rybak
09.03.08, 17:01
Kolejna rozprawa (może 7, może 9?) za mną. Dwóch świadków.
Potwierdzają, com napisał w pozwie.
No i teraz, juź na koniec rozprawy, jej świadkowie są upominani
przez Sąd. Że nie przyszli. Między innymi jej ciocia - złota
kobieta, staruszka, ciężko chora. Bardzo ją lubiłem i szanowałem.
Gdy ex ją powołała, apelowałem przed sądem do sumienia ex, żeby nie
skracała życia prawie 90-letniej kobiecie nad grobem, która u nas w
domu nawet ani razu nie była, a teraz każde jej wyjście na dwór to
ryzyko śmierci. Bo po prostu już ledwo oddycha i ledwo się tli w
niej źycie.
Ale gdzie tam - ex podtrzymała wtedy przed sądem - bez chwili
namysłu - nieszczęsną ciocię - jako swojego świadka.
Więc wracam na salę ? sąd kończąc ostatnią rozprawę (przełożną o
tydzień z jakichś tam powodów) mówi - "sąd postanawia ponownie
wezwać na świadka panią....." I wymienia dane stauszki-cioci.
Na to ex - "proszę sądu, to niemożliwe, bo ciocia właśnie umarła i
dziś jest jej pogrzeb. I minę zbolałą robi, i oczami wywraca w
udawanej żałobie.
Horror! Chciwość i mściwość nieliczące się z niczym i nikim w akcji!
I ja z kimś takim żyłem 19 lat prawie?! O k...!!!!