witajcie

05.12.07, 13:34
witajcie. nie wiem czy akurat tu powinnam pisać, ale... mam 28 lat,
w połowie listopada dowiedziałam sie ze mój mąż ma romans trwający
podobno od połowy października. mamy synka 1,5 rocznego, jesteśmy ze
sobą b. długo bo ślub był w 2001 roku a byliśmy razem od szkoły
średniej. wiecie taka wielka młodzieńcza miłość. dzięki mojemu
wsparciu mąż zdał maturę, poszedł na studia. no i tu na 5 roku
studiów ją poznał. ta kobieta ma męza, dziecko 2,5 letnie. mój mąż
sie wyprowadził pod koniec listopada, mówi ze nie ma siły o nas
walczyć. nie chce patrzyć na moich rodziców (mieszkamy oddzielnie,
choć w dwurodzinnym domu - razem z rodziną mojej siostry), nie chce
zmierzać sie z tym wszystkim. wybrał łatwą drogę. po prostu inne
zycie, mówi ze to wielka miłość. dla mnie to za szybko poszło zeby
tak łatwo przekreślać małżeństwo. o on nie wiem tchórzy? raz mówi o
rozwodzie, a raz nie, choć kiedy chciałam wystąpić o alimenty prosił
bym tego nie robiła (jednak zamierzam to zrobić). przez ten okres
kiedy sie dowiedziałąm mąż zachowywał sie okrutnie względem mnie.
próbował mnie obwiniać o wszystko, potem moją mamę. robił różne
rzeczy, których do tej pory nie potrafię sobie wytłumaczyć. mam
mętlik w głowie. nie wierzę ze to sie stało. i boli ze mąz nawet nie
chce zawalczyć. bardzo mi cieżko z tym wszystkim. ta kobieta jest
bezwzględna i wiem ze odciąga męza ode mnie. bardzo to wszystko
boli. możecie mi jakoś pomóc? dzięki za wysłuchanie.
    • aron95 Re: witajcie 05.12.07, 13:55
      witaj
      Tak to już jest że zdradzający robi różne dziwne rzeczy o które wcześniej byśmy
      go nie posądzali ale my też ; broniąc się zachowujemy sie inaczej . Odciąć się
      od wszystkiego gdy emocje sięgają zenitu , tylko nielicznym się udaje .
      Przetrwasz to wszystko i dla Ciebie też zaświeci słońce . . Powodzenia
    • kjl2004 Re: witajcie 05.12.07, 14:03
      kochana musisz się trzymać...wiem że jest trudno, bo ja sama w
      podobnym do ciebie wieku przeszłam przez te piekło z 3 letnim
      synkiem...było i jest ciężko,ale trzeba sobie radzić,mi to wychodzi
      raz lepiej raz gorzej, ale jakoś sie kręci, pozdrawiam cie bardzo
      mocno, trzymaj się ps. ja próbowałam walczyc o małżenstwo, trwało to
      8 miesięcy ale niestety bez odrobiny chęci strony przeciwnej niczego
      nie byłam w stanie zdziałać...
      • sadaga dzięki za odzew 05.12.07, 14:33
        dziękuję wam za odzew. bardzo. Wiem ze na razie ja jeszcze chcę
        walczyć ale mój mąż...no cóż... to boli ale wydaje mi się że on po
        prostu teraz myśli tylko o tej drugiej kobiecie. nie mogę tego
        zupełnie zrozumieć. jak można na takich podstawach budować nowy
        związek. i tak szybko? jak???? można z czymś takim żyć w dłuższym
        okresie czasu? zycie jest takie niesprawiedliwe. widocznie każdy
        kieruje się innymi zasadami. ja nie potrafiłabym rozbić czyjejś
        rodziny. najgorze jest to ze byłam i jestem wobec mojego m fair a
        on? może było mu za dobrze? cholera, to wszystko jest za bardzo
        bolesne. czy człowiek może az tak sie zmienić w ciągu niespełna 2 m-
        cy?
        p.s. mam pytanie może znacie odpowiedź - czy jeśli mąż sie
        wyprowadził (nie wiem gdzie) ja mogę go sama wymeldować? dom nie
        jest jego własnością a moją i siostry (współwłasność, dostałyśmy go
        od rodziców zanim zawarłyśmy związki małżeńskie).
        jeszcze raz dzieki za wsparcie i odzew. to pomaga. bo najgorsze są
        wieczory i noce. a ja muszę się trzymać przez wzgląd na dziecko
        (niestety emocje sie na niego przeniosły). pozdrawiam Was ciepło
        • anbale Re: dzięki za odzew 05.12.07, 14:54
          Może jest w stanie ostrego zakochania? Wtedy odbiera ludziom rozum i
          jak czołgi rozjeżdzają wszystkich, którzy stają im na drodze do
          obiektu miłości.
          To na pewno strasznie bolesne i upokorzające dla Ciebie, ale nic się
          nie da zrobić, możesz jedynie się wycofać. Pewnie niedługo dojdzie
          do władz umysłowych, albo może w ogóle się wystudzi, bo prawdziwa
          miłość jednak rodzi się powoli a takie szaleństwa często okazują się
          porażkami w dłuzszej perspektywie. Wtedy dopiero zacznij z nim
          rozsądnie rozmawiać co dalej, być może Twoje emocje względem niego
          będą już zupełnie inne- jak bym tak zrobiła na Twoim miejscu
        • aron95 Re: dzięki za odzew 05.12.07, 16:05
          sadaga napisała:


          > p.s. mam pytanie może znacie odpowiedź - czy jeśli mąż sie
          > wyprowadził (nie wiem gdzie) ja mogę go sama wymeldować? dom nie
          > jest jego własnością a moją i siostry (współwłasność, dostałyśmy go
          > od rodziców zanim zawarłyśmy związki małżeńskie).
          >

          Możecie go wymeldować w każdej chwili
          • bennaz Re: dzięki za odzew 05.12.07, 19:14
            dziwne,ale przy tak powanzych sprawach,zawsze losuja sie iwelkie
            arkana
            tym razem: II-papiezyca

            pytanie'czy Ty i Twoj maz 'zejdziecie sie'?

            intepretacja:
            Podlegasz silnym silom. Przede wszystkim zmieniasz swoje nastawienie
            do pewnych spraw, bo zmienia Cie rzeczywistosc i sprawy, ktore Cie
            dotykaja.
            Mysle, ze Twoj partenr wroci do Ciebie, ale zajmie to troche czasu.
            Wlsnie Twoja postwa zmusi go do tego, by spojrzec na Ciebie na nowo,
            zatesknic.
            To karta madrosci zyciowej, bardzo mocna. Karta, ktora Toba
            pokieruje i ktora istnieje w odniesieniu do tej sytuacji.
            Mysle, ze on jest zwodzony i Twoja postwa mu cos uswiadomi..
            • sadaga jest źle 06.12.07, 09:42
              co d otarota to bennaz to ciekawe co napisałaś. bo ja byłam teraz u
              tarocistki. po raz pierwszy w zyciu. i ciekawe jest to ze tez mi to
              powiedziała. ze on sam siebie okłamuje. ze będzie bardzo zaprzeczał
              temu teraz, ale ze zrozumie swój błąd. ze ona rozwodu w kartach nie
              widzi. co ciekawe innej kobiety też nie. ze będzie chciał wrócić. i
              ze ja mam być konsekwentna i silna. i słuchać siebie. bo mam b. dużą
              czystą intuicję.
              czy karty naprawdę mogą przewidzieć przyszłość?
              mam zamiar wystąpić o alimenty. zamierzam też wymeldować meza.
              wczoraj był u mnie z teściowa. ona nie odzywała sie nic, tylko
              dziwnie sie uśmiechała. była za mna ale widzę ze już chyba nie jest.
              on niestety atakował mnie. powiedział ze muszę codziennie umożliwić
              mu kontakt z dzieckiem. jesli nie - przyjedzie z policją. podobnie
              jeśli wyjdę z domu z dzieckiem bez jego zgody - od razu policja.
              kaze mi zastanowić sie nad kredytem który mamy na samochód (ja nim
              jeżdże) - jak mu go spłacę. zachowuje sie jak chory człowiek. co
              ciekawe wiem ze przed wizytą u mnie był u tej drugiej kobiety. widzę
              ze ma na niego duzy wpływ. nakręca go bardzo negatywnie. a on
              niestety na razie jej wierzy. inaczej się zachowuje jak nie ma z nią
              kontaktu, inaczej jak sie z nią widzi.
              może źle zrobiłam ale zebrałam wiadomości na temat tej kobiety nie
              mówiąc nikomu po co mi one. i dowiedziałam sie ze jest bezwzględną
              osobą, myslącą tylko o sobie i swoich przyjemnmościach. ze to nie
              jest jej pierwsza "wielka miłość". ze jest rozpieszczoną jedynaczką.
              i ze jak jej się znudzi to sobie poszuka nowej miłości...to jeszcze
              bardziej boli. ze taką kobietę wybrał. i ze nazywa to miłością...
              • jasminowo Re: jest źle 06.12.07, 10:00
                Może to ona go wybrała....
                nie ma prawa przychodzić z policją. Straszy. A Ty musisz sie
                zastanowić czy się boisz... konsekwentnie realizuj swoje plany
              • akacjax Re: jest źle 06.12.07, 10:00
                Czy mąż płaci na dziecko? Jeżeli nie-to natychmiast do sądu, jeżei tak-też do sądu, ale możesz mniej się spieszyć. To pieniądze na utzymanie dziecka Wasza relacja nie ma nic do tego. A czyste sytuacje procentują.
                Co do kontaktów-niech m. wystapi o oficjalne ustalenie kontaktów, bo Ty nic nie musisz, on się dobrowolnie wyprowadził i policja nic nie zrobi bez sądowego papiera...zresztą z papierem też niewiele-poczytaj stosowne tu wątki.
                Dobrowolnie się wyprowadził-zmień zamki. W sprawach kredytowych nie ulegaj szantażowi, niech przyjedzie z policją-zobaczysz-nie taki diabeł straszny...a on...straszy-po prostu. Idź do prawnika, może zawrzecie ugodę po prostu.

                Teraz zajmuj się sobą, nie nim. Spotykaj się z rodziną, bliskimi Ci życzliwymi ludźmi, to pomaga, oglądaj komedie, śmiej się przez łzy-jakkolwiek się to rozwinie-przetrwasz.
              • julka1800 Re: jest źle 06.12.07, 10:13
                Wniosek o alimenty, to pierwsze, niezaleznie od tego czy i jak M Cie
                prosi bys tego nie robila. Dwa - pamietaj ze zakochany mezczyzna
                mysli "inaczej", wiesz co mam na mysli, i niezaleznie czy nowa
                kobieta go "nakręca" czy on sam siebie, bedzie to trwalo dopoki
                motylki nie opadną.
                Co do kontaktow z dzieckiem - jesli m zachowuje sie odpowiedzialnie -
                nie widze zadnego powodu, by w jakikolwiek sposob ograniczac mu
                kontakty. Ale nie moze sie to dziac na zasadzie " Ja chce dziecko
                codziennie od.. do.."
                • nicol.lublin Re: jest źle 06.12.07, 13:13
                  a nie myslałaś o rozdzielności majątkowej? bo jak rozumiem ty
                  spłacasz samochód? to chyba nie masz zamiaru się nim dzielić po
                  rozwodzie? no chyba,że się mylę.
                  a co z kasą na dziecko? płaci?
                  i właściwie po co przyszedł wczoraj, bo nie rozumiem? utrudniasz
                  kontakty? a o pozwolenie pytać nie musisz chyba,że planujesz wyjazd
                  dalszy.
                  • sadaga Re: jest źle 06.12.07, 13:59
                    to wszystko jest bardzo świeże - on z nią jest od około połowy
                    października, ja wiem o wszystkim od 11.11. b.r. - ale o
                    wqymeldowaniu i rozdzielności już zaczęłam myślec, na wtorek
                    zapisałam sie do prawnika. o alimenty też chcę wystąpić, wysłałam
                    już list do usc o skrócony odpis aktu urodzenia. problem stanowi
                    konto na którym mamy pieniązki synka. jest na męża. boję sie zeby
                    ich nie wypłacił. normalnie go o to bym nie posądziła, ale teraz...z
                    samochodem (mamy dwa, jeden spłacony) jest tak, ze kredyt jest na
                    męża i z jego pensji jest ściagany. dlatego on każe mi się określić.
                    co do płącenia na dziecko to nie dał zadnych pieniędzy z grudniowej
                    pensji. dał pieniążki (400zł) z naszych wspólnych odłożonych, które
                    podzieliliśmy na pół - mam na to papier(nie miałam wyjścia bo
                    znaczną "swoją" część podobno komuś - chyba jej - pożyczył co teraz
                    dopiero wyszło).
                    zaczynam się bać tego co on może wymyślić, co zrobić. widzę ze jest
                    pod wielkim wpływem tej kobiety, która teraz walczy o swoje. zmienił
                    się tak bardzo ze nie wierzę w to co widzę i słyszę. nie utrudniałam
                    mu w ogóle kontaktów z małym ale po wczorajszym dniu... nie wiem co
                    mam robić. bo on wczoraj nie przyjechał do synka a do mnie z
                    roszczeniami i awanturą. wiecie wszedł z teściową, odpakowali
                    zabawki dla synka, narobili szumu. mnie nie zauważali. było mi
                    przykro. bo to wyglądało tak jakby go chcieli kupić... a mały całą
                    noc płakał, bardzo źle sypia. najgorsze ze zaczął uderzać główką o
                    różne rzeczy. nie może zasnąć, wycisza się uderzając główką o brzeg
                    łóżka i kręcac nią jakby mówił nie. zastanawiam sie czy nie iść z
                    nim do psychologa dziecięcego. i tak pewnie zrobię. mały jest
                    najważniejszy i muszę walczyć o jego spokój i bezpieczeństwo.
                    cholernie trudne to wszystko... nigdy bym nie pomyślała ze coś
                    takiego moze mnie spotkać. nie rozumiem tego co mnie spotkało i
                    chyba jeszcze nie do końca w to wierzę.
                    dzięki Wam za wszystko
                    • nicol.lublin natychmiast 06.12.07, 16:31
                      załóż nowe konto i przelej "swoje" pieniądze. a potem poproś męża
                      żebyście załozyli małemu lokatę z tych pieniędzy co są malucha. bo
                      coś czuję, że lala oskubie twojego męża i da mu kopniaka. ale mogę
                      się mylić. aco z jej mężem?
                      • danagr Re: natychmiast 07.12.07, 02:39
                        jakbym czytala swoja historie.....zajmij sie malym i soba, jego zostaw samemu
                        sobie, nie analizuj zbytnio jego zachowania bo cie to wykonczy, staraj sie
                        zabezpieczyc przede wszystkim syna i moim zdaniem przeczekaj troche burze, niech
                        twoj M. ochlonie, prawdopodobnie jak emocje troche opadna, bedzie inna rozmowa i
                        badz konsekwentna w swoich dzialaniach, a staszyc to i ty mozesz. Wiem, ze nie
                        jest latwo ale dasz rade, trzymaj sie.
                        • sadaga Re: natychmiast 07.12.07, 09:32
                          dzięki za wsparcie. faktycznie z moim m nie ma żadnej rozmowwy.
                          wczoraj starałam sie mu spokojnie wytłumaczyć ze nie wolno mieszać w
                          to co sie dzieje synka. tym bardziej ze mały źle sypia i żeby usnąć
                          wycisza się uderzając główka o łóżko czy moją głowę... prosiłam też
                          żebyśmy ustalali dzień i godzinę odwiedzin. niestety do niego nic
                          nie dociera.powiedział mi wczoraj ze będzie przyjeżdżał kiedy będzie
                          chciał i o której będzie chciał. ja mu niczego nie będę ustalała. i
                          nic mu nie zrobie bo to jego dziecko i on je moze zabrać z domu
                          kiedy chce i na ile chce. postanowiłam nie odbierać od niego
                          telefonów. no i co tu kryć - boję się. bo on jest bardzo agresywny i
                          jego zachowanie zaczyna nie tyle mnie dziwić co przerażać. naprawdę
                          nie poznaję mojego męża. tak bardzo można sie zmienic?
                          co do męża tej kobiety to podobno naprawdę porządny człowiek. też
                          tego nie rozumie i jest podłamany. tym bardziej ze ma śwaidomość iż
                          sąd moze opiekę nad dzieckiem, powierzyć jej. a ona? z tego co się
                          dowiedziałąm to nie pierwszy jej taki wyskok w małzeństwie. zresztą
                          przed małżeństwem też się bawiła. ten się po prostu wydał. podobno
                          lubi bawić sie facetami i jest w tym bezwzględna...każdy mi mówi ze
                          sie nim pobawi, znudzi i rzuci. no chyba ze cud sie stanie. jeśli
                          tak jest to tym bardziej mi przykro ze mój m na kogoś takiego
                          poleciał. że tak daje się jej sterować. i tak szybko w to wszedł a
                          nas przekreślił. przykre to wszystko sad(((
    • sadaga coraz gorzej 07.12.07, 10:04
      właśnie mój mąz oznajmił mi ze jak go nie wpuszczę do domu to
      przyjedzie z policją. ja jestem w pracy, w domu moja mama z małym.
      boję się. już teraz naprawdę bardzo się boje. o dziecko. zeby go nie
      zabrał. bo mój maż zachowuje się okropnie. jest agresywny, straszy
      mnie, nie wiem czy nie zadzownić na policję i nie powiedzieć ze mój
      mąż mnie i dziecko nęka. jednak zaczyna się horror. on nawet z
      honorem nie potrafi odejść po tym co zrobił. tym bardziej ze byłam i
      jestem wobec niego fair. ale wynika z tego że chyba nie warto, boże
      co robić?
      • anbale Re: coraz gorzej 07.12.07, 10:27
        To przestań być fair i zacznij walczyć jego bronią. Nie może tak po
        prostu zabrać sobie dziecka, dziecko ma swój dom, swój adres i nie
        można go sobie zabierać jak walizki- więc również postrasz go
        policją.
        A tak poza tym wygląda na to jakby coś sobie odreagowywał, nie
        możesz winić za jego zachowanie tylko i wyłącznie tamtej kobiety,
        bez przesady, swój rozum przecież ma. Może coś, co Tobie wydawało
        się stabilizacją i sielanką dla niego było stanem nie do zniesienia,
        i teraz się w tak fatalny sposób "odgrywa". Nie zmienia to faktu, że
        powinien się zachowywać poprawnie i trzeba to jakoś na nim wymusić,
        jeśli nie prośbą, to, niestety, groźbą.
        • sadaga Re: coraz gorzej 07.12.07, 11:36
          nie, ja nie winię jej. winię przede wszystkim mojego męża. bo to on
          mnie zranił. ona mnie nie obchodzi. przykro mi tylko ze dla takiej
          kobiety wszystko przekreślił. a co do naszego małżeństwa - naprawdę
          było udane. piszę szczerze. gdyby coś było nie tak byłyby jakieś
          znaki z jego strony: pretensje, kłótnie, wychodzenie z domu,
          unikanie seksu czy milczenie chociażby. nie mówiłby i nie pisał tego
          ze kocha, ze jestem dla niego najważniejsza itp. no chyba ze był aż
          tak dobrym aktorem albo ja byłam zupełnie ślepa (o co się nie
          podejrzewam)dlatego może teraz taki szok. i dlatego nie wierzę w to
          co się teraz dzieje.
    • z.odzysku Rozwiedź się... 07.12.07, 12:25
      sadaga napisała:
      >... dowiedziałam sie ze mój mąż ma romans trwający podobno od
      połowy października....
      > ... mój mąż sie wyprowadził pod koniec listopada, mówi ze nie ma
      > siły o nas walczyć....
      >... wybrał łatwą drogę. po prostu inne zycie, mówi ze to wielka
      > miłość....
      >... mąż zachowywał sie okrutnie względem mnie. próbował mnie
      > obwiniać o wszystko...
      >... mąz nawet nie chce zawalczyć.
      >.. ta kobieta jest bezwzględna i wiem ze odciąga męza ode mnie.


      ... albo zostań i rozwiąż wspólnie z mężem powyższe problemy.
Pełna wersja