Dodaj do ulubionych

drugi związek

30.11.08, 19:30
Właśnie mam poważne załamanie w związku z drugim związkiem... NA tym
forum brzmi to dosyć groteskowo.. Rozwiodłam się po szesnastu
latach. Od tego czsu minęły jakieś cztery lata. Poznałam mężczyznę,
który powoli zamienia się w despotę i tyrana... Gdzieś czytałam, że
drugi związek trzeba spisać na straty... Ale ja tak nie umiem.
Bardzo ciężko przeżyłam rozstatnie z moim mężem. Właściwie to do
dziś nie mogę się pozbierać. Teraz, od tych kilku lat próbuję
stworzyć namiastkę związku z nowym kimś ale wychodzi fatalnie.. Moja
córka (16 lat) walczy ze mną, ten nowy książę też walczy (o pozycję
w stadzie). Już mam dosyć. Jestem wyczerpana. Siada mi zdrowie.
Miałam poważną operację. Boję się, że całkiem się rozsypię...
Potrafi ktoś mi cokolwiek doradzić???
Obserwuj wątek
    • kicia031 Re: drugi związek 30.11.08, 20:05
      Zebys tylko walczyla o cos, co jest tego warte.

      A corki w te walke nie wciagaj.
    • akacjax Re: drugi związek 30.11.08, 23:48
      Ja tam czytałam, że drugie związki są lepsze....a i tak nie mam ochoty sprawdzać...
      Teraz, od tych kilku lat próbuję
      > stworzyć namiastkę związku z nowym kimś ale wychodzi fatalnie.. Moja
      > córka (16 lat) walczy ze mną,
      Córka walczy bo? Widzi prawdę, której nie chcesz zobaczyć?

      Związek Cię męczy? Nic dziwnego, że zdrowie siada. Pomyśl o sobie, masz prawo do
      tego, by dobrze się czuć.
    • julka1800 Re: drugi związek 01.12.08, 12:08
      Gdzie przeczytalas ze drugi zwiazek trzeba spisac na straty? takie
      poradniki mozna sobie spokojnie wsadzic w .... .
      Zastanowily mnie te zdania:
      "Bardzo ciężko przeżyłam rozstatnie z moim mężem. Właściwie to do
      dziś nie mogę się pozbierać"

      Moze warto pokusic sie o rozlozenie pierwszego zwiazku i
      przeanalizowanie co sie wlasciwie stalo, zanim zacznie sie probe
      tworzenia nowego? Wiem, wiem ze za pozno, chociaz moze wcale nie...

      To ze corka walczy z Toba... odbierasz jako walke o swoje miejsce w
      rodzinie? czy tak bylo od poczatku waszego zwiazku? bo rownie dobrze
      16latka moze rywalizowac z Toba jako kobieta, w koncu ona sama staje
      sie mloda kobieta.
      Choc byc moze jest to rzeczywiscie walka o miejsce w rodzinie, bo
      jesli tak to by oznaczalo ze od poczatku relacje i uklad w rodzinie
      byl zaburzony (piszesz tez o walce nowego mezczyzny). W calosci.

      Spróbowalabym sie przyjrzec temu i ocenic dlaczego corka tak sie
      zachowuje.
    • carmela_soprano Re: drugi związek 03.12.08, 18:14
      patrzę 10 lat wstecz i widzę siebie na miejscu twojej córki; moja matka tak samo
      się miotała z "nowym księciem".
      postanowiła z nim zostać.
      efekt: ja wyprowadziłam się z domu mając lat 19, od tego czasu kontakt z matką
      mam minimalny, on ją okłamuje, żyje na jej koszt i zdradza, ona jest w depresji,
      a smutki topi w alkoholu, odwrócili się od niej wszyscy.
      czekam cierpliwie aż się obudzi i zechce pozwolić sobie pomóc.
      nie dopuść do takiej sytuacji u siebie.
      • alfika Re: rany, Carmela! 09.12.08, 00:01
        nie na temat, ale straszna ta Twoja wypowiedź!
        czekasz na publiczne przyznanie się do winy???
        aż zechce dac sobie pomóc??? komu, do cholery?! tym wszystkim, jak
        rozumiem, co sie od niej odwrócili?!
        zlepek słów, nic więcej!

        a ktos daje Twojej mamie odczuc, że jest - JEST - i chce jej pomóc
        nei na swoich warunkach, ale z zachowaniem jej decyzyjności o jej
        własnym życiu?!
        • wania46 Re: rany, Carmela! 09.12.08, 07:29
          Niczego strasznego nie widze w wypowiedzi Carmeli.
          Tylko duzo rozsadku w podejsciu do matki.
          To taka madra milosc,dla niektorych nie do pojecia.
          • alfika Re: rany, Carmela! 09.12.08, 14:36
            więc byc może po prostu nie pojmujesz, co napisałam smile
    • luna67 Re: drugi związek 03.12.08, 19:13
      Trzecia-siostro, zeby zaczac drugi zwiazek nalezy byc "wyleczonym" doszczetnie z
      tego pierwszego!!!!! to sa swiete slowa mojej Ex-tesciowej, ktorej sluchalam, i
      dlatego moj drugi zwiazek (6 lat) jest niebiem na ziemismile
    • pelagaa Re: drugi związek 03.12.08, 19:40
      > Bardzo ciężko przeżyłam rozstatnie z moim mężem. Właściwie to do
      > dziś nie mogę się pozbierać. Teraz, od tych kilku lat próbuję
      > stworzyć namiastkę związku z nowym kimś ale wychodzi fatalnie..

      Nie warto tworzyc namiastki. Nie warto godzic sie na bylejakosc.
      Rozpraw sie z przeszloscia. Potrzebujesz miec dolatywaczy do seksu,
      to sobie ich miej, ale nie tworz namiastek, szkoda czasu i atlasu.
      Czasem zeby do czegos dojrzec trzeba spisac na straty, i drugi, i
      trzeci, i cholera wie ktory zwiazek.
      Bo najpierw trzeba sie poczuc uwolnionym z przeszlosci. A na to
      uwolnienie kazdy ma swoj sposob. Jedni potrzebuja czasu, inni
      mocnych wrazen, jeszcze inni cichej analizy w zaciszu gabinetu
      psychologa. Ale trzeba sie uwolnic.
      Wiem, ze latwo pisac o uwolnieniu... Naprawde wiem.
    • ewiku despota i tyran... 05.12.08, 11:19
      ten Twój drugi partner nie "zamienia" się na kogoś gorszego tylko cały czas taki
      był a Ty tworząc "namiastkę" związku (jak sama piszesz) nie potrafiłaś lub nie
      chciałaś tego spostrzec.
      I w gruncie rzeczy Twoja córka ma rację bo które dziecko nie chce szczęśliwej
      matki? A Ty przecież nie jesteś szczęśliwa i nie Ty o coś walczysz tylko Twoja
      córka "krzyczy" poprzez swój protest, żebyś przejrzała na oczy i nareszcie!
      zastanowiła się nad sobą, swoimi potrzebami a przede wszystkim rozliczyła w
      sercu z poprzedniego związku bo żaden facet na świecie nie da Ci poczucia
      miłości jeżeli Ty sama najpierw nie pokochasz siebie i nie zadbasz o swoje
      wewnętrzne potrzeby.

      A tak w nawiasie: jaki mężczyzna (czy kobieta) potrafi na co dzień żyć z
      partnerem, który jedną nogą jest jeszcze w poprzednim związku? Pomyślałaś też o
      tym? Przecież to nie życie tylko iluzja.


      ----------------------------------------------
      Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
    • sbelatka Re: drugi związek 09.12.08, 19:18
      pytasz o radę?
      mysle, ze szukasz potwierdzenia... choc oczywiście moge sie mylić...

      ja uważam, ze nie warto robićczegoś co nie daje Ci szczęście -
      szczególnie ejśli nie musisz...

      MUSISZ miec faceta????

      jeslitak - to poszukaj innego
      jesli nie.. to spokojnie pcozekaj aż znajdzie Cie sam.. własnie taki
      jakiego zechcesz

      tyranom i despotom - mówimy stanowcze NIE!

      pozdrawiam

      a tam na mrginesie - zadaj sobie trud "pozbierania się"... bez tego
      każdy Twoj kolejny związek będzie najprawdopodobniej porażką...
      • crazyrabbit Re: drugi związek 10.12.08, 01:15
        Sbelatka ładnie to napisała smile

        Jeśli związek nie daje Ci szczęścia, czujesz że facet nie jest TYM -
        daj sobie spokój. Nie warto.

        Daj sobie czas, nie szukaj - ON sam Cię znajdzie. Wiem, co mówię smile

        A co do córki... Hmmmmm... bardzo dobrze Cię rozumiem. Moja 14-latka
        też urządziła mi swego czasu piekło. Zwróciłam sie o pomoc do
        psychologów i podziałało. Nawet nie na nią, tylko na mnie, ponieważ
        panie świetnie wytłumaczyły mi dlaczego tak się dzieje i co mam
        robić w takiej sytuacji. Pomogli mi też (o dziwo) moi rodzice.

        Dzisiaj... Moje "nieślubne szczęście" pochrapuje sobie obok, Młoda
        śpi w swoim pokoju. I wiem, że rano będzie ok, w weekend pojedziemy
        razem na narty/snowboard, będziemy wyglądać jak "normalna"
        rodzina big_grinDDD

        Ale ja poukładałam sobie wszystko w środku. I kilka życiowych
        niepowodzeń przerobiłam na swojej skórze.

        Co ciekawe, mój ex też wygląda na naprawdę szczęśliwego w nowym
        związku. Zmądrzał, uspokoił się, mamy bardzo dobry kontakt.
        Jest teraz lepszym tatą dla Młodej niż w czasie małżeństwa.
        Moja next to mądra, jak najbardziej normalna kobieta. Rzadko czyta
        się takie rzeczy na forum, ale naprawdę szanuję tą dziewczynę smile

        Więc jak widzisz, drugie związki nie są z góry skazane na porażkę.
        Tylko chyba trzeba do tego prawdziwego związku dojrzeć.

        Trzymam kciuki. Żeby Ci się udało - jak nie z tym, to z innym smile))
        • rybak Re: drugi związek 10.12.08, 21:43
          Pelagaa ma rację.smile
          Trzeba najpierw wyczołgać się ze strefy cienia. Wstać. Popatrzeć na
          słońce. Co bardzo ważne - chwilowo odepchnąć od siebie ciężar
          niespełnionych przez lata marzeń. Bo on jeszcze bardziej przygniata,
          zaciemnia obraz i nie pozwala spojrzeć poza strefę.
          A niech i po wyjściu z niej słońce przejściowo oślepi. Ale potem
          widzi się kolory. Choćby i na wisienkach. A czasem - po prostu na
          ludzkich twarzach. I w tych, no,no tych takich bijących w środku.
          Bo w strefie cienia do księżyca to można sobie najwyżej powyć.
          Nie przeczę - zajęcie całkiem zajmujące czasami, tylko raczej nie
          poza strefą.
          Zwyczajnie - szare światło daje czasem... szarość. I solidne
          podstawy do wpadnięcia w otchłań kolejnych, dla niektórych nawet
          seryjnych szarych stref.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka