errormix
15.04.09, 14:19
To już jutro. Prawie w południe. Jeszcze nie rozwód. Na razie alimenty.
Niby mam całą teczkę wydruków, rachunków, paragonów i wyliczeń, niby wiem, że
żona od 9 miesięcy za nic w domu nie zapłaciła, ani nie dołożyła nawet
złotówki, niby adwokat mnie poklepuje po plecach i powtarza, że "jeśli
będziemy mieli takie dowody na rozwodzie, to może pan spać spokojnie" - ale
mimo wszystko gdzieś w środku pozostaje strach i niepewność.
Nie że przegram, bo to już nie o to chodzi kto komu co miesiąc da kilkaset
złotych na dziecko. Jutro po prostu skończy się moje małżeństwo. Już nigdy
później nie będzie tak jak przedtem. No i tyle.