Dodaj do ulubionych

miłość a zero pociągu,da się???

20.09.08, 09:32
Jeżeli ktoś tkwił w pewnym układzie przez jakis czas ale za wszelka
cene próbuje uratować swoje małżeństwo,a przy tym nie potrafi się na
nowo otworzyć emocjonalnie,seksualnie na swojego partnera to czy
jest jeszcze jakaś szansa?starania z jednej strony bardzo dużo i to
jeszcze z tej pokrzywdzonej a druga stronA NIE umie na nowo tego w
sobie wskrzesić czy jest sens...czy można poprostu zyć z drugą osobą
bez seksu,czułośći?i to 2 lata po ślubie...to przykre.Czy są tu
przykłady takich ludzi którzy mieli taką stagnację i po jakimś
czasie nastąpił cudowny powrót...czy to złudzenie i naiwność?
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: miłość a zero pociągu,da się??? 20.09.08, 11:32
      mozna, jasne... tylko czy warto?

      Mysleliscie nad jakas terapia malzenska? Moze udaloby sie wtedy porozmawiac na tematy ktorych w 4 oczy nie potraficie/nie odwazacie sie poruszac. Reanimacja zwiazku ma sent TYLKO wtedy kiedy staraja sie obie strony, a nie tylko ta pokrzywdzona.
      Rozumiem ze jedna strona byla w zwiazku pozamalzenskim, a teraz
      zamiast ratowac to co slubne,pozwala sie adorowac stronie pokrzydzonej,nic z siebie nie dajac, za to strzelajac znow oczami na boki i twierdzac, ze nie moze w sobie obudzic namietnosci itd....stara spiewka, znamy ja na pamiec.
    • kaja-p Re: miłość a zero pociągu,da się??? 20.09.08, 12:08
      nie wiem czy to złudzenie, czy może naiwność...ja tkwiłam z moim
      mężem w takim zawieszeniu ponad rok, on mnie zdradził, przestał
      kochać, praktycznie się nie odzywał, nie sypialiśmy razem, ale
      ciągle mieszkaliśmy, to było dla mnie straszne, czułam się
      niepotrzebna, moje poczucie wartości w tym czasie spadło do zera,
      nie wytrzymałam tego i kazałam sie mu wyprowadzić...zrobił to o co
      Go prosiłam, teraz mieszkam już rok sama z synkiem, nie jest łatwo,
      nie potrafię sie pozbyć do końca uczuć do jeszcze cały czas męża,
      ale widzę, że jest lepiej niz wtedy kiedy razem
      mieszkaliśmy...chciałabym żeby jakoś moje zycie sie poukładało, ale
      czy się uda znowu być szczęśliwą i radosną, zobaczę może za jakiś
      czas, chcociaz na razie w to jakoś nie wierzę...
    • sbelatka Re: miłość a zero pociągu,da się??? 20.09.08, 12:25
      2 lata po slubie... nie wiem czy to ma sens... i szanse..

      ale mogę sie mylić..
      • jarkoni Re: miłość a zero pociągu,da się??? 23.09.08, 19:07
        Ciekawe dlaczego taki wątek został pominięty?
        NIE DA SIę..
        Miłość, czułość, bliskość, pieszczoty i seks to jedno, i to bardzo ważne..
        Przeżyłem to i mówię z własnego doświadczenia. Żona,małżonek (dziwna nazwa)
        która/y nie potrzebuje czułości, rozmów, wspólnoty, komplementów, pieszczot,
        seksu - to już wypalenie i początek końca. Może to trwać rok albo latami, zależy
        tylko od tego, na ile cierpliwa i wierząca w powrót do dobrego jest druga strona.
        Odpowiedź brzmi: NIE DA SIę..
        • sbelatka Re: miłość a zero pociągu,da się??? 23.09.08, 20:02
          jarkoni...tak w ogóle to się da... tylko po co...

          ale da sie, da się...
          wszak ludzie różne są i potzreby też mają rózne. lęki i bariery...
          układów ludzkich wiele i to różnorodnych..
          więc da sie.. tylko po co.. bez czułości i milości...

          ale jesli ktos wie PO CO? to może sie udac...
          • anula36 Re: miłość a zero pociągu,da się??? 27.09.08, 18:08
            dokladnie tak,musi byc jakis cel tej meczarni,zeby ja jakos zniesc.
            A temat pominiety bo moze dla wielu zbyt bolesny?
          • jarkoni Re: miłość a zero pociągu,da się??? 29.09.08, 19:02
            Sbelatko, czyżby? Da się niby męczyć i do końca.
            Po co? Dla dzieci? Dla wizerunku szczęśliwej rodziny?
    • yoma Re: miłość a zero pociągu,da się??? 29.09.08, 21:01
      Nie da się. Wiem, bo przerabiałam.

      Im prędzej strona, która nie umie się otworzyć, sobie pójdzie, tym lepiej dla
      obojga.
    • cosmopszczolka Re: miłość a zero pociągu,da się??? 30.09.08, 08:36
      Tą stagnację i zamknięcie się na siebie coś wywołało, np. jakiś
      czynnik psychologiczny, wydarzenie w życiu rodzinnym. Sam cudowny
      powrót nie nastąpi, nie licz na to. U nas dogłębna rozmowa nastąpiła
      stanowczo za późno,o co mam ogromny żal do EX do tej pory.
      Zycie "samą" miłością jest bardziej podobne do kobiet i my możemy
      tkwić bardzo długo w takim układzie,bez fizyczności nasi partnerzy
      chyba jednak raczej nie. Czasem dopiero zdrada "otwiera" nam oczy na
      pewne sprawy, a życie "po" to juz inna długa bajka, która kończy się
      różnie. To trudne, ale nie możesz czekać z załozonymi rękami i się
      łudzić. Musisz znaleźć klucz, który spowodował blokadę.
      • sauber1 Re: miłość a zero pociągu,da się??? 30.09.08, 09:04
        Raczej wszystkie nieporozumienia w układach damsko męskich maja podłoże
        seksualne i tam należy szukać przyczyny, albo radykalnych zmian, najlepiej
        partnera, choć może i są wyjątki od zasady? Ale też ile można żyć złudzeniami???
      • triss_merigold6 No halooo 30.09.08, 12:53
        Nienawidzę stereotypu, że kobiety potrafią tkwić długo w układzie
        bez fizyczności. Nie potrafię i nie chcę, uprzedzałam że zdradzę,
        zdradziłam, odeszłam, żyję z kochankiem. Bez wyrzutów sumienia.
        • eszir Re: No halooo 30.09.08, 13:22
          Dokladnie Triss... ja tez nie wytrzymalam. A czekalam i ludzilam sie
          przez ponad rok, takze niby jakis czas mozna. Ale jestem kobieta, a
          kobieta potrzebuje pieszczot i seksu!
          tylko u mnie najpierw byla decyzja o rozstaniu a potem nowy partner,
          ale to juz kwestia drugorzedna.

          Nie dowiedzialam sie i pewnie sie nie dowiem, co spowodowalo u
          mojego exa taki calkowity spadek potrzeb lozkowych. I szczcerze
          mowiac, teraz mnie to juz malo interesuje. A Ty wiesz - dlaczego?
          • triss_merigold6 Re: No halooo 30.09.08, 13:44
            Wiem o tyle o ile z niego wyszarpałam jakieś informacje - ciąża
            działała aseksualnie, przelał uczucia na dziecko, odechciało mu się,
            zmęczenie. Dodam od siebie - komputer, prozaiczne wielogodzinne
            zabawy netem i grami + siedzący tryb życia.
            Ja, pardon, chcicę miałam od pierwszego dnia po porodzie i libido mi
            nie spadło, bardzo dobrą figurę odzyskałam szybko. dziecko noce
            przesypiało. Żadnych przeciwwskazań nie było.
            • jarkoni Re: No halooo 30.09.08, 17:37
              triss_merigold6 napisała:

              > Wiem o tyle o ile z niego wyszarpałam jakieś informacje - ciąża
              > działała aseksualnie, przelał uczucia na dziecko, odechciało mu się,
              > zmęczenie. Dodam od siebie - komputer, prozaiczne wielogodzinne
              > zabawy netem i grami + siedzący tryb życia.
              > Ja, pardon, chcicę miałam od pierwszego dnia po porodzie i libido mi
              > nie spadło, bardzo dobrą figurę odzyskałam szybko. dziecko noce
              > przesypiało. Żadnych przeciwwskazań nie było.

              No to ja już nic nie rozumiem.
              U mnie było dokładnie odwrotnie. Rozumiem jakby odsunięcie od łoża, sam parę
              miesięcy spałem w tzw. salonie na kanapie, rozumiałem to..
              Ale potem ro, drugi, trzeci, czwarty.. Zrobiło się status qwo, mimo, że Ania już
              spała w swoim łóżeczku i w swoim pokoju.
              Jedyna udana próba była na kempingu nad morzem po wieelkiej imprezie.I jeszcze
              wyglądało na to, że nazajutrz ma kaca(tego moralnego), że z własnym mężem
              zrobiła "TO".
              Pozostawię bez komentarza, myślałem, że taki problem tylko mężczyzn dotyczy. Nie
              powiem, że się cieszę, że kobiet też, ale jakoś lżej mi na duchu..
              • jarkoni Re: No halooo 30.09.08, 17:40
                "Ale potem ro, drugi, trzeci, czwarty.."
                Oczywiście ROK
                • eszir Re: No halooo 30.09.08, 18:27
                  jarkoni napisał:

                  > "Ale potem ro, drugi, trzeci, czwarty.."
                  > Oczywiście ROK

                  Boszsze a ja myslalam, ze dlugo sie to u mnie ciaglo...

                  Tylko my nie mielismy dzieci. Ja chcialam, on jak sie okazalo "nie
                  zamierza", no ale ja nie o tym...

                  Tez mi sie wydawalo zawsze, ze jestem wyjatkiem, bo to przeciez
                  zawsze facet chce a kobiete glowa boli... dlatego dluugo ukrywalam
                  to co sie miedzy nami dzieje, a raczej sie nie dzieje.

                  I tak mi sie przypomnialo, jak juz swiezo po rozstaniu kumpela mi
                  wyjechala z tekstem - a wiesz, moze on po prostu nie moze przez alko
                  (ex ma problemy z piciem, ee przepraszam, to ja mialam problem, ze
                  on pije, ech). No ale nie dosc, ze teraz to juz za pozno, to
                  pomyslalam, ze chyba by sie opamietal, gdyby mial az takie problemy
                  natury technicznej? ja nie zauwazylam, no ale jak,,,
                  • jarkoni Re: No halooo 02.10.08, 19:24
                    To się absolutnie wiąże z wątkiem:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=85399364
                    Czyli po prostu "niespanie ze swoją kobietą"
                    Może tak i można..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka