Dodaj do ulubionych

szukanie pracy....

26.06.08, 22:06
Balansuje na cieniutkiej linie. Usiłuje zachować w tym całym szaleństwie twarz, spokój, nie dać się sprowokować, a do tego muszę szukać mieszkania 300 km stąd i pracy. Postanowilam jak wiecie wrócić w swoje strony, skąd odeszłam zaraz po studiach za mężem. Wtedy wybór był prosty: on miał pracę ja nie, więc mnie było łatwiej (teoretycznie). Ale przeprowadzka z miasta na wieś w zachodniopmorskim zaowocowała tylko prawie 2 letnim bezrobociem i straszliwym dołem psychicznym. Zbieg okoliczności i dobra opinia jaką miałam wśród tutejszych notabli po "obskoczeniu" kilku rejonów podczas spisu powszechnego (nie było chętnych do pracy, tak, tak...) poczta pantoflową zaproszono mnie na rozmowę o pracę w tutejszej firmie. Pracuję tam do dziś jako asystentka szefa, co sprowadza się do pełnej obsługi biura łącznie ze sprzedażą, pomoca księgowej i tysiącem innych spraw. Na szczęscie Szef kawę sobie parzy sam smile. Osiągnełam w tej firmie poziom możliwie najwyższy, udało mi się stworzyć sekretariat na takim poziomie, że kontrahenci zmyleni położeniem w małej wiosce, oczekując prymitywnych warunków są zaskoczeni pełnym profesjonalizmem i wręcz ekskluzywnym wyglądem biura. A ja...ja już tutaj umiem wszystko, a chcę więcej. Dotąd bałam się stracić stabilność, po latach ładowania mi w głowę przez m. jaki to mam przerost ambicji, że nie nadaję się do niczego innego, że skończę pod mostem itp. A teraz zastanawiam się czy nie splata się w naszym życiu wszystko tak jak powinno? Może kopniak od teściowej i wylotka z mieszkania (m. nagadał jej, że się puszczam, skoro nie chcę być z nim, bo on winy w sobie nie widzi)spowodował, że teraz chcąc niechcąc muszę szukać innej pracy, i to tak daleko stąd. I wiecie co - boję się, boję się bardziej niż m., niż teściowej. Wypadłam już z obiegu, mieszkanie przez 10 lat w wiosce mam wrażenie, że uwsteczniło mnie, zwieśniaczyło. Lata oszczędzania na sobie, bo m. raczył pieniądze lekką ręką wydawac na swoje hobby i zachcianki, zrobiły swoje. No sierota boża. A jak nie dam sobie rady? Jak złożyć wypowiedzenie, żeby wyjść z twarzą? Nie lubię palić mostów za sobą. Wszystko na raz, za dużo...egzaminy na studiach, obrona pracy, wyprowadzka, szukanie pracy, mieszkania, szkoły dla dziecka...i wytrwanie w tych warunkach jakie stwarza mi m. w ramach uprzyjemniania mi życia.

Nikt nic za mnie nie załatwi. Muszę wszystko sama. Zwariuję.
Obserwuj wątek
    • lampka_witoszowska Re: szukanie pracy.... 27.06.08, 00:41
      myślę, że nie zwariujesz, co najwyżej poczujesz się silniejsza
      jeszcze silniejsza smile

      skoro na wsi stworzyłas coś godnego uwagi, na poziomie, skoro masz
      zawyżone ambicje, skoro masz odwagę... to masz wszystko
      łatwiej pracę - jako i szkołę dzieciom - znaleźc w dużym mieście

      twarda sztuka z Ciebie, a nieznane, nowe i nagłe przeraża zawsze
      powoli
      krok po kroku...
      osiąga się wszystko

      mocno trzymam kciuki, żeby Ci się udąło tak, byś była zadowolona z
      siebie
      żebyś okupiła to jak najmniejszym strachem
      i żeby było DOBRZE
      tak naprawdę
      • sylwiamich Re: szukanie pracy.... 27.06.08, 05:42
        Teraz wszystko świadczy przeciwko wyprowadzce.Jak juz się zadzieje,
        dostaniesz maxi spida.
        • wania46 Re: szukanie pracy.... 27.06.08, 07:21
          Wyladowalam pare lat temu w "wielkim" miescie z malego miasteczka tracac prace, nie posiadajac mieszkania,z trojka dzieci i uzaleznioniym mezem.Roznie potem bylo, nie jest dalej rozowo.Jedno wiem na pewno: bardzo duzo zalezy od tego co we mnie sie dzieje.Byc moze Twoje poczucie wartosci spadlo,jest chwiejne,ale masz duzo powodow do dobrego mniemania o sobie)Trzymam kciuki!
          • d234 Re: szukanie pracy.... 27.06.08, 08:19
            Wiara czyni cuda, a my kobiety damy sobie radę (jak przeczyta to Aron, to znowu
            szepnie, że chłopy też są silne)
            Zapewne nie będzie łatwo, ale kto mówił, że życie to zabawa, życie top je bitwa.
            • aron95 Re: szukanie pracy.... 28.06.08, 07:36
              chłopy tez sa silne
        • bozenadwa Re: szukanie pracy.... 27.06.08, 09:32
          Sylwia jak Ty potrafisz trafic w dziesiatke.I wyciagnac to co
          wazne.Useless,po drugie wszystko tkwi w naszej glowie,Kto
          powiedzial ,ze na wsi jest latwiej niz w miescie??? Skoro poradzilas
          sobie w jednym miejscu ,to poradzisz sobie w drugim.
          • useless00 Re: szukanie pracy.... 27.06.08, 15:56
            Dzięki za wsparcie. I ciepłe słowa, bo co poniektórzy uważają,żem nie odważna a wariatka. Chociaż m. moją wyprowadzkę uważa za tchórzostwo. No tak, zostac z nim - to dopiero odwaga, szczególnie po ostatnich zdarzeniach i rękoczynach. Taak...co mnie nie zabije to wzmocni. Ja chcę spokoju i tego by nikt nie zabijał mojej wiary w siebie, która tak mozolnie budowałam przez wiele lat po ciężkiej depresji. Nie chcę by tamto wróciło.sad Ale wyszłam z tego, choć do dziś muszę pić piwo, którego wtedy nawarzyłam (zawalone studia).

            Trzymajcie kciuki - jutro egzamin z rachunkowości.
    • hela37 Re: szukanie pracy.... 27.06.08, 19:27
      W małych miejscowosciach wierzcie mi naprawde jest trudno zwłaszcza jesli ex
      rozsiewa jakies dziwne opowieści bo ma w tym interes coby mnie zniszczyć.a
      jeżeli jeszcze ma tzw. układy to .......nic tylko sie powiesic na co nie mam ochoty
    • useless00 Re: szukanie pracy.... 27.06.08, 19:38
      Qrcze, jak odpowiedzieć na takie pytanie (z kwestionariusza):

      1. Ile chciałaby/łby Pani/Pan zarabiać po roku współpracy z naszą firmą (netto)?

      2. Ile chciałaby/łby Pani/Pan zarabiać po trzech latach współpracy z naszą firmą (netto)?

      Kwotami czy opisowo bez kwot?
      • bozenadwa Re: szukanie pracy.... 27.06.08, 20:01
        To masz na jutrzejszy egzamin???? czy juz kwestionariusz do nowej
        pracy??? Ale i tak Ci nie pomoge ,ja z rachunkow bylam noga,Ale bede
        za Ciebie trzymac jutro kciuki,i pozdrawiam Cie serdecznie.
        • useless00 Re: szukanie pracy.... 27.06.08, 21:04
          smile To z poszukiwania nowej pracy. Boję się takich pytań...
          • sylwiamich Re: szukanie pracy.... 27.06.08, 21:08
            A kto się nie boi? Dlatego zostałam nauczycielką...mnie się nie
            pytają ile bym chciała.Nie każą mi sprzedawać zepsutych długopisów,
            czy okien bez szyb.Pozdrowionkasmile))
      • young_and_bored Re: szukanie pracy.... 28.06.08, 11:26
        Kwotami. I najlepiej uzasadnić dlaczego.
        Np.: Po roku chciałabym zarabiać 4,5 tys. netto, bo mam zamiar
        zakupić mieszkanie tu i tu za 250 tys. Przeanalizowałam oferty
        banków i aby uzyskać zdolność kredytową na satysfakcjonującym mnie
        poziomie moje zarobki powinny wynosić tyle a tyle. Ciężko mi
        przewidzieć ile chciałabym zarabiać za trzy lata, ale biorąc pod
        uwagę aktualne wskaźniki gospodarcze i inflację, zakładając że nasza
        współpraca będzie układała się dobrze, myślę że będzie to ok. 6 tys.
        netto.
        • bozenadwa Re: szukanie pracy.... 28.06.08, 12:34
          young_and_bored napisał:

          > > Np.: Po roku chciałabym zarabiać 4,5 tys. netto, bo mam zamiar
          > zakupić mieszkanie tu i tu za 250 tys. Przeanalizowałam oferty
          > banków i aby uzyskać zdolność kredytową na satysfakcjonującym mnie
          > poziomie moje zarobki powinny wynosić tyle a tyle. Ciężko mi
          > przewidzieć ile chciałabym zarabiać za trzy lata, ale biorąc pod
          > uwagę aktualne wskaźniki gospodarcze i inflację, zakładając że
          nasza
          > współpraca będzie układała się dobrze, myślę że będzie to ok. 6
          tys.
          > netto.
          Pdodoba mi sie....hm
        • drugiezycie Re: szukanie pracy.... 28.06.08, 17:52
          Haha, zawał serca u potencjalnego szefa murowany smile)
    • aron95 Re: szukanie pracy.... 28.06.08, 07:42
      Dlaczego piszesz że- musisz ? Porozmawiaj z szefostwem o swojej sytuacji a
      rozwiązanie się znajdzie . Dobrych pracowników jak na lekarstwo więc szef
      powinien być zainteresowany abyś została .
      • useless00 Re: szukanie pracy.... 28.06.08, 15:02
        Aronie, musze, bo:
        1. M. to typ człowieka, który obrazuje zestaw 3 w 1: zagłaskac kotka na śmierć + niedźwiedzie przysługi + jaki jestem przez Ciebie nieszczęśliwy, bo tego nie chcesz. No klops. Poza tym, ja się go po prostu boje Aronie, bo jest nieobliczalny. Znam czlowieka 10 lat i nie wiem, jak sie zachowa. Jednego dnia wszystko rozumie, drugiego, chciałby zap... tą s... czyli mnie. Dla mojego spokoju i dziecka - muszę daleko stąd.
        2. Tam jest moja rodzina, przyjaciele - wiem, że mi pomogą. Tu nie mam nikogo. Tylko jego rodzina. Nieprzychylni.
        3. Znam mojego Szefa - niedawno była wielka afera kiedy kilka osób z biura poprosiło o podwyżki. Oj, grzmiało. Nie da rady. Znam sytuację finansową firmywink.
        4. Moje/nasze dziecko jest bardzo inteligentne. No kto liczy równania z niewiadomą w 1 klasie. Zasługuje na możliwie najlepszą szkołę. Tu takiej nie ma.
        5. Ja naprawdę uważam, że jeszcze czegoś w życiu mogę się nauczyć i coś osiągnąć - tutaj szklany sufit.

        itd.

        Punkt pierwszy-spokój mój i dziecka jest najważniejszy. Reszta tylko podpiera 1 tezę.

        Z drugiej strony chciałabym zostać, bo dużo włożylam w tą firmę, ale coż... I wiecie co, dowiedziałam się, że kiedy mnie zabraknie, są osoby, które też myślą o odejściu. "Bo jak Ciebie nie będzie to już nie będzie tak dobrze..." Miło nie...wink? Ale nie ma ludzi niezastąpionych.smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka