Dodaj do ulubionych

długie i nudne

25.09.08, 23:36
witam, sama nie wiem po co piszę na forum, nie wiem czy ktoś odpisze
czy nie, może dlatego, że w tym cięzkim temacie jakim jest rozwód
jestem sama, kompletnie sama, bo dwójka małych dzieci jakie są ze
mną nie przytulą i nie powiedzą że robię dobrze, choć na ten moment
jeszcze tak myślę. Wyprowadziłam się od męża 3 miesiące temu z
dwójką małych dzieci i jakby ktoś na to spojrzał z boku to by
powiedział, że odbiło kobiecie. Mąż elegancki, szarmancki, dbał o
rodzinę i żonę. Prowadzi własną firmę, do niedwana z moją pomocą,
więc o finanse się nie martwiliśmy. Drogie samochody, piękne
mieszkanie i ...dramat za zamkniętymi drzwiami. Wierzcie mi, że
przez 8 lat naszego małżeństwa zniosłam bardzo dużo, jak twierdzą
znajomi, głównie męża, o wiele za dużo. Mimo iż byłam i jestem nadal
wierną żoną w atakach chorej zazdrości słyszałam jaką jestem dziwką,
szmatą i k...ą. Choć to mojemu mężowi zdarzyła się mała wpadka i pod
moją nieobecność sprowadził sobie panią do naszego małżeńskiego
łóżka. Pod kontrolą było całe moje życie: telefon, konto, kontakty
ze znajomymi. Będąc dwukrotnie w ciąży słyszałam o badanich na
ojcostwo i o bękartach które urodzę. To wszystko znosiłam, bo
przecież dzieci, majątek, przyszłość. Nie wytrzymałam tylko picia.
Początkowo na imprezach, to wydawało mi się normalne. Później
codzinne parę piwek po pracy, też było jeszcze do zniesienia. Nie
będę opisywać wszystkich faz jakie przechodził mój mąż z fajnego
człowieka do eleganckiego alkoholika ale finał był koszmarny. W
przeciągu ostatniego pół roku był powtórnie zaszyty i 4 razy
oddtruwany. Próbowałam chodzić na terapię, udało mi się nawet
namówić i jego ale zapał do ratowania wszystkiego miał krótki. W
domu czasami pojawiała się policja, choć to akurat na nic się zdało.
Wielokrotne groźby rozwodu zaskutkowały tylko tym, że w niedawnym
czasie udało mi się przeprowadzić częściowy podział majątku i
rozdzielność. Podział jak twierdzą wszyscy w koło niesprawiedliwy
dla mnie, ale nie chcę się szarpać z nim o pieniądze, bo je winie
częściowo za rozpad małżeństwa. Zostało tylko do podziału
mieszkanie, z którym pewnie będziemy się szarpać miesiącami widząc
podejscie męża do sprawy. Nie chce sprzedać a na spłatę w tym
momencie nie ma pieniędzy, choć zawsze może zaciągnąć kredyt. Ja w
tym momencie nie pracuję, zajmuje się dziećmi, zyję z pieniędzy
jakie dostaję na dzieci od męża. Wykształcenie mam dobre i rokujące
na dobrą pracę tylko, że długoletnia przerwa w wykonywaniu zawodu
spowodowała, że potrzebuję czasu aby się wciągnąć ponownie. Mieszkam
u Matki w dosyć dobrych warunkach i się cieszę spokojem, pewnością
że pijany mąż nie wróci w nocy do domu, nie będzie cychnącym
oddechem całował spiące maleństwo. Reasumując, dwa dni temu mąż
dostał pozew o rozwód bez orzekania o winie, alimenty w takiej
wysokości jak płaci od 3 miesięcy, widzenia z dziećmi co dwa
tygodnie (odległość 300 km) i czekamy. Z rozmowy wynika że chce się
ze mną umówić dokładnie co do pewnych postanowień tak aby wszystko
przeszło gładko i jak najmniej boleśnie. Z doświadczenia wiem że
jedno mówi drugie robi. Nie wiem po co to wszystko napisałam ale
jest
mi lżej, wszystkich rozczarowanych bardzo przepraszam. Chciałam
tylko głośno powiedzieć, że to co nam się wydaje takie piękne nie
zawsze takim jest. Do tej pory mąż nie zwraca się do mnie inaczej
jak "kochana żoneczko" oraz przywozi kwiaty. Rodzina, sąsiedzi,
otoczenie wszyscy w koło stukają się w głowę co ja robię. A ja
miałam dośc bycia szmatą za zamkniętmi drzwiami, niewolnicą gotową
na seks 24 h na dobę, leniuchem który zajmował się całym domem,
wychowywaniem dzieci i pracą w jego firmie, gosposią która sprzątała
jego wymioty po alkoholowych libacjach, wiecznie usmiechniętą dla
ludzi "kochaną żoneczką". Nie było do tej pory ani sekundy abym
żałowała swojej decyzji. Jak będzie mi źle i ciężko bo taki czas
mnie czeka wrócę na to forum, przeczytam swój wpis i będę wiedziała
że dobrze robię. Wierzę w to!
Obserwuj wątek
    • tricolour Przeżyjesz... 25.09.08, 23:45
      ... bo Twoja historia jest standardowa i banalna jakich setki w życiu i na forum.

      Wiem, że dla Ciebie to ból, cierpienie i beznadzieja, ale to takie powtarzalne u
      wszystkich, że stosuje się proste i skuteczne metody zaradcze. Na razie zostań z
      nami, a ręczę, że za rok (25 września) będziesz już pewna siebie i uśmiechnięta.
      • nangaparbat3 Ty Tri jak cos palniesz czasem 26.09.08, 18:27

        tricolour napisał:

        > ... bo Twoja historia jest standardowa i banalna jakich setki w życiu i na foru
        > m.

        to juz nie wiadomo, smiac sie czy płakac.
        • manderla Re: Ty Tri jak cos palniesz czasem 26.09.08, 18:42
          Eeee, Nango, bez przesady. Czasami jest fajnie sie posmiać, a
          czasami popłakać. smile

          To jest tylko kwestia formy wypowiedzi. ...i jest odpowiednia
          reakcja.
          A nawet jak historie sa nieco inne, to uczucia i odczucia zawsze są
          te same.
          • nangaparbat3 Re: Ty Tri jak cos palniesz czasem 26.09.08, 19:46
            Nie zgadzam sie.
            Ponieważ okazalo sie, że mam poglad taki sam jak Sbelatka, to juz nie bedę
            usciślac, nie ma co powtazrac w kołko.
            • manderla Re: Ty Tri jak cos palniesz czasem 26.09.08, 19:51
              Ja tez Nango juz odpisałam.
              Myślę ze Tobie powiedziałabym to samo.

              Ale przecież każdy może mieć swoje zdanie.
            • manderla Przeczytałam jeszcze raz wątek Pati 26.09.08, 20:08
              i jeżeli mam być szczerą , no to nic mnie nie zaskakuję w tej
              opowiesci. A Was? wszystko to było (oprócz alkoholizmu).
              A Wy, dziewczyny, tego nie przeżyłyście? Przeciez każda z Was to zna.
              Ja sie mogę pochwalić nawet, ze nie tylko k...w domu byłam, ale i na
              forum zostałam, dzieki...pewnej osobie. I co? I nic!
              Szczerze? Niestety jestem jeszcze na etapie: "jaką ja byłam kretynką
              mając 23 lata, ze się związałam z tym człowiekiem".
              To mówię sobie co wieczór na dobranoc i nie mogę się nadziwić
              własnej ślepocie.

              A PAti oczywiście współczuję i życzę pomyślnego rozwiązania całej
              tej sytuacji.
              • nangaparbat3 Re: Przeczytałam jeszcze raz wątek Pati 26.09.08, 20:43
                Manderla,
                mnie sie po prostu w głowie nie miesci, żeby komus, kto mowi o swoim zyciu,
                opowiada o tym, co dla niego najważniejsze, powiedziec: twoja historia jest banalna.
                To dokładnie to samo, co powiedziec: mam cię w dupie.
                pewnie, nie wszystkie historie opowiadane na forum musza nas interesowac, nie
                wszystkie musza poruszac. Ale wtedy wystarczy nic nie pisac. I lepiej
                zaatakowac, ochrzanic niz napisac: standartowa i banalna, jakich tysiace.
                Tak jak napisała Sbelatka: kazdy umiera, i smierc przez to nie staje sie banałem.
                • manderla Re: Przeczytałam jeszcze raz wątek Pati 26.09.08, 20:58
                  Nango, ja Cie rozumiem i Sbelatke tez. Ale rozumiem tez sposób
                  rozumowania Tri (do tego faceta, wez pod uwagę smile, który mnie akurat
                  zupełnie nie razi. Może dlatego, że ja takiego kopania
                  przezyłam "trochę", a tez za kazdym razem miałam na końcu języka ,
                  ze JA to nie wszyscy, tak jak KTOKOLWIEK, to nie wszyscy, tak jak
                  smierc nigdy nie może się stać codziennością ani czyjeś dramaty
                  zyciowe. Tylko że czasami, trzeba próbować przynajmniej czytać
                  miedzy wierszami. A w tym przypadku, olać formę a wyłapać treść.
                  Przecież popatrz co on napisał w drugim akapicie swojego pierwzego
                  postu: (nie zacytuję), ale ze ziewczyna bedzie za rok na to inaczej
                  patrzyła.
                  Rozumiem Wasze rozgoryczenie i objekcje co do sposobu wypowiadania
                  Tri bo nikt nie chce uslyszeć, ze jego życie to jest BANAŁ.
                  Ale niestety, czasami i to coraz częsciej odnoszę wrazenie, że jest
                  to banał. Tylko mamy wybitne zdolności, aby je sobie komplikować.

                  ps. A Ty Tri, miałbyś do współforumowiczów więcej
                  delikatności.....tyle lat.... widać, że też cięzko się uczysz smile
                  Chyba ze jesteś niezmienny...na przekór wszystkiemu i wszystkim.
                  I jak widzisz, nie wszystkim to musi pasować.
                  No....zostaje Ci jeszcze nadzieja, ze Pati to sie spodoba (z tego
                  Twojego tekstu to się uśmiałam).

                  Miłego weekendu wszystkim smile
    • tricolour Jedna ważna rzecz... 25.09.08, 23:47
      ... jeśli zgodzisz się na nieorzekanie ewidentnej winy, to licz się z
      najgorszym. Twoje mijanie się z prawdą da moralne prawo mężowi do wszelkich
      kłamstw i manipulacji.
      • sbelatka Re: Jedna ważna rzecz... 25.09.08, 23:55
        już rozważaliśmy tutaj nie raz kwestie ozrekania lub nie...

        daj sobie tri spokój - autorka nie pyta CO ma zrobic..
        więc nie pośpieszaj z poradami.. zachowaj je dla tych, ktorzy ich
        potzrebuja albo im się tak wydajesmile

        i nie pisz do kogos kto cierpi, ze jego historia jest banalna
        dla każdego z nas nasza własna histroia jest jedyna - chocby
        zdarzyla sie juz wszyskim innym ludziom..

        czy urodzenie dziecka jest banalne dlatego, ze wiekzośc kobiet na
        świecie urodziła dziecko
        albo śmierć - bo wszyscy umierają..

        czasem Tri jak cos walniesz to az mnie zadzwia, ze możesz byc tak
        niedelikatny..szczególnie, ze zdarza Ci sie przez chwile od czasu do
        czasu wykazac empatią..

        • tricolour Pouczając mnie... 26.09.08, 08:37
          ... dajesz mi prawo do pouczania.

          Poza tym poczekajmy, może autorce wątku spodoba się moje pisanie...
          • manderla Re: Pouczając mnie... 26.09.08, 18:11
            Kurczę, dopiero teraz przeczytałama. Usmiałam sie po pachy big_grinDD

            No powiedz, Sbelatko, czy Tri nie jest czarujący w tym swoim
            pisaniu, no powiedz! smile

            ps. a mi się tam podoba. Jakby mi ktos powiedział: co się babo
            wynaturzasz na forum, historia jak kazda inna. Idź po rozum. Ot.
            Poszłabym smile
            PSPS. swoja drogą, dawno powinnamsmile
            • sbelatka Re: Pouczając mnie... 26.09.08, 19:12
              Możliwe, ze to jest smieszne.. Ale pamietam kiedy Tri walnął we mnie
              kiedy tu przyszłam -a wtedy naprawdę mi sie zrobilo jakos tak
              przykro..
              Zupełnie n ie potzrebowałam wtedy dowalania.
              To co napisal tri NICZEGo w moim żcyiu nie moglo popchnąc..w
              pozytywna strone...
              a poza wszystkim - uważam, ze nalezy dbac o to JAK sie mówi - oprócz
              tego, ze sie uważa na to CO sie mówi.
              szczególnie do ludzi w kiepskiej - być może - formie psychicznej ...

              Tri niestety w moim odczuciu zrobił z dowalnia ludziom swoją misję..
              A z tym trudno mi się zgodzic...
              choc przynaję, ze czasem podoba mi sie to co pisze - i że
              ostatecznie nie czuję do niego jakiejś głębszej niechęci...może
              nawet żadnej..smile

              • manderla Re: Pouczając mnie... 26.09.08, 19:50
                Pewnie i masz rację, jak I Nanga i wiele innych dziewczyn.
                Może ktoś czasami po prostu potrzebuje takiego "wirtualnego"
                przytulenia i, aby mu powiedziec ze "bedzie dobrze".
                A on cisnie cały czas na te konsekwencje, skutki itp., w myśl tego
                można watek autorki podsumowac ze "wiedziały gały co brały", wiec
                ponosisz tego konsekwencje. Oczywiście.
                Ale z drugiej strony, jak sie człowiek wróci, uspokoi, odnajdzie
                równowagę i jeszcze raz to samo przeczyta, to zaczyna docierac.
                Mówię o jego postach.
                Oczywiscie, kazdy ma swoją percepcję. Osobiscie wolę wprost, niż
                poklepywanie mnie po ramieniu. Bo to "poklepywanie po ramieniu,
                bardzo źle mi się kojarzy...z doświadczenia.....w myślach widzę
                następny krok - w postaci przysłowiowego noża w plecy.
                I rozumuję w ten sposób, ze jezeli ktoś mi wali prosto w oczy, to to
                robi, i nic gorszego nie mogę juz się po nim spodziewac. Nie
                będzie "niespodzianek". Przykrych.
                I jak na razie to sie sprawdza.
                Więm, pewnie troche zagmatwane to co piszę, ale tak odbieram takie
                posty pisane wprost.
                • panda_zielona Re: Pouczając mnie... 26.09.08, 21:23
                  A ja nie rozumiem o co te pretensje.Przeczytawszy post Pati też
                  sobie pomyślałam...historia jakich wiele tu na forum.
                  Osobiście też nie znoszę jak mi się mówi weź się w garść,będzie
                  dobrze i tym podobne duperele.Wolę kubeł zimnej wody,bo daje do
                  myślenia.
          • manderla No nie wytrzymam :-DD 26.09.08, 22:16
            tricolour napisał:

            > Poza tym poczekajmy, może autorce wątku spodoba się moje pisanie...


            Przeczytałam jeszcze raz i siedze i sie ryje po prostu i mam
            straszna potrzebę podzielić się tą radością big_grinD

            No popatrzcie tylko na to zdanie.
            Przecież jest takie szczere, a ile w nim niepewności...i, zarazem,
            myślenia życzeniowego...
            Jakby mówił to dzieciak kilkunastoletni. big_grin

            Sorki że mnie to tak rozbawiło. Nie wiem dlaczego. Po prostu
            dopadła mnie totalna śmiechawa. smile

            Tri sorry, nprawdę Cię cenię (na swój sposób) i to co napisałam nie
            jest złośliwe absolutnie. Po prostu czytam to w kółko i pękam ze
            śmiechu nie wiedziec czemu big_grin
            (ale to dobra praca dla zmarszczeksmile
    • sbelatka Re: długie i nudne 25.09.08, 23:49
      jesli czujesz, ze dobrze robisz - to tak jest smile

      a za zamknietymi drzwiami.. naprawde rozgrywają się dramaty..potykam
      sie o nie co chwila

      na to co gadaja ludzie spuśc zaslone zaciemnienia..

      i powodzenia
      • pszczolkalodz Re: długie i nudne 26.09.08, 01:28
        ani nudne... ani dlugie, samo zycie. Przytulam i wiem o czym piszesz.. dobrze
        robisz i jak powiedzial TRI (ktorego pozdrawiam)za rok bedziesz
        usmiechnieta....inna... radosna a terazniejszosc bedzie przeszloscia, czego Ci z
        calego serca zyczesmile
    • pszczolkalodz Re: długie i nudne 26.09.08, 01:45
      przytulam Cie, boszeeee jak ja doskonale wiem o czym piszesz.... samo zycie....
      sily Ci zycze, wiary w siebie i tak jak napisal tri (ktorego serdecznie
      pozdrawiamsmile za rok bedziesz mocniejsza, pozytywna i radosna... uwierz w to....
      tak sie dzieje. 25 za rok pijemy i wspominamy.... pozytywnie bo bedziemy mowic
      o przyszlosci a nie przeszlosci....smile
    • bet66 Re: długie i nudne 26.09.08, 09:02
      twoja historia to druga strona teorii wyznawanej przez piszących tu,
      ze dla faceta najwazniejsza jest "micha i dupa".
      • second_janka Re: długie i nudne 26.09.08, 13:37
        Doskonale cię rozumiem i łączę się w bólu.
        Mnie jest też jak narazie średnio,są dni bardzo słoneczne, a są i
        takie kiedy nic mi się nie chce.
        M. podobnie jak twój na zewn. "taki miły kto by pomyslał"....,ano
        właśnie, a my jeszce im pomagamy w tworzeniu tego PR.
        Nigdy złego słowa nikomu,nawet jak człek całą noc czekał i źle
        wyglądal to co powiedziałam.....dziecko nie spało dobrze....
        To teraz mamy za swoje,durne baby a Oni tacy cudni....
        Ale to minie,wszystko mija.
        Mnie poł roku temu było koszmarnie,dziś jest mniej koszmarnie, ale
        do pełnej gotowości do życia daleko.
        Trzymaj się!
      • manderla Re: długie i nudne 26.09.08, 18:23
        No, no, czytałam "historię" pt. "micha i dupa".
        Jasne, bet, bzdury piszą. I na to są setki tysięcy przykładów.
        A najgorsze jest to, ze kazdy facet deklaruje że mu TO wystarczy, a
        zycie pokazuje swoje.

        Szkoda tylko ze nikt nie podjął tematu, ze kobiecie tak naprawdę
        wystarczy facet który w stosunku do swojej kobiety:
        - jest przeciętnie wrażliwy i uważny (troche bardziej niz w stosunku
        do swojego kolegi w pracy, u którego zauwazy lub nie nowego laptopa
        na biurkusmile)
        - angażował się w połowie w normalne codzienne obowiązki ( a nie
        ograniczał ich do np. Kupujemy super samochód. Biega, rozgląda się,
        porównuje, zadłuza rodzinę, bo przecież po to chce taki a nie inny,
        bo swoją rodzinę będzie nim woził. tongue_outPP ....raz do roku wink)
        - dawał poczucie pewności i stabilności swoją postawą.

        A to przecież tak niewiele...

    • pati-pata Re: długie i nudne 26.09.08, 22:02
      dziękuję za wszystkie odpowiedzi, że nudne napisałam na wstępie, że
      banalne pewnie tak, z tym się liczyłam, rozumiem Tricolour i
      Manderla,choć bliższe sercu są wypowiedzi Nango i Seblatka, a już
      ostatnią rzeczą jaką chciałam to poróżnić członków forum. Dziś moja
      3,5 letnia córka na pytanie dlaczego zrobiła to a nie tamto
      odpowiedziała "Mamo, jak ktoś jest taki mały jak ja to nie wie co
      robi", na co ja jej odpowiedziałam " duży też często nie wie co
      robi". Pozdrawiam wszystkich, wrócę za rok aby z uśmiechem na ustach
      się z Wami napić. Jeszcze raz dziękuje.
      • manderla Pati 26.09.08, 22:34
        nie znikaj. Tylko jak masz potrzebe to pisz.
        Jest tu masa wspaniałych ludzi, wiec korzystaj z tego. (znasz juz
        Nange i Sbelatkę, a masz szanse poznac innych)

        A duzi ...cóż, czasami nie wiedzą, co robią ( a propos, mój młody
        tez kiedys do mnie z podobnym tekstem wystartował, ale powiedziałam,
        aby dał mi na to prawo, jak ja jemu smile

        Nie uciekaj.
      • lampka_witoszowska Re: :) 26.09.08, 22:39
        łśuchej, no, Pati
        nie poróżnisz ich, bo oni juz tu długo gadają, raz się ze soba
        zgadzają, raz nie - dołacz, będzie raźniej
        nam i Tobie

        i dużo się dowiesz

        warto
      • tricolour Nie poróżnisz nas tak łatwo... 26.09.08, 23:43
        ... bo już ponad 4 lata jesteśmy poróżnieni, dobrze na tych różnicach wychodzimy
        i żyć bez siebie nie możemy. Żyjemy ze sobą pomimo różnic.

        I to jest dobre.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka