Dodaj do ulubionych

Embargo informacyjne

14.09.07, 13:02
Cześć wszystkim,

Słowem wstępu:
Rozwiedliśmy się miesiąc temu. Małżeństwem byliśmy kilkanaście lat.
Mamy 2 córki. Kilka miesięcy temu wyprowadziłem się ze wspólnego
mieszkania, bo nasze życie już dawno legło w gruzach (absolutny brak
porozumienia, a przez ostatni rok nawet elementarnej komunikacji) i
zawiodły wszelkie próby naprawy związku.

A przechodząc do sprawy:
Chodzi o to, że moja ex kategorycznie zabroniła córkom udzielania mi
jakichkolwiek informacji na wszelkie tematy, dotyczące ich życia w
domu i wszystkiego, co się w ich domu dzieje.
Mam bardzo dobry kontakt z córkami, widuję się z nimi dość często,
codziennie rozmawiamy telefonicznie, jeździmy razem na wakacje, etc.
Dużo rozmawiamy i, siłą rzeczy, pojawiają się tematy związane z ich
życiem w domu. I tu zaczna się problem. Córki (szczególnie starsza)
mówią" "Tata, nie mogę Ci tego powiedzieć, bo mama mi zabroniła".
Zauważam też, że wyraźnie się przy tym denerwują. Nie pytam zatem
dalej i rozmowa się ucina. Dochodzi do tego, że mam coraz mniej
informacji na temat ich warunków bytowych w domu i w ogóle ich
spraw, bo córki boją się, że z czymś "się wygadają". Wiedząc o tym
zakazie nie pytam ich już o wiele spraw, bo chcę uniknąć ich stresu.

Próbowałem na ten temat porozmawiać z ex, ale usłyszałem tylko, że
skoro się wyprowadziłem, to nie mam prawa wiedzieć niczego, co
dzieje się w moim dawnym mieszkaniu.

Nie wiem, co o tym myśleć, dlatego proszę was o sugestie co robić i
czy w ogóle coś z tym robić? Niepokoi mnie to bardzo, bo widzę, że
córki są coraz bardziej zestresowane tym zakazem, a zakres tematów
objętych embargiem się zwiększa, np. ostatnio miałem nawet problem z
dowiedzeniem się od córek, jaki mają plan lekcji (zdenerwowana córka
odpowiedziała: "Tata, a po co chcesz to wiedzieć?").

Co o tym myślicie?
Może ktoś tak miał?

M
Obserwuj wątek
    • sylwiamich Re: Embargo informacyjne 14.09.07, 13:05
      Ja tak mam...tyle że mój były mówi: nie powiem wam bo potem
      wychlapiecie swojej matce.Radze nie drązyć tematu.Czekać aż
      przyschnie.Żona da kiedyś spokój...no chyba że jej sie nasilismile)
      • z.odzysku Re: Embargo informacyjne 14.09.07, 13:12
        sylwiamich napisała:
        > Radze nie drązyć tematu.Czekać aż przyschnie.Żona da kiedyś
        spokój...no chyba że jej sie nasilismile)

        no właśnie tak robię, ale tu nie chodzi o mnie, tylko o córki. Widzę
        po prostu, że ten zakaz bardzo je stresuje. Mają bowiem dylemat
        lojalnnościowy. Ja ich nie naciskam, ale nie chciałbym, aby, w
        wyniku "prewencji stresu" doszło kiedyś do tego, że z córkami
        jedynie o pogodzie będę mógł porozmawiać.

        Ex nie jest z tych, co odpuszcza w czymkolwiek, więc scenariusz
        nasilenia jest bardzo prawdopodobny... i to mnie martwi.
        • sylwiamich Re: Embargo informacyjne 14.09.07, 13:25
          Tyle że dla dobra dzieci musimy czasami wybierać mniejsze zło...
          Daj jej jeszcze trochę czasu albo użyj starego sposobu...odwróć jej
          uwagę...może jakiś fajny kumpel??smile))
          A tak na serio czasami mam ochotę baby kopnąc w tyłek.
          Prywata kosztem dzieciaków to zwyczajne...ku...
          Mało tego...wydaje im się że są dobrymi matkami i wszystko co robią
          robią dla dzieci.
          A jeszcze się zastanów(nie na forum...dla siebie) ile w tym Twojej
          winy...bo czasami bywa dużo.sad(
          • z.odzysku Re: Embargo informacyjne 14.09.07, 13:30
            > A jeszcze się zastanów(nie na forum...dla siebie) ile w tym Twojej
            > winy...bo czasami bywa dużo.sad(

            ale mojej winy w czym?
            w tym, że ex zakazuje córkom udzielania mi informacji, czy mojej
            winy w rozpadzie związku? Tą ostatnią oczywiście uznaję.
    • a.b1 Re: Embargo informacyjne 14.09.07, 13:34
      dlaczego ona tak alergicznie reaguje? dlaczego nie chce żebys miał
      jakiekolwiek informacje? musi być jakiś powód
      • z.odzysku Re: Embargo informacyjne 14.09.07, 13:41
        Kompletnie nie mam pojęcia. Dlatego zadałem pytanie na forum.
        Mogę jedynie podejrzewać przyczyny, ale nie chcę spekulować.
      • sylwiamich Re: Embargo informacyjne 14.09.07, 13:41
        Nie zaperzaj się...dokłądnie...pomyśl o powodach..może takowe sąsmile)
        • to.ja.kas Re: Embargo informacyjne 14.09.07, 16:15
          a moze nie ma...bo ludzie sa rózni...złosliwi i głupi czasem tez,
          czego niektorzy tu mieli nieprzyjemnosc doswiadczyc i dlatego sa
          rozwiedzeni
          • anja_pl Re: Embargo informacyjne 14.09.07, 17:11
            może nie tak do końca jest to spowodowane złośliwością,

            z.odzysku napisał, że rozwód jest z jego winy,
            ex próbuje stanąć na nogi i chce mieć własne życie, uniezależnić się
            od niego i dlatego nie powinny być dostępne jemu informacje o tym co
            w domu, bo zawsze wypłynie co mama robi sad

            z.odzysku - co odpowiedziałes córce, jak cie spytała po co ci jej
            plan lekcji?
            • z.odzysku Re: Embargo informacyjne 14.09.07, 17:51
              > z.odzysku napisał, że rozwód jest z jego winy,

              Anju, przyznałem, że w rozpadzie związku była również i moja wina.
              Nie oznacza to jednak, że biorę całą winę na siebie. Nie uważam
              bowiem, że rozwody są z wyłącznej winy jednej strony. Rozwód
              otrzymaliśmy bez orzekania o winie, na pierwszej rozprawie.

              > z.odzysku - co odpowiedziałes córce, jak cie spytała po co ci jej
              > plan lekcji?

              Odpowiedziałem, że chciałbym wiedzieć: ile i jakie ma lekcje w
              poszczególne dni, na którą godzinę chodzi do szkoły, kiedy kończy,
              żebym mógł się z nią czasem spotkać tuż po lekcjach (co się czasem
              zdarza, bo mamy wspólne sprawy), etc.... a na koniec powiedziałem,
              że chcę to wiedzieć, bo się interesuję jej życiem, dlatego, że ją
              kocham.
              Plan lekcji, to był jedynie przykład. Rozmawam z córkami na bardzo
              wiele tematów, bo mam z nimi dobry kontakt. Ufają mi.
              • cien_wiatru Re: Embargo informacyjne 14.09.07, 17:56
                a pytales zony dlaczego to robi, tzn. dlaczego zaklada takie embargo informacyjne ?
                a co gdybys zapytal dlaczego i co chce przez to osiagnac ?
                gdybys jej powiedzial dokladnie to co napisales w ostatnim watku ?
                • z.odzysku Re: Embargo informacyjne 14.09.07, 18:04
                  > a pytales zony dlaczego to robi, tzn. dlaczego zaklada takie
                  embargo informacyjne ?
                  Tak, pytałem. Powiedziałem, że zauważyłem, że taka sytuacja bardzo
                  źle wpływa na psychikę córek. Niestety (tu powtórzę, za pierwszym
                  postem)usłyszałem tylko, że skoro się wyprowadziłem, to nie mam
                  prawa wiedzieć niczego, co dzieje się w moim dawnym mieszkaniu.
                  Powiedziała na koniec, że nie ma nic więcej do powiedzenia.

                  > gdybys jej powiedzial dokladnie to co napisales w ostatnim watku ?

                  Problem w tym, że ex nie chce w ogóle rozmawiać.

                  Teraz córki podczas każdej rozmowy ze mną muszą "filtrować", co
                  wolno im powiedzieć, a czego nie. To m.in. powoduje ich duży stres.
                  • wyrdlove1 Re: Embargo informacyjne 14.09.07, 21:03
                    Czasami człowiek po rozwodzie, chce odciąć się od wszystkich i wszystkiego.
                    Chce zacząć żyć od początku, i często z nowym partnerem. Myślę, że gdybyś miał
                    zły kontakt z dziećmi, żona zabroniła by go całkowicie. Ona uważa,że skoro się
                    rozstaliście, nie masz prawa interesować się Jej życiem.Może ma faceta i nie
                    chce żebyś wiedział, bo może źle zareagujesz, bo są dzieci i patrzą?Pozdrawiam,
                    Wiola
                    • turzyca Re: Embargo informacyjne 15.09.07, 04:36
                      "Ona uważa,że skoro się rozstaliście, nie masz prawa interesować się Jej życiem."
                      Moim zdaniem jest roznica miedzy interesowaniem sie zyciem zony, a
                      interesowaniem sie zyciem corek. Niestety jesli corki zyja pod jednym dachem z
                      matka to oczywiscie czesc ich zycia jest wspolna. Nie mozna zakazywac corkom
                      rozmow z ojcem na temat ich prywatnych spraw, takze jesli wiaze sie to do
                      pewnego stopnia z informowaniem o zyciu matki.

                      Przyklad lopatologiczny: w domu odbywa sie remont. Wszystkie ksiazki zostaly
                      zapakowane w paczki. Takze ksiazka, ktora corka ma przeczytac jako lekture, wiec
                      musi po nia pojechac do biblioteki. Wyobrazmy sobie, ze chce poprosic ojca o
                      przysluge, pojechanie do odleglej biblioteki i wypozyczenie tej pozycji. Nie
                      moze, bo uzasadniajac prosbe najlatwiej byloby powiedziec, ze ksiazka jest w
                      jakiejs paczce z powodu remontu. Embargo na informacje przekracza w tym wypadku
                      granice zdrowego rozsadku.


                      Oczywiscie zycie prywatne bylych malzonkow nie powinno byc omawiane. Ale
                      wszelkie normalne sytuacje, ktore dotycza dzieci i tego rodzica z ktorym zyja
                      powinny byc wlasnie tak traktowane - jako normalne informacje.
                      • z.odzysku Re: Embargo informacyjne 15.09.07, 08:54
                        Dziękuję Turzyco, chodzi mi dokładnie o to, co napisałaś: zdrowy
                        rozsądek.
                        Ja nie wypytuję córek, co mama robi, dokąd chodzi i z kim, etc.
                        Rozwiedliśmy się, ale szanuję ex i uważam, że ma prawo do zbudowania
                        sobie nowego życia, a mnie nic do tego.

                        Chodzi mi tylko o bezsensowne, moim zdaniem, ograniczanie przez ex
                        dostępu do informacji, które dotyczą córek i ich życia w moim dawnym
                        mieszkaniu. Córki bardzo się stresują, bo przebywając z nimi widzę,
                        że bardzo się pilnują, żeby "czegoś przypadkiem nie zdradzić". Np.
                        kiedy młosza córka, w swobodnej rozmowie i nie pytana, sama coś
                        powie, to starsza ją strofuje: "Przecież miałaś tego tacie nie
                        mówić", i znowu konsternacja. I znów stres córek.
                        Po prostu widzę, że taka sytuacja zmierza do absurdu.
    • bazyliada Re: Embargo informacyjne 14.09.07, 21:48
      Przejrzałam ten wątek i zauważyłam, ze w tym co napisał z.odzysku
      większośc komentujących skoncentrowała się na jego eks i tym czy
      ewentulanie ma ona powody do takiego zachowania.
      Uważam , że to jest sprawa drugoplanowa.
      Najistotniejsze jest to, że to co opisał z.odzysku to wciąganie i
      manipulowanie dziećmi. Dzieci podczas spotkań z rodzicem z którym
      nie mieszkają, mają być tak, żeby czuć bliskośc tego rodzica.
      Najlepiej zeby były to sytuacje " jak samo życie" - radosne, miłe,
      czasmi trudne. Czy ktoklowiek mógłby czuć sie dobrze z druga osobą w
      sytuacji gdy musi kontrolować to co mówi ?
      Uff rozpisałm się, a przecież nie o to chodzi, żeby udowadniac tu,
      że " embargo informacyjne" jest czyms niekorzystnym dla samych
      dzieci , a nie tylko dla kontaktów ojca z córkami.

      Oczywiście można powiedzieć dzieciom " rozstałam się z waszym tatą,
      każde z nas Was kocha, ale zyjemy juz oddzielnie i chciałabym
      żebyście podczas spotkań zajmowali się sobą, wolałabym zebyście nie
      opowiadały o sprawach które mnie dotyczą "
      Krótki komunikat, dzieci najczęściej " łąpia o co chodzi "

      Co może zrobić z. odzysku jeżeli żona nie chce rozmawiać ? trudne,
      bo zwykła ludzka rozmowa najwięcej tu mogłaby załatwić.
      Może napisać list, krótki, skoncentrowany tylko na meritum sprawy ?
      Może poprosić kogoś z rodziny o rozmowę z eks ?

      Ja spróbowałabym takich sposobów.
      pozdrawiam smile
      • sbelatka Re: Embargo informacyjne 14.09.07, 23:54
        no cóz - mądrzy ludzie mówia - jesli nie możesz czegos zmienic to
        odpuśc próby zmianiania tego..
        jedyne na co mamy wplyw - to my i nasze zachowanie

        cóz, pomysl - jak zmiana Twojego zachowania moze wpłynąc na zmianę
        zachowania żony..
        mozliwe, że może...choc nie wiem tego na pewno...

        no cóz - warto ta s[prawe potarktowac jak problem, który nalezy
        rozwiązac..

        a musze Ci powiedziec z.odzysku - że ja w ogole nie wiem co sie
        dzieje u exa
        nie pytam dzieci co robuiły i takie tam

        wiem, wiem.. napiszesz, ze dzieci mieszkaja z ex i dlatego musisz
        wypytywać.. sorry.. pytać..

        ale tak pzry tej okazji sie zastanowilam o czym ja rozmawiam z
        dzićmi..
        o szkółce, co tam dzisiaj, jak tam ciało bardzo pedagogiczne i
        koledzy, jak pzryrosty wiedzy czy spotkania towarzyskie...
        jak sie czują i takie tam..

        i przyznaję, że nie wiedze żadnego tematu, który moglby stanowić
        jakis problem...

        może drogi z.o..... zmien to na co masz wpływ.. smile
        • z.odzysku Re: Embargo informacyjne 15.09.07, 09:06
          Tak, masz rację: jeśli nie można czegoś zmienić, to lepiej
          zaprzestać prób. Podkreślam natomiast jeszcze raz: nie chodzi o mnie
          i moją "ciekawość", czy wypytywanie (czego nie robię), tylko o
          konsekwencje takiego zachowania ex. Uważam, że w obecnej sytuacji
          córki muszą wybierać pomiędzy lojalnością w stosunku do matki lub
          ojca. A ja nie chcę, żeby miały takie dylematy, bo widzę, że kochają
          w równym stopniu swoją matkę i mnie.

          Nie wiem jak zmienić moje zachowanie, dlatego pytam forumowiczów o
          zdanie.
          Bazyliada zaproponowała, aby poprosić kogoś z rodziny o
          porozmawianie z ex na ten temat. To bardzo dobry pomysł. Dziekuję.
          Spróbuję skorzystać. Listy (maile) do ex nie skutkują, bo je olewa.
          • anja_pl Re: Embargo informacyjne 15.09.07, 13:23
            myślę, ze musiałeś wyrządzić swojej byłej żonie bardzo wielką
            krzywdę, skoro nawet na pytania o szkołę dzieci się zastanawiają jak
            tobie odpowiedzieć.

            A tłumaczenie, że przecież jest rozwód bez orzekania o winie i
            dlatego albo winy nie było, albo jest po połowie, jest idiotyczne.
            Moja przyjaciółka też ma rozwód bez orzekania o winie, a mąż Ją
            tłukł okropnie. Myślisz, że przesalała zupę?
            Ma rozwód bez orzekania, bo chciała się jak najszybciej od faceta
            uwolnić.
            • woda-niegazowana Re: Embargo informacyjne 15.09.07, 16:25
              To już drugi Twój post, który mnie delikatnie mówiąc nie bardzo się podoba.
              Krzywda to pojęcie względne. Tylko czemu w to wszystko wmieszane są dzieci? Czy
              zdajesz sobie sprawę jakie to obciążenie dla dziecka, które musi uważać na każde
              słowo?
              Mnie wydaje się, że to taka kara dla faceta. Odszedłeś to halt na życie córek.
              Przypuszczam, że jakby to od niej zależało to spotkania z ojcem też by
              ograniczyła. Niestety znam dużo takich nawiedzonych, że wiele rzeczy robią dla
              zasady, żeby poniżyć, żeby zrobić na złość.
              Mało kto zdaje sobie sprawę, że jest to forma przemocy.
              Ciekawe czy jak by to kobieta żaliła się na męża też byś tak zareagowała?
              • bazyliada Re: Embargo informacyjne 15.09.07, 16:45
                Wyraźnie teraz widać jak przenosimy własne przezycia na innych.

                Ja doświadczyłam takiego " embarga informacyjnego " z moim
                rozwiedzionym mężem , u nas był zakaz mówienia o jego rodzinie. Nie
                dlatego , że ja mówiłam źle, a dlatego że takie było żądanie i już.

                Anja znowu koncentruje sie na tym , że może eks zodzysku ma powód.

                Tak na prawdę w tym wszystkim chodzi przecież o dzieci. Z ozdysku
                napisał tu po to zeby usłyszec jakąs radę, a nie po to żeby oskarżac
                eka.
                Przynajmniej ja to tak odebrałam smile
                • z.odzysku Re: Embargo informacyjne 15.09.07, 20:49
                  bazyliada napisała:

                  > Tak na prawdę w tym wszystkim chodzi przecież o dzieci. Z ozdysku
                  > napisał tu po to zeby usłyszec jakąs radę, a nie po to żeby
                  okarżac eka.
                  > Przynajmniej ja to tak odebrałam smile

                  perfekcyjnie odebrałaś to, o co mi chodziło w tym wątku.
              • anja_pl Re: Embargo informacyjne 15.09.07, 21:12
                prawie wszyscy zastanawiają się jaka ta ex jest niedobra, okrutna,
                gra dziećmi,

                ale my nie znamy sprawy z drugiej strony, nie wiemy i nigdy nie
                będziemy wiedzieć co naprawdę się stało, wiedzą to tylko
                zaiteresowani i wcale nie jestem pewna czy ich sposób odczuwania
                jest taki sam,

                ja nie pytam dziecka co robiło z tatą, tylko czy miło spędził czas,
                a on, mam nadzieję, nie pyta co się w domu dzieje,

                proponuje rozmwiać z dziećmi na tematy wspólnych zainteresowań,
                rzeczy, które razem robiliście lub będziecie robić,
                jak dziewczyny będą chciały z ojcem rozmawiać na inne tematy, to
                same zaczną, trzeba mieć zaufanie do dzieciaków i do ich mądrości,
                nie zabraniajcie im myśleć,

                zmień to co możesz, tzn np swoje pytania
                • z.odzysku Re: Embargo informacyjne 15.09.07, 21:19
                  > ..i wcale nie jestem pewna czy ich sposób odczuwania jest taki sam,

                  to ja ulżę Twojej niepewności i odpowiem od razu: z całą pewnością
                  ich sposób odczuwania nie jest taki sam.

                  > ... proponuje rozmwiać z dziećmi na tematy wspólnych
                  zainteresowań, rzeczy, które razem robiliście lub będziecie robić,

                  jestem ojcem moich córek, znam i "czuję" je bardzo dobrze. Pozwól
                  Anju, że sam będę decydował na jakie tematy rozmawiać z córkami.
                  Dodam tylko, że tematem wątu nie były "dozwolone tematy do rozmów z
                  dziećmi po rozwodzie rodziców"

                  > ... trzeba mieć zaufanie do dzieciaków i do ich mądrości,
                  > nie zabraniajcie im myśleć,

                  tu się zgadzam z Tobą w 100%

                  > zmień to co możesz, tzn np swoje pytania

                  Pracuję nad tym. Uwierz mi. smile
                • to.ja.kas Re: Embargo informacyjne 16.09.07, 23:05
                  Anja szanuję Cie, ale piszesz farmazony i do tego troche
                  przesadzasz, nie sadzsz?Oceniasz chociaz nic nie wiesz. To tak
                  jakbym ktos napisał, ze Twój mąż odszedł bo Ty byłas beznadziejną
                  zoną.....skupiajmy sie na tym CO WIEMY i nie przenosmy własnych
                  doswiadczen i zalow na tu piszących. Facet ma problem i prosi o
                  pomoc a nie o kopa za krzywdy ktore moze wyrzadził a moze nie...w
                  kazdym badz razie ani Ty, ani ja, ani nikt tu nic nie wie.
                  • a.niech.to Re: Embargo informacyjne 17.09.07, 07:01
                    to.ja.kas napisała:

                    > To tak
                    > jakbym ktos napisał, ze Twój mąż odszedł bo Ty byłas beznadziejną
                    > zoną.....
                    Skoro odszedł musiało tak być. Nikt nie porzuca *dobrej żony*.
                    • sylwiamich Re: Embargo informacyjne 17.09.07, 08:05
                      a.niech.to napisała:
                      ]> Skoro odszedł musiało tak być. Nikt nie porzuca *dobrej żony*.


                      Co? Co? Jak to???Ja porzuciłam "dobrego męża"!!Nie pił, nie bił, nie
                      zdradzał, nie łaził z kolegami.Nawet mecze oglądał przy wyłączonym
                      głosie!!!Cud-chłopak normalniesmile)))
                      • a.niech.to Re: Embargo informacyjne 17.09.07, 08:29
                        sylwiamich napisała:

                        > Co? Co? Jak to???Ja porzuciłam "dobrego męża"!!
                        > Cud-chłopak normalniesmile)))
                        Nie dla Ciebie.
                        • nangaparbat3 Re: Embargo informacyjne 17.09.07, 10:18
                          a.niech.to napisała:

                          > sylwiamich napisała:
                          >
                          > > Co? Co? Jak to???Ja porzuciłam "dobrego męża"!!
                          > > Cud-chłopak normalniesmile)))
                          > Nie dla Ciebie.
                          Pewnie.
                          Jak chlop baby nie bije, to jej watroba gnije.
                          widać Sylwia ratowała sie przed ewentualna markościa.
                          Co tu gadać, madrość ludu wielka jest.
                    • anja_pl Re: Embargo informacyjne 18.09.07, 22:35
                      a.niech.to napisała:

                      > Skoro odszedł musiało tak być. Nikt nie porzuca *dobrej żony*.



                      smile))))))))))
                      na pewno byłam okropną żoną,
                      dowiedziałam się tego z kolenych pozwów rozwodowych (były trzy)
                      smile))))))))))
                  • anja_pl Re: Embargo informacyjne 18.09.07, 22:39
                    nie oceniam z.odzysku, tylko próbuje pomóc mu spojrzeć z innej
                    strony, oczami eks,

                    ale tak naprawdę nie wiem o co mu chodzi, niby prosi o pomoc, a jak
                    podaje mu konkretne przykłady, to sie oburza, bo wie lepiej,

                    i masz to.ja.kas rację, my nic nie wiemy i tyle,
            • z.odzysku Re: Embargo informacyjne 15.09.07, 20:46
              > myślę, ze musiałeś wyrządzić swojej byłej żonie bardzo wielką
              > krzywdę, skoro nawet na pytania o szkołę dzieci się zastanawiają
              > jak tobie odpowiedzieć.

              jak rozumiem, to Twoje swobodne przypuszczenia. W tym wątku nie chcę
              roztrząsać tamatu kto komu zrobił krzywdę. Mam swoje zdanie, ale
              spojrzenie na ten temat i tak jest subiektywne: każda ze stron wie
              swoje. Dziwi mnie jednak trochę, czemu tak usilnie dopatrujesz się
              mojej winy w całej sytuacji. Przecież nie to jest tematem wątku.
              Czyżbyś chciała się dowiedzieć, co było przyczyną rozpadu
              małżeństwa? Jeśli tak to proszę zadaj pytanie wprost.

              > A tłumaczenie, że przecież jest rozwód bez orzekania o winie i
              > dlatego albo winy nie było, albo jest po połowie, jest idiotyczne.

              Nie przypominam sobie, abym tłumaczył, że winy nie było, lub była po
              połowie. Zechcesz mnie zacytować? Doprawdy nie rozumiem skąd taki
              atak... ale ja pewnie w ogóle nie rozumiem kobiet wink

              > Moja przyjaciółka też ma rozwód bez orzekania o winie, a mąż Ją
              > tłukł okropnie. Myślisz, że przesalała zupę?

              Nie mam pojęcia. Nie znam Twojej przyjaciółki, ani jej exa.
              Zdecydowanie potępiam bicie. Tyle mogę powiedzieć na ten temat.

              > Ma rozwód bez orzekania, bo chciała się jak najszybciej od faceta
              > uwolnić.

              To jej decyzja. Ale czy to świadczy na korzyść jakiejś ogólniejszej
              zasady?... nie sądzę.
              • a.niech.to Re: Embargo informacyjne 15.09.07, 20:55
                z.odzysku napisał:

                > > myślę, ze musiałeś wyrządzić swojej byłej żonie bardzo wielką
                > > krzywdę, skoro nawet na pytania o szkołę dzieci się zastanawiają
                > > jak tobie odpowiedzieć.
                >
                > W tym wątku nie chcę
                > roztrząsać tamatu kto komu zrobił krzywdę. Mam swoje zdanie, ale
                > spojrzenie na ten temat i tak jest subiektywne: każda ze stron wie
                > swoje.
                Być może jej "swoje" to obawa, że informacje o jej życiu, które
                mógłbyś zdobyć, wykorzystasz przeciwko niej. Naturalnie spekuluję,
                ale bywa i tak.
    • elein Re: Embargo informacyjne 15.09.07, 16:47
      sa dwie opcje 1. żona za dużo córkom zakazuje chcąc ciebie odciąć od
      swojego życia 2. Ty za dużo córki wypytujesz próbując ingerować w
      obszar życia który dzielą z matką.
      Rozumiem, ze ty uważasz, że na pewno to nie jest punkt 2.
      Ale proponuję sie zastanowić nad tym czy na pewno. Bo wpływ masz
      bardziej na punkt 2 niz 1.

      > usłyszałem tylko, że
      skoro się wyprowadziłem, to nie mam prawa wiedzieć niczego, co
      > dzieje się w moim dawnym mieszkaniu.

      jak przypuszczam, w tym momencie jest to mieszkanie żony. lub żony i
      córek. musisz sie do tego przyzwyczaić mimo kilkunastoletniego
      sentymentu zasiedzeniowego.
      • z.odzysku Re: Embargo informacyjne 15.09.07, 20:59
        1. Tak podejrzewam. Starałem się w miarę neutralnie przedstawić całą
        sprawę. Wiem, że pewnie i tak mi się nie udało, bo jestem stroną w
        tej sprawie.
        2. Bardzo, bardzo się pilnuję, żeby córek nie "wypytywać".
        Zwłaszcza, że już parę razy usłyszałem od nich odpowiedż, że nie
        mogą mi powiedzieć "tego, czy tamtego, bo mama zabroniła".

        > Rozumiem, ze ty uważasz, że na pewno to nie jest punkt 2.

        Nie przywiązuję się do żadnej opcji, pytam forumowiczów o zdanie.

        > jak przypuszczam, w tym momencie jest to mieszkanie żony. lub żony
        > i córek. musisz sie do tego przyzwyczaić mimo kilkunastoletniego
        > sentymentu zasiedzeniowego.

        Oczywiście, masz rację. Nie jest to łatwe, ale wciąż próbuję.
        • akacjax Re: Embargo informacyjne 15.09.07, 22:29
          A ja proszę moich synów, by zbytnio nie opowiadali o zmianach w domu ojcu. A wszystko dlatego, że on rozgłasza po całej rodzinie, że wszystko nam finansuje. To oczywiście dociera do mnie i do synów i jest nam przykro, bo my znamy prawdę, a wiadomość dobrze rzucona i sprzedana nie ma szansy na obronę.

          A Ty jeżeli masz takie dobre relacje z dziećmi, to zapewne bywasz w szkole na zebraniach, rozmawiasz o dzieciach z wychowawcą, a plan lekcji może Cię zmylić o ile nie będziesz informowany o bieżących zmianach. No i zapewne lepiej poświęcać czas dzieciom bez dodatkowego obciążania ich stresem.

          Rady, która jest idealna od nas nie dostaniesz-bo my nie znamy dokładnie niuansów sytuacji.


          • kornikuno Re: Embargo informacyjne 16.09.07, 01:10
            Wiesz?
            Twoje Corki maja Ojaca, ktory chce wiedziec jak zyja...
            i ja doprawdy nie widze w tym nic dziwnego...
            To o czym piszesz to oczywiscie Twoje impresje...
            Ale z postow wynika, ze masz bliski kontakt z Corkami
            i ja osobiscie nie bardzo widze ,co mogloby byc niewlasciwym
            pytaniem...?
            Moze nie bardzo wyobrazam sobie takie zycie, gdzie osobe,
            ktora kocham "musze" pozbawiac informacji o moim zyciu...
            Bo jak uniknac opowiadan o tym co sie dzieje?
            Bo narusza aspekt wysuniety przez Ex: to juz nie Twoje mieszkanie?
            Mieszkanie? OK!
            Ale przciez jestescie Rodzicami dwoch Dziewczynek: dwoch osobliwosci;
            dwojga Dzieci, ktore w tym calym , Waszym balaganie musza sie
            odnalezc...
            A bez pomocy Was obojga....beda "kulawe" przez cale zycie...
            PS
            "kulewe" bo Rodzice walcza nie wiadomo..po latach o co...sad

    • nangaparbat3 Re: Embargo informacyjne 16.09.07, 12:49
      Przyszło mi do glowy, ze jedyne co mozesz zrobić, to zaakceptować embargo i dać
      odczuć corkom, ze akceptujesz, ze nie przejmujesz sie nim, że nie czujesz sie
      dotkniety, kiedy mowią "nie wolno mi o tym mowić".
      Jesli chcesz im ulzyć, nie masz wyjścia - w tej chwili są rozdarte, powiedzą -
      zawiodą matkę, nie powiedzą - zawiodą Ciebie. a nie chcialyby zawieść żadnego z was.
      Exi moze czas pomoze, bo na razie gra dziećmi ewidentnie, nie powinna w ogole
      wiedzieć, oczy córki z Toba rozmawiają, to nie jej sprawa (chyba że same
      spontanicznie zaczną opowiadać, ale jakoś tego nie podejrzewam).
      • z.odzysku Re: Embargo informacyjne 16.09.07, 13:03
        > Przyszło mi do glowy, ze jedyne co mozesz zrobić, to zaakceptować
        embargo i dać
        > odczuć corkom, ze akceptujesz, ze nie przejmujesz sie nim, że nie
        czujesz sie
        > dotkniety, kiedy mowią "nie wolno mi o tym mowić".

        Jak dotąd dokładnie tak postępuję. Nie naciskam ich. Akceptuję taki
        stan rzeczy choć, jak już mówiłem, martwi mnie on, bo widzę
        negatywne konsekwencje. Dla równowagi mówię córkom, że ja nie mam
        żadnych tajemnic, mogą mówić mamie o czym tylko chcą i pytać mnie o
        wszystko. I, jeśli chodzi o pytania, to tak się dzieje smile
        Podejrzewam też, że mówią mamie, jak żyję, ale ponieważ nie robię
        niczego, czego musiałbym się wstydzić, to w ogóle mi to nie
        przeszkadza. smile

        > Jesli chcesz im ulzyć, nie masz wyjścia - w tej chwili są
        rozdarte, powiedzą -
        > zawiodą matkę, nie powiedzą - zawiodą Ciebie. a nie chcialyby
        zawieść żadnego z was.

        Tak. Masz rację. Nie mam wyjścia. Chyba tylko czas może pomóc.
        Widzę, że córki są rozdarte pomiędzy mnie i ex. Bardzo mnie bolą te
        ich dylematy zaufania. Żałuję bardzo, że ex stawia je w takiej
        sytuacji.

        > Exi moze czas pomoze, bo na razie gra dziećmi ewidentnie, nie
        powinna w ogole wiedzieć, oczy córki z Toba rozmawiają, to nie jej
        sprawa (chyba że same spontanicznie zaczną opowiadać, ale jakoś tego
        nie podejrzewam).

        Młodsza czasem się zapędzi i coś sama powie. Starszej od razu włącza
        się "ostrzegawcze światełko" i ją strofuje, że nie powinna mi tego
        mówić. Nie ciągnę tematu, nie dociekam i przeważnie zaczynamy
        rozmowę na inny temat.
        Tak to na razie wygląda.

        M
        • nangaparbat3 oczywistość 16.09.07, 13:17
          sobie uswiadomiłam: ze po rozwodzie dzieci są zakładnikami obydwu stron
          jednocześnie.
          Chyba zadna wojna nie zna takiej sytuacji.
          • z.odzysku Re: oczywistość 16.09.07, 13:18
            Bardzo trafna i przykra zarazem obserwacja. Zgadzam się z nią w
            100%.
            • a.niech.to Re: oczywistość 16.09.07, 20:56
              Nie tak pesymistycznie. Część rozwodników potrafi ułożyć sobie dobre
              stosunki z dziećmi z poszanowaniem osoby drugiego rodzica i
              zachowaniem dla niego sympatii.
              • sylwiamich Re: oczywistość 16.09.07, 21:46
                A ja sobie myślę z że miesiąc to bardzo mało.Chęć pokazania Tobie że
                ma swoje zycie i swoje tajemnice.Bo jeśli nie chciałeś uczestniczyć
                w tym wszystkim to masz za swoje.Daj wszystkim czas...on zawsze
                działa na korzyść w takich przypadkach.
                • z.odzysku Re: oczywistość 16.09.07, 22:10
                  > A ja sobie myślę z że miesiąc to bardzo mało.

                  miesiąc temu się rozwiedliśmy. Nie mieszkam z ex już ponad pół roku.

                  > ... Bo jeśli nie chciałeś uczestniczyć
                  > w tym wszystkim to masz za swoje.Daj wszystkim czas...on zawsze
                  > działa na korzyść w takich przypadkach.

                  Też tak czuję, że chodzi o to "masz za swoje"... ale jakoś się tym
                  nie przejmuję. Martwię się jedynie o córki. Muszą się odnaleźć w
                  nowej, niełatwej dla nich rzeczywistości. Chcę im w tym pomóc.
                  Co do czasu i jego kojącego działania... zgadzam się z Tobą w całej
                  rozciągłości.
                  • sylwiamich Re: oczywistość 17.09.07, 06:57
                    Dalejko nie szukając.Od mojej wyprowadzki minęło 3.5 roku,od rozwodu
                    ponad 2 lata.Mój były mąż nadal chce wrócić...dla każdego człowieka
                    czas ma inną miarę.Pół roku, miesiąc...to naprawdę bardzo
                    krótko.Poza tym wyprowadzka-szansa na pogodzenie.Rozwód-szansa
                    zmalała.Wiele osób mówi i robi wszystko żeby pokazać pzrtnerowi że
                    ma wszystko w nosie a z tyłu glowy plącze się mantra...wróć do mnie,
                    przeproś, wróć do mnie...
                    Piszesz że martwisz się o córki.Ale to embargo to tylko objaw.Do
                    dooopy...niby po rozwodzie a tu nadal trzeba się szarpać ze schizami
                    byłej.
                    Jeśli chodzi o córki to one już dostają w kość od żony...Ty im
                    odpuść.Uszanuj postanowienie mamy.Chcesz plan lekcji?Poproś ich mamę
                    i spokojnie wytłumacz po co Ci.To naprawdę jedyna metoda...i to tego
                    niekoniecznie skuteczna
                    • z.odzysku Re: oczywistość 17.09.07, 08:26
                      > ... Pół roku, miesiąc...to naprawdę bardzo krótko.Poza tym
                      > wyprowadzka-szansa na pogodzenie.Rozwód-szansa zmalała.

                      To rzeczywiście mało czasu. A swoją drogą... ciekawe rozważania:
                      pogodzenie po rozwodzie. Czy masz na myśli ewentualny powrót, czy
                      pozostanie przyjaciółmi?

                      > Wiele osób mówi i robi wszystko żeby pokazać pzrtnerowi że
                      > ma wszystko w nosie a z tyłu glowy plącze się mantra...wróć do
                      mnie, przeproś, wróć do mnie...

                      Pewnie masz rację, ale raczej nie podejrzewam takiej plątaniny myśli
                      w przypadku mojej byłej. Zresztą to już nie ma znaczenia.
                      Rozwiedliśmy się przecież.

                      > Jeśli chodzi o córki to one już dostają w kość od żony... Ty im
                      > odpuść. Uszanuj postanowienie mamy.

                      Domyślam się, że dostają w kość. Nie chcę walczyć z tym
                      postanowieniem ex, bo wiem, że nic nie wygram. Zresztą, po co? Chcę
                      tylko dowiedzieć się jak złagodzić skutki takiego działania ex.
                  • a.niech.to Re: oczywistość 17.09.07, 07:03
                    z.odzysku napisał:

                    > Też tak czuję, że chodzi o to "masz za swoje"... ale jakoś się tym
                    > nie przejmuję. Martwię się jedynie o córki. Muszą się odnaleźć w
                    > nowej, niełatwej dla nich rzeczywistości. Chcę im w tym pomóc.
                    W jakim wieku masz dzieci? Mógłbyś napisać dokładnie?
                    • z.odzysku Re: oczywistość 17.09.07, 08:12
                      > W jakim wieku masz dzieci? Mógłbyś napisać dokładnie?

                      9 i 13 lat.
                      • a.niech.to Re: oczywistość 17.09.07, 08:32
                        Teraz Cię lepiej rozumiem.
                        • z.odzysku "Pomidorek"... 17.09.07, 08:37
                          ..., jakoolwiek jest świetnym pomysłem, jest lekko anachroniczny,
                          nieprawdaż?
                          • nangaparbat3 Re: "Pomidorek"... 17.09.07, 10:14
                            z.odzysku napisał:

                            > ..., jakoolwiek jest świetnym pomysłem, jest lekko anachroniczny,
                            > nieprawdaż?
                            >
                            Gdyby to była moja corka, wymyślalybysmy we dwie jakies smieszne hasło, im
                            smieszniejsze tym lepiej. Śmiechu nigdy dość.
                            • z.odzysku Re: "Pomidorek"... 17.09.07, 10:28
                              >... Śmiechu nigdy dość.

                              Też tak uważam smile)
        • akacjax Re: Embargo informacyjne 16.09.07, 19:37
          Dla równowagi mówię córkom, że ja nie mam
          żadnych tajemnic, mogą mówić mamie o czym tylko chcą i pytać mnie o
          wszystko.

          Odradzam taką postawę. To sygnał dla dzieci: o widzicie ja jestem lepszy, bo...

          W zamian za to lepiej umówić się, że jeżeli przypadkiem zapędzisz się w temat, którego nie mogą poruszać, to dadzą sygnał jakoś śmiesznie nawet mówiąc np. "pomidor" i dla Ciebie nie będzie to przykre.
          Oczywiście jeżeli nie tylko Twoje słowa ale i mowa ciała da znać dzieciom, że nie sprawiaja i Tobie przykrości tym, że nie mogą powiedzieć.
          A dzieci świetnie odbierają sygnały pozawerbalne, więc sam musisz sobie odpowiedzieć, czy faktycznie akceptujesz to embargo.
          • bazyliada Re: Embargo informacyjne 16.09.07, 19:44
            akacjax bingo smile

            zgadzam się z przedmówca w całej rozciągłoścismile
            • nangaparbat3 Re: Embargo informacyjne 16.09.07, 19:52
              j.w. smile))))
          • elein Re: Embargo informacyjne 16.09.07, 19:49
            akacjax napisała:

            >> Dla równowagi mówię córkom, że ja nie mam
            > żadnych tajemnic, mogą mówić mamie o czym tylko chcą i pytać mnie
            >> wszystko.
            >
            > Odradzam taką postawę. To sygnał dla dzieci: o widzicie ja jestem
            lepszy, bo...


            o, dobrze powiedziane. to nie rownowaga ale przeciwwaga, ktora moze
            tym bardziej nakręcać stres dziecka..


            > W zamian za to lepiej umówić się, że jeżeli przypadkiem zapędzisz
            się w temat,
            > którego nie mogą poruszać, to dadzą sygnał jakoś śmiesznie nawet
            mówiąc np. "po
            > midor" i dla Ciebie nie będzie to przykre.


            świetny pomysł z tym pomidorem!
          • z.odzysku Re: Embargo informacyjne 16.09.07, 20:42
            akacjax napisała:
            > Odradzam taką postawę. To sygnał dla dzieci: o widzicie ja jestem
            lepszy, bo...

            Zdałem sobie sprawę, że rzeczywiście tak to może wyglądać. Jednakże
            nie wtłaczam córkom za każdym razem do głów, że ja nie mam tajemnic.
            Po prostu im powiedziałem (w sumie chyba ze 2 razy), żeby czuły się
            swobodnie w rozmowie z mamą na mój temat (jeśli takie będą się
            wywiązywać) i nie muszą się z niczym pilnować. Absolutnie nie chcę
            podkreślać, że ktokolwiek jest lepszy. Córki kochają tak mnie, jak i
            ex. Ale wezmę pod rozwagę Twoją sugestię akacjax. Dzięki. smile


            > W zamian za to lepiej umówić się, że jeżeli przypadkiem zapędzisz
            się w temat,
            > którego nie mogą poruszać, to dadzą sygnał jakoś śmiesznie nawet
            mówiąc np. "pomidor" i dla Ciebie nie będzie to przykre.
            > Oczywiście jeżeli nie tylko Twoje słowa ale i mowa ciała da znać
            dzieciom, że nie sprawiaja i Tobie przykrości tym, że nie mogą
            powiedzieć.

            Pomysł z pomidorem jest świetny. smile Tyle tylko, że starsza córka,
            to już gimnazjalistka i taka propozycja może co najwyżej wywołać u
            niej uśmieszek pobłażliwego politowania. Ale spróbuję. Dzięki. smile
            Najwyżej dobrze się pobawimy. smile
            Mnie nie jest przykro, kiedy córki mi mówią, że mają zakaz
            udzialania informacji. Widzę po prostu, jak ten zakaz na nie działa
            i stąd cały mój wątek.


            > A dzieci świetnie odbierają sygnały pozawerbalne

            Bardzo dobrze wiem o czym mówisz. Dzieci są świetnymi obserwatorami
            i doskonale "czują" rodziców. Można wiele się od nich nauczyć. smile
          • anja_pl Re: Embargo informacyjne 18.09.07, 22:45
            akacjo,
            trafione w "10"
    • menab Re: Embargo informacyjne 17.09.07, 11:52
      Powiem Ci na moim podwórku jak jest.Mam mieszkanie, które kupiłam po
      rozwodzie i wszelkich rozliczeniach. Nie mam pojęcia gdzie mieszka
      ex, nie chciał nam - mi i córce, nawet znajomym , powiedzieć. Ale
      jego interesuje co nas, zwłaszcza mnie dotyczy. Przeprowadza swoiste
      śledztwo. Nie zabroniłam dziecku mówić co u nas, ale uważam takie
      pytania nie na miejscu w stosunku do mojej osoby. Poza tym wiem
      jakie to jest niezręczne dla mojje córki. Chcąc jej pomóc z tego
      wybrnąć, poleciłam, żeby o sobie jak najbardziej mówiła, ale jeśli
      tata zapyta się o mnie, o moje prywatne sprawy, to ma mu powiedzieć,
      zeby spytał się mamy. Najdziwniejsze jest to, ze różne rzeczy go
      interesują, ale zeszytów juz 4 rok nie widział na oczy.Pewnie myśli,
      że z nauką sobie radzi to po co wypytywać.
      Myslę, że powinieneś rozważyć te pytania i weź pod uwagę, że to dla
      Twoich dzieci jest bardzo niezręczne.Nie chcą mamie robić przykrości
      i Tobie.Nie narażaj je na taką ocenę!
      • z.odzysku Re: Embargo informacyjne 17.09.07, 13:43
        "Śledztwo" prowadzone przez Twojego ex, to rzeczywiście dziwna
        sprawa.

        Jednak moja sytuacja znacznie się różni od Twojej. Moje córki wiedzą
        gdzie mieszkam i regularnie u mnie bywają. Ex też wie gdzie
        mieszkam, ale nie koniecznie mnie odwiedza, a ja, powiedzmy... nie
        narzucam się z zaproszeniami.

        Rozważę te pytania. Dziękuję za podzielenie się Twoją sytuacją.
        Podkreślam tylko jeszcze raz: nie wypytuję córek. Same coś czasem
        powiedzą (zwłaszcza młodsza), ale temat się zawsze urywa,
        bo "wiadomo o co chodzi".
        Ex ma prawo do własnego życia i ja to rozumiem. Jednakże wiele spraw
        między nami jest jeszcze nie pozamykanych i jeśli chcę czegoś się
        dowiedzieć, to pytam ex... zazwyczaj z mizernym skutkiem.
        Nie używam córek jako pośredników w komunikacji między mną a ex.

        M
        • menab Re: Embargo informacyjne 17.09.07, 14:47
          z.odzysku napisał:

          > Nie używam córek jako pośredników w komunikacji między mną a ex.

          Może i nie używasz, ale być może ex myśli, że tak właśnie jest i
          stąd te zakazy. Mój były rości sobie prawo własności co do mnie i
          stąd ciągła inwigilacja. Jestem pewnie na tym tle przewrażliwona.
          Ale niemożność w ogóle porozmawiania również powoduje dodatkowe
          niewyjaśnione sytuacje.
          No cóż - szkoda, że Twoja ex wprowadza taką relacje, to na pewno
          dobrze nie wpływa na dzieci. Najgorsze są manipulacje dziećmi w
          swoich rozgrywakch.
    • grzegorz6_4 Re: Embargo informacyjne 18.09.07, 06:00
      Cześć z.odzysku - jakbym sam czytał własną historię, ale niestety
      muszę spadać na spacer z psiakiem. Rozwiedziony jestem od trzech
      lat. Do tej pory trwa zakaz informowania ojca o czym kolwiek. Ale
      porozmawiamy i tym (o ile chcesz) dopiero po pracy.
      • sylwiamich Re: Embargo informacyjne 18.09.07, 06:43
        Ostatnio oglądałm program Drzyzgi o kobietach które jako cel wzięły
        sobie uprzykrzenie życia byłym.Nie wiem jaki był dokładnie
        temat...coś tam wyrywkowo złapałam.Znam tez przypadki takiego
        działanie mężczyzn.Niemozność pogodzenia się z rozstaniem....staje
        się celem samym w sobie...chore
      • z.odzysku Re: Embargo informacyjne 18.09.07, 08:10
        Cześć Grzegorz smile

        > Ale porozmawiamy i tym (o ile chcesz) dopiero po pracy.

        Oczywiście. Bardzo chętnie skorzystam z Twoich doświadczeń w
        temacie. smile

        M
        • grzegorz6_4 Re: Embargo informacyjne 18.09.07, 18:48
          No więc jestem - trochę zmęczony. Niestety nie mam dla Ciebie
          dobrych wieści. Moja "była ulubiona małżonka" już trzeci rok jako
          cel (bodaj sam w sobie) przyjęła robienie wszystkiego, bym nie czuł
          się komfortowo. Zaczęło się niewinnie od oporów dzieciaka do
          zabrania do domu rodzinnego spodni które Mu kupiłem. Później były
          inne scesje które jakoś mnie niepokoiły, ale jeszcze nie dawałem im
          wiary. Następnym ruchem ze strony "byłej ulubionej" był zakza wstępu
          do domu - zupełnie jakbym chciał coś z niego zabrać. Musisz
          wiedzieć, że postąpiłem jak kompletny idiota - zostawiłem "byłej"
          wszystko, zabrałem jedynie ubrania, trochę książek a później psa.
          Następnie już nie mogłem wchodzić na korytarz w bloku i rozmawiać
          pod drzwiami mieszkania, później już rozmawiałem przez domofon.
          Później usłyszałem od dziecka taki śmieszny tekst nawiązujący
          do "Psów" - ..."wiesz co ojciec, nie chce mi się z tobą gadać". I
          trzask odkładanej przz dzieciaka słuchawki. Zawsze chciałem by byli
          (dwóch chłopaków) samodzielni, ale by do tego stopnia smile?? Później
          było coraz gorzej. Nie podnoszone telefony i tam takie.
          Piszę to nie po to by wzbudzać litość, ale byś wiedział, że wiem o
          czym mówisz.
          Z czasem zauważyłem, że inaczej (jak już odebrali) rozmawia się z
          chłopakami kiedy nie ma z boku ich kochanej rodzicielki a inaczej
          kiedy wyczuwa się w słuchawce Jej oddech. Ale to wszystko z czasem.
          Zakaz informowania o sprawach domowych? NORMA.
          Patrz jedynie, czy dzieciaki (kurcze - zaczynam moralizować, to
          chyba niedobrze) sprawiają wrażenie szczęśliwych. Z czasem moi
          synowie zaczęli odwiedzać mnie w wynajmowanym mieszkaniu. Później
          kiedy się zorientowali, że mieszkam sam (nie wiem co im moja "była
          ulubiona" naopowiadała) śmielej szukali kontaktu. Jednak - tego co
          było przed moim wyjściem z domu - już się nie da odbudować. Teraz
          widzę, że czasami uciekają do mnie przed matką. Oczywiście nie na
          poważnie, ale uciekają.
          I wtedy zobaczyłem, że kiedy jestem na każde zawołanie - urastam do
          rangi śmietnika na podwórku. Z własnego doświadczenia wiem, że
          własne życie jest najważniejsze i dzieciaki winny to uszanować.
          Inaczej tracisz w ich oczach. OCZYWIŚCIE nie możesz ich odtrącać bo
          masz spotkanie z kolegami. Ale też nie możesz stać pod blokiem i
          czekać na ich przyjazne skinienie.
          Teraz wiem też, że nie staję w szranki z dziewczynami. Przegram,
          więc po co zadrażniać? Wiem też, że kiedyś będą normalne relacje
          może nie jak ojca z synami, ale jak kumpli. W pracy wielu ludzi
          zwraca się do mnie po imieniu choć mógłbym być ich ojcem, gdyby za
          pierwszym razem wszystko się "udało". Z dziećmi też tak kiedyś
          będzie.
          Jedyne co, to teraz jest zwyczajnie ciężko, ale to da się przeżyć.
          pozdrawiam
          • to.ja.kas Re: Embargo informacyjne 18.09.07, 18:52
            Niektóre kobiety sa powalone....aaaaa
          • nangaparbat3 Grzegorz 18.09.07, 19:05
            Przede wszystkim myslę, ze niepotrzebnie zdarza Ci sie "jak smieć". dzieci
            dorastaja i zmieniaja się o wiele prędzej, niz my mozemy sie zorientować, ze juz
            nie wspomne o nadązaniu. Ja mam z córka naprawdę dobrze, nikt jej przeciwko mnie
            nie nastawia, ale przezyłam:
            napis na drzwiach jej pokoju: pukać, stać i czekać!!!
            dziki wrzask: idź stad, idź sobie - kiedy wyszlam z psem w strone jej szkoły i
            spotkałam ja z grupa dzieci (była w 5. klasie)
            nie patrz na mnie! (14-15)
            No i oczywiscie "to nie twoja sprawa" etc, na okrągło. Niedawno skończyła 16.
            Szczęśliwie miałam intuicje i opowiadalam o wszystkim exowi, zeby w razie czgo
            nie pomyslal, że tylko jego (bo spodziewalam się, ze i jego) to spotyka. Po
            prostu w pewnym momencie oni zaczynaja walczyc z nami o niepodleglość, często
            głupio, czasem boleśnie - ale w końcu musza to zrobić, prawda?
            Oczywiscie idiotyczna postawa ex szkodzi dodatkowo, nie chodzi mi o to, zeby ja
            wybielać, ale zebys popatrzył na ich afronty nie jako na akty zwrocone przeciwko
            Tobie.
            Pozdrawiam - n.
            • to.ja.kas Re: Grzegorz 18.09.07, 19:11
              Swieta racja. A "to moja sprawa" niestety i mi sie zdarzyła.
              Ale jakby powiedziała "stara, nie chce mi sie z toba gadac"
              popamietałaby do konca zycia ze przegiela...
              • bazyliada Re: Grzegorz 18.09.07, 19:13
                to.ja.kas napisała:

                > Swieta racja. A "to moja sprawa" niestety i mi sie zdarzyła.
                > Ale jakby powiedziała "stara, nie chce mi sie z toba gadac"
                > popamietałaby do konca zycia ze przegiela...


                kas żartujesz ?
                • to.ja.kas Re: Grzegorz 18.09.07, 19:21
                  Dlaczego???
                  Nie zartuje.
                  Tresc trescia, ale formy ma zachowywac bo nie jestem jej kolezanką...
                  Jak powie "mamo nie chce o tym (teraz) rozmawiac" zrozumiem, ale
                  jesli bedzie parafrazowac powiedzenie ktore ma wydzwiek lekcewazaco -
                  złosliwy dostałaby sciera a szlaban miałaby jak stad do Nowego
                  Jorku....
                  Jestesmy z Malą przyjacólkami, kochamy sie i lubimy, spedzamy ze
                  soba duzo czasu, kłocimy sie....ale nawet w trakcie karczemnej
                  awantury pilnuję jednego.....SZACUNEK !!!!! A w tym co pisze
                  Grzegorz własnie brak szacunku odczuwam.....mam nadzieje ze sie
                  mylę...
              • nangaparbat3 Kas 18.09.07, 19:30
                a ile ma lat?
                • to.ja.kas Re: Kas 18.09.07, 19:33
                  15,5....Kobieta już...fajna babka mi rośnie smile)))
                  • nangaparbat3 :))) 18.09.07, 19:35
                    To juz Ci wyrosła.
                    ale z tą ścierka to chyba jednak zartujesz?
                    • bazyliada Re: :))) 18.09.07, 19:40
                      kas -z tą ścierka to tez takie żarty, prawda ? bo nijak to do
                      szacunku nie pasuje !
                      i ten szlaban...

                      • to.ja.kas Re: :))) 18.09.07, 19:48
                        Co nie pasuje do szacunku???
                        Szlaban?
                        Niestety zdarzyło mi sie zastosowac bo nauka poszła w las, ocena
                        marna a dziewczeciu zapomniało sie jakie sa priorytety.
                        Pewnie, ze to uproszczenie...ona wiedziała dlaczego ma zakaz wyjsc
                        i co powinna zrobc by to zmienic...wie dlaczego jest tygodniowy
                        zakaz na komputer (a własciwie gg) ...nie uwazam by zakaz był oznaka
                        szacunku...
                        A sciera???wink))) Do tej pory wspominam sciery od mojej mamy (z
                        ktora do tej pory mam fantastyczny kontakt) jak przesadziłam....i do
                        tej pory pamietam jak czasem z tego sie smiałam....

                        Jest czas na rozmowy, czas na kłótnie, czas na szlaban i czas na
                        sciere jak azi za mna po kuchni, marudzi, jojczy i nie rozumie jak
                        mowie "pozniej"....

                        Mała własnie pozera banana, lezy na kanapie i na pytanie czy szlaban
                        i sciera to brak szacunku odpowiada:zalezy od kogo i za co"....nie
                        mecze jej wiecej bo "zamiana zon" jest dla niej tematem ciekawszym
                        niz moje sciery w kuchni od czasu do czasu smile)))
                        • bazyliada Re: :))) 18.09.07, 19:55
                          ja tez nie męczę Cie więcej smile

                          ściera rozumiem , że to w formie żartów smile

                          a szlaban to konsekwencje , oki smile
                          • to.ja.kas Re: :))) 18.09.07, 19:58
                            Czy w formie zartów???nie jestem pewna że zawsze...fakt, ze jest to
                            powod do zartów....ze mnie sad((((
                          • sylwiamich Re: :))) 18.09.07, 19:58
                            Ja mam system raz-dwa-trzy
                            Powierm raz.Potem powtórzę drugi przypominając że to drugi
                            raz.Trzeciego juz nie muszę.Przy drugim bystrzejąsmile))
                            • to.ja.kas Re: :))) 18.09.07, 20:02
                              Sylwia tys mi siostra...smile))
                              Ja zawsze mówie, ze ostrzegam zanim sie wsciekne....sprawdzili
                              to...ostrzegam, sprawdzili tez ze nie ma co przegnac....robie sie
                              zołaza sad
                            • z.odzysku Re: :))) 18.09.07, 22:15
                              > Ja mam system raz-dwa-trzy

                              Ja też stosuję ten system. smile
                              Przy drugim razie zazwyczaj też dodaję, że: "albo załatwimy sprawę
                              pokojowo, albo przy następnym razie będzie przykro dla obu stron i
                              będą jakieś konsekwencje". Efekt murowany. smile Rozwiązania problemów
                              znajdują się w mig. smile

                              M
                        • anja_pl szlaban :))) 19.09.07, 21:13
                          pierwszy raz dziecku dałam szlaban i strasznie się z nim męczę, ale
                          ni mogę skrócić,
                          konsekwencje...
                          • to.ja.kas Re: szlaban :))) 19.09.07, 21:23
                            anja_pl napisała:

                            > pierwszy raz dziecku dałam szlaban i strasznie się z nim męczę,
                            ale
                            > ni mogę skrócić,
                            > konsekwencje...

                            Tez czasem mysle ze te kary sa dotkliwsze dla nas niz dla dzieci tongue_out
                            >
                          • nangaparbat3 Re: szlaban :))) 19.09.07, 22:00
                            anja_pl napisała:

                            > pierwszy raz dziecku dałam szlaban i strasznie się z nim męczę,

                            mam nadzieje, ze wiecej nie powtórzysz tego blędu smile
                            >
                            • anja_pl Re: szlaban :))) 19.09.07, 22:18
                              na pewno nie, jestem tym szlabanem strasznie zmęczona
                              • nangaparbat3 Re: szlaban :))) 20.09.07, 10:32
                                anja_pl napisała:

                                > na pewno nie, jestem tym szlabanem strasznie zmęczona

                                To piekne, naprawdę.
                      • z.odzysku Re: :))) 18.09.07, 22:11
                        bazyliada napisała:

                        > kas -z tą ścierka to tez takie żarty, prawda ? bo nijak to do
                        > szacunku nie pasuje !

                        jeżeli "ścierka" wymierzona jest z przymróżeniem oka (bo to przecież
                        duża dziewczyna), a nie z wściekłością i "nienawiścią w oczach", to
                        taka "ścierka" może mieć całkiem pozytywny wpływ na zacieśnienie
                        dobrych relacji rodzic-dziecko.
                        Dzieci są znakomitymi psychologami i czują emocje rodziców
                        doskonale. Czasem jednak ostrzejsza reakcja rodzica (oczywiście
                        wykluczając przemoc fizyczną i psychiczną) jest potrzebna do
                        ustanowienia jasnych granic, których dziecko nie powinno
                        przekraczać. Ale to moje subiektywne zdanie.

                        M
                        • to.ja.kas Re: :))) 18.09.07, 22:14
                          z.odzysku napisał:

                          >> jeżeli "ścierka" wymierzona jest z przymróżeniem oka (bo to
                          przecież
                          > duża dziewczyna), a nie z wściekłością i "nienawiścią w oczach",

                          wyznaje jedną zasadę...nie karam jak jestem wsciekła, o nienawisci w
                          oczach nie ma mowy, w koncu to moja Mała....mówimy o karach,
                          wychowanu i ścierze nie o znecaniu, poniżaniu, wyżywaniu się....
                          • z.odzysku Re: :))) 18.09.07, 22:18
                            > mówimy o karach, wychowanu i ścierze nie o znecaniu, poniżaniu,
                            wyżywaniu się....

                            Masz rację w 100%.
                            Przepraszam, moja trauma się odezwała.
                            • to.ja.kas Re: :))) 18.09.07, 22:21
                              Eeeeeeee nie masz za co przepraszac....tak napisałam coby
                              watpliwości nikt nie miał....ja za zołze robie, wiec moze komuś
                              przyjsc do głowy, ze moją Mała np. katuję...tongue_outPPP
                              • z.odzysku Re: :))) 18.09.07, 22:29
                                to.ja.kas napisała:
                                > ....ja za zołze robie, wiec moze komuś
                                > przyjsc do głowy, ze moją Mała np. katuję...tongue_outPPP

                                jakoś tak nie pomyślałem. Ani przez chwilę. smile
                                • to.ja.kas Re: :))) 18.09.07, 22:33
                                  Jestes bardzo uprzejmy smile)) Ale ja nie strasze po
                                  próżnicy....kłania sie przerzedzona na tym forum frakcja blond
                                  rozwódek (ten blond to cecha ducha nie kolor włosów) w stringach,
                                  podwiazkach z wiertarkami udarowymi w dłoni, polujaca na misie
                                  (poważnie...smile)) )

                                  O rany chyba mnie goraczka rozkłada....pisze głupoty (czyli niby
                                  normalka...)
                    • to.ja.kas Re: :))) 18.09.07, 19:41
                      Nie....sciara czasami leciała za Mała jak dała mi sie we znaki...ona
                      wie, ze jak biore sciere to znaczy juz "odpusc!!!!!"....z Moim z
                      tego niestety coraz czesciej sie nabijają, a Mała pyta co zrobie jak
                      juz do pleców jej nie siegnę??? (przy moim 1,50 to całkiem
                      prawdopodobne)....Zawsze odpowiadam, ze niech sie niie martwi, moge
                      zabrac kieszonkowe zamiast uzywac sciery....Mala jakoś ngdy nie
                      wybrała tej drugiej alternatywy....tongue_outPPP
                      Fakt, ze mam anioła nie dziecko i karam ja rzadko...ale czasem
                      scierą dostanie smile))
                      • nangaparbat3 Re: :))) 18.09.07, 20:59
                        ja tez nie mam anioła i dwa razy nawet lanie dałam, po pupie, aż mnie zaczęła
                        ręka boleć. Za drugim i ostatnim razem miala 4 i poł i troche się potem
                        wstydziłam. Za pierwszym miała dwa i sie nie wstydziłam, bo ją zlalam zza
                        zamordowanie kolegi (bez powodu na spacerze schyliła się, podniosla duzy kamień
                        i trzasnela go w potylicę - bardzo celnie - naprawde myslalam, ze po dziecku).
                        • to.ja.kas Re: :))) 18.09.07, 21:05
                          Moja oberwala kiedys za cyrk w postaci lezenia na ziemi, wrzasków,
                          płaczów, kopania i histerii...miała wtedy 3 lata...to był pierwszy i
                          ostatni raz (taaka histeria)...tez sie tego nie wstydze...w sumie
                          chyba w tyłek z dwa - trzy razy dostała...mówiłam, ze anioł nie
                          dzieciak....a sciera to zupełnie co innego i zupelnie nny
                          klimat.....aaaaa zapomniałam dodac ze moje koty tez nie reaguje jak
                          na nie wrzeszcze ale jak biore sciere do reki, towarzystwo sie
                          rozpływa po katach....jak widac jest to sciera wszechstronnego
                          użytku smile)))
                          • z.odzysku Re: :))) 18.09.07, 22:45
                            Moje córki mają taką właściwość, że kiedy coś do nich mówię, zdarza
                            się czasem, że przerywają mi w pół zdania i zaczynają zupełnie o
                            czymś innym "trajkotać". Pół biedy, jesli rozmawiamy akurat o
                            pierdołach, natomiast, kiedy "przemawiam" ;-PP na tematy ważne (to
                            mnie się tak wydaje tongue_outP), a one mi tak przerywają, to łapię je za
                            rękę, lekko ściskam i mówię: "Hej, ja tu do Ciebie mówię, nie
                            przerywaj mi, proszę, bo mam ważną rzecz do powiedzenia".... O
                            dziwo, działa smile

                            M
                            • nangaparbat3 Mogę szczerze? n/t 18.09.07, 22:49

                              • to.ja.kas Dawaj Nanga n/t 18.09.07, 22:52

                                • nangaparbat3 :))) - to pytanie do Z.odzysku 18.09.07, 22:55
                                  i bardzo serio, bo mam ochote palnac mu kazanie smile
                                  • to.ja.kas Mówiłam ze przerywam...sorry :-)) n/t 18.09.07, 22:56

                                    • nangaparbat3 kas, mnie bardzo milo, jak "przerywasz" :-)) n/t 18.09.07, 23:10

                                      • to.ja.kas Re: Powaznie ???? Musze pokazać to moim n/t 18.09.07, 23:16

                                        • nangaparbat3 jestem powazna, czasem za bardzo n/t 18.09.07, 23:24

                                          • to.ja.kas Re: to zupełnie odwrotnie niz ja --)))n/t 18.09.07, 23:35

                                  • z.odzysku Re: :))) - to pytanie do Z.odzysku 18.09.07, 22:56
                                    no to miejmy to "z głowy" i wal to kazanie ;-PP
                                    • to.ja.kas Re: :))) - to pytanie do Z.odzysku 18.09.07, 22:57
                                      no własnie wal...ja tam lubie Twoje kazania. Poza tym leze chora,
                                      wszyscy mnie opuscili i poszli spac wiec chetnie wezme udział w
                                      zajmujacej dyzskusji smile))
                                      • nangaparbat3 Re: :))) - to pytanie do Z.odzysku 18.09.07, 23:12
                                        Tez leżę chora - to znaczy przesiaduje przy kompie, bo laptopa pozyczyłam exowi,
                                        i nie dość, ze nie oddaje, to jego mała córeczka popsuła dwa klawisze (do dwoch
                                        sie przyznał, a reszta?
                                        Brrrrrr......
                                      • z.odzysku Re: :))) - to pytanie do Z.odzysku 18.09.07, 23:13
                                        to.ja.kas napisała:

                                        > ... Poza tym leze chora,
                                        współczuję, jak umiem najlepiej wink

                                        > wszyscy mnie opuscili
                                        jak to? ... a forum, to co? pies? ;-PP
                                        • to.ja.kas Re: :))) - to pytanie do Z.odzysku 18.09.07, 23:18
                                          No forum jeszcze trzyma mnie dzis przy zyciu...ale u mnie wszyscy
                                          spią...nawet koty....

                                          Nanga mi moja własna Mała zepsuła jeden klawisz w moim laptopie i
                                          nasciagała jakiegos cholerstwa (a sto razy mówiłam, zeby uzywała
                                          wyłaczne swojego lapka - no ale mój lepiej chodzi....tfu tzn
                                          chodził...teraz działa jak muł....)
                                          • bazyliada Re: :))) - to pytanie do Z.odzysku 18.09.07, 23:22
                                            czy nanga już napisał to pytanie z kazaniem do z.ozdysku ????
                                            bo ja lubie nange czytac i choc nie jestem z.odzysku ( to znaczy
                                            faktycznie jestem, ale tu tak nie figuruje smile chciałm przeczytać

                                            poza tym czy to jakas epidemia, ja także chora , z zapalonym gardłem
                                            siedzę, pies mi nogi ogrzewa smile
                                            • z.odzysku Re: :))) - to pytanie do Z.odzysku 18.09.07, 23:24
                                              no właśnie nie mogę się doczekać na to kazanie...
                                              ... narobiła ochoty tylko tongue_out
                                              To jakaś podpucha normalnie wink
                                              • nangaparbat3 Re: :))) - to pytanie do Z.odzysku 18.09.07, 23:26
                                                po takiej reklamie to się rozczarujecie, trudno.
                                                • z.odzysku Re: :))) - to pytanie do Z.odzysku 18.09.07, 23:42
                                                  zwracam honor. Kazanie się pojawiło. smile Chylę czoła smile
                                              • bazyliada Re: :))) - to pytanie do Z.odzysku 18.09.07, 23:27
                                                czekamy ! czekamy ! nanga smile
                            • to.ja.kas Re: :))) 18.09.07, 22:51
                              No prawdziwe kobiety...spróbuj mi przerwac...i niestety mam okropny
                              zwyczaj przerywania....bo jak nie powiem od razu to potem
                              zapomne...to okropne, wiem,ale i tak jestem fajna tongue_outPPP
                            • nangaparbat3 to wale 18.09.07, 23:23
                              z.odzysku napisał:

                              > Moje córki mają taką właściwość, że kiedy coś do nich mówię, zdarza
                              > się czasem, że przerywają mi w pół zdania i zaczynają zupełnie o
                              > czymś innym "trajkotać". Pół biedy, jesli rozmawiamy akurat o
                              > pierdołach, natomiast, kiedy "przemawiam" ;-PP na tematy ważne (to
                              > mnie się tak wydaje tongue_outP), a one mi tak przerywają, to łapię je za
                              > rękę, lekko ściskam i mówię: "Hej, ja tu do Ciebie mówię, nie
                              > przerywaj mi, proszę, bo mam ważną rzecz do powiedzenia".... O
                              > dziwo, działa smile
                              >
                              > M
                              >
                              Szanowny M!
                              masz niezwykle, wyjatkowo wyrozumiałe i delikatne córki.

                              Otóż - przemówienia osob bliskich są nie do zniesienia. wiem co mówię, bo
                              jeszcze do niedawna miałam skłonnego do przemówień tatę.
                              Przemówienie uniemozliwia jakikolwiek dialog i trzeba sobie bardzo zasłuzyć, by
                              chciano nas słuchac. A w sferze prywatnej jest po prostu nieznosne. Cała
                              przyjemnośc wyłącznie po stronie przemawiajacego.
                              Tez wiem co mówię, bo co prawda nie do bliskich, ale jednak czasem przemawiam
                              winkZ upodobaniem wink
                              Oczywiscie meza sobie wzięłam absolutnie bez sklonnosci do przemówień i bez
                              wątpienia nie one były przyczyna rozwodu. Jednak kiedy córka podrosła, zdarza mu
                              sie od czasu do czasu wychowawczo przemówic.
                              Córka, osoba naprawdę rozsądna i myśląca, podejmujaca sensowny dialog i dajaca
                              się (czasem) przekonać argumentami racjonalnymi (wg mnie) w sytuacji
                              przemówienia zaczyna wrzeszczeć i odrzuca wszystko, absolutnie wszystko, co jest
                              trescia przemówienia, zeby nie wiem jak madre było.
                              Wiec te córki to Ty swięte masz, ot co!

                              • bazyliada Re: to wale 18.09.07, 23:32
                                Nie do mnie to było, ale tez przeczytałam smile

                                musze o tym pomyśleć i poobserwować siebi czy czasem nie mam
                                skłonności do przemówień, a takie zachowanie wobec sześciolatka
                                byłyby jak najbardziej nie fajne !
                                świadomie chyba nie przemawiam, ale ten tego jak emocje gdzieś mnie
                                lewitują, nie no musze się poobserwować !
                                wiedziałam , że madrze napiszesz smile
                              • z.odzysku Re: to wale 18.09.07, 23:37
                                nangaparbat3 napisała:
                                > masz niezwykle, wyjatkowo wyrozumiałe i delikatne córki.
                                absolutnie, w 100% i z najwyższą przyjemnością się z Tobą zgadzam w
                                tej kwestii. smile)

                                co do reszy "kazania", to mogę tylko powiedzieć, że
                                nadinterpretowałaś nieco słowo "przemawiam" (podobnie jak "misterny"
                                w innym wątku). smile Oczywiście to było żartobliwe, bo staram się
                                nie "moralizować". Młodsza córka (9 lat) to jeszcze może by i mnie
                                słuchała, ale starsza (13), już "czuje blues'a" i kiedy przeginam,
                                to jej lekko znudzony i pobłażliwy wyraz twarzy doskonale daje mi to
                                do zrozumienia. wink W mojej wcześniejszej wypowiedzi chodziło mi
                                jedynie o to, zeby zachować kulturę dyskusji: słuchamy się do końca,
                                nie przerywamy sobie, zastanawiamy się chwilę nad tym co
                                powiedzieliśmy i dopiero ripostujemy.

                                > Otóż - przemówienia osob bliskich są nie do zniesienia.
                                wiem, co mówisz. w pewnym momencie zaczyna się je traktować,
                                jak "szum tła".

                                > Przemówienie uniemozliwia jakikolwiek dialog i trzeba sobie bardzo
                                zasłuzyć, by chciano nas słuchac.

                                Zgadzam się z Tobą i uważam podobnie. smile

                                > Córka, osoba naprawdę rozsądna i myśląca, podejmujaca sensowny
                                dialog i dajaca
                                > się (czasem) przekonać argumentami racjonalnymi (wg mnie) w
                                sytuacji
                                > przemówienia zaczyna wrzeszczeć i odrzuca wszystko, absolutnie
                                wszystko, co jest trescia przemówienia, zeby nie wiem jak madre było.

                                ten etap dopiero mnie czeka. Ale dzięki za "homilię". Przygotuję się
                                zawczasu. wink

                                > Wiec te córki to Ty swięte masz, ot co!
                                Ponownie zgadzam się z Tobą w całej rozciągłści. smile)
                                • to.ja.kas Re: Boze jaki zgodny facet...:-PP n/t 18.09.07, 23:39

                                  • nangaparbat3 j.w :)) n/t 18.09.07, 23:41

                                  • nangaparbat3 :))) 18.09.07, 23:42
                                    j.w.
                                  • nangaparbat3 z wrażenia az dwa razy napisalam :)))) n/t 18.09.07, 23:43


                                  • z.odzysku Re: Boze jaki zgodny facet...:-PP n/t 18.09.07, 23:45
                                    dobra, dobra.....
                                    ... numeru telefonu i tak nie podam ;-PPPP
                                    • to.ja.kas Re: Boze jaki zgodny facet...:-PP n/t 18.09.07, 23:47
                                      Dobra, dobra...nie chce...mówia wprawdzie ze od przybytku głowa nie
                                      boli, ale ja juz sie nauczyłam, ze bolą rozczarowania tongue_outPPPPPPP
                              • to.ja.kas Re: to wale 18.09.07, 23:38
                                Mądre....
                                Ale powiem Ci Nanga, ze czasem dobrze nauczyc dzieci by nie
                                przerywały,o potem wyrastaja na takie jak ja sad((

                                Ale jedno jest pewne...na to by nas słuchano trzeba sobe
                                zasłuzyc...czasem zastanawiam sie kurcze jak smile
          • z.odzysku Re: Embargo informacyjne 18.09.07, 21:50
            Dzięki Grzegorz, że pomimo zmęczenia opisałeś tak obszernie swoją
            historię.Przyznam, że lekko zmroziło mnie, to, co napisałeś. Twoja
            ex "jedzie po bandzie". U mnie na szczęście nie jest
            tak "hardcorowo". Widzę natomiast bardzo wiele podobieństw.
            Podobnie, jak Ty wyprowadziłem się z mieszkania, zabierając swoje
            ubrania, ksiązki i komputer. Całe wyposażenie mieszkania zostawiłem
            ex i córkom. Jednakże nie czuję się jak idiota, bo przecież moje
            córki mieszkają z ex i sprzęty oraz wyposażenie potrzebne jest im do
            normalnego funkcjonowania.
            Moja ex okazała się jednak bardzo pomysłowa i już w 2 miesiące po
            moim wyprowadzeniu się zmieniła zamki w mieszkaniu, uznając zapewne,
            że przecież to teraz jej. wink Na szczęście moja ex (tu muszę jej
            oddać uznanie) nie robi mi takich "jazd", jak Tobie. Oprócz
            regularnego płacenia alimentów na córki, kupuję córkom wiele rzeczy
            (np. ubrania), zabieram na imprezy, etc. i na szczęście (odpukać!)
            ex nie robi problemów, aby córki zabierały kupione przeze mnie
            rzeczy do domu. Podobnie, jak Ty mam zakaz wstępu do domu pod
            nieobecność ex. Chyba raz się zdarzyło, że przyszedłem do dawnego
            mieszkania pod nieobecność ex i córki były bardzo nerwowe, kiedy tam
            przebywałem. Zapytałem je wprost o co chodzi i dostałem odpowiedź,
            że mama nie życzy sobie, abym przychodził do nich pod jej
            nieobecność. Cóż, taki "urok" ex. Nie chce mi się z tym zmagać. Czas
            z córkami mogę spędzać gdziekolwiek. Byle z nimi. smile
            W odróżnieniu od Twojej przykrej sytuacji i na szczęście dla mnie,
            moja ex nie nastawia (tak przypuszczam) córek przeciwko mnie, bo nie
            spotkałem się z przykrymi tekstami z ust córek, że nie chcą ze mna
            rozmawiać. Rozmawiam z nimi codziennie i zawsze chętnie ze mną
            gadają: raz entuzjastycznie, raz mniej, innym razem są znudzone...
            mają zmienne nastroje, jak to kobiety smile)
            Czy moje córki sprawiają wrażenie szczęśliwych? Nie wiem czy w ogóle
            w kontekście rozwodu rodziców można mowić o szczęściu dzieci.
            Przecież to trauma dla nich. sad W mojej ocenie, jak na razie, córki
            nie wykazują przygnębienia i zawsze chętnie, a nawet entuzjastycznie
            widują się ze mną, co mnie bardzo, bardzo, bardzo cieszy smile)) Mają
            oczywiście swoje humory, bo to kobiety przecież, ale ja to
            rozumiem smile
            W sumie nie chciałbym, aby kiedykolwiek córki uciekały przed matką.
            Przecież do prawidłowego rozwoju dzieci zarówno matka, jak i ojciec
            są potrzebni, pomimo rozwodu wyżej wzmiankowanych.
            Staram się nie być na każde zawołanie córek. Spotykamy się
            regularnie, rozmawiamy codziennie, ale nie chcę przekraczać
            granicy "służalczości". Zdecydowanie nie chciałbym, aby zyskały
            przeświadczenie, ze jestem na każde "ich gwizdnięcie", bo uważam, że
            nie miałoby to dobrego wpływu na ich rozwój psychiczny. Zyskałyby,
            być może, roszczeniowy stosunek do świata, a tego bardzo nie chcę.
            Wystarczy, że ex prezentowała taki stosunek do mnie. Mam na to
            alergię.
            Oczywiście nie odtrącam córek. Wiedzą, że mogą na mnie zawsze
            liczyć, ale staram się tak organizować czas, żeby pogodzić zarówno
            ich, jak i moje potrzeby.
            Całe to "zamieszanie rozwodowe" rodziców najbardziej dotyka dzieci
            i, cholera, trudno znaleźć tu jakiś złoty środek. Każda sytuacja
            rodzinna jest inna i nie ma chyba uniwersalnych recept jak
            postępować z dziećmi.
            Jedyna uniwersalna recepta, jaka przychodzi mi na myśl, to: "dobro
            dzieci przede wszystkim!". Ale, czy rozwiedzeni rodzice pod "dobrem
            dzieci" rozumieją to samo?... mam poważne wątpliwości.

            Pozdrawiam

            M
            • anja_pl Re: Embargo informacyjne 18.09.07, 23:01
              z.odzysku napisał:

              > [ciach] Podobnie, jak Ty mam zakaz wstępu do domu pod
              > nieobecność ex. Chyba raz się zdarzyło, że przyszedłem do dawnego
              > mieszkania pod nieobecność ex i córki były bardzo nerwowe, kiedy
              tam
              > przebywałem. Zapytałem je wprost o co chodzi i dostałem odpowiedź,
              > że mama nie życzy sobie, abym przychodził do nich pod jej
              > nieobecność. Cóż, taki "urok" ex. Nie chce mi się z tym zmagać.

              To nie jest urok eks,
              to jest rzeczywistość, z którą sie musisz pogodzić.
              Dla eks jesteś całkiem obcym facetem, który po jej nieobecność
              wchodzi do jej mieszkania.
              Jeśli twoje córki chcą zaprosić koleżanki i kolegów pytaja mamę o
              pozwolenie, a ty chcesz przychodzić bez zgody własciciela domu?
              Córki nie są właścicielkami.
              Nie stawiaj je więcej w takiej sytuacji. To jest bardzo trudne dla
              nich.
              • z.odzysku Re: Embargo informacyjne 18.09.07, 23:07
                anja_pl napisała:

                > Dla eks jesteś całkiem obcym facetem, który po jej nieobecność
                > wchodzi do jej mieszkania.
                > ... a ty chcesz przychodzić bez zgody własciciela domu?

                powiem tylko, że pomimo rozwodu mieszkanie, jako majątek dorobkowy,
                jest wspólne. I celowo nie roztrząsam tu kwestii, kto się przyczynił
                do jego zakupu.
                Jeśli chodzi o ścisłość: zawsze uzgadniam z ex, kiedy przyjdę
                do "jej" mieszkania (był 1 wyjatek - reakcja córek sprawiła, że to
                był ostatni).
                • anja_pl Re: Embargo informacyjne 19.09.07, 21:17
                  z.odzysku napisał:

                  > anja_pl napisała:
                  >
                  >
                  > powiem tylko, że pomimo rozwodu mieszkanie, jako majątek
                  dorobkowy,
                  > jest wspólne. I celowo nie roztrząsam tu kwestii, kto się
                  przyczynił
                  > do jego zakupu.

                  nie mieszkasz w nim, więc nie masz prawa tam przebywać bez zgody
                  właściciela tam mieszkającego,
                  to tak jakbyś wynajął komus ieszkanie i wchodził sobie do niego,
                  grzebał po szfach, bo to przecież twoje mieszkanie...
                  • crazyrabbit Re: Embargo informacyjne 19.09.07, 21:24
                    > nie mieszkasz w nim, więc nie masz prawa tam przebywać bez zgody
                    > właściciela tam mieszkającego,
                    > to tak jakbyś wynajął komus ieszkanie i wchodził sobie do niego,
                    > grzebał po szfach, bo to przecież twoje mieszkanie...
                    >

                    Zgadzam się Anju w caaaaałej rozciągłości.
                    • z.odzysku Re: Embargo informacyjne 19.09.07, 23:12
                      crazyrabbit napisała:

                      > > nie mieszkasz w nim, więc nie masz prawa tam przebywać bez zgody
                      > > właściciela tam mieszkającego,
                      > > to tak jakbyś wynajął komus ieszkanie i wchodził sobie do niego,
                      > > grzebał po szfach, bo to przecież twoje mieszkanie...
                      > >

                      Anju, Crazyrabbit,
                      oczywiście rozumiem, że ex ma pełne prawo do prywatności w
                      mieszkaniu, które zamieszkuje z moimi córkami. Szanuję to.
                      Porównanie zastosowane przez Anję jest bardzo sugestywne i przemawia
                      do mnie wystarczająco. Widocznie sprawiałem sprawiałem inne
                      wrażenie, skoro aż do takiego musiała się uciec.
                      Nie stwarzam celowo sytuacji, żeby przebywać w moim dawnym
                      mieszkaniu pod nieobecność ex. Raz się zdarzyło, że przyszedłem do
                      chorej córki, a wtedy nie było ex. Jak się okazało później ex celowo
                      wyszła, żeby się ze mną nie spotkać (córka mi powiedziała). Nerwowe
                      zachowanie córek i komunikat otwartym tekstem, że mama nie życzy
                      sobie moich wizyt pod jej nieobecność dały mi jasno do zrozumienia,
                      żeby więcej nie dopuszczać do takich sytuacji. Naprawdę mam wiele
                      pomysłów jak spędzać z córkami czas poza ich mieszkaniem. Jednakże,
                      jeśli moje dziecko jest chore i cierpi, to przyjdę do niego, żeby z
                      nim pobyć, posiedzieć przy jego łóżku i szczerze powiedziawszy mam w
                      d.... czy ex ma humor wtedy wyjść z mieszkania, czy nie.

                      Przepraszam, że się uniosłem na koniec. smile

                      M
                      • julka1800 Re: Embargo informacyjne 19.09.07, 23:17
                        Mam szczera nadzieje, ze gdyby corka rozchorowala sie bedac u
                        Ciebie, i musiala zostac w lozku na kilka dni, to nie wytykalbys
                        bylej zonie ze odwiedzila corke w Twoim mieszkaniu podczas Twojej
                        nieobecnosci.
                        • z.odzysku Re: Embargo informacyjne 19.09.07, 23:21
                          Prawdopodobnie nie wytykałbym. Może nie byłbym przeszczęśliwy z tego
                          powodu. A już na pewno nie wychodziłbym celowo z mieszkania wiedząc,
                          że ex ma przyjść do chorego dziecka.
                          • julka1800 Re: Embargo informacyjne 19.09.07, 23:26
                            z.odzysku napisał:

                            > Prawdopodobnie nie wytykałbym...

                            podoba mi sie smile

                            dobranoc

                            ps. twoj nick... sprytnie wymyslony

                      • anja_pl Re: Embargo informacyjne 20.09.07, 09:46
                        mnie najbardziej wkurzyło, że swój nietakt - wizytę podczas
                        nieobecności gospodarza i związane z tym wymówki - nazywasz
                        lekceważąco "urokiem eksi"
                        • z.odzysku Re: Embargo informacyjne 20.09.07, 10:02
                          Zapewniam Cię Anju, że daleki jestem od lekceważenia. Przez
                          pojęcie "urok ex" rozumiałem taki, a nie inny sposób jej
                          postępowania, z którym po prostu muszę się pogodzić, bo nie mam na
                          niego żadnego wpływu.

                          Poza tym, nie uważam, że popełniłem nietakt. Zadzwoniłem do ex i
                          umówiłem się, że przyjdę do chorej córki (o konkretnej godzinie), po
                          czym okazało się, że ex celowo wyszła z mieszkania, aby się ze mną
                          nie spotkać.
                          Kurczę, staram się z całych sił dostrzec swój nietakt, ale mi się
                          nie udaje. Niech mi to ktoś wytłumaczy. Bardzo proszę.

                          M
                          • akacjax Re: Embargo informacyjne 20.09.07, 10:26
                            Jak czytam, to, co piszesz o zachowaniach exi, to ciągle mam wrażenie, że kobieta strasznie się miota. Dla mnie to taki wstęp do choroby depresyjnej albo nerwowej. Może gdy czasu więcej minie ona jakoś wróci do normy i znormalnieje, choć może to być trudne właśnie na polu relacji dotyczących Ciebie.

                            czasem daje się zgode na rozwód w sądzie a w sercu tej zgody się nie daje. Potem jest rozdarcie i frustracja.

                            • to.ja.kas Re: Embargo informacyjne 20.09.07, 10:45
                              akacjax napisała:

                              > Dla mnie to taki wstęp do choroby depresyjnej albo nerw
                              > owej.
                              Jesteś specjalistą z dziedziny psychiatrii? Bo jeśli nie, to chyba
                              zbyt szybko oceniasz stan zdrowia partnerki - bez nawet jednej jej
                              wypowiedzi....

                              >czasem daje się zgode na rozwód w sądzie a w sercu tej zgody się
                              nie daje. Potem jest rozdarcie i frustracja.

                              To prawda...świeta prawda. Tylko dorosły człowiek nie odreagowuje
                              swoich frustracji na dzieciach...bo wtedy im zapewniamy nerwicę i
                              depresję (bardzo prawdopodobne)
                            • z.odzysku Re: Embargo informacyjne 20.09.07, 12:58
                              > Jak czytam, to, co piszesz o zachowaniach exi, to ciągle mam
                              wrażenie, że kobieta strasznie się miota.

                              Możliwe. Ja nie rozumiem bardzo wielu zachowań ex, zarówno na długo
                              przed, jak i teraz, już po rozwodzie. Ale, czy muszę wszystko
                              rozumieć?


                              > Dla mnie to taki wstęp do choroby depresyjnej albo nerwowej.

                              Oj, to chyba zbyt daleko posunięta diagnoza. Ja bym się o takową nie
                              pokusił, chociaż żyłem z żoną kilkanaście lat. Poza tym do stawiania
                              takich diagnoz trzeba mieć dyplom specjalisty (ale może taki masz) i
                              badania: przeprowadzone na żywym organiźmie, a nie na forum.
                              Przecież nie znasz mojej ex, a to co ja tu na forum piszę, to moje
                              subiektywne odczucia. Wypowiedzi np. Anji i Crazyrabbit mnie w tym
                              utwierdzają.


                              > czasem daje się zgode na rozwód w sądzie a w sercu tej zgody się
                              > nie daje. Potem jest rozdarcie i frustracja.

                              Pewnie masz rację, ale sądząc po zachowaniach ex, których nie
                              opisałem na tym forum, nie wydaje mi się, aby miała takie dylematy.
              • crazyrabbit Widzisz , z.odzysku... 19.09.07, 00:51
                Ja też nie życzę sobie , żeby mój ex przyłaził do mojego mieszkania
                pod moją nieobecność. Bo ja tam mieszkam , mam tam swoje osobiste
                rzeczy , a on jest dla mnie obcą osobą (jak to dobrze napisała Anja).

                I nie chcę , żeby wiedział o wszystkim , co się u mnie dzieje.
                Bo powinno go to obchodzić tyle , co zeszłoroczny śnieg , ponieważ w
                moim życiu ten osobnik już nie istnieje.
                Poza tym posiada on bardzo brzydką cechę przeinaczania faktów ,
                kłamania , kombinowania i wykorzystywania informacji przeciwko mnie.
                Cały czas próbuje manipulować naszą córką , albo przekazuje kłamliwe
                informacje moim rodzicom.

                Młoda wie , że są nasze babskie sprawy. Ja zachowuję dla siebie jej
                sekrety i małe "grzeszki" , a ona moje.
                I uważam , że tak jest dobrze.
          • chalsia Re: Embargo informacyjne 19.09.07, 11:44
            > Następnie już nie mogłem wchodzić na korytarz w bloku i rozmawiać
            > pod drzwiami mieszkania, później już rozmawiałem przez domofon.

            no cóż, to ja mam podobnie - odwożąc dziecko na wizyty u ojca, bądź
            je od ojca odbierając (a robię to z dobrej woli jak mi po drodze, bo
            akurat ojciec ma obowiązek odbierania i odwożenia dziecka
            w "ojcowskie" weekendy) "nie mam prawa" wejść ani pod drzwi jego
            mieszkania ani nawet na korytarz w bloku eksa, a ostatnio przestał
            mnie (nawet gdy jestem razem z dzieckiem) wpuszczać bramą na
            podwórko osiedla gdzie mieszka. Tak więc czekam/czekamy na ulicy.

            Ponieważ chcę by dziecko uczyło się szacunku do ludzi i kulturalnych
            zachowań - wpuszczam eksa do domu, jak przyjeżdża po dziecko.
    • bazyliada Re: Embargo informacyjne 18.09.07, 22:18
      Czasami jak czytam tu takich rozsądnych facetów to zastanawiam się
      czy oni tylko w teorii tacy czy może rzeczywiście tacy na świecie
      są ?

      dla jasności:
      to był komplement dla wypowiedzi z.odzysku smile
      ewentualny cynizm wynika z wrodzonej kobiecej nieufności !
      • z.odzysku Re: Embargo informacyjne 18.09.07, 22:22
        "rozsądny", to pojęcie względne. Niemniej bardzo dziękuję za
        komplement. smile

        Co do cynizmu możesz być zupełnie spokojna... świadczy jedynie o
        wysokiej inteligencji. smile A że niektórzy odbierają go jako
        złośliwość? cóż, tacy też są na tym świecie. wink

        M
        • grzegorz6_4 Re: Embargo informacyjne 18.09.07, 23:27
          Fajnie jest was tak sobie poczytać. Niestety - z.odzysku jest dość
          krótko za burtą zaś dziewczyny - nie bardzo rozumieją co się dzieje
          w facetach. Może nie we wszystkich, ale się dzieje. Nie wiecie tego,
          bo zwyczajnie macie dzieci pod ręką w każdej sytaucji. W trudnych
          też, ale możecie na codzień budować z Nimi relacje. Goście na burtą -
          są tegho skutecznie pozbawiani. Któraś z dziewczyn tak ładnie tu
          napisała, że jest z wiertarką udarową w dłoni. Moja "była ulubiona"
          zabrała mi nawet wiertarkę - teraz wiem dlaczego. Dzięki dziewczyny.
          To jest niezła lekcja. Ale wracając do tematu - nieważne, że jestem
          współautorem majątku. Mój idiotyzm polegał dodatkowo na tym, że
          spłacam nasze długi. Możecie OCZYWIŚCIE powiedzieć (to słowa do
          kobiet), że dobrze Mu tak, ale pytanie jest dokładnie inne. Czy
          jeden Gość jest w stanie to wszystko uciągnąć? W wieku 43 lat
          zaczynać wszystko od nowa? A i to jest powodem ataków. Kurcze - nie
          płaczę (przynajmniej nikt nie widzi) i stanąłem na nogi. W każdym
          calu. Duchowo, materialnie, towarzysko. Do tego wszystkiego "była
          ulubiona" zrobiła wszystko by poza dziećmi, opuścili mnie
          przyjaciele. Skuteczność Jej działania nawet mnie zaskoczyła. Teraz
          kiedy czytam różne komentarze - zwyczajnie boję się zacząć od nowa
          ten ostatni (brakujący) rozdział życia.
          Reasumując - miłe Panie, jeżeliWasi byli panowie zabraliby Wam
          dzieci i zrobili wiele by z Wami nie miały One kontaktu - wtedy
          moglibyśmy rozmawiac jak równi z równymi. Teraz to Wy macie karty w
          dłoniach i jedynie możecie narzekać, że "byli" nie dają Wam tyle
          wytchnienia ile byście chciały.
          • bazyliada Re: Embargo informacyjne 18.09.07, 23:39
            grzegorz6_4 napisał:

            >> Reasumując - miłe Panie, jeżeliWasi byli panowie zabraliby Wam
            > dzieci i zrobili wiele by z Wami nie miały One kontaktu - wtedy
            > moglibyśmy rozmawiac jak równi z równymi. Teraz to Wy macie karty
            w
            > dłoniach i jedynie możecie narzekać, że "byli" nie dają Wam tyle
            > wytchnienia ile byście chciały.

            co to znaczy zabrali ? próbuje zrozumiec Twoje rozżalenie, ale
            powyzsze słowa są uogólnieniem i niesprawiadliwością , na która sie
            nie zgadzam !
            Dzieci się nie zabiera, dzieci w tej bardzo trudnej sytuacji
            rozstania zostają przy tym rodzicu, który ma wieksza mozliwośc
            zapewnic im właściwą opiekę, miłośc i wsparcie powinny miec od
            obojga rodziców...

            • to.ja.kas Re: Embargo informacyjne 18.09.07, 23:45
              Bazyliada, prawda jest taka, ze by ktos mógł miec ktos inny musi
              oddac...to ze oddaje bez walki, ze zostawia mieszkanie, ze nie
              probuje mamie zabrac dzieca w sądzie nie oznacza ze dla niego to
              sytuacja komfortowa i ze ma to w przysłowiowej d...e
              • bazyliada Re: Embargo informacyjne 18.09.07, 23:55
                Kas ja nie watpię w to, że to jest bardzo trudne. Nigdzie nie
                twierdziłam, ze jesli ktos nie walczy w sądzie o dziecko to swiadczy
                o jego lekceważeniu.
                Ja się oburzyłam na nazwanie i uogólnienie, że większość z nas
                rzowiedzionych kobiet zabrała dziecko ojcu.
                Byc może grzegorz czy z.odzysku sa bardzo odpowiedzilani i świtnie
                poradzili by sobie gdyby dzieci były z nimi.
                Ale wtedy zabraliby mamie dziecko- tak to musimy nazwać ?

                Jeszcze raz napiszę - dziecka sie nie zabiera
                Z dzieckiem się jest.
                Czasmi niestety dziecko jest z osoba nieodpowiedzilna lub wybitnie
                złośliwa wobec drugiego rodzica, zawse to jednak niestetu odbija sie
                także na dzieciach
                • to.ja.kas Re: Embargo informacyjne 19.09.07, 00:02
                  Mysle, ze mówimy o podobnych rzeczach tylko forme obrałysmy inna i
                  patrzymy z dwóch róznych punktów widzenia....

                  Ja "zabrałam moja córkę" i sie wyprowadziłam (inna sprawa ze eks nie
                  interesował sie Maa w ogóle ale nie musiało tak byc)...wiec ona
                  przebywa ze mna, ale de facto zostało uniemożliwione Mojemu
                  codzienne przebywanie z nią, wspolne posiłki, zasypianie, odrabianie
                  lekcji, weekendy i swieta, siedzenie jak Mała ma goraczke i
                  podawanie jej paracetamolu, smianie sie z nia ogladajac razem
                  komedie i płakanie nad ksiażkami o Powstaniu...mój eks wprawdzie ma
                  to w dupie, ale są tacy ojcowie ktorzy bardzo cierpia...tak jak
                  cierpiałybysmy my...nawet majac swiadomosc, ze dziecku z ojcem nie
                  dzieje sie krzywda...to sie nazywa tesknota i milosc...
          • to.ja.kas Re: Embargo informacyjne 18.09.07, 23:44
            Grzegorz, cholernie mi przykro.
            Nigdy nie spojrzałam na ten problem w sposób jaki opisałeś....Ale
            masz racje nikt kto nie stracił mozliwosci bycia z dzieckiem nie wie
            jak to jest i co se wtedy dzeje z naszymi emocjami...co do
            straty "majatku małżeńskiego", to rozumiem doskonale....byłam
            dokładnie w takiej sytuacji jak Ty....
            Zycze Ci by Twoi synowie docenili Twoje starania. Mam nadzieje ze
            mama zastanowi sie jakie wzory synom wpoiła i jakie wartosci?
          • crazyrabbit Re: Embargo informacyjne 19.09.07, 00:57
            >Może nie we wszystkich, ale się dzieje. Nie wiecie tego,
            >bo zwyczajnie macie dzieci pod ręką w każdej sytaucji. W trudnych
            >też, ale możecie na codzień budować z Nimi relacje. Goście na
            >burtą -
            >są tegho skutecznie pozbawiani.

            Grzegorzu , wyobraź sobie że mój ex widuje się z Młodą 2-3 weekendy
            (od piątku do niedzieli) w miesiącu i kręci nosem , że za dużo!!
            Co jakiś czas słyszę , że ja się Młodej pozbywam (sic!)

            I jak tu nie zgłupieć?
            Za mały kontakt - źle , za często - też niedobrze...

            Czasem czyję się jak rasowa blondynka , którą notabene jestem of
            kors smile
      • to.ja.kas Re: Embargo informacyjne 18.09.07, 22:23
        są, są...nieliczni ale są...faceci z rozsądkiem...nie oceniam
        forumowych panów bo ich nie znam tongue_outPPP
        • aron95 grzegorz 18.09.07, 23:36
          Jak tekst piosenki;
          Nigdy nie wierz kobiecie

          Nie wiem jakie były powody Twojego rozstania ale moim zdaniem , przynajmniej
          jedno dziecko powinno być z Tobą .
          Tak samo jak jedna z córek z" odzysku " powinna byc z nim .
          Nie zawalczyliście o to panowie .
          • bazyliada Re: grzegorz 18.09.07, 23:40
            co to znaczy powinno być ?
            pól na pół jak pokrojone jabłko ???
          • grzegorz6_4 Re: grzegorz 18.09.07, 23:40
            Trochę się Tobie dziwię - nie wiem czy masz rodeństwo, ale zastanów
            się, czy czymś dobrym byłoby rodzielanie rodzeństwa? Ja mogę sobie
            pocierpieć, ale czemu mam to samo zafundować swoim dzieciom? czy po
            to, by po jakimś czasie nie znali się? Nie przymierzając jak ja ze
            swoim rodzonym bratem? NIE CHCĘ DZIELIĆ DZIECI
            • aron95 Re: grzegorz 18.09.07, 23:44
              Nie , to nie jest dzielenie a cementowanie bo w tedy rodzeństwo bardziej myśli o
              sobie staje się bliższe sobie niż w tedy gdy są razem . A jeśli jest różnica
              wieku to dopiero .
              Możesz się ze mną nie zgodzić dziwne ale tak jest .
              • grzegorz6_4 Re: grzegorz 18.09.07, 23:49
                Oczywiście, że się Tobą nie zgadzam. Wiem, że za jakis czas górą
                wezmą więzi z kolegami. Mieszkanie oddzielnie zwyczajnie zrywa
                braterstwo. Wiem, po moich siostrach, że dziewczyny jakoś inaczej
                się ze sobą trzymają. Ale chłopcy idą swoimi drogami. Każde z nich
                stara się być przewodnikiem stada. A to zwyczajnie stwarza różne
                ścieżki. Będąc ze sobą mają szansę na wspólne wypady, rozrabianie,
                poznawanie kolegów (smile) i koleżanek. Wymianę poglądów. Na telefon -
                przykro mi - nie da się tego zrobić.
                • aron95 Re: grzegorz 18.09.07, 23:58
                  grzegorz6_4 napisał:

                  > Oczywiście, że się Tobą nie zgadzam. Wiem, że za jakis czas górą
                  > wezmą więzi z kolegami. Mieszkanie oddzielnie zwyczajnie zrywa
                  > braterstwo. Wiem, po moich siostrach, że dziewczyny jakoś inaczej
                  > się ze sobą trzymają. Ale chłopcy idą swoimi drogami. Każde z nich
                  > stara się być przewodnikiem stada. A to zwyczajnie stwarza różne
                  > ścieżki. Będąc ze sobą mają szansę na wspólne wypady, rozrabianie,
                  > poznawanie kolegów (smile) i koleżanek. Wymianę poglądów. Na telefon -
                  > przykro mi - nie da się tego zrobić.

                  Zawsze tak jest że jedno jest pupilkiem ojca drugie matki .
                  Taki podział można niemal naturalnie przeprowadzic .
                  Nie mam doświadczeń z dziewczynkami ale z chłopakami napewno by to wyszło i nie
                  ucierpieliby na tym .

                  • to.ja.kas Re: grzegorz 19.09.07, 00:05
                    Mam rodzenstwo...na Boga nie wiem czyim byłam pupilkiem...moze
                    ojca...ale napewno nie oznacza to ze jakby moi sie rozwiedli to z
                    nim chciałabym zostac..
                    Ale jesl nawet moi rodzice mieli "faworytów"...to musiało to byc tak
                    subtelne, ze my tego nie zauwazylismy....małzenstwem byli
                    beznadziejnym, ale rodzcami pierwsza klasa
              • z.odzysku Re: grzegorz 18.09.07, 23:58
                Czy możesz powiedzieć na czym opierasz swoje przekonanie, że tak
                jest?... Uprzejmie proszę.
                • aron95 Re: grzegorz 19.09.07, 00:08
                  Czy możesz powiedzieć na czym opierasz swoje przekonanie, że tak
                  > jest?... Uprzejmie proszę.

                  Relacje między braćmi nie zawsze są przyjacielskie i tak jak sobie rodzice
                  zapragnęli . Chłopcy się biją kłócą i czasem dochodzi do drastycznych sytuacji .
                  Gdy sa osobno i spotykaja sie od czasu do czasu ich relacje sa znośne .

                  Taką sytuację obserwuję u sasiadów . Między chłopakami jest różnica 3 lat .
                  Dochodziło między nimi do ostrych kłótni , bijatyk .
                  Dopiero gdy jeden z nich się wyprowadził (wbrew rodzicom), po roku , między
                  nimi zapanowały właściwe relacje .
                  • to.ja.kas Re: grzegorz 19.09.07, 00:12
                    Aron tłukłam sie z moim bratem az huczało...ale jak kiedys wyjechał
                    na biwak i nie było go miesiac to jak wrócił płakałam z radosci....a
                    za zrobienie mu krzywdy czy probe odsuniecia nas od siebie chyba bym
                    zabiła....
                    Po moim slubie bardzo mi pomagał...teraz on ma swoja rodzine, ale
                    kocham go tak samo mocno jak kiedys...i wspolne dziecinstwo jest
                    jednym z najpiekniejszych wspomien jakie mam smile
                    O siostrze nie wspomne, bo to naturalne.
                  • z.odzysku Re: grzegorz 19.09.07, 00:14
                    A mieszkasz z nimi, żeby autorytatywnie stwierdzić, że dopiero po
                    wyprowadzce jednego z nich zapanowały właściwe relacje? Skąd Twoje
                    przekonanie, że kłótnie pomiędzy tymi chłopakami, to był wyraz złych
                    relacji? ... może je budowali właśnie?...

                    Normalnie nie wierzę, że można żyć takimi stereotypami.... Aron,
                    Twoje przekonania, to temat na doktorat, ba: habilitację.... przez
                    grzeczność nie powiem z jakiej dziedziny.
                  • chalsia Re: grzegorz 19.09.07, 12:01
                    > Relacje między braćmi nie zawsze są przyjacielskie i tak jak sobie
                    rodzice
                    > zapragnęli . Chłopcy się biją kłócą i czasem dochodzi do
                    drastycznych sytuacji
                    > .
                    > Gdy sa osobno i spotykaja sie od czasu do czasu ich relacje sa
                    znośne .
                    >
                    > Taką sytuację obserwuję u sasiadów . Między chłopakami jest
                    różnica 3 lat .
                    > Dochodziło między nimi do ostrych kłótni , bijatyk .
                    > Dopiero gdy jeden z nich się wyprowadził (wbrew rodzicom), po
                    roku , między
                    > nimi zapanowały właściwe relacje .

                    no bardziej idiotycznego "argumentu" to dawno nie widziałam.
                    Czy Ty nie widzisz róznicy między dobrowolną decyzja dziecka (jak w
                    podanym przez Ciebie pzykładzie) a przymusem (=decyzją podjętą przez
                    rodziców lub sąd - na szczęście sądy sporadycznie dzielą rodzeństwo)
            • nangaparbat3 Re: grzegorz 18.09.07, 23:46
              a jeszcze, jeśli dzieci wmiarę normalnie sa związane z obojgiem rodziców, to
              chyba jakaś okropna trauma dla dzieci - które z kim? Dlaczego ja z mamą, a ona z
              tatą? Strach pomysleć.
              • grzegorz6_4 Re: grzegorz 18.09.07, 23:50
                dzięki
              • to.ja.kas Re: grzegorz 18.09.07, 23:50
                az mną zatrzesło....w "dzieleniu dzieci" powinno brac sie pod uwage
                ich dobro, miłosc do rodzenstwa, rodziców i wiezi oraz WOLĘ...a nie
                powinność
              • aron95 Re: grzegorz 18.09.07, 23:51
                Rodzice nie będą razem - strach pomyśleć .
                Przy takim podziale jedno z rodziców najczęsciej matka nie góruje nad drugim i
                jest większa zgoda .
                • z.odzysku Re: grzegorz 19.09.07, 00:02
                  Nie wierzę własnym uszom (oczom).... Przeczytałeś to w jakimś
                  podręczniku z poprzedniej epoki?
                • anja_pl ARON !!!!!!!!! 19.09.07, 09:00
                  czyś ty się blekoptu najadł, że gadasz od rzeczy ?????!!!!!

                  tak mną zatrzęsło, że nawet wielu znakó interpunkcyjnych używam....
          • z.odzysku Re: grzegorz 18.09.07, 23:54
            ależ gadasz "farmazony". Ciekawe skąd to przekonanie, że jedna z
            córek powinna być z mną? Nie przychodzi Ci przypadkiem do głowy, że
            moje córki czują się ze sobą dobrze i chcą mieszkać razem i że ich
            rodzielenie spowodowałoby dodatkową traumę?
            • grzegorz6_4 Re: grzegorz 18.09.07, 23:56
              Słuchajcie - przestańcie. Kiedyś w piaskownicy moi synowie ze sobą
              się nie bawili. Każdy miał inny koniec piaskownicy i inne zabawki.
              Kiedy jednak młodszemu jakies dziecko zabrało samochodzik, to
              starszy (jakby od niechcenia) podchodził doi tego młodocianego
              bandyty i kazał Mu oddać autko, bo to Jego barat. Po wyrównaniu
              szkód - odchodził. Wniosek jest jeden - DZIECI NIE WOONO DZIELIĆ. I
              koniec.
              • z.odzysku Re: grzegorz 19.09.07, 00:02
                Amen.
          • z.odzysku Re: grzegorz 18.09.07, 23:56
            normalnie nie "kumam" takich ludzi jak Ty. Zawsze mi się wydawało,
            że najpierw trzeba pomyśleć, a dopiero coś powiedzieć...
            wyprowadzasz mnie z błędu... i nie powiem, żebym się z tego cieszył
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka