nika369
09.06.08, 19:26
Rok temu, po 8 latach małżeństwa mój mąż wyprowadził się z domu,
stwierdził, że chce rozwodu. Pozew złożył w lutym, w marcu odbyła
się pierwsza rozprawa, na której poprosił sąd o czas do namysłu.
Minęły kolejne miesiące i kilka dni temu złożył wniosek o
kontynuację procesu. Niby wszystko jasne, ale przez cały ten rok nie
wiedziałam na czym stoję, dawał mi nadzieję, spędzaliśmy razem czas,
a potem mu się zmieniało. Huśtawka nie podziałała na nas pozytywnie,
obydwoje jesteśmy zmęczeni, ale wciąż go kocham i wiem, że on kocha
mnie, mimo to prze do rozwodu. Nie wiem jak mam się zachować w
sądzie, walczyć i udowadniać, że nie zostały spełnione przesłanki do
orzeczenia rozwodu czy odpuścić i zdać się na los.Straszliwie się
pogubiliśmy, ale nie stało się nic, czego nie moglibyśmy sobie
wybaczyć. Nie chcę tego rozwodu z nic na świecie, ale nie mam
pojęcia jak się powinnam zachować.