dakota32
27.05.08, 00:04
Cześć!
pewnie nikt z Was mnie nie pamięta, bo daaawno tu nie zaglądałam. Ale naprawdę
dzisiaj nadszedł ten moment, że dalej już nie dam rady. Muszę z siebie
wyrzucić cały żal, smutek i przytłaczające poczucie niemocy i totalnego
uzależnienia. Dzisiaj przyszedł ex i oznajmił, że ułożył sobie życie i mieszka
z kimś i dlatego nie może zabrać dziecka do siebie. Domyślałam się, że kogoś
ma ale co innego się domyślać a co innego wysłuchiwać o tym. ciągle mi
powtarzał, jaki był ze mną nieszczęśliwy. Naprawdę poczułam się jak zero. Cały
czas oszukiwałam się, nie dopuszczałam do siebie myśli, że on nie chce dziecka
ani mnie dlatego, że jest niedojrzały, ze tak go wychowano. Ale to guzik
prawda. A ja w dodatku cały czas mam pod górkę. Niemal codziennie coś się
pierdzieli. Okazało się, że w takiej chwili rodzice sie ode mnie odwrócili.
Wogóle mnie nie wspierają, nie przyjeżdżają do mnie. Jak dziecko chce się
zobaczyć z dziadkami to ja muszę zapierdzielać 100km do nich, bo oni dupska
nie rusza. Nie mam rodzeństwa ani nikogo z kim mogłabym zostawić dziecko więc
nie mam możliwości odetchnięcia, wyjścia gdzieś. Do pracy będę mogła iść
dopiero od września jak tylko dam córkę do przedszkola. Robię za jednoosobową
orkiestrę, mamę, tatę, babcie, dziadka, praczkę itd. Nie daję już rady. A
dzisiaj jak mi puściły nerwy przy exie (zaproponował, żebym to ja wytłumaczyła
córce, że mieszka z kimś) to zadzwonił do mojego ojca że się zwalnia z pracy,
bo nie może pogodzić pracy i przebywania w moim towarzystwie. więc mnie ojciec
zrypał na funty, że przeze mnie traci pracownika. To że ja mam spieprzony
kawał życia a dziecko nie ma tatusia to nieważne. Ważne żeby ex nie odszedł z
pracy. Mama sie obraziła dzisiaj, bo chciałam żeby przyjechała do mnie bo mam
ciasto i całe mnóstwo pysznych rzeczy i chciałam jej zrobić w domu Dzień
Matki, bo mam tylko 50 PLN i pusty bak więc nie za bardzo stać mnie na jakieś
wyjścia. To mi powiedziała, że to śmieszne że ona ma przyjechać do mnie żeby
usłyszeć dla siebie życzenia i że ona chce iść do miasta albo na wycieczkę.
Nie wiem co mnie bardziej boli znowu poczucie odrzucenia przez exa, świadomość
że się świetnie bawi i pannę poznał prawdopodobnie jeszcze jak był ze mną czy
to że rodzice wypięli się na mnie i maja do mnie żal o skomplikowanie im spraw
zawodowych + totalny brak wsparcia. Rozumiecie o co mi chodzi czy wszystko
namieszałam? Odezwijcie się proszę.