Dodaj do ulubionych

Porozwodowa tajemnica korespondencji

31.01.08, 23:38
W wątku obok jest dyskusja o użyciu korespondencji męża, jako dowodu
przeciwko niemu i ewentualnych konsekwencjach wejścia w posiadanie
takiej korespondencji.

Mnie natomiast ciekawi Wasza opinia na temat przekazywania
korespondencji byłemu małżonkowi w sytuacji, kiedy ten już nie
mieszka we wspólnym mieszkaniu.
Sytuacja w moim przypadku wygląda tak, że ex decyduje samodzielnie
którą korespondencję mi przekazać, a którą nie. Decyduje również o
tym czy w ogóle powiedzieć, że przyszły jakakolwiek listy do mnie.
Kiedy odprowadzam córki do ich domu pytam się ex, czy jest do mnie
jakas korespondencja. Zazwyczaj słyszę, że nie. Teraz już wiem z
całą pewnością, że kilka listów, które przyszły na moje nazwisko i
dawny adres po prostu otworzyła i nie przyznała się, że w ogóle
przyszły. Wiem to stąd, że komunikowałem się z instytucjami, które
prowadzą ze mną korespondencję.
Starałem się pozmieniać adresy do korespondencji wszędzie, gdzie
pamiętałem, ale zdarzają się sytuacje, że albo o jakiejś
zapomniałem, albo z jakichś przyczyn instytucja nie zmieniła adresu
pomimo mojego zgłoszenia. Poczta, gdzie ustawiłem przekierowanie
korespondencji na nowy adres, nie chce świadczyć takiej usługi
dłużej niż pół roku. Podejrzewam, że jakiś czas jeszcze mogą
przychodzić do mnie listy na stary adres.

Jak wyegzekwować od ex przekazywanie korespondencji? (prośby
bezpośrednie i mailowe nie skutkują).
Jak postępować w takiej sytuacji? Czy to co robi moja ex jest
karalne?
Jak Wy postępujecie z korespondencją przychodzacą do ex, który już z
Wami nie mieszka? Przekazujecie w 100% i nienaruszoną?
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Porozwodowa tajemnica korespondencji 31.01.08, 23:47
      Przekazujemy w 100% i nienaruszoną.
      Ale nie prowadzimy wojny, otwartej ani podjazdowej. Bo długo myślalam, co
      mogloby izasadniać otwieranie lub nieprzekazywanie i uznałam, ze tylko wojna.
      Dziwie się - Twoja żona pisywała na tym forum i robiła wrażenie sensownej,
      mądrej osoby. Trudno uwierzyć, zeby otwierała. Moze zapodziewa? (To mi się
      zdarzało, w sumie parę razy oddalam z duzym opoźnieniem, z zapomnienia,
      natomiast w przypadku poleconych dzwoniłam, zeby od razu przyjechał zabrać).
      Wracajac do Was - moze to jednak wina poczty, nie Ex?
      • z.odzysku Re: Porozwodowa tajemnica korespondencji 31.01.08, 23:52
        nangaparbat3 napisała:
        > ... Trudno uwierzyć, zeby otwierała. Moze zapodziewa? ...

        Z całą pewnością zatrzymuje korespondencję. Na moje bezpośrednie
        pytanie: "wiem, że przyszedł do mnie list z ..., czy możesz mi go
        przekazać?" odpowiada: "Nic nie wiem o żadnym liście. Daj mi spokój."
        • chalsia Re: Porozwodowa tajemnica korespondencji 01.02.08, 00:23
          > Z całą pewnością zatrzymuje korespondencję. Na moje bezpośrednie
          > pytanie: "wiem, że przyszedł do mnie list z ..., czy możesz mi go
          > przekazać?" odpowiada: "Nic nie wiem o żadnym liście. Daj mi
          spokój."

          wiesz, widzę jeszcze jedną możliwość - ona po prostu ją wyrzuca do
          śmieci wychodząc z założenia, że to nie do niej ani nikogo z
          domowników, uznając, że zadbałeś o to, by ważna korespondencja dla
          Ciebie przychodziła na Twój aktualny adres.
          • z_mazur Re: Porozwodowa tajemnica korespondencji 01.02.08, 10:15
            W zasadzie pocztę, która przychodzi omyłkowo pod nasz adres
            powinniśmy zwracać do nadawcy z wyjaśnieniem, że adrest pod tym
            adresem nie mieszka.

            Wyrzucanie do śmieci korespnedncji byłego współmałżonka, z którym
            poprzez dzieci ma się stały kontakt, nazwałbym małostkową
            złośliwością.
          • z.odzysku To jest możliwe... 04.02.08, 10:43
            chalsia napisała:
            > wiesz, widzę jeszcze jedną możliwość - ona po prostu ją wyrzuca do
            > śmieci wychodząc z założenia, że to nie do niej ani nikogo z
            > domowników, uznając, że zadbałeś o to, by ważna korespondencja dla
            > Ciebie przychodziła na Twój aktualny adres.

            ... nie wiem co ex robi(-ła) z moją korespondencją.
    • chalsia Re: Porozwodowa tajemnica korespondencji 01.02.08, 00:21
      > Jak Wy postępujecie z korespondencją przychodzacą do ex, który już
      z
      > Wami nie mieszka? Przekazujecie w 100% i nienaruszoną?

      dopóki przychodziło -przekazywałam nienaruszoną. Włącznie z przelaną
      omyłkowo na nasze kiedyś wspólne konto jego pensją, o czym to ja
      poinformowałam eksa (on nawet nie wiedział).
      Niestety w drugą stronę nie działał0 - przez ponad pół roku eks
      omyłkowo dostawał wyciągi mailowe z jednego z moich kont i nic mi o
      tym nie powiedział. za to zaczęły się wtsedy żądania zwrotu kasy za
      fryzjera czy syrop przeciwgorączkowy dla dziecka, za które
      bezpośrednio płacił eks.
    • danagr Re: Porozwodowa tajemnica korespondencji 01.02.08, 00:25
      chyba jeszcze raz powinienes zglosic na poczte o przekierowanie korespondencji
      na twoj nowy adres. Jesli probowales juz rozmawiac z ex na ten temat i nic nie
      wskorales to nie wydaje mi sie zeby dalsze rozmowy cos daly. Albo robi to
      zlosliwie, tylko po co, albo zeczywiscie zapomina.
      Chodz zywie uraze do m. to oddaje cala korespondencje, w nienaruszonym stanie,
      chodz nie raz prosilam zeby zmienil adres do korespondencji, trafialaby do niego
      bezposrednio ale jakos mu sie nie spieszy chodz nie mieszka 2 lata.
      • z.odzysku Re: Porozwodowa tajemnica korespondencji 04.02.08, 10:45
        danagr napisała:
        > chyba jeszcze raz powinienes zglosic na poczte o przekierowanie
        > korespondencji na twoj nowy adres.

        Zrobię to po raz kolejny, ale niestety takie przekierowanie nie
        działa w 100%. Pomimo takiego zlecenia część korespondencji poczta
        przesyła na mój stary adres.
    • anja_pl Re: Porozwodowa tajemnica korespondencji 01.02.08, 04:17
      do ex - 100% w całości i nienaruszoną,
      do mnie trafiały reklamówki otwarte przez teściową, ale to tylko
      reklamówki, a że ona dostwała podobne, to zakładam, że jej się
      myliło,
    • plujeczka Re: Porozwodowa tajemnica korespondencji 01.02.08, 07:12
      JAKO normal;na osoba nie wiedząć gdzie podziewa sie mój mąz
      próbowałam korespondencję przekazywać przez jego rodzinę a w
      zasadzie poprzez współnych znajomych-po 2 dniach trafiało to do mnie
      z powrotem.W tej chwili od 3 lat wszystko co przychodzi do mojego
      prawie eksa wyrzycam do kosza, wychodze z założenia ,że dorosły
      mężczyzna powinien podawać adres do koresopndencji w róznych
      instytucjach tym bardziej ,ze tam gdzie np. w gre wchodzą finanse
      adres podaje korespondencyjny natomiast o ile rachunki do
      zapłacenia ( jego żeby nie było watpliwości) wysyła na mój adres.Mam
      to mówiąć szczerze w nosie.Chciałam dobrze ale nie wyszło nawet z
      korespondencją to co sie będze wysilać.
    • sadaga Re: Porozwodowa tajemnica korespondencji 01.02.08, 08:51
      oddaję nienaruszoną.
      • aron95 Porozwodowa tajemnica korespondencji 01.02.08, 09:52
        Dopóki z tego tytułu nie poniesiesz konkretnych strat nic nie wskórasz
        Konstytucja w art, 49 daje nam możliwości działań prawnych lecz prokuratura nie
        przeprowadzi postępowania - Za niska szkodliwość
        za samo otwieranie listów ale gdyby byly straty to zmienia postać rzeczy
      • aron95 Porozwodowa tajemnica korespondencji 01.02.08, 09:52
        Dopóki z tego tytułu nie poniesiesz konkretnych strat nic nie wskórasz
        Konstytucja w art, 49 daje nam możliwości działań prawnych lecz prokuratura nie
        przeprowadzi postępowania - Za niska szkodliwość
        za samo otwieranie listów nic ale gdyby byly straty to zmienia postać rzeczy
    • z_mazur Re: Porozwodowa tajemnica korespondencji 01.02.08, 10:25
      Tak w temacie, fragment artykułu z onetu:

      "Trybunał w Strasburgu uznał otworzenie listu adwokata do siedzącego
      w areszcie jego klienta, za naruszenie tajemnicy korespondencji. I
      nakazał zapłacić 500 euro (ok. 2 tys. zł) odszkodowania."
    • akacjax Re: Porozwodowa tajemnica korespondencji 01.02.08, 12:06
      Mój ex-m. wyprowadzając się zataił swój nowy adres-a pytałam ze względu na pocztę właśnie...
      I cóż...ciągle przychodziła pioczta-zostawiałam w skrzynce z kartką-adresat nieznany. A niektóre listy-to wręcz dowody rzeczowe do podziału majatku.
    • ivone7 Re: Porozwodowa tajemnica korespondencji 01.02.08, 13:10
      ja przekazywalam nienaruszona korenspondencje...nawet dzwonilam do
      exa i mowilam ze cos do niego przyszlo...
      jakos mam tak utrwalone w glowie..ze nawet kartki do dziecka nie
      przeczytam bo nie jest zaadresowana do mnie..ale wiem ze ex wiele
      listow przetrzymywal lub wyrzucal...no coz taki lajf...
      nie wszyscy mamy jednakowe poczucie przyzwoitosci
      • cyferkowa idź na poczte 01.02.08, 15:01
        i napisz prosbę żeby listy adresowane do Ciebie przesyłali na wskazany adres lub
        będziesz odbierał je osobiście
        • z.odzysku Re: idź na poczte 04.02.08, 10:48
          cyferkowa napisała:
          > i napisz prosbę żeby listy adresowane do Ciebie przesyłali na
          > wskazany adres lub będziesz odbierał je osobiście

          Już to zrobiłem i muszę zrobić po raz kolejny. Niestety takie
          przekierowanie nie działa w 100%. Pomimo takiego zlecenia część
          korespondencji poczta przesyła na mój stary adres.
    • artemisia_gentileschi Re: Porozwodowa tajemnica korespondencji 01.02.08, 18:37
      Przekazuje eksowi w stanie nienaruszonym. Nienawidze jak ktos
      usiluje mi grzebac w prywatnej korespondencji, sama tez nie robie
      tego innym i oduczam takich rzeczy moje dzieci.
      Z.odzysku - najprosciej byloby wszedzie podac nowy adres
      zamieszkania, by listy docieraly do Ciebie zamiast do bylej zonysmile))
      • z.odzysku Re: Porozwodowa tajemnica korespondencji 04.02.08, 10:50
        artemisia_gentileschi napisała:
        > ... Z.odzysku - najprosciej byloby wszedzie podac nowy adres
        > zamieszkania, by listy docieraly do Ciebie zamiast do bylej
        > zonysmile))

        Rzeczywiście, to najprostsze rozwiązanie. smile) Starałem się podać
        nowy adres wszędzie gdzie tylko pamiętałem. Nie o wszystkich
        miejscach sobie przypomniałem, co wychodzi później, kiedy okazuje
        się, ze list nie doszedł do mnie.
    • jp66 Re: Porozwodowa tajemnica korespondencji 01.02.08, 18:59
      To ja się wyprowadziłem, przychodząca korespondencja na adres zamieszkania w
      dziwny sposób wyparowywała (ginęła też wtedy jak jeszcze byliśmy "zgodnym"
      małżeństwem", nie pomagały prośby, rozmowy, przekierowanie na poczcie też nie
      wiele dało (raz działało raz nie)w końcu po 2 latach jakoś udało się powiadomić
      wszystkich o zmianie adresu. Czasem jednak przychodzi coś z urzędów (jestem w
      starym mieszkaniu zameldowany) i wtedy ginie, dowiaduję sie o tym po jakimś
      czasie - jak jakaś instytucja mocno mnie szuka... Kiedyś mój bank, pomimo zmiany
      adresu do korespondencji przysłał na stary karty kredytowe (oczywiście zginęły)
      odnalazły sie po tym jak zagroziłem że mam potwierdzenie z banku i zgłosze fakt
      zaginięcia korespondencji.Teraz to nie wiem, może zostałem już wymeldowany przez
      ex i dołaczyłem do bezdomnych.....
      • sylwiamich Re: Porozwodowa tajemnica korespondencji 01.02.08, 21:24
        Może jako jedna z niewielu kobiet z tego forum wyprowadziłam się od
        męża.Zaraz po wyprowadzce pozmieniałam wszystkie możliwe adresy
        korespondencyjne.Czekałam na skierowanie do sanatorium.Wiedziałam że
        złośliwośc mojego byłego nie zna granic.Co drugi dzień chodziłam na
        pocztę aby przechwycić to co mnei interesowało.Udało sięsmile)Od tego
        czasu nie miałam żadnych problemów.
        • libra22 Re: Porozwodowa tajemnica korespondencji 02.02.08, 15:25
          "Chodz zywie uraze do m. to oddaje cala korespondencje, w nienaruszonym stanie,
          chodz nie raz prosilam zeby zmienil adres do korespondencji, trafialaby do niego
          bezposrednio ale jakos mu sie nie spieszy chodz nie mieszka 2 lata"

          Dana - u mnie to samo. Zaczynam uważać to za rodzaj złośliwości eksa. Tak samo
          jak niewymeldowanie się, o które kilkakrotnie prosiłam.

          Tak przy okazji tego tematu: czy fakt grzebania w Waszej komórce przez
          eksmałżonka dzień po rozwodzie i 3 lata od jego własnej decyzji o odejściu oraz
          skomentowanie złośliwe treści znalezionego smsa przy dziecku uznalibyście za
          fakt wystarczający do zaprzestania traktowania eksa z według zasad, które
          mieliście do tej pory?
          Bo mnie jakoś trzęsie do tej pory to jak się zachował dwa tygodnie temu.
          • danagr Re: Porozwodowa tajemnica korespondencji 03.02.08, 23:25
            libra mysle, ze bardziej ex chodzi o kontrole nad toba i twoim zyciem jak
            robienie ci na zlosc i jest to rowniez jego lenistwo, tak jest w wypadku mojego
            prawie ex.
            Kiedy przylapalam swojego m. kiedy przegladal moja komorke, spory czas juz nie
            mieszkalismy razem, stanowczym glosem powiedzialam, ze tak jak on nie chial
            zebym interesowala sie jego zyciem tak i ja tego sobie nie zycze. Zdarzalo sie
            jeszcze kilkakrotnie, ze probowal miec kontrole i ingerowac w moje zycie, za
            kazdym razem reagowalam tak samo, przynioslo to jakis, ale nie zupelnie,
            zadawalajacy mnie rezultat.
            Moj stosunek nie zmienil sie, traktuje m. w dalszym ciagu jak traktowalam, lecz
            jego obraz w moich oczach stal sie jeszcze bardziej krzywy jak byl.
    • e07 Re: Porozwodowa tajemnica korespondencji 03.02.08, 13:03
      Widzę w tym pytaniu prawdopodobne drugie dno. Domyślam się, że
      większości osób z forum trudno sie go domyślić smile
      Ja mojemu eksowi (wtedy jeszcze mężowi) oddawałam w 100% wszystko od
      momentu jego wyprowadzki.Wszystko, łącznie ze wszystkimi rachunkami
      za nasze wspólne mieszkanie, w którym teraz mieszkam z dziećmi
      (telefon, energia, gaz) i które ja opłacam. Okazało się, że eks nie
      chciał mi dawać tych rachunków do zapłaty. "Bo to korespondencja do
      niego, bo przyszła na jego nazwisko". Po prostu je zabierał, nie
      otwierał ich przy mnie i nie oddawał. Po długej wymianie zdań na
      temat rachunku za telefon, przysłał mi w końcu skany rachunku, a
      oryginał zatrzymał. Telefon (dostawcę i numer) zmieniłam i dostaję
      rachunki na moje nazwisko. Pozostała kwestia rachunków Stoenu i
      gazowni. Nie pozwolił mi ich zatrzymywać i otwierać. Powiedziałam
      mu, że albo niech zmieni w gazowni i Stoenie adres do korespondencji
      (żeby rachunki przychodziły faktycznie do niego, także formalnie),
      albo niech zmieni adresata na mnie, bo tylko ja teraz mieszkam we
      wspólnym mieszkaniu, albo niech zażyczy sobie przesyłania rachunków
      listem poleconym. Nie zgodził się. Ciekawe dlaczego?
      • sylwiamich Re: e07 04.02.08, 09:48
        e07...ja nie rozumiem.Po cholerę oddawałaś byłemu rachunki?Przecież
        na każdej kopercie jest logo firmy.Wiedząc że to de facto Twoje
        rachunki, trzeba było zapłacić i zapomnieć.
        I przede wszystkim pozałatwiać wszytkie sprawy.Bo rozwód to tylko
        papier.Trzeba się jeszcze rozejść...w każdej dziedzinie życia.
        I dalej to juz nic nie rozumiem.Czy on Ci opłaca te rachunki?Czemu
        każesz mu te rachunki nadal zabierać?To zupełnie się kupy nie trzyma.
        • aron95 Re: e07 04.02.08, 09:52
          A e07 i z_odzysku to exie ?
        • e07 Re: e07 04.02.08, 10:25
          Dla mojego eksa to nie rachunki, tylko jego korespondencja bo
          przecież adresowana do niego, objęta tajemnicą korespondencji itp. I
          to jest właśnie clue problemu smile
          Nie przejmuj się, że nic nie rozumiesz. Ja również. I dla mnie też
          się to kupy nie trzyma.
          A czy opłaca moje rachunki? Dla mnie to brzmi jak dowcip.
      • z.odzysku Re: Porozwodowa tajemnica korespondencji 04.02.08, 11:30
        e07 napisała:
        > ... Ja mojemu eksowi (wtedy jeszcze mężowi) oddawałam w 100%
        > wszystko od momentu jego wyprowadzki.Wszystko, łącznie ze
        > wszystkimi rachunkami za nasze wspólne mieszkanie, w którym teraz
        > mieszkam z dziećmi (telefon, energia, gaz) i które ja opłacam.
        > Okazało się, że eks nie chciał mi dawać tych rachunków do
        > zapłaty. "Bo to korespondencja do niego, bo przyszła na jego
        > nazwisko". Po prostu je zabierał, nie otwierał ich przy mnie i nie
        > oddawał. Po długej wymianie zdań na temat rachunku za telefon,
        > przysłał mi w końcu skany rachunku, a oryginał zatrzymał.

        U mnie była podobna sytuacja. Przez pierwszy miesiąc po
        wyprowadzeniu ex oddawała mi korespondencję, wśród której był
        również rachunek za telefon. Ponieważ ja już nie mieszkałem w starym
        mieszkaniu, pamiętam, że rachunek ten zeskanowałem zaraz po otwarciu
        i przesłałem mailem do ex. Ex się obruszyła i zażądała oryginału pod
        groźbą, że go nie zapłaci. Przekazałem jej zatem oryginał. Po
        tygodniu ex zwróciła mi ten rachunek z informacją, że jednak
        rozmyśliła się z jego zapłacenia. Opłaciłem go zatem. Przy okazji
        zwrotu nieopłaconego rachunku powiedziałem ex, że chciałbym mieć
        przynajmniej kopie rachunków za media i czynsz, ponieważ dotyczą one
        naszego wspólnego mieszkania (w sensie lokalu) i chciałbym wiedzieć,
        czy nie powstają zaległości w opłatach.


        > Telefon (dostawcę i numer) zmieniłam i dostaję rachunki na moje
        > nazwisko. Pozostała kwestia rachunków Stoenu i gazowni. Nie
        > pozwolił mi ich zatrzymywać i otwierać. Powiedziałam
        > mu, że albo niech zmieni w gazowni i Stoenie adres do
        > korespondencji (żeby rachunki przychodziły faktycznie do niego,
        > także formalnie), albo niech zmieni adresata na mnie, bo tylko ja
        > teraz mieszkam we wspólnym mieszkaniu, albo niech zażyczy sobie
        > przesyłania rachunków listem poleconym. Nie zgodził się.
        > Ciekawe dlaczego?

        Moja ex też zmieniła dostawcę usług telefonicznych. Zależało jej,
        aby mieć swoje nazwisko na umowie. Jeśli chodzi o pozostałe
        rachunki, to po wyprowadzeniu nawet ich nie obejrzałem, bo ex je
        otwierała i nie chciała mi ich udostępnić. Prosiłem ją o to
        wielokrotnie i informowałem, że chcę jedynie wykonać sobie kopie, a
        oryginały jej zwrócę podobnie jak zwróciłem jej oryginał pierwszego
        rachunku za telefon.

        Wtedy nie rozumiałem zachowania ex. Zrozumiałem pół roku później,
        kiedy ex w trakcie sprawy rozwodowej przedstawiła miesięczne koszty
        utrzymania dzieci (na wokandzie dopiero).
        • chalsia Re: Porozwodowa tajemnica korespondencji 04.02.08, 11:47
          wiesz co, Z_odzysku, Ty ze swoją ex i e07 ze swoim exem powinniście
          się mocno i skutecznie kopnąć w mózgi.Najlepiej obunóż.
          Może to będzie wystraczającym bodźcem do udania się do mediatora.
          • z.odzysku Sam nie dam rady ... 04.02.08, 11:58
            chalsia napisała:
            > wiesz co, Z_odzysku, Ty ze swoją ex i e07 ze swoim exem
            > powinniście się mocno i skutecznie kopnąć w mózgi.Najlepiej obunóż.
            > Może to będzie wystraczającym bodźcem do udania się do mediatora.

            ... się kopnąć w mózg. To niewykonalne. wink
            A kobiet z zasady nie biję. smile)

            Co do mediatora: mediować (równiez za pośrednictwem terapeuty)
            probowałem z ex wielokrotnie, kiedy jeszcze byliśmy małżeństwem.
            Niestety nie chciała. Co poradzę?
            • chalsia Re: Sam nie dam rady ... 04.02.08, 12:48
              > Co do mediatora: mediować (równiez za pośrednictwem terapeuty)
              > probowałem z ex wielokrotnie, kiedy jeszcze byliśmy małżeństwem.
              > Niestety nie chciała. Co poradzę?

              Co? To proste - spróbuj znów.
              Inna sytuacja jest - wtedy mediacje dotyczyły raczej utrzymania
              związku. Teraz winny dotyczyć tego jak poukładać porozwodowe
              stosunki by było to z jak najmniejszym uszczerbkiem dla dzieci oraz
              by pozalatwiać spokojnie i z satysfakcja dla obu strom wszelkie
              niezałatwione jeszcze sprawy.

              No ale jak wolicie się kopać wzajemnie, to oczywiście proszę bardzo,
              Wasza sprawa.
              • z.odzysku Masz rację... 04.02.08, 13:17
                chalsia napisała:
                > Co? To proste - spróbuj znów.

                ... kiedyś znów spróbuję.

                > Inna sytuacja jest - wtedy mediacje dotyczyły raczej utrzymania
                > związku. Teraz winny dotyczyć tego jak poukładać porozwodowe
                > stosunki by było to z jak najmniejszym uszczerbkiem dla dzieci
                > oraz by pozalatwiać spokojnie i z satysfakcja dla obu strom
                > wszelkie niezałatwione jeszcze sprawy.

                Porozwodowe sprawy próbowałem już wielokrotnie poukładać. Właśnie
                głównie ze względu na córki.
                Problem w tym, że w tematach wymagających uzgodnień między nami ex
                rozmawia ze mną za pośrednictwem adwokata lub wokandy sądowej.
                Bezpośrednio nie chce. Wyjątkiem są informacje dot. córek. Ale to
                też tylko w przypadku, kiedy sam zapytam albo dowiem się czegoś od
                córek i wtedy dopytam. Wtedy udaje się pogadać... zwykle minutę lub
                dwie; raz się udało chyba z 10 minut.

                > No ale jak wolicie się kopać wzajemnie, to oczywiście proszę
                > bardzo, Wasza sprawa.

                Z wyjątkiem treningów Tae-Kwon-Do nie lubię się kopać...
                • chalsia Re: Masz rację... 04.02.08, 14:32
                  > Problem w tym, że w tematach wymagających uzgodnień między nami ex
                  > rozmawia ze mną za pośrednictwem adwokata lub wokandy sądowej.
                  > Bezpośrednio nie chce. Wyjątkiem są informacje dot. córek.

                  Bo nie musi chcieć/potrafić rozmawiać bezpośrednio w kwestiach nie
                  związanych bezp z dziećmi. Od tego własnie są mediatorzy i
                  negocjatorzy.

                  > Bezpośrednio nie chce. Wyjątkiem są informacje dot. córek. Ale to
                  > też tylko w przypadku, kiedy sam zapytam albo dowiem się czegoś od
                  > córek i wtedy dopytam.

                  No i dobrze. Ja nic dziwnego w tym nie widzę. Nie jestem zobligowana
                  do zdawania sprawozdań w kwestii dzieci, poza tym można by tak
                  godzinami smile
                  Ludzie chetnie dzielą sią informacjami o swoich dzieciach z innymi
                  ludźmi, ktorych uważają za przyjaciół. Z reguły eks do takich się
                  nie zalicza.
                  Jak ktos sie chce czegoś dowiedzieć/jest zainteresowany - to pyta.
                  Wtedy uzyskuje się odpowiedź na pytanie. Całkiem fair i OK. W
                  klażdej dziedzinie, nie tylko porozwodowym rodzicielstwie.

                  > ... kiedyś znów spróbuję.

                  oby nie w grobie, bo to trochę za późno będzie smile
          • e07 Re: Porozwodowa tajemnica korespondencji 04.02.08, 12:30
            Ja to zrobilam parę miesięcy temu (i tak zbyt późno) i nie wdaję się
            w żadne jałowe dyskusje z moim superelokwentnym eksem. Pozdrawiam.
            • chalsia Re: Porozwodowa tajemnica korespondencji 04.02.08, 12:45
              > nie wdaję się w żadne jałowe dyskusje z moim superelokwentnym
              >eksem.

              nie z nim masz się wdawać w dyskusje (co nota bene nie jest prawdą o
              ile mi wiadomo).
              Masz rozmawiać z MEDIATOREM.

              Jedno wiem na pewno - odmowa mediacji w sytuacji takiego konfliktu
              ja Ty masz to głupota.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka