. Po prostu żyj.
                              • a.niech.to Re: dół 21.07.07, 13:15
                                maza15 napisała:

                                > Rozsądek podpowiada:nie wchodż w ten układ,
                                > a strach przed dalszym życiem samej,mówi spróbuj....--
                                "Jeśli robisz to co zawsze, otrzymujesz tez to co zawsze"
                                Jeszcze czegoś nie wiesz?
    • natasza39 Re: dół 20.07.07, 19:52
      Zawsze jak miałam doła to sobie to puszczałam:

      www.youtube.com/watch?v=4R07xBww3Bg&mode=related&search=
      Mi pomagałosmile
      Pamiętaj o zasadzie: Jeśli nie masz absolutnie wpływu na jakąś sytuacje, po
      prostu przejdź nad nią do porządku dziennego i myśl pozytywnie.
      • maza15 Re: dół 20.07.07, 20:00
        w tym problem,że nie mogę nic pozytywnego znalezć.
      • maza15 Re: dół 20.07.07, 20:02
        dziękuję za piosenkę,świetne słowa na tę chwilę
        • ja_kobieta44 Re: dół 20.07.07, 21:25
          Nie wiem czy mogę się wypowiadać na Twój temat. Nie znam sprawy. Ale wiem
          jedno, moja córka żyła w głębokim przekonaniu, że ma fantastycznego tatę.
          Myślę, że teraz ma trochę do mnie pretensje, że idealizowałam ciągle
          nieobecnego ojca. Przeżyła szok i niedowierzanie w dniu jego wyprowadzki.
          Ojciec odzywa się do niej tylko wtedy gdy sam odczuwa takową potrzebę. A zdarza
          się to bardzo rzadko. Nie wiem czy jest sens chronić dzieci przed prawdą. Ona i
          tak nie będzie taka, jaką sobie wymarzyły. Myślę, że lepiej mówić im o tym co
          się dzieje. Delikatnie jak się da, ale mówić.
          • maza15 Re: dół 20.07.07, 21:52
            kobieta 44,pewnie,że możesz napisac.
            Tylko wiesz moje dzieci prawdę całą znają,tylko my drugi raz to przerabiamy/z
            tym samym facetem/.Ja po rozwodzie juz jestem i dalam się w taki młyn wpakować.
            • ja_kobieta44 Re: dół 20.07.07, 23:27
              Oj to zmienia postać rzeczy.
              To już nic nie napiszę, bo ostatnio jestem w antysamczym nastroju. U mnie też
              kryzys tylko inny. Ale boli tak samo. Trzymaj się.
              • a.niech.to Re: dół 21.07.07, 13:26
                Choć to wredne, świadomość, że innym tak samo źle, krzepi. Przypuszczam, jak
                sądzę z dużym prawdopodobieństwem, że podobnie jak Ty szarpie się znaczna część
                uczestników tego Forum.
                Rozumiem Cię.
    • ivone7 Re: dół 20.07.07, 21:09
      rozumiem, wspolczuje i wiem ze minie...
      nie zyj w klamstwie nie pokazuj dzieciom, ze zycie w uludzie..chocby
      najbardziej rozowej jest ok...bo potem beda tej uludy szukac...
      chcesz tego...zeby dzieci myslaly ze tak jest ok?
      • maza15 Re: dół 20.07.07, 21:24
        Nie chcę by tak myślały.
        Ale już nie wiem,bo tak żle,i tak niedobrze.....
        • to.ja.kas Re: dół 20.07.07, 21:50
          Po pierwsze wypłacz sie, wykrzycz, wywrzeszcz...a potem zdradze Ci tajemnicę
          JAk chociaz na chwile stracic ból...skuteczne jak cholera chociaz
          banalne.....wsiadz na rower, albo założ adidasy i zmecz sie, ale tak bys
          myslala, ze za chwilę wyskoczy Ci serce, ze ten koniec co sobie przepowiadasz
          moze za rok to własnie juz teraz.......
          .....I powtarzaj to w chwilach kiedy jest bardzo ze i kiedy NAJBARDZIEJ CI SIE
          NIE CHCE....a potem wejdz na to forum poczytaj watki kobiety i wszystkie nasze
          rady odnies tez do siebie..........

          .......I pamietaj, ze zycie to nie rola w filmie do odegrania...tu nie
          ma "ujęcie nr3"...spieprzysz swoje zycie i nie ma zmiłuj sie...powtórki nie
          bedzie...wiec jak juz sie wypłaczesz, wykrzyczysz, wyzalisz i dasz mu po
          mordzie to otrzep rece i pomysl, ze zycie jest zbyt piekne by płakac nad kims
          ktoo nas nie kocha.
          • panda_zielona Re: dół 20.07.07, 22:16
            zycie jest zbyt piekne by płakac nad kims
            > ktoo nas nie kocha.

            Piękne,bardzo trafne,przynajmniej w odniesieniu do mnie.
        • ivone7 Re: dół 20.07.07, 22:33
          kazda ma takie dylematy....o przepraszam...kazdy z nas, kto mysli, jest w
          trakcie rozwodu...
          ja sobie powtarzalam prawda nas wyzwoli...
          nie wolno uczyc dzieci, ze ok jest klamac i zyc w klamstwie...ze w zyciu trzeba
          byc tchorzem i oportunista..pomysl, ze musisz nauczyc ich zyc z godnoscia..
          przeciez nikt nie kaze ci zrywac kontaktow z exem...ani ich kontaktow..
          tylko maza kochana chodzi o to, zeby zyc z zgodzie z soba samym..zyc z
          podniesiona glowa..moze jeszcze ktos czeka? wlasnie na Ciebie...
          • a.niech.to Re: dół 21.07.07, 13:32
            ivone7 napisała:

            > chodzi o to, zeby zyc z zgodzie z soba samym..zyc z
            > podniesiona glowa..
            Inaczej nie warto.

        • a.niech.to Re: dół 21.07.07, 13:27
          Ano życie mało przystaje do landszafciku. Ale innego nie ma.
    • rumba65 Re: dół 20.07.07, 23:40
      Maza, daj sobie czas...
      O ile pamiętam, to wszystko jest jeszcze bardzo świeże i bardzo szybko się
      potoczyło-jego zdrada, rozwód, potem chęć powrotu. Twoje emocje są jeszcze
      bardzo kruche, chwiejne i trudno wtedy o dobrą ocenę sytuacji. Nie musisz od
      razu reagować na jego propozycje. Kocha to poczeka, a jak nie poczeka, to nie
      było warto...
      Nie wiem w jakim wieku masz dzieci, ale dobrze im chociaż trochę wyjaśnić co
      się dzieje. One i tak na pewno dużo czują. Pogadajcie, na pewno zrozumieją...
      • maza15 Re: dół 21.07.07, 00:25
        Rumba,tylko co im teraz mówić?
        Dzieci /17,7 lat/ wiedziały,że był rozwód,wiedziały dlaczego ich ojciec się
        wyprowadzil.Kontakty byly super.
        Potem widziały /przez pół roku/ wielkie starania ojca o powrót.
        Mozna by nawet napisać,że w jakimś sensie miały go z powrotem /choć nie
        mieszkal z nami nadal/.
        A teraz na mc przed planowanym jego powrotem do domu odkryłam fakt,że on nadal
        utrzymuje codzienny kontakt z panną dla której mnie zostawil.
        Czuję się oszukana po raz drugi,a on twierdzi,że nie mogę zrozumieć sytuacji...
        I tu mam problem.Zamknąć oczy i powiedzieć ok ,rozumiem.
        Albo wersja rozsądna:powiedzieć spadaj oszuście.
        No jest mi cięzko,bo rozbudzil na nowo jakies uczucia,nadzieje.
        Ja zdążyłamjuż poznać co znaczy samotność,bo na jesień będzie rok jak nie
        mieszka z nami.
        Córka dziś wieczorem nie wytrzymała napięcia,chciała zadzwonić do ojca/bo
        przestał się kontaktować jak sprawa wyszla/,pozwoliłam Jej.Obiecał,że jutro
        przyjedzie.Wiem,że rozwali mnie tą wizytą całkowicie.Lepiej bym go nie
        widziała,ale nie mogę tego zrobić Małej.On nie spotyka się z dziećmi poza domem.
        Nigdy.I wiem,że albo go wpuszczę,albo bedzie płacz,że nie
        kazałam...Przerabiałam to w ub roku,zaraz po rozwodzie...To już trwa prawie
        rok,stąd brak siły.Jestem tym zmęczona.Gubię sie.
        • to.ja.kas Re: dół 21.07.07, 00:34
          maza15 napisała:

          > Rumba,tylko co im teraz mówić?

          Prawde...bez zbednych szczegułów
          > Dzieci /17,7 lat/ wiedziały,że był rozwód,wiedziały dlaczego ich ojciec się
          > wyprowadzil.
          No a wtedy były młodsze
          Kontakty byly super.
          To dobrze rokuje
          > Potem widziały /przez pół roku/ wielkie starania ojca o powrót.
          > Mozna by nawet napisać,że w jakimś sensie miały go z powrotem /choć nie
          > mieszkal z nami nadal/.
          to równiez dobrze rokuje dla ich przyszłych stosunków

          > A teraz na mc przed planowanym jego powrotem do domu odkryłam fakt,że on
          nadal
          > utrzymuje codzienny kontakt z panną dla której mnie zostawil.
          > Czuję się oszukana po raz drugi,a on twierdzi,że nie mogę zrozumieć
          sytuacji...
          No a co ma mowic...najlepiej zwalc wine na Ciebie
          > I tu mam problem.Zamknąć oczy i powiedzieć ok ,rozumiem.
          > Albo wersja rozsądna:powiedzieć spadaj oszuście.
          No to musisz sama zadecydowac...ne zerwał z nia dla rozwodu to sadzisz ze
          zerwie jak pozwolisz wrócic???
          > No jest mi cięzko,bo rozbudzil na nowo jakies uczucia,nadzieje.
          > Ja zdążyłamjuż poznać co znaczy samotność,bo na jesień będzie rok jak nie
          > mieszka z nami.
          napewno??? od poł roku był z Wami czesto...chyba nie zdołałas poznac smaku
          samotnosci i bycia bez niego

          > Córka dziś wieczorem nie wytrzymała napięcia,chciała zadzwonić do ojca/bo
          > przestał się kontaktować jak sprawa wyszla/,pozwoliłam Jej.
          I bardzo dobrze ze pozwoliłas, bo to co dzieje sie miedzy Wami niepowinno miec
          wpływu na kontakty z dziecmi
          Obiecał,że jutro
          > przyjedzie.Wiem,że rozwali mnie tą wizytą całkowicie.
          Wyjdz z domu
          Lepiej bym go nie
          > widziała,ale nie mogę tego zrobić Małej.On nie spotyka się z dziećmi poza
          domem
          A to dlaczego??????
          > .
          > Nigdy.I wiem,że albo go wpuszczę,albo bedzie płacz,że nie
          > kazałam...
          To chyba nie byłoby najmądrzejsze, Ty mozesz wyjsc, albo mąż niech wezmie
          dzieci na spacer
          Przerabiałam to w ub roku,zaraz po rozwodzie...To już trwa prawie
          > rok,stąd brak siły.Jestem tym zmęczona.Gubię sie.
          Ułatwic Ci moze tylko znalezienie odpowiedzi na pytanie czego chcesz? i jak to
          osiagnac?

          Trzymam kciuki
          • maza15 Re: dół 21.07.07, 01:04
            Kas...ja chcę wymazać to co się stało...
            zradę,rozstanie,rozwód.
            Wiem,to nie jest możliwe.
            Czyli na dzień dzisiejszy nie wiem czego chcę.
            Tak mi się porobiło.
            Zdurniałam.
            I dlatego się męczę.
            Takiego bałaganu w głowie to ja dawno nie miałam...
            • rumba65 Re: dół 21.07.07, 10:10
              Rozdziel twoje emocje i emocje dzieci. Starsza córka to już prawie młoda
              kobieta. Myślę, że spokojnie możesz z nią szczerze porozmawiać. że zaufałaś, że
              chciałaś, żeby było dobrze, ale on nadal kontaktuje się z tamtą kobietą, a to
              jest dla ciebie nie do przyjęcia. To nie znaczy, że córka nie może się z ojcem
              kontaktować. Jej kontakty z ojcem nie będą zdradą wobec ciebie, to musisz jej
              jasno uświadomić. Z młodszym dzieckiem podobnie tylko bardziej oględnie, bez
              szczegółów.
              Mój eks też spotyka się z dziećmi tylko w domu, bo dzieci nastoletnie i do
              parku już nie chcą chodzić. Pozwalałam i pozwalam przychodzić dla dobra
              chłopaków. Ja przeboleję, a dla nich to jakiś kapitał na życie.
              Twoje uczucia też są bardzo ważne i dobrze rozumiem jak ci ciężko. Ale właśnie
              po to żeby było coraz lepiej musisz spokojnie zdefiniować czego na pewno nie
              zaakceptujesz. Pomyśl, pozwolisz mu wrócić, a on dalej będzie kręcił z tą
              panienką i będzie jazda od nowa. To chyba gorzej dla dzieci
              • maza15 Re: dół 21.07.07, 11:56
                Córka to mała/7lat/, syn 17,tęsknią za ojcem.
                Nigdy nie byli swiadkami awantur,czy innych takich.
                My normalnie ze sobą rozmawiamy.
                Syn wie co się stało.
                Pewnie zrozumiał,ale jest mu żal.Widzę to.
                Córka obserwuje,wyczuwa,traci pewność,boi się,że on odchodzi.
                Słyszałam Jej rozmowę z koleżanką "wiesz,tata do mnie nie przyjezdża,wyjechał i
                nie pryjezdża,nie wiem co się stało".A wczoraj przez ten tel do niego "tęsknię
                za tobą,kiedy przyjedziesz".No łzy same leca.
                A on mi mówi,że nie chcę go zrozumieć...że mi nie zalezy.
                Nie zgodzę się na trójkąt.
                Chyba się nie dogadamy.
                Dlaczego nie potrafię już byc taka stanowcza jak wtedy,gdy wystąpiłam o
                rozwód...jak wtedy gdy kazałam się wynosić...

                Zauważyłam już ,że wiele małżeństw żyje z tą trzecią na boku...
                Dzieci mają ojca,żona męża,pomoc w domu...
                Dlaczego nie umiem tak żyć? a może spróbować
                Desperatka?
                • pszczolkalodz Re: dół 21.07.07, 14:09
                  dziewczyno przytulam Cie bardzo mocno, Twoj ex robi Ci sieczke z mozgu,
                  traktuje jak "kolo zapasowe". Swoim zachowaniem wymusza na Tobie zgode ze
                  zawsze bedzie jakas na boku i ze jest to normalne. Wiec Ci powiem: NIE, TO NIE
                  JEST NORMALNE!!!! U Ciebie ma cieplo (jak u mamusi) a u niej ma odskocznie,
                  namietnosc. Poza tym juz nie jestescie małazenstwem wiec jego hamulce tym
                  bardziej sa poluzowane. Trzymaj sie i nie daj sie zwariowac. Masz prawo byc ta
                  jedyna, kochana, naj...... a przede wszystkim zaslugujesz na szacunek! Pomysl
                  czy on takim zachowaniem, taka postawa Cie szanuje? Nie daj sie zwariowac,
                  Twoje postrzegania swiata jest normale to jego jest zmiksowane. Buziak
                  • maza15 Re: dół 21.07.07, 14:14
                    Pszczółko ,dzięki.
                    Własnie dzwonił,bedzie za pol godziny...
                    Córka już w oknie.
                    A ja rozmawiać,nie rozmawiać,rozmawiać,nie rozmawiać,rozmawiac....
                    Rece mi sie trzęsa i juz glupieje.
                    • maza15 Re: dół 21.07.07, 22:52
                      Była spokojna,krótka rozmowa.
                      W zasadzie nic nie wniosła.
                      Ale jestem jakaś spokojniejsza...
                      On nadal prosi o wspólny wyjazd na wakacje.
                      O powrocie powiedział tylko,że widzi,że to bardzo trudne...
                      Ja,że nigdy nie zgodze sie,żebyśmy byli razem,jak jest kontakt miedzy nimi.
                      Powiedzial,że odwiedzi córkę jutro.
                      Do mnie przyjezdża na cały dzień kolezanka.
                      Bedziemy planowały wyjazd w góry.
                      Dziękuję wszystkim.
                      Jak dół znowu się przytrafi,wiem,że mogę na Was liczyć.

                      P.s Natasza,do piosenki bedę wracać...dzieki
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka