Dodaj do ulubionych

Ratuuuuuunku!!!!1

27.05.08, 00:04
Cześć!

pewnie nikt z Was mnie nie pamięta, bo daaawno tu nie zaglądałam. Ale naprawdę
dzisiaj nadszedł ten moment, że dalej już nie dam rady. Muszę z siebie
wyrzucić cały żal, smutek i przytłaczające poczucie niemocy i totalnego
uzależnienia. Dzisiaj przyszedł ex i oznajmił, że ułożył sobie życie i mieszka
z kimś i dlatego nie może zabrać dziecka do siebie. Domyślałam się, że kogoś
ma ale co innego się domyślać a co innego wysłuchiwać o tym. ciągle mi
powtarzał, jaki był ze mną nieszczęśliwy. Naprawdę poczułam się jak zero. Cały
czas oszukiwałam się, nie dopuszczałam do siebie myśli, że on nie chce dziecka
ani mnie dlatego, że jest niedojrzały, ze tak go wychowano. Ale to guzik
prawda. A ja w dodatku cały czas mam pod górkę. Niemal codziennie coś się
pierdzieli. Okazało się, że w takiej chwili rodzice sie ode mnie odwrócili.
Wogóle mnie nie wspierają, nie przyjeżdżają do mnie. Jak dziecko chce się
zobaczyć z dziadkami to ja muszę zapierdzielać 100km do nich, bo oni dupska
nie rusza. Nie mam rodzeństwa ani nikogo z kim mogłabym zostawić dziecko więc
nie mam możliwości odetchnięcia, wyjścia gdzieś. Do pracy będę mogła iść
dopiero od września jak tylko dam córkę do przedszkola. Robię za jednoosobową
orkiestrę, mamę, tatę, babcie, dziadka, praczkę itd. Nie daję już rady. A
dzisiaj jak mi puściły nerwy przy exie (zaproponował, żebym to ja wytłumaczyła
córce, że mieszka z kimś) to zadzwonił do mojego ojca że się zwalnia z pracy,
bo nie może pogodzić pracy i przebywania w moim towarzystwie. więc mnie ojciec
zrypał na funty, że przeze mnie traci pracownika. To że ja mam spieprzony
kawał życia a dziecko nie ma tatusia to nieważne. Ważne żeby ex nie odszedł z
pracy. Mama sie obraziła dzisiaj, bo chciałam żeby przyjechała do mnie bo mam
ciasto i całe mnóstwo pysznych rzeczy i chciałam jej zrobić w domu Dzień
Matki, bo mam tylko 50 PLN i pusty bak więc nie za bardzo stać mnie na jakieś
wyjścia. To mi powiedziała, że to śmieszne że ona ma przyjechać do mnie żeby
usłyszeć dla siebie życzenia i że ona chce iść do miasta albo na wycieczkę.
Nie wiem co mnie bardziej boli znowu poczucie odrzucenia przez exa, świadomość
że się świetnie bawi i pannę poznał prawdopodobnie jeszcze jak był ze mną czy
to że rodzice wypięli się na mnie i maja do mnie żal o skomplikowanie im spraw
zawodowych + totalny brak wsparcia. Rozumiecie o co mi chodzi czy wszystko
namieszałam? Odezwijcie się proszę.
Obserwuj wątek
    • ferro2 Re: Ratuuuuuunku!!!!1 27.05.08, 00:30
      Dziewczyno, ja sie nie osmielam w Twojej sprawie zabrac glosu, bo
      mnie zaraz opieprza, ale panowie piszacy na tym forum, to
      specjalisci w poradach, posluchaj ich a bedzie dobrzesmile)))
      • tricolour Jesteś pierwszy dzień na forum... 27.05.08, 00:35
        ... wypowiadaj się za siebie.
        • ferro2 Re: Jesteś pierwszy dzień na forum... 27.05.08, 00:37
          tricolour napisał:

          > ... wypowiadaj się za siebie.

          ale ja nie jestem on tylko ona, ale to tak na marginesie, gdybys sie
          nastepnym razem pomylilsmile)))
          • tricolour Nie pomyliłem się... 27.05.08, 00:40
    • aron95 Re: Ratuuuuuunku!!!!1 27.05.08, 06:50
      Dziwne zachowanie rodziców w stosunku do jedynaczki może wynikać z tego że do
      końca nie zdają sobie sprawy , co się dzieje .
      Zadzwoń powiedz że nie będziesz przyjeżdżać ani dzwonić bo Cię nie stać
      Cisza w eterze powinna pomóc .

      Zapewne jesteście bardzo młodymi ,wiec masz dużo czasu na przemyślenia
      a takie doświadczenie to nie koniec życia .
    • plujeczka Re: tylko spokojnie 27.05.08, 07:52
      witaj!bardzo zasmucił mnie Twój wątek a w szczególności postawa
      Twoich rodziców, którzy powinni Ciebie wspierać popniewaz sytuacja w
      której sie znalazłaś, nadmiar obowiązków , jednosobowa
      odpowiedzialność za dom, dziecko spadło na Ciebie i nie do końca
      sobie radzisz co zreszta nikogo z nas nie dziwi.Potrzeba czasu aby
      sobie zycie poukładać na nowo, tego nie da się zrobić w ciągu kilku
      minut.Ale i z tej sytuacji znajdziesz wyjscie, może nam podasz z
      jakiego jesteś miasta być może ktoś z forumowiczów mieszka koło
      ciebie i mogłybyście zamiennie zaopiekować się dziećmi, to pozwoli
      na " złapanie" przez Ciebie oddechu, troszke opdoczniesz w tym samym
      czasie bedziesz mogła zająćsię czymś w domu lub po prostu wybrać się
      na zakupy.A może poproś o pomoc koleżankę, przyjaciółkę .Podejdż do
      wszytskiego z dystansem, nie mysl o tym ,że twój ex ma panienkę, nie
      skupiaj sie na nim tylko na sobie a ten sposób zaoszczędzisz sobie
      niepotrzebnego stresu.Trzymaj się złe chwile miną, na tym fo9rum
      jest tyle kobiet które sobie poradziły i Ty sobie poradzisz. Całuję
      Cie bardzo mocno,
    • d234 Re: Ratuuuuuunku!!!!1 27.05.08, 07:52
      Witaj, trzymam za Ciebie kciuki i jak najszybciej składaj pozew o alimenty.
      Rodzicami w tej chwili się nie przejmuj. Na to przyjdzie czas później, na
      rozmowę i tłumaczenia.
      Może to i lepiej że Twój m. odszedł z pracy od teścia. Zastanów się, układa
      sobie życie z inną, przychodzi jak gdyby nic do pracy i z boku podpatruje
      Twoje życie i odzyskiwanie prze Ciebie sił na przyszłość. Pal go.
      Kto jak kto, ale my kobiety jesteśmy silne i dzielne (no i może niektórzy
      mężczyźni)więc sobie i z Twoim problemem poradzimy. DASZ SOBIE RADE Pamiętaj!
      Dobra mina do złej gry, najważniejsze żeby nie okazywać na zewnątrz. Bo uderzy w
      najsłabszy punkt i wtedy to nas zrani.
      Uściski i nie załamuj się!
      • ladyhawke12 dakota 27.05.08, 08:30
        Nie jesteś supermenka, nie ze wszystkim musisz sobie radzic, i nie na wszytko musisz miec sile. Mysle ze dobrze jest kiedys wieczorkiem, usiasc i spisac liste spraw waznych do zalatwienia i mnie waznych, oraz blachych ktorych jak nie zrobisz to swiat sie nie zawali. Ja zrobilam taka liste i wywiesilam na lodowce, posprzatalam jedna szuflade, i byly tam poukladane tulko w przegrudkach rachunki, w jednej zaplacone, w drugiej do zaplacenia ( to jest oczywiscie przyklad) mieszkanie nie musi slnic, a dziecko nie wiem w jakim jest wieku ale mozna przyzwyczaic do tego ze mamusia tez musi odpoczac, faktycznie poznaj w realu jakas forumowiczke, sporo tu zawiazalo sie przyjazni. pamietaj o jednym nie wszystko naraz, nie musisz byc naj we wszystkim.

        Co do rodzicow, owszem powinni wspierac, ale sa wychowani innaczej, oni trwaja ze soba bezwzgledu na to jak jest w ich malzenstwie, bo tak trzeba, trudno jest sie pogodzic, ze nagle ktos robi innaczej. Pewnie kiedys im przejdzie, jak nie to owszem przykre, ale wiesz na czym stoisz i sie nie ludzisz a to tez wazne.

        Co do ex, to jest ex, jego zycie niestety,lub stety juz nie Twoje, nie chce dziecka, kiedys zrozumie ze dziecko bylo w jego zyciu kims bardzo waznym, mam nadzieje ze nie zapozno. Ty kochaj madrze dzieciaka, nadmiar opiekunczosci szkodzi dziecku.
        • nicol.lublin Re: dakota 27.05.08, 09:23
          właściwie trudno ci odpisać, bo co niby?
          że rodzice zawalili? to już wiesz, ja bym się odsunęła i poczekała
          na ich krok. a jak z teściami? dalszą rodziną? znajomi? sąsiedzi?
          z dzieckiem sobie poradzisz, ja sobie radzę, mam dziecko chyba w
          podobnym wieku.
          zastanawia mnie o co chodzi z tym odejściem exa z pracy? przecież ty
          tam nie pracujesz, prawda? to czemu ma odchodzić?
          no i dziecka nie musi zabierać do siebie przecież. może zabierać ją
          do dziadków, albo na spacer. zeby tylko się pojawiał.

          a jak sobie radzisz finansowo skoro nie pracujesz?
    • a.b1 Re: Ratuuuuuunku!!!!1 27.05.08, 11:24
      to troche za dużo jak na jedną osobę, przyznaje...
      czemu Twoi rodzice nie trzymają Twojej strony?
      wiem jedno, mój ojciec wywaliłby na zbity pysk mojego eks bez
      względu na jego kwalfikacje...
      nie znam rodzicó dla których ich dziecko nie byłoby ważne
    • drugiezycie Re: Ratuuuuuunku!!!!1 27.05.08, 11:35
      Dakota, planujemy spotkanie-jest osobny wątek (to chyba Twoje okolice?). Może
      kogoś uda Ci się załatwić do malucha i wyrwiesz się na chwilę z domu? Jest
      jeszcze trochę czasu.
      A co do Twojej sytuacji: Faktycznie brak zrozumienia od rodziców jest przykry.
      Spróbuj z nimi spokojnie i szczerze pogadać, może oni nie wiedzą lub nie
      dopuszczają do siebie co Ty czujesz. Że Ci tak ciężko,i że czasem po prostu
      musisz odpocząć,że Ci brakuje kasy i sił.Czasami trzeba łopatologicznie.Jeśli
      rozmowa nie pomoże, to może chwilowe rozluźnienie kontaktów z każdorazowym
      przedstawieniem powodów,da coś do myślenia (np. bardzo bym chciała odwiedzić Was
      ale niestety....)
      To,że m odszedł z pracy to dobrze- im mniej go będziesz widzieć tym lepiej.A
      tato znajdzie nowego pracownika.Tym się nie przejmuj, rozejdzie się po kościach
      a tacie wytłumacz, że nie odpowiadasz za decyzje m (choć wcale nie zdziwiłabym
      się gdyby jednak został a ten telefon to była tylko pokazówka).
      Nie oszukiwałaś się pewnie, myśląc,że m jest niedojrzały-pewnie tak jest. I
      to,że ktoś się pojawił temu wcale nie przeczy.Prędzej, czy później się pojawia i
      nie ma rady, trzeba to przyjąć do wiadomości.I to wcale nie znaczy, że Ty jesteś
      masz się czuć mniej warta! Wręcz przeciwnie, już tyle czasu sobie radzisz
      sama-to o czymś świadczy.Bądź ponad to!
      I trochę sobie odpuść.Potrzebujesz oddechu, to go łap. Obowiązki nie uciekną a
      teraz jesteś najważniejsza Ty i Twoje samopoczucie.
      Trzymaj się dzielnie, jak do tej porysmile
    • akacjax Re: Ratuuuuuunku!!!!1 27.05.08, 18:25
      No i Ty też się odezwij-czy po nocy pojawił się dzień?

      Bywam specjalistką od wyszukiwaniach dobrych stron złego:
      -rodzice nie wspierają-nic tak nie mobilizuje i nie rozwija(i dowartościowuje) jak konieczność supersamodzielnego radzenia sobie.
      Dasz radę i Ty.
      -ex zwala na Ciebie trudne wyjaśnienia-kolejny dowód,
      -co do realiów życia-samotność można i trzeba oswoić-najpierw od strony technicznej-kto naprawi kran, kto zreperuje kontakt, skąd na rachunki brać-zdecydowanie to upraszcza życie
      -a wtedy można odetchnąć, że temu panu(exowi) warto było "podziękować", bo i tak zaodzi w najmniej oczekiwanym momencie

    • bozenadwa Re: Ratuuuuuunku!!!!1 27.05.08, 18:48
      Dakota ,wszystko ,co chcialabym Ci powiedziec ,to juz dziewczyny
      napisaly.Ja moge dodac ,abys w zaden sposob nie brala winy na siebie
      wobedz rodzicow i eksa.Znowu jakos sie powiela ,przyciagamy
      partnerow ,ktorzy sa jakby przedluzeniem naszych relacji
      z,rodzicami,Bardzo ,bardzo wazne abys nie byla teraz sama,To co
      powiedzialy dziewczyny o przyjazniach z forum ,Dasz rade tylko
      trzeba powoli i na pierwszy plan to ,co najwazniejsze ,A
      Najwazniejsza TERAZ jestes TY ,bo to TY potrzebujesz pomocy ,a nie
      rodzice czy eks,Przytulam Cie ,Pisz tutaj ,zawsze ktos posluzy
      rada,i czy poprostu podzieli sie cieplem.
    • lampka_witoszowska Re: a do tego, co już Ci napisano, Aniele... 27.05.08, 20:38
      ...dodam tyle, że następnym razem, jak ojciec cokolwiek Ci wspomni
      albo się odezwie bodajże - może opieprz go, ze w ramach zwykłej
      solidarności z własnym dzieckiem chyba sam powinien wymyślić, że
      gnojka z pracy powinien sam wczesniej wyrzucic/podziękowac/odprawic,
      a nie znalazłby się w takiej sytuacji, że to gnojek wypina się na
      pracodawcę!
      no!

      czas masę spraw układa... i mija, wszystko mija
      - nie trac tego czasu, kiedy jesteś z dzieckiem teraz, nawet jeśli
      ciężko - kiedys będziesz z przyjemnością jej to opowiadac - zadbaj o
      tę przyjemnosc na przyszłosc jak tylko się da...
      dobrze mi mówic, bo to samo przede mną...
      • dakota32 Re: a do tego, co już Ci napisano, Aniele... 27.05.08, 22:24
        Witam wszystkich
        Wielkie dzięki, ze sie do mnie odezwaliście. Co do rodziców to naprawdę nie
        widzę większego sensu rozmawiać, bo takich pogadanek bez zrozumienia to odbyłam
        całe mnóstwo. Usłyszałam tylko, ze sama wybrałam to mam i że wszyscy sobie radzą
        tylko ja jakoś nie mogę, jestem be i koniec. ogólnie rzecz biorąc tsunami też
        było przeze mnie gdyby ktoś się nie domyślał. Tata jest juz po rozmowie z ex i
        tenże zostaje w pracy. To by mnie nie obeszło bo to nie moja firma tyle, że
        ojciec obwinia mnie za to odejście a zupełnie nie bierze pod uwagę, że większość
        odeszłaby już dawno na miejscu exa, bo po co mu patrzeć na byłą żonę codziennie.
        praca jest na tej samej posesji na której mieszkam i widzę exa codziennie, wpada
        czasem na 5 min. do córki , łazi mi po domu i czuje się cały czas obserwowana
        więc dla mnie lepiej żeby poszedł precz.
        Nie mogłam w nocy spać ze zdenerwowania i niemocy i zastanawiałam się dlaczego
        tak mnie to ruszyło. Doszłam do wniosku, że czuję się dopiero teraz zdradzona.
        Ex zna tę pannę z czasów gdy jeszcze był moim mężem. Co innego się domyślać a co
        innego mieć zeznanie głównego podejrzanego. Czy też przyznanie się do winy.
        Do tej pory byłam zmęczona ale myślę, że jak na sytuację w jakiej się znalazłam
        to radziłam sobie super a tutaj sie dowiaduję, że nawet gdybym dostała nobla to
        w oczach najbliższych mi osób jestem dnem. Wiecie to boli.
        Nie do końca wiem też jak rozwiązć sprawę widzenia się taty z dzieckiem. Nigdy
        nie przeszkadzałam w tym i byłam 'podstawić" dziecko w każdej chwili ale przez 7
        m-cy tatus zawodził. Miał inne plany, przekładał, odmawiał. Np. w zeszłym
        tygodniu widział ja 16 minut!!!! A jest w tej cholernej pracy na naszym podwórku
        codziennie od 8 do 17. Rodzina exa nie interesowała się córką 2 lata a teraz
        nagle on chce ja do wszystkich wozić, pokazywać itp. Nie wiem czy to będzie dla
        córki dobre, bo oni mogą się nią znowu znudzić i odstawić albo mieć nowego
        wnuczka/czkę a wtedy mojej córci będzie żal. A z drugiej strony chciałabym żeby
        miała dziadków, ciocie i nie czuła się samotna tylko z mamą. Wiem że nie mogę
        dziecka uchronić od wszystkiego ale naprawdę jak każda chyba mama ( i tata
        oczywiście, bo podobno sie opieprzacie realtywnie wink)chcę dla mojego dziecka
        wszystkiego cvo najlepsze.
        Pewnie znowu wypociłam jakiś bełkot ale tyle spraw chodzi mi po głowie... Odbiór!
        A! z Krakowa jestem gdyby ktoś chciał wysłuchiwać w realu to ja baaardzo chętnie.
        pozdrawiam cieplutko
        • panda_zielona Re: a do tego, co już Ci napisano, Aniele... 28.05.08, 02:03
          Rzeczywiscie masz sytuację mocno nieciekawą,brak wsparcia od
          najbliższych dołuje.Ja bym zacisnęła zęby aby przemeczyć się do
          września/pisałaś,że wracasz do pracy,a dziecko do przedszkola/
          Nie wiem jak z mieszkaniem,ale może mogłabyś pieprznąć całe to
          towarzystwo i się wyprowadzić.Nie patrzeć na exa,tatusia i całą
          resztę.
          • adela38 Re: a do tego, co już Ci napisano, Aniele... 28.05.08, 08:12
            Wlasciwie znamy tylko twoja opinie, a ta sila rzeczy jest subiektywna... To, ze
            twoj ex znal panne juz wczesniej to byc moze wylumaczenie co go zdopingowalo do
            rozwodu z toba.Napewno jednak jesli bylby z toba szczesliwy nie szukalby tego
            szczescia u innej... a znowu jak byl z toba nieszczesliwy to raczej nie
            zapewnilby szczescia waszej rodzinie wiec nie masz czego zalowac.
            Twoi rodzice podchodza do sprawy racjonalnie.Najwyrazniej w ich mniemaniu twoj
            ex nie skrzywdzil cie- po prostu wam sie nie udalo i tyle.To, ze ma on mimo tego
            dobre stosunki z twoja rodzina daje szanse na to, ze dogadacie sie stopniowo we
            wszystkich spornych sprawach.Mysle, ze nie ma sensu sie awanturowac tylko warto
            zatroszczyc sie o wlasny i corki byt materialny i ewentualnie uwrazliwic na
            sprawe swoich rodzicow...moze nie zdaja sobie sprawy z twojej obecnej sytuacji
            materialnej.Co do kontaktow corki z tesciami, to jak ex ja zabierze do tesciow
            bedziesz miala swoj upragniony czas dla siebie.Badz tylko na tyle "samolubna",
            ze od poczatku ustaw ich i exa , ze te sprawy zalatwiac bedziecie tak by tobie
            to odpowiadalo... ze nie jestes z corka na kazde skinienie...
            A tak w ogole to nie martw sie- z doswiadczenia powiem ci, ze wszystko jeszcze
            sie ulozy i bedzie lepiej niz bylo...Rozwod to koniec czegos ale i szansa od
            zycia na poczatek czegos lepszego...
        • akacjax Re: a do tego, co już Ci napisano, Aniele... 28.05.08, 17:01
          Małokomfortowe to jego bywanie tak blisko, ale do mieszkania-ja bym ot tak nie wpuściła(i do tego snuje się...wrrr). Kontakty może ureguluj sądownie-wbrew pozorom to daje możliwość wypracowania pewnych zasad.
          Skoro bliscy tak zawodzą poszukaj wsparcia u przyjaciół.
          Może teraz masz taki wybuch emocji, dociera to wszystko do Ciebie i osłabia, przydałby się odpoczynek gdzieś poza domem.
    • fiabei Re: Ratuuuuuunku!!!!1 28.05.08, 22:46
      Całkiem jakbym czytała siebie... Z rodzicami mam to samo, ale ex nie odszedł do
      kobiety, a został z matką o nie może się rozstać z nią...

      Głowa do góry - damy radę! smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka