Dodaj do ulubionych

Przyjaciel mojego przyjaciela

01.08.07, 19:44
Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem a przyjaciel mojego przyjaciela,
który dawniej był przyjacielem rodziny?
Znajomy już po rozwodzie pyta : No jak to jest z przyjaciółmi jeśli dawniej
tak właśnie nazywaliśmy osoby, które uczestniczyły w naszym wspólnym życiu z
żoną. Teraz osoby które bywały prawie codziennie bywają tylko u jednnego z
nas, u niej albo wcale albo u mnie a do niej nie zaglądają. Czyżby zdania na
temat naszego rozwodu były tak powiedzielone i miały swoich zwolenników i
przeciwników. Czy to moja żona potrafiła przedstawić im swoją wersje w
oczach których ja jestem ten cham a ona święta ? Przecież dawniej
przyjaciół przyjmowalismy wspólnie oboje w ich towarzystwie bawiliśmy się
świetnie i mieliśmy niepodważalne zaufanie do nich .Mogliśmy na nich liczyć.A
teraz popatrz , co się porobiło.... Hmmm sadRozwaliło się nasze małżeństwo
ale i podzieliło przyjaciół ... Tak stwierdził mój znajomy.
Ja mam dylemat .. bo pomiędzy nią a nim stoje, jak pomiędzy młotem a
kowadłem...
Obserwuj wątek
    • jasminowo Re: Przyjaciel mojego przyjaciela 01.08.07, 20:05
      Ano dokładnie....
      jeszcze dziwniej się robi gdy:
      1. znajomy obojga chce nadal być znajomym obojga
      2. chce być czymś więcej dla niej
      3. nie chce by on się o tym dowiedział...

      A co do mnie - ja chciałabym mieć znajomych z znajomych mego eksa. Ale to jego
      przyjaciele jeszcze sprzed naszego ślubu. Dyskretnie się więc wycofałam. I
      poprzestałam na swoich... Każda ze stron powinna zrozumieć trudność sytuacji.
    • turzyca Re: Przyjaciel mojego przyjaciela 01.08.07, 23:00
      Mi sie wydaje, ze to zalezy od tego w jaki sposob rozstala sie para. Jesli
      prowadza ze soba wojne to oczywiscie niemozliwe jest utrzymywanie kontaktow z
      obydwiema stronami. Jesli rozstali sie we wzglednej zgodzie to da sie.
      My sie czasem na roznych imprezach widujemy, nie zmusilismy wspolnych przyjaciol
      do opowiedzenia sie po jednej lub drugiej stronie. Kazde zawsze mialo rowniez
      wlasny krag znajomych i tych zazwyczaj druga strona juz nie widuje. Ale czesto
      tez nie chciala widywac, wiec problem nie istnieje.
    • a.niech.to Re: Przyjaciel mojego przyjaciela 02.08.07, 08:02
      inseg napisała:

      > Ja mam dylemat .. bo pomiędzy nią a nim stoje, jak pomiędzy młotem a
      > kowadłem...
      Nie przenoś wyładowań atmosferycznych i będzie oki. Nie daj się też wciągnąć w
      ichnie zdalne rozgrywki.
      • inseg Re: Przyjaciel mojego przyjaciela 02.08.07, 11:21
        Tak bym chciała żeby tak było ...Nie przenosić ich wyładowań
        Pozostaje rola łagodzenia nawarstwionych konflików pomiędzy nimi. Tym bardziej,
        że o niczym innym nie potrafią (póki co) rozmawiać.Wszystkim nam potrzeba czasu...
        • z_mazur Re: Przyjaciel mojego przyjaciela 02.08.07, 11:28
          Jeśli po pewnym czasie od rozstania uda im się zając wobec siebie postawę
          przynajmniej obojętną, to będziesz mogła utrzymywać relacje z obojgiem.

          Jeśli ich relacje będą wrogie to niestety będziesz zmuszona wybrać. Każdy
          kontakt z drugą stroną przez pierwszą będzie traktowany jak Twoja nielojalność.
          • inseg Re: Przyjaciel mojego przyjaciela 02.08.07, 11:39
            Mam nadzieję ,że jest jakieś rozwiązanie. Z tego wynika co piszesz ,że cierpią
            na tym wszyscy bliscy ,znajomi ,przyjaciele,dzieci. Lista jest długa ...
          • a.niech.to Re: Przyjaciel mojego przyjaciela 02.08.07, 13:23
            z_mazur napisał:

            > Każdy
            > kontakt z drugą stroną przez pierwszą będzie traktowany jak Twoja
            nielojalność.
            Chyba trochę przesdzasz. Sądzę, że rozwiedzeni zdają sobie sprawę, w jak
            trudnej sytuacji znaleźli się ich bliscy, a w zwiąku z tym potrafią zdobyć się
            na pobłażliwość, dystans, nawet wyciągnięcie ręki. O ile naturalnie warto
            podtrzymywać nadwątlone więzi, czego znakomitym testem bywa owa sytuacja.
            • z_mazur Re: Przyjaciel mojego przyjaciela 02.08.07, 13:49
              Aniechto, ale ta reguła obowiązuje nie tylko w przypadku rozwodów.

              Po prostu: większość ludzi postępuje w myśl zasady: "Przyjaciele moich wrogów
              są moimi wrogami".

              Jeśli kogoś baaardzo nie lubisz, to jeśli ktoś kogo znasz z sympatią wyrazi się
              o tej osobie, to dla Ciebie będzie to nielojalność ze strony osoby wyrażającej
              taką opinię.

              Ja nie mówię, że nie jest możliwe utrzymanie dorych relacji ze obiema
              rozwiedzionymi stronami. Ale baaaardzo dużo zależy tutaj właśnie od relacji
              pomiędzy tymi rozwodnikami.
              • a.niech.to Re: Przyjaciel mojego przyjaciela 02.08.07, 15:00
                z_mazur napisał:

                > Jeśli kogoś baaardzo nie lubisz, to jeśli ktoś kogo znasz z sympatią wyrazi
                się
                >
                > o tej osobie, to dla Ciebie będzie to nielojalność ze strony osoby
                wyrażającej
                > taką opinię.
                Sprzeczny sąd z moją opinią na czyjś temat prowokuje do zrewidowania własnych
                poglądów, co nie przesądza o efektach rewizji. Myślę, że tak reaguje większość
                osób. Nie może być tu mowy o nielojalności.

                • z_mazur Re: Przyjaciel mojego przyjaciela 02.08.07, 15:13
                  Dojrzałość rzeczywiście wymagałaby takiego podejścia. Ale ja nie mówię o teroii
                  tylko praktyce.

                  Moje doświadczenia pokazują jednak, że w praktyce wygląda to mniej więcej tak:
                  "Przecież to jest palant jak możesz z nim utrzymywać kontakty, przecież on mnie
                  tak skrzywdził" i postawa "albo ja, albo on".

                  Po drugie lubimy spotykać się i utrzymywać kontakty z podobnymi nam osobami,
                  czyli takimi, które mają do nas zbliżone poglądy w wielu kwestiach, szczególnie
                  tych istotnych dla nas. Często jeśli nie zgadzamy się w tak "istotnej" sprawie
                  jak ocena byłego współmałżonka, to tracimy ochotę na kontakt z taką osobą.

                  To przecież jest ludzkie, a że mało dojrzałe...
                  • inseg Re: Przyjaciel mojego przyjaciela 02.08.07, 21:18
                    A może to są zbyt szybkie i pochopne stwierdzenia. Dlaczego tak szybko oceniamy
                    innych ?sad
    • der1974 Re: Przyjaciel mojego przyjaciela 02.08.07, 22:45
      A ja jutro się spotykam z przyjaciólmi których poznałem dzięki ex. Sami
      zaproponowali żeby pogadać skoro nad morzem jesteśmy blisko siebie. Akurat nasi
      znajomi nie dokonywali jakiegoś dramatycznego wyboru. Wiedzą, że ze mną można
      się dogadać a co do ex to ja się nie pytam. Ale miło mi było, że chcą omówić
      swoje problemy ze mną.
      • geo_v Re: Przyjaciel mojego przyjaciela 02.08.07, 23:06
        U mnie podobnie. Utrzymuję przyjacielskie kontakty z niektórymi osobami, które
        poznałam dzięki eksiowi. Nie interesuje mnie, jakie w chwili obecnej są relacje
        niedzy nimi a eksiem.
        Inni wspólni znajomi pozostali w zasadzie wspólni, nigdy nie musieli opowiadać
        się za którąkolwiek stroną. Na tematy eksa z nimi nie rozmawiam. Są też tacy, z
        którymi nigdy nie miałam "po drodze", pod żadnym względem, tacy raczej dalsi
        znajomi, powiedzmy-kurtuazyjni. Ci w sposób naturalny się wykruszyli, ale
        towarzysko nie tęsknię smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka