15.08.07, 05:04
witam do niedawna was podczytywalam ale nie sadzilam ze sie tu znajde
-smile a napewno nie w takich okolicznosciach .
data dzisiejsza jest dla mnie wazna bo dzis zaczol sie nowy rozdzial
mojego zycia .Powiem wam jedno zazdroszcze kobieta poprostu zdradzonym
, po prostu trywialnie zostawionym dla kochanki . To ja zostawiam mojego meza .
Ten czlowiek z ktorym spedzilam ostatnie 10 lat zycia , na 4 dni przed slubem
koscielnym , otrzymal uniewaznienie jest po rozwodzie ,
zostal oskarozny o zgwalcenie 16 letniej dziewczyny ktora pomagala
nam przed slubem sprzatac dom , siostre znajomych ktora przyjechala
tu na wakacje .
pisze jest oskarzony bo tez przez wiekszosc dzisiejszego dnia ja nie moglam w
to uwierzyc i w tej swej niewierze pojechalam z nia pogadac i wtedy zaczelo
sie gorsze bo .. zaczelam jej wierzyc .. za pare dni
ma ona miec wyniki badan ktore te oskarzenia potwierdza .. mam isc je odebrac
z nia ... jutro spotkanie z mezem w sadzie ,boje sie tego , on sie wypiera
wszystkiego .
Jedno wiem jesli zobacze papiery ktore potwierdza jej zarzuty koniec
mojego malzenstwa .
Obserwuj wątek
    • joanna9969 Re: nowa 15.08.07, 05:12
      a najgorsze jest to ze ja wstydze sie za niego .. cholernie wstydze sie
      przed znajomymi , nawet w rodzinie nikt nie wie co sie stalo po za ciotka ktora
      wie o wszystkim ,
      a ja tu musze jeszcze odwolac slub (to jedyna pociecha ze sie nie odbyl , suknie
      zabieram a noz sie jeszcze przyda)
      a najgorsze jest to ze my zawsze siebie i wsrod innych oceniali jako najlepsze
      malzenstwo.

      przepraszam za bledy
      • joanna9969 Re: nowa 15.08.07, 05:28
        czy ktos ma jakies sugestie w ogole jak powiedziec goscia
        ze slubu nie ma i nie bedzie a tak w ogole to sie rostajemy ?
        • akacjax wspólczuję 15.08.07, 08:31
          Bardzo Ci współczuje sytuacji w jakiej się znalazłaś. Można tłumaczyć sobie, śe lepiej dziś niż za kilka dni, ale boli tak samo.
          Nie wstydź się za niego, to dorosły człowiek, smutne, co sie dzieje, ale Ty za to nie odpowiadasz.
          Dopóki nie ma wyroku trudno osądzać człowieka.

          W sprawie ślubu-to proste-powiesz mu, ze w zaistniałych okolicznościach-może sąd powinien dowieść jego winy, ale wobec Ciebie są inne przepisy i to on musi dowieść swojej niewinności.
          A na pewno jest to wyraxny powód by odłożyć uroczystość.
          Z drugiej strony może powinnaś iść pogadać z psychologiem, by uniknąć pułapki doszukiwania się w jego znanych Ci gestach, czy zachowaniach-śladów winy.
          Mam nadzieję, ze napiszesz nam co on mówi, na te konkretne zarzuty.
          I takie pytanie-dlaczego podczytywałaś to forum? Zawsze wydawało mi się, że osoby szczęśliwe, nawet nie pomyślą, że takie forum istnieje.

          • z_mazur Re: wspólczuję 15.08.07, 11:16
            akacjax napisała:

            > I takie pytanie-dlaczego podczytywałaś to forum? Zawsze wydawało mi się, że oso
            > by szczęśliwe, nawet nie pomyślą, że takie forum istnieje.

            Też mnie ten fragment trochę zastanowił...?
            • joanna9969 Re: wspólczuję 15.08.07, 11:37
              moi rodzice sa rozwiedzeni , moj maz po rozwodzie , wiec temat nie jest mi obcy
              , ja naprawde uwazalam ze mam wyjatkowo udane malzenstwo ,
              niestety mam podstawy twierdzic jakie by to nie bylo dla mnie odrazajace ze moj
              maz moze byc winny , tak jak juz pisalam ta dziewczyna za dzien lub dwa ma
              odebrac wyniki badan , zyjemy w kraju gdzie takie rzeczy robi sie szybko i
              rzetelnie , wiec jesli te badania
              sie potwierdza to ja nie widze dla siebie innego wyjscia niz odejscie od meza ,
              niestety mamy pewne zobowiazania wspolne jak dom i lodka na
              kredyty i to bedzie trzeba niestety uregulowac choc ja najchetniej
              wcisnelabym sie teraz w mysia dzurke na koncu swiata wraz ze swoim synkiem.
              • jasminowo Re: wspólczuję 15.08.07, 11:55
                Niezaleznie od wyniku badań i decyzji o rozstaniu - teraz nic nie
                musisz. Dom się nie zawali w ciągu kilku dni. Ty i dziecko jesteście
                najważniejsi. Masz prawo siedzieć w miejscu i nic nie robić, uciec,
                zrobić cokolwiek co pomoże Ci poukładać sobie to wszystko w głowie.
                I za drzwi wyrzucaj tych co mówią, ze musisz się wziąć w garść
                (gdyby oczywiście tacy się znaleźli).
                • joanna9969 Re: wspólczuję 15.08.07, 12:31
                  to nie jest niestety takie proste
                  dzis na przyklad po nieprzespanej nocy musze isc do sadu i wykupc meza
                  choc wcale nie mam na to ochoty , ale dopuki nie mam dowodow to
                  wciaz jeszcze tli sie we mnie swiatelko nadziei i lojalnosci
                  • akacjax Re: wspólczuję 15.08.07, 12:53
                    dzis na przyklad po nieprzespanej nocy musze isc do sadu i wykupc meza
                    > choc wcale nie mam na to ochoty

                    Zastanawia mnie, czy musisz. Jesteś poraniona, może można to odłożyć? Może zrobi to ktoś inny? Może przyjaciel m. rodzina?
          • joanna9969 Re: wspólczuję 15.08.07, 12:20
            Z drugiej strony może powinnaś iść pogadać z psychologiem, by uniknąć pułapki
            doszukiwania się w jego znanych Ci gestach, czy
            zachowaniach-śladów winy.

            Masz racje , teraz po uslyszeniu histori tej dziewczyny lapie sie na tym ze
            zaczynam analizowac jego zachowanie tego dnia jak naprzyklad
            gdy przyszla do nas policja i zaczela mnie wypytywac to ja nie mialam zielonego
            pojecia o co im chodzi , a juz zarzut gwaltu w ogole nie przemknol przez moja
            glowe , moj maz jakos od razu wiedzial
            • akacjax Re: wspólczuję 15.08.07, 12:54
              To, że wiedział nie przesądza jego winy.
              • joanna9969 Re: wspólczuję 15.08.07, 13:01
                wiem ze nie .
                Do rozmowy z ta dziewczyna ja zupelnie i bez zadnych watpliwosci
                wierzylam mezowi jak sobie , po rozmowie z nia zaczelam miec na tyle powazne
                watpliwosci ze zaczelam analizowac jego zachowanie .
                On nie wie z ja wiem tyle ile wiem .
    • cathy_bum Re: nowa 15.08.07, 15:28
      Poproś kogoś bliskiego, żeby przekazał gościom wiadomość o odwołanym
      ślubie. Unikniesz pytań o przyczyny i drążenia tematu. Zresztą
      większośc osób w takiej sytuacji z zaskoczenia i delikatności nawet
      nie wypytuje o przyczyny. Wiem, bo moja kumpela tez odwoływała ślub
      w ostatniej chwili.
      Najlepiej, zeby sprawami prawnymi itd. też na razie zajął się jakiś
      pełnomocnik, jeśli nie czujesz się na siłach.
    • joanna9969 Re: nowa 16.08.07, 00:15
      ostatnie rewelacje ...
      maz sie przyznal ze jednak cos z ta malolata mial ..
      tylko ze uwaga .. on twierdzi teraz ze to ona go
      praktycznie zgwalcila ..i ze kazdy facet na jego miejscu zrobil by to samo i
      wiecie co dla mnie nie ma juz to najmniejszego znaczenia .. nie dosc ze nie moge
      patrzec na swojego meza to jeszcze dla mnie w tej chwili nasze wspolne zycie nie
      ma juz zadnego celu , znaczenia
      on bedzie mial sprawy nie sprawy a ja nie chce miec z tym nic wspolnego to i on
      sa dla mnie teraz takie brudne i wstretne ...
      jenak on nie daje mi odejsc .. mowi ze jak teraz ja i dziecko odejdziemy to on
      sie zabije .. i co ja mam teraz zrobic .. nie
      chce zyc razem ale osobno .. chce zyc zyciem pelnym spelniac marzenia i plany
      ale do spolki z nim to ja juz tego nie widze
      • akacjax Re: nowa 16.08.07, 08:43
        Twojego mężczyznę jako partnera na dalsze życie przekreśla nawet bardziej od tego co zrobił ciąg dalszy w postaci szantażu, czy próby manipulacji w słowach:
        jenak on nie daje mi odejsc .. mowi ze jak teraz ja i dziecko odejdziemy to on
        > sie zabije ..
        Bardzo potrzebujesz pomocy psychologicznej(on też-ale to jego problem!).
    • satelitka1 Re: nowa 16.08.07, 08:10
      Być może twój mąż jest winny popełnienia tego przestęstwa... a być może nie. Są
      "małolatki" 15- 17 lat, dla których seks z nieznajomym facetem jest jak
      podgryzienie cukierka. Są gimnazjalistki, które uprawiają "najstarszy zawód
      świata" za grosze - żeby mieć nowe perfumy, na "dragi" itd. Nie chce tu
      uogólniać - ale uprawianie seksu -a gwałt - to nie są tożsame pojęcia. Jak na
      razie wiadomo, że facet się z nią przespał - też świnia kalająca swoje gniazdo.
      Trzymaj się ciepło.
    • menab Re: nowa 16.08.07, 09:27
      Bardzo mi przykro.Naprawdę szczęście w tym nieszczęściu, że przed
      ślubem kościelnym to wyszło.
      • kornikuno Re: nowa 18.08.07, 03:22
        ..
        jak pisze Menab:
        "cale szczescie , ze przed slubem koscielnym"...
        coz - sa ludzie i taborety - bo co zmienia fakt " slubu
        koscielnego" ? czy przed czy ...po?
        Nic! dokladnie! Nic!
        zdrada (nawet bez koscielnego ok) pozostaje tym czym jest...

        Tutaj, jest tez oskarzenie o gwalt...i to nie zmienia postaci(
        zdrady)...ale , no nie wiem ( Twoj Malzonek wie..) jak to naprawde
        bylo...
        Kazda/y z nas byl nastolatkiem i rozne zachowania byly nam dane;
        moze fascynacja : mezcbzyzna dorosly, z pozycja, zawirowal w
        glowie...i...??????

        Nie zazdroszcze ! doprawdy strasznie trudna jest Twoja
        sytuacj/zycie....

        Zycze odwagi! i rozsadku ....




        • menab Re: nowa 20.08.07, 08:06
          kornikuno napisała:

          > ..
          > jak pisze Menab:
          > "cale szczescie , ze przed slubem koscielnym"...
          > coz - sa ludzie i taborety - bo co zmienia fakt " slubu
          > koscielnego" ? czy przed czy ...po?
          > Nic! dokladnie! Nic!

          Skoro przeszli tyle, żeby On mógł uzyskać unieważnienie ślubu
          kościelnego to było dla nich to bardzo ważne, pewnie dla niej.Zdrada
          faktu nie zmienia,ale przynajmniej być może nadejdzie kiedyś taki
          dzień, w którym będzie chciała wziąć ślub kościelny i wtedy będzie
          mogła to zrobić.Przynajmnie tyle na dzień dzisiejszy.Zawsze należy
          widzieć pozytywy.
          • nangaparbat3 Re: nowa 20.08.07, 09:13
            Daj spokój, jakie pozytywy.
            Według mnie uniewaznianie małzeństwa z którego ma sie dzieci jest delikatnie
            mowiac zastanawiajace.
            • menab Re: nowa 20.08.07, 09:20
              Skoro otrzymał takie unieważnienie, to coś musiało być.Ot tak nie
              udzielają...A pozytywne w tym jakże dołującym wątku jest to, że
              właśnie fakt zdrady wyszedł przed ślubem kościelnym, bo domniemywam,
              że dla autorki było to ważne. Jestem praktykującym katolikiem i
              bardzo boleję nad tym, że mimo rozwodu mój ex jest nadal moim
              mężem...
            • tricolour To poczytaj trochę... 20.08.07, 18:37
              ... informacji o sądach kościalnych, o podstawach do nieważności małżeństw...

              Dzieci nic nie mają do ważności małżeństwa.
              • nangaparbat3 Re: To poczytaj trochę... 20.08.07, 22:05
                Nie chodzi mi o sądy tylko o rodziców.
                Nie o prawo, tylko o prawdę. Patetycznie mówiac.
                ale tu sie patos nalezy.
                • tricolour No to ludzie szukają tej prawdy... 20.08.07, 22:28
                  ... co jest najczęściej zajęciem trudnym i długotrwałym.
                  • nangaparbat3 Re: No to ludzie szukają tej prawdy... 20.08.07, 22:46
                    Jasne. To jaka jest prawda - po uniewaznieniu dziecko jest slubne czy nie? a
                    moze to dla wierzących nie ma znaczenia?
                    • tricolour Ślubne... 20.08.07, 22:53
                      ... gdyby nie było slubu cywilnego byłyby nieślubne. "Ślubność" dzieci wynika z
                      przepisów prawa.
                      • aron95 Re: Ślubne... 20.08.07, 22:58
                        A nieślubne to bękarty
                      • tricolour A swoją drogą... 20.08.07, 23:05
                        ... to jest ciekawe zjawisko.

                        Ludzie, mający się za wierzących, nie mają żadnej wiedzy na temat procesów o
                        nieważnośc małżeństwa, ale opinie konstruują takie, że hej. Ten przykład z
                        dziećmi, to taki sztandarowy jest - ma wzbudzić poczucie winy, że nagle dziecko
                        dostanie po łbie, że rodzce mieli nieważne małżeństwo. Czysta manipulacja -
                        oczywiście z chrześcijańskim miłosierdziem i miłością do "nieślubnego" dziecka.

                        Niech ma gówniarz!
                        • aron95 Re: A swoją drogą... 20.08.07, 23:23
                          A masz jakieś przykłady ?
                          Jeśli dostają uniewaznienie kościelne to są to drastyczne przypadki .
                          I sądze ze sam byś przyklasnął że tak się dzieje
                        • menab Re: A swoją drogą... 21.08.07, 08:28
                          tricolour napisał:

                          > ... to jest ciekawe zjawisko.
                          >
                          > Ludzie, mający się za wierzących, nie mają żadnej wiedzy na temat
                          procesów o
                          > nieważnośc małżeństwa, ale opinie konstruują takie, że hej. Ten
                          przykład z
                          > dziećmi, to taki sztandarowy jest - ma wzbudzić poczucie winy, że
                          nagle dziecko
                          > dostanie po łbie, że rodzce mieli nieważne małżeństwo.

                          O dzieciach nic nie pisałam.
                          • tricolour Ja też nie pisałem do Ciebie... 21.08.07, 11:14
                            ... tylko do Nangi, co wprost wynika z drzewka.
                            • menab Re: Ja też nie pisałem do Ciebie... 21.08.07, 11:16
                              A, no to oksmileJa mam się za wierzącą i stąd przypuszczałam, że to
                              było do mnie.
                          • nangaparbat3 Ja pisałam. 21.08.07, 11:22
                            Chociaż jestem agnostyczką.
                            Pisalam, bo dla mnie przekreslanie przeszlosci, jesli sa dzieci, jest nie do
                            przyjęcia.
                            Rozwiodlam się, i nie zaluje, dlatego, ze przez parę dobrych lat bylam
                            szcześliwa, ale przede wszystkim dlatego, ze gdyby nie to malżeństwo,nie byloby
                            na świecie mojego dziecka.
                            Gdyby ex był draniem, przemocowcem, socjopatą i czym tam jeszcze tez bym nie
                            zalowala, bo jest dziecko. To, zadne inne.
                            Żebym nie wiem jak jeszcze kiedys kogos pokochala nie powiem, ze zwiazek z exem
                            był TYLKO pomylką, bo jest dziecko.
                            Nie miałam koscielnego ślubu, ale gdybym miała, nie starałabym sie udowodnić, że
                            go NIE BYłO - bo w mojej swiadomosci podważalabym tym samym istnienie dziecka.
                            To nie ma nic wspolnego ani z prawem, ani z religią.
                            • tricolour Jeżeli się postawi dziecko w centrum... 21.08.07, 11:27
                              ... to sie wyciąga wnioski na miarę tego centrum.
                              • nangaparbat3 słusznie 21.08.07, 11:52
                                jesli sie stawia w centrum ządania nowegopartnera/partnerki - analogicznie.
                                • tricolour Wtedy jest się głupim... 21.08.07, 11:59
                                  ... jeśli takiego żądającego człowieka nazywamy partnerem i chcemy z nim być.
                              • tricolour Niesłusznie... 21.08.07, 12:00
                                ... bo utrata dziecka oznacza zawalenie się świata...
    • adela38 Re: nowa 21.08.07, 08:12
      Gleboko wspolczuje- bardzo trudna sytuacja...Mysle jednak, ze nie mozesz dzialac
      pochopnie.Niewatpliwie zdradzil cie... moze z glupoty, dal sie poniesc chwili...
      potem zas chcial odejsc i zostawic dziewczyne, bo wasza rodzine, ta zas
      zaangazowala sie uczuciowo i postanowila mu "odplacic"...Taka wersja tez jest
      bardzo mozliwa...
      Poniewaz jestes osoba wierzaca (chcesz brac slub koscielny) i macie wspolne
      dziecko dobrze by bylo, gdybys jednak dala szanse na wyjasnienie calej sprawy,
      sama zas- jesli to "tylko zdrada" spokojnie sie zastanowila jak do niej sie
      ustosunkowac... i co on na to.Po tylu latach wspolnego i, domyslam sie,
      szczesliwego zycia (slub chcieliscie brac teraz) jednak powinnas dac sobie czas
      na przemyslenia i nie postepowac pochopnie.Co jesli nie jest winny gwaltu, a
      tylko cie "zdradzil" w chwili slabosci? Slub koscielny w takiej sytuacji, gdy ty
      nie jestes pewna czy chcesz przy nim pozostac powinien byc odlozony...
      • joanna9969 Re: nowa 21.08.07, 15:26
        On absolutnie nie byl w niej zaangazowany z tego co on tlumaczy
        zadzialalo jej prowokujace zachowanie i duzo alkoholu zreszta
        cale to zajscie tez nie bylo zbyt udane .
        Ja mysle ze moze i 16 latki sa fizycznie gotowe na sex , ba nawet
        zbiegiem okolicznosci ostatnio przeczytalam artykul ze az 40% z nich ma bardzo
        silny tak zwany "ciag na czlonka" ale ,
        psychicznie i emocjonalnie napewno nie i stad te oskarzenia.
        Jesli chodzi o przemyslenia to nic od tygodnia innego nie robie
        mam caly wachlarz emocji od odejscia natychmiast do dania jednak temu szansy ,
        jedno jest pewne padlo w naszym zwiazku zaufanie i w ogole
        cala radosc zycia i nie wiem czy moge tak dalej zyc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka