moj mąż po 20latach małżeństwa znalazł swoją starą "miłość"(na naszej klasie)i...traktuje mnie jak przeszkodę do swojego szczęścia...czekam na sprawę o alimenty na córke bo oczywiście nie daje mi ani złotówki..nigdy w życiu nie byłam w sądzie i nie wiem co mnie tam czeka...jestem na skraju..i jestem przerażona..nie chce rozwodu a on powiedział,że będzie płacił na dziecko tylko,jeśli dam mu rozwód bez orzekania o winie...Boże...mój swiat sie zawalił..jak mam walczyć o pieniądze dla dziecka z kimś kto nie chce już ani mnie ani naszego dziecka..nie mam pojęcia jak dalej żyć..i po co...