Dodaj do ulubionych

czy zrobiłą coś aż tak nie tak

19.08.07, 21:30
Moje dziecko miało dzisiaj spać u nie mojego już męza.Wrócili z
weekendu (ona, jej dziecko, mój nie już mąz i moja Mała). Mała się
dowiedziała, na wypadzie, ze tatus i pani (juz teraz nie pani tylko
ktos bliski) będą razem, zamieszkają razem (tak na marginesie sązę
sobą2 tyg.). A Mała jeszcze tydzień temu rysowała dom marzen, Pies,
tatuś i mamusia w jednym łóżku i tego typu klimaciki. Wracając do
tematu. Byłą chwile u mnie po powrocie, no i zwiozłam ją do niego.
Zaczełąm tam płakac, prosić, że chce spac u mnie bo się
stęskniłą.Ustąpiłam, było mi jej żal.Zabrałąm ją do siebie. No i mam
już czwarty telefon od mojego już nie męża, że gram dzieckiem, że
robie jemu na złosć, że się mszcze i takie tam klimaciki. Czy ja
naprawde zrobiłam źle?
Obserwuj wątek
    • misbaskerwill Dobrze zrobiłaś.... 19.08.07, 21:39
      ...i postaw mu ultimatum - albo panna albo dziecko.
      Niech z panną robi, co chce, ale - na razie i jeszcze długo - nie przy dziecku.

      Przekaż mu, że sąd rodzinny i psycholog przyznają Ci rację. Jeśli chce, może się
      o tym przekonać.

      Z nastolatkami trzeba rozmawiać twardo. W tym, z Twoim exem, póki mu rozum nie
      wróci.
    • tricolour Płacisz za niefrasobliwość... 19.08.07, 21:39
      ... za nieuświadomienie dziecka. Dziecko myślało, że rodzina w komplecie, gdy
      dawno po rozwodzie. Do tego Twoje nadzieje na powrót exa.

      Uważam, że sie mocno pogubiłaś. Chyba czas na profesjonalistę...
      • misbaskerwill Masz rację, ale... 19.08.07, 21:43
        ...jeszcze trzeba brać pod uwagę, że nawet dziecko "przygotowane" może nie
        chcieć zrozumieć, dlaczego tatuś przedstawia nową panią, bliżej przez niego
        poznaną... w zeszłym tygodniu.
        On przecież też ma rozum.
        To jego dziecko.
        Czy tylko Rafanetka ma dar używania mózgu i empatii z córką?
        • tricolour Rafanetka ma napisane... 19.08.07, 21:47
          ... komu jest powierzona OPIEKA - wyraźnie na wyroku.

          Od tego się zaczyna, a dopiero potem jest reszta. To Rafanetka decyduje o
          dziecku i jak cos sie jej nie podoba, to tatuś won za drzwi. Razem z nową babą.
          • z_mazur Re: Rafanetka ma napisane... 19.08.07, 21:51
            Nie znam wyroku rafanetki, ale opieka może być przyznana obojgu rodzicom i tylko miejsce pobytu dziecka określone przy matce (tak np. jest w moim przypadku).
            • tricolour Niech będzie "miejsce pobytu"... 19.08.07, 21:54
              ... bo to i tak określa stan "podległości". To facet ma prosić, a żona decyduje
              o dobru dziecka.
              • z_mazur Re: Niech będzie "miejsce pobytu"... 19.08.07, 22:47
                No nie do końca, bo skoro opieka należy do obojga rodziców, to oboje powinni czuć się odpowiedzialni za jakość tej opieki.

                A to że z jednym dziecko przebywa dłużej niż z drugim to tylko drugorzędna kwestia.
                • tricolour Może i powinni... 19.08.07, 22:52
                  ... ale jak jednemu odbiło, to drugie ma być na miejscu.
          • tricolour Facet może się zakochał... 19.08.07, 21:51
            ... i pierdolca dostał. Nie znasz tego?

            Może mysli, że wraz z nową babką i dwójką dzieci będa szczęśliwą rodziną... po 2
            tygodniach znajomości... mniejsza z tym.
      • rafanetka Re: Płacisz za niefrasobliwość... 19.08.07, 21:51
        Dziecko wiedziało,że koniec. Nigdy nie dałam jej nadziei że będziemy
        razem. A ze ma marzenia. Ale i one były przeze mnie prostowane.
        Mylisz się w względzie, a ja chyba zaczynam przeglądac wreszcie na
        oczy.
        • tricolour Ja się chętni pomylę... 19.08.07, 21:53
          ... bys doszła do siebie i zaczęła kierować swoim życiem.
        • tricolour I jeszcze jedno... 19.08.07, 21:59
          ... żeby ex Cię szanował, to musi czuć w Tobie partnera do WOJNY. Wtedy nie
          będzie wojny, a będą w miarę sensowne relacje oparte na uzbrojonym potencjale...

          Tak najczęściej bywa... jak w życiu.
          • der1974 Re: I jeszcze jedno... 19.08.07, 22:09
            Życie pokazuje, że to prawda jest. szkoda tylko, że mówimy o dziecku.
          • rafanetka Re: I jeszcze jedno... 19.08.07, 22:13
            ma partnera,zawsze miał i zawsze to lubił. ale jak gra dzieckiem to
            ja wysiadam. On sie chyba tak ślepo zakochał,bo odkąd jest z nią to
            zaczął miec dziwne teorie.Wcześniej ich nie było.jakoś wcześniej
            było normalne , ze podwiózł Małą i chwile pogadał i takie tam. teraz
            sam wypuszcza ją z domu (3 pietro) do mnie do samochodu i uwaza że
            tak lepiej.Jak ja ją do niego wioze, to nie mam prawa wejśćz nia
            tylko zostaje odprawiona przy domofonie.Amała wiecznie miałamówione,
            ze tatuśi mamusia zostają przyjaciółmi,dobrymi kumplami. A od 2 tyg
            to nie działa i Mała to widzi.
            • tricolour No żesz jasna dupa! 19.08.07, 22:15
              On to, on tamto, on tak albo siak. A Ty gdzie?

              Jak się zaraz zdeneruję, to Nanga zadzwoni do Anji i mnie wywalą - przez Ciebie,
              prawda?

              smile
              • rafanetka Re: No żesz jasna dupa! 19.08.07, 22:26
                Hehe, zabiłeś mnie. Śmieje się. No i nie denerwuj się, życia szkoda.
                A,ze tyłeczek kościsty mam to fakt i że dam rade to tez fakt.
                • tricolour Masz dać radę... 19.08.07, 22:27
                  ... smile)
              • misbaskerwill Popieram Przedpiścę! 19.08.07, 22:28
                Nie tylko w kwestii dupy.
                Rafanetko! W momencie, gdy jeden z rodziców jest chwilowo niepoczytalny, dziecku
                pozostaje tylko ten drugi. Czyli Ty.
                Jak się da, spróbuj uwidocznić exowi, że nie robisz tego "z zemsty", lecz ze
                względu na psychikę WASZEGO dziecka.
                Poradź mu konsultację u psychologa dziecięcego, wspólną, jeśli Ci nie wierzy.
                Jak nie zrozumie - po prostu bądź twarda, czekaj, aż jemu stan ogłupienia przejdzie.

                Jak napisał Tri, dziecko decyzją sądu przebywa z Tobą.
                I naturalnie Ty marsz pierwszeństwo decydować, co jest dla niej dobre.
                Jeśli ex się nie zgadza - ma prawo odwołać się do sądu.
                A sąd jego chwilowym euforiom racji raczej nie przyzna...
                ale nie decydujmy za sąd.smile
                • tricolour Przedpiśca dziękuje za piękne określenie... 19.08.07, 22:33
                  ... poczułem się częścią Natury, czegoś Wielkiego i Pełnego. Nie myślałem o
                  sobie jako o piścy.

                  smile))

                  • misbaskerwill Fakt, to piękne określenie... 19.08.07, 22:39
                    ... ale "pożyczyłem", nie jestem twórcą tak pięknych słów. smile

                    Mam nadzieję, że to słowo nie ma jakiegoś dodatkowego znaczenia ;P
                • rafanetka Re: Popieram Przedpiścę! 19.08.07, 22:38
                  widzisz mną kieruje jedno,dobro dziecka. On kocha tatusia. Ja nie
                  mam sumienia jej go zabierac. Ja mało mściwa jestem i nie wiem skąd
                  on wziął takie teorie. Bo przeciez mnie zna.Ja dla małej jestem
                  gotowa na wiele.
                  • misbaskerwill Rafanetko! Dla kogo? 19.08.07, 22:44
                    rafanetka napisała:

                    > widzisz mną kieruje jedno,dobro dziecka. On kocha tatusia. Ja nie
                    > mam sumienia jej go zabierac. Ja mało mściwa jestem i nie wiem skąd
                    > on wziął takie teorie. Bo przeciez mnie zna.Ja dla małej jestem
                    > gotowa na wiele.

                    Dla małej? Czy dla niego?

                    Bo to on chce małej pokazywać, jak mu fajnie z nową panią.
                    A mała woli po takich atrakcjach spać u Ciebie.

                    Więc dla jej dobra, musisz dotrzeć do jego rozumu.
                    Metodami pokojowymi, lub mniej pokojowymi.
                    Musisz przeczekać z małą ten "atrakcyjny" okres, kiedy jego dobro zupełnie mija
                    się z dobrem córki.
                    Jak tylko tatuś "wróci", będziesz ją mogła spokojnie "oddać".
                    Ona ma prawo do spotkań z ojcem, Ty masz prawo żądać, by przy tych spotkaniach
                    nie było osób trzecich, które źle wpływają na dziecko.
                    Dowód - opinia psychologa.
                    Jeśli tego nie zrozumie, może się to skończyć pozwem.
                    Ale chyba szybciej mu przejdzie fascynacja. Jemu, albo nowej pani.
                    • rafanetka Re: Rafanetko! Dla kogo? 19.08.07, 22:50
                      Mała jutromiał iść z nową panią do pracy. Hmm, jakas kochana
                      duszyczka zaproponował mi że moze moją córcie przygarnąć. Chyba
                      spróbuje. Może warto. Wiem jedno. Warto miec takie duszyczki.
                      • panda_zielona Re: Rafanetko! Dla kogo? 20.08.07, 13:36
                        rafanetka napisała:

                        > Mała jutromiał iść z nową panią do pracy. Hmm, jakas kochana
                        > duszyczka zaproponował mi że moze moją córcie przygarnąć. Chyba
                        > spróbuje. Może warto. Wiem jedno. Warto miec takie duszyczki.

                        Po tym co napisałaś wcześniej,że mała płakała i nie chciała zostać u
                        taty i jego next,pozwalasz żeby szła z nową panią do pracy? Nie
                        rozumiem Cię.
                  • tricolour Napisz sobie na kartce... 19.08.07, 22:46
                    ... "jak rozumiem słowa 'dobro dziecka'".

                    Napisz - zobaczysz jakie bzdury tu wypisujesz. "Nie mam sumienia" - a kto tu
                    mówi o sumieniu?
                    • rafanetka Re: Napisz sobie na kartce... 19.08.07, 23:07
                      mam napisane. Zdziwiłbyś się ile tego jest.Nr 1. Kontakty z
                      tatusiem, nieograniczone kontakty.
                      • tricolour Bzdura! 19.08.07, 23:10
                        Na pewno nie numer jeden. Numerem jeden jest spokój i bezpieczeństwo - ojciec
                        tego nie gwarantuje, a wręcz przeciwnie.

                        Nieograniczone kontakty - wiesz w Stanach jest jest takie biuro CPS (Children
                        Protect Service) - obawiam się, że za taki tekst, to odebraliby Ci dziecko - za
                        nieodpowiedzialność.

                        • rafanetka Re: Bzdura! 19.08.07, 23:15
                          pieprzysz trzy po trzy. Nie wiem, chcesz mnie dobić. Co mi po
                          stanach? Kocham Małą, ot i tyle .
                          • misbaskerwill :)))) 19.08.07, 23:26
                            rafanetka napisała:

                            > pieprzysz trzy po trzy. Nie wiem, chcesz mnie dobić.

                            Już tu jakieś aluzje o charakterze seksualnym widzę, ale jeszcze ośmielę się
                            wtrącić w dialog wink.
                            Tri w danej chwili nie wykonuje tej czynności, o którą Go posądzasz (?).
                            Piszę prawdę, choć ww. biuro ma złą sławę w niszczeniu życia niewinnym tatusiom
                            (oskarżając ich o molestowanie, bo np. przy kąpaniu dziecka zdjęli majtki).
                            Natomiast ogólnie, kontakty rodzica z dzieckiem są pożądane, ale mogą i powinny
                            zostać ograniczone, gdy dziecku szkodzą. Dla dobra dziecka.
                            To jest chyba podstawa kodeksu rodzinnego big_grin
                            • misbaskerwill Re: P.S. 19.08.07, 23:30
                              > Piszę prawdę, choć ww. biuro ma złą sławę w niszczeniu życia niewinnym tatusiom
                              > (oskarżając ich o molestowanie, bo np. przy kąpaniu dziecka zdjęli majtki).

                              Dla jasności, chodziło o zdjęcie majtek dziecka, które jest kąpanesmile. Tudzież
                              umycie mu pupy. Nic więcej. Naprawdę.
                              Takie horrory, na razie, na szczęście, tylko w pięknej Ameryce.
                        • sylwiamich Re: Bzdura! 20.08.07, 08:49
                          Tri...zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości.I raczej to Ty
                          rafanetko pieprzysz.Miłość musi być mądra, inaczej jest patologiczna.
                          Do cholery kobieto...ocknij się. On to, on tamto.I Ty...dobro
                          dziecka...blabla. Chyba Ci się w głowie pomieszało dobro dziecka i
                          niewchodzenie w drogę małżonkowi.Co Ciebie obchodzi czy on zna panią
                          po tygodniu, po roku czy całe życie? To jego sprawa. Jesliby pani
                          krzywdziła dziecko...masz prawo interweniować. Gdy boisz się o
                          bezpieczeństwo dziecka i chcesz żeby odprowadzał ją pod drzwi
                          mieszkania, samochodu...masz prawo grzecznie wytłumaczyć i zażadać
                          wykonania.I daj już sobie spokój z tym swoim byłym. On nie chce być
                          Twoim przyjacielem. Nie chce wchodzić z Tobą w pogaduszki. Nie
                          musisz Tłumaczyć dziecku jak wyglądają Twoje układy z byłym mężem.
                          Jej ojcem jest obecnym...ale Twoim Byłym. Brzydko Cię widzę.



                          Chcesz żeby dziecko schodziło na dół z ojcem? Wytłumacz mu to
                          grzecznie i zażadaj wykonania.Uważasz że
          • chalsia Re: I jeszcze jedno... 08.09.07, 23:24
            tricolour napisał:

            > ... żeby ex Cię szanował, to musi czuć w Tobie partnera do WOJNY.
            Wtedy nie
            > będzie wojny, a będą w miarę sensowne relacje oparte na uzbrojonym
            potencjale..
            > .
            >
            > Tak najczęściej bywa... jak w życiu.

            w moim przypadku okazało się to nieprawdą
    • lilyrush Re: czy zrobiłą coś aż tak nie tak 20.08.07, 09:38
      Ja chyba czegoś nie rozumiem...jak to juz po formalnym rozwodize
      Twoja Mała nadal jest przekonana, ze Wy bęidze cie razem. Chyba
      logiczne jest, ze skoro sięrozeszliście o kazde z was ma prawo do
      kogoś nowego. Tatuś znalałi o co chodzi? Że 2 tygodnie temu? I co z
      tego. Miłość od ierwszego wejrzenia tez się zdarza...
      Gdzieś popełniliście poważny bład..jak Mała zareaguje, jak Ty
      bęidzesz kogoś miała????
      • z_mazur Re: czy zrobiłą coś aż tak nie tak 20.08.07, 09:48
        Chodzi też o zachowanie w obecności dziecka i tej trzeciej osoby.
        To wymaga sporej delikatnośći. Dobrze na początku zorganizować
        jakieś niezobowiązujące przypdkowe spotkanie, gdzie dziecko po
        prostu pozna nową osobę, potem można powoli przyzwyczajać dziecko
        do dużej obecności tej trzeciej osoby w życiu.

        Jasne, że zdarza się miłość od pierwszego wejrzenia, ale znacznie
        częściej zdarza się zauroczenie od pierwszego spojrzenia, które po
        kilku tygodniach znajomości się kończy. Na pierwszy rzut oka trudno
        je od siebie odróżnić, więc chyba lepiej podchodzić do tego z
        lekkim dystansem
        • sylwiamich Re: czy zrobiłą coś aż tak nie tak 20.08.07, 12:49
          Z mazur...dajmy temu tacie układać sobie życie po swojemu.Ty masz
          swoje wartości, on swoje. Skąd w ludziach tyle pewności że ich
          metoda jest tą właściwą? Przecież małej nie dzieje się krzywda. I
          nikt mnie nie przekona, że zadzieje się, gdy pani po miesiącu
          zniknie z życia tatusia.Dodam że ja do domu byle kogo nie
          przyprowadzam. I raz jeden jedyny przyprowadziłam...wydawało mi się
          nie byle kogo.I też zniknął. Dzieci pytają o niego czasami....ale
          żeby z tego powodu miały schiza?
          • z_mazur Re: czy zrobiłą coś aż tak nie tak 20.08.07, 13:00
            Ależ ja nie mam nic przeciwko jego układaniu sobie życia.

            Tu chodzi o dziecko i jego uczucia i osobiście uważam, że dzieje
            jej się krzywda skoro zareagowała tak jak zareagowała po tym
            spotkaniu z ojcem i jego partnerką.

            Wszystko zależy od dziecka i jego stosunku do rodziców i sytuacji
            w jakiej się znajdują. Moja córka np. pyta czasem czy kogoś
            poznałem i czy z kimś się spotykam, ale dopóki nie będę
            przekonany, że to coś pewniejszego, to nie mam zamiaru
            przedstawiać córce wszystkich nowopoznanych pań, które pojawiły
            się w moim życiu. Tym bardziej, że trochę inna jest sytuacja
            rodzica, który na codzień jest z dzieckiem a inna tego który tylko
            z doskoku się z nim spotyka. Da się na prawdę pogodzić spotkanie
            z dzieckiem, ze spotkaniami z nowopoznaną kobietą.
            • sylwiamich Re: czy zrobiłą coś aż tak nie tak 20.08.07, 13:15
              I o tym mówię...Ty masz takie podejście...tata tej dziewuszki inne.
              Jego bajka. Mój były w trakcie mojego małżeństwa brał dzieci i
              spotykał się z nimi i inną panią.I co? Nie umarli przcecież. Psychoz
              żadnych nie mają. Czemu? Bo MI to nie przeszkadzało. A dzieci widzą
              świat naszymi oczami, co wielokrotnie podkreślam. Ja nie miałam
              problemu...oni też nie.Nie ma co przeceniac roli nowych partnerów w
              zyciu dziecka.To mama i tata są najważniejsi
              • z_mazur Re: czy zrobiłą coś aż tak nie tak 20.08.07, 13:24
                Ależ to nie o to chodzi.

                Można się spotykać i spotykać. Ważne jest poza tym na ile dziecko
                pogodziło się już z faktem rozstania rodziców. Brutalne stawianie
                dziecka przed faktem, że rodzice już nie będą ze sobą i walenie
                go między oczy nową kobietą, to po prostu nie liczenie się z
                uczuciami dziecka.

                I właśnie tą jego nieudolność i nieliczenie się z uczuciami dziecka
                oceniam. Chyba mam do tego prawo?

                I jeszcze jedno dzieci nie umierają od wielu rzeczy, rzeczywiście
                są w stanie wiele znieść, ale można im jednak tego oszczędzić,
                właśnie licząc się z ich uczuciami. Kiedyś stosowanie kar
                cielesnych było normą i jakoś dzieci od tego nie umierały
                (przynajmniej nie wszystkie i nie od razu) co nie znaczy, że
                powszechne stosowanie kar cielesnych jest dla dzieci dobre.
                • sylwiamich Re: zejdżcie z tych dzieci 20.08.07, 13:49
                  A ja mam podejrzenie że mała szybciej pogodziłaby się z faktem
                  rozejścia rodziców, gdyby rodzice się z tym całkiem pogodzili.Wtedy
                  mama nie miałaby problemów ze stawianiem granic, wtedy tata dwa
                  tygodnie po próbach powrotu nie obnosiłby się z nową panią.A
                  wszystko w imię miłości do dziecka...dajcie spokój....
              • akacjax Re: skutki widoczne u dzieci 09.09.07, 07:12
                Przekonałam się, ze to, co pozornie nie zabiło...u dzieci przeciwnie niż u dorosłych niekoniecznie wzmacnia. A na pewno wyłazi w wieku 15-18 lat. Mam dwóch dorosłych juz synów, wiem o czym piszę. To, co mnie wydawało się nie działać absolutnie na nich, okazało się w efekcie traumą do terapii.
                I dlatego byłabym bardzo ostrożna w ocenie nawet pojedynczych, pozornie mało stresujących dziecko zdarzeń.
    • elein Re: czy zrobiłą coś aż tak nie tak 20.08.07, 20:24
      A ile lat ma dziecko nowej kobiety exa? Jaki ma kontakt z twoią
      córką? Czy ex się zawsze tyle dzieckiem zajmował czy mu potrzebne do
      towarzystwa dla drugiego, zeby dzieciaki się soba zajęły wzajemnie..
      Abstrahując od pobudek, nie możesz się godzić na wszystko co ktoś
      chce jeśli na tym ucierpi dziecko, nawet gdy to ex mąż. To Ty musisz
      mieć z góry plan na wychowanie dziecka i na to co dla niego dobre,
      dopuszczalne. Reszcie dać spokojny ale zdecydowany odpór.
      • tricolour Mowy nie ma... 20.08.07, 20:26
        ... Rafanetka za podstawowe dobro dziecka uważa "nieograniczony kontakt z
        ojcem". No... wczoraj jeszcze tak uważała...
        • elein Re: Mowy nie ma... 20.08.07, 20:30
          Nie każdy jest mądry od razu i nie popełnia błędów. Byle szybko się
          zorientować co jest błędem..
          • rafanetka Re: Mowy nie ma... 20.08.07, 20:37
            To orientowanie się trochę boli. Ale dam rade smileMUszę.
            • elein Re: Mowy nie ma... 20.08.07, 20:39
              Dasz radę. Tylko jakiś trening z asertywności i stanowczości
              powinnas sobie zafundowac.
              • rafanetka Re: Mowy nie ma... 20.08.07, 20:48
                Może masz racje,moze warto pomyśleć.
                • elein Re: Mowy nie ma... 20.08.07, 20:59
                  Sama wiem, że czasem w dobrej wierze daję sobie włazić na głowę
                  niektórym manipulującym bezskrupułowcom i muszę się potem się nieżle
                  namęczyć, żeby ich z siebie zrzucić na normalny poziom, niekiedy
                  robiąc przy tym głupoty.

                  A dla dziecka jest ważne, żeby mogło brać przykład z konsekwentnej,
                  poukładanej matki, która od początku wie jak "wszystko" ma wyglądać.
                  Więc na błędy nie masz czasu, trzeba byc mądrą od zaraz i zapewnić
                  dziecku spokój a od otaczajacych małą dorosłych wymagać
                  odpowiedzialności. Bezwzględnie.
                  • to.ja.kas Re: Mowy nie ma... 10.09.07, 14:30
                    Jakiś schiz Rafi jak to sie czyta. Na co Ty pozwalasz swojemu
                    eksowi???
                    Mała płakała chciała zostac u Ciebie (dziecko oddano pod opieke
                    Tobie w decyzji sądu)...i tata z tego powodu robi wyrzuty Tobie (nie
                    wiem jak jej, ale moze tez...nie wnikam)....wpedzacie w poczucie
                    winy Małą, wpedzacie w poczucie winy siebie (no napewno Ty sie
                    wpedzasz w takie niekomfortowe uczucie)....Kobieto ocknij sie, bo to
                    jak sie zachowujesz to jakas permanentna bzdura....
                    Mała płacze ze nie chce zostac u taty bo przezyła szok, ze tata ma
                    nowa pania a Ty wysyłasz ja do pracy własnie z ta panią???(tak to
                    zrozumiałam)jak mi ktos wyjasni gdzie tu dobro dziecka to odklikam
                    co napisałam.
                    Ale delikatnosci w podejsciu do dziecka i jego uczuc to ani Ty ani
                    Twój eks nie ma....moze zwolnijcie...a jak tata nie potrafi to moze
                    Ty wez na wstrzymanie i układajcie sprawy tak by dziecku sie to
                    czkawką nie odbijało.
                    Ja mam jeszcze jedno pytanie:czy dziecko wie gdzie ma dom?Gdzie
                    mieszka?Z kim? Bo ja na miejscu Małej to juz bym sie pogubiła. I
                    napewno nie wiedziałabym z kim mieszkam, kto sie mna opiekuje na
                    codzien ...

                    Pewnie ze kontakty z nexia nie musza byc szkodliwe....o ile Ty, eks,
                    nexia macie wyczucie a nie ze w ciagu dwóch tygodni przewracacie
                    zycie dziecka do góry nogami......a Ty na to pozwalasz.

                    Kontakty ok, dobre układy ok, akceptowanie nowej pani ok....ale na
                    litosc boska, a jak sobie eks zazyczy by Mała mówiła do niej "mamo",
                    bys Ty tylko w weekendy od czasu do czasu mogła sie z Mała spotkac
                    pod kontrola eksa i nexi tez sie zgodzisz???????

                    Badz do jasnej anielki konsekwentna dla dziecka. Oczywiscie nie
                    namawiam Cie do staniecia w poprzek eksowi i jego nowej milosci bo
                    to tez dla Małej dobre nie bedzie (tak jak ppisała Sylwia)...ale
                    skup sie i zastanów sie jak zagwarantowac w tej nowej rzeczywistosci
                    poczucie bezpieczenstwa i komfortu swojemu dziecku a nie eksowi i
                    jego pani.

                    Brrrr az mnie trzesie
                    • to.ja.kas Re: Mowy nie ma... 10.09.07, 14:31
                      Poza rtym tak chetnie i czesto zawozisz eksowi dziecko (na kazde
                      skinienie), tak zgadzasz sie na ograniczenie w zyciu dziecka Ciebie
                      ze zaczyna to wygladac jakby było Ci to na reke....dobro dziecka to
                      równiez mama ktora chce dziecku poswiecic czas....duzo czasu
                      • to.ja.kas bardzo madra wypowiedz chalsi 10.09.07, 14:34
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=68559389&a=68720305
                      • rafanetka Re: Mowy nie ma... 10.09.07, 15:27
                        Nie na każde skinienie, umowa była taka, ze to on odbiera Małą ze szkoły. Ja
                        wracam z pracy i ja odbieram od niego. Wcześniej to nieźle funkcjonowało, choć
                        nie do końca. Bo mała wtedy u teściów siedziała a tatuś balował z bezdzietnymi
                        panienkami. A tak poza tym to jakoś cięzko latac po dolnym ślasku i szukać
                        dziecka z tatusiem i nową pania i jej córeczką. A mój ex uważa że to nic złego i
                        czego sie czepiam. I co z tego, ze mu mówie żby jej nie brał. On i tak robi
                        swoje i ma to gdzieś. A na razie jakos nie widze oczyma wyobraźni jak moje
                        dziecko os exa odbiera policja. Może kiedys dorosne moze tak zrobie, na razie
                        jakos nie wyobrazam sobie
                        • to.ja.kas Re: Mowy nie ma... 10.09.07, 15:30
                          Kochana nie policja, Rafi nie strzelaj do muchy z armaty....poczytaj
                          poprzedni watek...ureguluj sprawe kontaktów jesli zyczliwa rozmowa z
                          eks nie pomaga...bo jak sama widzisz, ze córce tez z tym wyrywaniem
                          jej sobie nie jest dobrze. Ja trzymam kciuki....naprawde.
                          • rafanetka Re: Mowy nie ma... 10.09.07, 15:40
                            zamierzam uregulować bo wiem że inaczej nie dam rady. pewnie nawet jak sad coś
                            ustali to mój ex będzie kombinował. Mi po prostu ciężko w ciągu tygodnia coś
                            konstruktywnego wymyślić. Ex który wcześniej się Mała nie za bardzo interesował.
                            teraz małymi krokami chce mi ja odebrać. wcześniejsze ustalenia ma gdzieś. to co
                            kiedyś uznawał za słuszne i logiczne teraz już takie nie jest (bo mu juz tamto
                            nie pasuje). A on lubi jak jest tak jak on chce. I po trupach do celu. A ja po
                            prostu nie wiedziałam jak to ugryźć.
                        • cathy_bum Re: Mowy nie ma... 10.09.07, 15:50
                          Rafanetko, nie ma co głowy chować w piasek. Wystąp o uregulowanie
                          kontaktów. Przecież to nie oznacza, że tata nie będzie mógł się z
                          córką widywać częściej niż wskazuje na to wyrok - jeśli zechcesz.
                          Ale Tobie to unormuje sytuację. Ex zobligowany wyrokiem sądu będzie
                          musiał odwieźć dziecko na Twoje żądanie. Kocha córkę, więc watpię,
                          żeby chciał ją oddawać w asyście policji. Wiele osób sprawujących
                          bezpośrednią opiekę przekonało się, że w takich spornych sytuacjach
                          sądowe uregulowanie kontaktów czyni cuda.
                          Domyślam się, że sytuacja jest trudna. Na podstawie Twoich
                          wypowiedzi widzę, że mimo rozwodu funkcjonowaliście niedawno jako
                          taka para-rodzina i rozmyślałaś o powrocie do exa. Wiadomo, że w
                          takiej sytuacji jego ciągłe "przejmowanie" córki nie było żadnym
                          problemem. Kiedy sytuacja się zmieniła, ex zapewne uważa, że Twoje
                          zachowanie jest związane z zazdrością i urażoną dumą. I tym bardziej
                          próbuje na Tobie wymuszać ustępstwa. Olej to, że powiem nieładnie.
                          Tobie przyznano bezpośrednią opiekę nad córką i czyń wszystko, żeby
                          jej było dobrze. To, czy exowi to pasuje jest w tym momencie bez
                          znaczenia.
                          Ja też w początkowym etapie normowania się kontaktów exa z córką,
                          kiedy ustalałam jakieś tam terminy, słyszałam, że "robię mu na złość
                          z zazdrości". Nie daj się wpędzić w poczucie winy. Niech sobie gada.
                          Wyjdziesz na wstrętną ex? Najwyżej next poskarży się w neciewink
                          Twoja córka potrzebuje bezpieczeństwa i spokoju. A taka szarpanina
                          wcale nie polepsza jej kontaktów z tatą. Psuje się Twoje nastawienie
                          do exa, jego do Ciebie - dziecko to czuje. Poczucie winy
                          czy "zdradzania" jednego rodzica też jest paskudne. To ONA
                          potrzebuje normalizacji tych relacji.
                          • rafanetka Re: Mowy nie ma... 10.09.07, 15:57
                            Tylko on jej wcześniej nie zatrzymywał u siebie na noc. Co najwyzje odebrał ze
                            szkoły i podrzucał teściom (twierdził, ze Mała lubi tam byc). Odwiedzał nas
                            często, wypijał kawkę i jechał. Trudne jest dla mnie to, ze pracuje we Wrocławiu
                            i on odbiera małą ze szkoły ja tej możliwości nie mam. Od jutra mam nianie która
                            będzie to robić. Nie wiem co na to ex (jest na 10 dniowym wypadzie na żagle).
                            Jak on ją odbierał to potem gdzieś zabierał i nie wracał. Jakos warowanie pod
                            jego domem lub jej żeby zabrać Małą byłoby co najmniej dziwne. Zreszta nie
                            koniecznie wracali na noc do domu.
                            • cathy_bum Re: Mowy nie ma... 10.09.07, 16:07
                              Ja Ci powiem, co na to ex. Wścieknie się i zarzuci Ci, że
                              ograniczasz mu kontakty z dzieckiem itd. I trudno. Wszystkim nie
                              dogodzisz. A on jest dla Ciebie już obcym człowiekiem i masz pełne
                              prawo mieć jego zdanie w tzw. poważaniu. Ty sprawujesz opiekę na co
                              dzień, ty ustalasz reguły gry.
                              Rozumiem, że zależy Ci na kontaktach dziecka z tatą. To jasne. Ale
                              to nie znaczy, że masz być w gotowości na każde skinienie ex. A
                              Mała, która wraca do mocno zdenerwowanej mamy, najczęśniej po
                              jakiejś słownej przepychance rodziców, też traci. Do tego traci to
                              co dla dzieci bardzo ważne - stabilizację.
                              Powtarzam jeszcze raz - ustalenie kontaktów nie oznacza, że tacie
                              nie wolno się spotkać z dzieckiem w innym terminie, czy przedłużyć
                              spotkania. Może, ale za Twoją zgodą.
                              • anja_pl Re: Mowy nie ma... 10.09.07, 16:24
                                rafanetko,
                                spróbujcie żyć własnym zyciem, Ty i Twoja córka, jak sie tatuś
                                znajdzie to ok, jesli nie to będzie miały Wasze własne zycie, takie,
                                którego brak taty nie rozbije,

                                troche mi to czasu zajęło, aby to zrozumieć,
                                tez czekaliśmy na telefon czy może tata sie pojawi i zabierze dzieci,
                                teraz się zmieniło,
                                nie obchodzi mnie co myśli, jakie ma plany, jego życie,
                                nawet jak próbuje mi cos przez telefon nawrzucać, to odkładam
                                słuchawkę,
                                jak pisze idiotyczne sms'y czy maile to je ignoruję,

                                to jest obcy facet i nie ma żadnego prawa mówić mi co ja powinnam, a
                                czego nie powinnam,
                                przecież sam wystąpił o ograniczenie praw rodzicielskich ze swojej
                                strony,

                                i może zadzwoni w tym tygodniu, a może nie...
                                mnie to jest juz obojętne,

                                dzieci: zrozumiały także, że na tatę nie moga liczyć...
    • olowa Re: czy zrobiłą coś aż tak nie tak 10.09.07, 15:09
      Moje uwagi po przeczytaniu wszystkich postow:
      po pierwsze - rafanetka faktycznie zbyt ulegla i niejako wyczuwa sie
      lęk przed jakimkolwiek zgrzytem, nerwem bylego...zle, zle...Bo to,
      czego ona faktycznie chce gdzies po drodze sie rozmywa...
      po drugie - sylwia chyba nadto narzucasz innym z kolei swoj punkt
      widzenia...To, ze TOBIE nie przeszkadzaly inne kobiety Twojego
      bylego i ze TWOJE dzieci nie umarly od tych kontaktow - to TWOJE,
      ale moze inne dzieci inaczej reaguja, kazda sytuacja-rozwod-nowi-
      starzy ludzie wokol to INNA i ODMIENNA sprawa, jak dziecko placze -
      to mu zle!
      a po trzecie - chyba faktycznie jesli ktos tu jest przez
      zasiedzenia, psioczy, patrzy z gory...to sie nie robi przyjaznie i
      az sie nie chce prosic o pomoc i pytac o rade...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka