Dodaj do ulubionych

MIłość.....

29.06.08, 16:17
Jestem starą babąkróra wiele przeżyła i wiele widziała.Jako 9-latka
zaczytywałam się Anną Kareniną i Panią Bovary.Kochałam tak jak
one...dwa razy.Miłością, która wszystko niszczy i nie zna
granic.Miłością, która potrafi góry przenieść i zabić.Jak było?
Dramatyczniewink))Po pierwszej czułam się pusta.To dobre
uczucie...pustkę można zapełnić.Po drugiej czuję się pełna...nie ma
już tam wolnego miejsca.
A te wszystkie miłostki które były pomiędzy? Te dwutygodniowe
zauroczenia i zakręcenia? dawały nadzieję że jeszcze coś się
przytrafi.Jestem zmęczona.Obok kadzi z dramatycznymi miłościami stoi
nowa...mała, ale najsolidniejsza ze wszystkich...chcę tam uwarzyć
coś z szacunku, życzliwości, zaufania, obserwacji, egoizmu,
pragmatyzmu, odpuszczenia grzechów, mnie, jego....myślę że potrzeba
dwojga aby wyszło. Bo sama, po prostu, nie chcę dawać rady.
Obserwuj wątek
    • manderla Re: MIłość..... 29.06.08, 16:23
      no no, Cieciówa wink Nie odpowiednie książki się czytało w nie
      odpowiednim wieku, za wczesnie, i nie odpowiedni obraz zycia sie
      zbudowało. Falszywy smile Daleki od rzeczywistości. A potem...to juz z
      górki, lawina sniezna...
      ...I tez nie chcę sama sobie dawać rady. Bo nie!

      ps. no chyba ze wszyscy faceci znikna nagle z tego świata. To będe
      musiała.
      • zaspana-cieciowa Re: MIłość..... 29.06.08, 16:30
        Co zrobisz...matka z wykształceniem podstawowym..Hegel u nas w
        biblioteczce nie stałwink)
        • manderla Re: MIłość..... 29.06.08, 16:33
          U mnie tez Hegel nie stał...ino Pani Bowary, Czerwone i Czarne, Anna
          Karenina i tym podobne.
          Wiec sobie wyrobiłam idealistyczno-romantyczne podejscie do zycia.
          Skończyłam jak widać. Przezucam się teraz na podejscie
          materialisytyczno-egoistyczne. Acz nie wiem, czy sie uda wink
    • mala30latka Re: MIłość..... 29.06.08, 16:35
      cóż... mogę się pod tym tylko podpisać... obiema rękami.
      starą babą chyba jeszcze nie jestem. ale ja też 2 razy kochałam...
      oba nastawione na wszystko albo nic. oba bez granic i całkiem
      szalone. tylko potem jak dochodził rozsądek, to szaleństwo nie
      wystarczało...
      Pomijam tak jak ty, to co pomiędzy... to daje nadzieję, która potem
      jest odbierana, a nam jest jeszcze gorzej.
      może do 3 razy sztuka...?? bardzo bym chciała w to wierzyć...
      ja teraz boję się poprostu zaczynać od nowa. poznawać kogoś od
      podszewki, a i tak nie wiem, kto to będzie...kto nie ryzykuje ten
      nie ma...? chcę ale i boję się... całe mnóstwo obaw, że znów dostanę
      po tyłku od życia, że będzie w tym ambaras, żeby dwoje chciało naraz.
      Nie wiem, czy należy szukać, rozglądać się, umawiać, flirtować...
      może trzeba zdać się na los, przeznaczenie...o ile coś takiego
      istnieje... może na kobiecą intuicję, która tak często nas zawodzi...
      po każdym "niewypale" zostaje coś z obaw na przyszłość. Dlatego
      chciałabym czegoś.... na solidnych podstawach... co by miało szansę
      przetrwać.... o co by się chciało walczyć tak poprostu... rozsądek w
      odpowiedniej proporcji z emocjami... tak wiele a tak niewiele.
      • lalolula Re: MIłość..... 29.06.08, 16:40
        heh, ja w tym temacie teraz nie potrafie...
        • bozenadwa Re: MIłość..... 29.06.08, 16:54
          A zemna stalo sie cos strasznego ,nie wierze w milosc,miedzy kobieta
          a mezczyzna.Tyle,Sylwia wyslalam poczte.
          • sylwiamich Re: MIłość..... 29.06.08, 17:36
            Masz odpowiedż Bożenkosmile))
          • misbaskerwill zmieniłaś orientację?:) 29.06.08, 17:38
            bozenadwa napisała:

            > A zemna stalo sie cos strasznego ,nie wierze w milosc,miedzy kobieta
            > a mezczyzna.Tyle,Sylwia wyslalam poczte.

            To nic strasznego, to tylko coming out big_grin
            • bozenadwa Re: zmieniłaś orientację?:) 29.06.08, 18:11
              misbaskerwill napisał:

              > bozenadwa napisała:
              >
              > > A zemna stalo sie cos strasznego ,nie wierze w milosc,miedzy
              kobieta
              > > a mezczyzna.Tyle,Sylwia wyslalam poczte.
              >
              > To nic strasznego, to tylko coming out big_grin
              Ni i HI HI HI ,juz przestalo byc strasznie .Taki dzien widac,Ale
              dzieki za to ze jestesi witam Cie bo chyba sie nie znamy.
              • sylwiamich Re: dla nowego:)))) 29.06.08, 18:13
                pl.youtube.com/watch?v=jGcjev5p96o&feature=related
                • bozenadwa Re: dla nowego:)))) 29.06.08, 18:19
                  Ja wiem ,ze misiu ,nie jest tutaj nowy ,ale ja nie znam sie z NIM
                  tak wogole KOCHAM WAS ,Sylwia Ciebie nikt nie zastapi ,szczegolnie
                  w leczniczym poczuciu humoru.
                  • sylwiamich Re: dla nowego:)))) 29.06.08, 18:21
                    My Ciebie też Bożenkosmile))
                    • bozenadwa Re: dla nowego:)))) 29.06.08, 18:23
                      To jak My Sylwia????dzieki
    • zielona_ropucha Re: MIłość..... 29.06.08, 19:11
      Nikt nie chce sam...chyba Cię trochę rozumiem,chociaż nie do
      końca,bo tylko wyczuwam jakieś rozterki...a miłość,nie wiem,czy
      wiem,co to jest,zaczynam wątpić,czy dobrze rozumiem to słowo.
    • lampka_witoszowska Re: MIłość..... 29.06.08, 20:25
      a ja jestem starą lampką, która dużo widziała i dużo przeżyła
      w wieku 9 lat czytałam rodzinne liryki Broniewskiego i Mickiewicza,
      którego a propos później mocno znielubiłam
      wykształciłam w sobie spojrzenie podwójne iza cholerę nei wiem, skąd
      mi się to wzięło
      moze z ukladu planetarnego?
      mniejsza z tym

      zdecydowac się nei mogę, czy ma byc pod górkę, uczciwie, honorowo, z
      zasadami i choby ręce i nogi łamali - czy uciekac, jak biją i uczyc
      dziecię dbac o własne szczęście, bezpieczenstwo psychiczne i spokój
      we własnej okolicy

      może do końca życia się nei dowiem, pal licho

      kochałam ze 3 razy, raz na zawsze i na całe życie, potem odwaliłam
      sobie numerek z uzależnieniem od faceta i za nic nie moge sobie
      przypomniec, dlaczego to dla mnie było miłością... a, juz wiem,
      ksiądz Twardowski!
      powiedział - "kiedy mówisz >>kocham<<, zapomnij, że jesteś"
      (księdza Twardowskiego przerobiłam po Pawlikowskiej_Jasnorzewskiej w
      (wieku 14 lat) i Poświatowskiej (2 lata później, utrwaliło mi się) i
      po M.Hillar)
      no, to zapomniałam o sobie tak bardzo, że dziś pukam się we własne
      czółko, jakem lampka (aa, jeszcze! całe życie wcześniej twierdziłam,
      że nigdy mi sie taka choroba umysłowa nei zdarzy, żeby zawisnąc na
      chłopie jak na desce ratunku)

      a trzeci raz (może drugi? zalezy, co w końcu tą miłością jest) to
      kochałam w sposób niemal idealny
      ale to było pozłotko, bo wylazły z nas maszkarony i zaczęły straszyc

      wiec teraz nie wiem
      czego chcę
      juz mnie nudzi to kochanie
      ale chcę byc doceniana z iskrą w oku i uwielbieniem za malowane
      doniczki

      a nie trzeba było czytac wierszydeł!
      bo czyt określa swiadomośc
      • manderla Lampiszonie! 30.06.08, 00:13
        Uwwwwielbiam Cie czytac odkąd się pojawiłaś tu!
        Dostarczasz dużo radości smile

        Ukłony.

        ps. Czyt okresla swiadomość... no, no.. coś w tym jest wink
        Marks by sie popłakał... a..niech mu będzie wink
    • young_and_bored Re: MIłość..... 30.06.08, 00:06
      To czemu o tym piszesz, zamiast czerpać z tej czary ("kadzi" ?) ?
      • sylwiamich Re: MIłość..... 30.06.08, 08:46
        young_and_bored napisał:

        > To czemu o tym piszesz, zamiast czerpać z tej czary ("kadzi" ?) ?


        Dla Was piszę, dla Was.Może i o Was, i z Wami...bo Was lubię.I dejta
        mi już świnty spokój (jak mawia koleżanka z pracysmile z tym pisaniem,
        że szczęśliwi ludzi w necie nie siedzą.
    • ogrodnik69 Re: MIłość..... 30.06.08, 10:30
      Powodzenia.Taka kadż to najlepsze co człowiekowi może sie
      przytrafic....ładnie to nazwałaś.Ja niestety nie potrafiłem
      dostrzec,hmmmm
      • 1czarodziejka Re: MIłość..... 30.06.08, 11:51
        A ja to bym się chciała tak po szczeniacku i bez pamięci zakochać smile
        Ale już nie potrafię. Wściekła jestem na siebie za to, bo po latach doświadczeń
        zawodowych i pozazawodowych prześwietlam człowieka niczym rentgen... I ta
        intuicja.... Właściwie wiem prawie od razu, że to znów nie to...Ale przydeptuję
        tę intuicję i mówię "cicho, głupia, nie słucham cię wcale" , a potem żałuję.
        No cóż, może swoje w stadle już przeżyłam? Może pisana mi rola singielska na
        ciąg dalszy mojego życia?
        A te wszystkie cudne książki z happy endem i poezje psu na budę. Nijak się mają
        do rzeczywistości...
        Może to i negatywne podejście do życia? Albo mało optymistyczne? ale jakie
        realne... Nie mówię nigdy "nie", mówię "zobaczę" tylko póki co nie mam co "zobaczać"
        Ale żeby jakoś zamknąć temat to powiem, że wierzę bardzo mocno w prawdziwą
        miłość, ale tez całkiem realistycznie uważam, że może mi się ona nie trafić
        (mało casa kruca bomba, mało casa) smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka