zdziwiona.2
23.03.08, 16:55
Bałam się tych świąt, oj bałam. Dylematy, czy idę do rodziny męża,
czy nie już za mną. Nie poszłam, byłam na śniadaniu u swojej
rodziny. Teraz siedzę sobie sama w domku i...jest mi dobrze. Jego
rodzina, każdy po kolei dzwonił do mnie z życzeniami i z deklaracją
pomocy-miłe, ale nie do końca ufam, w końcu to jego rodzina.Jak
sobie pomyślę, że on zaraz wróci z dziećmi...to mi się w brzuchu
wszystko przekręca. Co się ze mną dzieje??? Idę odpoczywać dalej-
psychicznie...