Dodaj do ulubionych

witam, moje poczatki

17.06.08, 10:06
witajcie,
odwazylam sie. zlozylam pozew o rozwod. za 2 tygodnie mam pierwsza
rozprawe.mam nadzieje ze jedyna.
moj maz jest uzalezniony.od alkoholu.
postanowilam przerwal swoje cierpienia.
zlozylam pozew bez orzekania o winie.
teraz dopiero zaczyna sie wojna. moj maz teraz pokazuje na co go
stac. terror psychiczny. wykorzystuje naszego 3letniego syna, mowiac
mu rozne rzeczy o mnie.masakra.
nie jest latwo.ale mam wsparcie.
bede go tez szukac tutaj.... smile
Obserwuj wątek
    • plujeczka Re: witam, moje poczatki 17.06.08, 10:11
      jedna mądra , która nie czeka na poprawę męża .Nie chce się
      powtarzać ale małżeństwo z alkoholikiem to jak balansowanie na
      linie, znoszenie hustawek nastrojów, z czasem wyzwisk,
      wysłuchiwanie wyimaginowanych sytuacji zdarzeń i koniecznie
      opowiesci o kochankach.Nie daj się złamać, przeprowadź rozwód jeśli
      kiedykolwiek twój maż przestanie pić zawsze może być doskonałym
      ojcem dkla synka ( w co niestety nie wierzę ale...)Podjecie takiej
      decyzji wymaga odwagi a Ty ją masz zatem skorzystaj z niej dopóki
      Cię nie opuści.
      • loorien Re: witam, moje poczatki 17.06.08, 10:39
        trzymam kciuki żeby starczyło ci siły, ja dziś tu pierwszy raz,
        przed mną dopiero podjęcie decycji, powody niestety te same
    • jasmin75 Re: witam, moje poczatki 17.06.08, 12:37
      plujeczka napisała:

      > jedna mądra , która nie czeka na poprawę męża .Nie chce się
      > powtarzać ale małżeństwo z alkoholikiem to jak balansowanie na
      > linie, znoszenie hustawek nastrojów, z czasem wyzwisk,
      > wysłuchiwanie wyimaginowanych sytuacji zdarzeń i koniecznie
      > opowiesci o kochankach.Nie daj się złamać, przeprowadź rozwód
      jeśli
      > kiedykolwiek twój maż przestanie pić zawsze może być doskonałym
      > ojcem dkla synka ( w co niestety nie wierzę ale...)Podjecie takiej
      > decyzji wymaga odwagi a Ty ją masz zatem skorzystaj z niej dopóki
      > Cię nie opuści.

      dziekuje...stracilam nadziej na podjecie leczenia przez meza.
      obecnie jego pijane zachowania tylko utwierdzaja mnie w tej decyzji.
      a dojrzewalam do niej ok.2 lata...
      najpierw potrzebowalam wzmocnic sie psychicznie...
      to ze on teraz tak sie zachowuje wynika z bezradnosci, leku...
      przeciez agresja, przemoc to przejaw slabosci...
      teraz najwazniejsza jestem ja i moj syn...

      a droga do obecnej chwili byla naprawde wyboista smile
      • second_janka Re: witam, moje poczatki 17.06.08, 19:39
        Brawo!
        Ja również złożyłam pozewz tego samego pwodu i wielu innych
        skorelowanych z tym pierwszym.
        Czyli imprezy,wyjazdy,alko i na końcu już podejrzewam zdrady.
        Było i jest róznie.Są takie dni ze On dosłownie ryczy na mnie,że to
        moja wina przecież jest.Ze to jam przyczyną tego że on się jak to
        zwie"zagubił".A przecież ja jako porządna żonka powinnam podać mu
        dłoń i wciągnąć na powierzcnie bagna.
        Ale ja już nie miałam sił.
        Nie wierzeę w zmianę i nagłe olśnienie.
        Są dni kiedy staje się nagle miły,wtedy mnie dopadają wyimaginowane
        wyrzuty sumienia i myślę o nim.Co i jak zrobi teraz.
        Ale potem przychodzi dzień zgoła inny i wyrzuty są zastąpnione
        złoscią i czasami wręcz nienawiścią.
        Ale im dalej tym lepiej.
        I wiem,że będzie super bo już jest jedno-spokójsmile
        Trzymaj się -nie jestes sama!
        • twoje_marzenie a ja 19 czerwca mam 3 sprawę 17.06.08, 20:00
          Powód oczywiście ten sam -alkoholizm- Chciałam bez orzeknia ale tak
          mi robił na złość,ze zmieniłam z orzekaniem o jego winie.Tez mnie
          wykanczał psychicznie ,teraz tez to robi ale juz sporadycznie .Ja
          działałm konsekwentnie ,zgłaszałam wszystko na policje ,do
          dzilenicowego.Zbierałam dowody(dokumenty) przez rok czasu zanim
          złozyłam pozew.
          Teraz on mi zarzuca na sprawie,ze imprezowałam,nie zajmowałam sie
          dziecmi,miałam kochanków i ,że oczywiście to moja ,moja wielka wina
          i ,że zobaczymy kto wygra sprawę-dziwka czy alkoholik .
          Tak to z nimi jest ale podjełam sie tej wojny więc ja
          skonczę.Tymbardziej,ze on nie ma na mnie żadnych dowodów tylko
          śwoadków którzy albo nie byli u nas nigdy w zyciu w domu i nie znają
          sytuacji albo takich z któymi od lat nie utrzymuje kontaktów i
          kumpla od flaszki.
          • second_janka Re: a ja 19 czerwca mam 3 sprawę 17.06.08, 21:26
            twoje_marzenie
            Kurczę jakbym czytała o sobie.
            Ja też się źle prowadziłam,piłam i nie zajmowałam córką.a on?
            On spał cała niedzielę,kiedy my szłyśmy do koscioła,on małe dziecko
            wysyłał do lodówki po wodę,boże bo miał kaca....Dramat!
            I teraz to ja już nieraz nie wiem kto tu miał rację.
            Pisze mi takie smsy,że serce się kraje.
            Oj życie...
    • jasmin75 Re: witam, moje poczatki 18.06.08, 09:52
      u mnie zaczal sie koszmar jak oznajmilam mezowi ze nie godze sie na
      alkohol w nim , ani w naszym domu...
      zawsze chwalilam sie ze mam potulnego, spokojnego meza...
      a teraz ? agresja 10...hehe
      rozumiem, jestem dla niego przeszkoda do butelki, odbieram mu
      komfort picia, bo mowie o tym otwarcie i przed wszytskim - NIE
      WSTYDZE SIE. to jest jego probLEM.
      nie czekam na cud i podejcie leczenia przez niego. musi to zrobic
      dla siebie. "nie przeze mnie pije dla mnie nie przestanie" - mowi
      sie na grupach.
      i wiem ze ja go nie zmienie..zmieniam moge sie tylko JA..
      i bardzo mi to sluzy wink))
      pozdrawiam
      dziekuje za cieple przyjecie...
    • tricolour Wojna czyli standard... 18.06.08, 11:32
      ... gdy alkoholik dostaje z sądu pismo, w którym wyraźnie stoi, że
      jest niewinny, to może wyczyniać, co chce - może pić, bić,
      znieważać. Nic to - niewinny, o co sama wniosłaś w pozwie.

      Wojna jest konsekwencją Twojej decyzji połaczoną z chorobą męża.
      • jasmin75 Re: Wojna czyli standard... 18.06.08, 12:00
        u mnie wojna zaczela sie jak pol roku temu wnioslam wniosek o
        przymusowe leczenie meza...
        zaraz po rozwodzie , jest kolejna rozprawa dotyczaca leczenia...
        na pewne rzeczy nie mam wplywu, moje dzialania niestety nie
        przyczynily sie do zaprzestania picia przez meza, wiec powiedzialam
        dosc.
        pozew bez orzekania o winie jest po to aby rozwod nastapil szybko.
        maz wyrazil zgode na rozwod. zobaczymy za 2 tygodnie na sprawie...
        • plujeczka Re: "zabawa" w policjantów i złodziei 18.06.08, 12:56
          dla tych kobiet , które " wierzą' ,że będzie dobrze-z alkoholikami
          jest również taki etap , który nazwałam zabawą w ' policjantów i
          złodziei"zona tropi , "węszy czy mąz nie pił , zachowuje wprost
          nieprawdopodobną czujność, mąż udaje ,że nie pije, ale przychodzi
          do domu wypity, chwieje się na nogach i bijąc się w pierś mówi..ja
          pijany, no co ty to ty jesteś pijana ...poźniej jest etap
          kamuflowania picia, zona znajduje pochowane dosłownie wszędzie
          butelki, pomysłowość alkoholika nie zna granic, piwnica, segment,
          pralka szafka na buty, za kwiatek ech ,mozna wyliczać godzinami .Po
          pewnym czasie ' sielanka" mija -zaczynają sie podejrzenia alkoholik
          próbuje zrzucic winę na żonę to przecież przez nią pije .Pozniej
          jest znów gorzej-koniec to wyzwiska, podejrzenia o kochanków (
          niezliczone ilości, faceci po prostu nas " rozrywają , zona z każdym
          uprawia seks a w pracy Boze coż każda z nas wyczynia i niewazne ,ze
          pracujesz np. na hali gdzie obok ciebie pracuje 100 osób, uprawisz
          seks i basta !. takich opowieści każda z nas moze napisac tysiace
          dlatego tez nalezy " brać nogi za pas i w długą"--dopóty masz
          siłę,pózniej ma sie jej zdecydowanie mniej a dzieci rosna , patrzą
          na to co dzieje się w domu...koszmar
          • bozenadwa Re: "zabawa" w policjantów i złodziei 18.06.08, 13:16
            plujeczka napisała:

            > dla tych kobiet , które " wierzą' ,że będzie dobrze-z alkoholikami
            > jest również taki etap , który nazwałam zabawą w ' policjantów i
            > złodziei"zona tropi , "węszy czy mąz nie pił , zachowuje wprost
            > nieprawdopodobną czujność, mąż udaje ,że nie pije, ale przychodzi
            > do domu wypity, chwieje się na nogach i bijąc się w pierś mówi..ja
            > pijany, no co ty to ty jesteś pijana ...poźniej jest etap
            > kamuflowania picia, zona znajduje pochowane dosłownie wszędzie
            > butelki, pomysłowość alkoholika nie zna granic, piwnica, segment,
            > pralka szafka na buty, za kwiatek ech ,mozna wyliczać
            godzinami .Po
            > Jeszcze mozna jeszcze wylewac,wodke ,tudziez drozsze trunki ,do
            zlewu.Wylewajaca jest kobieta naturalnie ,nie delikwent.
            • plujeczka Re: "zabawa" w policjantów i złodziei 18.06.08, 14:21
              wylewanie wódki do zlewu też przerabiałam to były początki naiwnie
              sądziłam ,że to coś pomoże-pomogło mniej wiecej tak jak umarłemu
              kadzidło. A jaka ja niedobra byłam ! ojej ...wstrętna zona,
              niedobra, nie dbajaca o meża słowem jędza ,że aż strach.....
          • jasmin75 Re: "zabawa" w policjantów i złodziei 18.06.08, 13:31
            mysle ze problem alkoholowy w rodzinie do naprawde kolejny watek i
            niekonczaca sie historia...
            dlatego jest potrzebna terapia podczas ktorej zony dowiaduja sie na
            czym polega choroba meza, czym sie objawia jakie sa jej etapy.
            u kazdego inaczej, kazdy maz jest inny, ale choroba jedna!
            i niestety to choroba , ktora nie zatrzymana , sie rozwija.
            to pochyła w dół...
            kobiety mysle ze bedzie lepiej..nie bedzie...
          • kozka35 Re: "zabawa" w policjantów i złodziei 18.06.08, 19:54
            Oj plyjeczko masz racje alkoholik nigdy sie nie zmini byl jest i bedzie nim tylko my sie przy nim zmieniamy zapominamy ze zycie jest piekne i mozna inaczej zyc ja czekalam po co jaki byl taki jest w koncu powiedzialam koniec teraz zaluje ze tyle czsu czekalam dlatego od alkoholika nalezy uciekac jak najszybciej aby dzieci nie cierpialy
            • twoje_marzenie Re: "zabawa" w policjantów i złodziei 19.06.08, 15:40
              Ja jeszcze próbowałam z nim pić i on uważa to za najlepszy okres
              naszego zycia he,he .Niestey nie dorównałam mu ja wypiłąm kilak
              drinków sądziłam ze nie pojdzie balowac z kumplami,o jakże się
              myliłam....


              Podpisuje sie obiema rękoma :WIAĆ !!!!!! I nie oglądac się za
              siebie,17 lat zmarnowałam.....ale jestem jeszzce w miare młoda 35
              lat ,ułożę sobie zycie ,a jak.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka