17.05.09, 10:44
Kochani, piszcie co może być dowodem w sprawie. Jakie Wy mieliście dowody?
Czasami coś może być dowodem a człowiek nawet nie wpadnie, że sąd uzna to coś smile
1) zeznania świadków (z rodziny i spoza rodziny)
2) zdjęcia
3) rachunki??
4) no właśnie - co jeszcze??
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: dowody 17.05.09, 14:33
      wiessz, w sprawie np. o morderstwo dowodem będzie odcisk palca,
      sperma, slina, włosy.
      Czyli - o coi Ci chodzi tak dokładniej.
      • sauber1 Re: dowody 17.05.09, 14:55
        Dowody mogą być różne, tylko czy wszystkie w sądzie zostaną uznane, za
        wystarczające nie jest nigdy wiadomo?
        Ja miałem ich dużo, nawet takie które myślę, że dla sądu wydawały się z dalekiej
        przyszłości, o np. dokumenty scedowanych środków na konta zagraniczne, listy z
        żądaniami zwrotu jakichś wyłudzonych kwot od człowieka za oceanu, których nie
        czułem się z w obowiązku zwracać z uwagi na rozdzielczość majątkowa przed kilku
        dobrych lat i inne świadczące o działaniach na nie korzyść rodziny, a
        szczególnie dzieci, co de facto stało się rzeczywistością, ale tego co ja
        przedstawiałem w sądzie. Tak, teraz z perspektywy czasu rozwód uznaje za czarna
        stronę życia, zupełnie coś przeciwstawnego w chwili pięknego początków tworzenia
        rodziny ...
    • stefanbatory45 Re: dowody 17.05.09, 19:23
      Ja wiedziałem, że moja prawie była żona spotykała się ze swym lubym w
      kilku hotelach.
      Zadzwoniłem do agencji detektywistycznej. Powiedzieli że dojście do
      książki meldunków w hotelu uzależnione jest od jego klasy. Średnio
      1,5 tys. nagranie z kamer - kilka tysięcy, ale ponoć da się, nawet z
      Sheratona wyrwać.

      Na szczęście nie musiałem tego robić bo żona się do wszystkiego
      przyznała. Wiedziała że mam dowody których nei musiałem nawet
      pokazywać.
      Komórka żony była na mnie, płaciłem jej rachunki więc operator (plus)
      dostarczył mi bezpłatnie cały billing z połowy roku.

      Generalnie to co wymieniłaś, ale świadkowie muszą być konkretni, nie
      że czegoś się domyślali, sądzą tak czy siak, albo znajoma coś
      widziała i powiedziała.
      Musieli widzieć, rozmawiać - kiedy o której godzinie, z kim itd.

      Zakładasz teczkę i zbierasz...
    • fragile66 Re: dowody 18.05.09, 10:08
      Dowody muszą być dopasowane do powództwa.

      Jeśli wnosisz o rozwód bez orzekania o winie, to zeznania stron
      wystarczą.

      Jeśli chcesz dowieść winy tylko jednej strony, to musisz przedstawić
      dowody tej winy.

      Pytanie - co jeszcze??? - jest źle postawione. Pytanie powinno
      brzmieć: co masz? i czy to co masz wystarcza do udowodnienie winy? i
      czy druga strona nie ma wystarczających dowodów, żeby dowieść twojej
      współwiny.

      I tyle...
    • zona_zazdrosnika M.in. SMSy i maile jako dowody 23.05.09, 16:08
      Mój mąż jest na wyjeździe zagranicznym od ponad miesiąca. Wiem, że
      mnie zdradza, że przez swoją nową miłość nas zaniedbał przed
      wyjazdem, a przez swoją zazdrość schrzanił mi życie w zasadzie od
      początku małżeństwa. Zastanawiam się nad tym, aby złożyć pozew o
      rozwód nim wróci, czyli pewnie w najbliższym czasie, bo wraca chyba
      pod koniec września. Od momentu wyjazdu w zasadzie nie utrzymuje
      kontaktu ze mną ani z dziećmi. Zamierzam złożyć pozew z orzeczeniem
      winy męża. W moim mieście na pierwszą rozprawę czeka się około 4
      miesięcy. W związku z tym mam następujące pytania:

      1. Czy lepiej teraz złożyć pozew bez orzekania o winie, a po jego
      powrocie, np. na pierwszej sprawie zmienić na z orzekaniem o jego
      winie i poprosić, aby sąd wystąpił o udostępnienie od operatora
      billingu połączeń oraz smsów? Chodzi mi o to, że w tym czasie jego
      miłość kwitnie i razem z nią utrzymują zażyły kontakt mimo
      odległości (a nas olewa jak i olewał wcześniej).Numer jest na umowę,
      ale w systemie na kartę.Na jaki okres taka opcja jest możliwa, tzn.
      ile miesięcy do udostępnienia? Zależałoby mi na tym, aby był
      udostępniony czas przed jego wjazdem, bo na tej podstawie będzie
      można dowodzić, że nie interesował się zupełnie nami (pracuje od 3
      lat poza miejscem naszego zamieszkania, wracając na weekend- oprócz
      ostatnich miesięcy przed wyjazdem własnie, podczas których spotykał
      się z moją następczynią).


      2. Maile- jak się domyślam, z tamtą taki kontakt na pewno utrzymuje-
      czy można wnioskować do sądu o udostępnienie poczty mailowej? Czy
      byłaby szansa, aby to udostępnienie obejmowało również okres 3-4
      miesięcy przed wyjazdem?

      3. W tej chwili mam słabe takie namacalne dowody, które świadczyłyby
      w sądzie ewidentnie przeciwko mojemu mężowi- tzn. wiem, że ma inną,
      że z nią był i jest w stałym kontakcie, ale poza jedynym smsem na
      mężową komórkę od tamtej, którą udało mi się odczytać przypadkiem,
      no i wiadomością anonimową do mnie na gg, nie mam nic. A to na pewno
      nie jest wystarczające przed sądem. Czyli chciałabym poczekać do
      powrotu, aby zgromadzić szybko dowody, ale to z kolei opóźni mi
      złożenie pozwu.
      Zależy mi na czasie, więc tak kombinuję z tym pozwem bez orzekania
      winy, a potem jego zmianie- tzn. na pierwszej rozprawie. Czy lepiej
      teraz nie składać? Albo złożyć bez dowodów?

      4. Jak zrozumiałam z forum, po złożeniu pozwu pozwany otrzymuje
      kopię pozwu. Na ile czasu przed pierwszą rozprawą pozwany otrzymuje
      kopię pozwu? Chodzi mi o to, aby tę kopię miał szansę otzrymać, aby
      nie zwrócono jej do sądu, bo on jej nie odebrał z racji tego, że
      jeszcze nie wrócił z zagranicy. Czyli- abym ja zbyt wcześnie tego
      pozwu nie składała.

      5. A może rozegrać to inaczej, czyli poczekać, aż mąż złoży pozew po
      powrocie (nie wykluczam tego), a dopiero na rozprawie (lub w
      odpowiedzi na pozew) wnosić o uznanie jego winy? To rozwiązanie mi
      nie pasuje za bardzo, bo czas mi ucieka, a szkoda mi dalej tak żyć.
      Z kolei nie wydawałabym wtedy pieniędzy na opłatę przy pozwie.

      Dodam tylko, że mąż na pewno nie dysponuje żadnymi dowodami
      przeciwko mnie- chyba, że za dowód mogą służyć wytwory jego chorej
      wyobraźni. Zależy mi na uznaniu jego winy, bo choruję, miesięczne
      leczenie kosztuje ponad połowę mojej pensji, a on w znacznym stopniu
      przyczynił się zarówno do stanu mojego zdrowia, jak i do tego, że
      zrezygnowałam z własnego rozwoju zawodowego, aby zająć się dziećmi
      (w tym jedno chore od początku), bo taka była umowa między nami (w
      zamian za lepszą starość z jego wysokiej emerytury).

      Poradźcie, co robić, napiszcie, co myślicie.


      • sauber1 Re: M.in. SMSy i maile jako dowody 23.05.09, 16:22
        zona_zazdrosnika napisała:


        > Poradźcie, co robić, napiszcie, co myślicie.

        Odpowiedź jest bardzo prosta, jak ten jeszcze "Twój" na papierze mąż w szachy
        grać dobrze potrafi, to jest bez większego znaczenia z rana czy z wieczora wink
        • zona_zazdrosnika Re: M.in. SMSy i maile jako dowody 23.05.09, 16:27
          Ty piłeś, czy ja piłam?
          • sauber1 Re: M.in. SMSy i maile jako dowody 23.05.09, 16:34
            zona_zazdrosnika napisała:

            > Ty piłeś, czy ja piłam?

            Nie jest ważne kto pił, jak mówił z pod Gniezna młynarz Kokeszko (Sami Swoi),
            ważne by po pijanemu nie dobijać interesów wink
            • zona_zazdrosnika Re: M.in. SMSy i maile jako dowody 23.05.09, 16:55
              No a tak serio, to możesz coś napisać konstruktywnego do mojego
              pierwszego posta?
              • tricolour Konkretną odpowiedź już dostałaś... 23.05.09, 17:42
                ... w formie pytania: na co MASZ dowody?

                Na razie nie wiadomo czego chcesz dowodzić, i na dodatek poszukujesz dowodów na
                tą niewiadomą. Przyznam, że trudno powiedzieć coś konkretnego.

                Dowodem na nie wiadomo co może być wszystko.
                • zona_zazdrosnika Re: Konkretną odpowiedź już dostałaś... 23.05.09, 17:50
                  Tri, ja nie jestem kobieta306- swój problem opisałam kilka postów
                  wyżej. Szukam odpowiedzi na pytanie o to, czy sąd może żądać
                  ujawnienia połączeń i smsów z komórki i ujawnienia korespondencji
                  mailowe, a jeśli tak, to z jakiego okresu. No i kiedy zdaniem
                  doświadczonych forumowiczów, będzie dla mnie korzystniej złożyć do
                  sądu pozew o rozwód...
                  • tricolour Pomyliłem się, przepraszam... 23.05.09, 17:56
                    ... co do pytania: sąd nie będzie żądał ujawnienia połączeń, bo z faktu, że było
                    połączenie nic nie wynika. Wysłany SMS też nie jest dowodem, bo nie ma pewności
                    kto wysłał SMSa - telefon można pożyczyć. Ujawnienie korespondencji mailowej? A
                    od kogo?

                    Zresztą rozwód to zbyt błaha sprawa sądowa, by sąd angażował takie środki.
                    • zona_zazdrosnika Re: Pomyliłem się, przepraszam... 23.05.09, 18:06
                      > ... co do pytania: sąd nie będzie żądał ujawnienia połączeń, bo z
                      faktu, że był
                      > o
                      > połączenie nic nie wynika.

                      Nie? A to, że nie interesował się np. tym, co u dzieci, czy nie
                      chorują, jak się czują, kiedy go tygodniami w domu nie było? Że w
                      tym czasie utrzymywał bliskie kontakty z inna i miał na to czas, to
                      też nic nie znaczy i nic z tego nie wynika?

                      Wysłany SMS też nie jest dowodem, bo nie ma pewności
                      > kto wysłał SMSa - telefon można pożyczyć.

                      Jasne, zwłaszcza, jak się do tej pani także wysyła maile i spotyka w
                      celu niedwuznacznym. Tu nie chodzi o kontakty sporadyczne, tylko
                      systematyczne, codzienne, wielokrotnie w ciągu dnia- a z rodziną
                      kontaktu ZERO.


                      Ujawnienie korespondencji mailowej? A
                      > od kogo?

                      A od pewnej pani i do tej samej pani. treść też niedwuznaczna.

                      >
                      > Zresztą rozwód to zbyt błaha sprawa sądowa, by sąd angażował takie
                      środki.

                      Dla mnie sprawa rozpadu mojego małżeństwa nie jest sprawą błahą.
                      Chodzi m.in. o to, że nie dam rady leczyć się z mojej pensji. Nie
                      zmienię pracy, nie awansuję, bo moje kwalifikacje są zbyt małe
                      (mieliśmy układ z mężem, że on się szkoli, zarabia pieniądze, a ja
                      zajmuję się dziećmi- na stare lata miało to przynieśc nam wspólne
                      korzyści).
                      • tricolour Jeżeli chcesz dowodów... 23.05.09, 18:16
                        ... to musisz je zgromadzić. Sąd nie jest od gromadzenia dowodów - od tego ma
                        Policję (do szukania i tropienia) oraz Prokuraturę - do sformułowania oskarżenia
                        i nadzór, a w sprawie z powództwa CYWILNEGO sąd CZEKA na dowody.

                        Zresztą weźmy na przykład:
                        - Ty masz w ręku biling, że mąż nie dzwonił do domu, ale mąż twierdzi, że
                        dzwonił, ale z telefonu stacjonarnego z pracy - klapa, bo nie możesz w
                        nieskończoność żądać bilingów z coraz to nowych numerów.
                        - żądasz ujawnienia korespondencji, ale okazuje się, że skasowana i co?

                        Przyznasz, że tak można w nieskończoność...
                        • zona_zazdrosnika Re: Jeżeli chcesz dowodów... 23.05.09, 18:21
                          > Zresztą weźmy na przykład:
                          > - Ty masz w ręku biling, że mąż nie dzwonił do domu, ale mąż
                          twierdzi, że
                          > dzwonił, ale z telefonu stacjonarnego z pracy - klapa, bo nie
                          możesz w
                          > nieskończoność żądać bilingów z coraz to nowych numerów.

                          Nie klapa- z billingu na numery dzieciaków oraz mój i na numer
                          stacjonarny nie wynika, by dzwonił skądkolwiek.

                          > - żądasz ujawnienia korespondencji, ale okazuje się, że skasowana
                          i co?

                          Słyszałam, ze jest obowiązek przechowywania takiej korespondencji
                          przez jakiś czas - względy bezpieczeństwa po WTC? Tzn., że
                          właściciele portali (no tego, gdzie są skrzynki mailowe) mają taki
                          obowiązek, no i obowiązek dostarczania na żądanie sądu.

                          >
                          > Przyznasz, że tak można w nieskończoność...

                          Nie, jeśli chodzi tylko o jeden numer telefonu i jedno konto mailowe
                          w określonym czasie.

                          OK, to zapytam inaczej- czy ktoś próbowal w ten sposób zdobyć
                          dowody? Bo przecież włamu nie zrobię uncertain
                          • tricolour Nie wiem czy ktoś próbował... 23.05.09, 18:26
                            ... a doświadczenie forum jest takie, że sądy odrzucają wnioski o wydanie
                            bilingów czy poszukiwanie usługodawcy pocztowego. Zresztą kto ma za to zapłacić?

                            Zauważ też, że z faktu, że przyszedł mail (SMS) o jednoznacznej i zdradzającej
                            treści nie wynika dowód, kto go napisał - jest silna poszlaka, ale nie dowód.
                            • zona_zazdrosnika Re: Nie wiem czy ktoś próbował... 23.05.09, 18:33
                              tricolour napisał:

                              > ... a doświadczenie forum jest takie, że sądy odrzucają wnioski o
                              wydanie
                              > bilingów czy poszukiwanie usługodawcy pocztowego.

                              No to kischka sad

                              Zresztą kto ma za to zapłacić
                              > ?

                              Np. ja? Nie miałabym nic przeciwko temu.

                              > Zauważ też, że z faktu, że przyszedł mail (SMS) o jednoznacznej i
                              zdradzającej
                              > treści nie wynika dowód, kto go napisał - jest silna poszlaka, ale
                              nie dowód.

                              Jasne- kilka,kilkanaście smsów dziennie, maile od i do tej samej
                              osoby- i nic z tego nie wynika? No popatrz, co za zbieg okoliczności-
                              ktoś kilkadziesiąt razy w ciągu jednego miesiąca pisze smsy z
                              pożyczonego telefonu. I tak przez kilka miesięcy? Wierzyć w to, to
                              naiwność wink


                              No to zapytam jeszcze inaczej- czy np. agencje detektywistyczne mają
                              takie możliwości?

                              • tricolour Agencja detektywistyczna... 23.05.09, 18:36
                                ... będzie wniebowzięta i wdzięczna za pokaźny zarobek i wymyśli setkę działań,
                                które może podjąć przeciw mężowi.

                                Obawiam się jednak, że nakaz wydania bilingów czy korespondencji może wydać
                                tylko sąd.
                                • zona_zazdrosnika Re: Agencja detektywistyczna... 23.05.09, 18:39
                                  > ... będzie wniebowzięta i wdzięczna za pokaźny zarobek i wymyśli
                                  setkę działań,
                                  > które może podjąć przeciw mężowi.

                                  To niech sobie wymyślają. Ja potzrebuje do kompletu tylko billingów
                                  i bodaj jednego maila.

                                  Dzięki za odpowiedzi i że nie straciłeś do mnie cierpliwości smile
                                  • tricolour Wiesz co... 23.05.09, 18:44
                                    ... facet mający przed sobą własne maila i SMSy traci rezon, a przede wszystkim
                                    obawia się kobiety, która nagle stała się godnym przeciwnikiem i partnerem.

                                    Bym się nie zdziwił gdyby chciał do Ciebie wrócić - poczytaj forum.
                                    • zona_zazdrosnika Re: Wiesz co... 23.05.09, 18:50
                                      Nie, on nie jest z tych; on jest zawzięty i mysli po niewczasie- to
                                      po pierwsze.
                                      Po drugie- do powrotu -jak do tanga- trzeba dwojga, a ja chcę sie od
                                      niego uwolnić raz na zawsze i zacząć żyć swoim życiem. Nie ma takiej
                                      opcji, bym do niego wróciła. Na samą myśl, że wróci i będę musiała
                                      wdychać jego powietrze, ogarnia mnie wstręt do niego. Nie kocham go
                                      i chcę się z nim rozstać, nim jeszcze bardziej go znienawidzę.
                                      • sasza_dwa Re: Wiesz co... 24.05.09, 22:13
                                        Trochę dziwne jest Twoje zachowanie, chcesz się od niego nade
                                        wszystko uwolnić, a jednocześnie z nim walczyć, że to jego wina itp.
                                        To jak to jest?
                                        Nie gniewajcie się ludzie, ale czasami bardzo się dziwię czytając
                                        posty na tym forum, mam wrażenie, że jedne wpisy przeczą drugim i że
                                        ludzie nie są tu tak do końca uczciwi, ale to tylko taka uwaga.
                                        • sauber1 Re: Wiesz co... 24.05.09, 22:18
                                          sasza_dwa napisała:

                                          > Trochę dziwne jest Twoje zachowanie, chcesz się od niego nade
                                          > wszystko uwolnić, a jednocześnie z nim walczyć, że to jego wina itp.
                                          > To jak to jest?
                                          > Nie gniewajcie się ludzie, ale czasami bardzo się dziwię czytając
                                          > posty na tym forum, mam wrażenie, że jedne wpisy przeczą drugim i że
                                          > ludzie nie są tu tak do końca uczciwi, ale to tylko taka uwaga.

                                          Ja też już apelowałem o więcej szczerości w wypowiedziach, ale w słowach można
                                          wiele przekazać i to w różny sposób, tak by każdy odebrał to co zechce, co jemu
                                          wygodne, a często i bardzo przydatne ...
                                        • zona_zazdrosnika sasza 25.05.09, 17:06

                                          Czyli co- mam sobie odejść od niego ot tak, jakbym zabierała swoje
                                          zabawki? Rodzina to nie piaskownica. Dzieciakom trafił się jeden
                                          beztroski rodzic, więc ja też powinnam iść tą drogą? Uważasz, że w
                                          mojej sytuacji jest to właściwa droga i odpowiedzialna decyzja? Że
                                          odejść od niego i mieć nadzieję, że jakoś to będzie? Jasne, że
                                          będzie, ale nie jakoś- konsekwencje są łatwe do przewidzenia i jako
                                          osoba odpowiedzialna nie chcę, by nas (mnie i dzieci) spotkały.
                                          Dlatego nie chcę rozwiązania, o którym Ty piszesz. Odejście i
                                          pozostawienie wszystkiego nie jest oznaką odpowiedzialności!!!
                                          Tutaj jest moja krótka historia:

                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=95090190&v=2&s=0

                                          Swoją drogą- jak to jest z tą odpowiedzialnością? Podpisuje się
                                          umowę o pracę, zaciągasz zobowiązania wobec pracodawcy (np. kursy) i
                                          jak się z niej rezygnuje, to ponosi się różne konsekwencje. Tak samo
                                          z umową w banku o kredyt czy umowę z klientem. A małżeństwo to nie
                                          jest żadna umowa? Można sobie z niego wyjść ot tak, komu i kiedy
                                          pasuje? Owszem, można- ale jak w każdym rodzaju umowy- są
                                          przewidziane konsekwencje. I nie dziw się, że chcę skorzystać z
                                          przysługującego mi prawa.

                                          Czy gdybym napisała, że planuję zostawić dzieci z mężem, zakupić
                                          małą kawalerkę tylko dla siebie i organiczyć się do niewielkiej
                                          kwotowo sumy alimentów, aby się leczyć, to byłoby odpowiedzialnie?
                                          Bo przecież mam prawo, by sie o to starać. Dzieci dla mojego męża to
                                          kłopot- bo to i czas trzeba im poświęcić, i chorują, więc trzeba
                                          łazić po lekarzach, trudno się wybrać na wieczorek kawalerski czy
                                          wyjechac na pół roku za granicę. Myślisz, że wstawałby co noc do
                                          małej, aby podać jej leki (bierze je co 6 godz.) albo zrezygnował z
                                          rozrywkowego trybu życia i dał się tak ograniczyć?

                                          Ustalenia między nami były inne- skoro mu się odwidziało, to droga
                                          wolna. Ale konsekwencje trzeba ponieść. W końcu to był dorosły
                                          mężczyzna, więc powinien wiedzieć, jakie są jego obowiązki z chwilą
                                          wstąpienia w związek małżeński.

                            • majkel01 Re: Nie wiem czy ktoś próbował... 24.05.09, 11:55
                              Sąd nie płaci za żadne bilingi itd. Operator musi udostępnić je na żądanie sądu
                              bezpłatnie.
                              • zona_zazdrosnika Majkel!!! 24.05.09, 20:58

                                Czy w sprawach rozwodowych sąd może żądać takich bilingów? Czy jest
                                taka możliwość, a jesli tak, to czy to się zdarza w praktyce? Czy to
                                samo dotyczy maili?
                                • chalsia Re: Majkel!!! 24.05.09, 22:42
                                  > Czy w sprawach rozwodowych sąd może żądać takich bilingów?

                                  móc-może

                                  > Czy jest
                                  > taka możliwość, a jesli tak, to czy to się zdarza w praktyce?

                                  nieczęsto, nawet powiedziałabym - wyjątkowo

                                  > Czy to
                                  > samo dotyczy maili

                                  tak

                                  wszystkie powyższe odpowiedzi dotyczą sytuacji zwrócenia się przez sąd
                                  bezpośrednio do operatorów.
                                  Sąd może też zobowiązać stronę procesu do przedstawienia wyzej wymienionych
                                  dowodów (zwłaszcza biling) - to sądy robią bez wielkich obiekcji, ale zależy na
                                  jakich sędziów się trafi.
                                  • zona_zazdrosnika Re:Chalsiu 25.05.09, 16:40
                                    Podziękowania za informacje smile Bardzo ważne i dobre dla mnie smile
                  • sauber1 Re: Konkretną odpowiedź już dostałaś... 23.05.09, 17:57
                    zona_zazdrosnika napisała:

                    > czy sąd może żądać ujawnienia połączeń i smsów z komórki i
                    > ujawnienia korespondencji mailowe, a jeśli tak, to z jakiego okresu.
                    > No i kiedy zdaniem doświadczonych forumowiczów,
                    > będzie dla mnie korzystniej złożyć do sądu pozew o rozwód...

                    Czy w cywilnej sprawie sąd takie duperele zechce wziąć pd uwagę nie wiem, ale w
                    innych czasem różnie bywa serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,5145712.html ?
                    Czym prędzej tym lepiej, ale zalecane by do takiego przedsięwzięcia dokładnie
                    się przygotować, bardzo słuszna decyzja, że nas pytasz o mądre porady wink
                  • kobieta306 Re: Konkretną odpowiedź już dostałaś... 23.05.09, 19:46
                    bo kobieta 306 to ja smile
                    wątek o dowodach miał się tyczyć ogólnie - kto jakie miał dowody w swoich
                    sprawach. Jeśli z winy męża, bo zabił i dowodem była kula od pistoletu też można
                    było wpisać. No ale po co jak można się czepiać smile ale spoko samo życie, a tu
                    my wszyscy mniej lub bardziej potrzaskani przez życie więc jest ok.
      • sauber1 Re: M.in. SMSy i maile jako dowody 23.05.09, 18:05
        zona_zazdrosnika napisała:

        > Mój mąż jest na wyjeździe zagranicznym od ponad miesiąca. Wiem, że
        > mnie zdradza,


        Samo przekonanie już jest wystarczającym powodem by swoich racji dochodzić.
        Kiedyś stosunkowo dość dawno, jakiś gościu bardzo się na innym forum żalił i nie
        potrafił zrozumieć i z tym faktem się pogodzić, że sędzina bez wyraźnych dowodów
        opierając się tylko na twierdzeniu, że co do zasady każdy mąż zdradza żonę,
        wydała werdykt na jego niekorzyść. Ludzie czasem maja szczęście - prawda? wink
        • zona_zazdrosnika Re: M.in. SMSy i maile jako dowody 23.05.09, 18:08
          >Ludzie czasem maja szczęście - prawda? wink

          Wolałabym mieć dowoy, zamiast szczęścia wink W końcu skąd pewność, że
          trafię na tę sędzię?

          Dzięki za tamtego linka- ale to sprawa innego kalibru, no i ja nie
          jestem policjantką sad
          • sauber1 Re: M.in. SMSy i maile jako dowody 23.05.09, 18:17
            zona_zazdrosnika napisała:


            > Dzięki za tamtego linka- ale to sprawa innego kalibru, no i ja nie
            > jestem policjantką sad

            Bo z tym szczęściem bywa różnie, ja znowu dziś do 21 będę żył tym złudzeniem, a
            mam pewniaki, a co do tego, że nie jesteś, tylko mogę w jednym zdania, a trza
            było sie óczyć wink
            • zona_zazdrosnika Re: M.in. SMSy i maile jako dowody 23.05.09, 18:23
              I skończyć, jak tamta wink
              Przydałoby się nam trochę szczęścia, oj, przydało.
              • sauber1 Re: M.in. SMSy i maile jako dowody 23.05.09, 18:45
                zona_zazdrosnika napisała:


                > Przydałoby się nam trochę szczęścia, oj, przydało.

                A czy ja mówię że nie ?wink

                "Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet
                łzy będą smakować jak szczęście". - Wacław Buryła







                W razie co to nie ja, to Wacław
                • zona_zazdrosnika Re: M.in. SMSy i maile jako dowody 23.05.09, 18:54
                  No i popieram Wacława, bo ma rację smile
                  Szczęście to mieć przy sobie prawdziwego przyjaciela; wtedy w żadnej
                  sytuacji świat nam się na głowę nie zawali.
    • kobieta306 Re: dowody 23.05.09, 19:50
      Zakładając wątek miałam na myśli, że powpisujemy jakie dowody mieliśmy w naszych
      sprawach rozwodowych, o podział majątku, o orzekanie o winie itd. Ogólnie bez
      rozpatrywania konkretnych przypadków. Kilka osób zrozumiało i wpisało, że np.
      wyciągi, maile. Taka była moja myśl ale może się źle wysławiam i nie
      zatrybiliście o co mi się rozbiegało smile
      • sauber1 Re: dowody 23.05.09, 19:57
        kobieta306 napisała:

        > Zakładając wątek miałam na myśli, że powpisujemy jakie dowody mieliśmy w naszyc
        > h
        > sprawach rozwodowych, o podział majątku, o orzekanie o winie itd.

        Nie od razu Kraków zbudowano, myślę, że ruszy się i ten temat ? smile
      • zona_zazdrosnika Re: dowody 23.05.09, 20:13
        Orzekanie o winie- temat jak najbardziej mi bliski, w zwłaszcza
        dowody. Pewnie ich lista jest raczej krótka, ale za to ciekawie
        byłoby się dowiedziec, jak je forumowicze zdobyli. No i czy ktoś
        korzystał i z jakim skutkiem z pomocy agencji detektywistycznej.
    • akacjax Re: dowody 25.05.09, 06:56
      Szukasz dowodów na winę męża w rozkładaniu małżeństwa. Do rozwodu ten rozkład
      musi być trwały. Sąd lubi świadków. Może ktoś coś wie, coś widział...
      W jednym z postów piszesz o rozmowach przychodzących. Czy każdy operator
      dokumetuje takie połaczenia i próby połączeń? (Próbowałem dzwonić, ale nie
      odbierali).

      Sama zdrada nie jest powodem do rozwodu, szukaj też w innych obszarach
      zaniedbywania Ciebie przez męża.
      • sauber1 Re: dowody 29.05.09, 16:26
        Czy taki oto wpis na forum może posłużyć za dowód w sądzie, lub przed Trybunałem
        w Strasburgu ?

        "Autor: xx 28.05.09, 22:33

        40 minut - razem z wyrokiem i wypytywaniem o dane do GUSusmile
        pani Sędzina ewidentna feministka - zdecydowanie była po mojej stronie. za to
        eks - kompletne zero klasy. powiedział taki rzeczy, że mnie wbiło w siedzenie,
        choć oczywiście dumna jestem z sibie - żadnych łez, drżących rąk i w ogóle.
        dzielna bylam. nawet jak usłyszałam, że nie kocha mnie już około 7 lat(!!!),
        kochankę ma od października(!) a ostatnie pożycie fizyczne odbyło się jak
        staraliśmy się o młodszego syna (4 lata temu!). to było beznadziejne i
        niepotrzebne, i wymierzone we mnie. zabolało! to prawda. za to pani Sędzia
        ewidentnie na niego najeżdżała - wypytywała ile zarabia - kręcił. a przyszedł
        odpicowany maksymalnie - nie na biedaka. więc wysnuła wnioski i męczyła go o
        te zarobki. wypytało dokładnie o samochody, motocykle - nawet czy ma łódź
        motorową! ale załatwiła go na koniec najbardziej. potwierdził ze ma kochankę -
        konkubinę znaczy, że u niej mieszka. zapytała czy dzieci ją znają - powiedział
        że tak i chyba ją polubiły, i że on się bardzo starał przeprowadzić dzieci
        spokojnie przez sytuację, konsultował się z psychologiem i wogóle wszystko
        było jak najlepiej na to pani Sędzia, z pogardliwym wyrazem twarzy: "i to na
        pewno poprawiło panu samopoczucie, prawda? dziękuję panu" nie dając mu dojść
        do słowa. nie patrzyłam na niego cały czas, wiec nie wiem jaką miał minę, ale
        na pewno niezłą. a mnie pytała kiedy rozkład, czy mi powiedział dlaczego
        odchodzi, i dlaczego godzę się na rozwód. więc mówie ze zdradzał i oszukiwał i
        ze nie ma już możliwości życia razem. a ona - aż się wychyliła nad stół - ale
        dlaczego pani nie chce orzekania o winie!. a ja, że nie jest mi to do niczego
        potrzebne. a ona, czy znam ten artykuł o alimentach na mnie. wiec ja ze znam.
        czyli pani nie bedzie chciała alimentów na siebie - ja że absolutnie nie. a
        ona - to jest pani bardzo szlachetna . robi pani duży prezent mężowi! aż mnie
        zatkało.

        liczyłam też na zachowanie mojego eksa jakies normalne. nie odezwał się do
        mnie ani słowem. ani dzien dobry, ani pocałuj mnie w .. ani do widzenia. nic!
        po tym wszystkim co powiedział, jeszcze jak ja zeznawałam, wyciągnął jakiś
        notes i zaczał robić notatki przygotowując się chyba do polemiki! tym to mnie
        wkurzył też. może myślał ze Sędzina będzie go jeszcze atakować i szykował się
        do obrony. ale mu odpuściła.
        szkoda tylko, bo czytałam tu chyba kiedyś, że eksowie po rozwodzie zabierali
        żony na kawę czy tam coś... pomogło mi to juz zupełnie pozbyć się złudzeń.
        teraz tylko ciężka praca rozumem, jak - mimo to co dziś usłyszałam - utrzymać
        poprawne stosunki w sensie dzieciowym. jest dupkiem. koniec.
        dopisze swoje pytania do wątku z pytaniami - do świadka były takie że nas
        zaskoczyły ( świadka i mnie).
        i dzięki za wpsarcie telepatyczne. "
      • jarkoni Re: dowody 29.05.09, 18:35
        > Sama zdrada nie jest powodem do rozwodu, szukaj też w innych obszarach
        > zaniedbywania Ciebie przez męża.

        Nieprawda, sama zdrada, bez wnikania w przyczyny jest powodem.
        Nie mówię o prawie jako takim, mówię o orzekaniu sędziów..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka