chyba się poddam

13.03.09, 07:42
Chyba się poddam, bo nie mam juz siły. Zostałam sama z trojgiem
dzieci. Zdecydowałam się na rozwód z orzekaniem o winie męża, ale
nie mam na to sił. Zaczęło się: groźby w stylu: zerwę kontakty z
dziećmi, popamiętasz mnie, będziemy wszyscy płakać, zrobię z ciebie
wariatkę, powołam fałszywych świadków. Domagam się alimentów na
dzieci, w kwotach do jakich mąż się zobowiązał...i znowu słyszę to
samo, że jestem pazerną kłamliwą babą, że mnie załatwi. I nie wiem
co dalej...bo nawet jeśli zrezygnuję z orzekania o winie, to
pozostanie kwestia alimentów dla dzieci, z których nie zrezygnuję i
tu nie skończy się nigdy, groźby, szantaże...sam nie wiem co robić.
    • plujeczka Re: chyba się poddam 13.03.09, 08:38
      nie poddawać się w żadnym razie .Jaką masz gwarancję ,że kiedy nie
      wystapisz o rozwód z jego winy to wciąż będzie utrzymywał kontakt z
      dziećmi. Ktoś kto jako ' tarczę" stosuje własne dzieci jest
      delikatnie mówiąć guzik wart a taka postawa świadczy żle o nim a nie
      o Tobie.Nie daj sie zastraszyć, majac trójkę dzieci daleka droga
      zanim je wykształcisz i zanim się usamodzielnią, pieniadze będą Ci
      potrzebne .W przypadku rzekniecia w wyłacznej winy twojego małzonka
      możesz wystąpis o alimenty na siebie i wcale nie musisz zyć w
      niedostatku.To dzisiaj moze wydawać się mało wazne ale z biegiem
      czasu może dawać podstawy Waszej egzystencji.
    • dorata351 Re: chyba się poddam 13.03.09, 09:11
      To skurczybyk, jak nie masz siły to olej go, ale jak potrafisz to
      się zmobilizuj i za takie coś( urwie kontakt z dziećmi palant)
      wyciagnij ile się da. Trzymam mocno kciuki za Ciebie, żebyś miała
      duuużo siły.
      • to.ja.kas Re: chyba się poddam 13.03.09, 09:14
        Co zrobić? To co zamierzałaś i nie zwracac uwagi na histerię chłopa.
        Przecież jego zachowanie obliczone jest na to bys zmiękła.

        A jak jest chamem to chamem pozostanie...jak ma zerwac kontakty z
        dziecmi to zerwie bo taką ma "moralnosc" i chocbys na rzesach
        stawała to nic z tym nie zrobisz
    • lima Re: chyba się poddam 13.03.09, 09:57
      co robić? nie przejmuj się jego gadaniem i rób swoje.

      Znajoma w podobnej sytuacji do Twojej (3 dzieci mąż szantażuje i ciągle o dobru
      dzieci gada) rozwiodła się bez orzekania o winie męża choć miała do tego
      podstawy (żeby się facet nie zdenerwował i od dzieci aby nie odsunął "przez
      żonę"), zgodziła się na minimalne alimenty żeby mąz nie czuł się "dojony" bo
      bardzo domagał się by wychowywali dzieci razem-
      -w efekcie mąż zaraz po rozwodzie się wypiął na dzieci, została sama z ich
      utrzymaniam bo facet do alimentów się nie poczuwa, a jego najnowszy pomysł to
      domaganie się od niej zapłaty za to..że się jej z mieszkania wymelduje i nie
      będzie ich nachodził z awanturami..

      Wszyscy Ci powiedzą to samo - rób swoje, wzmacniaj się psychicznie żeby sobie z
      jego szantażami radzić i nie pozwalac mu się zaszczuć.
      Bo im facet głośniej wrzeszczy o dobru dzieci - tym mniej tymi dziecmi się potem
      przejmuje...
    • kicia031 Re: chyba się poddam 13.03.09, 10:02
      Wszystkie te grozby nagraj i przedstaw sadzie. jednoczesnie
      skladajac o ograniczenie praw rodzicielskich osobnikowi, ktory do
      bycia ojcem nie dorosl.

      Trzymaj sie i nie daj zastraszyc psychopacie.
    • pokopanka Re: chyba się poddam 13.03.09, 12:00
      nie poddawaj sie
      jesteś warta lepszego życia, Ty i Twoje dzieci, jesli Ty o nie nie
      zadbasz, nikt tego nie zrobi
      "Wielu ludzi, ktorym nie udalo sie w zyciu nie zdaje sobie sprawy
      z tego, jak blisko sukcesu byli, kiedy sie poddali.¨
      - Thomas Edison

    • jamama_live Re: chyba się poddam 13.03.09, 13:55
      Witaj. Powiem tak, ja jestem mamą czwóreczki dzieci rozwód z orzekaniem o
      winie-wielkie dzięki ludziom z tego forum np.Plujeczce, Sauberowi,Eszir, i
      wiellllu wielu innym których nie wymienie bo oni sami wiedzą co mi napisali,
      dzięki ich bezstronnej opinii,kubłom zimnej wody,nabrałam siły, odwagi i
      pewności, że to co czynię jest słuszne i w trosce o dobro dzieci i moje.NIE
      PODDAWAJ SIĘ.Nie rezygnuj z postawionych przez siebie celów-nie pokazuj że Ci
      źle,walcz o siebie i dzieci.To że on straszy, szantarzuje, to standard, będzie
      prosił, błagał,cuda wyczyniał.Nie poddawaj się.Dasz radę.Ktoś mądry mi napisał
      kiedyś że rozwody to nie jest choroba śmiertelna-na to się nie
      umiera.Przejdziesz przez ten trudny rozwód bo jesteś zdeterminowana i walczysz o
      dzieci i siebie-o spokojne dalsze życie.Tu na forum dostaniesz wiele wskazówek
      które poprowadzą Cię do zamknięcia tego paskudnego etapu.A co do fałszywych
      świadków to realnie przeanalizuj sobie do czego mógłby Ci łatkę przypiąć-jeśli
      założyć że Temida jest ślepa to ma jeszcze uszy i słuchając zeznań Twoich i
      jego,śłuchając waszych świadków również przeanalizuje kto kłamie, a kto
      nie.Trzymaj się swoich zasad i nie pokazuj że się boisz,on napewno straci rezon
      jak zobaczy że jesteś silna.Najważniejsze.Nie odgradzaj się od ludzi,masz
      przyjaciół to z nimi rozmawiaj,pozwalaj sobie pomagać.Nie zamykaj się w sobie.A
      tu zawsze możesz się wyżalić, wypłakać-ja też nadstawiam rękaw do wytarcia
      nosa.Głowa do góry, cyc do przodu i walcz w końcu jest o kogo -pozdrawiam .
    • elishkah Re: chyba się poddam 13.03.09, 14:40
      Facet cię szantażuje, zamiast histeryzować, weź się w garść dla
      dobra dzieci, przede wszystkim nie daj się zastraszyć, i po co ci
      ten rozwód z orzeczeniem o winie? bedzie się ciągnął i ciągnął.
      Załatw to szybko i skoncentruj się na dzieciakach, wylicz
      szczegółowe koszty ich utrzymania, załącz rachunki, i dowody na
      wydatki, jak nie wiesz jak pomogę, moja sędzina jak zobaczyła mój
      materiał dowodowy, stwierdziła, że nigdy jeszcze nie widziała tak
      fachowo przygotowanej osoby do sprawy, miała segregator, ułozony
      miesiącami prze okres roku, osobno- paragony za wyzywnienie(i do
      każdego miesiąca tabela kosztów za dany miesiąc, a na koniec średnia
      za rok i średnia w przeliczeniu na miesiąc, za odzień, zabawki,
      wyjazdy, wakacje,prezenty, przedszkole, lekarze, bilety MPK na
      dojazd do poradni dermatologicznej,środki czystości, kosmetyki dla
      dziecka,oraz opłaty(czynsz, prąd, gaz) każdy grosz na dziecko
      wyliczyłam. Z orzeczenia winy zrezygnowałam, wolałam skreslić
      przeszłość by jak najszybciej stanąc na nogi.
      • marcowata Re: chyba się poddam 13.03.09, 15:37
        a jak rozliczałaś wyzywienie?
        no bo raczej nie kupuje się oddzielnie dla siebie, oddzielnie dla
        dziecka
        szacunek za taką pracę odrobioną
        ja też wyklejam rachunki
        wszystko oprócz wyżywienia mam w excelu, ale tylko w rozbiciu na
        miesiąc, a rachunki za jedzenie mam łącznie, no bo to co kupuje jest
        dla mnie i dla niej, choć mam kilka ładnych kg w plecy, bo stres
        działa na mnie niejedząco
        • elishkah Re: chyba się poddam 15.03.09, 10:04
          sędzina uznała, jak wyliczyłam na podstawie jednego miesiąca z
          rachunków produkty zakupione dla dziecka(moje dziecko ma anemię, nie
          przyswaja żelaza), jest oczywiste, że nie kupujęDanonków dla
          siebiesmile, zrociłam w tabeli przykładowy jadłospis dziecka np.
          śniadanie- bułka, masło,wędlina, mleko-kosz śniadanka, II sniadanie,
          obiad-koszt, podwieczorek-koszt, kolacja-koszt, wyszlo mi na dzień
          tyle i tyle, śedzina podsymowała, że bardzo szczegłołowo wyliczylam
          co świadczy o bardzo dobrej wiedzy matki o potrzebach dziecka, nie
          musisz mieć paragnonów za cały rok, wystarczy na podstawie
          obserwacji tygodnia wyliczyć na co wydajesz, trochę pracy, ale im
          więcej dowodów i b.szczegółowe tym korzystniej, podobnie było z
          innymi wydatkami na dziecko
    • plujeczka Re: chyba się poddam 13.03.09, 14:46
      podpisujĘ się pod tym ,żeby się nie poddawać a swoją drogą
      orzeczenie mojego wyroku z orzekaniem o winie męza juz za tydzień,
      wówczas napiszę Wam czy warto i przedstawię swoją historię.Było mi
      bardzo trudno przez te wszystkie lata, przeszłam piekło ale powoli,
      powoli moja łódż " dobija do brzegu"Głowa do góry a co do dzieci ,
      nie wierzę ,że twój maż bedzie miał z nimi dobry kontakt, to po
      prostu zwykła " szuja" , która " kupczy" dobrem dziecka a tacy nie
      są u mnie w poważaniu.
      • beciulek25 Re: chyba się poddam 14.03.09, 11:27
        Souli,wiem co czujesz,bo sama ciągle słysze obelgi,szantaże pod
        swoim adresem,psychologiczne celowe jego działanie,właśnie sobie to
        uzmysłowiłam na tym forum,skoro wykorzystuje dzieci jako karte
        przetargową to on nie powinien nazywać siebie ojcem,bo jaki przykład
        daje..???!!!Podjęłam decyzje i mam nadzieje,że w niej wytrwam i
        czego Tobie z całego serca życze.

        Do elishkah..jak się zabrać do zbierania paragonów ,rachunków skoro
        to mężulek robi zakupy???jakieś rady..będe wdzięczna
    • groszek-5 Re: chyba się poddam 14.03.09, 14:43
      Walcz kobieto do upadlego!Nie poddawaj sie!Takich gnoi trzeba walic ile sie
      tylko da.To sa typy,ktorym nie wolno odpuscic bo nigdy tego nie docenia i potem
      bedzie wiedzial jak nekac Cie do konca zycia.Mysll o dzieciach o sobie.Nie
      poddawaj sie za zadna cene.Pokaz,ze jestes silna i nie dasz soba pomiatac i sie
      zastraszyc.
    • sauber1 Re: chyba się poddam 16.03.09, 01:29
      souli napisała:

      > Chyba się poddam, bo nie mam juz siły. Zostałam sama z trojgiem
      > dzieci. Zdecydowałam się na rozwód z orzekaniem o winie męża, ale
      > nie mam na to sił. Zaczęło się:

      Przemyśl to raz jeszcze, i zapamiętaj że zawsze jest wyjście, ja tak miałem,
      tylko z tą różnicą że jestem facetem, i ...
      • joooooooana Re: chyba się poddam 16.03.09, 17:26
        Pozwoliłam sobie...

        To co mówi Pani mąż świadczy tylko i wyłącznie o jego bezsilności i strachu. On
        się boi. A to tylko słowa. W kartach Pani pozycja jest ewidentnie w stosunku do
        niego nadrzędna. Pani tego nie dostrzega, ale on tak. Stad m.in. groźby pod Pani
        adresem.
Pełna wersja