Dodaj do ulubionych

celibatariusz a dziewictwo

03.02.09, 10:07
To chyba normalne nie jest i powinno być leczone a nie propagowane .
Ludziom z takimi zahamowaniami powinno się pomagać .
Nie sądzę aby to był ich świadomy wybór

wiadomosci.wp.pl/kat,1019401,title,Maja-po-20-lat-i-chca-byc-konsekrowanymi-dziewicami,wid,10809591,wiadomosc_prasa.html
Obserwuj wątek
    • useless00 Re: celibatariusz a dziewictwo 03.02.09, 17:01
      I tu się mylisz Aronie...

      A dziwactwem nie jest czasami tracenie dziewictwa z byle kim, byle gdzie, byle jak, bo to wstydliwy defekt?

      No comments...
    • kami_hope zjawisko co najmniej zastanawiające 03.02.09, 22:05
      Zwykliśmy naśmiewać się z przesądnych ludzi, wróżek, cudownych diet
      (urynoterapia, głodówki 40dniowe i in. podobnie "oświecone"
      wynalazki)... podczas gdy funkcjonują współcześnie zjawiska rodem ze
      średniowiecza, ba! mają się całkiem dobrze, można by rzec - niektóre
      przeżywają swój renesans. Choćby do kuriozum dochodzący "obrońcy
      życia", którzy w ramach krzewienia idei - jakkolwiek szczytnej -
      sięgają okrucieństwa, braku humanitaryzmu, co by nie powiedzieć
      bestialstwa. To mnie porusza do głębi...
      Dla mnie to jakiś przejaw upadku cywilizacji (zachowania, działania
      autodestrukcyjne).

      Człowiek ma prawo dysponować swoim ciałem jak sobie zechce.
      Jeśli jednak jakąś dyspozycję uznaje za "świętą", obnosi się z tym
      (co zresztą jest swoistym rodzajem ekshibicjonizmu), zachodzi bardzo
      istotne pytanie, nie tylko: "dlaczego to robi?", ale przede
      wszystkim: "dla kogo to robi"?
      Osobiście guzik mnie obchodzi co ktoś wyczynia z własną
      seksualnością (dla wyznawców - "czystością"), tak samo jak nie pytam
      kolegi z pracy, czy używa nici dentystycznej. To intymna sprawa i
      kropka koniec!
      (Przy ew. problemach należy zwrócić się po poradę do lekarza.)
    • sbelatka Re: celibatariusz a dziewictwo 03.02.09, 22:29
      normalne... nienormalne....

      dla mnie dziwne.. ale tak samo jak parę innych zjawisk..

      świat - zaprawde powiadam Ci - ma wystarczająco duzo babeczek, ktore
      uprawiają seks smile
      • aron95 celibatariusz a dziewictwo 04.02.09, 08:58
        Nie jest normalne a wręcz szkodzi !
        Priorytety w naszym społeczeństwie są proste;
        - założyć rodzinę
        - spłodzić dzieci
        żadna 20- 30 latka nie powie inaczej ot różnie rozkłada
        te priorytety w czasie ale nie przyjmuje że będzie do końca życia sama
        40 latka jeśli dalej pozostaje dziewicą zaczyna być szkodliwa dla reszty
        - już wie że lata w których by mogła znaleźć kogoś przespała
        - uczucia swe lokuje w kościele
        - okazuje wrogość do ludzi którzy żyją inaczej
        Sami widzimy i czujemy jaki wpływ na nas mają dziewice (dewotki)
        i celibatariusze (kler)

        Homo sapiens jest zwierzęciem stadnym , potrzebuje drugiego bo taka jest jego
        natura , nikt nie zakłada życia w samotności jeśli tak sie dzieje to tylko
        dlatego że ma problemy z nawiązywaniem kontaktów
        u podstawy których leży samoocena .
        I to należy leczyć .

        W końcu mówi się że każda potwora znajdzie swego amatora .
        • sbelatka Re: celibatariusz a dziewictwo 04.02.09, 20:24
          Aron, ludzie są różni... po prostu...

          i nie ma każda
          nie ma nikt
          nie ma zawsze
          nie ma nigdy
          i te de...
        • useless00 Re: celibatariusz a dziewictwo 04.02.09, 20:38

          wiadomosci.onet.pl/1909644,11,item.html
          Tym aronie powinieneś się zająć i skomentować. Nie szokuje Cię? Norma, prawda?
          • aron95 Re: celibatariusz a dziewictwo 05.02.09, 08:39
            useless00 napisała:

            >
            > wiadomosci.onet.pl/1909644,11,item.html
            > Tym aronie powinieneś się zająć i skomentować. Nie szokuje Cię? Norma, prawda?

            Szokuje tylko, Nie o tym tu mówię
        • kami_hope Re: celibatariusz a dziewictwo 04.02.09, 23:10
          >zaczyna być szkodliwa dla reszty
          Co w tym szkodliwego dla reszty?
          Osobiście nie odczuwam żadnej szkody z tego powodu. (Oświeć mnie
          proszę, bo być może nie jestem świadoma zagrożeń)
          • aron95 Re: celibatariusz a dziewictwo 05.02.09, 08:47
            kami bo Cię bezpośrednio nie dotyczy
            Ale nie wkurzają Cię pomysły kleru czy wyznawców RM dotyczących
            nie religii a naszego życia ? Poddasz się temu i pójdziesz z facetem
            na całość bez prezerwatywy ?
            • kami_hope Re: celibatariusz a dziewictwo 05.02.09, 22:42
              No tak, ale nie odpowiedziałeś na pytanie.
              Mnie nie dotyczy, więc pytam co z tą resztą?

              A cóż mnie mogą wkurzać pomysły kleru lub/i innych, skoro w żaden
              sposób nie wpływają na moje życie? Mam jakiś tam światopogląd,
              rozwijam się w jakimś kierunku, a podobne manipulacje, propaganda,
              itp. mijają mnie szerokim łukiem. To kwestia wyboru. Są ludzie,
              którzy bardziej zawierzają różnym ideologiom niż samym sobie, stąd
              dają przyzwolenie innym na kształtowanie własnych umysłów. Kler
              cieszy się wielkimi wpływami i będzie tak, dopóki społeczeństwo da
              mu przyzwolenie. Jedynie współczuć mogę tym, którzy ślepo
              zapatrzeni w guru wyrzekają się – najlepiej wyspecjalizowanego w
              świecie przyrody narzędzia – rozumu.
              Dopóki pozostaję w pełni władz umysłowych - podejmuję decyzje w
              oparciu o wolną wolę. Co będzie, gdy świadomość moja przygaśnie?? W
              tym miejscu, ujawnia się problem. .. (ale to już chyba zagadnienie
              na inną dyskusję smile)

              • mariefurie Re: celibatariusz a dziewictwo 05.02.09, 22:50
                Brawo, Kami smile
                Podpisuję sie obiema rękoma smile
              • aron95 Re: celibatariusz a dziewictwo 06.02.09, 12:22
                Brawo kami jesteś silna dziewczynka nie dasz sie omamić i nikt Ci nie narzuci
                swoich światopoglądów . Ale Twoje otoczenie nie jest wolne
                i podatne na ideologie rodem z średniowiecza .
                Chcąc nie chcąc masz do czynienia z myśleniem ,ideologiami które Ci nie
                odpowiadają (nasze babcie , dziadkowie) .
                A Ty sama za dziesięć lat ? Tym różną osobą będziesz bedąc w związku
                a nie, w tym okresie i tak samo będzie z oddziaływaniem na bliskich
        • maheda Re: celibatariusz a dziewictwo 05.02.09, 13:40
          Nie wszyscy celibatariusze to kler.
          I nie wiem, dlaczego się wypowiadasz za mnie ("sami widzimy i czujemy..."), na
          mnie nie mają żadnego wpływu - to ich sprawa, czy się konsekrują, czy są czyści
          bez rozgłosu.
          Tak samo nie obchodzi mnie absolutnie, co o mnie sądzi Rydzyk. Zresztą nic o
          mnie zapewne nie sądzi, bo najpewniej nie mają pojęcia o moim istnieniu smile
          Jego pomysły też mnie mało obchodzą.

          Wyluzuj, Aron.
          • aron95 maheda 05.02.09, 14:57
            chyba nie za bardzo zrozumiałaś
            Ale masz rację w klerze nie wszyscy to celibatariusze w większości udają ich .
            Tylko gdyby Cię jaki zboczeniec zgwałcił i Ty zaciążyła , to Ci każą urodzić a
            gdybys postanowiła inaczej to kółko nawiedzonych dziewic
            będzie blokowało kozła
            • maheda Aron, co Ty pleciesz? 06.02.09, 11:59
              Nikt mi niczego nie może kazać.
              Szara strefa aborcji kwitnie, jak ta lala przecież!...

              Inna rzecz, że wcale nie jestem przekonana, że chciałabym taką ciążę usunąć, i
              mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała się o tym przekonywać na pewno.
              • aron95 Re: Aron, co Ty pleciesz? 06.02.09, 12:25
                maheda napisała:

                > Nikt mi niczego nie może kazać.
                > Szara strefa aborcji kwitnie, jak ta lala przecież!...

                Pod warunkiem że nikt o tym nie wie i ma się na nią grosze .

                >
                > Inna rzecz, że wcale nie jestem przekonana, że chciałabym taką ciążę usunąć, i
                > mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała się o tym przekonywać na pewno.
                >

                I tego Ci życzę
                • maheda Re: Aron, co Ty pleciesz? 07.02.09, 18:58
                  > > Szara strefa aborcji kwitnie, jak ta lala przecież!...
                  >
                  > Pod warunkiem że nikt o tym nie wie i ma się na nią grosze .

                  Niestety, również dziewczyny same (właśnie te, które nie mają kasy) pozbywają
                  się niechcianych ciąż.
                  I to też jest dramat, bo skutki często bywają opłakane sad
                  • aron95 Re: Aron, co Ty pleciesz? 09.02.09, 15:01
                    A co z tymi które naciągają na dziecko ?
                    Eeee to inny temat

                    Ogólnie chodzi o to że wspomniani starają sie wpływać na innych a tego nie
                    powinni. Dlaczego ? Bo skoro ja tak żyję to inni też powinni
                    • maheda Ja też staram się wpływać na innych :) 09.02.09, 18:37
                      Dlaczego sądzisz, że nie powinnam? smile
                      Mam prawo robić to, co uważam za słuszne i przekonywać ludzi do tego, co uważam
                      za dobre.
                      A ci ludzie mają prawo stwierdzić, że im się moje prawdy nie podobają i nie chcą
                      się do nich stosować - ich pełne prawo.
                      • aron95 Re: Ja też staram się wpływać na innych :) 10.02.09, 10:09
                        Oczywiście macheda że masz prawo tak jak ja do wyrażania swoich opini
                        które to , paniom tu wyjątkowo nie odpowiadają .

                        Tylko że ja wskazuję na pewne niebezpieczeństwo ;
                        z wyrażanych opini robi się problem społeczny by później ustanowić/narzucić
                        prawa ogółu społeczeństwu

                        np. aborcja , o tym problemie najwiecej mają do powiedzenia
                        Ci którzy nigdy nie spłodzą dzieci
                        • maheda Re: Ja też staram się wpływać na innych :) 10.02.09, 11:23
                          > Oczywiście macheda

                          maHeda, jeśli można...

                          > Tylko że ja wskazuję na pewne niebezpieczeństwo ;
                          > z wyrażanych opini robi się problem społeczny by później ustanowić/narzucić
                          > prawa ogółu społeczeństwu

                          Ależ ja dokładnie o to samo walczę suspicious Chcę z pewnych rzeczy zrobić problem
                          społeczny...

                          > np. aborcja , o tym problemie najwiecej mają do powiedzenia
                          > Ci którzy nigdy nie spłodzą dzieci

                          Przeprowadziłeś jakieś badania w tym kierunku czy piszesz to, w co wierzysz?
                          Pytam z ciekawości, bo na przykład wśród moich znajomych jest masa ludzi przed
                          40tką, z dziećmi, z rodzinami, którzy są przeciwni aborcji, a osób, które nigdy
                          nie spłodzą dzieci a są przeciwni aborcji, jest ilość okołozerowa. Gdybym ja
                          prowadziła takie statystyki w swoim otoczeniu, nie zgadzałyby się z tym, co mówisz.
                          • aron95 Re: Ja też staram się wpływać na innych :) 10.02.09, 16:51
                            maheda - ok

                            Nie jestem od badań . Wnioskuję na podstawie tego co widzę , słyszę
                            czytam . Nie razi mnie jeśli Ty ( osoba dzieciata i z perspektywą na kolejne )
                            wypowiadasz sie iż jesteś przeciwna aborcji .
                            Natomiast wszelkie dziewice o laskach poruszające się i panowie w koloratkach ,
                            już tak . To oni doprowadzili do ustanowienia prawa
                            które najczęściej wiecej szkody przynosi jak pożytku .
                            Gdyby pójśc za ich nawoływaniem to niedługo wprowadzą nam zakaz sprzedaży
                            środków antykoncepcyjnych .
                            To niemożliwe ? Jak najbardziej , wybory niedługo a PIS owi brakuje
                            • maheda Re: Ja też staram się wpływać na innych :) 11.02.09, 11:07
                              > Nie jestem od badań . Wnioskuję na podstawie tego co widzę , słyszę
                              > czytam.

                              Czyli opieramy się na Twojej wierze. Z wiarą istotnie nie ma co dyskutować.

                              > To oni doprowadzili do ustanowienia prawa
                              > które najczęściej wiecej szkody przynosi jak pożytku .

                              Bo widocznie przeciwnicy pozostają przy ujadaniu po kątach zamiast się
                              zorganizować i wystąpić z kontr-ruchem.
                              Możesz zorganizować kontr-ruch zamiast siedzieć w grupie ujadających
                              bezsensownie w kącie.

                              Zawsze byłam zdania, że jeśli coś komuś nie pasuje, to powinien się wysilić,
                              żeby to zmienić. A jeśli nie robi niczego, to niech siedzi cicho, bo tylko krew
                              psuje.
                              • aron95 Re: Ja też staram się wpływać na innych :) 11.02.09, 12:48
                                Mniejszości były zawsze lepiej zorganizowane .
                                W tym ich siła .

                                maheda to jest tylko dyskusja w której wymieniamy swoje opinie i Twoje z
                                denerwowanie nic nie przyniesie ani nic zmieni .
                                Nawet nie jest mi przykro że Ci krwi napsułem , jak tak bardzo nie pasował temat
                                mogłaś go nie ciągnąć .
                                • maheda Re: Ja też staram się wpływać na innych :) 11.02.09, 13:06
                                  > Mniejszości były zawsze lepiej zorganizowane .
                                  > W tym ich siła .

                                  Brawo.
                                  Na przykład Łemkowie i Bojkowie.

                                  > maheda to jest tylko dyskusja w której wymieniamy swoje opinie i Twoje z
                                  > denerwowanie nic nie przyniesie ani nic zmieni .
                                  > Nawet nie jest mi przykro że Ci krwi napsułem

                                  Nie mnie. Ja mogę wyłączyć kompa albo nie zaglądać na forum smile Nie obchodzisz mnie.
                                  Natomiast psuły mi krew te osoby, które ze mną mieszkały, a które tak
                                  marudziły/narzekały, nie robiąc celem poprawy absolutnie niczego.
                                  Na szczęście już ze mną nie mieszkają, bo się wyprowadziłam smile
                                  • aron95 Re: Ja też staram się wpływać na innych :) 11.02.09, 13:26
                                    maheda napisała:

                                    > Brawo.
                                    > Na przykład Łemkowie i Bojkowie.

                                    A tak , pół Polski słyszało o Łemkach chodź nie bardzo potrafią powiedzieć kto oni



                                    > Natomiast psuły mi krew te osoby, które ze mną mieszkały, a które tak
                                    > marudziły/narzekały, nie robiąc celem poprawy absolutnie niczego.
                                    > Na szczęście już ze mną nie mieszkają, bo się wyprowadziłam smile
                                    >

                                    Więc podłóg ich miary nie mierz innych .
                                    Z marudami/narzekającymi wiecznie też walczę przez pokazywanie im jakie ich
                                    problemy są śmieszny a sprawy łatwe w rozwiązaniu .
                                    Najczęściej wystarczy "dupsko " ruszyć .
                                    • maheda Re: Ja też staram się wpływać na innych :) 11.02.09, 17:04
                                      aron95 napisał:

                                      > A tak , pół Polski słyszało o Łemkach chodź nie bardzo potrafią powiedzieć kto
                                      > oni

                                      Chodziło mi wyłącznie o to, że byli świetnym przykładem na Twoje stwierdzenie,
                                      że mniejszości są ZAWSZE świetnie zorganizowane i narzucają się innym. Nie da
                                      się ukryć, że Twoje stwierdzenie nie jest prawdą, a Łemkowie i Bojkowie są
                                      świetnym na to przykładem, niezależnie od tego, czy wiesz, kim byli, czy nie.

                                      > > Natomiast psuły mi krew te osoby, które ze mną mieszkały, a które tak
                                      > > marudziły/narzekały, nie robiąc celem poprawy absolutnie niczego.
                                      > > Na szczęście już ze mną nie mieszkają, bo się wyprowadziłam smile
                                      > >
                                      >
                                      > Więc podłóg ich miary nie mierz innych .

                                      A co do tego mają podłogi, bo nie zakumałam?

                                      > Z marudami/narzekającymi wiecznie też walczę

                                      Ja nie walczę. Ja tylko pytam Cię, co ZROBIŁEŚ, żeby przeciwstawić się temu
                                      ruchowi anty-aborcyjnemu, na którego narzucanie zdania się nie zgadzasz.
                                      • panda_zielona Re: Ja też staram się wpływać na innych :) 11.02.09, 18:35
                                        > A co do tego mają podłogi, bo nie zakumałam?

                                        Oj,meheda nic nie rozumiesz.One,te dziewice leżą na tych podłogach
                                        krzyżem.
                                        • maheda Re: Ja też staram się wpływać na innych :) 11.02.09, 18:44
                                          Aaaa i należy zdjąć z nich miarę!!! Z ich długości, znaczy!!!
                                          Już teraz rozumiem, dziękuję, Pando smile
                                        • aron95 Oj panda 12.02.09, 08:54
                                          Jak na Twoim przykładzie ,świetnie widać dobroczynny wpływ faceta .
                                          Poczucie humoru masz , kto by pomyślał ? !
                                      • aron95 Re: Ja też staram się wpływać na innych :) 12.02.09, 09:10
                                        maheda napisała:



                                        > Ja nie walczę. Ja tylko pytam Cię, co ZROBIŁEŚ, żeby przeciwstawić się temu
                                        > ruchowi anty-aborcyjnemu, na którego narzucanie zdania się nie zgadzasz.
                                        >

                                        Robię tyle co i Ty , gdy się nie zgadzasz . Pogadam sobie !
                                        • maheda Re: Ja też staram się wpływać na innych :) 12.02.09, 09:16
                                          Nie pytałam o siebie, tylko o CIEBIE.
                                          Pytałam, co TY robisz.
                                          Rozumiem, że nic.
                                          Więc nie masz prawa narzekać, że jest źle, skoro nie robisz nic, żeby to zmienić.

                                          Swoją drogą - ze mną, to akurat trafiłeś jak kulą w płot.
                                          Ja akurat bardzo aktywnie działam w dziedzinie, na którą się nie zgadzam.
                                          • aron95 Re: Ja też staram się wpływać na innych :) 12.02.09, 09:30
                                            Nie narzekam że jest mi z tym źle i nie mam zamiaru z tym robić
                                            cokolwiek robić . Wyrażam tylko swoją opinię .
                                            Chyba mi za chwilę nie powiesz - że jeżeli wyrażam opinię na jakiś temat to
                                            powinienem w tej dziedzinie działać ?


                                            Swoją drogą - ze mną, to akurat trafiłeś jak kulą w płot.
                                            > Ja akurat bardzo aktywnie działam w dziedzinie, na którą się nie zgadzam.

                                            hm, zauważyłem - na huraaaa czy łapu capu innym słowy najpierw
                                            zrobisz później pomyślisz
                                            Ale to do końca nie jest wadą .
                                            • maheda Re: Ja też staram się wpływać na innych :) 12.02.09, 09:34
                                              > Nie narzekam że jest mi z tym źle i nie mam zamiaru z tym robić
                                              > cokolwiek robić . Wyrażam tylko swoją opinię .

                                              Wyraziłeś opinię, że Cię pewnie działania niepomiernie denerwują i się na nie
                                              nie zgadzasz. Jeśli nie zgadzasz się tylko werbalnie, bez podejmowania działań,
                                              to znaczy, że efektywnie się na nie zgadzasz.

                                              > hm, zauważyłem - na huraaaa czy łapu capu innym słowy najpierw
                                              > zrobisz później pomyślisz

                                              Możesz mi pokazać palcem, o co Ci chodzi?
                                              • aron95 Re: Ja też staram się wpływać na innych :) 12.02.09, 09:54
                                                A to ciekawa teoria .
                                                Denerwuje mnie PIS z Kaczorami więc co wg. Ciebie powinienem zrobić ?
                                                Albo te dziewice ! Rozprawiczyć ? Albo tych celi..... nieeeeeee


                                                pokazywać palcem nie ma co , wystarczy po kolei poczytać .
                                                Nie odbieraj tego jako bezwzględnej krytyki takie postępowanie
                                                charakteryzuje "kobiety czynu" i wielu panów też
                                                • maheda Re: Ja też staram się wpływać na innych :) 12.02.09, 10:24
                                                  > A to ciekawa teoria .
                                                  > Denerwuje mnie PIS z Kaczorami więc co wg. Ciebie powinienem zrobić ?
                                                  > Albo te dziewice ! Rozprawiczyć ? Albo tych celi..... nieeeeeee

                                                  Ja nie wiem, mnie nie denerwują, więc nie muszę się nad tym zastanawiać.
                                                  To Ty powinieneś się zastanowić, co można zrobić, żeby próbować ustalić w
                                                  społeczeństwie takie zasady, które Tobie odpowiadają, skoro denerwują Cię obecne.

                                                  > pokazywać palcem nie ma co , wystarczy po kolei poczytać .
                                                  > Nie odbieraj tego jako bezwzględnej krytyki takie postępowanie
                                                  > charakteryzuje "kobiety czynu" i wielu panów też

                                                  Rotfl smile Czyli nie potrafisz pokazać.
                                                  Tak właśnie myślałam.
                                                  • aron95 Re: Ja też staram się wpływać na innych :) 12.02.09, 12:28
                                                    Wiesz co by to było gdyby każdy ustalał swoje zasady ? Anarchia
                                                    A poza tym nie mam takich ambicji by ustalać nowe zasady
                                                  • maheda Re: Ja też staram się wpływać na innych :) 12.02.09, 12:38
                                                    Zasady nie są jedne, jedyne i narzucone na wieki.
                                                    Zasady - zwłaszcza, jeśli jest grupa osób, która AKTYWNIE przeciw nim występuje
                                                    - można zmieniać tak, by pasowały tym, którzy aktywnie działają na rzecz ich zmiany.

                                                    Masz do wyboru:
                                                    - albo się poddać istniejącym zasadom (czyli - jeśli nie chce Ci się ustalać
                                                    takich zasad, żeby Ci pasowały, to nie narzekaj na już ustalone),
                                                    - albo próbować zmienić istniejące zasady, jeśli Ci nie odpowiadają.

                                                    Jest to Twój WYBÓR.
                                                    Jeśli więc WYBIERASZ NIEDZIAŁANIE przeciw jakimś zasadom, to swoimi czynami
                                                    oświadczasz, się na nie ZGADZASZ. Gadanie przy tym, że się właśnie NIE ZGADZASZ,
                                                    to hipokryzja.
                                                  • aron95 Re: Ja też staram się wpływać na innych :) 13.02.09, 09:30
                                                    Absolutnie nie , żadna hipokryzja . Normalne demokratyczne prawo wyboru .
                                                    Gdy głosujesz na dane ugrupowanie a ono przegrywa to przecież nie walczysz dalej
                                                    bo to walka z wiatrakami .
                                                    Lub gdy jest dwóch kandydatów i żaden Ci nie odpowiada , skreślasz obydwóch . W
                                                    ten sposób wyrazasz swoje niezadowolenie z kandydatów .
                                                    Ustawodawca przewidział tez możliwość wstrzymania się od głosów .
                                                    Jeśli nie jesteś przekonana do przegłosowywanej sprawy ,
                                                    wstrzymujesz się od głosu co często ma miejsce w sejmie .
                                                    Czyli jak to nazwałaś niedzialanie . Lepiej niedziałać niż zaszkodzić
                                                    Gdyby każdy z osobna chcial działać w kierunku zmian to tylko zaszkodzi ,
                                                    jedynie grupowe działanie przynosi efekty
                                                  • maheda Re: Ja też staram się wpływać na innych :) 13.02.09, 10:17
                                                    > Absolutnie nie , żadna hipokryzja . Normalne demokratyczne prawo wyboru .

                                                    Nieprawda - demokracja to nie prawo wyboru, tylko rządy ludu. Czyli DZIAŁANIA
                                                    podejmowane przez LUDZI.
                                                    Rządzenie, to nie stawianie haczyków raz na cztery czy pięć lat, ale praca na co
                                                    dzień, żeby poprawić otaczającą nas rzeczywistość.

                                                    Owszem - z Twojej strony jest to hipokryzja.

                                                    Jeśli nie zgadzasz się na otaczającą Cię rzeczywistość, to
                                                    - albo przyłączasz się aktywnie do jakiejś partii czy ugrupowania, które
                                                    reprezentują Twoje poglądy i działasz wspólnie z nimi; względnie - jeśli takich
                                                    nie ma, zakładasz sam coś takiego i szukasz innych, o podobnych do Ciebie
                                                    poglądach i razem staracie się zmienić świat wg Was na lepsze, by żyć lepiej
                                                    - albo zajmujesz się wyłącznie pienieniem się, jak jest niedobrze, ale poza tym
                                                    nie robisz nic.

                                                    W pierwszym wypadku "albo" jesteś częścią demokracji. W drugiej - jesteś
                                                    oportunistycznym hipokrytą.
                                                  • aron95 Re: Ja też staram się wpływać na innych :) 13.02.09, 14:48
                                                    Absolutnie sie z Tobą nie zgadzam .
                                                    Wg. Twoich poglądów to każdy powinien należeć do jakiegoś ugrupowania a jeżeli
                                                    nie - to morda w kubeł .
                                                    Prawo do wyrażania opinii nie zależy od przynależności do grupy
                                                    tylko od tego czy się ma coś do powiedzenia czy nie .
                                                    Nawet Ci co narzekają i nic nie robią mają do tego prawo , bo patent na
                                                    narzekanie nie zależy od przynależności do grup tylko indywidualnych cech
                                                    narzekającego .
                                                    A pieniacze , głównie to politycy i takich ci u nas dostatek .
                                                    Jeśli tego nie wiesz kup pierwszą z brzegu gazetę
                                                  • maheda Re: Ja też staram się wpływać na innych :) 13.02.09, 16:29
                                                    Wyrażanie opinii, czyli swoich poglądów, to jest jedna rzecz.
                                                    Ale twierdzenie, że inni powodują, że musisz żyć w świecie, w którym sobie nie
                                                    życzysz żyć, to zupełnie co innego.
                                                  • aron95 Re: Ja też staram się wpływać na innych :) 14.02.09, 09:32
                                                    maheda napisała:

                                                    > Wyrażanie opinii, czyli swoich poglądów, to jest jedna rzecz.
                                                    > Ale twierdzenie, że inni powodują, że musisz żyć w świecie, w którym sobie nie
                                                    > życzysz żyć, to zupełnie co innego.


                                                    Oj z tym przesadziłaś , to już nadinterpretacja z Twojej strony
                                                    Co najmniej 3 razy w tym wątku nadmieniałem iż jest to tylko moja
                                                    opinia .
                                                    Droga mahedo miałaś niemiłe doświadczenia z marudzącymi znajomymi
                                                    i mając świeżo w pamięci je , wnioski po rozstaniu przenosisz na wszystko co Cię
                                                    dotyczy i między innymi tą dyskusję .
                                                    Wczesniej napisałem że najpierw piszesz później myślisz , Twój post
                                                    to świeży przykład .
                                                    Ot, to jest moja opinia .
    • fragile66 Re: celibatariusz a dziewictwo 05.02.09, 09:49
      aron95 napisał:

      > Nie sądzę aby to był ich świadomy wybór

      Aron, jeśli zarzucasz dorosłym ludziom, że podejmują decyzje
      dotyczące samych siebie nierozważnie lub nieświadomi konsekwencji,
      to chyba wybrałeś niewłaściwe forum.
      Wszyscy którzy przeżywają rozwód, borykają się z tym problemem, że
      kiedyś podjęli decyzję, której byli w pełni świadomi i przekonani o
      jej słuszności, a teraz ponoszą jej konsekwencje.

      W czym decyzja dziewicy o oficjalnym ogłoszeniu swojej decyzji jest
      gorsza od ogłoszenia "tak" przy kościelnym ślubie?

      Jak w życiu: niewykluczone, że część z konsekrowanych dziewic za parę
      (naście) lat zakocha się, zrezygnuje z dziewictwa i założy forum dla
      zbrukanych. Niewykluczone że część z nich wytrwa w postanowieniu i
      będzie szczęśliwsza niż uprawiając seks, w którego szczęściotwórczą
      moc nie wierzą?

      Tolerancji trochę, brachu! smile
      • aron95 Re: celibatariusz a dziewictwo 05.02.09, 12:02
        fragile66 napisał:

        >
        > zbrukanych. Niewykluczone że część z nich wytrwa w postanowieniu i
        > będzie szczęśliwsza niż uprawiając seks, w którego szczęściotwórczą
        > moc nie wierzą?
        >

        Nie że nie wierzą , tylko w wyniku swoich zahamowań ta przyjemność jest im obca
        . Nie zaznając tych przyjemności szukają alternatywy Zamiast leczyć swoją
        psychikę wstępują w jakieś kościelno-sekciarskie układy .
        I nie dlatego że tego pragneli tylko dlatego że innych możliwości dla siebie nie
        widzą a człowiek jak wspomniałem do jakiejś grupy
        chce należeć . Potrzebuje drugiego kto go zrozumie
        Jak np. na tym forum
        • fragile66 Re: celibatariusz a dziewictwo 05.02.09, 12:35
          No widzisz - teraz już piszesz ze zrozumieniem dla ludzi smile

          W dalszym ciągu uważam, że nie jesteśmy kompetentni, aby wyrokować,
          co jest większym szczęściem - każdy decyduje za siebie na podstawie
          rekomendacji innych.

          W pismach Teresy z Avila są opisy jej mistycznych uniesień, które
          psychologowie porównują do seksu - a mistyczka była dziewicą przez
          całe życie.

          Kolejne potwierdzenie, że szczęście rodzi się w mózgu, jakość życia
          zależy od tego, jak ten mózg funkcjonuje, a seks, mistyka, przeżycia
          związane z byciem z drugą osobą - to tylko narzędzia do osiągnięcia
          szczęścia.

          Zostawmy dziewice w spokoju, nie leczmy ich na siłę, potraktujmy
          choć w połowie tak tolerancyjnie jak gejów i lesbijki...
          • aron95 Re: celibatariusz a dziewictwo 05.02.09, 15:20
            Ja nie piszę o szczęściu a o niemocy .
            Niemocy zrealizowania tego do czego nas stworzono .
            Chyba nie powiesz że do dziewictwa zostaliśmy stworzeni , że każdy ma być
            mistykiem .
            Owszem wyjątki się zdarzają i jeśli nie wpływają na innych to mnie to nie
            przeszkadza .

            • lima Re: celibatariusz a dziewictwo 06.02.09, 10:10
              aron95 napisał:

              > Ja nie piszę o szczęściu a o niemocy .
              > Niemocy zrealizowania tego do czego nas stworzono .
              > Chyba nie powiesz że do dziewictwa zostaliśmy stworzeni , że każdy ma być
              > mistykiem .
              > Owszem wyjątki się zdarzają i jeśli nie wpływają na innych to mnie to nie
              > przeszkadza .
              >

              uprawiasz taka samą propagandę jak Rydzyk
              "niemoc realizowania tego do czego nas stworzono".....
              a dlaczego uwazasz, że inni mają żyć wg Twoich wyobrażeń o tym "do czego ludzi
              stworzono"??? .... no jakbym kazanie z ambony słyszała...
              daj ludziom prawo do samostanowienia. Chyba że sam godzisz się, bym zaglądała ci
              pod kołdrę i pokazywała palcem co ci w życiu wolno robic a co nie.
        • kami_hope Re: celibatariusz a dziewictwo 05.02.09, 23:33
          >w wyniku swoich zahamowań
          Zjawisko o którym mowa, jest dużo bardziej złożone niż stereotypowe
          ujęcie klauzulą „zahamowań”
          >Zamiast leczyć swoją psychikę
          Tu nie ma czego leczyć! Oczywiście, że w niektórych przypadkach
          podobne decyzje mogą być oparte na patologii, czego nie należy
          traktować ogólnie. Religia sama w sobie nie prowadzi do obłędu. To
          obłęd niejako wykorzystuje religię do „zamanifestowania się”. U
          ludzi dotkniętych paranoją indukowaną (chorobą nabytą od innego
          chorego), po odseparowaniu - że tak powiem - od czynnika
          zakażającego/paranoika – objawy paranoi ustępują. I jeśli
          (podkreślam "jeśli") czyjaś decyzja wynikała z zewnętrznych
          sugestii/indoktrynacji należy założyć, że jest to decyzja czasowa.
          Potrzeba przynależności, tożsamości, i in. - co przytaczasz jako
          argumenty dla poparcia swojej dezaprobaty - to kolejne aspekty
          sprawy, chociaż w poszczególnych przypadkach wcale nie muszą
          odgrywać roli.
          Ja myślę, że każdą taką decyzję należy rozpatrywać indywidualnie.
          A na potrzeby nasze (nas-forumowiczów) warto przyjąć, że jest to
          zjawisko zupełnie dla nas niegroźne i jeśli mamy ochotę, oczywiście
          możemy sobie podyskutować, tylko z zaniechaniem wzbudzania strachu
          (demonizowania zjawiska), które byłoby tu po prostu irracjonalne.
          • mariefurie Re: celibatariusz a dziewictwo 05.02.09, 23:53
            kami_hope napisała:

            że w niektórych przypadkach
            > podobne decyzje mogą być oparte na patologii, czego nie należy
            > traktować ogólnie. Religia sama w sobie nie prowadzi do obłędu. To
            > obłęd niejako wykorzystuje religię do „zamanifestowania się”.

            U ludzi dotkniętych paranoją indukowaną (chorobą nabytą od innego
            > chorego), po odseparowaniu - że tak powiem - od czynnika
            > zakażającego/paranoika – objawy paranoi ustępują.


            Kurcze, ale mądry z Ciebie babik, no . Ukłony naprawdę. Co fachowiec to fachowiec smile
            Tylko moze dodam, a propos tego drugiego akapitu....
            Ze tak zwana paranoja indukowana , niekoniecznie musi byc nabyta od chorego
            sensu stricte ( w sensie, od jednej konkretnej, fizycznie, jednostki, pod silnym
            wpływem której się znajdujemy). Ta tzw. "chora osoba", to moze byc otoczenie,
            środowisko, styl życia.... cokolwiek, gdzie wyłączamy rozum i poddajemy sie
            bezmyślnej indoktrynizacji.
            Czasami wyłączamy rozum, by miec łatwiej, by dac poniesc się fali, bo pozwolic,
            aby ktos za nas decydował, uzywamy stereotypów i prostych schematów, bo nie
            zmusza nas to do myslenia. Bo przeciez myślenie=wysiłek. Bo! jezeli zadamy sobie
            parę niewygodnych pytań, to okaże się, ze w swoich własnych oczach jestesmy nikim.
            A każdy sie tego boi i unika w sposób wręcz odruchowy.
            Podsumowując więc w skrócie, mogą istniec dziewice i "dziewice".
            smile
            • kami_hope Re: celibatariusz a dziewictwo 06.02.09, 22:56
              Dziękuję Ci Marie za komplement smile
              Zgadzam się z Twoim rozwinięciem zagadnienia. Historia odnotowała
              podobne zjawiska występujące masowo (ideologie nazistowskie, rasizm,
              komunizm, itp.), a mechanizm indukcji – w dużym skrócie – polega na
              propagandzie strachu. Wystarczy przedstawić społeczeństwu „wroga”
              (współcześnie – „terroryzm”wink, a wówczas już nikt nie pyta „w czym on
              zagraża”, tylko „jak się przed nim bronić?”. I tu szczęśliwie
              odnajduje się po zęby uzbrojony wybawca…
              Ten mechanizm bardzo łatwo się rozprzestrzenia. Miłość i strach są
              głównymi siłami napędowymi człowieka. Stąd bardzo łatwo manipulować
              ludźmi wykorzystując te siły.

              Jeśli Aronowi uda się manipulacja (nieświadoma jak sądzę; zdarza się
              sięgać po manipulację przy braku argumentów) i „wkręci” nam-
              forumowiczom lęk przed dziewicami, dewotkami, itp., będziemy chcieli
              bronić się przed „wrogiem”, który nam zagraża. Efekt będzie taki, że
              w rzeczywistości, to MY będziemy agresorami. Będziemy chcieli
              zniszczyć zagrożenie, które w rzeczywistości nie istnieje!
              Nie zdziwi sytuacja, gdy ktoś z nas odniesie się wrogo do napotkanej
              osoby, której aktualnie dotyczy dyskusja (zadziała to nieświadomie,
              na osadzonym strachu).

              Jeśli cokolwiek tu jest do leczenia, to FOBIA, którą można odczytać
              tu i ówdzie smile
    • ewa009 Re: celibatariusz a dziewictwo 05.02.09, 12:31
      Witaj jesteś nie konsekwentny bo piszesz "Homo sapiens jest zwierzęciem stadnym"
      i twierdzisz, że one przez swój wybór są samotne, czy dobrze przeczytałeś
      tekst?? One są w grupie.
      Dlaczego człowiek ma tylko kierować się chucią jak zwierze?? One tam wspominają
      o powołaniu i jest to wybór duchowej drogi-mają do tego prawo- Bardziej razi
      mnie wychodzenie z cienia homoseksualistów, ale nie razi mnie na tyle aby ich
      potępiać. Pozdrawiam
      • z_mazur Re: celibatariusz a dziewictwo 05.02.09, 13:55
        > Dlaczego człowiek ma tylko kierować się chucią jak zwierze??

        Bo nim jest. Wiekszość gatunków ssaków wcale nie jest mocniej niż
        człowiek zdeterminowana przez chuć.
        • young-and-bored Re: celibatariusz a dziewictwo 05.02.09, 22:58
          Inne ssaki w przeciwieństwie do człowieka nie próbują opierać
          się swoim zwierzęcym instynktom, nie zastanawiają się nad sensem
          własnej egzystencji, nie dążą do autodestrukcji i nie grają w
          Spellforce'a po pracy. Przynajmniej tak mi się wydaje,
          bo na biologii zazwyczaj ściągałem z koleżanki zeszytu smile


          --
          Was I a warrior ? Or a magician ?
          I can not remember.
          Oh, I used to be an archer... a long time ago...

          Spellforce 2, Czas Mrocznych Wojen
          • mariefurie Re: celibatariusz a dziewictwo 05.02.09, 23:02
            Tez dobre smile
            No i na forach też nie pisują tak jakby....
            wink

          • z_mazur Re: celibatariusz a dziewictwo 06.02.09, 00:56
            Śmieszy mnie momentami nasze ludzkie przekonanie o jakiejś wyjątkowości naszego gatunku. Tzn oczywiście jesteśmy wyjątkowi, tak samo jak wyjątkowe są inne gatunki zwierząt i tyle.

            Wiele ssaków (że nie wspomnę o innych rodzinach zwierząt), ma bardzo skomplikowane rytuały godowe i do spółkowania dochodzi u wielu z nich jedynie w okresach rui, poza tymi okresami zainteresowanie seksem i prokreacją bywa u nich znikome. Natomiast u człowieka..., Zresztą co ja wam będę pisał, sami wiecie. wink

            Dlatego pisanie o uleganiu zwierzęcej chuci jest mocno nietrafione. smile)))
      • aron95 ewcia 05.02.09, 15:29
        Odpowiem tak
        Ja na razie mówię że nie chcę kobiety za 10 lat będę mówił że jestem powołany do
        bycia sam a za dwadzieścia to już będę "pieprzył"
        że jest to moja duchowa droga i krzyże stawiał przed niewiernymi/ starymi parami .
        brrr chyba się dziś z kimś umówię
    • lima Re: celibatariusz a dziewictwo 06.02.09, 10:06
      Niby co chcesz leczyć? Ktos podjął decyzję o swoim życiu i mu jest z tym dobrze.
      Szkodzi komuś? Tobie? Mężowi?

      Może zacznij leczyć tych co seksu nie lubią i mają niskie libido ale czują się
      zobowiązani do uprawiania seksu i zakładania rodziny "bo wszyscy tak robią" więc
      zmuszają się do współżycia, a jak tylko ślub i dziecko mają zaliczone, to
      małżonek idzie w odstawkę od łóżka, szacunku i bliskości a trzyma się go "za
      pysk" "świętym nierozerwalnym małżeństwem". To dopiero chore.
    • ewa009 Re: celibatariusz a dziewictwo 06.02.09, 10:42
      Autor tekstu ma prawo tego nie rozumieć ale nie zmieni tego, że ktos dokonuje
      jakiegoś wyboru. Te kobiety tak wybrały i koniec, miały prawo nikt ich nie
      zmuszał. Co do równowagi w przyrodzie to kobiet i tak jest więcej więc jaka to
      strata?. Gdzieś doczytałam się, że takie "nienadgryzione" stare panny są
      niebezpieczne "moherowe berety". Dewotki były przed Rydzkiem i beda po. Nie
      rozumiem w jakim stopniu może to zagrażać komuś. A co do seksu to olbrzymia
      energia i nie koniecznie trzeba ją marnotrawić tylko i wyłącznie na "cztery razy
      po dwa razy". Pozdrawiam
      • arkac123 Re: celibatariusz a dziewictwo 06.02.09, 15:16
        ewa009 napisała:

        Nie
        > rozumiem w jakim stopniu może to zagrażać komuś.
        >

        Oni mają siebie za coś lepszego od innych, odczuwają potrzebę pouczania innych, dawania "inteligentnych rad" - i tutaj tkwi zagrożenie.
        Spotkałam kilka razy takiego "celibatariusza". Byłam świeżo porzuconą, młodą kobietą (lat 26) z noworodkiem (całkowicie rozsypana psychika, czarne myśli, nie znałam nikogo w podobnej sytuacji, nie wiedziałam, co robić). Na dzień dobry zostałam oświecona, że dla mnie to już koniec, żaden PORZĄDNY katolik mnie nie zechce. Nie ma to jak podniesienie na duchuwink.
        • tricolour Jeśli szwankuje poczucie wartości... 06.02.09, 15:23
          ... to zagrożenie dewocją pewnie i jest. W takim wypadku bardziej potrzebny jest
          psycholog i praca nad sobą, by poczucie wartości nabrało właściwego wymiaru niż
          potępianie dziewic od siedmiu boleści.
          • arkac123 Re: Jeśli szwankuje poczucie wartości... 06.02.09, 17:55
            Oczywiście, że wtedy moje poczucie wartości, jako świeżo porzuconej, było bliskie zeru. Obeszło się jednak bez psychologa.

            Nie miałam czynienia z dziewicą, lecz niedoszłym klerykiem, jednak mechanizm ich myślenia jest podobny (zresztą, o ile sobie przypominam, kiedyś wałkowaliśmy ten temat, pisałam pod nickiem kruszynka301wink.

            Nie potępiam dziewic/dewotek/celibatariuszy, jednak dla spokoju psychicznego, najlepiej trzymać się od nich jak najdalej.
        • aron95 Re: celibatariusz a dziewictwo 06.02.09, 16:32
          Przynajmniej jedna rozumie o czym mówię .
          Reszta udaje że ich nie dotyczy ale wcześniej czy później .......
          Z tych inteligentnych rad wziął się cały dewotyzm
        • kami_hope Re: celibatariusz a dziewictwo 06.02.09, 23:21
          Arkac, wytłumacz proszę, jaki stanowi dla Ciebie problem ich
          mniemanie o sobie?

          >… nie wiedziałam, co robić. Na dzień dobry zostałam oświecona
          I tu zadziałało sprzężenie zwrotne, tj. zostałaś oświecona, bo nie
          wiedziałaś co robić.
          Nie twierdzę, że absolutna pewność siebie jest lekarstwem na
          całe „zło” (nie jest, choćby dlatego, że hamuje rozwój). Zanim
          zakiełkuje w głowie jakaś decyzja, „męczymy się” myśląc, analizując,
          wątpiąc… Warto poszukiwać, pytać, prosić o radę… Ostatecznie to MY
          decydujemy! Wybieramy pośród wszelkich zewnętrznych informacji.
          Jeśli informacja, że „żaden PORZĄDNY katolik Cię nie zechce”,
          wywołała u Ciebie jakiś dyskomfort psychiczny, to tylko dlatego, że
          dałaś temu przyzwolenie/wybrałaś i zakodowałaś ją spośród innych.
          Jeśli myślisz sobie: „to nie dla mnie!” (choćby nie miało żadnego
          racjonalnego uzasadnienia… może podyktowane intuicyjnie lub
          jakkolwiek inaczej), po prostu szukaj dalej…
          • arkac123 Re: celibatariusz a dziewictwo 07.02.09, 15:28
            Kami, paradoksalnie, to spotkanie i postawienie sprawy jasno "żaden porządny" mnie nie zechce, otrzeźwilo mnie dość skutecznie. Wcześniej, jako osoba gleboko wierząca, bylam przybita faktem, że tak naprawdę zgodnie z wiarą powinnam do końca sama wychowywać córeczkę, ewentualnie zgodzić się na powrót męża od kochanki.
            Ta rozmowa, i uświadomienie mnie, jak naprawde PRAWDZIWIE wierzący mnie postrzegają, okazala się przelomem. Zamiast się zalamać, zerwalam raz na zawsze z kościolem, a po 2 miesiącach bylam w szczęśliwym związku z agnostykiem (z którym zresztą jestem do dziś).

            Mniemanie o sobie dziewic, i ich poglądy na życie nie stanowią obecnie dla mnie problemu - jednak teraz jestem silna psychicznie, nie tak jak kiedyś.



            • tricolour Ty to piszesz serio? 07.02.09, 15:48
              Przecież to śmieszne wysnuć wniosek o czyjejś prawdziwej wierze na podstawie
              jednego (i kretyńskiego "żaden porządny...") zdania. Jeśli przez to zdanie
              porzuciłaś raz na zawsze wiarę, to jaka to była wiara? Płytka i pusta, bo dała
              się zdmuchnąć powiewem kilku słów.

              Moim zdaniem wiążemy się z ludzi dla ich zalet osobowych, duchowych, poczucia
              bezpieczeństwa itp, a agnostyk nawet nie potrafi się określić, bo co wynika z
              faktu, że nie da udowodnić się istnienia Boga? Nic.

              Zatem uwypuklenie tego agnostycyzmu wskazuje na nadal nie rozwiązany problem
              "kościelny".
              • kami_hope Re: Ty to piszesz serio? 07.02.09, 19:32
                Racja Tri!
                W sumie nie jest istotny kierunek tych zmian, ani nawet postawa
                (oportunizm/konformizm), ale fakt z jaką łatwością one zachodzą.
                Niestabilni poglądowo, chwiejni emocjonalnie itp., są właśnie
                potencjalnymi "ofiarami" wobec tych, którzy stabilni są (po prostu -
                wiedzą czego chcą!) i żyją świadomie.
                • arkac123 Tri, Kami 08.02.09, 10:10
                  Bardzo się cieszę, że są osoby, które żyją świadomie tak jak Wy, zawsze wiedzą, czego chcą i ich wiara jest niezachwiana. Szacunek.

                  Ja taka nie jestem, błądzę, szukam, wątpię, zmieniam poglądy - ale dobrze mi z tym.


            • anula36 Re: celibatariusz a dziewictwo 07.02.09, 16:32
              jedyne co pozytywne w tym watku to fakt ze autor nie ma zadnych powazniejszych problemow, skoro tak bardzo zajmuje go stan dopchniecia bliznichsmile
              • aron95 Re: celibatariusz a dziewictwo 09.02.09, 15:02
                anula okropniście mi dogadałaś
                • mariefurie Re: celibatariusz a dziewictwo 09.02.09, 16:08
                  Anula, oj feeee, nieładnie tak nieładnie big_grin
                  • anula36 Re: celibatariusz a dziewictwo 09.02.09, 22:18
                    mozna z tego wysnuc jasny,prosty i oczywisty wniosek ze nikt mi dzis nie zrobil dobrzetongue_out
                    Efektem jadowity humor, brzydla cera i radio M na pelen regulator;P
                    • aron95 Re: celibatariusz a dziewictwo 10.02.09, 10:14
                      anula36 napisała:

                      > mozna z tego wysnuc jasny,prosty i oczywisty wniosek ze nikt mi dzis nie
                      zrobil dobrzetongue_out

                      anula a gadżety , gadżety !
                      • anula36 Re: celibatariusz a dziewictwo 10.02.09, 13:37
                        gadzetow potrzebuja tylko ludzie bez wyobraznismile
                        • mariefurie Re: celibatariusz a dziewictwo 10.02.09, 14:04
                          anula36 napisała:

                          > gadzetow potrzebuja tylko ludzie bez wyobraznismile

                          OOO! Anulka, co prawda to prawda!!!
                          • kami_hope Re: celibatariusz a dziewictwo 10.02.09, 22:14
                            To znaczy jak... Szczytujecie w wyobraźni?
                            Nijak nie widzę związku...(hm??) Osobiście wolę "to" doświadczenie
                            przeżywać fizycznie. Wyobraźnia jak najbardziej cenna, ale jednak
                            samym fantazjowaniem do celu się nie dojdzie...
                            No chyba, że książkę chcecie napisać... - wyobraźnia niezbędna! wink
                            • mariefurie Re: celibatariusz a dziewictwo 11.02.09, 20:40
                              O maj gad!! Kami któż tutaj mów o szczytowaniu! tongue_outPPP

                              Takie jeden z niegdyś moich ulubionych pisarzy Marcel Proust powiedział tak:
                              Laissons les jolies femmes aux hommes sans imagination ,- czyli zostawmy piękne
                              kobiety mężczyznom bez wyobraźni.

                              Parafrazując (mam nadzieje, ze Proust mi wybaczy big_grin)) - zostawcie piękne
                              gadżety paniom (parom też) bez wyobraźni!
                              smile)
                              • kami_hope Re: celibatariusz a dziewictwo 11.02.09, 22:13
                                Marie, nie złość się. Nie skumałam (blondynka jestem, to mnie
                                tłumaczy… smile ).
                                A może ja za często i stąd pierwsze skojarzenie?
                                Muszę to jeszcze raz spokojnie przeanalizować smile


                                • mariefurie Re: celibatariusz a dziewictwo 11.02.09, 22:51
                                  Ja się złoszczę? No Kami, dajże spokój.
                                  Ja co najwyżej mówię emocjonalnie zbyt. ...czasami smile Ale zeby sie złościc?!!
                                  Zmarszczek sie boję, to sie nie złoszczę, z zasady big_grin
                                  A że blondynka... wiesz ostatnio mi taka jedna w tył auta wjechała, no to
                                  pierwsze co mi na myśl przyszło, to: ustawowy zakaz prowadzenia pojazdów
                                  mechanicznych przez blondynki przed trzydziestym rokiem zycia smile)
                                  Ale zaraz tez ochłonęłam, i pomyślałam sobie - a niech dziewczę sobie
                                  jeździ....i się uczy...
                                  smile)
                                  smile)
                                  • kami_hope Re: celibatariusz a dziewictwo 11.02.09, 23:57
                                    No to ja po 30stce, a wciąż się uczę... Niecały rok temu otrzymałam
                                    lekcję płynącą z rowu smile. O ile szybko się pozbierałam, w końcu
                                    uzbierałam na kolejny samochód, to kwota (aktualnego)
                                    ubezpieczenia... wstrzymała mi oddech.

                                    Jesteś wyrozumiała, dzięki Ci za to! Bo wiesz... my - blondynki
                                    naprawdę nie mamy łatwo, a tak bardzo się staramy... i taka
                                    wyrozumiałość od innych to balsam na skołatane serce w panice
                                    wynikającej z dezorientacji ("jak to było??? w lewo, w prawo...?!)

                                    • aron95 Re: celibatariusz a dziewictwo 12.02.09, 09:02
                                      Jak Ci to autko stanie w drodze to nie dzwoń po pomoc do blondynki .
                                      Bo gdy ...... postanowiły że będą auto holować zapięły linę wsiadły do auta
                                      (tego holującego ) i jadą . W końcu ta prowadząca pyta -Czemu to Twoje auto tak
                                      lata po drodze ??
    • aron95 Kolejne pomysły celibatariuszy 13.02.09, 09:34

      wiadomosci.onet.pl/1915835,11,item.html
      seks po ślubie = szybki rozwód
      To moje zdanie w tym temacie
      • ewa009 Re: Kolejne pomysły celibatariuszy 13.02.09, 11:45
        Dlaczego tak Ci to przeszkadza?? Jaki ma to wpływ na Twoje zycie??
      • useless00 Re: Kolejne pomysły celibatariuszy 13.02.09, 18:58
        Chciałam coś napisać, ale nie będę dyskutować z Aronem - pokona mnie doświadczeniem w każdej dziedzinie.

        Lepiej mieć tasiemca, niż nie mieć żadnego życia wewnętrznego.
        • aron95 Re: Kolejne pomysły celibatariuszy 14.02.09, 09:46
          Masz coś do powiedzenie mów , jeśli nie - milcz .

          Bo w tej chwili to jedynie dałaś sygnał - Ja też jestem w stanie dogadać "
          szowinistycznej świnie "
          • useless00 Re: Kolejne pomysły celibatariuszy 14.02.09, 09:50
            Milczę, zostałam dobrze wytresowana. Amen
            • anula36 Re: Kolejne pomysły celibatariuszy 15.02.09, 00:24
              ciekawe jaki procent uczestnikow forum nie bzykalo sie przed slubemwink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka