Dodaj do ulubionych

Nie oddam nerki pasierbowi

11.03.08, 10:10
Zagadnienie jest czysto teoretyczne. Wczoraj w pracy dyskutowalysmy z
kolezankami, komu bysmy oddaly nerke a komu nie, gdyby zaistniala taka potrzeba.
A jak to jest z pasierbami?
Ja bym nie oddala nerki pasierbowi. Nie dlatego, ze to pasierb, ale dlatego,
ze ktos inny w przyszlosci, ktos mi bliski moglby owej nerki potrzebowac.
Gdyby np moja mama potrzebowala nowej nerki a ja wczesniej bym moja nerke
oddala pasierbowi, to nigdy bym sobie tego nie wybaczyla. Jeszcze wieksze
poczucie winy byloby w przypadku wlasego dziecka - gdyby to ono np zachorowalo
albo uleglo wypadkowi i potrzebowalo przesczepu a ja wczesniej oddalam nerke
pasierbowi!
Wyobrazacie sobie taka sytuacje? Az strach pomyslec.
A jak jest z wami? Czy ktos z was bylby gotow oddac nerke pasierbowi, gdyby
zaszla taka koniecznosc?
Obserwuj wątek
    • m-jak-magi Re: Nie oddam nerki pasierbowi 11.03.08, 10:21
      teoretyzujac........

      mysle ze nie oddam nerki nikomu z wyjatkiem mojego dziecka.
      nie dlatego ze jestem bardzo do mojej nerki przyzwyczajona ale
      dlatego ze z mojego punktu widzenia zycie mojego dziecka jest moim
      najwyzszym dobrem.
      wiem ze zycie potrafi byc przerwotne dlatego oddajac nerke komus
      innemu moglabym w przyszlosci nie moc uratowac zycia mojemu dziecku.


      to tak teoretyzujac ......
      • jowita771 Re: Nie oddam nerki pasierbowi 11.03.08, 10:58
        cos podobnego przyszło mi do głowy, żeby trzymać dla własnego dziecka
        ewentualnie. ale nie wiem, czy bym nie oddała, pewnie jednak tak. ze szpikiem
        już nie wahałabym się w ogóle, ale to nielimitowany towar, więc inna bajka.
        • zonka77 Re: Nie oddam nerki pasierbowi 11.03.08, 11:35
          nie oddałabym.
    • braktalentu Re: Nie oddam nerki pasierbowi 11.03.08, 11:47
      Oddałabym. Krew, szpik, i płat wątroby też. Siostrze, bratankowi,
      teściom, dziecku przyjaciółki, a nawet nielubianej sąsiadce.
    • zielnaa Re: Nie oddam nerki pasierbowi 11.03.08, 12:05
      rozumowanie bez sensu. Pasierbowi nerka potrzebna jest "już",
      dziecku "być może kiedyś ewentualnie". Tak więc nie istnieje żadne
      ograniczenie w stosunku do własnego dziecka. A co mieliby zrobić
      rodzice, którzy mają kilkoro dzieci? Nie dać żadnemu? Dać "bardziej
      kochanemu" czy "bardziej zdolnemu" czy "lepiej rokującemu"? Gdyby
      wszyscy rozumowali w taki sposób, nie istniałaby realna możliwość
      przeszczepów pozarodzinnych, bo zawsze ktoś ma jakieś dziecko,
      matkę, kogoś bliskiego.
      Znacznie bardziej interesujące są inne kwestie: w jaki sposób osoba,
      która powie "nie" spojrzy w oczy i wytłumaczy swoją decyzję
      rodzicowi chorego dzecka, a swojemu partnerowi. I druga kwestia -
      jak takie osoby zapatrywałyby się na sprawę, gdyby biorcą miałoby
      być ich dziecko. I najciekawsze: co, gdyby jedynym dawcą dla
      pasierba mogłoby być jego przyrodnie rodzeństwo.
      a.
      • m-jak-magi i tu mi dalas do myslenia n/t 11.03.08, 12:16
      • aga-t-ka Re: Nie oddam nerki pasierbowi 11.03.08, 12:38
        Nie jest bez sensu. Jezeli chodzi o wlasne dzieci, to oczywiscie, ze czlowiek
        sie nie zastanawia nawet przez moment. Jezeli zachodzi taka potrzeba, to sie
        nerke oddaje i juz. Podobnie z matka, ojcem, bratem czy siostra. Jezeli pasierb
        nie jest komus bliski, to nie oddaje nerki i juz. I nikt nie ma prawa oczekiwac
        od nikogo, zeby ten ktos oddal nerke pasierbowi. To tylko kwestia dobrej woli
        badz nie. Natomiast jezeli chodzi o najblizszych - dzieci, rodzicow, rodzenstwo
        - to juz dla mnie poniekad obowiazek moralny. Natomiast oddanie nerki obcej
        osobie, to juz nie jest obowiazek a kwestia dobrej woli.
        Ale z drugiej strony obowiazek moralny nakazywalby mi zachowac nerke na wszelki
        wypadek dla najukochanszych, nawet gdyby w tej chwili nie bylo to konieczne. W
        przyszlosci nigdy nic nie wiadomo.
        Dlatego nie oddalabym nerki pasierbicom.
        • braktalentu Re: Nie oddam nerki pasierbowi 11.03.08, 13:15
          Idąc dalej Twoim tokiem rozumowania, doszlibyśmy do wniosku, że
          Władysław Bartoszewki, działając w Żegocie i ratując życie nieznanym
          sobie osobom, działał niemoralnie, gdyż narażał na śmierć swoich
          najbliższych.
          W przeciwieństwie do Ciebie uważam, że obowiązek moralny ratowania
          ludzkiego życia nie ogranicza się do grona osób najbliższych.
          Dotyczy wszystkich ludzi. I dziecka nielubianej sąsiadki też.
          Twoja postawa jest oczywiście wygodniejsza (czytaj zgodna z bardzo
          obecnie popularnym "zdrowym" egoizmem). I to nie tylko dlatego, że
          nie zmusza do podejmowania dramatycznych decyzji (zdrowie własnego
          dziecka, a życie dziecka sąsiadki), ale również dlatego, że
          oszczędza rozczarowań. Ponieważ sama oddałabym nerkę i wychowuję
          dziecko w duchu obowiązku moralanego ratowania ludzkiego życia, to
          oczekuję, że gdy mnie lub dziecku potrzebna będzie nerka, nielubiana
          sąsiadka odstąpi swój organ. Pewnie się przeliczę.
          Pojęcie "moralności" dotyczy wszak tylko członków własnego stada.
          • e_r_i_n Re: Nie oddam nerki pasierbowi 11.03.08, 15:05
            Mam pytanie, Braktalentu - czy jesteś zarejestrowana w banku szpiku
            kostnego?

            W temacie oddania nerki - wiem na pewno, że wszystko, co trzeba,
            oddałabym mojemu dziecku. Nie mam co do tego wątpliwości.
            W innych tematach się nie wypowiadam - nie wiem, jak bym się
            zachowała.
            Pewnie nie miałabym dylematu jeśli chodzi o mężą, rodziców,
            rodzenstwo, nie wiem tylko, czy oni by chcieli ode mnie 'coś'
            przyjąć.
            Reszta - nie wiem. Nie zarzekam się.
          • damiri Re: Nie oddam nerki pasierbowi 11.03.08, 19:07
            W przeciwieństwie do Ciebie uważam, że obowiązek moralny ratowania
            > ludzkiego życia nie ogranicza się do grona osób najbliższych.
            > Dotyczy wszystkich ludzi. I dziecka nielubianej sąsiadki też.

            Z tym, ze jezeli to ratowanie cudzego zycia ma sie odbywac kosztem
            naszego zdrowia to nie uwazam, zeby taki obowiazek istnial wobec
            obcych osob (to dziecko nielubianej sasiadki). To tak samo jakby
            powiedziec, ze masz obowiazek wejsc do plonacego budynku aby ratowac
            obca osobe mimo, ze jest wysoce prawdopodobne, ze mozesz sama
            stracic zdrowie lub zycie. Nie mowie, ze nie jest to piekna postawa,
            ale ze wg mnie nie jest to OBOWIAZEK.
          • aga-t-ka Re: Nie oddam nerki pasierbowi 11.03.08, 20:31
            Braktalentu ja nie mam ambicji i zapedow, by ratowac caly swiat. Nie czuje sie
            odpowiedzialna za zycie i dobro wszystkich ludzi, bo mam niewielki wplyw na to i
            nie jestem w stanie uratowac wszystkich. Nie oznacza to wcale, ze nie wspolczuje
            kazdej cierpiacej osobie.
            Jezeli ty czujesz sie odpowiedzialna za caly swiat i chcesz ratowac wszystkich,
            to twoj wybor. Pozwol, ze ja skupie sie wylacznie na tych, na ktorych zalezy mi
            najbardziej. Oni sa dla mnie moim priorytetem. I nazwijmy to "zdrowym egoizmem"
            czy jak tam chcesz.
      • braktalentu Re: Nie oddam nerki pasierbowi 11.03.08, 12:54
        Oddałabym nerkę potrzebującej siostrze i jest dla mnie oczywiste, że
        moje dziecko też oddałoby nerkę swojej potrzebującej siostrze. I
        dziecku nielubianej sąsiadki też.
    • lilith76 Re: Nie oddam nerki pasierbowi 11.03.08, 14:15
      Nie oddałabym, choć pasierby lubię. Po mojej śmierci mogą sobie wycinać co chcą - dla siebie, nie na handel wink



      Pytanie w drugą stronę - czy wziełybyście nerkę od pasierba? Albo od dziecka.
      Ja od dziecka być może tak, od pasierba nie - ze względu na to, że nie musi być dla mnie taki hojny i oddany.
      Znam rodzinę, w której wynikł taki dylemat. Ojciec zachorował na raka nerki - można ją wyciąć, przeszczepić, leczyć zachowawczo. Pierwsze wyjście odpada - pan został kiedyś skatowany przez ZOMO i jedną nerkę już stracił, ta z rakiem jest jedyna. Drugie sam odrzucił - dwa dorośli synowie są gotowi oddać mu swoje nerki. Umiera. Być może wie, że i u synów kiedyś okaże się, że jest o jedną nerkę za mało.
      • zielnaa Re: Nie oddam nerki pasierbowi 11.03.08, 14:44

        > Ja od dziecka być może tak, od pasierba nie - ze względu na to, że
        nie musi być
        > dla mnie taki hojny i oddany.

        z tego rozumiem, że mogłabyś przyjąć nerkę tylko od osoby nieznanej,
        żeby nie musieć czuć wdzięczności do kogoś konkretnie? przynajmniej
        szczerze podchodzisz do rzeczy... No, chyba, ze w żadnym przypadku
        nie przyjęłabyś przeszczepu od nikogo? Ani dla siebie, ani dla
        najbliższych?
        a.
        • lilith76 Re: Nie oddam nerki pasierbowi 11.03.08, 16:12
          To nie tak.
          Uważam, że pasierb nie musi mi nic oddawać, nerki też i gdyby wyszedł z taką propozycją uznałabym to za przesadę. Wolałabym przyjąć przeszczep od osoby, która już zmarła. Nie ze względu na wdzięczność, bo ta by była (temat na inny wątek), ale ze względu na brak komplikacji zdrowotnych u wszystkich żyjących. Choć nie wiem, może człowiekowi, gdy mu śmierć zagląda w oczy zmienia się optyka.
        • aga-t-ka Re: Nie oddam nerki pasierbowi 11.03.08, 20:37
          zielnaa napisała:


          > z tego rozumiem, że mogłabyś przyjąć nerkę tylko od osoby nieznanej,
          > żeby nie musieć czuć wdzięczności do kogoś konkretnie? przynajmniej
          > szczerze podchodzisz do rzeczy... No, chyba, ze w żadnym przypadku
          > nie przyjęłabyś przeszczepu od nikogo? Ani dla siebie, ani dla
          > najbliższych?
          > a.

          A czy nie jest tak obecnie, ze biorca organu od nieznanej osoby nie ma dostepu
          do danych osobowych biorcy? Moze sie myle. Wydaje mi sie to calkiem sluszne i
          sensowne. Bo gdy dawca np takiej nerki albo rodzina dajacej organ zmarlej osoby
          moglaby manipulowac biorca, grajac na jego uczuciach. Jak to, przeciez ja/moj
          bliski oddal ci narzad, jestes teraz moim dluznikiem juz do konca zycia.
          W przypadku bliskiej rodziny jest inaczej. Nie sadze, zeby matka wypominala
          dziecku, ze oddala mu nerke.
          • aga-t-ka Re: Nie oddam nerki pasierbowi 11.03.08, 20:39
            > A czy nie jest tak obecnie, ze biorca organu od nieznanej osoby nie ma dostepu
            > do danych osobowych biorcy?

            Chcialam napisac "do danych osobowych dawcy"
            • braktalentu Re: Nie oddam nerki pasierbowi 11.03.08, 20:58
              Nie wiem jak w przypadku innych organów, ale w przypadku szpiku do
              spotkania dawcy i biorcy może dojść dopiero po upływie roku od daty
              pobrania. Takie spotkanie może się odbyć tylko za zgodą oby stron i
              w obecności reprezentanta rejestru dawców szpiku, z którego pochodzi
              dawca i reprezentanta kliniki, której pacjentem był biorca.
              • to.ja.kas Re: Nie oddam nerki pasierbowi 11.03.08, 21:18
                Teoretyzujecie tu Drogie Panie.
                Porównanie do Bartoszewskiego moim zdaniem nie trafione.
                Bartoszewski walczył o coś co jego pokolenie i pokolenia
                wcześniejsze uznały za ważniejsze od życia - o wolność. A walka ta
                polegała między innymi na ratowaniu ludzkiego życia.
                W przypadku dylematu "oddac nerkę pasierbowi czy nie?" aspekt walki
                o wartości ważniejsze niż życie odpada.
                Czy ja oddałabym nerkę pasierbowi?
                Nie wiem. Bardzo prawdopodobne, że nie, a być może zachowałabym się
                bardzo szlachetnie? Nie wiem. Bo zupełnie inaczej rozważać ten
                problem na sucho a zupełnie inaczej myśli się jak się patrzy w oczy
                umierającemu dziecku.
                Taki dar nie jest obowiązkiem. Ba, nie ma prawa które nakazywałoby
                taką ofiarę dla własnego dziecka.
                Nie mamy prawa osądzać, że ktoś jest gorszym człowiekiem, bo mówi,
                że nerki nie odda.....to nieprawda. Mało kto z nas ma zadatki na M.
                Kolbego.
                Taka sama nieprawda jest to, że jak ktoś nie rwie włosów z głowy i
                nie ląduje w szpitalu po śmierci bliskiej osoby, oznacza, że mało ją
                kochał.
    • rose25 Re: Nie oddam nerki pasierbowi 12.03.08, 13:03
      NIGDY!
    • weronka77 W życiu;-))) 12.03.08, 17:53
      do ewentualnego oddawania nerek i innych narządów jest
      przysłowiowa "kupa" chętnychwink
      • weronka77 Re: W życiu;-))) 12.03.08, 17:54
        poza tym mnie o to nikt na pewno by nie poprosiłsmileJeszcze jakiś
        czar bym mogłą rzucic albo zatruć to i owowink))Jestem spokojnawink))
        • zonka77 Re: W życiu;-))) 12.03.08, 21:29
          Nie do końca rozumiem dlaczego miałabym oddawać. Sądzę że w kolejce jest mama,
          tata, babcie, ciocie - skąd pomysł że macocha?
          Swojemu dziecku oddałabym bez wahania - a pasierbicy powinno oddać jedno z rodziców.

          Co do nerki dziecka dla dziecka - nie wiem. Nie potrafię powiedzieć.
          Na 99% jestem pewna że pasierbica mojej córce nie oddałaby nerki. Sądzę że gdyby
          córka jako dorosła osoba sama zadecydowała to uszanowałabym decyzję - ja swojemu
          bratu czy siostrze pewnie bym oddała. Póki jest dzieckiem nawet nie myślę o
          takich sprawach - uważam że córka m miałaby chętnych poza mną i córka - ludzi
          którzy są jej rodziną i ją kochają. Ja ją szanuję, lubię - ale nie kocham.

          Nie wiem - gdybym była jedyną osobą na ziemi która może jej tą nerką uratować
          życie to być może zmieniłabym zdanie - nie potrafiłabym pewnie żyć z myślą że
          tylko ja mogłam ją uratować i nie zrobiłam tego.
          Tak naprawdę myślę że nie będąc w takiej sytuacji (obym się nigdy nigdy nie
          znalazła) nie potrafię naprawdę sobie tego wyobrazić.
    • escribir Re: Nie oddam nerki pasierbowi 02.04.08, 20:59
      Gdyby pasierb był mi bliski: zyjemy jak rodzina pod jednym dachem,
      mam wpływ na jego kształtowanie, wychowanie- jednym słowem: jest dla
      mnie jak syn/cóka- TAK, oddałabym.
      Jesli pasierb jest po prostu dzieckiem moje partnera (męża),
      dzieckiem które bywa u nas od czasu do czasu- NIE, nie oddałabym.
      Czy oddałabym nerkę komukolwiek? Oczywiście- własnym dzieciom. Być
      może- mężowi. Nie- komuś innemu póki jeszcze żyję.
      Czy przyjęłabym nerkę od kogokolwiek? Tak, o ile dawca byłby zmarły.
      Być może, gdyby dawcą był mój mąż. Nigdy, od dziecka, czy
      jakiejkolwiek innej żyjącej osoby.
    • dyderko Re: Nie oddam nerki pasierbowi 03.04.08, 13:43
      Nie mam pewności co bym zrobiła. Podejrzewam ze jakby sprawa stała
      na ostrzu noża, że albo oddam nerkę albo człowiek umrze to wahałabym
      się niedługo i zgodziła... ale nie mogę przysiąc czy na pewno. Tak
      samo byłoby chyba w przypadku każdej znanej mi, a w jakiś sposób
      bliskiej, osoby (nie żeby dzieciaki były same w sobie bliskie, ale
      przez ojca – tak – są bliskie). Ale ja nie mam i nie będę mieć
      dzieci.
    • burza4 Re: Nie oddam nerki pasierbowi 05.04.08, 17:27
      po pierwsze - dywagacje mocno na wyrost, bo skala prawdopodobieństwa
      zaistnienia takiej sytuacji - żadna.

      ze względu choćby na zgodność tkankową.

      Po drugie - źle pracujące nerki wspomaga się dializami do czasu
      znalezienia dawcy. Martwego dawcy. Na dializach można jechać długo,
      nie ma potrzeby robienia przeszczepu natychmiast, jest więc czas na
      znalezienie odpowiedniego organu.

      po trzecie - są pewne ograniczenia w pobieraniu narządów od osób
      żyjących.

      "W większości przypadków narządy do przeszczepienia pobiera się od
      osób zmarłych, u których stwierdzono śmierć mózgową i które za życia
      nie wyraziły sprzeciwu na ich oddanie po śmierci.Dopuszcza się także
      pobranie narządu od żywej osoby w celu przeszczepienia innej osobie
      (krewny w linii prostej, rodzeństwo, małżonek). Wcześniej, należy
      uzyskać zgodę dawcy i stwierdzić, czy jego życie nie będzie narażone
      na niebezpieczeństwo."

      to, czy pobranie nerki wplynie negatywnie na dalsze życie
      potencjalnego dawcy - oceniają lekarze. Jeśli uznają, że jest takie
      ryzyko - na przeszczep nie wyrażą zgody. Z jednej strony - z jedną
      nerką da się żyć, ale z drugiej - trzeba pamiętać że w przypadku
      choroby ta druga stanowi polisę na własne życie.

      Po trzecie - są ogranicznenia pobierania organów od osób żyjących -
      np. dawcami NIE MOGĄ BYĆ DZIECI, więc dywagacje nt. czy moje dziecko
      powinno oddać nerkę pasierbowi można sobie darować.

      Nerkę oddałabym bez wahania własnemu dziecku. I tylko jej, nad
      pozostałą częścią rodziny bym się zastanowiła, bo moje nerki nie są
      w najlepszej kondycji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka