Dodaj do ulubionych

"nie zgodzę się na rozwód..."

18.12.07, 17:06
słowa które zamieściłam w temacie wypowiedział mój jeszcze mąż...
konkrety: z mężem ślub wzięłam będąc w ciąży, nie byłam do niego
przekonana ale w małym miasteczku, z małomiasteczkową naiwnością
doszłam do aniosku że tak trzebasmile
głupia byłam co niemiara, wiem to doskonale. Nie układało nam się od
początku, codzienne kłótnie. awantury, sex raz na pół roku (mąż tak
mnie karał), wszystko się toczyło dla tzw. "dobra dziecka". Na
szczęście w końcu poszłam po rozum do głowy, doszłam do wniosku że
moje szczęście a przede wszystkim spokój którego tak mi brakowało
jest też ważny... odeszłam 3 miesiące temu. Przez pierwsze 3
tygodnie mąż się nawet nie odezwał bo liczył że wróce jak zawsze.
Niestety bardzo się pomyliłsmile Nie wrociłam i nie mam juz zamiaru.
Były rozmowy. Jedna, druga, trzecia... do męża nie dochodzi że nie
chce z nim być, chyba jest w szoku. Wczoraj jednak juz dobitnie mu
powiedziałam żeby mnie nie denerwował podejściem "jesteście na
wakacjach poza domem, musicie wrocić". Chcę rozwodu i tu problem.
Szanowny Pan małzonek nie wyraza zgody bo uwaga tu hit "chce ratowac
małżeństwo" Dlaczego hit? ano ja probowałam too zrobic przez ponad 3
lata...ale jak to mówią jedna osoba związku nie pociągnie. Poki mi
zalezało mąz miał mnie w doopie, teraz mówi ze jestem winna rozpadu
a on sam nie pamieta bym mu mówiła ze jest źleuncertain No i oczywiscie nie
da mi rozwodu. Czy faktycznie mogę miec problemy z uzyskaniem rozodu
(mamy małe dziecko 3,5letnie)? Czy sąd moze trzymac na siłę
małzeństwo mimo wiedzy ze dwoje ludzi nic juz nie łązy, nie
mieszkają razem itp? Ojjj czuje ze srogo zapłace za naiwność
młodzięczą i głupote mowiąc wprostuncertain
pozdrawiam kaska
Obserwuj wątek
    • aron95 Choćby terapia 18.12.07, 17:35
      Nie umiesz tego rozstania potraktować jako terapię ?
      W końcu wcześniej napisałaś że próbowałaś ratować związek .
      Efekt niezamieżony osiągnełaś
      Więc wystarczy schować urazy i spróbować
      • fifkaa Re: Choćby terapia 18.12.07, 17:52
        urazy?? olewanie, awantury bez powodu, przepychanki nazywasz
        urazami?? dobre sobie.. noo może strzeliłam focha?smile niestety ja
        poprostu dorosłam do podjęcia decyzji... tak jak napisałam już
        odchodziłam, przeprosiny były, obietnice ratowania związku itp i
        nigdy nic z tego nie wychodziło. Chyba to jasne ze po prawie 4
        latach odechciało mi sie probowac, chce na nowo zaczac zyc./.. tyle
        • burza4 Re: Choćby terapia 18.12.07, 17:53
          jesteś pewna czego chcesz - wystąp o rozwód i nie oglądaj się na
          jego zgodę. Szkoda twojego czasu.
          • otara Re: Choćby terapia 18.12.07, 19:04
            odmowa jednego ze współmałżonków udzielenia rozwodu nie jest
            podstawą do jego nieudzielenia.on sobie może mówić że się nie
            zgadza. to nie spowoduje że nie dostaniesz rozwodu , jedynie może
            odrobinę go przeciągnąć. no .. chyba że twój mąż jest obłożnie ,
            przewlekle chory ...
            • fifkaa Re: Choćby terapia 18.12.07, 21:16
              "no .. chyba że twój mąż jest obłożnie , przewlekle chory ..."
              hmm chyba na leniawink
              mam nadzieję,że będzie tak jak piszesz, bo ostatnio czytając troszkę
              forum zetknęłam się z tym że czasami "uprzejmi" sądziowie lub
              inaczej nazywajc "sędziowie z misją" starają się "uleczyć" zbłakane
              owieczki, bo przecież jedno jeszcze 'kocha' a i malutkie dziecko
              jest. Mają gdzieś że dla drugiej strony życie we dwoje to niewola...
              ja jestem juz pewna swojej decyzji, razem z małą jesteśmy
              spokojniejsze, weselsze, same plusy. Ona nagle zyskała tatusia
              któremu się chce spedzac z nia czas, jezdzic na basen itp wiem ze
              tak bedzie najlepiej.

              • mala_mala Re: Choćby terapia 18.12.07, 23:57
                ja cie namawiac na faceta co do ktorego watpliwosci byly juz przed suplem
                malzenskim nie bede
                ale co z tego ze nie bedzie ci chcial dac rozwodu...?
                mozesz sie zabezpieczyc rozdzielnoscia majatkowa od strony finansowej
                no i zapytaj jak jeszcze mozesz sie od strony prawnej od faceta odciac bo mozna
                i bez rozwodu
                ale nigdy w 100% si nie uwolnisz od kontaktu z tym facetem b to ojciec twojego
                dziecka,
                rozwod nawet jesli bedzie sie dluzej ciagnac bo on sie nie zgadza, no i co z tego?
                nie mieszkacie razem, nie zyjcie razem
                wiez z twojej strony sie rozpadla, koniec i juz
                tutaj ludzie maja wieksze problemy bo czesto nadal kochaja swoich bylych lub
                exow, bo byli ich miloscia najwieksza i najwiekszym rozczarowaniem w zyciu... ty
                chyba masz latwiej bo jestes to w stanie zalawic na zimno jesli te uczucia nigdy
                szalone nie byly, a w dodatku to co bylo juz dawno sie wypalilo...
                powodzenia w ponownym ukladaniu zycia... uda sie zwlaszcza jak wiesz czego chcesz
        • ajmj Re: Choćby terapia 19.12.07, 09:27
          Mam kolezanke, która juz 14 lat "ratuje" rujnując sobie zycie byciem
          z gadem, choc Ty bądź mądrasmile
          Pozrd
        • aron95 Re: Choćby terapia 19.12.07, 09:44
          No , strzeliłaś focha . wśród forumek tez poklask znalazłaś .
          Bo facetowi fakiu pokazałaś .
          A ja fifka widzę problem związku w Tobie .
          Gość przeprasza - a Ty ?
          Obiecuje ratować związek - a Ty ?
          Jemu się nie odechcialo - a Tobie ??
          • sylwiamich Re: Choćby terapia 19.12.07, 10:10
            Aronku..nie rozumiesz chyba.To stary chwyt.Szeroko omawiany na innym
            forum.Nagłe olśnienie że ma żonę.Mój mąż praktykował
            wielokrotnie.Mało tego...przyznawał się do winy i kajał.Obiecywał
            poprawę, płakał i chciał ratować rodzinę...hihihi....sorry, ale nie
            mogę się oprzećsmile))Mi wtedy jeszcze zależało..więc były szanse.Tylko
            zmiany więcej niż dwutygodniowej brakowało.Aż przyszedł taki dzień
            gdy po kolejnym powrocie dla dzieci poczułam obrzydzenie gdy mnie
            objął ramieniem.Niepotrzebnie doprowadziłam do takich uczuć u siebie.
            • sylwiamich Re:Aron...:))) 19.12.07, 10:13
              Więzienia pełne są facetów którzy uważali że jak laska mówi "nie",
              to znaczy "tak".Zaczynam się o Ciebie martwićwink))
              • aron95 Re:Aron...:))) 19.12.07, 10:15
                O mnie się nie martw , o mnie się nie martw .......
            • aron95 Re: Choćby terapia 19.12.07, 10:14
              poczułam obrzydzenie gdy mnie
              > objął ramieniem.Niepotrzebnie doprowadziłam do takich uczuć u siebie

              Potrzebnie, bo byłas pewna że z tego nic nie wyjdzie .
              próbowałaś i nie masz sobie nic do zarzucenia . Myśle że nie
          • z_mazur Re: Choćby terapia 19.12.07, 10:38
            Aron, ale jaki problem związku widzisz w fifce?
            Dla niej związku już nie ma.
            To jej mężowi wydaje się, że związek jeszcze jest i chce go ratować.
            Fifka czuje i wie, że ich związku już nie ma, nie ma zamiaru już
            niczego ratować i niczego nie obiecuje. Teraz potrzeba tylko czasu,
            żeby ta świadomość dotarła do męża. Gość przeprasza i co z tego? Ona
            może mu wybaczyć, ale to że wybaczasz nie znaczy, że sprawy wracają
            do punktu wyjścia. Może być przecież tak, że ona powie "wybaczam Ci,
            że byłeś taki jaki byłeś, ale nie chcę już z Tobą być".
    • zawsze.malina06 Re: "nie zgodzę się na rozwód..." 19.12.07, 11:11
      Witam rozwód dostaniesz może to trochę potrwać, on może utrudniać ale w końcu
      rozwód dostaniesz tylko musisz być tego pewna że chcesz się rozwieść. Moje
      małżeństwo trwało 9 lat ze względu na dziecko. I niestety dobrze się nie
      skończyło, on znalazł sobie inną.Niedługo moja sprawa rozwodowa choć zdrada boli
      to czuję ulgę że nie muszę robić nic na siłę . wreszcie mogę żyć tak jak chcę
      bez poświęceń.Trzymam kciuki Pozdrawiam
      • fifkaa Re: "nie zgodzę się na rozwód..." 19.12.07, 15:05
        aronku nie wiem czy się sugerować Twoim nickiem, że niby masz 12lat
        czy co robić, bo najwyraźniej albo młodziutki jesteś albo głupiutkiwink
        nie wiem skąd Ci do tej główki pomysł o pazywaniu 'fuck you'
        przyszedł ale to aż tak absurdalne, że aż śmieszne...
        ja probowałam ratowac to małzeństwo prawie 4 lataa, cztery! i nie
        było tak że nigdy do niego nic nieczułam, gdyby tak było nie byłoby
        ślubu, albo odeszłabym duzo duuuuzo wczesniej.
        Tak jak jedna z dziewczyn napisała, mój mąz to taki doo\ ratowania
        skory sie zrobił dopiero teraz, a to juz za pozno! wczesniej jak
        odchodzilam, mowilam ze jest zle to uwazał ze sama musze sobie z tym
        poradzic bo on w sobie winy nie widzismile no coz ja glupia wracalam, a
        nawet o absurdzie! go przepraszalam zem taka niewyrozumiala...teraz
        sie z tego smieje. Nie moze kochac tylko jedna strona, ja juz nie
        mam sily na kolejne proby. Oczekuje od zwiazku poczucia
        bezpieczenstwa, szczerosci i nie ukrywam rowniez seksu. Mój malzonek
        tego nie potrzebowal stąd konflikty. On zalozyl podtstawową
        jednostkę społeczną pt rodzina i odhaczyl w kajeciku wykonanie
        zadania. Pewnie nie wiesz jak to jest wracac po burzy do domu,
        tydzien dobrze i od nowa tak samo źle albo i gorzej. Nie mogę sobie
        zarzucic tego ze nie starałam sie by bylo dobrze ale teraz za duzo
        upłynęło wody w tej rzece, za duzo wylanych łez, nieprzespanych
        nocy. Dość. Teraz zadbam rowniez o siebie. Będę egoistką, bo nikt o
        mnie sie tak nie zatroszczy jak ja sama.

        I zapamietaj aronku to ze ktos przeprasza nie oznacza ze mu naprawde
        zalezy. 'Przepraszam' łatwo powiedziec, ale wprowadzic slowa w czyny
        juz trudniej. Nie oceniaj na przyszłośc jak nie wiesz o czym
        piszesz. No chyba ze uwarzasz ze facet moze robic co chce, potem
        wystarczy ze przeprosi i szafa gra. Ja tak nie sądzę.

        Pozdrawiam



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka