dzul1
11.07.08, 19:36
Pewnie byl juz taki watek na forum, ale jako nowa ciekawi mnie co
sadzicie o powrotach po zdradzie, czyli wchodzeniu po raz drugi do
tej samej rzeki. Mam przyjaciolke /35 lat/, ktorej maz /38/ zostawil
ja i coreczke dla kochanki, singiel /22 lata/. Pomieszkal z nia rok,
a nastepnie wrocil skruszony na lono rodziny, dokonujac swoistej
spowiedzi w stylu Jacka Soplicy. Beznadziejni ci faceci, od razu
dodam niektorzy, co by sie nasi forumowi panowie nie obrazili.
Moja przyjaciolka podjela decyzje o przyjeciu go z powrotem. Jest
osoba bardzo spokojna, cierpliwa, pogodzona ze swoim losem. I tak
sobie mysle, przetrwaja, nie przetrwaja? Ich malzenstwo trwa w tej
chwili 12 lat. Nie mieli rozwodu. Znacie kogos komu sie udalo?