mariam38
07.05.08, 10:49
.Wszystko sie we mnie wypaliło .Pracuje ,wychowuje dzieci,spotykam sie ze
znajomymi,pomagam w potrzebie, nie rozczulam sie nad sobą po
rozwodzie/było,minęło/ a tu nagle nowy kwiatek.Mam raka i nie chce mi sie z
nim wojowac.Pustka totalna.Zanim zeżre mnie całkiem chce odejść.DZieciaki
dadzą sobie rade a ja im zaoszczędzę bólu , cierpienia i widoku chorej
zniedołężniałej matki.Powiecie że to tchórzostwo z mojej strony, może i tak
ale zwyczajnie nie mam już siły.Wiem jak wyglada taka walka,widziałam wiele
razy i nie chcę byc zdana na łaskę czy niełaskę innych.