pokopanka
16.12.08, 20:29
witajcie
chiałam sie podzielić swoja sytuacja, jeszczwe wczoraj o tej porze
miałam nadzieję, że napisze case study rozwodu i że będzie ono ku
pokrzepieniu serc...
zbyt pochopnie i zbyt optymistycznie
pisałm tu pod klikoma nickami, parę razy dostałam po łbie, kilka
razy wsparcie
rozwód bez oczekania przeciwko marynarzowi
przemoc psych, alkohol, narkotyki, agresja, niestabilność emoc
dziś odbyła się sprawa
doręczyłam wszystkie wymagane dok (uzasadnione wydatki na 8latkę,
zaśw o jej zdrowiu (krótkowzroczność obu oczu wysoka, stan
przedcukrzycowy, koszty mieszkania, kredytu, wyklejankę rachunków,
zaśw o zaroblach moich, pity , zaśw od psychologa, itd)
po pierwsze nie odczytano w ogóle pozwu
po drugie pam mecenas po drugiej stronie nie przedstawił dok męża
(zarobki, wykszt itd )zupełnie nie zapoznał się z dok i
zakwestionował rozpad pozycia, że taki tryb pracy to nie wiadomo
kiedy padło i że razem dalej mieszkamy i że oddalić sobie życzy
sprawę oraz ze kliwent ma watpliwosci co do przeslanek
nie oddalon/zawieszono
wyznaczono nowy termin na maj (wtedy jest komunia i maz ma byc)
w moim odczuciu to wydluzanie agonii, nie wiem jaki ma to cel, bo
jego nieobecnosc nie zmieni sytuacji
przy zarobkach obecnych meza 9tys zadekalrowal alimenty w wys 500 zl
i ze wyplacajac ostatnia pensje meza (bo napisal mi, ze wiecej nie
przysle, bo go okradam), ktora przeznaczylam na kredy - maz
zabezpieczyl kredyt
mieszkanie i zycie niewazne
niewazne z e klient i mecenas nigdy sie nie widzieli (sie przynal do
tego), ze meza nie ma od wrzesnia, a pelnomocnictwo ma date z
listopada
ze rodzina meza ma watplwiosci co do rozpadu zwiazku
czuje sie jak idiotka
uczciwie sie przygotowalam, przyznalam do dysponowania pieniedzmi (
o naiwna) i kilkakrotnie podkreslalm ,ze nie widze szans
sad zasadzil zabezpieczenie alim (wyzsze niz max deklarowane przez
meza) i wyznaczyl maj
co ja moge teraz zrobic?
od lipca ponislam ponad 6tys zl kosztow na corke, bez wyzywienia, w
lipcu za czerwiec maz przeslal ostat pien na wspolne konto,
wplacilam je na kredyt, zalozyl nowe konto
w pazdz przeslal pieniadze na to "byle nasze" ale jako zasilenie,
bez wyraznego wskazania na co, a ja mu zadnych dok nie podpisywalam
czy ja moge nimi dysponowac? jak? i jak potem sie tlumaczyc?
co ja w ogole teraz oprocz czekania moge zrobic?
dzis czuje sie jakby mnie rozjechal walec
a moj maz jeszcze podkresla, ze mieszkanie wsplne jest ( czytaj
splac mnie - napisalm w smsie, zeby on mnie splacil...)
brak mi sil