Dodaj do ulubionych

lekarstwo...na stracona miłośc..tylko nowa

10.10.07, 23:37
problemy dawnego związku ..odchodzą w cien....czego wszystkim zycze
pozdro olka
Obserwuj wątek
    • alexolo i jeszcze jedno.. 10.10.07, 23:41
      jak najkrócej związac sie z tym forum....poczatkowo pomaga...ale potem
      wpływa destrukcyjnie....nie mozna wiecznie zyc rozwodem swoim a potem
      innych...kochani załtwiajcie swoje sprawy... pomagajcie sobie nawzajem
      ...i myk do innego świata....do innego forum......

      goraco dziekuje i pozdrawiam
      • ha-pa Re: i jeszcze jedno.. 11.10.07, 00:02
        możesz podać do np. jakiego forum?
        • alexolo Re: i jeszcze jedno.. 11.10.07, 19:04
          JEST TYSIACE ....NA NOWE ZYCIE...ZAWSZE MOZNA COS WYBRAC...
      • crazyrabbit Re: i jeszcze jedno.. 11.10.07, 00:28
        Widzisz Alexolo... dla niektórych troszkę inaczej to wygląda...
        Znalazłam na forum ludzi , którzy mnie zawiedli , ale też takich
        którzy okazali się przyjaciółmi. W realu.

        Ktoś pomógł mi w trudnych chwilach i ja też chciałabym pomóc komuś ,
        kto tej pomocy potrzebuje. Bo pamiętam , jak zaczynałam pisać... Ile
        było we mnie bólu i jak byłam zagubiona.

        Teoretycznie ja nie potrzebuję już tego forum. Ale chcę tu być.

        I cieszę się , ze się odnajdujesz po.... Naprawdę smile))

        Tak trzymaj i napisz czasem coś optymistycznego.
        • alexolo Re: i jeszcze jedno.. 11.10.07, 19:07
          ja poznałam kilka..osób... z 3 utrzymuje codzienny kontakt,,,i
          cenie ta przyjaźn..mi ..pomagano...ja pomogłam im.... ale nie
          mozna grzebac sie w ciaz nowych problemach ..nowo
          przybywajacych tu ludzi...jestem bardzo empatyczna...ten ogrom
          problemów....działał na mnie destrukcyjnie.... sa noowi
          swiezi.... moze odporniejsi...ja to musiałam zostawic...
      • panda_zielona Re: i jeszcze jedno.. 11.10.07, 00:42
        Wiesz to takie egoistyczne podejście.Jak trwoga to pomóżcie,a jak
        już na prostej to się bujajcie sami.
        • a.niech.to Re: i jeszcze jedno.. 11.10.07, 08:10
          Nie tak. Też tu tkwię, choć mogłabym odejść. Przerobiłam problemy
          okołorozwodowe, dla mnie rozwodnictwo jest już(?) stanem stałym.
          Lubię piszących tu ludzi, mój głos może się komuś przydać, kto jest
          w potrzebie rozwikłać jakieś zagadnienie, zwyczajnie pogadać, a
          nawet się pośmiać.
          Szkoda, że Pho odeszła.
          • sylwiamich Re: i jeszcze jedno.. 11.10.07, 08:14
            Ja też tak mam...lubię tu pogadać...lubię ludzi ztego forum, poziom
            wypowiedzi.Nowa miłość by się przydała....ale że kochliwa nie
            jestem, na razie musze przejśc okres rekonwlescencji.Mam nadzieję że
            nie będzie trwał kilkanaście lat....tak jak poprzedniowink))
            • aron95 Re: i jeszcze jedno.. 11.10.07, 08:22
              Czytając to forum wiele spraw do mnie dotarło .
              Może komuś pomogłem ale na pewno wielu zagrzałem .
              Ktoś kto się tak żegna musi mieć jeszcze problemy ze sobą .
              alexolo nie jesteś pierwsza
              Forum " Po przejściach " jest takim następnym, silnie związanym RiCD
              • alexolo Re: i jeszcze jedno.. 11.10.07, 19:13
                heeeee aron... jesli nie zauwazyłes..ja sie pożegnałam dobre
                5 miesięcy temu!!!!!!!

                przypadkowo zaszłam... i jak poczytałam chwilke ... musiałam
                napisac to co napisałam wyzej!!!!
                zakochałam sie.. zajelam sie soba i dzieckiem...zabralam sie
                za siebie...tak jak radziliscie...po prostu zajebiscie
                jestem szczesliwa...
                etap na forum był bbbbbbbbb wazny...i wiele mi dał...ja
                wiele dalam od siebie...żyłam tym co tu sie dzieje.....ale
                to powodowało z e stalam w miejscu...powoedzenia!!!!
            • a.niech.to Re: i jeszcze jedno.. 11.10.07, 08:49
              Czytałaś mój wątek? Z tą nową miłością w ogóle nie jest proste.
              Można się zapętlić, a potem "i co dalej?".
              • alexolo Re: i jeszcze jedno.. 11.10.07, 19:16
                haaaaaa
                jestem ostrozniejsza .....doswiadczyłam...żyje tak jak by mój
                dzien był ostatnim...
                przejmowac sie ż e ....miłość sie skończy?????????????
                to po co sie wogóle zakochiwac?
            • z.odzysku Re: i jeszcze jedno.. 11.10.07, 09:02
              sylwiamich napisała:

              > .... Nowa miłość by się przydała....ale że kochliwa nie
              > jestem, na razie musze przejśc okres rekonwlescencji.

              no zaraz, zaraz, zaaaaaraz... a ten absztyfikant od zmywania, kawki
              i przynoszenia kapci? wink toż chyba kandydat do zakochania? smile



              Mam nadzieję że
              > nie będzie trwał kilkanaście lat....tak jak poprzedniowink))
              • sylwiamich Re: i jeszcze jedno.. 11.10.07, 09:09
                > no zaraz, zaraz, zaaaaaraz... a ten absztyfikant od zmywania,
                kawki
                > i przynoszenia kapci? wink toż chyba kandydat do zakochania? smile

                Kandydatów zawsze się paru kręci...więc serducho rozbestwione jak
                cholera...zawsze mnie zawodzi w tych sprawach...wybiera paskudnie
                • a.niech.to Re: i jeszcze jedno.. 11.10.07, 09:17
                  sylwiamich napisała:

                  > serducho rozbestwione jak
                  > cholera...zawsze mnie zawodzi w tych sprawach...wybiera paskudnie
                  To może podejdż do sprawy w sposób wyrachowany albo całkiem sobie
                  odpuść. Masz czas i możliwości, poczekaj aż coś sensownego samo do
                  Ciebie przyjdzie.
                  • sylwiamich Re: i jeszcze jedno.. 11.10.07, 09:20
                    Maa w nosie radykalne rozwiązania.Zawsze je praktykowałam i żle na
                    tym wychodziam...ja najgorzej.Uczciwość, prawda...bla,bla.Może czas
                    na uczciwośc w stosunku do siebie?Potem się wyspowiadam, odpuszczę
                    sobie winy i pójdę dalej;/
                • z.odzysku Re: i jeszcze jedno.. 11.10.07, 09:58
                  sylwiamich napisała:

                  > ... więc serducho rozbestwione jak
                  > cholera...zawsze mnie zawodzi w tych sprawach...wybiera paskudnie

                  W takim razie do sprawy podejdź rzeczowo, sporządzając na kartce A4
                  listę pożądanych cech kandydata z tzw. "check-boxami" obok (ankietę
                  listowną odradzam, bo mogą ściemniać). wink
                  Do każdej pozycji na liście opracuj zestaw przebiegłych pytań lub
                  zadań testowych, ale takich, żeby kandydat nie zorientował się, że
                  jest egzaminowany z danego tematu.
                  Po przeprowadzeniu doświadczeń, normalnie opracowujesz wyniki.
                  zaliczył zadanie? - to stawiasz "ptaszek" w check-box'ie obok,
                  nie zaliczył? - trudno..., nie ma ptaszka... itd.

                  I na koniec rutyna: zalicza 50% + 1

                  smile)))


                  PS. Nie będę pobierał tantiemów. Publicznie oświadczam, że
                  przekazuję prawa autorskie i majątkowe do metody. wink)
                  • a.niech.to Re: i jeszcze jedno.. 11.10.07, 10:05
                    Po każdej dzisiątce testowej przyznaj małą nagrodę. Niech się
                    cieszy, niech ma nagrodę za cierpliwośc. Fajna zabawa, można tak w
                    nieskończoność, ale co jak delikwent się kapnie, co wtedy
                    przewidziałeś?

                    Dołączę do metody, bo pewnie kiedyś powrócę na Sympatię albo Randki.
                    To w końcu wszystko jedno; tak w necie jak i w realu.
                    • z.odzysku Re: i jeszcze jedno.. 11.10.07, 10:10
                      a.niech.to napisała:

                      > Po każdej dzisiątce testowej przyznaj małą nagrodę. Niech się
                      > cieszy, niech ma nagrodę za cierpliwośc.

                      np. krakersika? wink ale musi poprosić. wink


                      > Fajna zabawa, można tak w
                      > nieskończoność, ale co jak delikwent się kapnie, co wtedy
                      > przewidziałeś?

                      a kto powiedział, ze test ma być przeprowadzony w jeden dzień? smile
                      A jak delikwent się kapnie, to wtedy jest łatwo, bo odpada z
                      eliminacji... i następny proszę. wink
                      • a.niech.to Re: i jeszcze jedno.. 11.10.07, 10:27
                        z.odzysku napisał:

                        > a.niech.to napisała:
                        >
                        > > Po każdej dzisiątce testowej przyznaj małą nagrodę. Niech się
                        > > cieszy, niech ma nagrodę za cierpliwośc.
                        >
                        > np. krakersika? wink ale musi poprosić. wink
                        Komplikujesz zadanie o dodatkowe pytanie. Uzyskasz błędne wyniki,
                        nabijesz punkt za łakomstwo, a tego nie przewidziano.
                        • z.odzysku Re: i jeszcze jedno.. 11.10.07, 10:30
                          a.niech.to napisała:

                          > > np. krakersika? wink ale musi poprosić. wink
                          > Komplikujesz zadanie o dodatkowe pytanie. Uzyskasz błędne wyniki,
                          > nabijesz punkt za łakomstwo, a tego nie przewidziano.

                          Wręcz przeciwnie. To nawet może być dodatkowe zadanie testowe. Jeśli
                          bowiem połasi się na ciasteczko, to znaczy, że w dłuższej
                          perspektywie może mieć tendencje do kałduna (ew. wandzioła, samary,
                          mięśnia piwnego, etc... jak kto woli - w zależności od regionu wink
                          • sylwiamich Re: i jeszcze jedno.. 11.10.07, 10:43
                            Jak to ma być tylko zabawa i nie zastrzegłaś metody i taka hojna
                            jesteś to dawaj swój...co mam wymyślać po próżnicy?wink))
                            Nagradzam poprzez niekaranie.....to taka moja mała perwersyjkasmile))
                            Ale z tym panem juz się nie da, bo dobrze poinformowany o poziomie
                            moich uczućsmile))Świnia to ja może jestem...ale taka to już nie...ale,
                            ale...z tendencją do rozwoju;/
        • alexolo Re: i jeszcze jedno.. 11.10.07, 19:09
          nie jestem egoistka .. daaaaleko mi do tego...ale tysiac
          razy...mi tu mówiono...zajmij sie soba i nowym życiem....
          zrobiłam to...odzyłam...i życze innym tego...choc wiem ze
          kazdy musi przebyc swą droge rozpaczy....
      • z_mazur Re: i jeszcze jedno.. 11.10.07, 08:35
        > jak najkrócej związac sie z tym forum....poczatkowo pomaga...ale
        potem
        > wpływa destrukcyjnie....nie mozna wiecznie zyc rozwodem swoim a
        potem
        > innych...kochani załtwiajcie swoje sprawy... pomagajcie sobie
        nawzajem
        > ...i myk do innego świata....do innego forum......
        >
        > goraco dziekuje i pozdrawiam

        Każdy przebywa na tym forum tyle ile potrzebuje.
        Nie ma sensu nikogo poganiać.
        Jakoś sobie radzę z nowym życiem, ale zaglądam tu stale i jak
        uważam, że mój głos coś wniesie to odzywam się.

        Sam kiedyś dostałem tu mocne wsparcie i parę kopniaków na
        otrzeźwienie. Mógłbym napisać, że spłacam dług, ale nie czuję żeby
        tak było, po prostu lubię to forum.

        A i jeszcze tak mi się wydaje, że takie odcinanie się od tematu
        rozwodu może (podkreślam MOŻE) świadczyć o tym, że tematyka jest
        jednak nie do końca oswojona i stanowi nieprzepracowany do końca
        obszar. A jak coś nas jeszcze gryzie i boli to od tego uciekamy.
        smile))
        • alexolo Re: i jeszcze jedno.. 11.10.07, 19:18
          a ja sie nie mogłam oderac..................
          ciagle tkwiłam w czyis problemach...odpisywałam..sledziąłm
          watki...kilka godzin przed kompem dziennie...teraz chodze na
          basen,,,i wieczorem z dzieckiem na rolki...a wieczorami sie
          kocham

          pa
    • kasiar74 Re: lekarstwo...na stracona miłośc..tylko nowa 11.10.07, 08:31
      Bardzo się cieszę z Twojego powodu alexolo, mam nadzieję że mnie tez
      ktoś kiedys pokocha i ja też będę mogła kochać bez obawy że zostanę
      osmieszona kłamstwami, zdradami. Co do forum, wiele osób tak myśli,
      że forum poniekąd uwstecznia, że jak już się przetrwaiło swoje
      sprawy to robi się krok w tył. Ja zaglądam jeszcze, ale baardzo
      rzadko, zależy mi już tylko na ludziach, bo to forum tworzą naprawdę
      nietuzinkowe postacie
      • alexolo Re: lekarstwo...na stracona miłośc..tylko nowa 11.10.07, 19:19
        heee mnie wcakle jeszcze taaak bardzo nie kochają ...ale JA
        SIE ZAKOCHAŁAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • z.odzysku Re: lekarstwo...na stracona miłośc..tylko nowa 11.10.07, 08:55
      Cieszę się z Twojej szczęśliwości. smile
      Życzę Wam aby to szczęście wciąż się umacniało! smile

      Fajnie tak poczytać, jak ludzie się odnajdują.
      To daje nadzieję na przyszłość smile
      • a.niech.to Re: lekarstwo...na stracona miłośc..tylko nowa 11.10.07, 10:08
        z.odzysku napisał:

        > Fajnie tak poczytać, jak ludzie się odnajdują.
        > To daje nadzieję na przyszłość smile
        Pewnie, mogą inni, mogę i ja.
    • z_mazur Re: lekarstwo...na stracona miłośc..tylko nowa 11.10.07, 09:06
      Życzę szczęścia, ale w kontekście Twojego drugiego postu zastanawiam
      się, czy przypadkiem nie pojawisz się tutaj za jakiś czas, z
      problemem dotyczącym np. rozwoju relacji w którą wchodzi się "po
      przejściach".

      W sumie to też tematyka jak najbardziej na to forum i podobne wątki
      już też były.

      Oczywiście nie życzę tego, to tylko takie drobne ostrzeżenie od
      kogoś kto parę takich relacji zaliczył i wie, że to wcale nie jest
      takie proste.
      • alexolo Re: lekarstwo...na stracona miłośc..tylko nowa 11.10.07, 19:22
        NIE POJAWIAM SIE ANI NA TYM FORUM ANI NA ZADNYM INNYM
        DOTYCZACYM ROZWODUW NIESZCZESC..SAMOTNYCH MATEK...
        PORZZUCONYCH..NIEKOCHANYCH

        OBRÓCIŁAM WSZYSTKO DO GÓRY NOGAMI

        ale pisanie duzymi literami mi zostało!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • kakoc Re: lekarstwo...na stracona miłośc..tylko nowa 13.10.07, 18:53
          Oj Olka,
          została ci też mania klepania "trzykropków",
          za długo przytrzymujesz palec na klawiszu, gdy wciskasz wykrzyknik,
          dalej nie zwracasz uwagi na powalające błędy
          ha ha ha
          ale...
          cieszę się jak cholera, że wreszcie udało ci się bardziej
          optymistycznie spojrzeć na ciąg dalszy swojego żywota!
          Tak trzymaj, powodzenia.
    • salsa13 Re: lekarstwo...na stracona miłośc..tylko nowa 11.10.07, 09:45
      po raz pierwszy w życiu

      całkowicie życzę tego co... z.odzyskusmile
    • nangaparbat3 Droga Alex! 13.10.07, 19:16
      Cieszę sie bardzo, ze jestes szcześliwa.
      Najserdeczniej pozdrawiam
      Nanga
      • alexolo dziekuje wszystkim!!!!!!!!!!!!!!!!!! 13.10.07, 22:22
        i powodzenia
        • sylwiamich Re: dziekuje wszystkim!!!!!!!!!!!!!!!!!! 13.10.07, 22:25
          Jesooo...to wygląda jak nerwica natręctw...hihi...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka