Dodaj do ulubionych

czy jest mozliwa pomoc? jeżeli tak to proszę o nia

11.02.08, 15:32
Moi drodzy, nie tak dawno opisywałam na forum historię znajomej
lekarki ogromnie rozpaczającej po rozwodzie za mężem który opuścił
ją dla młodszej.Sądziłam naiwnie ,że sprawa znalazła swój
szczęśliwy epilog, że czas w jakimś stopniu zagoił ranę i stanęła
na nogi.Wczorajwysłałam jej sms, NIE ODPOWIEDZIAŁA , zaniepokoiło
mnie , dzisiaj postanowiłam do niej zadzwonić.Usłyszałam jej głos,
to było straszne, znów jest w strasznej depresji, sama
przyznała ,ze nikt nie jest wstanie jej pomóc, znajomi też nie dają
rady( ona jest sama, bezdzietna, rodzice nie zyją), przyznała
się ,że ledwo co dojeżdża do pracy, ściska kurczowo kierownicę aby
nie spowodować wypadku, była u kilku lekarzy psychiatrów nie mogą
jej pomóc, leki nie działają, płacze, wciaż powtarza ,ze jest nikomu
niepotrzebna, jej były mąż adoptował małe 2 letnie dziecko,
dziewczynkę , jest widywany z dzieckiem , szczęśliwy znajomi jej o
tym donoszą( cholera po co?, wiedząc w jakim jest stanie wiem ,że to
choroba, Boże czy mozna jej pomóc? w jaki sposób? skoro lekarze
niewiele potrafią jej zaoferować i bezradnie rozkładaja ręce czy
ktoś z Was zna taki beznadziejny przypadek, który skończył się w
miarę pozytywnie, co mam zrobic? kurne czuje się bezsilna, umówiłam
sie na środę ale czy wpusci mnie do mieszkania?mówi ,ze boi sie w
nim sama byc , wciąż powtarza ,ze nikt jej nie chce, nikt jej nie
kocha--straszne słowa , nie da się tego słuchać tak spokojnie.
Obserwuj wątek
    • aron95 Re: czy jest mozliwa pomoc? jeżeli tak to proszę 11.02.08, 15:49
      Wyciągnąć ją z domu gdziekolwiek kino, teatr a po jakaś knajpa
      Po drugim wyjściu powinna sama organizować sobie wyjścia .
      • plujeczka Re: czy jest mozliwa pomoc? jeżeli tak to proszę 11.02.08, 16:38
        Aronie! rozwód był o ile się nieylę 2- lata temu, było jakiś czas
        dobrze przypuszczam,ze pogorszyło sie odkąd dowiedziała się
        oadopcji.Kiedy byli razem wciaż odwlekał ojcostwo zawsze wymyslajac
        powód a prawda była taka ,ze był bezpłodny, ją wpędził w lata sam
        wpadł w ramiona młodszej .Dla niej to dramat, jest samotna to fakt,
        ma przyjaciół ale Ci nie maja juz siły jej pomagać albo inaczej nikt
        nie ma siły sluchać opowieści o byłym męzu niewiele wartym tak
        naprawdę .Historia jakich wiele tylko boje się ,ze zakonczenie może
        być tragiczne.
        • movisz Re: czy jest mozliwa pomoc? jeżeli tak to proszę 11.02.08, 16:52
          plujeczka napisała:

          > ma przyjaciół ale Ci nie maja juz siły jej pomagać albo inaczej
          nikt
          > nie ma siły sluchać opowieści o byłym męzu niewiele wartym tak
          > naprawdę .Historia jakich wiele tylko boje się ,ze zakonczenie
          może
          > być tragiczne.


          Na tym polega depresja ze sie w kolko mowi to co dana osobe wlasnie
          wpedza w nia. Dlatego jezeli jest sie prawdziwym przyjacielem to
          powinno sie miec cierpliwosc wysluchiwania ciagle tego samego, jak
          zdartej plyty. Bez dawania rad co powinna byla robic bo na to i tak
          za pozno. Przytakiwac, bo celem nie jest by ona wiedziala co
          powinna ale zeby wyzdrowiala. A tych ktorych to meczy powinni sami
          zejsc z jej obrazu. Jeden niepotrzebny komentarz ze strony
          takich "przyjaciol" potrafi zniszczyc to co prawdziwie szczery
          przyjaciel wypracowal przez dluzszy czas.
          Nie jest latwo samemu wyjsc z depresji i jest szczesciara ze ma
          taka przyjaciolke jak ty.

      • movisz Re: czy jest mozliwa pomoc? jeżeli tak to proszę 11.02.08, 16:42
        Mysle ze lepiej jakbys szukala pomocy na Forum Depresja.
        Na pewno latwiej znalezc tam osoby co przeszly to samo i
        maja jakies konkretne rady jak pomoc.
        Na pewno wyciaganie ja poza dom jest dobra rzecza ale nie
        kilka razy. To bedzie proces wielotygodniowy. Wszyscy mowia
        ze wysilek fizyczny jest bardzo pomocny przy tym. Moze
        systematycznie bys ja zmuszala do spacerow codziennych i
        zorganizowala jeszcze jedna kolezanke do pomocy zeby poczula sie ze
        jednak sa ludzie ktorym zalezy na tym by wyzdrowiala.
        Wysluchiwanie, pocieszanie jej i ciagle wsparcie wraz z
        odpowiednimi lekami powinno jej pomoc.
        • plujeczka Re: czy jest mozliwa pomoc? jeżeli tak to proszę 11.02.08, 17:10
          dzieki, faktycznie muszę wejśc na to forum. Z tymi spacerami to
          problem, mieszkamy na 2 przeciwległych oddalonych od siebie
          dzielnicach lekko licząć to jakieś 50 km w jedna stronę, po drugie
          ja sama pracuję od rana do nocy , wracam około 20-21 trodno w takim
          czasie komuś w czymś pomóc-no pozostają soboty,musze pomysleć i
          poszukać pomocy na form depresja itp-dzięki za rady
          • inletka Re: czy jest mozliwa pomoc? jeżeli tak to proszę 11.02.08, 17:14
            Przynajmiej jak masz mozliwosc to codziennie do niej dzwon o
            podobnej porze zeby sie przyzwyczaila ze ktos o niej zawsze mysli.
            Tak mnie sie wydaje.
    • samaosia Re: czy jest mozliwa pomoc? jeżeli tak to proszę 11.02.08, 22:31
      namów znajomą, żeby zglosiła sie do psychiatry po skierowanie do szpitala
      psychiatrycznego, to dla niej jedyny ratunek, tam bedą trzymali ją do
      wyleczenia, bedzie pod dobrą profesjonalną opieką. Prawdopodobnie bedzie musiała
      spędzic tam około 8 tygodni, ale naprawdę jej pomogą.
      w skrajnych przypadkach, można wezwać pogotowie (lekarz psychiatra na przykład
      podczas jej wizyty) i odwiezc ją bez jej zgody.
      • marie.walewska Re: czy jest mozliwa pomoc? jeżeli tak to proszę 11.02.08, 23:07
        Przedewszystkim zmienic lekarza. Namowic ja na wizyte u dobrego
        specjalisty. Jesli wielomiesieczne leczenie farmakologiczne nie
        przynosi rezultatow to nie znaczy, ze ona ma depresje "odporna" na
        leki, bo to nie wirus, ktory mutuje, tylko ze jej tego leczenia nie
        dobrano wlasciwie.
        Druga sprawa jest, ze z glebokiej depresji wywolanej sytuacja
        zyciowa samymi lekami sie nie wyjdzie. Konieczna jest dlugotrwala
        psychoterapia. Tylko w zadnym wypadku nie psychoanaliza, trzeba
        szukac terapeutow z nowych szkol behawioralne, ericsonowskiej itd.
        Trzecia rzecz to sposob wsparcia. Dobrze Ci napisaly dziewczyny
        wczesniej - bez rad, bez kierowania, trzeba po prostu stale i
        nieustajaco byc obok. Chocby sms'em. Jesli chodzi o ruch/wychodzenie
        itd, to pamietaj, ze czlowiek chory nie ma na nic ochoty, zwyczajne
        czynnosci wymagaja od niego kolosalnego wysilku mobilizacyjnego. A
        organizm jest fizycznie oslabiony jak przy kazdej innej ciezkiej
        chorobie. Wiec nic na sile. Jesli spacer to lekki, jesli wyjscie to
        do kina za rogiem itd.
        Wazna tez rzecza jest bys starala sie dowiedziec, czy i jak Twoja
        przyjaciolka je/spi. W depresji znikaja naturalne odruchy organizmu
        - glod, pragnienie, pojawia sie bezsennosc. Zagrozenie zycia nie
        polega jedynie na probach samobojczych, ale takze na skrajnym
        wycienczeniu organizmu.
        Powodzenia. I pamietaj pierwsza rzecz - zmienic lekarza, albo
        namowic na hospitalizacje. Sa w Polsce osrodki/oddzialy
        specjalizujace sie w depresji. Wiele z nich ma dobra opinie. W Wawie
        jest to IPiN, w Krakowie KP prof. Drozdowskiego na Kopernika
    • sbelatka Re: czy jest mozliwa pomoc? jeżeli tak to proszę 11.02.08, 23:31
      Plujeczko, nie wiem czy to jest pomysł do zastosowania dla kogos w
      depresji - bo w ogole to nie dla wszystkich sam z siebie. Ale.. sa
      niejakie mozliwości poza głównym nurtem psychoterapii czy
      psychiatrii. których oczywiscie nie odradzam. Sugeruje jedynie żeby
      znajomej jakos pomoc za pomocą , no nie wiem - kursu Silvy, terapii
      tańcem, oddychaniem, radykalnym wybaczaniem czy jakos tak. Jako
      wspomagjace to sa naporawde dobre metody - szczegolnie dla osób
      podatnych na duchowe wątki.. Nie znam Twojej znajomej ale może udało
      by Ci sie znjaleźc cos takiego w Twoim mieście - wnosze,z
      kilometrazu podanego przez ciebie, ze to W-wa albo coś wielkiego.
      Tam takich ofert jest dużo. I czasem naprawde czynia cuda.
      Powodzenia.
    • plujeczka Re: czy jest mozliwa pomoc? jeżeli tak to proszę 12.02.08, 07:35
      bardzo ale to bardzo dziekuję Wam wszystkim za rady, jutro się do
      niej wybieram, ocenię swoim okiem bo na ucho" jest tragicznie,w
      sobote usiadę na internet i postaram się znaleźć dobry ośrodek
      terapeutyczny niekoniecznie w moim mieście .O wszystkim Wam opisze
      zawze to raźniej z kims porozmawiać a Wasze ciepłe słowa sa bezcenne.
    • sadaga Re: czy jest mozliwa pomoc? jeżeli tak to proszę 12.02.08, 08:44
      Bądź przy niej, nawet telefonicznie. Dobrze by było gdyby nie była
      sama. Wygląda na to ze bez pomocy lekarskiej ona sobie nie poradzi.
      Tylko problem jak to sensownie zorganizować. Faktycznie zajrzyj na
      forum wyżej podane. Tam mają na pewno większe doświadczenie, podsuną
      konkretne rozwiazania. Chciałbym pomóc tylko nie wiem jak... Wiem ze
      samotność jest dla niej wyniszczająca. Dodatkowo dołuje ją fakt, ze
      były mąż ma nie tylko nową partnerkę ale i dziecko. Bardzo trudna
      sytuacja, szczerze powiem że na pewno sama jej nie pomożesz. Zresztą
      sama to wiesz. Nie wiem co doradzić oprócz lekarza i zapewnienia jej
      poczucia że jest komuś potrzebna. Szkoda ze nie umiem pomóc sad(((
      • plujeczka Re: czy jest mozliwa pomoc? jeżeli tak to proszę 12.02.08, 10:51
        sytuacja patowa,sama nie wiem w jaki sposób jej pomóc, są chwile ,ze
        rozmawia normalnie a za chwile płacze, histeryzuje.Boję się ,ze
        skoro nie pomogli lekarze to co ja mogę pomóc?--moze to zabrzmi
        odiotycznie ale na mój " nos" pomogła by jej nowa miłość , facet ,
        który by ja przytulił i powiedział ,ze wcąż jest ładna, atrakcyjna
        ten cholerny mąż strasznie ja zdołował,wyzywał, poniżał, mówił że
        jest stara a to jest nieprawda, nie spotkałam nigdy w swoim zyciu
        kobiety o tak ładnych fiołkowych oczach, to kobieta z klasą taka
        podobna do niezyjacej Diany.kIEDYŚ POWIEDZIAŁa MI I WCZORAJ
        RÓWNIEŻ ,ŻE NAJBARDZIEJ BRAKUJE JEJ DOTYKU-kazdy za czymś innym
        teskni
        • soniaaa Re: czy jest mozliwa pomoc? jeżeli tak to proszę 12.02.08, 14:40
          Zajmij ją czyms. Czyms nowym.
          Moze to:
          www.fpbp.most.org.pl/wprowadzenie4.htm
          To tylko jedna z propozycji. Pewnie wiele odrzuci, ale na cos sie w
          koncu zdecyduje.
        • movisz Re: czy jest mozliwa pomoc? jeżeli tak to proszę 12.02.08, 17:45
          ŻE NAJBARDZIEJ BRAKUJE JEJ DOTYKU

          To jest podstawowa potrzeba kazdego kto czuje sie samotny.
          Naukowo stwierdzono ze kazdy potrzebuje conajmiej 4 razy dziennie
          byc przytulonym na chwile by zaspokoic ta potrzebe.
          Wtedy czujemy sie bezpiecznie. Tak jak u dzieci jak jest im zle to
          tula sie do rodzica.
        • marie.walewska Re: czy jest mozliwa pomoc? jeżeli tak to proszę 13.02.08, 11:29
          To jeden z wiekszych problemow samotnosci.
          Jeszcze jedna mysl przeychodzi mi do glowy. W leczeniu depresji
          swietnie sprawdza sie... dogoterapia smile Mysle, ze szczegolnie dobra
          opcja jest dla osoby samotnej i bezdzietnej. Pies moze stanowic
          erzatz - jest absolutnie od czlowieka zalezny, wymaga skupienia sie
          na nim, zaspokaja potrzebe bliskosci, dotyku, jest oddany i
          wpatrzony, oraz last but not least - wymusza aktywnosc fizyczna,
          takze na siwezym powietrzu.
          Nie trzeba od razu brac sobie na glowe obowiazkow na
          kilka/kilkanascie lat. Wiekszosc psich
          fundacji/schronisk/stowarzyszen wiecznie szuka tzw. domow
          tymczasowych. Domu, gdzie ktos zaopiekuje sie szczeniakiem/innym
          psem przez kilka tygodni, zeby nie trafil do schroniskowego boksu
          dopoki nie znajdzie sie dla niego dobry ostateczny dom.
          To oczywiscie nie "zamiast" tylko "oprocz" leczenia.
          • plujeczka Re: czy jest mozliwa pomoc? jeżeli tak to proszę 13.02.08, 12:27
            powiem szczerze myslałam o psie ale boje sie ,ze gdyby okazał sie
            ten pomysł chybionym to piesek musiałby pozostac u mnie.A ja juz
            wam to pisałam pracuje od rana do wieczora i nie moge sobie pozwolic
            na posiadanie pieska a nie miałabym serca go oddać, dlatego też
            narazie sie wstrzymuję .Podejme decyzje po spotkaniu z Nią .Mówiąc
            szczerze strasznie sie tego boję skoro lekarze nie pomogli to co ja
            szara "mysz' moge zrobić?
            • betuana Re: czy jest mozliwa pomoc? jeżeli tak to proszę 13.02.08, 13:23
              Jeżeli nie pomaga "standardowe" leczenie, to myslę, że należałoby
              jednak pomysleć o leczeniu szpitalnym. Byc może potrzebne są większe
              dawki leków lub ich odpowiednie zestawienie. Idealnym byłoby
              połączenie tego z psychoterapią kontynuowaną po wyjściu ze szpitala.
              A co do pomysłu z psem - mnie mój futrzak nie raz pomagał w
              wygrzebywaniu się z depresyjnego Rowu Mariańskiego, ale w tym
              przypadku najpierw powinno się przyjaciółkę choć trochę
              ustabilizować psychicznie, żeby pies nie okazał się dodatkowym
              źródłem frustracji (na zasadzie: nawet psem nie potrafię się zająć,
              nic mi się nie udaje, itp.)
              Z własnego doświadczenia wiem, że z depresją da się żyć i to całkiem
              nieźle (oczywiście przy dobrze dobranych leach), a mam nadzieję, że
              kiedyś będę w stanie żyć również bez nich.
              Co do próby zainteresowania czymś przyjaciółki, to obawiam się, że w
              tym stanie w jakim jest nie da się tego wykonać (w ciężkiej depresji
              wykonanie najprostszych czynności jest wysiłkiem porównywalnym do
              wejścia na Mount Everest), ale na pewno warto po prostu przy niej
              być w każdy możliwy sposób.
              Jako dodatkową lekturę polecam świetny artykuł:
              www.polbox.com/d/depresja/w1roz.html
    • brygida_jonska masz @ 13.02.08, 14:53
      • plujeczka Re: masz @ 13.02.08, 15:09
        mam, podawałam swój adres na postach, łatwo znajdziesz.Pozdrawiam
        • ivone7 Re: masz @ 13.02.08, 15:22
          plujeczko..brydzia npisala na gazetowego..sprobuj otworzyc a jak nie
          napisz ze swojego innego na jej gazetowy adresik
          pozdrawiam
          • plujeczka Re: masz @ 14.02.08, 12:53
            wstyd sie przyznać ale nie umiem poruszać sie w gazetowej @-mozecie
            mnie podszkolić?bedę wdzięczna i odczytam =swoja @ prywatna
            znajdziecie na moich postach pozdrawiam
            • ivone7 Re: masz @ 14.02.08, 13:39
              nawet jak jestes tutaj...to jestes w calym portalu zalogowana na
              plujeczka...zobacz w lewy gorny rog ekranu..zobacz na pis poczta
              kliknij...i wejdziesz do swojej gazetowj skrzyneczki...
              jej login brzmi plujeczka@gazeta.pl
              jesli chcesz do kogos z nas napisac..najedz na jego login kliknij i
              tam dostaniesz info..ze mozesz napisac wiadomosc..to proste tylko
              sprobuj
              powodzenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka