Dodaj do ulubionych

ognisko domowe

09.07.08, 20:22
Nie chcialabym smucic ,ale jakos tak mnie naszlo.Jak radzicie
sobie ,ze strata wlasnie tego czegos co nazywa sie cieplem domowego
ogniska .Jestem teraz czesto w domu sama ,a ten dom ,to juz nie
dom .Co z tego ze wychadze ,ze mam znajomych ,nagle dzisiaj
zrozUumialam ,ze brakuje mi mojego domu,ktory byl i jest bardzo
wazny dla mnie dZISIAJ,na Slasku deszcz ,zimno ,w takich chwilach
lubialam ,cos slodkiego ,telewizorek ,rodzina sie krzatala .A teraz
nie mam domu ,Dom to ludzie ,Jestesmy obecnie same z corka ,ona
czesto wychodzi,Nie mam dla kogo piec ciasta ,dla siebie nie ,bo
jestem na diecie.Pusty dom,Deszcz za oknem a ja mam pusty dom.Jutro
tez bedzie pusty,Czym wypelnic ta pustke ?? soba ?? jak mozna pustke
rodziny wypelnic soba??
Obserwuj wątek
    • sylwiamich Re: ognisko domowe 09.07.08, 20:28
      Daj to ciepło które masz w sobie innym...
      • sbelatka Re: ognisko domowe 09.07.08, 20:34
        podobno soba mozna wypełnic wszystko...

        ale troche Cie póki co nie rozumiem bo ja z ulgą witam chwile
        samotności w domu.. mlode glośne jak mlode sroki smile

        • bozenadwa Re: ognisko domowe 09.07.08, 21:01
          A ja Cie rozumiem shelatko ,bo ja mialam trojke co poltora roku ,w
          tym sredni z ADHD .dziadkowie daleko ,Wiec nie wiedzialam co to
          spokoj i cisza i marzylam i nim tak jak Ty .Korzystaj i oddychaj
          nimi ,bo to sie tak szybko konczy ,Naprawde ,jeszcze wczoraj szlam
          ze starszym synem do szkoly z wielka TYTA ,To taki ROG
          OBWITOSCI,taka slaska tradycja ,Dzieci ,ktore ida do pierwszej klasy
          niosa ze soba ten rog ,wypelniony slodyczami.
    • zielona_ropucha Re: ognisko domowe 09.07.08, 23:53
      Nie radzę sobie z tym,ale sie staram...bo robię to samo co
      wcześniej,na siłę,może tak się przyzwyczaję,że przestanę zauważać
      różnicę?
      Dla siebie też nie upiekę ciasta,bo mi się nie chce,ale wielką miske
      fasoli szparagowej i pyszne szaszłyczki to juz taksmile
      Bożenko,tak to juz jest,że świat wiekszości kobiet opiera się na
      rodzinie,ale pomyśl,tak naprawdę to Ty jestes dla siebie
      najbliższa,przesyłam wirtualnie trochę ciepła z domowego
      pogorzeliska,ja się ogrzewam,powoli,Ty też dasz radę,choc wiemy
      wszyscy,że takie to teraz będzie...same wzloty i upadki.
      • wmiedzyczasie Re: ognisko domowe 10.07.08, 07:56
        Tak, to jest bardzo trudne.
        Ale z czasem można się przyzwyczaićsmile))))
        Wychodziło mi całkiem dobrze do ubiegłego czwartku,czułam się
        zmęczona rokiem szkolnym i samotnym macierzyństwem,brakowało mi
        swobodnych wyjsć z domu.A teraz u mnie całkiem pusto i cicho- Młode
        sie wakacjuje, mi odeszła ochota na włóczenie się. Nie ma na kogo
        powrzeszczeć wieczorami;P

        Poza tym straciłam motywację do gotowania i pieczenia. Zresztą i tak
        nie mam sprzętówsad
        Czasem poproszona przez mamę albo siostrę upiekę sernik to,
        szczerze, jest beznadziejnie klapnięty.Tak jakby zabrakło jakiegoś
        składnika.
        Sama z siebie żartuję,że teraz to ze mnie beznadziejna
        gospodyni.Nikt mnie nie będzie chciałtongue_out
    • przed.brama Re: ognisko domowe 10.07.08, 08:01
      bozenadwa napisała:

      > Jak radzicie
      > sobie ,ze strata wlasnie tego czegos co nazywa sie cieplem
      domowego
      > ogniska .
      Czy Ty aby nie idealizujesz? Dom z przemocowcem to lodówka
      pozbawiona światła.

      • przed.brama Re: ognisko domowe 10.07.08, 08:23
        Problemy, o których niejednokrotnie pisałaś, nie wyrastają w cieple.
        Tęsknisz do tego, jak być powinno, nie do rzeczywistego, minionego
        czasu.
        • jagoda4444 Re: ognisko domowe 10.07.08, 09:29
          Nigdy sama ze sobą się nie nudzę i nie czuje się samotna, ale może
          to przez to, że przez 20 lat małżeństwa czułam się samotna i zawsze
          tak jabym na coś czekała, liczyła na jakąś zmianę. Teraz na nic nie
          czekam, jest uroczo jak dzieciaki wyjeżdżają a ja sama zamykam się w
          domciu i jest cisza i błogi spokój.
        • sylwiamich Re: ognisko domowe 10.07.08, 10:33
          A kompensacja? Kiedyś słysząc zdanie, że żadna szczęśliwa kobieta
          nie kocha tak mocno swoich dzieci, trzęsłam się z wku...wienia.Po
          latach muszę przyznać rację.
          • a.niech.to Re: ognisko domowe 10.07.08, 10:52
            Samotne matki są/bywają nadopiekuńcze.smile
            • przed.brama Re: ognisko domowe 10.07.08, 10:54
              Traktują synów jak partnerów życiowych i nie pozwalają im odejść, a
              synowa to wróg, co wynika z założenia.
            • sylwiamich Re: ognisko domowe 10.07.08, 10:56
              Samotne matki zbytnio skupiają się na swoich dzieciach.I czasami
              przybiera to kuriozalne objawy....nie tylko nadopiekuńczość.Czasami
              gnębią swoje dzieci.Czasami wmawiają im problemy, żeby mieć
              wytłumaczenie.Czasami chcą żeby dziecko się opiekowało nimi.
              • ronja.r Re: ognisko domowe 10.07.08, 21:29
                Jizus jakie przesady o samotnych matkach. Takie o ktorych piszecie to raczej
                kury domowe i nie wazne czy sa samotne czy nie.
                • sylwiamich Re: ognisko domowe 10.07.08, 22:29
                  ronja.r napisała:

                  > Jizus jakie przesady o samotnych matkach. Takie o ktorych piszecie
                  to raczej
                  > kury domowe i nie wazne czy sa samotne czy nie.


                  Na tym polega bycie feministką...mogę być kurą domową jak chcę.
                  • zuza145 kury domowe 10.07.08, 22:33
                    są różne.
                    Taka kura o której napisałaś Sylwio to KURA!!!!- świadoma możliwości.

                    Tamta kura- to zahukana kobieta.
                    Tak ja to widzę.
                    Taka KURA też jestem czasami.
                    • sylwiamich Re: kury domowe 10.07.08, 22:41
                      Wkurza mnie pogardliwe używanie zwrotów "kura domowa" i "matka
                      polka".I to zaprzeczanie przez kobiety...ja nią nie jestem!!!Ja
                      jestem.Lubię swój dom i jego rozhukaną ciszę.Jestem matką-polką
                      znaną w środowisku, z przekąsem.Mam to w nosie.Mam swoje dzieci
                      tylko na kilkanaście lat...
                      • zuza145 Re: kury domowe 10.07.08, 22:47
                        czemu z przekąsem?
                        Ja też jestem Matka Polka- ale inaczej to rozumiem- jak tę KURĘ.
                        I żadnego problemu nie widzę.
                        A że komuś się coś zdaje?
                        A co mnie to obchodzi?
                        Całego świata nie naprawię bo to mało ralne jest.
                        Ludzie stereotypowo myślą.
                        Na jednostkach się skupiam czasami- nie na tłumie.
                        I widzę z coraz to większą siłą jedno- jak się widzę- tak mnie
                        postrzegają.
                        Jak ktoś się traktuje jako ofiarę- to tak ją odbierają.
                        To czemu cię wkurza? Ze ktoś nie potrafi wyjśc poza ramuy stereotypu?
                        Nie każdy potrafi- i trzeba to czasami zaakcaptować- tym bardziej
                        jak się samemu wie i widzi.
                        • zuza145 Re: kury domowe 10.07.08, 22:50
                          to tak jak z przyjaźnią- ten sam mechanizm akceptacji.
                          Masz przyjaciela, on robi głupoty- ty to wiesz, starasz się mu
                          wytłumaczyć ale on dalej robi te same głupoty- to co?
                          "odprzyjaźniasz się" ano chyba nie.
                          Nie mówię że robi krzywdę nam- tylko generalnie jakieś tam błędne
                          posunięcia wykonuje.
                          Hm- ja się przyjaźnię dalej. Daję prawo przyjacielowi do jego głupot.
                          • sylwiamich Re: kury domowe 10.07.08, 22:58
                            zuza145 napisała:
                            > Hm- ja się przyjaźnię dalej. Daję prawo przyjacielowi do jego
                            głupot.


                            Fajne tosmile)Z tym że nie do końca.Przyjaciół wybieram
                            starannie.Błędy...oki, Głupoty na dłuższą metę nie trawię...takie
                            defekt jelitsmile)
                        • sylwiamich Re: kury domowe 10.07.08, 22:56
                          zuza145 napisała:
                          > To czemu cię wkurza? Ze ktoś nie potrafi wyjśc poza ramuy
                          stereotypu?
                          > Nie każdy potrafi- i trzeba to czasami zaakcaptować- tym bardziej
                          > jak się samemu wie i widzi.

                          Widać jestem na niższym poziomie akceptowania.Najłatwiej mi
                          akceptować swoje, niezmiennewink)Może być?
                          • zuza145 Re: kury domowe 10.07.08, 23:16
                            he he he- a juści że może być , twój cyrk- twoje małpy.
                            Zgodnie z moją opinią- całego świata nie zmienię.

                            Odnośnie wyboru przyjaciół- hm- jak odwali głupoty po 20 latach
                            przyjaźni- to co- mam kopnąć w d.. tylko dlatego że robię inaczej w
                            takich sytuacjach?
                            Ano nie kopię- ale wie przyjaciel co sądzę w danym temacie.

                            Ludzia jako przyjaciela traktuję- zachowanie konkretne jest
                            negatywnie ocenione i ludź to wie.
                            Gra muzyka Sylwio, gra muzyka- mam masę przyjaciół i wiem że mi
                            ufają.
                            Mam farta. To dobrzy przyjaciele- jak przyszła pora- się okazało.
                            • sylwiamich Re: kury domowe 10.07.08, 23:21
                              Ale ja zuza nie zkładam że Ty jesteś bez przyjaciół.Głupota po 20
                              latach to błąd.Powtarzana, pernamentna głupota to zmiana
                              charakteru.Stosować te same zasady jak w przypadku osób
                              uzależnionych.Ja nie mam masy przyjaciół...mam trochę znajomych i
                              jeszcze mniej przyjaciół.
                              • zuza145 Re: kury domowe 10.07.08, 23:27
                                hm- coś w tym jest- ale skoro to takie coś- to i tak nie zostawiam.
                                Ale takich pokręconych to mam jedną koleżankę.Jeden błą- i się
                                ciągnie za nią- nie zostawię jej.

                                Taaak- mam masę przyjaciół.Po numerze w rodzine wyszło- ale przy
                                okazji- nie jako podział- część dla mnie część dla męża.
                                Znajomych też dużo- ale rozgraniczam- znajomy/przyjaciel więc nie
                                mylę.
                                Ja zawsze dbałam o przyjażń jakoś tak odruchowo- nawet nie zdajac
                                sobie sprawy.
                                Teraz to widzę- bo nagle się okazało jak dużo ich jest.
                                E- idę spać- nie umiem tego dzisiaj wyjaśnić.
                                Jedno wiem- smutno czytać że po rozstaniach dziewczyny tracą
                                przyjaciół- to znaczy pseudo przyjaciół chyba- bo następuje
                                opowiedzenie się po jednej ze stron konfliku.
                                Znam to tylko z czytania- nigdy nie doświadczyła i wszyscy nasi są
                                nadal nasi- tylko mąz zwiał- nie wiem czemu - bo nie jest tem,atem
                                rozmów- zaraz to okazałam- i nie mam problemu.
                                No nie- teraz to już pomieszałam pięćziesiąt tysięcy tematów he he
                                he.
                                To przez tę szczękę.
                                • sylwiamich Re: kury domowe 10.07.08, 23:32
                                  zuza145 napisała:
                                  > Jedno wiem- smutno czytać że po rozstaniach dziewczyny tracą
                                  > przyjaciół- to znaczy pseudo przyjaciół chyba- bo następuje
                                  > opowiedzenie się po jednej ze stron konfliku.


                                  Jak sprzątać, to do czystasmile)))
      • bozenadwa Re: ognisko domowe 10.07.08, 17:19
        przed.brama napisała:

        > bozenadwa napisała:
        >
        > > Jak radzicie
        > > sobie ,ze strata wlasnie tego czegos co nazywa sie cieplem
        > domowego
        > > ogniska .
        > Czy Ty aby nie idealizujesz? Dom z przemocowcem to lodówka
        > pozbawiona światła.
        >
        Masz racje przed brama.U mnie to w przewazajacej czesci tesknota ,za
        domem mojego dziecinstwa ,spedzonego u moich dziadkow,Moj m, tez ich
        uwielbial ,i czesto do nich jezdzilismy, potem nawet z naszymi
        dziesmi.Razem z m, probowalismy stworzyc podobny dom,Nawet jakis
        czas nam sie udawalo ,i wlasnie tego domu mi brakuje.
        • przed.brama Re: ognisko domowe 10.07.08, 17:27
          bozenadwa napisała:

          > dziesmi.Razem z m, probowalismy stworzyc podobny dom,Nawet jakis
          > czas nam sie udawalo ,i wlasnie tego domu mi brakuje.
          A to masz co wspominać i czego żałować. Należy zaakceptować BRAK na
          czymkolwiek by on nie polegał.
          • bozenadwa Re: ognisko domowe 10.07.08, 17:36
            przed.brama napisała:

            > bozenadwa napisała:
            >
            > > dziesmi.Razem z m, probowalismy stworzyc podobny dom,Nawet jakis
            > > czas nam sie udawalo ,i wlasnie tego domu mi brakuje.
            > A to masz co wspominać i czego żałować. Należy zaakceptować BRAK
            na
            > czymkolwiek by on nie polegał.
            Ale ja juz nie chce zalowac ,bo mam dosc zalu i cierpienia ,Musze
            zaakceptowac ten wlasnie BRAK. Wspomnienia mi tylko utrudniaja
            akceptacje.
    • mayflower_1 Re: ognisko domowe 10.07.08, 10:43
      A jak ja się tak zastanowię, to tak naprawdę nie miałam tego
      ciepełka domowego sad. Teraz jak sobie mieszkam sama, to jest o tyle
      dobrze, że nikt mi się nie pałęta w tej ciasnocie, nie muszę robić
      tego, czego mi się w danej chwili nie chce, mogę się położyć i
      pogapić się w telewizor i nikt mi nie powie "weź się do roboty!", w
      chwili, kiedy padam na twarz, albo źle się czuję. To jest ten plus.
      Minusy to ja widzę za jakiś czas, bo tak naprawdę zostałam sama -
      znajomych mieliśmy wspólnych, a teraz się w większości odsunęli,
      rodzina kilkaset kilometrów dalej, bo na miejscu była tylko
      jego,brak dzieci, którego nie uda mi się już nadrobić sad. Na razie
      przez rok jakoś się już nauczyłam być sama z psem, chociaż mam
      poczucie bezużyteczności dla innych, ale powolutku uczę się żyć dla
      siebie. I tak sobie myślę, że wyjadę z tego szarego miasta gdzieć do
      jakiej osady nad morzem, gdzie jest cisza, spokój i ... lepsze
      powietrze, bo zaczynam się tu dusić. I zrobię sobie takie
      mieszkanko, jakie chcę, moje, dla mnie, od nowa, od początku...
      Marzenia, marzenia....może się zrealizują, mam taką nadzieję smile.
      Bożenko, nie jest złe tak bardzo takie życie, chociaż trudno się
      przyzwyczaić (ja np. po raz pierwszy w życiu mieszkam sama, zawsze z
      kimś). Zrób coś dla tego swojego domku, żeby stał się Twój, to co
      lubisz, co chciałaś, żeby "zapachniało" Tobą. A jak pada deszcz, to
      tak juz jest, że nas "nachodzi". Jutro ma być baaardzo słoneczniesmile.
      • mary171 Re: ognisko domowe 10.07.08, 10:57
        Ja też od jakiegoś czasu bycia w małżeńsitwie byłam sama i na
        dodatek walczyłam aby wskrzesić trupa, czyli mój związek... A
        ognisko domowe wypełniam sobą, swoimi pasjami i synkiem. Bo teraz
        dom to on i ja. I jest spokój, nie ma kłótni, awantur...Jest jak
        powinno być.
        A że czasem brakuje wieczorem kogoś z kim mogłabym pogadać...moze
        kiedyś sie pojawi....
      • przed.brama Re: ognisko domowe 10.07.08, 11:03
        mayflower_1 napisała:

        > Zrób coś dla tego swojego domku, żeby stał się Twój, to co
        > lubisz, co chciałaś, żeby "zapachniało" Tobą. A
        Powiesiłam sobie w centralnym miejscu mojego akademika mroczną gębę
        faceta na krótko po wypadku. Dorzuciłam mu parę sznurków koralików.
        A niech mu je wiatr zaplącze we włosy.
      • bozenadwa Re: ognisko domowe 10.07.08, 17:33
        mayflower_1 napisała:

        > > kimś). Zrób coś dla tego swojego domku, żeby stał się Twój, to
        co
        > lubisz, co chciałaś, żeby "zapachniało" Tobą. A jak pada deszcz,
        to
        > tak juz jest, że nas "nachodzi". Jutro ma być baaardzo
        słoneczniesmile.
        dzieki ,wlasnie to ,to wlasnie bede robic .Do tej pory robilam tak
        aby najpierw pachnialo mojej rodzinie ,ja na koncu.Dziekuje
        dziewczyny,.Dzisiaj rano w drodze do pracy ))))))) !!!! wreszcie
        zrozumialam to ,co niby wiedzialam ,ze wszystko da sie wypelnic
        soba,A w zasadzie miloscia ,ktora kazdy z nas w SOBIE posiada,Trzeba
        tylko poprostu SOBIE wlasnie ,na to pozwolic .Dotarlo do mnie ,ze
        moja corcia ,jeszcze jest w domu ,.ze moj syn ,narazie wyjechal i
        wroci,.I znowu zacznie mnie terroryzowac obiadami itp.A ja glupia
        zamiast sie cieszyc ,ze mam teraz wlasnie dla siebie czas ,to sie
        zamartwiam ,ze nie mam komu gotowac ,prac itp, CIezka
        choroba,Dobrze ,ze to zobaczylam,bo teraz wiem, jakie lekarstwo mam
        wziasc.
        • bozenadwa Re: ognisko domowe 10.07.08, 17:48
          Wiecie co mi teraz przyszlo ,ze to nie jest strata ,to co sie
          dzieje ,bo ja poprostu teraz mam takie mozliwosci ,nikt mi nie
          przeszkadza.Wypelnie ten dom swoim zapachem ,takim moim ,bo przeciez
          jest to moj dom,i potem jak ktokolwiek wroci ,to nie bedzie mogl
          mi ,tego zapachu zabrac ,bo ja dobrze sie,czuje wlasnie w takim
          zapachu a nie innym .No tak ,teraz to sie jeszcze moze odezwac
          Leptis.Ale ,mimo jego wpadek ,to jakos sie rozumielismy .No zeby nie
          bylo ,nie zawsze ,nie zawsze.Dziekuje WAm ze jestescie ,co dwie
          glowy to niejedna,I jak mamy prblem to wspolnymi silami jakos go
          rozwiazemy,Pozdrawiam Bozena.
    • przed.brama Re: ognisko domowe 10.07.08, 17:30
      bozenadwa napisała:

      > Czym wypelnic ta pustke ?? soba ?? jak mozna pustke
      > rodziny wypelnic soba??
      Mam nadzieję, że Twoja i moja nowa tożsamość sobie poradzi.smile
      Znam osoby, które już sobie poradziły, a więc jest to wykonalne.
      Może za wcześnie na tak trudne zadanie?
      • zuza145 wykonalne 10.07.08, 17:54
        i niezbyt trudne jak się już zacznie.
        Najtrudniej zacząć.
        Potem z górki- siłą rozpędu- bo życie czeka i woła- łap mnie.
        No mówię wam.

        ps jako wyrodna właśnie celebruję że dzieciarki wywaliłam w domu he.
        Dom to ja- wszędzie mogę go stworzyć- przeszło mi podejście że dom
        to konkretny adres.
        Jakoś tak rok temu doszłam do takowego wniosku- i trzyma mnie on do
        dzisiaj.
        chyba nabieram wprawy do bycia w domu samotnie?
        I dobrze. Jestem bo i wcześniej byłam przeciwieństwem nadopiekuńczej-
        pomimo bycia samodzielną matka tego zwyczaju nic nie ruszyło.
        Odnośnie pustki- fakt jej powstania przynajmniej dla mnie łączy się
        z brakiem umiejętności rozwoju emocjonalnego w znaczeniu- braku
        dopuszczenia do siebie myśli że odejście dzici z domu to jest
        naturalna kolej zycia.
        Ja to wiedziałam zawsze- odczuwałam bez specjalnego zastanawiania
        się nad tym- więc nadal jakoś nie widzę problemu.
        Trening swojego podejścia w wqersji mini mam jak prezychodzi do
        decydowania- czy wyjazd z rodzinką- czy z koleżanką?
        I robi mi to nic- jak decyzja jest - że z koleżanką.
        • zuza145 Re: wykonalne 10.07.08, 18:03
          zapomniałam o jednym napisać- pozornie bez związku- cały ten "numer"
          jaki mi się przytrafił- paradoksalnie przypomniał mi że potrafię
          sama- samodzielnie.
          Bo chyba uśpiłam swoje odczucia w jakiejś tam części- nie oznacza że
          się leniłam- tylko czułam wsparcie poprzez fak że jest mąż-
          emocjonalne.
          A teraz mi się przypomniało jedno- zawsze umiałam, więc umiem nadal.
          Samotnośc to stan umysłu i bywają jak można nawet tutaj poczytać
          osoby które będąc w stadle małżeńskim lub w związku wolnym też czuły
          się samotne.
          Więc teoria- samotna kobieta - bo bez męża pada. To tkwi w człowieku
          niezależnie z kim się jest na codzień.
    • mayflower_1 Re: ognisko domowe 10.07.08, 18:22
      A wiecie, co ja ostatnio zrobiłam, czego nigdy nie zrobiłabym mając
      m obok? Zrobiłam sobie domowe spa. I to do tego stopnia, że
      nałożyłam sobie błoto z alg na całe ciało i szczelnie opakowałam się
      folią spożywczą. Przy m to byłoby niemożliwe, a przynajmniej moje
      ciało dostało trochę przyjemności wink
      • zuza145 błoto 10.07.08, 18:25
        a jakie to błoto ?
        • mayflower_1 Re: błoto 10.07.08, 18:38
          A błoto powstałe ze zmieszania zmikronizowanych alg z woda smile
          • zuza145 Re: błoto 10.07.08, 18:40
            • zuza145 Re: błoto 10.07.08, 18:40
              a te algi to jakie?
              • mayflower_1 Re: błoto 10.07.08, 18:42
                thalgo, na allegro kupiłam
                • zuza145 Re: błoto 10.07.08, 19:21
                  niom- pomyszkuję he he he- może "tyż"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka