Bałam się, ale mi dobrze

23.03.08, 16:55
Bałam się tych świąt, oj bałam. Dylematy, czy idę do rodziny męża,
czy nie już za mną. Nie poszłam, byłam na śniadaniu u swojej
rodziny. Teraz siedzę sobie sama w domku i...jest mi dobrze. Jego
rodzina, każdy po kolei dzwonił do mnie z życzeniami i z deklaracją
pomocy-miłe, ale nie do końca ufam, w końcu to jego rodzina.Jak
sobie pomyślę, że on zaraz wróci z dziećmi...to mi się w brzuchu
wszystko przekręca. Co się ze mną dzieje??? Idę odpoczywać dalej-
psychicznie...
    • pieg00ska Re: Bałam się, ale mi dobrze 23.03.08, 17:35
      Witaj Zdziwiona smile
      Dobrze ,że się lepiej czujesz smile
      Ciesz się dobrymi relacjami z rodzina męza. Oni z pewnością źle
      Tobie nie życzą i pewnie to, co się stalo, było ostatnia rzeczą,
      jakiej się spodziewali. tak bylo u mnie i nawet teraz nasze
      kontakty - oczywiscie sila rzeczy rzadsze - są poprawne. Bardzo na
      tym zyskuja dzieci.
      Pozdrawiam

      • bolutiebolutie Re: Bałam się, ale mi dobrze 23.03.08, 18:02
        Ja tez mam super kontakt z Rodzicami mojego M. Im po prostu serce
        peka, że ich jedyny synek, lakie chodzace ladaco rezygnuje z takiej
        żony jak ja, z mojej miłości, oddania, dobrego otwartego serca...
        Powiedzieli mi, że nie chca mnie wykreślać ze swojego zycia, że
        próbowali rozmawiać z moim M na nasz temat, ale on jest nieugięty.
        Cóż, takiej synowej i żony jak ja - to ze świeca szukać wink
        • anita_zu Re: Bałam się, ale mi dobrze 23.03.08, 19:03
          bolutiebolutie napisała:

          > Ja tez mam super kontakt z Rodzicami mojego M. Im po prostu serce
          > peka, że ich jedyny synek, lakie chodzace ladaco rezygnuje z
          takiej
          > żony jak ja, z mojej miłości, oddania, dobrego otwartego serca...
          > Powiedzieli mi, że nie chca mnie wykreślać ze swojego zycia, że
          > próbowali rozmawiać z moim M na nasz temat, ale on jest nieugięty.
          > Cóż, takiej synowej i żony jak ja - to ze świeca szukać wink

          Autor:

          Autor:


          bolutiebolutie, ale Ty skromna jestes...Nie pisze tego zlosliwie,
          tak tylko mi sie nasunelo.








          bolutiebolutie
          • bolutiebolutie Re: Bałam się, ale mi dobrze 23.03.08, 19:14
            To żarcik był, taka reakcja obronna wink Psychicznie tak naprawde
            czuje sie jak jedno wielkie zero, poczucie humory troszke mnie
            utrzymuje na powierzchni.
    • sadaga Re: Bałam się, ale mi dobrze 24.03.08, 13:10
      kazde kolejne święta są lepsze ,) a tak na serio to ja też się
      zastanawialam ja te przejdę, bo BN to przepłakałam. a teraz całkiem
      nieźle na szczęście. i oby do przodu smile
      • zza_sciany Re: Bałam się, ale mi dobrze 25.03.08, 19:03
        radosc odnajduje w tym ze nie jestem rozrywana świątecznie. Poprzednimi laty
        nawet sama NIC nie robilam bo zawsze bywaliśmy to tu to tam. A teraz bywam u
        siebie, zima zadebiutowałam bigosem, a teraz na wielkanoc również sama bez
        stresu ze nie wyjdzie zrobilam pare wymyslnych potraw. nie wyjdzie to co, koty
        osiedlowe beda mi wdzięczne, bo ta domowa kotka to juz rozpasiona ponad miare
        • mary171 Re: Bałam się, ale mi dobrze 25.03.08, 19:10
          Ja też byłam u rodziny. W sobotę exiu dzwonił do mnie z życzeniami, a w
          niedzielę po południu dzwonił czy może przyjechać, bo tęskni za mną i synem.
          Pozwoliłam i dziecko spędziło cześć I dnia i 2 dzień Świat z mamą i tatą. I było
          sympatycznie. Oczywiście w moim domu stwierdzili, że za szybko ten rozówd, ale
          ja nie mogłam być z nim jak z mężem. Przestałam ufać. A eksiowi nie muszę ufac,
          bo nie interesuje mnie jego zycie. Nie musi juz mnie okłamywać smile
    • krolowazla Re: Bałam się, ale mi dobrze 26.03.08, 11:27
      Ciesz się, że jego rodzina jest za Tobą. u mnie jest odwrotnie. To ja jestem ta
      zła, co rozwala rodzinę, bo tak sie mi podoba. Jak mówie teściowej co on m robi,
      jak się zachowuje, co mówi, to tylko mruga tymi swoimi oczami i mówi, ze to
      mężczyzna jest,a kobieta powinna dla dobra dziecka i rodziny to znieść.
      Ja mam tak samo - jak tylko pomyślę, że bede musiała jego ogladac jak wróce z
      pracy, to mi się zaczyna wszystko trzęść w srodku.
Pełna wersja