Dodaj do ulubionych

warszawiacy-poradzcie cos z chrztem

05.02.08, 16:30
Witam miłe Panie i Panów.
Po świętach wielkanocnych będę chrzciła córkę. Kiedyś pisałam tu
wątek na temat dylematów związanych z tym sakramentem. Teraz
dylematów nie mam.
Zważywszy na to, że sytuacja moja nietypową jest prosiłabym mając
poniższe na uwadze o doradzenie w której parafii spotkam w księdzu
życiowego, otwartego człowieka. Takiego, który na dziendobry nie
wskaże mi drzwi wyjściowych tylko wysłucha, doradzi i przeprowadzi
ceremonię chrztu. A teraz fakty:
- dziecko ma prawie 7 lat
- nie jestem i nie byłam nigdy w związku sakramentalnym ( ani nawet
małżestwie cywilnym) z jego ojcem
- nie jestem również teraz w związku z ojcem mojego dziecka
- mam tylko jednego chrzestnego ( tak wyszło– inaczej się nie
będzie), ale za to jest to osoba, której jestem pewna ze wypełni
rolę przynależną chrzestnemu.

Przez wszystkie te lata uczęszczam z dzieckiem do kościoła co
niedziela, zna ono liturgie, ma świadomość sakramentów, chętnie
uczestniczy we mszy świętej, chodzi na religię, przyjmujemy kolędę,
żyje jednym słowem w zgodzie z wiarą katolicą.
Piszę to po to byście mi nie zarzucili, że sakrament ten jest dla
mnie wypelneniem potrzeby posiadania papierka – wrecz przeciwnie
jest to moja i dziecka wspolna decyzja, do której ja przyznaje
dorosłam dopiero teraz.

To czego się obawiam ze strony księdza w mojej parafii to
potraktowanie mnie jak cudu natury, osoby, której odmowi się tego
sakramentu, zażąda jakiejs cholendarnej opłaty ( ja chce dac 200 zł –
co sadzicie???? mało, na wiecej mnie nie stać). Albo broń bóg
zacznie mnie namawiać na związanie się z ojcem dziecka, co nie jest
możliwe choćby ze względów proceduralnych ( ja zaliczyłam kiedys
slub kościelny w zamierzchłych czasach).

Bardzo mi tez zalezy by msza była kameralna – najlepiej najlepiej
sobotę, to akurat moje dziecko taki wniosek złożyło.

Powiedzcie proszę która z warszawskich parafii nie zrazi mnie na
wstępie? Znam się na tyle ze po 2-3 odmowach zarzuce temat ponownie
na długie lata.

Będę zobowiązana za polecenie miejsca przyjaznego osobom takim jak ja



Pozdrawiam Was serdecznie

Obserwuj wątek
    • zza_sciany uups, miał wątek isć na forum wychowanie ale.... 05.02.08, 16:32
      jak ju zmnie tu los rzucił to bede z niecierpliwościa na odpowiedzi
      czekacsmilesmile
      Czytuje Was regularnie stąd pomyłka
      pozdrowienia
      • ivone7 Re: uups, miał wątek isć na forum wychowanie ale. 05.02.08, 18:20
        zaden ksiadz nie powinien odmowic...szczegolnie chrztu..ale wiem, ze
        zdarzaja sie tacy nadgorliwi...jestem z lodzi, ale moj ojciec
        pochodzi z rembertowa i tam mam rodzine..ta parafia calkiem do
        rzeczy i ksieza mili i zyciowi..co najwazniejsze..ale to opinia nie
        moja, wiec wez na to poprawke..
        mysl pozytywnie..przeciez chcesz ochrzcic zblakana owieczke..to
        zaden grzech..grzech by byl jakbys mieszkala z jakims partnerem bez
        slubu koscielnego...ale wtedy odmowia ci komunii..
        • babe007 Re: uups, miał wątek isć na forum wychowanie ale. 05.02.08, 18:44
          Nie dokońca jest tak jak piszesz(choć to co piszesz jest logiczne).
          Ostatnio koleżanka z pracy pomagała swojej młodziutkiej i
          niezamężnej córce załatwić chrzest dziecka. Ponieważ ojciec (mimo,
          ze z matką dziecka nie mieszka i na ten moment nie jest w związku)
          poczuwa się i postanowił stawić się w zachrystii razem z dziewczyną
          ksiądz kategorycznie odmówił im chrztu dziecka. Bo uznał, że są
          razem bez ślubu. Czyli paradoksalnie łatwiej jest ochrzcić dziecko
          czysto "panieńskie" niż takie gdzie rodzice chcą być razem (albo
          żyją w konkubinacie). Oczywiście wszystko zależy (jak zwykle)
          do "ludzkości" człowieka. Także życzę trafienia na człowieka a nie
          służbistę. Ale przygotuj się, że nie koniecznie uda Ci się w
          pierwszej parafii...
        • zza_sciany Re: uups, miał wątek isć na forum wychowanie ale. 05.02.08, 20:03
          ja do rembertowa spacerkiem na piechotę więc wysonduje co i jak z tamtejszymi
          parafiami-dziekismile
    • panda_zielona Re: warszawiacy-poradzcie cos z chrztem 05.02.08, 19:13
      > Przez wszystkie te lata uczęszczam z dzieckiem do kościoła co
      > niedziela, zna ono liturgie, ma świadomość sakramentów, chętnie
      > uczestniczy we mszy świętej, chodzi na religię, przyjmujemy
      kolędę,
      > żyje jednym słowem w zgodzie z wiarą katolicą.
      > Piszę to po to byście mi nie zarzucili, że sakrament ten jest dla
      > mnie wypelneniem potrzeby posiadania papierka – wrecz przeciwnie
      > jest to moja i dziecka wspolna decyzja, do której ja przyznaje
      > dorosłam dopiero teraz.

      Teoretycznie ksiądz nie ma prawa odmówić sakramentu chrztu
      nikomu,jak bywa w praktyce niektórzy wiedzą.Ja bym spróbowała jednak
      we własnej parafii.Porozmawiaj chociby z księdzem,który był na
      kolędzie.Kilkanaście lat temu moja przyjaciółka chrzciła 3 letniego
      synka.Z ojcem dziecka nie byli wtedy jeszcze małżeństwem.Oboje po
      rozwodach.Pamiętam,że była to parafia na Bródnie.Nie wiem natomiast
      czy jeden rodzic chrzestny wystarczy.
    • akacjax Re: warszawiacy-poradzcie cos z chrztem 05.02.08, 19:28
      Może nie powinnam odpowiadać-skoro pytają tylko warszawiaków..ale jakoś mi się to kłoci-niby chcę, bo czuję, że tak trzeba, że warto...a szukam miejsca, gdzie nie będzie problemów.

      Czy kolęda nie była dobrym momentem na zapytanie?
      Czy ksiądz nie zachęcał do uregulowania tych spraw?
      W mojej parafii, co roku słyszę tekst: "zachęcamy do uregulowania w miarę zaniedbanych sakramentów".

      Co do ilości chrzestnych-jeden zupełnie wystarcza.
      Chrzest to nie tylko przyjęcie dziecka do wspólnoty kościoła, to także przyrzeczenie, że dziecko będzie wychowywane według zasad katolickich.
      • akacjax errata 05.02.08, 19:30
        jest: uregulowania w miarę zaniedbanych
        powinno być: uregulowania w miarę możliwości zaniedbanych
        • zza_sciany Re: errata 05.02.08, 20:02
          no wlasnie ja nie mam mozliwosci uregulowania spraw nieuregulowanychsmile. Z ojcem
          dziecka nie łaczy mnie juz nic oprócz rzeczonego dziecka. Przecież nie bede sie
          schodzic z czlowiekiem, z ktorym sie rozstalam ze wzgledu na chrzest. Jestem na
          dodatek po rozwodzie. Pogodzilam sie ze do komunii nie chodze, ze uczestnicze
          tak z boku w zyciu kosicola.
          Tylko co ja mam takiemu kaplanowi odpowiedziec na namowe uregulowania mojego
          zycia, ze nie ureguluje bo nie mam jak i jestesmy w kropce. Dalam sobie limit
          czterech odmów po tym pass
          • akacjax Hmmm 05.02.08, 20:13
            Mogą zapytać Cię, czy rozważałaś sprawdzenie ważności ślubu kościelnego. Odpowiedź chyba nieistotna.

            Nie wydaje mi się, byś miała problem z Chrztem. Idź do swojej parafii i zapytaj. Jedną próbę będziesz mieć za sobą. A może stres od razu zniknie?
            • zielona_ropucha Re: Hmmm 05.02.08, 21:06
              Ja nie miałam problemu,jedna chrzestna,dziecko "nieslubne",ja żyłam
              w "grzechu" z jego ojcem niewierzącym zresztą i nieochrzczonym...
              Pomimo wrogiego nastawienia do księży rozczarowałam sie i tak
              zresztą nie po raz pierwszy, pozytywnie...
              • wiem-1 Re: Hmmm 05.02.08, 22:12
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=51145702&a=55828193
    • nangaparbat3 Re: warszawiacy-poradzcie cos z chrztem 05.02.08, 22:20
      Nie wiem jak to u Was, ale znam historie z mojego miasta - odmówiono ochrzczenia
      dziecka, bo rodzice w związku cywilnym jedynie (my tez bylismy w takim i nie
      odmowiono).
      Tamci rodzice poszli złozyć skargę w kurii - efekt był taki, ze dziecko
      ochrzczono - w katedrze.
      Ale nie wiem, jak tam w Waszej kurii...
    • danagr Re: warszawiacy-poradzcie cos z chrztem 05.02.08, 23:26
      polecam kościół Św. Anny na starówce. Przemili księźa i nie powinno być problemu.
      • zza_sciany Re: warszawiacy-poradzcie cos z chrztem 06.02.08, 09:06
        dzieki za odzew, dzis po mszy popielcowej ide do parafii własnej-od
        tej zacznę. Pierwsze koty za płoty.smile
        • lilyrush Re: warszawiacy-poradzcie cos z chrztem 06.02.08, 15:19
          Jeśli nie to polecam zakonników- Pijarzy sa fajni, to moja była
          parafia (na Siekierkach), dominikanie, franciszkanie.
          Nie wiem jak to działa, ale sa zdecydowanie bardziej otwarci na
          rózne życiowe kombinacje
          • zza_sciany Re: warszawiacy-poradzcie cos z chrztem 06.02.08, 15:29
            Poradzono mi tez na innym forum duszpasterstwo osób zyjacych w
            zwiazkach niesakramentalnych w dwoch miejscach na rakowieckiej (
            kosciół sw A. Boboli) i na skaryszewskiej ( parafia sw.
            W.Pallotiego). Tam podejde. Podaje link jakby kogos temat
            interesował, widze ze i w innych miastach są takie miejsca.

            niesakramentalne.blogspot.com/2007/06/duszpasterstwa-osb-yjcych-w-
            zwizkach.html




            • sylwiamich Re: warszawiacy-poradzcie cos z chrztem 06.02.08, 16:18
              Polecam parafię w Falenicy.Chrzciłam tam hurtem dwoje
              dzieci.Wiek...kilka miesięcy przed komunią i dwa lata młodsze.Mieli
              jedną matkę chrzesną.Ksiądz nie chciał odemnie wziąść pieniędzy...co
              łaska....jesli juz poganko chcesz wiedzieć....20zł.Dałam mu
              300zł....nie chciał przyjąć.Byłam w związku małżeńskim świeckim.W
              planie miałam rozwód.O czym ksiąz wiedział.Przecudowny człowiek.Po
              misjach.Uśmiechnięty, dowcipny.Zero stresu.Jeśli chcesz to dam Ci
              szczegołowy namiar.
            • phokara Re: warszawiacy-poradzcie cos z chrztem 06.02.08, 17:19
              > na rakowieckiej (
              > kosciół sw A. Boboli)

              Genialna parafia.
              • sylwiamich Re: warszawiacy-poradzcie cos z chrztem 06.02.08, 18:25
                Powinnam dodać że to ja występowałam jako osoba chcąca ochrzcić
                dzieci.A nie jestem katoliczką.
                • akacjax Re: warszawiacy-poradzcie cos z chrztem 06.02.08, 18:31
                  A dzieci wychowujesz po katolicku?
                  • sylwiamich re: Akacjo...do mnie to pytanie? 06.02.08, 18:45
                    A co dla Ciebie znaczy po katolicku?
                    • tricolour Wtrące się do poważnej dyskusji... 06.02.08, 18:57
                      ... "wychowanie katolickie polega przede wszystkim na przekazywaniu Chrystusa
                      oraz pomocy w kształtowaniu Chrystusa w życiu innych" - JPII.

                      • akacjax Odp. w poście Tri 06.02.08, 21:12
                        Samo Twoje zapytanie o to, daje mi pewną odpowiedź. W takim razie po co był ten chrzest?
                        • sylwiamich Re: Akacjo... 06.02.08, 21:18
                          akacjax napisała:

                          > Samo Twoje zapytanie o to, daje mi pewną odpowiedź. W takim razie
                          po co był ten
                          > chrzest?


                          To cieszę się ze juz wszystko o mnie wiesz.I skoro p[otrafisz z taka
                          pewnoscią czytać pomiędzy wierszami, to przeczytaj również po co mi
                          był ten chrzest.smile)
                          Jesoooo...widzę przed Tobą wielką karierę w ABWsmile))
                          • akacjax Sylwio- 07.02.08, 10:07
                            spójrz na swój post-też masz widzenia, do tego pokazujesz przyszłość jak wieszczkawink

                            Ja najwyżej odbieram znaczenie słów, posługuje się tylko logiką, czasem intuicją...a ta nie sięga aż tak daleko..a szkoda, może zmieniłabym zawód na bardziej mnie spełniającywink
                            • sylwiamich Re: Sylwio- 10.02.08, 16:02
                              akacjax napisała:

                              > spójrz na swój post-też masz widzenia, do tego pokazujesz
                              przyszłość jak wieszc
                              > zkawink
                              Przyszłość? Dotyczącą tego że tylko Bóg ma prawo Cię sądzić...bo
                              tylko on zna CAŁĄ prawdę?
                              Jesli moje widzenie (widzenia) duchowości Ciebie nie
                              przekonuje...nie zakładam sekstysmile))
                      • sylwiamich Re: Wtrące się do poważnej dyskusji... 10.02.08, 16:19
                        tricolour napisał:

                        > ... "wychowanie katolickie polega przede wszystkim na
                        przekazywaniu Chrystusa
                        > oraz pomocy w kształtowaniu Chrystusa w życiu innych" - JPII.
                        >


                        Święte słowa....tyle że z interpretacją i rozumieniem może być
                        różnie.I o to właśnie pytałam.Co te słowa dla Ciebie znaczą?Czy to
                        codzienne leżenie krzyżem w kościele, czy dawanie sutych datków na
                        dach kościelny, czy tropienie w sobie i innych grzechu, czy życie w
                        miłosci, czy wszystko na raz? A w jakich proporcjach?
                        Moje dzieci w Falenicy chodziły bardzo chętnie do
                        kościoła.Wspierałam ich w tym jak mogłam.
                        Teraz jestesmy w innym kościele.Jak mawia moja córka...tu posadzka
                        jest dla niej zbyt twarda.A msza to poranna gimnastyka...wstawaj,
                        siadaj, stawaj, siadaj.Na komunii swojego brata komentowała oburzona
                        kazanie księdza....o złych rodzicach którzy zaniedbują wychowanie
                        dzieci w Chrystusie.Sianie niezgody w rodzinie to wg.mojej wtedy 10-
                        letniej córki sprzeczne z nauką Jezusa.
                        Moje widzeie duchowości do doświadczanie i samodzielne myślenie.Ona
                        ma prawo w moim domu doświadczać jej poprzez dogmat...Ale wybrała
                        inną drogę.
                        Mój syn wczoraj stwierdził ze nie wierzy w Boga.
                        -Taki wymyślony koleś, który chce zgarnąć dla siebie wszytko co
                        najlepsze.
                        Po rozmowie wynikło że nie wierzy w Boga...ale wierzy że Bóg
                        istnieje.
                        Może taka jest jego droga...lub taki jej fragment...taki moment w
                        samorozwoju?Kocham ich za wolność..jak przyjdą do Kościoła, do
                        wiary...to z własnej woli i z własnym przekonaniem że to słuszne.
                        Może dla niektórych wieszczę teraz.Nie interesuję mnie to....to moja
                        własna intymność.Niepodlegająca ocenie.
                        • tricolour Żadnych leżeń krzyżem... 11.02.08, 19:00
                          ... żadnych sutych datków (daję datki adekwatne do możliwości finansowych i
                          poczucia przyzwoitości), żadnego tropienia grzechu bo często saper przeradza się
                          w terrorystę.

                          Szukam prawdy - uparcie, cieprliwie pomimo trudności. Nie chadzam na kompromisy,
                          których nie da sie opisac jednym zdaniem.

                          "Mój syn wczoraj stwierdził ze nie wierzy w Boga. -Taki wymyślony koleś, który
                          chce zgarnąć dla siebie wszytko co najlepsze. Po rozmowie wynikło że nie wierzy
                          w Boga...ale wierzy że Bóg istnieje."

                          To jest interesujące, bo ciekawi mnie czy zostawiłaś syna w przekonaniu, że
                          koleś zgarnia wszystko dla siebie? Może pokazałaś, co potrafi dać, co można na
                          nim zbudować? Może pokazałaś jak puste jest życie bez Boga i na jakie prowadzi
                          manowce sam rozum?
                          • sylwiamich Re: Żadnych leżeń krzyżem... 11.02.08, 20:03
                            Czy Bóg coś daje?Nic nie daje.Tu nie ma żadnych
                            promocji.Widzisz...on nie wierzy w dobro absolutne..jest tylko
                            dzieckiem.Wierzy w to co widzi i co pojąć potrafi.A nie jest
                            dzieckiem któremu można wcisnąć kit i zargumentować...bo tak.
                            Sposób uczenia religii wyhamowywuje jego wiarę.Bóg ma swoje plany w
                            stosunku do nas.Nie daje tylko dlatego żę się modlimy i bardzo
                            pragniemy.On ustala co dla nas najlepsze i ile cierpienia i ile
                            szczęścia niezaleznego od nas.Doświadcza po swojemu.
                            Wiara w dobro...bo nie ma dyskomfortu, bo nie ma bólu, bo daje
                            przyjemność i zadowolenie.Widziałam bardzo złe dzieci...i w nich też
                            było to pragnienie.
                            I mój syn to pragnienie też w sobie ma...
                            Może po okresie tego buntu sam stwierdzi o istnieniu bytu
                            całkowitego dobra.Sam.Ja jestem tylko wskazówką.
                            Co mu powiedziałam?To co zawsze...że go kiedyś spotka, tak jak ja.I
                            że go polubi, pomimo jego posiadania wszytkiego co najlepsze...bo
                            jego dobro jest prawdziwe...nieme.
                            • tricolour W porządku - niech młody człowiek poszukuje... 11.02.08, 20:30
                              ... ale potrzebuje wskazówek.

                              Jesli piszesz "Wierzy w to co widzi i co pojąć potrafi" - to mam obawy. Bo jeśli
                              coś sie widzi, to nie jest to wiara lecz wiedza. Wierzymy w rzeczy, których nie
                              możemy zobaczyć i nie możemy zrozumieć.

                              Wiemy, że jest śmierć. Czy coś jest poza nią? Nie wiemy. Wierzymy, że coś jest...
                              • sylwiamich Re: W porządku - niech młody człowiek poszukuje.. 12.02.08, 05:01
                                Wskazówki są wokół nas...
                                Dzieci są dziećmi.Rożne przechodzą stadia.Wiary we wszystko co
                                powiedzą rodzice, wiary w to co widzą, zaprzeczeniu wszytkiego,
                                zwalania z piedestału.A wiesz czemu tak się dzieje?Bo człowiek wolny
                                jest...w środku ma tę wolność i jej pragnienie dane na zawsze.I chce
                                wypracować sobie coś swojego.Coś własnego.I trzeba mu na to pozwolić.
                                Wiara też musi być nasza.Najbardziej w świecie nasza.Inaczej
                                podszyta jest złością lub strachem.
                                Czy coś jest poza śmiercią...a jakie to ma znaczenie??Nie potrzebuję
                                ani bonusów po śmierci, ani strachu przed nią.Dla mnie tam może być
                                NIC.Boga czuję TUTAJ aż nadto dobrze.
                                • akacjax Re: W porządku - niech młody człowiek poszukuje.. 12.02.08, 09:26
                                  Nie zapominajmy w tej dyskusji o jednym: czymś innym jest dyskutowanie o wierze, o religii, a czymś innym jest należenie do danego Kościoła. To drugie to przyjęcie obowiązujących tam reguł.
                                  Wiemy jakie wymagania stawia Kościół rzym.-kat. Nie są one łatwe, z niektórymi trudno się wręcz pogodzić-a jednak wybór to wybór.

                                  Napisałaś Sylwio, że nie jesteś katoliczką-co to znaczy?
                                  • sylwiamich Re: W porządku - niech młody człowiek poszukuje.. 12.02.08, 11:06
                                    Wg tych właśnie norm, które obowiązują w kościele katolickim, jestem
                                    osobą niewierzącą.
                                    • tricolour Jasno i treściwie... 12.02.08, 15:52
                                      ... przynajmniej jest podstawa do rozmowy - jak z osobą niewierzącą.

                                      Co do norm, to też trafne określenie - są intytucjonalne normy, które
                                      stwierdzają określony fakt.
                                    • tricolour A po co chrzciłas dzieci? 12.02.08, 15:56
                                      Tak na wszelki wypadek? Jak Bóg jest, to taki chrzest może sie przydać?

                                      Bo z chrztu wynikają obowiązki. Zarówno dla rodziców, jak i chrzestnych. Co z nimi?
                                      • sylwiamich Re: A po co chrzciłas dzieci? 12.02.08, 16:48
                                        Chrzest to katolicki obrządek.Dla mnie Bóg jest jeden...juz
                                        pisałam.I sądzę że jemu nie zależy, czy wiara jest oprawiana,
                                        przyozdobiona.Jesli moje dzieci przyjmą wiarę katolicką...będę
                                        optowała aby przyjęły ją z całym dobrodziejstwem inwentarza.Inaczej
                                        to będzie oszukaństwo.Chrzest to jak zapisanie dziecka do danej
                                        szkoły.Kupiłam mundurek, książki, zaakceptowałam regulamin...jako
                                        rodzic.I spełniam funkcję wspierającą.
                                        • tricolour OK. Dobra... 12.02.08, 16:52
                                          ... nie bedziemy sie spierać ani łapać za słówka. Szkoda prądu...

                                          smile)
                                  • sylwiamich Re: W porządku - niech młody człowiek poszukuje.. 12.02.08, 11:10
                                    akacjax napisała:
                                    To drugie to przy
                                    > jęcie obowiązujących tam reguł.

                                    Powiedz mi akacjo...jak można świadomie cokolwiek przyjąć, jeśli
                                    chrzest następuje w niemowlęctwie.Ja jako matka oddałam moje dzieci
                                    Kościołowi.Ochrzciałam je, posyłam na religię, zachęcam do chodzenia
                                    do kościoła.A czy Kościół przyjmie i rozkocha w sobie moje dzieci?To
                                    juz inna sprawa.
                                    • akacjax Re: W porządku - niech młody człowiek poszukuje.. 12.02.08, 12:48
                                      To dotyczy całego wychowania. Uczyłam dzieci przykładem własnym-uczciwości, szacunku do innych, pokazywałam wartości wg moich zasad itd.. Co z tego wyniknie, czy będą szły tą drogą, czy wybiorą inna-nie wiem. To ich życie, ja muszę być w porządku, że robiłam wszystko, co było w mojej mocy.
                                      • zza_sciany Re: W porządku - niech młody człowiek poszukuje.. 12.02.08, 19:36
                                        jeszcze sie wtrące.
                                        Ciesze sie ze moje dziecko przyjmie ten sakrament świadomie, jako siedmiolatka.
                                        Ciesze sie ze inicjatywa wyszla od niej przy moim niewielkim nakierowaniu na
                                        tematsmile, że to ona poczula ze chce. Zdaje sobie sprawe ze to jej chcenie wiąże
                                        sie z byciem jak większość koleżanek i kolegów.
                                        W każdym razie jestem zadowolona ze nastąpi to właśnie w tym momencie jej i
                                        mojego zycia.
                                        Teraz myślę nad gustownym strojem, nie wiem czy jasnym???, czy właściwa będzie
                                        alba komunijna, która dysponuje bo kimś z rodziny??
                                        to mnie teraz zajmuje
                                        • akacjax zza_sciany-czy mogę zapytać 12.02.08, 19:42
                                          Watek jest pomieszany i nie mogesie doszukać, czy już wszystko załatwiłaś? Czy w swojej parafii?
                                          • zza_sciany Re: zza_sciany-czy mogę zapytać 12.02.08, 21:46
                                            nie w swojej parafii akacjax. Będę chrzciła dziecko w parafii na rakowieckiej w
                                            warszawie. Będę chodzic na katechezy przygotowawcze przez jakis czas, a potem
                                            chrzest. Boje sie jednak, że termin spotkam katechetycznych będzie koldować z
                                            moja pracą i nie wiem czy chrzestna bedzie w stanie na takowe dojezdzac, ale to
                                            problem drugorzędny na te chwilę.
                                            jestem juz tak w temacie zdeterminowana ze hejsmile
                                            • akacjax Re: zza_sciany-czy mogę zapytać 13.02.08, 08:26
                                              Czy mam rozumieć, że w swojej parafii nawet nie byłaś? A czy nie będziesz musiała przynieść papierka od siebie?
                    • zza_sciany Re: re: Akacjo...do mnie to pytanie? 06.02.08, 19:40
                      Sylwia,
                      Parafia w Falenicy jest mi znana, mam tez u kogo zasięgnąc jezyka co napewno
                      zrobie.
                      Jutro ide porozmawiać do Boboli na Rakowiecką, to ponoc parafia dla takich
                      pokręconych sytuacji jak moja.
                      Jeżeli jednak zdecyduje sie na Falenice ( co jest mozliwe bo mam tam blisko) to
                      poproszę Cie juz na maila gazetowego o pare szczegółów.
                      pozdrowienia
                      • akacjax Re: re: Akacjo...do mnie to pytanie? 06.02.08, 21:06
                        Nie do Ciebie, do Sylwii.
                        Byłaś w swojej parafii?
    • tricolour Człowiek wierzący nie może być tchórzem... 06.02.08, 19:06
      ... co wybiera sobie łatwych i pogodnych księzy, kameralne msze w porze niskiej
      oglądalności i graniczną liczbę świadków. Jego wiara ma być świadectwem Boga, w
      którego wierzy więc jeśli wybierasz mikroskopijne wymagania, to może i ten Twój
      Bóg to pokurcz jakiś...
      • zza_sciany Re: Człowiek wierzący nie może być tchórzem... 06.02.08, 19:38
        podoba mi sie pokurczsmile
        Tak chce uroczystosci kameralnej ze względu na dziecko. Nie uważam, że w
        społecznościach (szczegolnie podmiejskich) powinnam fundowac dziecku atrakcje w
        stylu pelen kosciół, tłumy i ona jako siedmiolatek wśród paru niemowląt.
        Dlatego oglądalność chce zapewnic jedynie najbliższym.

        • tricolour Nie ma problemu... 06.02.08, 19:49
          .. każdy ma swojego Boga. Byle miał...
          • sylwiamich Re: Nie ma problemu... 06.02.08, 21:13
            Myślę że mamy wszyscy wspólnego Boga.Tylko ścieżki do niego
            prowadzące mamy inne.Niektórzy idą do niego nie mając nawet ścieżki
            (każdy ma swojego Boga. Byle miał...).Moja ścieżka do Boga nie jest
            poważna.Nie jest odświętna.Jest codzienna.Mozolna i bolesna
            czasami.Czasami prześmieszna.Czasami nudna jak cholera.Ale nigdy nie
            bałam się Boga.Każdy ma taką ścieżkę jaką chce.Oby zaprowadziła na
            miejsce.I Tylko On może to ocenić.
            • tricolour Nie różnimy sie tak bardzo... 06.02.08, 21:23
              smile)

        • akacjax Re: Człowiek wierzący nie może być tchórzem... 06.02.08, 21:09
          Ja też uważam, że nie potrzebny jest dodatkowy stres. Chrzest nie musi być udzielany w czasie mszy.
    • brygida_jonska sw. Anna na Krakowskim Przedmiesciu 13.02.08, 16:57
      moj brat mial tam za swiadkow slubu ateistow. nikt nie robil z tego
      ceregieli.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka