Dodaj do ulubionych

terminu apelacji

23.03.09, 14:31
po głoszeniu wyroku rozwdwego nalezy w ciagu 7 dni wystapić z
wniosekiem o uzaadnienie i moje pytania:
1.w jakim terminie sąd przysyła uzaadnienie i od jakiego dnia liczy
się termin uprawomocnienia. Sprawa odbyła sie 20 marca.Soro wnoszę
apeacje to czy to przerywa bieg terminu tych 21 dni na
uprawmocnienie sie wyroku?
Trudno jest złozyć apelacje skoro nie sie uzasadnienie i nie ma
sposobu i możliwości odnieść się do wyrroku sądowego. Jak to jest?
Czy ktoś z Was wnosił apelacje od wyroku rozwodowego?,czy wogóle
jest sens? przecież tą aplejacje rozpatrują koledzy sędziego, który
wydał wyrok! wiadomo ,ze nie wystapia przeciw swojemu koledze tylk
utrzytmają w mocy! Jak sie pisze taka aplelację, do czego sie
odnieść?...poradzcie może koś przez t przeszedł, pieski mam nastrój
i wciaż nie mogę dojść do siebie.Uzasadnienie słowne sądu w moim
dczuciu enada i pochwała picia a jeszze jedno ..sąd toleruje
kochanke męża? Boże co za sąd ?....horror jakiś ....pozdrawiam was i
przepraszam za haos ale w gowie mam mętlik i wciąż nie mogę
otrząsnąć się z tego.
Obserwuj wątek
    • plujeczka Re: terminu apelacji 23.03.09, 15:15
      rozwód uzyskałam , wina obu stron z czym sie nie zgadzam.Słowem
      uzasadnienie ustne to poklask dla alkoholików, zdradzajayh, bijacyh
      żonę i dzieci .Kochanka..jak najbardziej na miejscu wg. sądu ,
      napisz do mnie na priv to wszystko Ci opiszę. Nie chce narazie pisać
      na forum bo składam apelację ale czy jest sens? skoro alkoholicy to
      taka w sadownicwie " uprzywilejowana" grupa społezna, szkoda ,ze
      kobiety i dzieci nie.
      • pokopanka Re: terminu apelacji 23.03.09, 15:19
        a jak uzasadniono Twoja wine?
        mnie iedyś mówion, że jeśli będzie 95% po jednej, a tylko 5 % po
        drugiej str, to wina po obu str
        bardzo mi przykro, plujeczko, że poszło nie po Twojej myśli
        a w sekretariacie nie powiedziano, jak się odwołać/apelować?
      • julinka601 Re: terminu apelacji 23.03.09, 20:44
        Plujeczko,jesteśmy w takiej samej sytuacji.Ja mialam sprawę 2
        tyg.wczesniej i za mnie te sprawy załatwia adwokat.Ale jeszcze nie
        mamy uzasadnienia wyroku.
        Ale odczucia mam te same.Mam wielkie poczucie niesprawiedliwości.Nie
        czuję się winna a wyrok jest taki jak u Ciebie dlatego,ze ja się nie
        zgadzałam na rozwód i mocno oszczędzałam męża.Choć mówiąc szczerze
        staram się zachować trzeżwy osąd i nie zionę nienawiścią.

        Ciekawam ile sie potem czeka na termin sprawy w sadzie apelacyjnym?
    • chalsia Re: terminu apelacji 23.03.09, 15:28
      > po głoszeniu wyroku rozwdwego nalezy w ciagu 7 dni wystapić z
      > wniosekiem o uzaadnienie i moje pytania:
      > 1.w jakim terminie sąd przysyła uzaadnienie

      w takim, w jakim przyśle - choć w kpc jest podane, w jakim terminie
      powinien sąd uzasadnienie na piśmie wystawić, to sady się go nie
      trzymają.

      Od momentu gdy otrzymasz pisemne uzasadnienie (poleconym za
      potwierdzeniem odbioru) masz 14 dni na zlożenie pisemnie apelacji -
      czyli najpóźniej 14-tego dnia możesz albo osobiście złożyć w biurze
      podawczym sądu albo wysłac pocztą (koniecznie poleconym za
      potwierdzeniem odbioru).

      > Sprawa odbyła sie 20 marca.Soro wnoszę
      > apeacje to czy to przerywa bieg terminu tych 21 dni na
      > uprawmocnienie sie wyroku?

      tak, przerywa. Uprawomocnienie wyroku nastąpi w momencie wydania
      wyroku apelacyjnego.

      > Trudno jest złozyć apelacje skoro nie sie uzasadnienie i nie ma
      > sposobu i możliwości odnieść się do wyrroku sądowego. Jak to jest?

      wcześniejsze odpowiedzi jasno wskazują, ze nie pisze się apelacji
      bez zapoznania się z pisemnym uzasadnieniem wyroku.

      > jest sens? przecież tą aplejacje rozpatrują koledzy sędziego,
      który
      > wydał wyrok! wiadomo ,ze nie wystapia przeciw swojemu koledze
      tylk
      > utrzytmają w mocy! Jak sie pisze taka aplelację, do czego sie
      > odnieść?...poradzcie

      wcale niekoniecznie koledzy poprzedniego składu sędziowskiego, bo
      sąd apelacyjny to inny sąd, sędziowie mogą się w ogóle nie znać. I
      zapada dużo wyroków apelacyjnych (w różnych sprawach) innych niz
      pierwotny wyrok (ja np. wygrałam apelację w sprawie o obniżenie
      alimentów)
      • plujeczka Re: terminu apelacji 23.03.09, 16:27
        u nas sąd apelacyjny to ten sam sąd i ten sam wydział a zatem
        koleżanki i koledzy sędziowie się znają. U nas apelacje to porazki,
        zresztą o naszym sądzie głośno było swego czasdu w całej Polsce,
        odbywały sie pkiety i protesty ,wprost mówiło sie i mówi ,że coś z
        tym sadem nie tak..i co ? dalej jest po staremu a waściwie po
        układach.
        • kika40p Re: terminu apelacji 23.03.09, 16:36
          plujeczko przepraszam że wchodzę w Twój ważny wątek dla Ciebie,czy
          możesz mi napisać coś o mediacji,jeśli wiesz chcę o nią wystąpić,a
          nie znalazłam nic tutaj o tym(mój wątek to dostałam kopa) .To dla
          mnie pilne
        • fragile66 Re: terminu apelacji 23.03.09, 16:50
          plujeczka - nie przesadzaj z tymi podejrzeniami. Statystyka dowodzi,
          że 50% uczestników rozpraw apelacyjnych musi być niezadowolonych z
          wyroku.

          Jeśli jest się przekonanym o własnej racji - a każdy jest - to ta
          połowa ludzi musi znaleźć sobie jakieś wytłumaczenie, dlaczego
          przegrali. Niestety obarczenie sądu "układami" i "kolesiostwem" to
          pójście po najmniejszej linii oporu.

          Ja wprawdzie całą wojnę rozwodową wygrałem, ale w jej trakcie
          przegrałem parę bitew, w większości drobnych, jedną istotną.

          Nigdy jednak nie przyszło mi do głowy oskarżać sądu o swoje
          zaniedbania, bo gdy spróbowałem popatrzeć na siebie oczami sędzi, to
          zawsze znalazłem je u siebie.

          A to zbyt skomplikowany wywód, a to dowody rozwlekłe i
          nieprzekonujące, a to świadek nie całkiem zeznawał to, czego się po
          nim spodziewałem.

          A moja ex z pewnością teraz opowiada, że nie ma sprawiedliwości w
          tym kraju, bo poszła dokładnie twoim tokiem myślenia: że sąd
          pierwszej instancji niewystarczająco ocenił moją winę, bo ja byłem
          winny o wiele bardziej niż ona.
    • fragile66 Re: terminu apelacji 23.03.09, 16:22
      Prawomocny wyrok to taki, od którego nie ma odwołania.

      Ponieważ od wyroku w pierwszej instancji przysługuje apelacja, więc
      wyrok nie może się uprawomocnić tak długo, dopóki sąd nie dojdzie do
      przekonania, że żadnej ze stron nie przysługuje prawo do apelacji.

      Rzeczywiście łatwiej pisze się odwołanie od wyroku, gdy ma się na
      piśmie uzasadnienie wyroku. Stąd bierze się ten słynny termin 21
      dni, czyli 7 dni na wniosek o sporządzenie uzasadnienia - potem czas
      dla sądu na napisanie tego uzasadnienia, wysłanie, potwierdzenie
      doręczenia. Dopiero od dnia kiedy otrzymujesz pisemne uzasadnienie
      wyroku liczy się 14 dni na złożenie apelacji.
      W praktyce więc to o wiele dłużej niż 21 dni, chyba że nikt nie
      złożył wniosku o sporządzenie uzasadnienia.

      Tyle na temat terminów. Co do meritum natomiast: słusznie ktoś
      napisał w wątku, że jeśli twój mąż jest winny rozpadu związku w 95%,
      a ty w 5%, to w dalszym ciągu jesteście winni obydwoje.
      W apelacji twoim zadaniem nie jest udowodnienie sądowi, że mąż jest
      winny w 99% (a nie w 95%, jak sąd mylnie ocenił!).
      Twoim celem jest udowodnienie, że nie było żadnej twojej winy w
      rozpadzie związku.

      Zwróć uwagę, że nawet pisząc tutaj opisałaś tylko to, jak mało winy
      sąd widzi po stronie męża. To zły kierunek i przestań się na tym
      koncentrować.
      W apelacji musisz się skupić wyłącznie na udowodnieniu powtórnie, że
      TY byłaś całkowicie bez zarzutu i poza podejrzeniem.

      Jeśli jesteś o tym przekonana, wal śmiało do sądu apelacyjnego. Ale
      jeśli nadal będziesz udowadniać tylko o wiele większą winę męża od
      swojej, to mocno się rozczarujesz.
      • plujeczka Re: terminu apelacji 25.03.09, 07:45
        co chcę osiągnąć? -patrząc na wieloletnie zmaganie w sądzie NIC bo
        nie wierzę,że sąd nawe w apelacji może wydać sprawiedLiwy
        wyrok.Teraz chcę aby sĘedzina " POPRACOWAŁA" i musiała posiedzieć
        ze 2 dni nad uzasadnenęem to po pierwsze a po 2 aby inni sedziowie
        rozpatrujący apelacjĘ również ' popracowali" co w kontekście ich
        strajku włoskiego jest fajnym uzupełniemiem ich roszczeń.i TYLE...
        • brunia27 Re: terminu apelacji 25.03.09, 08:17
          plujeczko,
          nie znam całej Twojej historii ,ale jeżeli chodzi Ci tylko o SPRAWIEDLIWOść to
          daruj to sobie, tzn.olej to, nazwij jak chcesz ,ale nie spalaj się niepotrzebnie
          i nie tocz kolejnych walk
          i tak wiesz swoje i żaden sąd nie jest Ci do tego potrzebny

          tak sobie myślę ,że w pewnym momencie trzeba się skupić na sobie, dzieciach,
          chęć zemsty lub wymierzenia sprawiedliwości działa zabójczo na psychikę
          jestem za tym ,żeby zamykać pewne rozdziały swojego życia i koncentrować się na
          przyszłości mniej lub bardziej odległej
          • zuza145 Re: terminu apelacji 25.03.09, 09:15
            nie wiem co chce plujka osiągnąc ale powiem tak:
            dobrze napisano- apelacja ma dotyczyc tehj części wyroku z którą się
            nie zgadza.
            Nalezy poczekac na pisemne uzasadnienie i zaskarżac te niezgodna w/g
            plujki częśc- poprzez wskazywanie; czego sąd nie wziął pod uwage a
            było w dokumentach, w którym momencie mąz wprowadzał sąd w błąd,
            jakich plujki dowodów nie uznano a były itd.
            nie mozna napisac że sąd był głupi- tylko "dookoła".
            Jest to jak tkanie dywanu z róznych kolorów - bo stawiając jakąs
            teze najlepiej odnosic się zarówno do uzasadnienia sądu, mężowskich
            dowodów i wywowdów- ale tylko tych istniejących czyli
            zaprotokołowoaqnych oraz swoich tak samo- tych zaprotokołowanych i
            dowodów zgłoszonych podczas sprawy, wciągniętych w akta i ew,.
            pominiętych.
            nowe nie są wskazane- bo opieramy sie na istniejącycm materiale
            dowodowym.
            Daje sie to zrobic i powiem tak- jak zanim się zacznie ma się
            przekonanie że jest to bez sensu=- to proponuje wogóle nie zaczynać.

            Szkoda zdrowia i czasu.
            apelacje rozpatruje inny skład sędziowski, sam fakt jej zgłoszenia
            jest odnotowany w papierach sędziego prowadzącego- i to juz jest
            zasatanawiające- bo nawet jak nie wykaże apelacja że cos pierwotny
            skład śedziowski zrobił źle i nie zmieni- jest to posredni dowód na
            fakt że sąd byc może nie potrafił jaso i klarownie- wręcz
            definitywnie wykazac i coś tam zaniedbał.

            ale ja stoję na stanowisku- jesli apelowac lub zażalać 9 w przypadku
            postanowień) to tylko mając konkretny cel- zmiane wyroku lub decyzji
            a nie bez powodu.

            Ja kiedys zażalałam decyzję bo czułam niesprawiedliwe potraktowanie-
            i wygrałam samodzielnie- dało mi to częściowe zadoścuczynienie
            moralne i dlatego to zrobiłam.

            Tak więc Plujko- przemyśl, nie przekreslaj zanim- dopóki nie
            sprawdzisz.
            Tylko emocje na bok- masz sie odnieśc do faktów- unaocznić te które
            zostały pominięte- bo tylko to co juz zaistniało w dokumentacji
            będzie sprawdzne.
            Pozdrawiam.
            • chalsia Re: terminu apelacji 25.03.09, 11:28
              > Jest to jak tkanie dywanu z róznych kolorów - bo stawiając jakąs
              > teze najlepiej odnosic się zarówno do uzasadnienia sądu,
              mężowskich
              > dowodów i wywowdów- ale tylko tych istniejących czyli
              > zaprotokołowoaqnych oraz swoich tak samo- tych zaprotokołowanych
              i
              > dowodów zgłoszonych podczas sprawy, wciągniętych w akta i ew,.
              > pominiętych.

              i dlatego wskazane jest zwrócic sie do sądu już teraz (czyli przed
              otrzymaniem uzasadnienia) o wydanie kserokopii z protokołów rozpraw.


              > nowe nie są wskazane- bo opieramy sie na istniejącycm materiale
              > dowodowym.

              a piśmie apelacyjnym - rzeczywiście, ale juz potem np. na rozprawie
              albo pismem można wnosić o przeprowadzenie tych działań, których
              zaniechał sąd I instancji (np.zebrania nowych czy rozpatrzenia już
              wciągnietych w akta dowodów)
              • asia_pers chalsia 25.03.09, 13:19
                powiedz mi jak wygląda apelacja w mojej sprawie, może jesteś
                zorientowana?otrzymałam postanowienie sądu w sprawie o podwyższenie
                alimentów, wniosłam o podwyższenie bo dzieci-jedno poszło do szkoły,
                drugie do liceum, wzrosły mi też strasznie opłaty(czynsz o 160 zł w
                górę, prąd, doszły dojazdy dziecka starszego do szkoły ok. 16 km,
                wzrosł też koszt wyżywienia,porónując sprawę o alimenty z 2006
                roku), mój były awansował i jego zarobki zwiększyły się o 50%,
                uznałam ze są to dobre przesłanki do podwyższenia alimetów, w części
                mi się udało, mam je podwyższone, prawie tyle ile wniosłam,
                ale...moja sprawa o podwyższenie trwała dokładnie 14 miesięcy, w
                pozwie napisałam, że wnoszę od dnia złożenia pozwu czyli od
                listopada 2007 r i od tego dnia chce mieć je wyższe, bo w tym
                okresie wzrosły potrzeby dzieci, wyrok zapadł - od listopada 2008 r.
                odmówiono mi też zwrotu kosztów sądowych, choć sprawę wygrałam w
                98%, złożyłam wniosek o uzasadnienie wyroku, i w uzasadnieniu jest
                wyraźny błąd, sędzia wyraźnie podkreśla że koszty nastapiły we
                wrześniu 2007 roku i wymienia że dziecko od września 2007 ma
                zwiększone potrzeby a ojciec dziecka od maja 2007 roku ma wyższe o
                50 % zarobki, złożyłam więc apelacje co do terminu zasądzonych
                alimentów, nie od listopada 2008lecz od listopada 2007, apeluję też
                o zwrot kosztów sądowych(1500 zł). Eks nie złożył apelacji ani
                wniosku o uzasadnienie, postanowienie sądu przyjął bez protestu, jak
                zobaczył apelację, napisał pismo w którym wniósł pismo z pracy, że
                ma już inne stanowisko na którym zarabia mniej,że ja z podziału
                majątku mam pieniądze i mogę je wykorzystać na dzieci(on otrzymał z
                podziału 70%, ja 30% i wziął kredyt i kupił 70 metrowe mieszkanie,
                ja mieszkam na razie w wynajętym), wniósł też, pomimo iz sam
                koszysta z klubu Gimnasion-180 zł miesięcznie że nie zgadza się by
                córka miała karnet na basen-50 zł miesięcznie, i ja nie pytałam się
                go o zgodę na karnet, dodam, że z córką się nie widuje z własnej
                woli, a syn bywa u niego 2 razy w m-cu, wobec czego nawet jego wkład
                w wychowanie dzieci jest znikomy, jakie mam szansę na apelacji?
                Chodzi mi głównie o zasądzenie alimnetów od dnia złożenia sprawy? w
                uzasadnieniu sędzia wyraźnie podkreśla, że od roku 2007...sprawa
                ciągnęła się 14 m-cy, nie z mojej winy, nie rozumiem dlaczego skoro
                poniosłam koszty wyższe utrzymania dzieci od 2007 roku zasądzono mi
                od 2008?czy masz może jakąś wiedzę na ten temat?
                • chalsia Re: chalsia 25.03.09, 15:08
                  > > Eks nie złożył apelacji

                  No i świetnie – oznacza to bowiem, że sąd apelacyjny ma jedynie
                  dwie możliwości – oddalić Twoją apelację albo ją uznać w całości -
                  Art. 384. kpc (Sąd nie może uchylić lub zmienić wyroku na
                  niekorzyść strony wnoszącej apelację, chyba że strona przeciwna
                  również wniosła apelację).
                  I to – jak dla mnie - właściwie zamyka sprawę - wyroku bardziej
                  niekorzystnego dla Ciebie już nie będzie.

                  Wszystko, co napiszę poniżej może stanowić bazę do napisania przez
                  Ciebie pisma procesowego, co podwyższy szansę na wygranie apelacji.

                  > zobaczył apelację, napisał pismo w którym wniósł pismo z pracy,
                  że
                  > ma już inne stanowisko na którym zarabia mniej

                  nie powinno to mieć jakiegokolwiek znaczenia, bo możliwości
                  zarobkowe ma większe (zarobki tuż przed apelacją), ma tu też
                  zastosowanie Art. 136. krio (Jeżeli w ciągu ostatnich trzech lat
                  przed sądowym dochodzeniem świadczeń alimentacyjnych osoba, która
                  była już do tych świadczeń zobowiązana, bez ważnego powodu zrzekła
                  się prawa majątkowego lub w inny sposób dopuściła do jego utraty
                  albo jeżeli zrzekła się zatrudnienia lub zmieniła je na mniej
                  zyskowne, nie uwzględnia się wynikłej stąd zmiany przy ustalaniu
                  zakresu świadczeń alimentacyjnych.)

                  > że ja z podziału
                  > majątku mam pieniądze i mogę je wykorzystać na dzieci(on otrzymał
                  z
                  > podziału 70%, ja 30% i wziął kredyt i kupił 70 metrowe
                  mieszkanie,
                  > ja mieszkam na razie w wynajętym),

                  Podział majątku, który odbył się w przeszłości nie ma absolutnie
                  jakiegokolwiek znaczenia dla obecnej sprawy o podwyższenie
                  alimentów. Jeśli był to sądowy podział majątku – to jest to tzw.
                  powaga rzeczy osądzonej. Mógł był się w przeszłości nie zgodzić na
                  taki a nie inny podział majątku.

                  > wniósł też, pomimo iz sam
                  > koszysta z klubu Gimnasion-180 zł miesięcznie że nie zgadza się
                  by
                  > córka miała karnet na basen-50 zł miesięcznie, i ja nie pytałam
                  się
                  > go o zgodę na karnet

                  No myślę, że o pozytywnym wpływie sportu (np. basen) sama możesz
                  napisać – koniecznie trzeba dodać o tej jego karcie do Gimnasionu.
                  Co do wydawania zgody na karnet – w kwestiach dotyczących zwykłych
                  codziennych spraw dzieci (jak np. basen) nie masz obowiązku
                  uzyskania zgody ojca. I po za tym to jest sprawa alimentacyjna a
                  nie o władzę/opiekę/kontakty, więc kwestia braku zgody na basen nie
                  dotyczy meritum sprawy.


                  > dodam, że z córką się nie widuje z własnej
                  > woli, a syn bywa u niego 2 razy w m-cu, wobec czego nawet jego
                  wkład
                  > w wychowanie dzieci jest znikomy,

                  Akurat to warto napisać (choć de facto nie ma znaczenia dla
                  apelacji, bo nie zaskarżałaś kwoty podwyższonych aliementow a tylko
                  termin od kiedy mają obowiązywać). Jakby co – masz tu orzecznictwo
                  w tej kwestii: Uchwała SN III CZP 91/86 OSNC 1988/4/42, pkt IV,
                  wyrok SN z 12.11.1976, III CRN 236/76,

                  > jakie mam szansę na apelacji?
                  > Chodzi mi głównie o zasądzenie alimnetów od dnia złożenia sprawy?
                  w
                  > uzasadnieniu sędzia wyraźnie podkreśla, że od roku 2007...sprawa
                  > ciągnęła się 14 m-cy, nie z mojej winy, nie rozumiem dlaczego
                  skoro
                  > poniosłam koszty wyższe utrzymania dzieci od 2007 roku zasądzono
                  mi
                  > od 2008?

                  Myślę, ze sąd się po prostu pomylił i tyle (ale jakościowo to jest
                  to wielki błąd). Ważne by podkreślić, że sama treść wyroku jest
                  niezgodna zarówno z uzasadnieniem wyroku jak i pozwem – w tych
                  dwóch ostatnich mowa, ze od XI 2007, a w wyroku, ze od XI 2008.

                  Jakie masz szanse – jak dla mnie – co do terminu podwyższenia
                  alimentów – bardzo duże, co do kosztów sądowych – trudno
                  powiedzieć, ale zażalenie jest dla mnie zasadne – skoro dostałaś
                  prawie tyle co chciałaś (czyli np. 80% kwoty, o którą wnosiłaś), to
                  eks powinien pokryć te przykładowe 80%, a Ty 20% (czyli za to,
                  czego nie uzyskałaś).
                  Zobacz sobie art. 98 – 110 kpc.
              • chalsia Re: terminu apelacji 25.03.09, 14:14
                > > nowe nie są wskazane- bo opieramy sie na istniejącycm materiale
                > > dowodowym.


                eee, przypomniałam sobie - to nei jest prawda, można w apelacji
                powoływać się na nowe dowody - fragment z kpc poniżej:
                "4) powołanie, w razie potrzeby, nowych faktów i dowodów oraz
                wykazanie, że ich powołanie w postępowaniu przed sądem pierwszej
                instancji nie było możliwe albo że potrzeba powołania się na nie
                wynikła później,"
              • zuza145 oczywiście- bo 25.03.09, 21:15
                paradoksalnie wniosek o jakiś dowód, który został pominięty i/lub
                jak kto woli nieropzpatrzony/ rozpatrzony negatywnie poprzez
                zaniechanie ściągnięcia dowodu- to jest dowód że było- w sprawie-
                więc zaniechanie też mozna zażalać/zaskarżać. Bo sądowi
                wskazano "gdzie znajdują się dowody i na jaką okoliczność" a sąd
                zaniechał czynności zabezpieczenia dowodów.

                I można w trakcie sprawy- zgadzam się- bo jest to inna sprawa- mimo
                że w tej samej sprawie.
                Taki paradoks.

                Stanowisko procesowe się nazywa takie pismo- najlepiej składać przed
                rozprawą na 3-4 dni- druga strona dostaje na sprawie- jest szansa że
                zostanie zaskoczona i nie da rady na bieżąco przygotować odpowiedzi
                ( nie piszę kombinować).
                Jest też ryzyko- jeśli będzie z pełnomocnikiem- to zawnioskuja o
                przerwę- przełożenie rozprawy- w celu umożliwienia zapoznania się z
                treścią i materiałem- tym nowym.
                ale szanse są zawsze.
        • fragile66 Re: terminu apelacji 25.03.09, 09:45
          No dobrze - sędziowie sobie popracują, ale przecież za twoje
          pieniądze: od apelacji musisz wnieść taką samą opłatę jak od pozwu,
          czyli 600 złotych.
          Moja ex była przekonana, że z łatwością uzyska zwolnienie od tej
          opłaty i niestety się rozczarowała - sądy uważają, że zwalniać można
          od opłaty od pozwu, natomiast apelacja to trochę "luksus", na który
          trzeba sobie uzbierać pieniądze, nawet jeśli miałoby ich zabraknąć
          na inne rzeczy.
            • sauber1 Re: terminu apelacji 26.03.09, 05:30
              plujeczka napisała:

              > rozwód uzyskałam , wina obu stron z czym sie nie zgadzam.(...)
              > skoro alkoholicy to taka w sadownicwie " uprzywilejowana" grupa
              > społezna, szkoda ,ze kobiety i dzieci nie.

              Powiem tak, jutro będzie trzy dni jak otrzymałem prawomocny wyrok na drugiej
              rozprawie w sądzie apelacyjnym i też wina obu stron, dzieci ze mną i na każde
              miesięcznie po 200zł (dwieście) alimentów. Sam teraz zadaje sobie pytanie, czy
              mam powody do radości po 9 latach wzmagań z uzależnieniem najbliższej mi kiedyś
              osoby, która w efekcie swoich destrukcyjnych działań przepuściła wszystko, nawet
              dach nad głową dzieci, ale jak znam życie dalej nie da ani grosza, bo własny
              interes ważniejszy. A w tym wszystkim najbardziej optymistyczne, że dobro dzieci
              tak szumnie i wzniośle stawiane na pierwszym planie...
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka