Jestem starą babąkróra wiele przeżyła i wiele widziała.Jako 9-latka
zaczytywałam się Anną Kareniną i Panią Bovary.Kochałam tak jak
one...dwa razy.Miłością, która wszystko niszczy i nie zna
granic.Miłością, która potrafi góry przenieść i zabić.Jak było?
Dramatycznie

))Po pierwszej czułam się pusta.To dobre
uczucie...pustkę można zapełnić.Po drugiej czuję się pełna...nie ma
już tam wolnego miejsca.
A te wszystkie miłostki które były pomiędzy? Te dwutygodniowe
zauroczenia i zakręcenia? dawały nadzieję że jeszcze coś się
przytrafi.Jestem zmęczona.Obok kadzi z dramatycznymi miłościami stoi
nowa...mała, ale najsolidniejsza ze wszystkich...chcę tam uwarzyć
coś z szacunku, życzliwości, zaufania, obserwacji, egoizmu,
pragmatyzmu, odpuszczenia grzechów, mnie, jego....myślę że potrzeba
dwojga aby wyszło. Bo sama, po prostu, nie chcę dawać rady.