jp66
09.10.07, 20:48
syn wymyślił sobie, ze przed własciwym nazwiskiem dopisze Nałęcz z racji
posiadanego przez rodzinę tytułu szlacheckiego - cóz zgodziłem sie, sam zebrał
potrzebne dokumenty, poszedł do USC i tam dowiedział się, że potrzebna jest
zgoda mamy... zadzwonił do niej czy sie zgodzi i.. najpierw usłyszał , że jest
debilem, potem cos o herbie ( że gówniany i , że kazdy mógł go kupic, potem
zapytała ile zapłacił)syn dalej brnie w rozmowe i w końcu pyta ją, czy jak
przyjedziemy po Paule to ona mu tę zgode podpisze. Usłyszał, że mama nie ma
dziś czasu, wyjezdza i nie bedzie jej również w środę ( moje spotkania z
córką). Jakoś mnie ten wyjazd nie przekonał i pojechałem do mieszkania,
dzwonimy domofonem, pukamy do drzwi i stwierdzamy, że rzeczywiście nikogo nie
ma w domu, wychodząc widzimy jej głowe w oknie.... wezwałem policje, weszli
pod drzwi pukają - nic schodząc jeden nacisna domofon i... odezwała sie
"słucham" - policja, prosze otworzyc drzwi- i nacisnęła przycisk drzwi
wejściowych, policjant "pewnie sie namysliła nas wpuścić" weszli znowu na
górę, pukaja do drzwi i nic nikt nie otwiera...
Ona tam siedzi zamknieta od środka z wygaszonym swiatłem, pies ? nie szczekał,
córka? co to dziecko sobie myśli? Dzis byłem w szkole u córki, rozmawiałem z
nią, rozpłakała sie- chcę do ciebie jechac, kocham cię, mama zabrała mi
telefon, a wczoraj jak dzwoniłeś wyłaczyła mi, tata kocham cię - i tak się
przytulała do mnie, łzy ciekły mi po twarzy same, ręce trzęsły z nerwów i
bezsilności. Cholera co ona robi temu dzieciakowi, jak mogę ją powstrzymać,
jutro znowu napiszę do sądu rodzinnego, powołam sie na interwencję policji, i
tak mjak radził TRI napiszę też list do jej koleżanek w pracy o pomoc, rozmowę
z nią, nie wiem co jeszcze.
I niech nikt mi nie mówi, że chcę ją osaczyć, wykończyć- CHCĘ WIDYWAĆ CÓRKĘ!!!