amk79
30.08.07, 23:34
wczoraj odwiedzila nas tesciowa bo sie chciala zobaczyc z wnuczka.
nie widziala jej poltora miesiaca bo byla na mazurach gdzie bawil od
miesiaca rowniez moj jeszcze maz. jak bywal w miedzyczasie w wawie a
bywal to mi mowil ze tesciowa wyje ze sie z mala nie moze widziec.
ale jak mu mowilam zeby malej klimat zmienic i pojechac z nia tam to
mi powiedzial ze to nie bedzie tak jak ja chce tylko tak jak on
chce. wiec zadzwonilam do tescia i powiedzialam ze synek sobie nas
nie zyczy ale skoro chca mala zobaczyc to ja sama moge przyjechac z
mala (ma 5 miesiecy), tesc mi powiedzial ze musi z synkiem pogadac
bo nie chce mu niezrecznych sytuacji robic!!!! dodam ze stanowisko
moich tesciow na to ze moj szanowny maz ich synek nas oposcil i cale
lato z kolegami po polsce jezdzi a wlasnej corki nigdzie nie raczyl
zabrac jest: nie chcemy sie wtracac.
no a wychodzac ze wczorajaszej wizyty tesciowa mowi do
mnie: "chcialabym anusie widywac raz w tygodniu". myslalam ze jej
j... ale sie powstrzymalam. zastanawiam sie czy do niej nie
zadzwonic i jej nie wygarnac? co byscie poradzili?