bella_donna.5
25.03.08, 07:30
jestem w terapii, dopiero po tak długim czasie dopadły mnie wyparte
uczucia, zaprzeczenie żalu, bólu,
dopiero teraz dociera do mnie ile straciłam, że jestem w połowie
sobą, brakuje mi tożsamości, nie wiem kim jestem,
nie znam ojca, topór wojenny między oprawcami nie został zakopany,
po rozwodzie zostałam z matką, z ojcem nie miałam żadnych kontaktów,
przez tyle lat nie czułam na niego parcia, mój stosunek do sprawy
nie był ani na minus ani na plus.......żyłąm, pracowałam,
wypierałam, "zamiatałam pod dywan", to co nieprzyjemne....z czasem
leki antydepresyjne przestały działać i takim sposobem jestem w
punkcie wyjścia: zalękniona mała dziewczynka.
jak mam sobie to wszystko wytłumaczyć????