Dodaj do ulubionych

wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić?

29.06.08, 16:24
Koleżanka dowiaduje się,ze jej mąż ma romans od 7 lat. Teraz gobyło dopiero
stać na to aby jej powiedzieć.On kocha ta kobiete bardzo i chciałby z nia być
ale jeszcze miota się i nie wie co ma zrobić czy odejśc od rodziny czy
nie....romansu nie zakonczy bo nie raz próbował i zawsze wracali do siebie.Do
żony czuje raczej przyzwyczajenie,owszem żal mu zostawiac to wszystko i też
boi się zacząc nowego życie od nowa.

Jak przyjeła to jego żona...

Zachowuje się jakby nic się nie stało ,nagle z heksy jest cudowną żonką i
cudowną kochanką .Stara się na siłę byc taką jaka nigdy nie była .Powiedziała
ze wszytsko mu wybaczy ,ze mogą zacząc od nowa.żadnej awantury nic,troszkę
popłakała sobie.






Tak sobie myślę czy to normalne zachowanie czy jej gra.

Co do faceta to nie rozumiem,kocha kobietę,chce być z nia ,łączy ich bardzoo
silne uczucie ale ma strach przed radykalnymi rozwiązaniami,żal mu zostawiac
rodzinę .....

Najchętniej by chciał zeby ktos podjął decyzję za niego.....sądził,ze zona
zrobi awanturę ,wywali go z domu a tu klops.Co za wspaniałomyslna żona


Ten związek na boku będzie trwał zawsze bo uczucie jest silne i teraz co
:będzie miał dwie kobiety ?żona będzie tolerowała ten związek bo on się z nim
ukrywac nie będzie ,a może sama z czasem złozy pozew rozwodowy skoro on sie
boi tej decyzji..

Obserwuj wątek
    • zaspana-cieciowa Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 29.06.08, 16:27
      Ktoś wreszcie pęknie...bo teraz zaczęła się rywalizacjasmile)
      • lalolula Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 29.06.08, 16:29
        mnie otrzepuje, nie trawie ukladow, nie lubie relatywizmu...
        • zaspana-cieciowa Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 29.06.08, 16:32
          Relatywizm to uprawia kochanka...moralny.Żona kocha nad zyciesmile))
    • zaspana-cieciowa Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 29.06.08, 16:33
      A...zapomniałam...i o męża i rodzinę walczy.
    • manderla Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 29.06.08, 16:37
      Najlepszy sposob na zwalczenie kochanki i zawalczenie skuteczne o
      meża, to zrobić sobie z kochanki przyjaciółkę.
      Ale by to zrobić, trzeba byc bardzo silną i mądra kobietą. I
      baaardzo kochac swojego męża.
      Sposób wybitnie skuteczny. Głupieje i mąż, i jego kochanka (
      ew.przyjaciółka).
      • lalolula Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 29.06.08, 16:41
        no ja tam nie wiem czy bym chciala miec taka przyjaciolke i az tak
        kochac taaakiego malzonka haha
    • twoje_marzenie Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 29.06.08, 16:51
      No ale przez lata miała w d....męża.Zawsze zaczynała swoją grę cudownej żonki
      gdy czuła ze on się od niej oddala a po czasie wracała do swoich dawnych
      nawyków.Tak samo robi teraz-sztucznie na siłę.
      • manderla Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 29.06.08, 16:53
        Ona miała w d... męża , bo mąż jest d..ą. Skoro nie potrafi podjąć
        zadnej decyzji. najwyraxniej ktos musi mu w tym pomóc. Pewnie będzie
        to ta, której bardziej na nim zalezy.
    • bozenadwa Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 29.06.08, 17:05
      Zachowuje się jakby nic się nie stało ,nagle z heksy jest cudowną
      żonką i
      cudowną kochanką .Stara się na siłę byc taką jaka nigdy nie
      była .Powiedziała
      ze wszytsko mu wybaczy ,ze mogą zacząc od nowa.żadnej awantury
      nic,troszkę
      popłakała sobie.
      ja na miejscu tej kochanki to bym sie spalila ze wstydu ,Jak to
      lacza ich wszamiale uczucie ,i nigdy sie nie skomczy??? A tutaj zona
      nagle stala sie cudowna zonka i cudowna cyt,Kochanka?? a teraz
      aprpops zony ,jak ja na to stac ,a maz na to idzie ,to niech tak
      bedzie,Ja tak nie zrobilam ,moze jeszcze niedawno powiedzialabym
      walcz zono walcz ,ale teraz powiedzialabym ,a pusc go nie
      idzie,Kochanka nie ma sie z czego cieszyc ,on jej nie kocha,
      • twoje_marzenie Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 29.06.08, 17:20
        Podobno kocha i to strasznie to swoja "kochankę"Chociaz ja tego nie
        rozumiem skoro tak bardzoo kocha to pwowinien odejśc a nie siedzieć
        z przyzwyczajenia z żoną.Twierdzi,że łaczy ich silne uczucie i nie
        są wstanie zakonczyc tego ,próbowali wiele razy i zawsze wracali do
        siebie .Teraz on wyjezdza z ta kochanka na wakacje a ta głupia zonka
        nadal chce mu wybaczyć.



        A jesli chodzi o żone -wytłumaczę to od chwili gdy się dowiedziala o
        tej drugiej to zmieniła się na cudowna żonę
        (grzeczniutka,milutka,stale mówi jak go kocha) i kochankę(mam sex na
        mysli bo kiedys ten sex był tylko raz w tyg.jak dobrze szło -
        planowany)
        • manderla Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 29.06.08, 17:24
          głupia zonka, dlatego ze chce mu wybaczyc? A może naodwrot? Wybacza,
          bo jest mądra. Sprytniejsza od kochanki.? kochanka natomiast sama
          nie wie czego chce? Siebie nie jest pewna. Ani jego. i tez brak jej
          odwagi postawic wszystko najedna kartę...?
          Czuje, ze o sobie mowisz. Powiedz wprost, łatwiej się rozmawia wtedy.
          • twoje_marzenie Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 29.06.08, 17:30
            Nie nie o sobie,własnie dowiedziałam się o sytuacji mojej bliskiej
            koleżanki i tak pomyslałam ze ja bym chyba takiego wieloletniego
            romansu nie wybaczyła tymbardziej trwającego nadal ,a ona się
            płaszczy przed nim ,chodzi teraz jak zegareczek.Tylko po co skoro on
            nie ma zamiaru tego skonczyć
          • twoje_marzenie Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 29.06.08, 17:31
            a jesli chodzi o ta kobiete to podobno jest wolna
            • misbaskerwill to naprawdę... 29.06.08, 17:37
              twoje_marzenie napisała:

              > a jesli chodzi o ta kobiete to podobno jest wolna

              Wybacz, to ona naprawdę jest głupia.wink
        • misbaskerwill Kibicujesz kochance? 29.06.08, 17:31
          A może nią jesteś?
          Bo obie Panie moim zdaniem są równie głupie.
          Dopóki któraś z nich nie podejmie decyzji, nic się nie zmieni - będzie miał
          facet dwie babki. A to znaczy, że żadnej z nich tak naprawdę nie kocha (albo
          kocha obie naraz nad życie, hahaha).
          Gdzie dwie się biją, doopek korzystawink

          • twoje_marzenie Re: Kibicujesz kochance? 29.06.08, 17:33
            no własnie będzie miał dwie.Troche sie usmiałam z tego bo tak
            pomyslałam,kurcze jak będzie miał dobrze.
            • maza15 Re: Kibicujesz kochance? 29.06.08, 17:39
              Dziwię się kochance,że godziła się siedem lat żyć w cieniu.
              Dziwię się żonie,że walczy o takiego dupka.
              • twoje_marzenie Re: Kibicujesz kochance? 29.06.08, 17:44
                Podobno miłosc nie wybiera ,a nie zawsze zwycięża rozum.

                Choć mi sie udało zakonczyć niedawno mój kiełkujący związek i tu
                jestem dumna z siebie ze rozum zwycięzył / nie mogłam zaakceptowac
                zachowań które przypominały mi moje małżeństwo/a może to nie była
                poprostu miłość.
              • hela37 Re: Kibicujesz kochance? 01.07.08, 10:32
                maza15 napisała:

                > Dziwię się kochance,że godziła się siedem lat żyć w cieniu.
                > Dziwię się żonie,że walczy o takiego dupka.

                Kochance sie nie dziwię one nie maja skrupułów ,dziwię sie żonie ale może bardzo
                go kocha.Dla mnie to jest niedojrzały facet
            • manderla Kwestia priorytetów 29.06.08, 17:43
              Jakbym była ta żoną, i zależaloby mi na mężu, to zrobiłam wszystko
              by był. a zalezec moze z wielu wzgledów. Np finansowych, jakiegos
              uzaleznienia, niedojrzalości własnej, obway, ze sie sobie bez niego
              nie poradzi itp. A tak facet i jest. Zakupy zrobi, do warsztatu z
              autem pojedzie, dzieci grdzies zawiezie i kase do domu przyniesie.
              ale. poniewaz jestem honorowa, to bym goscia szurnęła, płacac za to
              bardzo wysoka cene.
              Jak bym była kochanką, to nie ludziłabym się, ze zonę rzuci, skoro
              nie zrobił tego w ciągu siedmiu lat. Facet - szmata. Wygodny.
              Egoista. Dwulicowy. Słaby. Babiarz. Bigamista. Niech spada na drzewo
              banany prostować.
              Szkoda zycia.
              Chodzi o to, która z kobiet podejmie walkę o niego. on tu tak
              naprawdę nie ma nic do powiedzenia. skoro do tej pory na nic nie
              bylo go stać.
              Ale, pytanie, co wart jest facet o ktorego trzeba zabiegać, a który
              sam nie zabiega o żadną, bo nie wie czego chce?
              • sylwiamich Re: Kwestia priorytetów 29.06.08, 17:46
                Ja zdecydowanie bardziej jestem w stanie zrozumieć żonę.Zwłaszcza
                gdy ma się małe dzieci.Jaki by nie był, na kilka najbliższych lat
                wydaje się niezastąpiony.
                • twoje_marzenie Re: Kwestia priorytetów 29.06.08, 17:51
                  Dzieci sa w miarę dorosłe 16 i 18 lat a koleżanka niezalezna i
                  raczej pewna siebie no ale charakteru chyba się nie da zmienić.Przez
                  18 lat nie starała się żeby w ich małżeństwie było ok .
                • lalolula Re: Kwestia priorytetów 29.06.08, 17:54
                  ja tylko z tej uroczej trojeczki jestem w stanie zrozumiec
                  postepowanie faceta, a wlasciwie brak postep_owania - wygodnicki jak
                  nie wiem co! doopek

                  panienki powinny rozpoczac nowe zycie, poszukac madrego
                  faceta /przeciez tacy sa, nieprawdaz?/
                  • twoje_marzenie Re: Kwestia priorytetów 29.06.08, 17:57
                    Tylko gdzie....?
                    • manderla Re: Kwestia priorytetów 29.06.08, 18:04
                      twoje_marzenie napisała:

                      > Tylko gdzie....?

                      To jest w zasadzie taka walka o " dobro wyższe" hehe wink
                      kobiety samotne odbijaja facetów kobietom zamęznym, co to sie mężami
                      znudziły i vice versa. konkurencja sie zaostrza: z jedenj strony
                      zona, z drugiej kochanka. Albo dwie. Trzy.
                      Porazka.
                      Wybieramy. Albo się godze na taki układ jaki jest. Tj. On zostaje z
                      zoną, a ja jestem jego kochanką. no ale na dłuższą mete tak się nie
                      da, prawda? kobieta lubi coś planowac, miec nadzieje, tworzyć, dom,
                      rodzinę itp. A on, zamiast z kochanką, robi to z zoną. Mało tego, w
                      stosunku do zony tez słowa nie dotrzymuje, bo zapada na chorobę
                      rozdwojenia jaxnie, bo juz nie wie, której i co obiecywał.
                      Wyrwac go moze z tego tego kobieta, ktora wie, czego chce. Ale po
                      kiego jest facet potrzebny, którym trzeba kierować i któremu droge
                      trzeba wskazywac? Czy na cokolwiek w przyszłości bedzie go stac?
                      Nie sądzę. Jak postapił z zona, tak samo postapi z Tobą.
                  • manderla Re: Kwestia priorytetów 29.06.08, 17:57
                    lalolula napisała:
                    poszukac madrego
                    > faceta /przeciez tacy sa, nieprawdaz?/

                    Są, są...gdzieś... tylko we mgle nie widac ;-D
                    • bozenadwa Re: Kwestia priorytetów 29.06.08, 18:00
                      Manderla wiesz ,ze ja nie wiedzialam ,ze powiedzenie niech spada na
                      drzewo, dalej konczy sie >>>BANANY PROSTOWAC ? Masz za to dzisiaj
                      odemnie buziaka ,Cudne.
                      • lalolula Re: Kwestia priorytetów 29.06.08, 18:05
                        to ja sobie we mgle na dzisiejszy wieczorny meczyk doga sprawie,
                        proponuje pogapic sie na panow Hiszpanow hihi
                      • manderla Re: Kwestia priorytetów 29.06.08, 18:15
                        bozenadwa napisała:

                        > Manderla wiesz ,ze ja nie wiedzialam ,ze powiedzenie niech spada
                        na drzewo, dalej konczy sie >>>BANANY PROSTOWAC ?

                        Z marszu to powiedzialam. Musiałam pewnie gdzies słyszeć takie cóś wink
                        Jak przeczytałam to duzymi literami, to sie sama usmiechnełam wink
                        Głupie , nie ? big_grin
                        • sylwiamich Re: Kwestia priorytetów 29.06.08, 18:19
                          pl.youtube.com/watch?v=GPlrXU_16u8&feature=related
                          • manderla Re: Kwestia priorytetów 29.06.08, 18:32
                            Samo w sobie piekne. Jesli natomiast była to aluzja, to musze
                            zmartwic, ze nie była trafiona.
                            smile
                            • sylwiamich Re: Kwestia priorytetów 29.06.08, 18:33
                              Aluzja do wątku....lubię Czesiówsmile))
                              • manderla Re: Kwestia priorytetów 29.06.08, 18:36
                                Ożesz..... a ja Czesiów nie cierpięęęęęęęęęęęę!!!!
                                Szczególnie jak ktos uzywa takiego psudo!
                                Jezu!
                                Czy Ty cos o mnie wiesz, czego ja nie wiem??!!
                                Tylko nie Czesiu!
                            • manderla Re: Kwestia priorytetów 29.06.08, 18:34
                              A w ogóle odnosze wrażenie, że ostatnio jesteś nieco wk... na.
                              Ogólnie. Zdaje się na wszystko, co wpadnie pod rekę (oko,noge itp)

                              Lepiej wyraź to słowami. Naprawde pomaga.
                              • sylwiamich Re: Kwestia priorytetów 29.06.08, 18:37
                                Spadaj manderla...nie ogólnie, tylko szczególniesmile))Jakiś sejsmograf
                                masz?smile))
                                • manderla Re: Kwestia priorytetów 29.06.08, 18:44
                                  ok, ok, juz dobrze.
                                  Wiem, dlatego ze zanm osobe bardzo podobna do Ciebie. mogę sobie
                                  wyobrazić, moge wyczuć jak reaguje, jesli cos jest nie tak.
                                  a poza tym, to wiesz, kocham ludzi smile
                                  Sylwia...bedzie dobrze.
                                  Naprawdę. Hej, no! Nos do góry!
                                  Scisk.
                                  m
                                  • sylwiamich Re: Kwestia priorytetów 29.06.08, 18:50
                                    manderla napisała:
                                    > Wiem, dlatego ze zanm osobe bardzo podobna do Ciebie. mogę sobie
                                    > wyobrazić, moge wyczuć jak reaguje, jesli cos jest nie tak.

                                    Tak, tak..mów do mnie jeszcze.Dobijaj bez nadziei na
                                    przestanie...dobijaj.Człowiek, kurwa, tyle lat pracuje na własną
                                    niepowtarzalność i orginalność...jednym słowem na WIZERUNEK,
                                    MARKĘ...a tu...
                                    -Cześć Iza, nie poznajesz?
                                    -Znam osobę bardzo podobna do Ciebie

                                    Nic tylko wyemigrować do afryki, zamieszkać z aborygenami i udawać
                                    eskimosa.W dupę to wszystko.
                                    -
                                    • bozenadwa Re: Kwestia priorytetów 29.06.08, 18:52
                                      Sylwia ..............
                                      • sylwiamich Re: Kwestia priorytetów 29.06.08, 18:53
                                        Bożenka...smile))))
                                        • sylwiamich Re: Kwestia priorytetów 29.06.08, 18:54
                                          Ja czasami muszę, bo inaczej się uduszęsmile))
                                    • manderla Re: Kwestia priorytetów 29.06.08, 18:54
                                      No halo!!!!
                                      chcesz o tym porozmawiać???
                                      Nadinterpretujesz!
                                      Zdażyłam poznać, jak każdy bodajży w tym wieku>< setki jesli nie
                                      tysiące osób. ale to wcale nie znaczy, ze Ty nie jesteś wyjątkowa,
                                      że Mazur nie jest, że Nanga, Bożena, że Tri, Teuta i masa innych
                                      wspaniałych, że dziesiatki innych na tym forum! mam prawo
                                      poprowadzić analogię? Ale przez to nikomu z Was nie odbieram Waszej
                                      wyjatkowiosci, indywidualności, osobowości i niepowtarzalności! Coś
                                      źle powiedziałam?!

                                      Lasencja, napisz no maila. Kto i co Cię ugryzło i w którę miejsce.
                                      Proszę.
                              • bozenadwa Re: Kwestia priorytetów 29.06.08, 18:42
                                Manderla to nie byla aluzja do Ciebie !!! Ty juz dostalas
                                buziaki ,Sylwia nie jest w,,,Ona oprocz poczucia humoru ma cholerna
                                inteligencje ,Ozesz,,,, znowu jej cukruje ,ale coz jak
                                zasluguje ,Przed chwila ktos podejrzewal mnie o zmiane orietacji ,no
                                w stosunko Do Sylwi rzecz jasna,Dobrze ,ze powrocila do panieskiego
                                nazwiska ,bo kochac zaspana cieciowa????
                                • manderla Re: Kwestia priorytetów 29.06.08, 18:45
                                  bozenadwa napisała:

                                  > Manderla to nie byla aluzja do Ciebie !!! Ty juz dostalas
                                  > buziaki ,Sylwia nie jest w,,,Ona oprocz poczucia humoru ma
                                  cholerna
                                  > inteligencje

                                  Wiem, co Sylwia ma wink
                • bozenadwa Re: Kwestia priorytetów 29.06.08, 18:04
                  No to mamy podobne zdanie ,Sylwia jeszcze raz wyslalam ,dzieki
        • mini_mini26 Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 30.06.08, 23:36
          Autorko wątku, moim zdaniem jesteś tą kochanką, którą on tak kochasmile

          Na pewno nie jesteś koleżanką żony, bo nie nazywałabyś ją "głupią żonką"
          • sylwiamich Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 01.07.08, 06:32
            mini_mini26 napisała: > Autorko wątku, moim zdaniem jesteś tą
            kochanką

            A ja obstawiam, że to psycholożka tej żony. Wiecie, 7 lat bezowocnej
            pracy, zepsuta reputacjasmile))
    • nangaparbat3 Marzenie? 30.06.08, 22:49
      A Ty to chyba nie lubisz tej swojej bliskiej kolezanki, co?
      I w ogóle - dziwne to jakieś: facet kochake kocha miłoscią prawdziwą, z zona
      sypia z obowiazku, zona z nim tez z obowiazku planowanego -
      no wiesz, ciekawe. A teraz częstotliwosc im wyraźnie wzrosła - to pewnie z
      miłosci do kochanki. Ja wiem, że libido wzrasta wraz z kolejna partnerką, żona
      moze nagle wydac sie bardziej atrakcyjna, to prawda - ale dzialaloby to po
      siedmiu latach?
    • sagaretia Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 30.06.08, 23:23
      Coś mi tu nie pasuje ?
      Bo tak sobie myślę,jak ta żona miała być przez te ostatnie lata miód ,cud i
      orzeszki ?? ...
      jak wszystko co najlepsze (skoro to taka wielka miłość z tą kochanka )to
      trafiało się właśnie tej kochance przez te 7 lat ...
      a do domu to szanowny Pan wredne ,wyeksploatowane z wszelkiej czułości i miłości
      zwłoki już tylko przynosił.
      No jak niby miał być miód,cud itd....??
      Jeśli już pretensje do Pani małżonki to wydaje mi się ,że na szarym końcu.
      A tak w ogóle to ten Pan niech się zaloguje na jakimś portalu randkowym ....bo z
      obiema Paniami już zdrowego związku nie zbuduje....tu już gangrena jak nic
      daleko posunieta wink
      • zaspana-cieciowa Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 30.06.08, 23:25
        I ejca od jednej i drugiejsmile))
        • sagaretia Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 30.06.08, 23:31
          I hejaaa......i tą gangreną dalej zarażać wink))
          Sorki -ale coś dzisiaj zrównoważoną zazwyczaj sagaretie naszłowink
          • zaspana-cieciowa Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 30.06.08, 23:33
            Jak się bawić, to się bawić!!!smile))
    • dzul1 Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 01.07.08, 06:39
      Rowniez obstawiam, ze kochanka napisala post. Obawia sie o swoj
      nieco zagrozony status. Ale te 7 lat to nijak mi nie graja. Chyba
      dolozyla z 4-5. Poza tym podkresla sile uczucia w stosunku do
      kochanki. Kilkakrotnie. Tzn. wierzy w to.
      • dzul1 Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 01.07.08, 06:44
        No ale jako zdradzona zona, z dosc swiezym jeszcze bolem
        nieobiektywna jestem.
        • sylwiamich Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 01.07.08, 06:48
          Każda kochanka wierzy w moc uczuć czyjegoś męża. No bo jak to? Tak
          zdradzać i krzywdzić dla przygody? Takiego faceta nie dałoby się
          kochać...
          • dzul1 Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 01.07.08, 07:29
            A sila tego piorunujacego uczucia, to dopiero po czasie zostanie
            podobno zweryfikowana... Ja z tych niecierpliwych, wiec na efekty
            sie albo nie doczekam, albo /czego bym sobie zyczyla/ w ogole mnie
            to juz nie bedzie interesowalo.
            Nawiasem mowiac zdradza i krzywdzi oczami zony, a pania kochanke
            uszczesliwia i siebie przy okazji, pt. zdradzil, bo musial. Nie mial
            innego wyboru.
            • sylwiamich Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 01.07.08, 08:54
              dzul1 napisała:

              > A sila tego piorunujacego uczucia, to dopiero po czasie zostanie
              > podobno zweryfikowana...

              Ano...święta prawdasmile))
              Wszystko się wczęśniej czy póżniej dewaluuje...co poradzisz?smile)
              • jagoda4444 Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 01.07.08, 14:48
                Dziwi mnie podejście Twoje marzenie, że żona się nie starała. To
                chore, ale już ktoś już to tutaj napisał. Nawet gdyby na głowie ta
                żona stawała to i tak nie miała szans, bo jej mąż miał 7 letni
                romasn. Dupkiem jest facet!!!, który nie potrafi podjąć decyzji i
                ponieść konsekwencji
                • eivera Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 18.09.09, 00:29
                  A może on podjął siedmioletni romans, właśnie dlatego, że żona się
                  nie starała?
    • a.b1 ludzie to jednak potrafią sobie 01.07.08, 15:25
      życie układać
      żona nagła poprawa, superlasak
      facet dupawołowa co to decyzji podejmowac nie potrafii, a jednak dwa
      domy ma (swoją drogą, 7 lat to on musi w niezłej firmie logistycznej
      pracować)
      kochanka, która swoje życie przepuszcza przez palce
      suuuuuuuuuuuuuuuuper
      a ja się martwie że pracy nie mam
      • dzul1 Re: ludzie to jednak potrafią sobie 01.07.08, 18:48
        Swoja droga klasyka zachowan stron po odkryciu romansu/zdrady. Zona przejawia mocne postanowienie poprawy, walczy o rodzine, facet w potrzasku, kochanka z wersja tylko jej wygodna pt. zona to heksa i hetera ale udreczony mezus nie zostawi jej, bo taki odpowiedzialny i dzieciom piekla nie zafunduje. Gdzies jednak w podswiadomosci kochanka chce wygrac z ta zla kobieta i udowodnic swiatu, ze nie wyszla na idiotke.
        Jeszcze typowe jest ocenianie walki zony z wlasnego punktu widzenia, czyli kobieta bez honoru, nie potrafi odejsc z podniesiona glowa...
    • bet.66 Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 02.07.08, 10:08
      pytanie jest źle postawione, powinno być:
      "co ma zrobić kochanka?"
      1. romans trwa 7 lat, czy mozna wierzyć, ze po takim czasie facet
      odejdzie od żony , jak facet nie odejdzie w ciągu pierwszych 2 lat,
      to juz marne szanse...chyba, ze żona go wyrzuci.
      2. "Bardzo kocha tą kobietę", "do zony czuje przyzwyczajenie"
      - błąd!
      powinno być: do kochanki czuje przyzwyczajenie , a żonę kocha, bo
      nie chce jej zostawić. " żal mu zostawić to wszystko, boi się zacząć
      od nowa" - skoro tak twierdzi, to najlepszy dowód , ze kochanki nie
      kocha.
      3. Jak żona dowiedziała się o romansie?
      4. skąd wiesz, jak obecnie zachowuje się żona?
      5. a co czuje kochanka i jak sie teraz zachowuje?
      • twoje_marzenie Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 02.07.08, 12:29
        Nie rozumiem dlaczego co niektórzy bawią się w jasnowidzów.O to nie
        prosiłam.

        Nie wiem co czuje kochanka,a żona dowiedziała się o romansie teraz
        osobiscie od męża bo ten planowała odejść od niej ale nie spodziewał
        sie takiej reakcji zony.Sądził,że będzie robiła awanture ,wywali go
        z domu i będzie po problemie(tylko kogo?),odejdzie z domu do
        kochanki.Tu został zaskoczony,żona odrazu stwierdziła,ze wszystko
        wybacza i zachowuje sie jak gdyby nigdy nic sie nie stało.

        Co do kochanki to ja osobiscie nie wiem czy ma jakieś wyjście albo
        sie zmyć albo zostać w tym układzie co była.Tylko czy zona ten układ
        będzie tolerować
        • bet.66 Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 02.07.08, 12:59
          jezeli , ktoś bawi się w jasnowidztwo, to tą osoba jestes ty.
          Nie wiesz, co czuje kochanka, ale wiesz, co żona.
          Dlaczego, facet po 7 latach romansu , nagle informuje zonę o
          romansie, mało tego, jej zachowanie powoduje, ze nie odchodzi. Jaki
          to wazny powód kaze mu informować żonę i nie odejść?
          A dlaczego, zona ma tolerować ten układ?
          Skoro powiedziała, ze wybacza, to znaczy była o to wybaczenie
          poproszona.

          Ściemniasz , kochana, dopracuj swoją histortyjkę.
        • dzul1 Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 02.07.08, 17:51
          Ja tez nie wiem co powinnas zrobic, kiedy mleko sie wylalo. To TY to musisz wiedziec. Dla zadnej ze stron uklad po odkryciu nie bedzie juz wygladal tak samo, wiec nie mozesz zostac w tym ukladzie z prostego wzgledu. To NIE jest juz ten sam uklad. I uwierz, ze zona obecnego ukladu nie bedzie tolerowac. Moze mowic, ze bedzie, bo jest w szoku, bo jest zrozpaczona, bo za bardzo boli, bo... Ale kilka nastepnych tygodni zadecyduje, czy bedziesz miec faceta dla siebie /hm, tylko co ty dalej z faktem zrobisz, bedziecie zyli dlugo i szczesliwie?/ albo z glowy.
      • nangaparbat3 Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 02.07.08, 14:45
        bet.66 napisała:

        > pytanie jest źle postawione, powinno być:
        > "co ma zrobić kochanka?"
        > 1. romans trwa 7 lat, czy mozna wierzyć, ze po takim czasie facet
        > odejdzie od żony , jak facet nie odejdzie w ciągu pierwszych 2 lat,
        > to juz marne szanse...chyba, ze żona go wyrzuci.
        > 2. "Bardzo kocha tą kobietę", "do zony czuje przyzwyczajenie"
        > - błąd!
        > powinno być: do kochanki czuje przyzwyczajenie , a żonę kocha, bo
        > nie chce jej zostawić. " żal mu zostawić to wszystko, boi się zacząć
        > od nowa" - skoro tak twierdzi, to najlepszy dowód , ze kochanki nie
        > kocha.
        > 3. Jak żona dowiedziała się o romansie?
        > 4. skąd wiesz, jak obecnie zachowuje się żona?
        > 5. a co czuje kochanka i jak sie teraz zachowuje?

        Bet, bingo!
        • to.ja.kas Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 02.07.08, 16:03
          Byłam z moim mężem 7 lat...przestałam kochac go po jakiś dwóch. Nie
          odeszłamn bo się bałam. Gdyby nie pewna bardzo drastyczna sytuacja
          pewnie tkwiłabym w tym związku bez miłości do dziś...dla dziecka,
          dla spokoju, dla stabilizacji, dla tego co w ten związek
          włozyłam...a im dłuzej trwał tym więcej miałam do stracenia.

          Myślicie, ze zawsze tkwi się w związku do dupy z miłości?
          Bzdura wierutna.
          Kogo kocha mąż, kogo zona i kogo kochanka i jakie sa ich prawdziwe
          motywy to możemy sobie pogdybać.

          A i jeszcze jakby moje odejście miało wiązać się z tym, ze córka
          zostanie z mężem ZA NIC W SWIECIE nie odeszłabym od mojego eks męża.
          Zniosłabym wszystko.
          Nawet brak miłości.
          Myslicie, ze faceci sa tacy inni?
          • bet.66 Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 02.07.08, 17:27
            1. zona tego faceta nie jest twoim męzem, a jej małzenstwo nie jest
            twoim
            2. faceci są inni !!!
            • twoje_marzenie Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 02.07.08, 21:51
              ale wszyscy tacy sami mój mąż,mój drugi krótki 4
              mies.związek.....nie mam zaufania do facetów.Nie wiem kiedy mój
              rozwód sie skonczy ale wolę być chyba sama lub tylko miec faceta
              tylko z doskoku.Poki co zabrali mojego jeszcze męza
              policjanci.Awnaturował sie bo był nachlany wg.mie oczywiście
              wg.policji był trzezwy i wiece co ubłagałąm policje zeby go wzieli
              bo nie chcieli i co sie okazało miał prawie 3 promile alkoholu we
              krwi.Zamkneli go na 48 .
              • anm-ar c.d historii 19.02.09, 19:04
                W koncu wyprowadził sie od żony do kolegi,potem od kolegi znów do niej potem
                znów do kolegi potem wprowadził się do mnie,złozył pozew o rozwód.Mieszkalismy
                razem 3 miesiące,było cudownie...
                Żona oczywiscie nie dawała mu spokoju....

                Po Świętach i Nowym Roku dostał takiego doła,ze wpadł w histerię ,płakał cały
                dzien,zwinął swoje ciuchy i wyprowadził się...do kolegi ,od kolegi do zony.

                Spotkalismy sie po tym zdarzeniu,mówił ze nie wie dlaczego to zrobił,ze
                załuje......ze chce byc ze mną,ze kocha itp.(płakał)

                Potem pisał do mnie ze chce ratowac małzenstwo i nie mam pisac do niego.Nie pisałam.
                To on pisał juz po 2 tyg.ze teskni kocha i chce sie spotkac.

                Nie byłam gotowa no ale potem sie spotkalismy.

                Mówił ze myslał ze da rade ratowac małzenstwo ale nie daje.Popada w
                skarajnosci,raz płacze,nie ma chceci do zycia,raz euforia i siła ze jednak uda
                mu sie ze mna nie kontaktowac.W ciągu dnia zmienia kilka razy decyzje.
                Ma depresje,objawy pychosomatyczne,wysokie cisnienie-nawet trafił do szpitala

                Pozew wycofał bo żona naciskała i inni.
                Nie potrafi podjac decyzji ,przerzuca odpowiedzialnośc za swoje zycie na innych.

                Moim zdaniem psychiczny!

                Żonka się cieszy,ze odzyskała męża ,a on i tak ją dalej wali w rogi.
                Jakie te baby sa głupie ..byle by tylko faceta zatrzymać,byle by nie zostały
                same,niewązne czy alkoholik cham czy zdradzający od lat upadlają się
                sponiewierają.Żałosne....żal mi tej żony.
                • panda_zielona Re: c.d historii 19.02.09, 19:47
                  Niezła historia,facet wozi się od prawie roku od kochanki do żony i
                  spowrotem.Poraża mnie Twoja naiwność żeby nie powiedzieć głupota.Mam
                  wrażenie,że sprawia Ci przyjemność granie żonie na nosie,inaczej
                  dawno skończyłabyś tę znajomość.
                  • zuza145 Re: c.d historii 19.02.09, 22:24
                    tiaaaaaaaaaaaaaaaaaa- "moim zdaniem psychiczny".
                    ano tu się zgodzę- wyslij gościa do psychoterapeuty.
                    A sobie- jak będzie się chciał wprowadzić- przypomnij o słowach:
                    godność i kontrola.
                    Zeszzzzzzz- a potem zdziwienie- że żona coś tam robi- bo nie ma siły
                    kopa w dupę dać, bo się boi.
                    ale ją rozumiem- bo jeszcze pamiętam.
                    Kochanek niestety nie rozumiem- bo to nienormlana sytuacja jest moim
                    zdaniem- ale ponieważ nigdy w takiej roli nie występowałam- to
                    jestem niedoświadczona i/lub nieobiektywna.

                    Tylko pytanie- czemu dpouszczać do zażyłych kontaktów z takim
                    popaprańcem?
                    Samemu się pod nóż pachać?
                    To jest dopiero- wstawiamy każda co chce.

                    ps witaj Pando- kopę lat- i w takim temacie się spotykamy.
                    pozdrawiam.
                    • panda_zielona Re: c.d historii 19.02.09, 23:54
                      Ja też pozdrawiam Cię Zuzanno smileZ rzadka zagladam,czasu
                      brak ,okopałam się i czekam na wiosnę.
                  • ajmj Re: c.d historii 20.02.09, 15:42
                    Ale przeciez Ty jesteś w takiej samej sytuacji jak jego zona. Ją
                    wali po rogach - ale Ciebie też. Ja napisałabym tak. Dwie głupie
                    baby a pan załozył za ich pozwoleniem haremik.
                • misbaskerwill Re: c.d historii - prowokacja!:) 19.02.09, 22:33
                  Pachnie prowokacją ten ciąg dalszy...
                  Przecież żadna szanująca się kobieta nie zostałaby kochanką kogoś takiego. A już na pewno by się do tego nie przyznała, nawet pod pseudonimem.
                  tongue_out
                  • zuza145 Re: c.d historii - prowokacja!:) 19.02.09, 22:36
                    a ciort wie.
                    Cuda bywają.
                • maza15 Re: c.d historii 19.02.09, 23:16
                  anm-ar napisała:
                  > Żonka się cieszy,ze odzyskała męża ,a on i tak ją dalej wali w
                  rogi.
                  > Jakie te baby sa głupie ..byle by tylko faceta zatrzymać,byle by
                  nie zostały
                  > same,niewązne czy alkoholik cham czy zdradzający od lat upadlają
                  się
                  > sponiewierają.Żałosne....żal mi tej żony.


                  anm-ar - a mi ciebie jest żal
                  żonę potrafię zrozumieć...ciebie nie
                • mariefurie Re: c.d historii 20.02.09, 00:41
                  anm-ar napisała:
                  >
                  > Moim zdaniem psychiczny!
                  >
                  > Żonka się cieszy,ze odzyskała męża ,a on i tak ją dalej wali w rogi. Jakie te baby sa głupie ..byle by tylko faceta zatrzymać,byle by nie zostały same,niewązne czy alkoholik cham czy zdradzający od lat upadlają się sponiewierają.Żałosne....żal mi tej żony.

                  Wiesz, nie zawsze jest tak, ze cierpliwosc zony równa sie upodleniu.
                  Zakładasz, ze po prostu go kocha? Czasami tak bywa. No kurde kochasz kogos bezwarunkowo, jak własne dziecko i wybaczasz latami wszystko...
                  Czy to jest głupota? Cholera, może. Patrząc ze strony moze to tak wyglądac. I nie sądze , ze w tej swojej , jak mówisz" głupocie" kierowały sie wyłącznie tym, ze nie daj boze zostaną same itp.
                  Bo przecież tego "kwaitu" to pełno... cóz to za problem...
                  czy psychiczny? ja wiem? pewnie na swój sposob. Natura bigamisty? człowiek niepewny siebie? poszukujący cały czas trawy zielieńszej? bodźców nowych?
                  A żona wbrew pozorom moze się cieszyc z bardzo prozaicznych powodów.
                  Kiedy widzi, ze mąż, lub były mąż, "wraca na ziemię".
                  Inna sprawa jest, czy aby to często sie zdarza. I czy to jest jej tylko chęc, czy jego też.
                  Kurcze, jakie to wszystko nie jest jednoznaczne...
    • ewa009 Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 20.02.09, 12:48
      Przyznaję, ze poczytałam kilka odpowiedzi. Dla mnie facet nie jest wart ani żony
      ani kochanki bo to nie facet. Nie podjąć decyzji przez 7 lat, szejk arabski czy
      co? Co do kochanki to wstrętna sytuacja chyba, ze jej nie zależy aby tą fajtłapę
      mieć na co dzień, opierać, karmić, może to kobieta ,która woli mieć dochodzącego
      tylko na ew seks. Żony nie oceniam bo ona ma pełne prawo walczyć o męża, hmmm
      ale czy warto o takiego. Bardziej jestem pod wrażeniem autorki postu i jej
      wiedzy tak szczegółowej na te tematy nawet wiedzy o alkowie tych dwóch kobiet.
      Dla mnie autorka jest albo zoną albo kochanką i po sposobie pisania o żonie to
      chyba ta drugą a jesli nie to dziwi mnie takie zainteresowanie, nigdy nie
      zrozumie jak mozna tak włazic w życie innych.
      • sempronia87 Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 17.09.09, 23:38
        A czytaliście Annę Kareninę?
        Może żona jak Karenin stwierdziła, że nie ona zawiniła i nie ona powinna cierpieć... a z zemsty: nie przyłoży palca do szczęścią kochanki i męża co osiągnęliby przez wywalenie nikczemnika za drzwi... Może się zdystansowała do sytuacji, używa małżeństwa, jednocześnie siejąc zamęt wśród kochanków... Jeśli małżeństwo było poprawne, bez rumieńców, oboje nie wiedzieli co to miłość, to jej to nie boli tylko gniewa... a zemsta bywa słodka wink
        • cleer13 Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 18.09.09, 09:04
          A czytałyście w ostarnich "Wysokich Obcasach" artykuł "Walizki za
          dzrzwi", w ktorym pani pod koniec dochodzi do wniosku,że najwyższą
          formą porozumienia, wspolnoty , jedności i empatii w malżeństwie
          jest tolerancja partnerów co do ich kontaktów z innymi
          przedstawicielami płci przeciwnej. Coś w stylu kocham cie, chcę
          żebys był szczęsliwy, a jak szczęście daje ci bzykanie innych, to
          nic nie szkodzi. Bylebyś był szczery i nie ukrywał tego przede mną,
          bo ja jestem częścią ciebie i jestem najważniejsza.
          Dla mnie jakaś totalna niedorzecznośc, nie do wyobrażenia i nie do
          zniesienia. Ale może ja jakaś dziwna jestem. Wiele naszych babć tak
          żyło, bo były materialnie do tego zmuszone, ale może dziś też wiele
          kobiet taką teorię i sposob na na pogodzenie się ze zdradami
          przyjmuje. I moze tak potrafią być szczęsliwe. Świadomośc ,że jest
          najwazniejsza- kochanek było wiele, a ona ciagle ta sama. Może tak
          myśli ta żona.
          • dorata351 Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 18.09.09, 09:14
            Ciekawe na jak długo jej takiego myślenia wystarczy. Ja jakos z
            natury nie umiem się dzielic facetem. Chyba dziwna jestem? I jakas
            nietolerancyjna?
            • allaas2 Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 18.09.09, 11:32
              Na mój rozum to obie te kobiety bedą albo już są przegrane-naiwene
              /bo ta historia miała miejsce jakiś czas temu/.Kolejności nie umiem
              przewidzieć, ale ta która odpadŁa lub sama odeszła pierwsza po czasie
              stwierdzi, że siebie ocaliła.
              Na moje myślenie to autorka jest kochanką i żałuje bardzo , że
              dzisiaj już nic nie napisze bo jej wstyd.
    • aiwlysji Re: wybaczylibyście taką zdradę/co o tym sądzić? 18.09.09, 11:58
      powiem przewrotnie: ja bym z takim facetem nigdy nie bylawink

      poznalam kiedys historie kochanki i zony, on zdradzal zone kolo 9 lat, zona pewnie czula, ze jest ktos na boku ale pewnosci nie miala. on kochal kochanke i czekal na jej sygnal, ze jest gotowa na zwiazek. doczekal sie,dostal sygnal, rozwiodl sie i.....po wszystkim kochanka go opuscila dla innego..hahaha( jakos mi go w ogole nie jest zal)
      zycie pisze bardzo rozne scenariusze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka